Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Magiczne drzewo w Oversley Wood
AutorWiadomość
Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]06.08.21 0:56

Magiczne drzewo

Owiane legendą magiczne drzewo znajduje się w głębi Oversley Wood. Rozległy las, stanowiący krajobrazową perełkę leżącego nieopodal miasta Alcester, od lat przyciąga wielu turystów oraz łaknących przygód czarodziejów. To właśnie ci drudzy, mający wiedzę o pradawnym mędrcu zaklętym w ogromnym pniu, pragnęli odkryć jego tajemnicę, a także zasłyszeć mądrości, jaką nie przywyknął się dzielić. Złączony z naturą, pozostający w ukryciu i z dala od oczu zwykłych pasjonatów bujnej roślinności, unikał towarzystwa, a nawet często takowym gardził. Nie lubił podarków, zwykle podobne budziły w nim gniew, albowiem o wiele bardziej cenił sobie ludzkie przywiązanie do natury i troskę o nią. Rozwijające się miasta i coraz odważniejsze naruszanie przyrody przez człowieka utwierdzały w nim przekonanie, że w końcu nie pozostanie nic poza brukowanymi uliczkami i niszczejącymi kamienicami. Sam nie mógł nic z tym zrobić, ale wszystkich tych, którzy podobnie jak on pragnęli postawić granice, gotów był nagrodzić.
Pasjonaci fauny i flory wiedzieli, iż w żadnej z ksiąg nie znajdą informacji, jakich nabyło przez wieki magiczne drzewo.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]30.01.22 21:25
01.02.1958

Zastanawiała się, czy to, co robiła było słuszne. Nie powinna spotykać się z wrogiem. Jeszcze ktoś by na nią doniósł, czy coś. Nie wyglądało to dobrze. Z drugiej jednak strony Junona była jedną z nielicznych osób, która mogła zrozumieć jej dylematy. Tak jak ona nie do końca pasowała do obrazu typowej damy. Przynajmniej tak się właśnie wydawało pannie Macmillan. Znały się krótko, jednak Prudence od razu poczuła, że jest między nimi to coś. Czasem tak jest, że się kogoś spotka i już po kilku wymienionych słowach się wie, że to jest twoja osoba. Miała tak z panną Travers... Gdyby nie to nazwisko. Nie można mieć jednak wszystkiego, życie byłoby zbyt proste.
Jako, że wiadomo, że Macmillan nie należała do osób, które by się jakoś specjalnie zastanawiały nad swoimi pomysłami... postanowiła umówić się z Juno na spotkanie. Póki jeszcze miały taką możliwość. Ufała jej na tyle, aby zjawić się na stosunkowo neutralnym gruncie, miała nadzieję, że nie przyprowadzi ze sobą towarzystwa, zdziwiłaby się wtedy mocno. Nie zakładała jednak najgorszego, wręcz przeciwnie. Miał to być jedynie krótki spacer z kimś, kto miał podobne problemy do niej.
Wstała stosunkowo wcześniej, jak zawsze, zjadła szybkie śniadanie, po czym teleportowała się do Warwickshire. Jako miejsce spotkania wybrały las, w którym ponoć rosło magiczne drzewo. Jedna i druga wydawała się być tematem zainteresowana, w końcu każda z tych dwóch dam była zainteresowana nauką. Nawet podczas niewinnego spaceru można dowiedzieć się czegoś interesującego. Prudence ubrana była, w czarny, wełniany płaszcz z kapturem, długą granatową spódnicę i ciemny golf, którego nie było widać spod płaszcza. Naciągnęła kaptur na głowę, było chłodno w końcu zima trwała w najlepsze i nie zamierzała szybko odejść. Ręce schowała do kieszeni, w prawej dłoni mocno ścisnęła różdżkę, jakoś bezpieczniej się czuła kiedy trzymała ją w ręce. Pojawiła się w lesie chwilę przed czasem, jak zawsze. Macmillan nigdy się nie spóźniała. Wypatrywała uważnie swojej towarzyszki, wtem i dostrzegła sylwetkę między drzewami. Czekała, aż podejdzie bliżej. Gdy Junona zbliżyła się do niej skłoniła się, tym razem wiedziała z kim ma do czynienia. - Lady Travers, miło Cię widzieć.- odparła z uśmiechem na twarzy.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]31.01.22 12:49
Od czasu do czasu, zwłaszcza pod wpływem zbyt duże dawki eliksirów na uspokojenie Juno zapominała, że najbezpieczniejsza jest w czterech ścianach rodowej biblioteki. Warto dodać, że jak na kogoś, kto raczej niechętnie podchodził do wszystkich sfer społecznej egzystencji i zwolennika stania w koncie, panna Travers z zaskakującą łatwością wpadała w kłopoty. Prawdziwie zabójcza mieszanka powstawała wtedy gdy młoda czarownica przypominała sobie o swoim umiłowaniu do wolności i częstych ucieczkach z domu gdy była jeszcze dzieckiem. Na ten właśnie moment natrafił list lady Macmillian. Juno bez chwili zastanowienia zgodziła się na spotkanie. Potrzebowała wytchnienia, zwłaszcza, że od dnia zaręczyn uwierało ją niemal wszystko. Dlatego gdy w końcu nadszedł dzień spotkania cieszyła się niemal jak mała dziewczynka w poranek własnych urodzin. Teoretycznie można byłoby sobie zadać pytanie czy spotkanie z wrogiem nie powinno budzić w niej lęku, czy przynajmniej niepokoju. Odpowiedź i tak brzmiałaby nie. Matka Juno naciskała by odizolować dziewczynę przed wszelkimi informacjami dotyczącymi wojny tak by uchronić ją przed kolejnym załamaniem i koniecznością opuszczenia wyspy ze względów zdrowotny. Sama Traversówna również omijała wszystko, co związane z wojną wyjątkowo szerokim łukiem. Nie chciała mieć nic wspólnego z ludzką głupotą jednocześnie niemal całkowicie ignorowała wszystkie wojenne reperkusje.
Pojawiła się w lasach Warwickshire ubrana w grube spodnie, które miały chronić przed chłodem i wiatrem nawet na samym środku oceanu oraz ciemną kurtkę, której spory kaptur miał ukrywać rudowe włosy. Jednak gdy tylko Juno poczuła się względnie bezpiecznie zrzuciła nakrycie. Wiedziała, że jakość materiału ubrań, które miała na sobie i tak zdradza zbyt dużo, ale i tak postanowiła zostawić wszystkie niepotrzebne i te teoretycznie potrzebne (np.: pierścionek zaręczynowy) błyskotki w domu. Po co przykuwać czyiś wzrok błyszczący kawałkiem metalu? Dźwięk własnego nazwiska wyrwał Juno z dziwnego stanu otumanienia. Świadomość otwartej przestrzeni w dość specyficzny sposób wpływała na czarownicę. Minęło kilka zbyt długich sekund, zanim za nim odwzajemniła powitanie. - Czy w tym momencie może zakończyć zwyczajowe uprzejmości i zacząć mówić do siebie po imieniu?- Choć na upartego można było to brać za przejaw sarkazmu, to Juno po prostu próbowała prostymi pytaniami wybadać grunt na, którym się znalazła.


Come out, sea demons wherever you are
your queen summons you

Junona Travers
Zawód : geograf, podróżnik teoretyczny, naukowiec
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Samotność ma swoje przywileje; w samotności można robić to, na co ma się ochotę.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood 8c6f5322fc5d1cd28ee44f2c67beee1b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7691-junona-travers#212825 https://www.morsmordre.net/t7707-tryton#213478 https://www.morsmordre.net/t7706-little-mermaid#213460 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t7792-skrytka-bankowa-nr-1852#217645 https://www.morsmordre.net/t9944-j-travers#300621
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]31.01.22 12:49
The member 'Junona Travers' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Magiczne drzewo w Oversley Wood CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]31.01.22 22:23
Macmillan zaczęła się angażować. Zobaczyła, jak wygląda wojna i nie chciała być bierna. Nie umiała. Szczególnie, kiedy kilka razy, zupełnie przypadkiem znalazła się w centrum wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca. Nie miała problemu z tym, żeby opowiedzieć się, po jedynej słusznej jej zdaniem stronie. Może jeszcze nie do końca umiała znaleźć swoje miejsce wśród sojuszników, ciągle szukała drogi, którą powinna podążać, jednak wiedziała co mówi jej serce. Walczyła ze swoim temperamentem, decyzje, które podejmowała nie zawsze były przemyślane, a co za tym idzie nie za każdym razem kończyły się w odpowiedni sposób. Próbowała jednak to zmienić. Może te próby to za mało? Jak widać dzisiaj ponownie postawiła na ryzyko. Kto normalny bowiem podczas trwającej wojny spotykał się z wrogiem? Nie była jedyna, w końcu Junona również zdecydowała się z nią spotkać. Świadczyło to o tym, że tak jak Prudence miała dość zamknięcia. Każdej z nich najwyraźniej brakowało czegoś w życiu, dreszczyku emocji? Rozrywki? Zamknięcie w rodowych rezydencjach nie służyło takim wolnym duchom. Jak widać umiały sobie same znaleźć rozwiązanie tego problemu. Grunt, to potrafić sobie zorganizować czas.
Uśmiechnęła się do siebie, gdy zobaczyła Lady Travers w spodniach. Może łączyło je jeszcze więcej, niż jej się wydawało? Ona za podobny strój została mocno zrugana przez Anthony'ego, ba skończyło się to wszystko nawet na spoliczkowaniu, starała się więc go więcej nie prowokować. Wolała nie stwarzać sobie niepotrzebnych problemów. - Nawet nie wiesz, jak cieszą mnie Twoje słowa. Oczywiście, że możemy. Przynajmniej w swoim towarzystwie bądźmy po prostu dwiema kobietami. Obejdzie się bez tej całej otoczki, bez konwenansów. Może jeszcze raz, oficjalnie.- rzekła do swojej towarzyszki. - Prudence, miło mi Cię widzieć.- wyciągnęła rękę, aby oficjalnie się przedstawić. Każda z nich podczas ostatniego spotkania już wiedziała z kim ma do czynienia, jednak formalnie jeszcze się nie poznały. - Ogromnie cieszę się, że zdecydowałaś się na to spotkanie. Mam wrażenie, że wiele nas łączy, pomimo tych wszystkich różnic.- chciała potwierdzić słowa, które do niej napisała. Miała nadzieję, że kobieta czuje się bezpiecznie w jej towarzystwie, w końcu nie chciała zrobić jej krzywdy, a zwyczajnie odetchnąć od tego wszystkiego, w towarzystwie, które wydawało jej się być intrygujące. - Ponoć jest tutaj drzewo, a raczej mędrzec, który został w nie zaklęty, co Ty na to, aby sprawdzić ile w tej opowieści jest prawdy?


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]02.02.22 17:44
Poświećmy jakieś pół minuty zastanowieniu się co by się stało gdyby Juno faktycznie i w sposób czynny stanęła po którejś ze stron. Nie mówimy oczywiście o wersji oficjalnej gdzie Traversówna robi za posłuszną córkę władców oceanu, która jest na tyle inteligętna, by przynajmniej w tej sprawie trzymać język za zębami. Wracając do tej teoretycznej sytuacji, w której Juno przejmuje inicjatywe. Bez względu na stronę każda śmierć, której byłaby świadkiem coraz brutalniej nadszarpywałaby jej i tak już wątłe siły psychiczne. Różnica polega na tym, że gdyby stanęła po stronie zakonu pewnie z żalu całkiem by się posypałaby w końcu skończyć jako przypadkowa ofiara albo szalona pustelniczka mieszkająca na jednej z mniejszej wysepce. Natomiast gdyby stanęła po drugiej stronie pewnie w końcu doszłoby do momentu, w którym wysadziłaby w powietrze wszystko, co znajdowałoby się w zasięgu wzroku. Może właśnie dla tego bardziej powinna zaangażować się w sprawę, którą wybrała reszta rodziny. Przynajmniej zabrałaby ze sobą kilku dodatkowych popaprańców. Dla Juno każdy, kto w imie szeroko pojętej, ale niemożliwej do spełnienia sprawy, zgadzał się na ostateczne ofiary był popaprańcem. Umieranie dla sprawy i idei to jeden z najbardziej bezsensownych rodzajów śmierci. Juno chętnie wygłosiłaby wszystkie te teorie na głos gdyby ktoś ją o to poprosił. Oczywiście gdyby przy okazji nie bałaby się dodatkowe dawki eliksiru na uspokojenie w swojej popołudniowej herbacie.
Juno przez dłuższą chwilę przyglądała się twarzy swojej towarzyszki. Pilnie śledziła każde drganie mięśni przypisując je do odpowiedniej rubryczki z działu ekspresji niewerbalnej i ewentualnych ukrytych motywów. Zachowanie lady Macmillian wydawało się wyjątkowo szczere. Choć Juno nie miała obaw przed spotkaniem do gdzieś z tyłu głowy, przez sekundę czy dwie pojawiła się myśl, że może ta chce ją podejść i w ten sposób uzyskać jakieś informacje. Była to wyjątkowo głupia myśl, ponieważ Juno nie posiadała żadnej przydatnej drugiej stronie wiedzy. Na domiar złego blondynka narażałaby się na ściągnięcie sobie na głowę kogoś, kto nie dość, że był dość bezużyteczny to jeszcze wbrew pozorom miał wyjątkowo mocną głowę, w końcu zamiłowanie do alkoholu Traversowie mieli w genotypie. - A więc oficjalnie- odezwała się ściskając wyciągniętą dłoń. - Juno- na bladej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Słysząc wzmiankę o różnicach przekrzywiła lekko głowę wyglądając na lekko skonsternowaną.- Mówisz o tym, że jesteś blondynką? Spokojnie, nigdy nie wierzyłam w stereotypy na ich temat. - I teraz pytanie brzmi czy to był żart, czy Juno mówiła poważnie. Mogła, w końcu obie były kobietami urodzonymi w bogatym magicznych rodzinach, które mimo wszystko starały się poświęcić życie nauce. Gdy Prue wspomniała o zaklętym drzewie Traversówna kiwnęła potakująco głową. - Od dawna chciałam to sprawdzić, ale przyznam się szczerze, że jakoś nigdy nie było okazji. Mam kilka niecierpiących zwłoki pytań, które chętnie mu zadam. - W końcu ruszyły przed siebie.


Come out, sea demons wherever you are
your queen summons you

Junona Travers
Zawód : geograf, podróżnik teoretyczny, naukowiec
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Samotność ma swoje przywileje; w samotności można robić to, na co ma się ochotę.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood 8c6f5322fc5d1cd28ee44f2c67beee1b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7691-junona-travers#212825 https://www.morsmordre.net/t7707-tryton#213478 https://www.morsmordre.net/t7706-little-mermaid#213460 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t7792-skrytka-bankowa-nr-1852#217645 https://www.morsmordre.net/t9944-j-travers#300621
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]02.02.22 22:30
Prudence bez zawahania wybrała stronę konfliktu. Miała łatwo, jej rodzina potrafiła postawić się większości rodów czystokrwistych. Mimo, że mieli niewielu sojuszników, nie bali się mówić głośno, co sądzą na temat tego, co działo się na świecie. Zresztą Pru od zawsze uczona była tolerancji, w Hogwarcie stawała po stronie słabszych, nie bała się postawić silniejszym od siebie. Nie uważała, żeby czystość krwi miała być powodem dla którego ktoś jest traktowany gorzej. Sama na drodze swojego życia spotkała różnych czarodziejów, patrzyła na ich umiejętności, nie pytała jaka krew płynie w ich żyłach, ważne było to co potrafili. Może też w pewien sposób dlatego też nie umiała pojąć o co właściwie jest ta wojna. Czy naprawdę tak prozaiczny powód prowadzi do śmierci tylu istnień? Jej umysł tego nie pojmował. Jakby na świecie nie było większych problemów, a do tego wszystkiego pozostawało tyle niezbadanych terenów, którymi można się było zająć. Nie szkoda marnować czas na tych niewinnych mugoli, którzy przecież nie robili im żadnej krzywdy? Najwyraźniej nie, musieli teraz walczyć na śmierć i życie, bo ktoś uważał to za wystarczająco istotny powód. Nie napawało jej to entuzjazmem, dokąd właściwie zmierzał ten świat?
Prudence była szczera. Nie potrafiła kłamać, zawsze mówiła to, co myślała. Juno więc nie miała czego się obawiać. Na twarzy Macmillan szybko pojawił się uśmiech, widać było, że naprawdę cieszyła się z tego, że doszło do ich spotkania. Ogromnie zafascynowana była panną Travers, bowiem nieczęsto spotykała kobiety o podobnych zainteresowaniach! Och, miały tyle do przedyskutowania! Coś czuła, że przy niej nie będzie musiała przesadnie dbać o to, co mówiła. Wydawało jej się, że ta w pełni ją zrozumie, zresztą od razu poczuła, że nadają na tych samych falach. - Powiem szczerze, naprawdę ni zdajesz sobie sprawy ile znaczy dla mnie to spotkanie! Już po tym pierwszym razie, poczułam, że jesteś wyjątkowa.- może nie było to odpowiednie słowo, może w pewien sposób też komplement skierowany w stronę samej Prue, jednak uważała, że właśnie tak, dokładnie tak było! - Nie spotkałam jeszcze kogoś takiego! Zauważyłam, że nie boisz się mówić na głos o tym, co Ci się nie podoba!- taka kobieta to skarb. - Zdaję sobie sprawę, że nie w każdej sytuacji, trzeba być nieco rozsądnym. Co na to Twoja rodzina? Przy nich udajesz, czy też dochodzi do konfrontacji?- była ciekawa jak rozwiązywała tę sprawę. Ona sama ostatnio zaczęła nieco się hamować przy bliskich, widziała bowiem, że już za bardzo działa im na nerwy. - Nie wydaje mi się, żeby łączył nas tylko kolor włosów!- rzekła jeszcze do panny Travers.
- Chodźmy więc, może drzewo będzie nam w stanie udzielić odpowiedzi na nurtujące nas pytania!- szły przed siebie równym krokiem.




I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]04.02.22 18:21
Analizując twarz lady Macmillian umysł Juno mimowolnie zaczął tworzyć całą masę różnych scenariuszy. Badał historię, wpływy rodowe, tradycje, ewentualne działania ich przyczyny, skutki i konsekwencje. Próby przerwania tego procesu zazwyczaj kończyły całkowitą porażką. Choć wyniki rzadko się mylił to Juno nauczyła się podchodzić do nich z pewną dozą ostrożności. Brutalne doświadczenia związane z życiem arystokratki tak samo zresztą jak i pobytem w szkole, który dla Juno był wyjątkowo traumatyczny, nauczyły ją, że ludzie lubią wymykać się ramą narzuconym przez logiczne myślenie. Skupiona na własnych myślach przyjmowała informacje padające z ust kobiety z pewnym opóźnieniem. Fala komplementów nieco zbiła ją z pantałyku i nie do końca wiedziała jak się w tej sytuacji powinna zachować, dlatego milczała. Z reguły podobne słowa padały gdy publicznie przyznawała się do swojej małości, a ktoś akurat uznał, że to najlepszy moment na ukazanie pokładów empatii. Przecież każdy od czasu do czasu ma potrzebę pogłaskania zbitego psa. Później padło hasło rodzina i z gardła młodej czarownicy niemal natychmiast wydobył się cichy śmiech. Z tego co wiedziała to oba rody wychowują najmłodsze pokolenia w dość podobny sposób, czyli bez zdecydowanego nacisku na szlachecką etykietę. Nie mogła jednak wiedzieć, czy Prue jest świadoma, że obie rodziny zaliczane są do tych skupionych na czynach, a nie na słowach. Prawdopodobnie to właśnie dzięki temu Juno nie została odesłana gdzieś na wieś jeszcze jako malutka dziewczynka. Travers znów pozwoliła sobie na zdecydowanie zbyt długie milczenie aż w końcu wystrzeliła z armaty. - Mam pokaźną kartotekę na oddziale magispychiatrycznym. Uznana za szaloną mogę sobie pozwolić na znacznie więcej niż przeciętna arystokratka. Zwłaszcza że pierwszą wizytę miałam gdy skończyłam pięć lat. To nie klątwa rzucona na mnie czy na moją matkę. Taka po prostu się urodziłam. - Juno powiedziała zdecydowanie za dużo. Nie widziała jednak powodu, by zatajać informacje, które przecież były powiązane z pytaniami blondynki. Zresztą po drugiej stronie barykady wszyscy i tak o tym wiedzieli. Czemu nie mogłaby wiedzieć jedna z Macmillianów? Reszta to odpowiedź na pytania, które przecież i tak by w końcu padły. Takie wyznania z reguły powodują całą masę pytań. Kącik ust Juno drgnął mimowolnie. - To mogłoby oznaczać, że któraś z nas urodziła się w złej rodzinie, a wszelkie prawdopodobieństwo mówi, że byłabym to ja. - Ten komentarz mógł się wydawać całkowicie pozbawiony sensu albo przynajmniej wyrwany z kontekstu, ale w głowie Juno był to ukłon w stronę rodziny jej rozmówczyni. Gdy szły w stronę miejsca, gdzie miało znajdować się drzewo Juno przyznała z lekkim westchnieniem. - Mam nadzieję, że to nie jedno z tych miejsca, do którego sama wędrówka ma być dla człowieka wystarczającą lekcją. To by było dość rozczarowujące. - kiwnęła głową dla potwierdzenia swoich słów.


Come out, sea demons wherever you are
your queen summons you

Junona Travers
Zawód : geograf, podróżnik teoretyczny, naukowiec
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Samotność ma swoje przywileje; w samotności można robić to, na co ma się ochotę.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood 8c6f5322fc5d1cd28ee44f2c67beee1b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7691-junona-travers#212825 https://www.morsmordre.net/t7707-tryton#213478 https://www.morsmordre.net/t7706-little-mermaid#213460 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t7792-skrytka-bankowa-nr-1852#217645 https://www.morsmordre.net/t9944-j-travers#300621
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]06.02.22 23:53
Warwick znalazło się w kręgu zainteresowań Czarnego Pana, a oni nie mogli pozwolić sobie ani na porażkę ani najmniejszy błąd. Zbadanie hrabstwa, oczyszczenie go ze szlamu i stworzenie stabilnych fundamentów pod budowę silnego społeczeństwa musiało nastąpić teraz i nie było żadnych wymówek. Działali niestrudzenie, patrolując obszary, analizując wszystkie znaczące miasta, wsie, istotne lokacje. Każda z nich mogła przysłużyć się zdobyciu terenu i zajęciu go na dobre. Spośród wszystkich informacji, jakie udało im się zdobyć, musieli przefiltrować te nieistotne, znaleźć pośród tych wszystkich miejsc takie, które miały określony potencjał. Nie mogli się pomylić.
Magiczne drzewo owiane legendami nie mogło zostać przeoczone. Dla wielu być może było symbolem, dla innych bajką powtarzaną przez słabych i zniszczonych; dla takich jak Ramsey szansą na zgromadzenie wiedzy i skonfrontowanie rzeczywistości ze wszystkim, co znał i czego się nauczył. Wieść o pradawnym druidzie zaklętym w drzewie nie mogła nie odbić się zainteresowaniem w jego umyśle. Cóż to za przedziwny wymysł, swoiste zjawisko? Być może to Ogma w jego głowie szeptał kreował ścieżki przeznaczenia, tkał nici, którymi plątał jego losy z innymi. Może to jego natura zmusiła go, by prócz mostu nad rzeką Avon, który pragnął zbadać, zjawił się wpierw tu, zestawiając wiedzę z legendami.
Nie była oczywistym wyborem. O tym jednak, że postanowiła wesprzeć ich sprawę i zaangażować się w działania dowiedział się niedawno, od samego Vigo, gdy podawał mu kielich skrzącego wina w Białej Wywernie. Towarzystwem pięknych kobiet nigdy nie gardził, ale nie to skłoniło go do tego, by nakreślić do niej kilka słów i arogancko wezwać ją na obrzeża Londynu, skąd do Warwickshire przeniósł ich jeden ze świstoklików. Poznanie silnych i słabych stron sojuszników nie należało do jego obowiązków, ale Rycerze Walpurgii mieli ważniejsze sprawy na głowie. Dwa hrabstwa miały zostać przejęte, dwa olbrzymie tereny objęte najprawdziwszym chaosem i dramatem mogolskiego świata miały poddać się czarodziejom i stać się podległe Rycerzom Walpurgii. Ministerstwu Magii. Czarnemu Panu. Nieoczywisty wybór stał się więc koniecznością, tkaną z dawnych strzępów sympatii i zrozumienia. Była ambitna, ale los zagnał ją w bezwartościowe — jego zdaniem — miejsce, na scenę. Takie jak on były stworzone do rzeczy większych, ktoś powinien w końcu otworzyć im oczy.
— Zapewne nigdy nie byłaś w tych kręgach — odezwał się, kiedy schodzili do lasu. Ścieżką prowadziła prosto, ale po prawej mieli niski wąwóz. Podejrzewał, że to właśnie tamtędy mogła wieść niepozorna droga w stronę magicznego drzewa. Nie skierował się tam jednak, schodząc nieco ścieżki, by iść brzegiem wąwozu, rozglądając się i nasłuchując — pragnął wypatrzeć to wyjątkowe drzewo, miejsce, które szczególnie odwiedzane było przez pasjonatów fauny i flory. On nie był ani jednym ani drugim, ale znał się na nauce i to jej chciał dzisiaj zawierzyć, konfrontując się z zaklętym w drzewie druidem. — Czy to miejsce jest odpowiednie? — Uniósł brew, zerkając na nią po chwili. — Aby napisać o nim piosenkę?


| za zgodą mistrza gry zjawiam się i rzucam k100 na opętanie (1); mam ze sobą: filakterium, oko ślepego, veritaserum i maść z wodnej gwiazdy; rzucam też na nasłuchiwanie i obserwację terenu, wypatruję magicznego drzewa (2)



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz
Magiczne drzewo w Oversley Wood BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]06.02.22 23:53
The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 77

--------------------------------

#2 'k100' : 49
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]07.02.22 1:15
Nakreślenie kilku słów i aroganckie wezwanie na obrzeża Londynu — w nagłości ich spotkania czaiła się jeszcze nieuchwytna ekscytacja, mgliste wrażenie o podniosłości celu, w którym wybierali się akurat do Warwickshire. Przed wyjściem z domu Valerie musiała załatwić jednakże kilka spraw; choć Londyn znał ją przede wszystkim z rozmaitych scen, które zaszczycała swą obecnością, była przede wszystkim matką. Jej córka miała w tym roku skończyć osiem lat, była dziewczynką nie tylko rezolutną, ale przede wszystkim grzeczną. Krótkie wytłumaczenie, mama musi wyjść na próbę, zostaniesz chwilę z ciocią, a po południu odwiedzi nas wujek Septimus, tak jak się umawiałyśmy, ciepły, taliowany płaszcz zapięty przed wyjściem, miękki, srebrzysty szal owinięty wokół szyi. W ostatniej chwili zmieniła buty z botek na wysokim obcasie, które ostatnimi czasy bywały jej ulubionym obuwiem na spacery po okolicznych ogrodach, na ocieplane trapery na grubej podeszwie. Nie tak eleganckie, jakby chciała, jednakże sam fakt spotkania na obrzeżach miasta napawał ją lekkim niepokojem co do stabilności terenu. Ostatnie, czego teraz potrzebowali to zwichnięta kostka pani Vanity.
Nie zadawała zbędnych pytań; jeżeli czegoś nauczyła się w swej bolesnej przeprawie małżeńskiej to tego, że spore grono mężczyzn nie miało cierpliwości ani chęci potrzebnej do opowiadania każdego drobnego szczegółu, który akurat zajął uwagę tej lub innej towarzyszki. Wystarczyło przynajmniej pobieżne zaznajomienie z tym, jaki cel miała ich wspólna wyprawa oraz czego mieli szukać. Rycerze Walpurgii z woli Czarnego Pana mieli zająć się tym hrabstwem, a Valerie Vanity czuła się częścią czegoś większego, czegoś, co zapadnie w wieczną pamięć ludu Warwickshire, oczyszczonego ze szlam i ich szkodliwych dla zdrowej tkanki czarodziejskiego społeczeństwa wpływów. Świadomie obrała stronę konfliktu, po jakiej przyszło jej się opowiedzieć. Możliwość działania z kimś, z kim połączyły ją strzępy zrozumienia i starych sympatii stanowiła dodatkową słodycz, warstwę lukru na i tak słodkim cieście sukcesu, które powinno przypaść im w sprawiedliwym udziale.
— Nie było mi po drodze — przyznała zgodnie z prawdą, kłębek wodnej pary wydostał się spomiędzy ust potraktowanych szminką w kolorze przygaszonej czerwieni. Niemniej jednak miejsce było zachwycające — wrażliwa na piękno, choć nie do końca rozumiejąca jego naukową istotę Valerie wytężała wszystkie zmysły, by czuć okolicę całą sobą. Stąpała przy tym ostrożnie i lekko, korzystając z nabytej przez lata ćwiczeń gimnastycznych zwinności, pozostając w bezpiecznej odległości, około półtora kroku za prowadzącym Ramseyem. Tak, jak powinno być — mężczyzna prowadził, kobieta ufnie podążała za nim, choć nie robiła tego bezrefleksyjnie. W prawej dłoni ściskała różdżkę, może nawet zbyt przezornie. Choć kto wiedział, co lub kogo spotkać mogli na swej drodze do magicznego drzewa? Podobno był tam zaklęty druid posiadający niezwykle szeroką wiedzę. A takie osoby nie zwykły pozwalać zbliżać się do siebie pospolitym gościom.
Nikt o zdrowych zmysłach nie mógł tak nazwać ich dzisiejszego poselstwa.
— Słuchałbyś piosenki o skrytej w głębi zaśnieżonego lasu tajemnicy? — kąciki ust drgnęły w uśmiechu, gdy zadarła głowę w górę, chcąc skrzyżować ze sobą ich spojrzenia. Jasny błękit ze stalową szarością, chwila ciszy na zastanowienie. — Takiej, której istota odkrywa się tylko przed godnymi jej poznania?
Kilka kolejnych kroków przebyli w ciszy, Valerie z niewielką dozą niechęci ponownie przeniosła większość uwagi na nasłuchiwanie dźwięków dochodzących z pobliża oraz uważne śledzenie leśnego krajobrazu. Z jednym, niewielkim wyjątkiem.
— Jeżeli tak, musiałbyś również wskazać krąg osób godnych zasłyszenia także tej pieśni — dokończyła, nie wznosząc jednak spojrzenia na swego rozmówcę. Nie mogła, bowiem niezależnie od tego, jak zajmującą i ciekawą personą był w tej chwili Mulciber, to nie ku niemu miała posyłać tęskne spojrzenia, a ku magicznemu drzewu, z którego Oversley Wood słynęło.

| ekwipunek: różdżka, talizman
rzucam na nasłuchiwanie i obserwowanie terenu, wypatruję magicznego drzewa


you tried to change, didn't you?
closed your mouth more, tried to be softer, prettier, less volatile, less awake. you can't make homes out of human beings. someone should have already told you that.
Valerie Sallow
Zawód : Celebrytka, śpiewaczka
Wiek : 29/30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
delicate in every way but one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10881-valerie-vanity#331558 https://www.morsmordre.net/t10918-andante#332758 https://www.morsmordre.net/t10920-tell-me-i-m-your-midnight-muse#332762 https://www.morsmordre.net/f408-kensington-harley-gardens-10 https://www.morsmordre.net/t10921-skrytka-bankowa-nr-2362#332773 https://www.morsmordre.net/t10919-v-vanity#332759
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]07.02.22 1:15
The member 'Valerie Vanity' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 50
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]07.02.22 1:45
Macmillan była szczera. Naprawdę polubiła Junonę. Już podczas ich pierwszego spotkania w rezerwacie testrali. Wtedy miała nad nią pewną przewagę, wiedziała z kim ma do czynienia. Sama zaś dopiero w liście przyznała kim była. Czy coś to zmieniało w mniemaniu Prudence? Nic. Nie była uprzedzona. Miała świadomość, że nie wszyscy po drugiej stronie barykady byli źli. Co mogła zrobić Juno? Jedynie dostosować się do tego, czego wymagała jej rodzina. Rozumiała ją, jak najbardziej. Sama również nie chciała zostać wydziedziczoną, wątpiła w to, że będzie miała szansę poradzić sobie sama bez rodziny, zresztą, nie chciałaby tego. Była przyzwyczajona do szlacheckich udogodnień, nie miała zamiaru ich stracić.
Słuchała uważnie, tego, co miała do powiedzenia jej towarzyszka. Oddział magipsychiatryczny, to by wiele wyjaśniało. Czy spotykała się z nią dlatego, że była szalona? Silny to argument. Może faktycznie coś było z panną Travers nie do końca w porządku, która inna dama zechciałaby się spotkać w środku lasu z wrogiem? Ona. Kiedy Prudence coś zaciekawiło, dążyła do tego, by zaspokoić to zainteresowanie. Junona wydawała się dzielić z nią pasję, chciała sprawdzić, czy faktycznie tak było, czy znalazła wreszcie damę, która choć trochę rozumiała jej rozterki. - Każdy z nas mógłby trafić na oddział magipsychiatryczny. - powiedziała jeszcze do swojej towarzyszki. Była zdziwiona, że mówiła o swoich przypadłościach aż tak otwarcie, jednak w żaden sposób jej to nie przeszkadzało, może trochę zaczęła się bać? Powinna? Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać po wariatach.
- Wszystko zależy od tego która strona się wypowiada. Nie wiem, czy tak łatwo stwierdzić która rodzina jest zła. Szlachta mogłaby trochę ruszyć do przodu, mam wrażenie, że jesteśmy zacofani. Trzymają się kurczowo tych wszystkich zasad. Zamiast coś zmieniać na lepsze. - Macmillan podróżowała po świecie, widziała, że da się żyć inaczej.
- Też oczekuję czegoś więcej, może nie ma sensu, im większe oczekiwania, tym większe prawdopodobieństwo szybkiego rozczarowania. - rzekła do Juno i szła przed siebie. Droga na pewno bedzie długa, w końcu takiedrzewo nie stałoby przy pierwszej, lepszej drodze. Macmillan poruszała się cicho, wiedziała, że w lesie mogą się znajdować różne stworzenia. Rozgladala się uważnie i nasłuchiwala ewentualnego zagrożenia, gotowa do szybkiej reakcji.


rzucam na spostrzegawczość


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]07.02.22 1:45
The member 'Prudence Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 59
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczne drzewo w Oversley Wood [odnośnik]09.02.22 13:19
Krótko po tym jak cała masa słów opuściła usta Juno, dziewczyna poczuła, że mogła popełnić spory błąd. Czy to był ten moment, o którym ostrzegali ją rodzina, ten, w którym miała się przekonać, że szczerość nie zawsze popłaca? Słysząc reakcje lady Macmillian poczuła, że z serca schodzi jej całkiem ciężkie brzemię. Słowa kobiety co prawda nie mówiły wiele, ale Juno postanowiła je interpretować na własny użytek i własną potrzebę. Bladą i drobną twarzyczkę młodej arystokratki rozjaśnił delikatny uśmiech. - Na pewno wielu by się to przydało. - Dodała jeszcze śmiejąc się cicho pod nosem. Czy świat nie byłby jednak trochę piękniejszy gdyby ludzie co jakiś czas siadali na kozetce terapeuty?
- Wszystkie rodziny są złe, bo tkwią w okowach tradycji, która jednocześnie określa kim są i hamują ewentualny rozwój. To się tyczy Weasleyów, choć wydają się być tą najbardziej liberalną gałęzią bądź co bądź tego samego drzewa.- Myśli Juno znów biegły swobodnie całkowicie nieskrępowane zasadami konwenansów czy nawet obawą, że ktoś może usłyszeć, że mówi o zdrajcach krwi. Może gdzieś już wprowadzili zasadę, że powinna wymazać ich istnienie ze świadomości, a nikt nie przekazał dziewczynie informacji. Chyba że przekazał, ale ona, zamiast pilnie słuchać unosiła się gdzieś na granicy pomiędzy kolejnymi światami.
- To jedna z maksym życiowych? -spytała lekko unosząc brwi. - Niezbyt optymistyczna jak sądzę - Juno uśmiechała się w dość wesoły sposób. W przeciwieństwie do Prue Traversów praktycznie nie brała pod uwagę możliwego zagrożenia. Jej wzrok błądził jedynie na wszystkie strony w poszukiwaniu śladów odciśniętych na śniegu czy na mokrej ziemi. Może mogłyby spotkać w tym lesie coś znacznie ciekawszego niż tylko stare drzewo z ledwo zarysowaną twarzą człowieka, której przecież i tak tam nie było, bo to tylko kolejna sztuczka ludzkiego umysłu. W pewnym momencie przystanęła i schyliła się by podnieść z ziemi kamień o dość specyficznej barwie. Obejrzała go pod światło mrucząc coś do siebie pod nosem. W końcu przypomniała sobie o istnieniu Prue i szybko schowała znalezisko do kieszeni. - Wybacz, ale to czasem silniejsze ode mnie. To jedna z tych rzeczy, która nigdy nie powinna się tu znaleźć. Przyjrzę się temu dokładniej w domu- Uśmiechnęła się jeszcze raz i ruszyła śladem towarzyszki.

rzucam na spostrzegawczość


Come out, sea demons wherever you are
your queen summons you

Junona Travers
Zawód : geograf, podróżnik teoretyczny, naukowiec
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Samotność ma swoje przywileje; w samotności można robić to, na co ma się ochotę.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczne drzewo w Oversley Wood 8c6f5322fc5d1cd28ee44f2c67beee1b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7691-junona-travers#212825 https://www.morsmordre.net/t7707-tryton#213478 https://www.morsmordre.net/t7706-little-mermaid#213460 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t7792-skrytka-bankowa-nr-1852#217645 https://www.morsmordre.net/t9944-j-travers#300621

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Magiczne drzewo w Oversley Wood
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach