Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Miasteczko Wellswood
AutorWiadomość

Wellswood

Położone blisko zatoki miasteczko Wellswood z prawej strony całkowicie otoczone jest mniejszymi wioskami z dostępem do morzem. Ledwie chwilę zajmuje dotarcie na jego brzeg. Niedaleko znajdują się jaskinie Kents Caver, które szczególnie interesują badaczy, ale i wśród mieszkańców można zasłyszeć przekazywane z ust do ust legendy i opowieści ich dotyczących. Na zachód, niecałe dwie mile dalej znajduje się największe miasto portowe w okolicy - Torquay. Od czasów wybuchu anomalii liczba mugoli w mieście znacząco spadała, miasteczko nie jest jednak całkowicie zamieszkiwane przez czarodziejów. W jego granicach pozostało niewielu mugoli, którzy po wybuchu wojny zyskali świadomość otaczającej ich magii i świata.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Wellswood Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

| 25 stycznia ‘58 |

Oboje nie czekali na zaproszenia, w rzeczywistości takowe nie nastąpiły – może poza samą informację ze strony Neali, która zgodnie z dojrzałym rozumem skreśliła najważniejsze informacje w liście. Rudzielec trzymał się nadziei, że młoda Weasley nie pchała się po raz kolejny w kłopoty, próbując zbliżyć się do miejsca, które przejmowały osoby o niecodziennej ogładzie, choć czy można było ich winić? Czasy były ciężkie, odczuwały to szczególnie osoby poza układami wielkich panów. Nawet oni z Philippą nie mieli okazji odpowiednio przygotować się na nie tylko niespokojny czas, ale również samą porę roku, jednak czy kiedykolwiek można było być przygotowanym na to, co niespodziewane? Mimo wszystko nikt nie zamierzał pozostawić Neali samotnej w tej misji. Skreśliwszy kilka słów do osób, które jako pierwsze nasunęły się na myśl, przygotował zarówno siebie, jak i Moss do szczególnie delikatnego zadania. Potrafiła utemperować jego zapędy, działało to w dwie strony, jednakże teleportując się na miejsce, nie był w stanie powstrzymać drżenia rąk. Co jeszcze ten cholerny miesiąc mógł im przynieść? Nie wystarczyło tych niespodzianek?
Odesławszy wszystkich zaangażowanych do gospody w mieście, gdzie głównym koordynatorem zebrania odpowiednich osób zdolnych do przeciwdziałania była Philippa; wraz z Dearborn’em wybrali się na zwiad. Nieciężko było mu wybrać odpowiedni szlak do budynku, w którym zabarykadowali się zaproszeni goście o niecodziennym poczuciu wdzięczności, rozpoczęli więc całą procedurę polegającą na rozpoznaniu terenu oraz ilości ‘buntowników’. Dzięki doświadczeniu z wywiadów w terenie rudzielca oraz zdolnościach byłego aurora zdołali ustalić, iż okupowane miejsce nie zostało w należyty sposób zabezpieczone. Weasley nawet nie dziwił się braku pułapek, przecież nie każdy miał możliwości do nauczenia się poszczególnych dziedzin magii na tyle, by móc sensownie wykorzystać swój potencjał magiczny. Mugolski sposób barykady był w rzeczywistości jednym, drugą kwestią pozostawał sam status umysłowy mężczyzn zabarykadowanych w budynku. Na całe szczęście wraz z bratem Lizzie nie musieli wychylać się poza najbardziej wysunięty budynek leżący nieopodal miejsca, w którym zamknęli się nieznajomi. Dzięki szybkiej reakcji Neali oraz rozsądnie myślącemu zarządcy miasta udało się ewakuować połowę południowej części miasta na północne ziemie. Odcięci od informacji ‘goście’ nie mieli nawet okazji zrozumieć jakie poruszenie nastąpiło falowo tuż po ich akcjach, co jedynie działało na korzyść rodowitych mieszkańców Devon oraz pomocy, jaką przyniósł były auror samą swoją obecnością. Devończycy słynęli z waleczności, jednakże nie każdy był w stanie pozwolić sobie na jakiekolwiek ryzyko i w praktycznie każdym aspekcie było to zrozumiałe.
Rozpoznawszy się w terenie rudzielec wraz z Cedrickiem przybyli do gospody, gdzie zdołali zebrać się wszyscy, do których dotarł list, a nawet o kilka osób więcej! Nie czekając na przyzwolenia ze strony Dearborn’a, Weasley praktycznie od razu wziął się za oficjalne planowanie.
Dziękuję, że odpowiedzieliście na moją prośbę o pomoc, wraz z Cedrickiem zdołaliśmy dowiedzieć się nieco o pozycji naszych zabarykadowanych gości. Mieszkańcom miasteczka Wellswood zagrożono utratą nie tylko życia, ale również domostw, dlatego musimy działać zdecydowanie, stawiając swoje stanowisko. Zależy nam na utrzymaniu budynków w stanie do użytkowania, dlatego z żadnej różdżki nie powinno zostać rzucone zaklęcie, o ile oni nie zastosują na nas ofensywy. – przerwał na chwilę, patrząc każdemu kolejno w oczy, chyba chwilę dłużej zatrzymał wzrok przy Philippie. Nie było to zbyt rozsądne, żeby dawać jej choćby najmniejszą możliwość na ryzyko, jednakże w tej sytuacji każda różdżka była istotna, nawet jeśli nie znał jej zdolności magicznych; jedyne co mógł mieć, to nadzieję – z tego powodu przyzwyczaił się do bycia nazywanym głupcem. Wierzył w każdą z obecnych osób. Nie mogli doprowadzić do jeszcze większej krzywdy na mieszkańcach Wellswood. – Z towarzystwem Cedricka oraz Philippy – wskazał na każdą z wymienionych osób, kiwając głową w geście niemego pytania – podejdziemy do nich, a w tym czasie proszę was o przyjęcie pozycji. Wy zajdziecie ich od tyłu domu, nie możecie być zauważalni – zaklęcie kameleona powinno wystarczyć, natomiast wasza dwójka pójdzie razem z nami, zajmując miejsce na tyłach najbliżej postawionego domu. – zwrócił się do sześciu obecnych osób, rozdzielając im zadania. – Spróbujemy przemówić im do rozsądku… w razie czegokolwiek miejcie różdżki przy sobie i pamiętajcie… nie dajcie się nakryć. – powiedział bez cienia uśmiechu. Nie był to czas na cokolwiek innego poza chłodnymi kalkulacjami, których miał nadzieję nie otrzymać tak szybko, nie żeby kiedykolwiek zamierzał je faktycznie uskuteczniać. Potrzeba tworzy... niespodziewane.

| mapka


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Powrót do góry Go down

27 stycznia

Nie mógł odmówić pomocy młodej lady Neali, tym bardziej będąc w duchu zadowolonym, że zwróciła się o nią przy podobnych problemach w samym mieście. Nie byli to czarnoksiężnicy, z którymi miał do czynienia kilka dni wcześniej w okolicach ukochanego Derby z Michaelem, a jednocześnie nie mogli przecież pozwolić, aby młoda dama narażała się na niebezpieczeństwo! A z przekazanych mu przez lady Weasley informacji wyglądało na to, że mogło dojść nawet do przemocy.
Teleportował się na miejsce o ustalonym wcześniej czasie. Ostatni miesiąc sprawił, co okazało się również słusznym wyborem już niejednokrotnie, że nie opuszczał terenów rezydencji nie mając na sobie odzieży, w której przywykł do pracy przy smokach. Jego ciało było dokładnie okryte, a różne odcienie brązów były przykryte ciemnym i ciepłym płaszczem. Gdzieś pod tym przebłyskiwały metalowe klamry.
Pewnym krokiem ruszył do znajomych mu twarzy.
- Panno Wellers - przywitał się, oczekując na wyciągniętą ze strony kobiety dłoń do ucałowania - tak jak wymagała od niego należyte wychowanie. To kobieta winna zezwolić na przywitanie się w końcu. - Panno Bell - powtórzył do kobiety, którą dopiero poznał w połowie stycznia. Nie był pewny jej panieńskiego nazwiska i czy pan Bell był mężem, czy ojcem, jednak nie znał również kobiety, która mylnego określenia panna nie przyjęłaby z lekkim uśmiechem, a czasem rumieńcem, uznając to za pochlebstwo. Inną kwestią było, że w przeciwieństwie do obławy na dom Felixa, tutaj był w sytuacji, w której musiał przestrzegać zasad etykiety - oraz wymagał poszanowania od innych w stronę swojej pozycji.
- Lady Neala przesłała mi informacje o sytuacji, w której znaleźli się mieszkańcy. Ze względu na to, że dom jest cudzym dobytkiem, chcemy zapobiec potencjalnej eskalacji zagrożenia. Ci ludzie byli już wystarczająco pokrzywdzeni przez wojnę, obie strony. Ich zachowanie jest karygodne, jednak przyczyny możemy doszukiwać się nie w ich intencjach, a w umyśle. Po wszystkim chciałbym zadbać o odpowiednią opiekę dla nich. Wierzę w twoje umiejętności, panno Wellers. Obawiam się, że moja bliska obecność może nie zostać dobrze odebrana, więc pozwolicie, że ja zabezpieczę dom nieco z oddali. Nie bójcie się jednak mnie użyć jako figury w pertraktacjach, rodzina Greengrass jest tutaj, aby tych ludzi odciążyć i otoczyć opieką - zapewnił i przemawiał z wyuczoną przez lata manierą. Jego głos był ciepły i twardy, choć z pewnością przyjazny. Nie wydawał poleceń, mimo rzeczowego tonu. - Lady Neala również zadbała o drobne zapasy. Myślę, że mogą być one skutecznie potraktowane jako prezent niżeli podmiot pertraktacji. Ociepli wizerunek i pokaże nasze szczere intencje - przypomniał sobie, zerkając również w kierunku domu, w którym było ich aktualne zagrożenie. Niczym tykająca bomba. Mogło zrobić się niebezpiecznie i gorąco w każdrj chwili, wystarczyło jedno złe słowo, ale potrafił zachować należyty spokój. W końcu pracował przez lata ze smokami. Temperatury nie były mu groźne. - Skupię się na zabezpieczeniu terenów, gdyby doszło do eskalacji problemu lub gdyby ci ludzie chcieli spełnić swoje groźby. Proszę, nie wahajcie się użyć koniecznych środków. Ufam w waszą rozwagę i ocenę sytuacji.
Było jeszcze kilka rzeczy, o których chciał się upewnić. Obawiał się, że to czarnoksiężnicy mogli w tym miejscu maczać palce, ale całe szczęście znał sposób na to, aby temu zaradzić.
Wyciągnął różdżkę, zaraz wykonując inkantację.
- Festivo.

| Dla porządku rzucam jeszcze raz, i tak tylko przenoszę.




We'll survive this storm
Elroy Greengrass
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : 15
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126

Powrót do góry Go down

The member 'Elroy Greengrass' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Wellswood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Ze wszystkich miejsc, w których się znajdowała, które zdołała zwiedzić, Devon było jej szczególnie bliskie. Nie kiedy myślała o Torquay, nie wtedy, ale raczej kiedy jej myśli uciekały w stronę prostych ścian w których odnajdowała ukojenie, kolejnej grupki rozkrzyczanych dzieciaków, z których to ona z młodym Weasleyem najbardziej dawała się we znaki, a także do burzy rudych włosów kiedy każdy cierpliwie siadał przy stole w oczekiwaniu na kolację, a pewna dwójka zastanawiała się, jak wyłgać się z faktu zjedzenia pół blachy ciasta po kryjomu. Wspomnienia były miłe i przypominały jej, że nie wszystko było stracone a i ona mogła jeszcze jakoś odnaleźć to ciepło. Może powoli, może nieco boleśnie, może jeszcze minie bardzo długo…ale jakaś szansa była, prawda?
Chyba dlatego już w zeszłym roku zaoferowała każdą pomoc, jaka była potrzebna, wysyłając list młodej Neali. Teraz zaś przyszedł czas, w którym Devon potrzebowało pomocy, chociaż może niekoniecznie jej. Mimo to, zjawiła się na miejscu, jednocześnie rozważając, czy jednak zmienić nieco rude włosy czy może jednak je pozostawić, bo nieco dziwacznie się czuła podczas takiego zadania, tak jakby miała się podszywać pod jakiegoś Weasleya. Ostatecznie w końcu zadecydowała się przyjść tak, jak stała, spoglądając też po okolicy i chłonąc widok, tak jakby już dawno nie była w tym miejscu. Może nie była? Dni wydawały się jak rzeka, która płynie wzburzenie po tym jak upadnie tama, zgarniając wszystko na swojej drodze i nie mając litości dla tych, którzy zagapią się o chwilę za długo.
Dopiero wtedy obejrzała się na lorda, który zjawił się na miejscu. Ciężko powiedzieć było, ale mieli głęboką relację, ale kojarzyła go i kojarzyła, z jakiego rodu pochodził. Nawet jej niechęć do rodów szlacheckich nie mogła umniejszyć szacunku dla człowieka, który zajmował się smokami i gotowy był stawić czoła komuś, kto dawał sobie radę z ogromnymi bestiami; nie wspominając już o tym, że Wellersowie dobrze dogadują się z Greengrassami. Wyciągnęła więc dość optymistycznie dłoń w kierunku Elroya, gotowa ją uścisnąć jak mężczyzna, nawet nie zdając sobie sprawy że najpewniej tego wcale nie oczekiwał.
- Lordzie Greengrass. – Skoro on powitał ją oficjalnie, wypadało, aby i ona to zrobiła. Skupiła się też na słowach mężczyzny, kiwając głową i przyznając mu rację. – Zgadzam się, w tym wypadku mamy obydwie grupy ludzi zmęczonych i przerażonych. Uczestniczyli w nieudany przerzucie a to już samo wystarczy, aby wywołać pewnego rodzaju…traumę. – Zawahała się przez chwilę, ale ostatecznie nazwała rzeczy po imieniu, nie zamierzając owijać w bawełnę, aby w niuansach i meandrach konwersacji nie zagubił się prawdziwy sens tego, po co się tu zgromadzili.
- Kojarzę miejsce w którym można by ich ulokować, pod warunkiem, że zgodzą się pójść. Jeżeli zaś powiedzą mi, jakim statkiem próbowali się oddalić, może zdołam dowiedzieć się czy gdzieś nie znajdą się jakieś rzeczy które należały do nich, może to jakoś ich uspokoi, chociaż trochę. Zaproponowałabym im jedzenie na zewnątrz, ale czuję, że wolą rozmawiać ze środka, zima też im nie sprzyja za bardzo. Czy w razie czego możemy poręczyć słowem lorda, że tym ludziom nie stanie się krzywda? – Powiedział, aby użyć go jako pewnik w rozmowie, ale chciała wiedzieć, że przyjmował na siebie również obowiązek tego, co za tymi słowami szło.
- Gdyby coś wydarzyło się nie tak i potrzeba była interwencja siłowa, wystrzelimy czerwone iskry. – Nie sądziła, aby miał się oddalić, ale lepiej było ostrzec gdyby nagle wszystko miało zejść na psy. Zwłaszcza, że ludzie z okolicy mogli się wtedy chcieć trzymać z daleka.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

W Devon spędziła sporą część swojego dzieciństwa. Babka od strony matki poświęcała jej dużo uwagi, miała więc spory sentyment do tych ziem. Dwoje z jej braci nosiło nazwisko Weasley, także z ogromną chęcią przystała na propozycję Neali. Angażowała się ostatnio w działania sojuszników zakonu, jednak pomoc miejscu, które było jej tak bliskie wydawała się być jeszcze bardziej słuszna. Zresztą wybrała właśnie Devon na swój dom, po tym jak musiała opuścić Londyn, musiała pomóc mieszkańcom tego miejsca.
Bell pojawiła się na miejscu na miotle. Był to jej ulubiony środek transportu, miała do niego ogromny sentyment. Czasem też dawał dodatkowe możliwości obserwacji terenu, o ile wymagała tego sytuacja. Zeskoczyła z miotły trochę przed miejscem, w którym mieli się spotkać. Ubrana była w długi, skórzany płaszcz, który zdecydowanie lata świetności miał już za sobą, naciągnęła na głowę kaptur, a miotłę przymocowała do pasa i narzuciła ją na plecy. Ruszyła przed siebie, aby dotrzeć o czasie na spotkanie. Policzki miała różane od wiatru, który dawał jej się we znać podczas lotu. Szła cicho, chociaż śnieg słusznie utrudniał poruszanie się.
Przybyła na miejsce spotkania jako ostatnia. Wyciągnęła dłoń, kiedy lord zaczynał się z nimi witać. Nie chciała wyjść na gbura, chociaż osobiście bardzo irytowały ją te szlacheckie konwenanse, co dosyć często demonstrowała, nie był to jednak na to odpowiedni czas. - Lordzie Greengrass.- rzekła lekko zachrypniętym głosem. Uśmiechnęła się do Thalii, ostatnio często razem współpracowały, wiedziała, że może być pewna jej umiejętności. - Witaj Thalio.- rzekła jeszcze.
Słuchała uważnie tego, co jej towarzysze mieli do powiedzenia. Wszystko wydawało się być jasne. - Czyli my z Thalią pójdziemy do domu, aby z nimi negocjować? Co jeśli nie zgodzą się z nami pójść? Czy wtedy faktycznie mamy wyciągnąć ich siłą. Z tego, co mówicie oni już swoje przeszli. - bała się, że mogą tak łatwo nie chcieć opuścić miejsca w którym znaleźli schronienie. Musieli mieć jakiś awaryjny plan, gdyby negocjacje nie wystarczyły.


Miasteczko Wellswood D7bc159511ca9b7ed9e13f5e91a418292cb09bfb
Josephine Bell
Josephine Bell
Zawód : magipolicjantka/ rebeliantka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W źrenicy tak pełnej żywej mgły, nie ma nic…
OPCM : 10
UROKI : 21
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10761-josephine-genevieve-bell https://www.morsmordre.net/t10815-precel https://www.morsmordre.net/t10816-jose https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10809-j-bell

Powrót do góry Go down

Nie dał po sobie poznać, że uścisk ze strony panny Wellers go zaskoczył - ale chyba czasem zapominał, że nie każdy był wychowany w szlachcie, i nie każdy przestrzegał narzuconych etykiet, którymi to on się kierował. Dłoń panny Bell kulturalnie ucałował na powitanie. A po tym już wysłuchał słów obu kobiet.
- Możecie poręczyć - zapewnił Thalię, kiedy padło pytanie.
Nie był w stanie wczuć się w odczucia tych ludzi - głównie dlatego, że w nim na samą myśl o czymś podobnym buzował gniew. Kolejne ofiary, podobnie do osób na ich ziemiach w Stafford - podobnie jak ci w Derby. Wszyscy cierpieli, bo ktoś czuł, że w ogóle ma prawo wymusić na kimś innym własną wizję świata. Pozbawiał tych ludzi decyzji, prawa do sprzeciwu i sposobu do sprzeciwu, rzucając na nich coś, co było poza ich umiejętnościami poznawczymi.
- Wierzę, że w pracy policjantki miałaś doświadczenie w uspokajaniu tłumu, panno Bell - zwrócił się do Josephine, zaraz jednak przez moment się zastanawiając. Powinien poprosić Mare o lekcje anatomii, o zapoznanie się z kilkoma z zaklęć uzdrowicielskich - stanowczo w takich sytuacjach jak ta, mogłoby to być pomocne.
- W ostateczności zaproponowałbym sięgnięcie po zaklęcia takie jak drętwota czy nawet bombarda, coś co zwróci uwagę, a nie do końca wyrządzi krzywdę. Jednak to powinna być ostateczność ostateczności - powiedział twardo, nie wiedząc do końca jak jego towarzyszki czuły się z magią podobnego rodzaju. - Poślijcie iskry, postaram się wtedy wkroczyć i uspokoić tłum, zapewnić też bezpieczeństwo domu - zapewnił, rozglądając się również po miejscu. Wiedział, że zaklęcie zadziałało lepiej niż dobrze.
Zmarszczył brwi, dostrzegając niewielkie, jednak z pewnością wystarczające ognisko czarnej magii, które dochodziło z domu. Czy to mogło wpłynąć na zachowanie mugoli? Neala wspominała, że sytuacja eskalowała bardzo szybko i gwałtownie.
- Wątpię, aby ci ludzie byli temu winni, ale mogli przypadkiem stać się posiadaczami... jakiegoś przekleństwa - powiedział, kierując wzrok w kierunku domu. Był to jakiś przedmiot? Może klątwa? A może jeszcze coś innego? Może pozostałości czarnej magii na jakimś z ich bagażów?
Zaraz zwrócił jednak uwagę na Thalię, od której dostrzegł podobny odcień, sugerujący czarną magię. Zamilkł na moment... Będzie musiał porozmawiać z panną Wellers na ten temat, chociaż teraz mieli zadanie do wykonania. Choć w jego głowie pojawiło się pytanie, czy mógł jej ufać?
-  Proszę, zachowajcie ostrożność. Obawiam się, że na ich umysły rzeczywiście wpływa czarna magia, zaklęcie pokazuje niewielki przedmiot w obrębie domu. Proponowałbym abyście spróbowały wywabić ich z domu. Nie chciałbym narażać was na skutki czarnomagicznych przedmiotów - wyjaśnił, po tym już pozwalając kobietom skierować się w stronę domu. Sam za to złapał mocniej różdżkę, aby spróbować rzucić kolejne zaklęcie.
- Homenum Revelio...

| EM: 47/50, -5 na kości za ranę I stopnia




We'll survive this storm


Ostatnio zmieniony przez Elroy Greengrass dnia 24.01.22 13:15, w całości zmieniany 1 raz
Elroy Greengrass
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : 15
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126

Powrót do góry Go down

The member 'Elroy Greengrass' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Wellswood Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Miasteczko Wellswood

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach