Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ruiny Mer-Akha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ruiny Mer-Akha   17.07.17 1:41

First topic message reminder :

Ruiny Mer-Arkha

Mer-Arkha było ongiś, jeszcze przed ustanowieniem Walii Walią, miastem goblińskim  - jedną z ich najpotężniejszych twierdz, owianą chwałą i mrożącymi krew w żyłach legendami, opowiadającymi tak o męstwie oraz odwadze, jak i braku litości, pragmatyzmie i krwawych, pozbawionych litości podbojach. Mer-Arkha zostało jednak zrównane z ziemią tysiące lat temu przez przodków najdawniejszych rodów celtyckiego pochodzenia - kładąc kres goblińskiej ekspansji w tym rejonie. Pozostałości po mieście wydają się być żywą lekcją historii - choć nieliczne, to te, które pozostały, wydają się zachowane w doskonałym stanie. Nic dziwnego, gobliny uchodzą za doskonałych budowniczych - ani wojna ani wiatr nie zetrą ich konstrukcji w pył. Oprócz trzech nadkruszonych domów ujrzeć można fragment niegdyś ogromnego muru obronnego, studni oraz wysokich miejskich schodów, a także niedużą część sali tronowej, włączając w to sam - podniszczony, ale zachowany - imponujący kamienny tron, na którym zasiadał w tamtym czasie gobliński król, Gambra Waleczny. Fakt, że ruiny znajdują się raczej dalej od cywilizacji niż bliżej i zarośnięte są wysokimi drzewami, nie powstrzymuje mugoli przed dotarciem tutaj - czasem przewijają się pojedynczy turyści, którzy mnożą teorie spiskowe odnośnie tego, czym właściwie te ruiny są - zwykle stawiając na pozaziemską cywilizację.

Jeśli posiadasz przynajmniej III poziom biegłości historia magii, możesz służyć za przewodnika czarodziejów po tym miejscu i opowiedzieć więcej o dawnej wojnie oraz związanych z nią legendach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett http://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 http://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 http://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow http://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
toksykolog
30
Szlachetna
Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
6
3
7
19
0
0
5
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   27.07.17 19:11

Wrócił do domu zmęczony, jednak nie fizycznie, a psychicznie - ręka Brendana wyglądała fatalnie, ale to stan małej dziewczynki przeraził go najbardziej. I choć udało mu się ją wyleczyć, z nieocenioną pomocą Poppy, wciąż martwił się jej niewiadomą przyszłością. Chciał wierzyć, że Bathilda Bagshot ma na to jakiś plan. Ledwie zmrużył oczy, a w jego sypialni ponownie pojawił się świetlisty patronus. Momentalnie wyrwał go ze snu, bez problemu rozpoznał również dobrze mu znany głos Pomony. Walijskie ruiny - wydawało mu się, że zna to miejsce. Potem wszystko działo się bardzo szybko. Powiadomił Adriena, po krótkiej konsultacji z Lorraine również Jaydena i Serę. Nie znał jej najlepiej, ale w tym momencie to nie bylo istotne. Nałożył buty, narzucił płaszcz na piżamę, zabrał miotłę swoją i żony. Starał się jak mógł, żeby wszystko zrobić najszybciej jak się da. Odbił stopy od ziemi i pofrunął do Walii. Wyglądał ruin, w końcu je odnajdując. Wylądował obok Pomony, rzucając drugą miotłę gdzieś w bok. - Zaraz powinna pojawić się reszta - powiedział, szybko przebiegając wzrokiem po Pomonie, rudej dziewczynie i dzieciach. Pom wyglądała najlepiej, ale z pewnością również potrzebowała szybkiej pomocy. - Wiesz co z resztą? - Zapytał, mając nadzieję na pozytywną odpowiedź, choc był gotowy na każdą inną. - Przed chwilą widziałem się z Brendanem i Fredem, nic im nie jest - dodał, bo dobrymi wiadomościami zawsze trzeba się dzielić. Spojrzał kontrolnie w niebo, po czym kucnął przy rudej dziewczynie. - Diagno Coro - powiedział, celujac różdżkę w jej klatkę piersiową. - Usiądź, już dużo zrobiłaś   - dodał, zerkajac na Pomonę, i choć spodziewał się sprzeciwu z jej strony to miał nadzieję, że się go posłucha.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning



Ostatnio zmieniony przez Archibald Prewett dnia 27.07.17 22:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   27.07.17 19:11

The member 'Archibald Prewett' has done the following action : rzut kością


'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   27.07.17 19:41

Wiadomość od lorda Prewetta była zwięzła i przybyła bladym świtem informując Adriena o konieczności jego przybycia czym prędzej we wskazane miejsce. Jako, że uzdrowiciel tej nocy nie spał i ze zniecierpliwieniem oczekiwał wiadomości dotyczącej odsieczy - prędko narzucił na wierzchnie ubranie cieplejszą szatę i ruchem różki się teleportował, następnie użył kominka i ponownie teleportacji. Od miejsca w którym miał się pojawić dzieliła go bowiem znaczna odległość niemożliwa do pokonania na "raz" przy użyciu różdżki, a przynajmniej nie dla Carrowa jeśli miał być na miejscu w ogóle do czegokolwiek zdatny.
- Ło... - mruknął pod nosem gdy pojawił się w okolicach ruin. Trochę mu w głowie wirowało od tych niedogodności podróży. Podparł się więc o jakieś mizerne drzewko czekając aż oczy przyzwyczają się do leśnej szarugi wschodzącego dnia. Nie zajęło mu to dużo czasu. Zdecydowanie większym wyzwaniem było znalezienie zakonniczki. Uzdrowiciel pojawił się w końcu w miejscu które pamiętał z czasów gdy był tu po raz ostatni, a Pomny wcale nie było w okolicy. Carrow ruszył więc przed siebie wytężając wzrok i metodycznie przesuwając się do przodu. Wiedział że traci czas, jednak nie wiele mógł na to poradzić jak tylko zachować zimną krew i się nie zatrzymywać. Nie był też pewien czy powinien nawoływać. Na pewno to by mogło wiele przyśpieszyć, lecz również zaintrygować coś lub kogoś niepotrzebnie. Ostatecznie dostrzegł w końcu żywą duszę. Zbliżył się żwawiej dostrzegając w sylwetce Pomnę oraz kilka drobniejszych należących do dzieci. Adrien nie podniósł głosu, jednak zamachał ręką by zwrócić na siebie uwagę, a potem truchtem podbiegł do zbiorowiska. Wcale nie było śmiesznym, że po tym wysiłku pojawiła mu się kropla potu na czole.
- Co z resztą...? - to były pierwsze słowa które wypowiedział w stronę Sprout nie rozumiejąc dlaczego jest tu sama. Ciekawy był czy przybędą zaraz, później. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że to samo pytanie zadał chwilę wcześniej przykucnięty przy Pom Archibald. Zaraz potem przeskoczył wzrokiem po nieprzytomnych, potrzebujących pomocy.
- Merlinie... - mruknął ze smutkiem, kiedy to swoim wzrokiem uzdrowiciela błądzącym dzieciach, kobietach próbując ustalić kto potrzebuje pomocy najpilniej, ustalając polan działania


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   27.07.17 20:26

Jayden tego ranka miał wyjeżdżać. Szkocja i ośrodek do obserwacji zórz polarnych czekały na niego od jakiegoś czasu, a profesor cieszył się jak nigdy. Kiedyś oglądał te wspaniałe zjawiska, jednak nigdy ich nie badał, a teraz miał okazję. I chociaż nie należały do kosmosu to jednak znajdowały się na niebie i klasyfikowały się pod odpowiednie, wystarczające mu kryteria do rozszerzenia wiedzy. Bo kim by był, gdyby nie znał natury pojawiania się tego wspaniałego zjawiska świetlnego? Czy mógłby się nazywać astronomem, znawcą wszystkiego co istniało na nieboskłonie? Na pewno nie. Pakował się od paru dni, a jego mieszkanie w Hogsmeade wyglądało jak jakieś pobojowisko. Nie, żeby było to coś niecodziennego, ale tym razem był to większy chaos w chaosie. Nie musiał się martwić przynajmniej o Steve'a, bo jego dzielny ptak wysłannik był już bezpieczny w domu Evey, gdzie miał się znajdować do jego powrotu. Pół nocy Jay nie mógł zasnąć, chociaż wiedział, że powinien, a resztę postanowił spędzić na przeglądaniu spakowanych rzeczy i zastanawianiu się czy na pewno brać ten oktant czy ten? A może oba? Gdy tak rozmyślał, ciemnobrązowa sowa pojawiła się w otwartym oknie wychodzącym na wejście na dach kamienicy. Zahuczała, by zwrócić na siebie uwagę dość roztrzepanego nauczyciela, a gdy ten ją zauważył, był pewien, że nigdy jej jeszcze nie widział. Jego pamięć jednak bywała zawodna w niektórych sprawach, dlatego nie nastawiał się na nic niesamowitego. Oby nikt nie odwoływał jego rezerwacji w Szkocji! Nie daj, Roweno! Tekst, który zawierał szybko napisany list, spowodował, że JJ zachwiał się lekko i oparł ramieniem o ścianę, nie mogąc uwierzyć w druzgocące dwie linijki. Serce zabiło mu gwałtownie, gdy wrzucił papier do ognia i przywołał zaklęciem swoją zakurzoną nieźle miotłę i drugą, która tkwiła tutaj jako pamiątka od Holly, którą kiedyś dostał. Cóż. Wydawało mu się, że nigdy mu się nie przyda, ale jednak! Wszedł do kominka i przeniósł się w miejsce w Walii, które kojarzył. Potem jeszcze musiał się teleportować na jedną polanę, z której już pofrunął na miotle. Znał ruiny Mer-Akha i ich historię, wiedział dokładnie gdzie się znajdowały, ale żeby się tam dostać, trzeba było się nieźle natrudzić. Na szczęście często zwiedzali Wielką Bytanię wraz z rodzicami i zahaczyli również o tę atrakcję. Jay skrzywił się na samo wspomnienie, wiedząc, że dawna forteca nabierze dla niego całkiem nowego, odmiennego znaczenia. Czuł jak zapierało mu dech po tak długim czasie nie bycia w przestworzach. Ciągle jednak ciśnienie rosło mu w głowie nie z powodu lotu, ale przez strach i zamartwianie się. Niepewność co się działo. W końcu dostrzegł ruiny i skierował koniec miotły w ich stronę. Nie było prostym znaleźć w takiej ciemności grupę osób, ale w końcu wylądował pomiędzy nimi o mało nie wywracając się przy lądowaniu. Odrzucił jednak swój środek transportu i dopadł do Pomony, biorąc jej twarz w dłonie i patrząc na nią uważnie.
- Nic ci nie jest? - rzucił zadyszany i podenerwowany. Cały drżał. Zaraz jednak ten przeniósł spojrzenie na resztę. Widział lorda Carrowa i Archiego. Najbardziej jednak uchwycił go za serce widok trójki uczniów, których znał. Widział Lewisa, Finnicka i Angusa. Przecież znał ich z zajęć! Byli... Byli... - Co z nimi?! Trzeba im pomóc! Na co jeszcze czekacie? - dodał głośno, doskakując zaraz do nieprzytomnych, żałując, że nie znał się na magii leczniczej. To był największy koszmar z jakim przyszło mu się zmierzyć. W pewnym momencie jakby zdał sobie z czegoś sprawę i podniósł spojrzenie na Pomonę. - Pom... A... A reszta? - spytał, czując jak coś ściska go za gardło.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   27.07.17 20:43

Pomona, na szybko zatamowałaś swoje krwawienie - rana została, ale nie będzie się pogłębiać. Udało ci się również czasowo zwiększyć siły dzieci i Lily. Z pewnością zostali wzmocnieni, gdyby byli przytomni, byłoby po nich widać wyrzut adrenaliny. Twoje ciało cię bolało - byłaś zmęczona, zdawałaś sobie sprawę z tego, że w dalszym leczeniu będziesz bardziej przeszkadzała niż pomagała.

Archibald skierował się do Lily - zaklęcie wskazało, że dziewczyna żyła, ale była bardzo słaba i wymagała natychmiastowej pomocy. Co gorsza, wszystko wskazywało na to, że chłopcy nie znajdowali się w lepszym stanie. Aby rozpocząć ratunek kogokolwiek należy, wpierw skorzystać z zaklęcia surgito, które przywróci rannych do życia - miało to charakter priorytetowy. Dopiero później będziecie mogli zająć się ich ranami.

Rudowłosa dziewczyna miała obszerną ranę na piersi po wybuchu bombardy. Oprócz niej - miała rozległą ranę na głowie po ogłuszającym uderzeniu oraz zmiażdżoną lewą nogę. Na plecach miała rozległe siniaki. Kiedy uda wam się zaleczyć jej rany na tyle, że odzyska przytomność, zorientujecie się, w jak dramatycznym jest stanie psychicznym: nie odpuściły jej ataki paniki. Lily potrzebowała przede wszystkim szybkiej i umiejętnej pomocy magipsychiatrycznej.

Chłopcy wydawali się być w podobnym stanie. Lewis miał połamane obie ręce, a odłamki bombardy pozostawiły rozległą ranę na jego plecach; krew przesiąkała przez szkolny mundurek. Angus   - błyszczący zawsze na zajęciach z astronomii i jeden z najpilniejszych pierwszorocznych uczniów Jaydena - uderzył głową - miał wstrząs mózgu i pękniętą czaszkę, a z jego nosa sączyła się krew. Wybuch rozorał skórę na jego przedramieniu, powodując rozległą, krwawiącą ranę, druga znajdowała się na jego prawej łydce. Finnick leżał głową skierowaną ku trawie - dlatego w pierwszej chwili nie dostrzegliście, że odłamki objęły przede wszystkim jego twarz - cała zalana była we krwi. Cały jego bok, ten, którym uderzył o ziemię, naznaczony był zielono-fioletowymi sińcami, miał złamane biodro.

Pomona - byłaś w najlepszym stanie. Rozległa rana na twoim ramieniu dłużej nie krwawiła, ale bolała przeraźliwie. Potłuczone plecy nie pozwalały ci trzymać się prosto, sińce na udach przybierały coraz intensywniejszych barw.

Kontynuujecie wątek bez udziału mistrza gry. Mistrz gry wtrąci się po trzech nieudanych zaklęciach. Pamiętajcie, żeby kontrolować punkty żywotności leczonych przez was postaci, nieumiejętna pomoc będzie pogarszała ich stan zdrowia, a rany szarpane będą krwawić. Archibald, znałeś wolę Bathildy: dzieci miały trafić do pani profesor. Problem pojawi się z Lily - będzie wymagała stałej opieki medycznej, ale ocalona z rzezi w Złotej Wieży sprzecznie z wolą Ministerstwa Magii nie będzie mogła trafić do szpitala św. Munga - oddanie jej tam, oznaczałoby oddanie jej powrotnie w ręce Grindelwalda.

Lily: -95/215 (+50 jeszcze na cztery tury, czyli -45/215), w tym 185 obrażeń psychicznych, 85 tłuczonych i 40 szarpanych).
Angus: -40/110 (+50, 10/110), 110 tłuczonych, 40 szarpanych.
Finnick: -40/110 (+50, 10/110), 110 tłuczonych, 40 szarpanych.
Lewis: -40/110 (+50, 10/110, 110 tłuczonych, 40 szarpanych.
Pomona: 110/205 (40 szapranych, 50 tłuczonych, zatamowane krwawienie)  kara do rzutów -20


Powrót do góry Go down
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
http://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa http://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow http://www.morsmordre.net/f167-londyn-czar-jasnolesia http://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
37
5
0
9
5
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 3:49

W pierwszej chwili nie dostrzegł tego, jak tragiczna była sytuacja. Początkowo po prostu jego umysł poraził widok nieprzytomnych dzieci, które równie dobrze można było w tym momencie pomylić z martwymi kukłami. To nie tak, że nie widział w życiu bardziej makabrycznych rzeczy bo jako uzdrowiciel przecież musiał, jednak coś takiego przywoływało widmo zamierzchłych czasów, które nie tak dawno siedząc w pokoju swojego gabinetu klasyfikował jako "dawne" bądź "minione", a teraz....? Miał wrażenie, że cofnął się w czasie, jakby pomimo upływu czasu kompletnie nic się nie zmieniło - wisiało nad nimi widmo wojny, niepewność, pytania, obawa przed stratą piętrzyły się wokół, a on stał nad nimi zupełnie jak wtedy,kiedy miał o połowę lat mniej niż teraz. Teraz jednak z dobitną skutecznością potrafił ocenić stan pacjenta, dostrzec obrażenia i snuć przypuszczenia co do ich pochodzenia. Im bliżej podchodził tym bardziej się upewniał w swoich przypuszczeniach. To nie sprawiało, że czuł się lepiej.
Przycupną na klęczkach koło Archibalda sięgając po różdżkę
- Możemy ich leczyć na oślep lub tak by spróbować jednak komuś faktycznie pomóc - skwitował sucho z naganą uniesionego młodego człowieka uznając, że tym samym wyczerpał temat. Nie miał mu niczego za złe, zresztą nie raz słuchał podobnych uwag, jednak dziś...dziś nie miał na to humoru.
- Surgito - zainkantował wskazując na rudowłosą przy której obaj siedzieli


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 3:49

The member 'Adrien Carrow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 31


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.


20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 10:32

Nigdy sobie tego wszystkiego nie wybaczę. Nigdy. Ściska mnie w żołądku, w sercu, adrenalina powoli opuszcza moje ciało potęgując ból nie tylko ramienia, ale również pleców i nóg. Stoję jeszcze chwilę chwiejąc się na własnych nogach, aż upadam tyłkiem na ziemię. Zaciskam zęby czując kolejne uderzenie wstrząsające organizmem. Zmęczonym. Zagubionym. Wpatruję się w dzieci, w Lily nie mogąc przestać płakać, chociaż robię to bezgłośnie. Widząc Archibalda, Adriena i Jaydena z jednej strony robi mi się lżej, z drugiej widmo przyznania się do porażki oraz powiedzenia na głos tych wszystkich okropieństw zaczyna przerażać mnie na nowo. Czuję jak w gardle staje mi wielka gula, a ja przez długie sekundy nie mówię absolutnie nic. Nie potrafię zwerbalizować gonitwy myśli, które mnie przerażają.
Wreszcie jednak mur pęka, kiedy zasypuje mnie grad pytań.
- Nic nie zrobiłam, Archie - mówię drżącym głosem. - Zupełnie nic. Nie robiłam nic, żeby im pomóc. Wszystko zepsułam - dodaję z narastającą, słyszalną paniką w głosie. - Mi nic nie jest - dodaję szybko, wpatrując się w powykrzywiane, krwawiące ciała. Nie mogłabym narzekać, nie teraz, nie w tej sytuacji. Przez krótką chwilę uśmiecham się na wieść, że Bren i Lis żyją. To wspaniała wiadomość. Niestety nie potrafię się nią zbyt długo cieszyć. - Co z resztą? - dopytuję, chociaż może nie powinnam znać odpowiedzi. - Hereward… on został na dole. Próbował zatrzymać biegnących strażników. Zupełnie sam - zaczynam przypominać sobie te wszystkie straszne rzeczy, które nas spotkały. - Nie wrócił - dodaję szeptem, chociaż przechodzącym w pisk świadczący o bliskiej eksplozji. Łapię łapczywie powietrze w płuca starając się uspokoić. - Garrett i Eileen… na Merlina nie wiem, rozdzieliliśmy się, nie widziałam ich - stwierdzam tym razem ze złością, że nie mam żadnych informacji na ich temat. - Sam stał się niewidzialny. Atakowali go strażnicy. Uratował Angusa. - Ocieram łzy z twarzy wierzchem dłoni i pociągam nosem. - A Just… widziałam ją do końca. Była ranna. Strażnicy miotali w nią zaklęciami i… zaatakował ją sasabonsam. Wampir - wyjaśniam, bo nie wiem na ile wszyscy tutaj znają się na opiece nad magicznymi stworzeniami. - Wbił się pazurami w jej klatkę piersiową. Rozumiecie to? Że ten bydlak trzyma w szkole wampira?! - unoszę się, krzyczę z tej całej bezsilności, która mnie dopada. Rozpacz w najczystszej postaci. - W miejscu, gdzie uczą się dzieci, gdzie rodzice posyłają swoje największe skarby, żeby się uczyły magii, on trzyma tam cholernego wampira! - Krzyk znów przecina powietrze, coraz trudniej jest mi oddychać. - On zabił matkę Just. Leżała tam cała we krwi… martwa - dodaję znów piskliwym szeptem, jakby to słowo było przeklęte. I jest. Wiem, że nie powinnam tego wszystkiego mówić, nie teraz, kiedy mamy pomóc poszkodowanym, ale nie mogę. Nie mogę już dłużej zapanować nad tymi wszystkim emocjami. - Lucy, uczennica… spadła z balkonu. I nie mogłam nic zrobić. Patrzyłam jak osuwa się w dół. Nic nie mogłam zrobić. Zupełnie nic - mówię cicho, zaciskając paznokcie na przedramieniu.
- Lily była już nieprzytomna jak przybyliśmy. Just mówiła, że musiała ją znokautować. Podejrzewam, że wpadła w ogromną panikę i histerię. Musimy na nią uważać, może wpaść w szał - stwierdzam przez chwilę patrząc się na rudowłosą.
- Odbili moją bombardę. Leciała wprost na nas. Staliśmy na balkonie. Wiedziałam, że nas przed tym nie obronię. Ogłuszał nas sasabonsam. Tylko ja miałam świstoklik. Uciekliśmy zostawiając ich na pewną śmierć. - Kończę z dziwnie wypranym z emocji głosem. Milczę długie minuty wpatrując się gdzieś w dal, ale nawet nie widzę co tam jest. Łzy zamazują mi obraz. - A dzieci i Lily nie zginą z rąk Grindelwalda tylko z moich - wyrywa mi się z zachrypniętego gardła. Paraliżuje mnie strach, poczucie winy, rozpacz, pustka oraz wiele innych najgorszych na świecie emocji.
- Purus - rzucam bezwiednie, bez przekonania, kiedy odwiązuję swoją ranę. Jakby mi już nie zależało. Obojętnie, czy się tu wykrwawię czy spotka mnie coś innego. Nie wiem po co miałabym dalej żyć. Nie mam już żadnego celu. Nie mam pracy, nie mam uczniów, nie mam godności, nie mam już niczego.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 10:32

The member 'Pomona Sprout' has done the following action : rzut kością


'k100' : 82


Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett http://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 http://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 http://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow http://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
toksykolog
30
Szlachetna
Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
6
3
7
19
0
0
5
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 19:20

Trójka dzieci, ruda kobieta, każde potrzebowało natychmiastowej pomocy. W odczuciu Archibalds Pomona była niezwykle silna, nawet jeżeli wydawało jej się inaczej. Nie wiedział, co się dokładnie stało, ale znając ją nie sądził, by była winna ich krzywdzie. Chciał uspokoić jej poszarpane nerwy, pocieszyć, ale nie miał teraz na to czasu - nie kiedy obok niego leżało tylu nieprzytomnych i zakrwawionych ludzi. - Nic im się nie stało, wrócili bezpiecznie - odpowiedział jej jeszcze, po czym całą uwagę skupił na dziewczynie. No, przynajmniej do czasu, kiedy nie pojawił się przy nim Adrien. Gdyby nie okoliczności, z pewnością odpowiedzialby na jego krytykę, ale teraz swój cięty język musiał trzymać na wodzy. To nie czas na przepychanki, poza tym Archibald był świadom jego doświadczenia w podobnych akcjach - na oddziale zatruć leczenie przebiegało pod mniejszą presją czasu, zazwyczaj. Kiwnął więc jedynie głową i - Zajmę się dziećmi - rzucił, przebiegajac szyvko po nich wzrokiem, ale każde wydawało się być w podobnym stanie. Podszedł więc do najbliższego, Lewisa, choć jeszcze nie znał jego imienia. - Surgito - powiedział, celujac różdżkę w klatkę piersiową chłopca. - Jay, pozwól nam pracować - dodał nad wyraz spokojnir jak na buzujące w nim emocje. Spojrzał przy tym wymownie na Pomonę, mając nadzieję, że Jayden właśnie nią się zajmie. Chłopcom nie mógł w tym momencie pomóc.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 19:20

The member 'Archibald Prewett' has done the following action : rzut kością


'k100' : 76


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 20:30

Jaydenowi ciężko było cokolwiek pojąć z tego co mówili. A szczególnie Pomona która opowiadała o sytuacji w szkole. Oderwany od wszystkiego profesor nie zauważył, że niedaleko jego miejsca zamieszkania rozpętywało się piekło. Jakim ślepym głupcem był, że to wszystko przegapił! Zapatrzony w gwiazdy nie wiedział, że zaraz pod jego nosem więzione były zaginione dzieci, o których losie nie miał pojęcia. Potrafił się tylko zamartwiać i zastanawiać zamiast działać. Naiwny cymbał! Każde słowo Sprout dosłownie wrzynało mu się w umysł. Nie miał pojęcia jak wielki koszmar rozpętał się tego dnia w szkole. I że większość nauczycieli po stronie Zakonu Feniksa została oderwana od możliwości powrotu. Sam by nie ryzykował, gdyby został przyłapany, ale... Gdzie mieli się podziać? A później jeszcze okazało się, że w tym wszystkim brał udział jeszcze wampir. Przerażające... Nie czuł nawet, że cały zesztywniał, a w gardle zaschło jakby nie pił przez wiele dni. Lucy, uczennica… spadła z balkonu. Zacisnął pięść, czując napływające łzy. Nie chciał tego robić, ale nie potrafił inaczej. Rzucił jedynie pełne wyrzutu spojrzenie lordowi Carrowowi, który pracował z jego ojcem. Nie zamierzał odpowiadać, mając szacunek do starszych i wierząc w uzdrowicielski autorytet mężczyzny. Oczywiście że nie mogli się teraz poróżnić, bo nie było na to zwyczajnie czasu, ale to byli uczniowie. Jego uczniowie. Angusa znał najlepiej, bo zawsze wyrywał się na każdych zajęciach astronomii i był na pewno najlepiej zapowiadającym się pierwszorocznym. Jayden spotkał się nawet z jego rodzicami, gdy ci pojawili się na Ulicy Pokątnej, by zaopatrzyć chłopca we wszystkie najważniejsze rzeczy do szkoły. Co prawda jeszcze wtedy nie wiedział, że dziecko będzie tak bliskie jemu sercu. Oczywiście wszystkich uczniów uwielbiał, ale do niektórych miał lepszą pamięć. I nic dziwnego. Ale tej trójki... Nie miał zapomnieć nigdy i pozostałych. Za radą Archiego odsunął się od dzieci z drżącymi rękoma, ale to nie do Pomony skierował swoje kroki. Wyszedł kilka metrów za nią i wyciągnął różdżkę w przestrzeń, dopiero wtedy widząc jak jej koniec był równie rozedrgany. Odetchnął ciężko, wiedząc, że w takim stanie nikomu nie pomoże, a jedynie zaszkodzi. Nie wzywaliby go, gdyby nie wierzyli, że sobie poradzi. A poradzi?
- Salvio Hexia - powiedział, wciąż czując zaciskającą się pięść na jego gardle. Miał nadzieję, że nie spapra tego zaklęcia, jednak w tym stanie wszystko było możliwe. Pierwszy raz w życiu nie wiedział, co miał myśleć i zachowywał się jak dziecko we mgle.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 20:30

The member 'Jayden Vane' has done the following action : rzut kością


'k100' : 28


Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 http://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 http://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 http://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 http://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.


20
11
5
5
5
0
2
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 20:57

Nikt nic nie mówi. Może to i lepiej. Gdyby teraz posypał się na mnie grad oskarżeń, nie podołałabym. Już umarłam w środku, a pod ciężarem ostrych, chociaż prawdziwych słów zapadłabym się pod ziemię. Na wieki. Atmosfera jest ciężka, ale nie reaguję na żadne bodźce. Nikt mi nie może pomóc. Nie oczekuję tego nawet. Priorytetem są dzieci i Lily. Przerywam tępe wpatrywanie się w nieistniejącą przestrzeń przede mną. Po raz kolejny ocieram czerwone policzki z łez. Rzucam zaklęcie oczyszczające ranę, ale wcale nie wierzę w jego sprawczą moc. Jest mi ona obojętna, całkowicie. Ze zdziwieniem obserwuję silny promień uroku godzącego właśnie w ramię. Nie mówię już nic, tak jakbym się wyłączyła z własnego życia i tylko je obserwowała. Jakbym nie była sobą tylko oderwanym od rzeczywistości obserwatorem. Patrzącym zza szyby. Niewiedzącym czego chce od całego otoczenia. Od Merlina. Chciałabym, żeby wszystko skończyło się dobrze, ale wiecznie optymistyczna Pomona zniknęła i nie wiem gdzie jest. Emocje mnie wykańczają. Jednak po ogromnej fali rozpaczy nadchodzi cisza. Być może przed burzą, sama nie wiem. Jestem po prostu zobojętniała na wszystko.
Chciałabym potrzymać ich za ręce. Tylko co z tego, skoro mają je połamane. Serce staje mi w gardle, odwracam wzrok. Jeszcze walczę. Sądzę, że jak pomogę sobie, to będę mogła wspomóc uzdrowiciele. Naiwne myślenie jest moją domeną. Jak widać na załączonym obrazku nie zaprowadziło mnie ono nigdzie. Nie przyniosło niczego dobrego. Znów myślami powracam do rodziców, do tego, co by mi powiedzieli. Wydaje mi się, że czuliby zawód. Jednak ojciec prawdopodobnie wiedziałby co zrobić. Ja nie wiem.
- Curatio vulnera maxima - wypowiadam zniechęcona kierując różdżkę na swoją ranę. Nie wierzę w to, żeby udało się ją zagoić. Krew pozbawiona bariery w postaci materiału znów zaczyna się sączyć. Obserwuję ją ze spokojem, jakby była zupełnie nowym zjawiskiem. A przecież dookoła jest jej mnóstwo. Na ciele chłopców, przyjaciółki. Powoli wsiąka w ziemię. Cuchnie odrażającym, metalicznym smrodem. Podrażnia zmysły. Nie czekam na zabliźnienie komórek, z opanowaniem przyjmuję na siebie konsekwencję swoich czynów. Jeśli ma być nimi ból oraz powolne wykrwawianie się to trudno. Już i tak nic nie ma znaczenia. Nikt przecież nie przeżył, nie mógł. Nie, kiedy miałam jako jedyna świstoklik. A teraz wszyscy walczą o każdy oddech. Szkoda, że nie wierzę już w zwycięstwa.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Mer-Akha   28.07.17 20:57

The member 'Pomona Sprout' has done the following action : rzut kością


'k100' : 9


Powrót do góry Go down
 

Ruiny Mer-Akha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald
» [ME] Tajemnicze Ruiny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Wielka Brytania :: Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17