Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Antonia Borgin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Antonia Borgin
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4668-antonia-borgin http://www.morsmordre.net/t4725-vermeer#101224 http://www.morsmordre.net/t4722-nie-wszystko-zlo-to-co-sie-swieci http://www.morsmordre.net/f319-smiertelny-nokturn-19 http://www.morsmordre.net/t4726-antonia-borgin#101398
pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
26
Półkrwi
Panna
ognistych nocy głodne przebudzenia
i tych uścisków, żar co krew wysusza,
wszystkie rozkosze ciała - i cierpienia
wszystkie, jakie znosi dusza
0
11
0
5
0
15
2
4
Czarodziej

PisanieTemat: Antonia Borgin   20.04.17 20:53


Antonia Borgin

Data urodzenia: 14 października 1930 roku
Nazwisko matki: Rookwood
Miejsce zamieszkania: ma mieszkanie w Londynie, ale mieszka u brata na Nokturnie
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: pracownik urzędu niewłaściwego użycia czarów & znawca run
Wzrost: 169 cm
Waga: 50 kg
Kolor włosów: kasztanowe
Kolor oczu: ciemne, piwne
Znaki szczególne: mała blizna przy skroni, nieobecne spojrzenie



Mówi się, że prawdziwe szaleństwo jest w stanie przebić pięścią mur. Więzi nasze zmysły i uwalnia emocje. Ponoć w szaleństwie jest najwięcej logiki chociaż nigdy nad nią się nie zastanawiałam. Dla mnie działanie z logiką przypomina zniewolenie. To szaleństwo; okrzesane, lekkie, znajome, jest tym czemu mogę zaufać.


stadium pierwsze - wyparcie

Antonia Borgin. Półkrwi.

Ojciec zawsze powtarzał, że jesteśmy zmienni, chłodni, przeszywający jak wiatr w jesienny wieczór, w który się urodziliśmy. Nie znać siebie było mi łatwo. Czasami tęskniłam do czasów, w którym nie wiedziałam tego wszystkiego co wiem teraz. Bliźniacy ze związku czystokrwistego czarodzieja z półkrwi czarownicą. Nasz dom w Yorkshire był chłodnym miejscem. Prowadziliśmy chłodne życie. Czarodziej czystej krwi, który wybrał czarownicę półkrwi skazując tym samym swoje dzieci na splamienie czystej krwi szlamowatą naleciałością. Naszego ojca to nie obchodziło. Kochał naszą matkę, a w dodatku w jego planie nigdy nie pojawiały się dzieci. Od zawsze traktował nas jak zagrożenie jego szczęścia. Chociaż od dziecka słyszałam, że bycie Borginem wychodzi poza krew to nigdy nie przestało mnie to prześladować. Wychowywaliśmy się zgodnie z nordycką tradycją. Twarda ręka ojca nadająca naszemu dzieciństwu odpowiedni kierunek. Legendy opowiadane nam do poduszki, zimne spojrzenia ojca i ciepły niedoceniający przez nikogo uśmiech matki. Ojciec wychowywał nas tak jak sam został wychowany przez swojego ojca, a ten przez swojego. Jesteśmy rodziną z tradycjami, którzy od zawsze znali swoje miejsce w świecie i korzystali z dobrodziejstw, które dawał im świat. Zmuszani do studiowania ksiąg, uczenia się run, chłonięcia wiedzy o literaturze, malarstwie, muzyce, magii dającej prawdziwą władzę i odpowiedniego zachowywania się w towarzystwie; to wszystko miało zatrzeć krew i jednocześnie oddać hołd przodkom, którzy patrząc na nich prawdopodobnie przewracali się w grobie. Duży wpływ na nasze wychowanie miał dziadek, który widząc ciągle piętrzącą się niechęć ojca chciał przekazać nam wszystkie potrzebne umiejętności. To za jego sprawą sięgałam po książki, które przynosił z Ministerstwa, opowieści, które babcia gromadziła na swoich półkach. Prawdziwie w domu czułam się właśnie mając obok siebie dziadków. Jednym z najlepszych wspomnień jakie miałam było związane z talentem malarskim babci. Długie godziny słuchania o sławnych malarzach. Już wtedy lubiłam wiedzieć więcej niż wszyscy. Więcej niż moi rówieśnicy. Tak samo wyglądało moje zaciekawienie muzyką. Kiedy mój brat zaczął uczyć się gry na fortepianie ja zostałam w składaniu liter i słuchaniu każdej pojedynczej nuty. Wraz z latem rosło to we mnie jako kolejna pasja, z którą chętnie się mierzyłam. Przyniesienie wstydu rodzinie? Od dziecka wiedzieliśmy, że to była najgorsza rzecz jakiej mogliśmy doświadczyć. Uczyliśmy się wszystkiego co tylko mógł nam przekazać Borgin wierząc, że to nasza jedyna szansa by znaleźć jakiekolwiek uznanie. Latanie na miotle, a nawet jeździectwo, które naprawdę stało się dla mnie później pasją. Magia przyszła do mnie kiedy miałam dziewięć lat. Podczas nauki run byłam już tak bardzo zmęczona studiowaniem ksiąg, że przysnęłam. Kiedy otworzyłam oczy przestraszona uniosłam dłonie. Księga przede mną buchnęła płomieniem. Od tamtego dnia miałam pewność, że jestem czarownicą. Ojciec niezadowolony z własnych dzieci wyczekiwał tylko momentu, w którym w końcu pozbędzie się nas z myśli i z domu. Matka, do której nie czułam nic prócz nienawiści. Nie zasługiwała na miłość. Była przecież winna wszystkiemu.

W świecie czarodziejów wybuchła wojna. Liczyła się tylko czystość krwi i władza. Jeszcze jako małe dziecko wsłuchiwałam się w opowieści o świecie, który upadał, ale nie było mi z tego powodu źle. Uważam, że wszystko co zepsute trzeba w końcu naprawić. Kiedy trafiliśmy do Instytutu czułam tam przekazywaną nam tradycję. Zimne mury Durmstrangu przypominały mi chłód naszego domu. Wiszące na ścianach obrazy wydawały się dzielić ze mną krew i twardość spojrzenia. Czułam, że pasujemy tam idealnie chociaż od samego początku to krew była tym co wykluczało nas tworząc prawdziwą barierę między uczniami. Wtedy znienawidziłam siebie i swojej krwi jeszcze bardziej. Nie pozwoliłam jednak by to ona mnie określała. Szybko odnalazłam się w kręgach wytykających mnie na początku ludzi. Wychowana w tradycji Borginów potrafiłam sobie radzić z każdym zagrażającym mi oraz moim poglądom. Może byłam wtedy tylko dzieckiem, ale nikt żyjący z narzucaną od dziecka twardą dyscypliną nie jest do końca dzieckiem. Mało się odzywałam. Nawet teraz wolę działać niż mówić. Często to wzrok był odzwierciedleniem moich słów. Patrzyłam z pogardą na każdego łącząc się jedynie z ludźmi, w których żyłach płynęła ta sama krew. Nie wiedziałam co powodowało we mnie ciągłą rosnącą złość, ale nie potrafiłam żyć inaczej. To było wyścig. O lepszą pozycje w szkole, o większą wiedzę, o władzę, która istniała nawet jeśli tylko w nic nieznaczących potyczkach. Ojciec zawsze mówił, że nie bez powodu trafiają do Durmstrangu. Ich rodzina była mocno powiązana z nordycką tradycją i norweską historią. Dobrze wiedziałam, że Hogwarckie mury równały się brakowi dyscypliny, frywolnemu wychowaniu i konieczności ukrywania prawdziwej natury. W instytucie choć nikt o tym otwarcie nie mówił to każdy uczył się magii, której potrzebował i często równało się do ciemnej i mrocznej magii, która dla mnie była ucieczką jakiej wtedy potrzebowałam. Studiowałam księgi wykorzystując swoją bezsenność by wydobyć z nich jak najwięcej. Jednocześnie nie ignorowałam swoich korzeni poświęcając się także nauce run, które wbrew wszystkiemu były dla mnie przyjemnością. Przyjemnością jakiej nie zdarza mi się odczuwać. Problemy ze snem towarzyszyły mi już od dziecka. Potrzebowałam mniej snu niż inni, często przez długie leżałam wpatrując się w sufit nie będąc w stanie zmrużyć oka. Nauczyłam się ten czas wykorzystywać na naukę. Wraz z biegiem lat zrozumiałam, że Instytut daje mi potrzebne możliwość. Uczył sprytu, ignorancji, egoizmu, ale i potrzebnej elokwencji. Poświęciłam się pojedynkom, do których w szkole było przypisywane silne znaczenie. Wdawałam się w słowne konwersacje i często nie tylko na słowach się one kończyły. Byłam i jestem temperamentną osobą.  Szybko chęć posiadania owładnęła mną całą. Władzy, ludzi, czystości świata. Już wtedy w pełni znienawidziłam budzących nasz świat mugoli. Nie potrafiłam pogodzić się z myślą, że jest w moich żyłach krew któregokolwiek. Podczas przerw świątecznych unikałam jak najbardziej kontaktu z matką jak i z jej rodziną. Sklep pradziada nigdy nie był dla mnie miejscem, w którym czułam się bezpiecznie, ale właśnie niepokój sprawiał, że czułam, że żyje. Podczas przerw świątecznych spędzałam tam dużo czasu. Ucząc się o czarnomagicznych przedmiotach i klątwach, których nakładanie tylko pozornie wydawało się proste. Ignorowałam wszelkie słowa dotyczące mojej krwi chociaż wewnątrz prawdziwie umierałam. Ojciec nie rozumiał naszej niechęci. Nie wiedział dlaczego tak wiele negatywnych emocji przelewałam właśnie na kobietę, która w bólach wydała mnie na świat. Zazdrościłam jej. Uwagi ojca, miłości ojca, bycia tą pierwszą.

stadium drugie - gniew

Byłam młoda i naiwna. Wierzyłam, że mój gniew to początek, że mogę przenieść go na coś cenniejszego. Tak też robiłam chociaż tylko pozornie. Po skończeniu szkoły wróciłam do Londynu. Powrót do domu rodzinnego był dla mnie poniżeniem, którego nie chciałam, ale wiedziałam, że potrzebuje czegoś by móc ruszyć z własnym życiem. Przez pewien czas oddałam się kontaktom z innymi ludźmi. Zwykle zimna i odsunięta od świata innych ludzi zaczęłam wykorzystywać swoje wychowanie i urok do tego czego potrzebowałam najbardziej. Tak też poznałam uzdrowiciela czystej krwi, który pomógł mi zgłębić tajniki magii leczniczej tak bardzo pociągającej mnie w tamtym okresie. Nigdy nie planowałam połączyć swojego losu z tym kierunkiem, ale nauczona w Instytucie dążenia do perfekcji chciałam spróbować każdego rodzaju magii. Chłonęłam wszystko wiedząc, że nie krew daje władzę, a właśnie wiedza i dobre jej ukierunkowanie. Nie trwało to jednak długo. Opanowałam średnią wiedzę biorąc od mężczyzny wszystko nie dając jednak od siebie nic. Wtedy też ojciec wspomniał mi o możliwości odbycia stażu w Ministerstwie. Nie podobała mi się myśl pracowania w Ministerstwie, ale to był kolejny kierunek, który mogłam swobodnie obrać w życiu.  Rozpoczęłam staż w Ministerstwie chcąc trafić do departamentu przestrzegania praw czarodziejów. W tym samym roku moją rodzinę dotknęła tragedia. Rodzice wyjechali do Rumunii w poszukiwaniu artefaktów ginąc przez niewykrytą mugolską bombę. Śmierć niegodna czarodzieja, a już w zupełności nie Borgina. Co się stało ze mną później już na zawsze odcisnęło piętno na życiu jakie wiodłam. Śmierć poniesiona z ręki mugoli. Nie potrafiłam sobie poradzić z hańbą jaką ze sobą niosła śmierć rodziców. Chciałam zemsty i prawdziwie mściłam się na każdym mugolu, który był świadkiem wybuchu mojej furii. Praktyczne użycie zaklęć czarnomagicznych na mugolach i czarodziejach o mugolskim pochodzeniu nie stanowiło dla mnie problemu. Niesiona złością nie byłam jednak naiwna i ślepa. Nie byli to ani miejsca, ani ludzie, którzy mogli w jakikolwiek sposób zdemaskować moje poczynania. To były epizody, do których nie potrzebuje się przyznawać. To one określają moje życie i negatywne uczucia. Chociaż nienawidziłam swojej matki i często gardziłam ojcem to jednak była to moja rodzina. Rodzice, którzy dali mi życie. Ich rodzina i tak była narażona na spojrzenia. Moja bezsenność w tamtym czasie nasiliła się jeszcze bardziej. Do moich myśli docierała rodząca się nuta szaleństwa. Nie zachowywałam się w żadnym stopniu racjonalnie tłumacząc sobie, że właśnie tak zachowuje się osoba walcząca o własną rodzinę. Rodzinę, której przecież nie chciałam. Nie brałam po uwagę nawet słów brata, który widząc to co się ze mną dzieje próbował ingerować, ale mnie to wcale nie interesowało. Ulegałam własnym demonom. Moja praca w Ministerstwie była nienaganna. Bez słowa wykonywałam wszystkie polecenia chcąc piąć się na szczyt. Umiejętność odczytywania runów przydawała się w rodzinnym sklepie. Postanowiłam nauczyć się zaklinania przedmiotów czując, że to kolejna rzecz, która mogłaby znaleźć miejsce w moim ciągle zmieniającym się świecie. Zimne korytarze naszego domu tylko potęgowały we mnie gniew więc chcąc dać mu upust postanowiłam z tego zrezygnować i ku mojemu zaskoczeniu Michael podzielał moje zdanie. Dom spieniężyliśmy, a pieniądze ze sprzedaży domu zainwestowaliśmy w mieszkania. Jedno bezpieczne i niezagrażające mojej pracy w Londynie i drugie oderwane od miasta na Nokturnie. Nie była to najbezpieczniejsza opcja, ale nie o bezpieczeństwo w naszym życiu chodziło. Od zawsze wymagałam od siebie dążenia do doskonałości. Oszalałam na tym punkcie chcąc sięgać po wszystko co dawał mi świat. Zaklinanie przedmiotów nie było tak proste jak mogło się to wydawać. Nauczyła mnie tego kuzynka, z którą dzieliłam poglądy i zamiłowanie do czarnej magii. Spędzałyśmy długie godziny na studiowaniu pochodzenia przedmiotów, a potem skupiałyśmy się na rzucaniu odpowiednich zaklęć. Chciałam się tym zająć, ale nie tylko przez wzgląd na rodzinę. Owszem było to u nas dość popularne. Prowadzenie sklepu z przeklętymi przedmiotami budziło ciekawość i chęć zaistnienia w tym kierunku. Wierzę jednak, że zrobiłam to dla siebie. Przez długi czas nie byłam w stanie rozwinąć tej umiejętności do takiego stopnia jakiego bym chciała, ale jednak... w końcu mi się udało. To była w końcu tylko kwestia czasu. Potrafiłam sobie radzić z trudnościami. W tym czasie poznałam też korzyści płynące z wróżkowego pyłu. Dające mi energię, rozszerzające zmysły, tworzącego pozorność przyjemnego świata, który nie istniał. Gniew, który wtedy mną zawładną nie opuścił mnie ani na chwile. Furia jaką czuje każdego dnia. Szaleństwo, któremu się oddaje sprawia, że istnieje.


stadium trzecie - akceptacja

Po pięciu latach stażu w Ministerstwie zostałam pracownicą w urzędzie niewłaściwego użycia czarów chociaż przez te lata zdałam sobie sprawę, że to nie jest miejsce, w którym chce wzrastać. W moich myślach pojawił się plan dojścia do departamentu tajemnic, poznania wszystkiego co się z tym miejscem wiązało. Zawsze byłam osobą, dla której nie istniały tajemnice nie do odkrycia i samo postrzeganie czegoś jako niedostępnego dla mnie było trudne do pominięcia. Wszystko zaczęło się od szeptu. Cichego szeptu przypadkowego czarodzieja na Nokturnie, potem kilka słów od sprzedającego jej wróżkowy pył, aż w końcu otwarciej od znanego jej sprzed wielu lat uzdrowiciela, którego praktyki porzuciła dla pracy w Ministerstwie. Otwarcie na tyle by dowiedzieć się o czarnoksiężniku chcącym oczyścić świat czarodziei z szlam i zdrajców ich świata. Pragnęłam znaleźć się w szeregach jego popleczników odkąd tylko dowiedziałam się do czego dąży. Potrzebowałam wodza, mistrza, przewodnika, a wszystko co o nim słyszałam utwierdzało mnie w przekonaniu, że właśnie dzięki jego mocy i wielkości ich świat stanie się czysty i godny czarodziejów. Na początku nie miałam śmiałości. W końcu byłam tylko czarownicą półkrwi, która z pogardą spogląda na własną, płynącą w jej żyłach krew. Tutaj nie liczyły się pragnienia i idee, a to co jesteś w stanie zrobić i co jesteś w stanie zagwarantować. Zaczęłam zastanawiać się nad tym co ma naprawdę znaczenie. Czy moja nienawiść do siebie samej sprawia, że mogłabym być godnym i zaufanym poplecznikiem czarnoksiężnika? Czy nienawiść do każdego chodzącego naszego ziemią mugola i sprzymierzającego się z nimi czarodzieja była wystarczająca? Zatracając się we własnej furii i przekonaniach znalazłam w tym oparcie. Poświęciłam się temu w pełni wchodząc w szeregi Czarnego Pana i walcząc dla niego nakierowując własne szaleństwo większej sprawie. W tym wszystkim poczuła oparcie ze strony znanych jej ludzi, którzy tak jak ona w tamtym czasie poświęcili wszystko by znaleźć się w tym jednym miejscu. Cokolwiek miało mnie tam spotkać wierzyłam, że robię słusznie. Nie miałam co do tego wątpliwości. Zabrałam ze sobą najważniejszą dla mnie osobę wierząc, że tak jak ja pragnie świata tak dobrze wyklarowanego w naszych umysłach. Poświęciłam się tej sprawie w całości godnie pnąc się ku własnemu marzeniu. Wielkości świata czarodziejów. Prawdziwej idei wartej każdej walki. Istniała tylko jedna strona, po której warto było stanąć, a każdy kto się tej stronie sprzeciwiał zasługiwał na czekający go los.

Patronus: Czarne skrzydła, czarne słowa; kruki ściśle związane ze śmiercią, wojną i zarazą przepowiadają swoją obecnością zwiastują mroczne czasy. Jednak w mitologii nordyckiej kruk był symbolem mądrości, inteligencji i przepływających myśli. W życiu Antoni nie było zbyt wielu dobrych chwil dlatego jedynym wspomnieniem na tyle przyjemnym i silnym w jej życiu był wieczór, który spędziła z bratem. Siedzieli w rodzinnym salonie podczas przerwy świątecznej. Ich rodzice już dawno poszli spać, ale dla tej dwójki noc była jak świt zapraszający do okrywania tajemnic świata. Wsłuchiwała się w dźwięki fortepianu, patrzyła jak palce brata uderzają w klawisze i poczuła, że żyje.  



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 11 2 (różdżka)
Czarna magia: 15 3 (różdżka)
Magia lecznicza: 5 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 4 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
norweskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaII10
AstronomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoII10
ONMSI2
NumerologiaI2
RetorykaI2
Starożytne RunyIII25
SpostrzegawczośćI2
ZastraszanieI2
ZielarstwoI2
Zręczne RęceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Silna wola I2
Jasny UmysłI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0,5
Malarstwo (wiedza)I0,5
Muzyka (wiedza)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
Latanie na miotleI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 2,5

Wyposażenie

umiejętność nakładania klątw, 8 punktów statystyk, jastrząb, różdżka, wozak

  [bylobrzydkobedzieladnie]





   
Udziel mi więc tych cierpień
 płaczmy razem na nie! ach, nie dziel ich, niech
wszystko mi samej zostanie


Ostatnio zmieniony przez Antonia Borgin dnia 04.05.17 11:56, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Antonia Borgin   04.09.17 18:55

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Antonię nauczono wiele – nauczono ją muzyki, nauczono ją run i magicznej historii tego świata, ale cóż było z tych nauk, skoro nie przekazano jej prawdziwej, rodzinnej miłości? Nienawidziła matki, a ojciec traktował zarówno ją, jak i jej bliźniaka, jak zupełnie niepotrzebny w życiu element. Dystans, którego istotę szybko pojęła, rozwinął się jeszcze bardziej w Durmstrangu i potem – w dorosłym życiu, a mimo to jej temperament nie przygasł. Otwierała się na świat jak śmiercionośny bluszcz, próbowała się w każdej dziedzinie magii, łaknęła władzy w swoich dłoniach i dążyła ku temu, by ją zdobyć. Ostatecznie oddała swoje talenty Czarnemu Panu i podjęła decyzję o przystąpieniu do Rycerzy Walpurgii, bo tak samo jak oni, pragnęła oczyszczenia tego świata z całego jego plugastwa.

OSIĄGNIĘCIA
Dążę do potęgi
Ślepy los
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Umiejętność nakładania klątw
Kartę sprawdzała: Eileen Wilde


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Antonia Borgin   04.09.17 18:59

WYPOSAŻENIE
Różdżka, jastrząb, wozak

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -

[29.08.17] Losowanie (maj): żądło mantykory, jaja widłowęża
[24.09.17] Przekazanie (Valerijowi): żądło mantykory, jaja widłowęża

BIEGŁOŚCI[30.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień): +1PB do reszty
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[22.04.17] Karta postaci: -900 PD
[22.04.17] Aktualizacja postaci: +4 do CM, +3 do zaklęć: -400 PD
[11.08.17] Rozwój postaci: Jasny Umysł I (2PB z puli)
[30.08.17] Wsiąkiewka (kwiecień): +30PD, +1PB
[05.09.17] Zdobycie osiągnięcia (Ślepy los), +30 PD


Powrót do góry Go down
 

Antonia Borgin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Borgin i Burkes
» Borgin & Burkes
» Milicenta Borgin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17