Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokój muzyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokój muzyczny   20.09.17 20:58

Pokój muzyczny

Pokój muzyczny to przestronne pomieszczenie ulokowane we wschodniej części posiadłości. Duża ilość okien w pokoju sprawia, że jest ono bardzo jasne. Jest to pomieszczenie stworzone dla osób odnajdujących pasję w dźwiękach muzyki. Na samym środku pomieszczenia znajduje się zabytkowy fortepian należący do rodziny od pokoleń. W prawym rogu wzrok przyciąga pięknie zdobiona harfa, a tuż obok niej stoją wykonane z drewna jaworowego skrzypce. Pomieszczenie pełni również funkcje edukacyjną dla młodych szlachciców i szlachcianek. Ustawione przy ścianie regały książek zachęcają do zrelaksowania się przy delikatnych nutach muzyki.


Powrót do góry Go down
Lorraine Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4343-lorraine-prewett http://www.morsmordre.net/t4553-rosca#97075 http://www.morsmordre.net/t4552-lady-prewett#97064 http://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow http://www.morsmordre.net/t4554-lorraine-prewett#97077
znawca prawa & działacz na rzecz magicznych zwierząt
29
Szlachetna
Zamężna
"Każdy zabija kiedyś to, co kocha -
Chcę, aby wszyscy tę prawdę poznali.
Jeden to lepkim pochlebstwem uczyni.
Inny - spojrzeniem, co jak piołun pali.
Tchórz się posłuży wtedy pocałunkiem,
Człowiek odważny - ostrzem zimnej stali"
15
16
0
0
0
0
11
4
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pokój muzyczny   20.09.17 22:47

14 maja (wieczór)

Maj był jednym z jej ulubionych miesięcy. Wiosna z całym swoim pięknem wchodzi do ich świata rozsiewając prawdziwą magię. Za rogiem czeka z utęsknieniem lato aby o złocić krajobrazy i tchnąć w ludzi życie, które utracili wraz z mroźną zimą. Maj był jednym z jej ulubionych miesięcy bo od teraz miał się jej tylko kojarzyć z tym co złe i przykre. Nie mogła przypomnieć sobie innego takiego przykrego miesiąca. Owszem zdarzały się w ich życiu ciężkie rzeczy, czasem i okrutne, a nawet brutalne, ale kiedy była to jedna sytuacja, jeden moment na sto innych, dobrych, dających nadzieje. Maj przyniósł ze sobą nie tylko to co złe, ale także to co niezrozumiałe. Najpierw anomalie, których nadal nikt racjonalnie nie potrafi wytłumaczyć, to co ciągle działo się z dziećmi całkowicie wyprowadzało ją z równowagi. Potem śmierć Barrego, pogrzeb i spotkanie, które także pokazało jak wiele niewiadomych jest w tym co robią. Mogłoby się wydawać, że to koniec passy złych wydarzeń, ale wcale tak nie było. Tragedia zapukała do ich domu pozbawiając ich dachu nad głową. Zabierając im to co razem z Archiem zbudowali. Wiedziała, że kiedyś wszystko wróci do normy. Odbudują ich azyl, a ta sytuacja jest tylko sytuacją tymczasową, ale przecież nie mogła nic poradzić na to jak się z tym czuła. Naprawdę starała się być silna. Nie dla siebie, ale dla wszystkich innych, którzy potrzebowali wsparcia. Potrzebowali zobaczyć nadzieje. Była nadal sobą. Z pomysłem, z rozwiązaniem, z ręką wyciągniętą do każdego kto jej potrzebował. Z sercem na dłoni. Wszystko to jednak wpłynęło na nią na tyle, że nie potrafiła sama siebie uspokoić tak jak uspokajała innych. Nocami nie mogła spać, a w dzień nie mogła usiedzieć w miejscu. Większość czasu spędzała z dziećmi, które nadal nie dostosowały się do zaistniałej sytuacji, albo w bibliotece przeszukując książki, które nie miały odpowiedzi na kłębiące się w niej pytania. Dzisiejszego wieczoru wracając z kolacji zajrzała do pokoju muzycznego. Miała wrażenie, że dawno nikogo tutaj nie było, a ten tylko się prosił o to by w końcu z niego skorzystać. Lorraine nie trzeba było powtarzać dwa razy. W końcu muzykę naprawdę uwielbiała. Szlachcianka usiadła przy fortepianie i nie spoglądając nawet na rozłożone przed sobą nuty zaczęła grać jedną ze znanych w magicznym świecie piosenek. Kiedy wszystko było jeszcze łatwiejsze potrafili wszyscy siadać w jednym pokoju, grać i śpiewać wieczorami, ciesząc się takimi prostymi rzeczami jak nuty czy teksty piosenek. Wczuwając się w delikatne dźwięki fortepianu zaczęła śpiewać. Tak dawno tego nie robiła.




nie zgłębi umysł - dobrze wiemczemuż dobro w nas przeplata się ze złem? czemuż miast wiecznego dnia - noc między dniem a dniem?
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett http://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 http://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 http://www.morsmordre.net/f247-dorset-west-lulworth-posiadlosc-prewettow http://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
toksykolog
30
Szlachetna
Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
6
3
7
19
0
0
5
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokój muzyczny   01.10.17 19:32

Początek maja przyniósł wiele nieszczęść. Archibald szybko się nie poddawał, dlatego też nie tracił nadziei i wierzył, że sobie ze wszystkimi poradzi - tylko z każdym dniem ilość nieszczęść znacząco rosła zamiast maleć. Mógłby je wymieniać w nieskończoność: pierwszomajowa teleportacja, wariująca magia, anomalie tak szkodzące dzieciom, nieudana misja, śmierć Barry'ego, utrata ręki przez Brendana, załamanie pogody i teraz to - utrata domu. Ich małego azylu, który do tej pory zdawał się być otoczony niewidzialną barierą, chroniącą go przed całym złem. Uwielbiał West Lulworth, uwielbiał niewielki klif na którym dwór był wybudowany, plażę i czystą wodę. Uwielbiał ułożenie pomieszczeń, piękne schody i wypielęgnowany ogród. Niemalże wszystko to było również w Wymouth, jednak to miejsce już jakiś czas temu przestało być jego domem a raczej wspomnieniem z dzieciństwa. West Lulworth było ich od samego początku, to oni tchnęli w to miejsce życie, tam urodziły się ich dzieci - do Weymouth miał już nie wrócić, z niewielkim wyjątkiem rodzinnych spotkań czy świąt. A jednak tu jest, ściśnięty pośród reszty swojej rodziny, mimo że posiadłość była duża i przestronna. Widział jak źle na tę przeprowadzkę zareagowały dzieci, szczególnie Miriam, oraz Lorraine. Żadne z nich nie było zadowolone z zaistniałej sytuacji toteż obiecał sobie, że uda mu się doprowadzić West Lulworth do porządku. Wiedział jednak, że to chwilę potrwa, dlatego nie pozostało im nic innego jak spróbować pogodzić się z losem.
Krążył bez celu po długich korytarzach, kiedy do jego uszu dotarł dźwięk fortepianu. Skręcił więc do pokoju muzycznego, będąc niemalże pewnym, że tym razem zobaczy w nim Lorraine. Nie pomylił się, grała i śpiewała, prezentując się przepięknie, paradoksalnie również przez smutek, który brzmiał w jej głosie. Przez chwilę wahał się z wejściem do środka, ale w końcu to zrobił, starając się nie wydawać przy tym głośnych dźwięków. Podszedł bliżej, kładąc chłodną dłoń na jej plecach. Kojarzył melodię tego utworu, choć już długo go nie słyszał.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
 

Pokój muzyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Weymouth, siedziba rodu Prewett-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17