Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Thalia Wellers
AutorWiadomość

Thalia (Lavinia) Wellers

Data urodzenia: 17.02.1929
Nazwisko matki: Morgan
Miejsce zamieszkania: Walia, Llyn Trawsfynydd, Syrenia Laguna
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: żeglarz, handlarz, szmuglerz
Wzrost: 170 cm
Waga: 57 kg
Kolor włosów: rude
Kolor oczu: błękitne
Znaki szczególne: wzrost nieco większy niż u przeciętnej kobiety, dwie blizny na twarzy: jedna ciągnąca się na ukos od brwi, przez nos aż do policzka. Druga, prosta, w prawym kąciku ust.




Toast pierwszy – za rodzinę

Mury sierocińca wydawały się przygnębiające – szare tapety z tandetnymi kwiatkami irytowały za każdym razem, kiedy na nie zerkała. Lavinia, jak głosiła karteczka przypięta do płaszczyka dziewczynki, oddana została do sierocińca w wieku, w którym niewiele pamiętała ze swojego poprzedniego życia. Nauczycielki i wychowawczynie były surowe, a ona buntowała się przeciwko światu, upatrując w tym jedyny sposób na zwrócenie na sobie uwagi, tak aby w końcu ktoś się nią zajął i porozmawiał z nią szczerze. Dla dorosłych była pyskata i kłótliwa, a nie siedziała wcale cicho, rzucając się często w agresji też na najbardziej dokuczających. Koło kar i naruszeń zasad nie miało końca, a chociaż zaprzyjaźniła się z częścią dzieci, koniec końców zostawała sama kiedy inni znajdowali rodziców, ona zaś trwała wciąż na niewygodnym łóżku.

Leżące nad zatoką Torquay obfitowało jednak w atrakcje za każdym razem, kiedy tylko w portach zaczynało roić się od marynarzy. Lavinia kręciła się zawsze w okolicach, przemykając z cienia do cienia i wysłuchując opowieści, albo siadając gdzieś wraz z portowymi dzieciakami aby chociaż na chwilę uszczknąć czegoś z niesamowitych historii. Wyobrażała sobie dalekie lądy, magiczne zwierzęta czy niespotykanych dotąd ludzi, skrywających sekrety o których jej się nie śniło. Jej zew przygody i nieumiejętność usiedzenia w miejscu uznawały te odległe krainy za coś, co warte było zobaczenia, a życie na statku za prawdziwą przygodę. Chciała wyrwać się z tego miasta tuż teraz, próbując nawet wślizgnąć się na statek, zawsze jednak łapano ją i przeganiano z portu, co jednak nie sprawiło, że poddała się za pierwszym razem. Na szczęście bądź nieszczęście, statki nigdy nie wypłynęły z dodatkowym pasażerem.

Nie sądziła, że spotka kiedyś kogoś, z kim prawdziwie się zaprzyjaźni, los jednak spłatał jej największego psikusa, kiedy pewnego dnia przez próg sierocińca przeszła lady Weasley wraz ze swoim synem, przywożąc dzieciom parę zabawek i koców. Z początku sceptyczna Lavinia dość szybko znalazła wspólny język z Urienem (jak nazywała go matka) Reggim (jak się sam nazywał) Weasleyem. Obydwoje byli nieznośni, hałaśliwi, biegali tam, gdzie nikt ich nie chciał a co najważniejsze, byli rudzi. Początkowe spotkania od czasu do czasu zmieniały się w regularne wizyty – do dziś niewiadomym było, jakimi magicznymi argumentami przekonała opiekunki, a może to one tak chętnie pozbywały się nieznośnego towarzystwa, jednak pozwolono dziewczynce odwiedzać przyjaciela w okresie wakacyjnym, gdzie we dwójkę sieli zniszczenie i pożogę, ścigając się nawzajem czy uciekając z ciastkami wciśniętymi do kieszeni.

Toast drugi - za przyjaciół
To tutaj Lavinia  dowiedziała się w pełni o istnieniu magii oraz o tym, że jej talent wcale nie jest aż tak dziwny. Słyszała o magicznej szkole, do której miała kiedyś trafić, a o której marzyła coraz bardziej. Nie żałowała wyjazdu do szkoły, czując, że może to być jej szansa na rozpoczęcie czegoś nowego, że oto właśnie znikają ograniczenia. Kiedy tiara na jej głowie wykrzyknęła Gryffindor, spodziewała się, że po raz pierwszy oto znalazła swoją grupę, do której mogła przynależeć, bo w końcu Gryffoni przyjęli ją ciepło. Znów wpadła jednak w chaotyczny wir działania, biegając po całej szkole i wyszukując każdej okazji, by móc coś spsocić. Miała jednak dobre serce, zwłaszcza do tych dręczonych i zawsze stawała w ich obronie.

Pielęgnowała te parę przyjaźni, które udało jej się zawrzeć, dla innych wciąż pozostając pyskatym rudzielcem o wyjątkowo nieudanej twarzy, płaskiej tak, że mogłaby równie dobrze uchodzić za chłopca. Miała jednak trochę pary w rękach i mogła spokojnie sprawiać się jako pałkarz w drużynie Quiddticha. Z przedmiotów zainteresowała się obroną przed czarna magią i urokami, chcąc wykorzystywać je potem do swoich psot. Rozumiała jeszcze nieco świat zwierząt, głównie na tyle, by wiedzieć, od czego powinna trzymać się z daleka. Szkołę ukończyła z marnymi wynikami, odraczając coraz bardziej decyzję, co chciałaby robić w życiu.

Szkoła jednak dała jej dodatkowe możliwości, których się nie spodziewała – przepastne biblioteki i znajomi znający więcej legend pozwoliły na dogłębniejsze poznanie morza. Słuchała wtedy o tych wszystkich mężczyznach, którzy przemierzali oceany…i o kobietach. To właśnie one wzbudzały w niej więcej szacunku i zainteresowania – Anne Bonny i Mary Read które były postrachem Karaibów, Grace O’Malley, paktującą z samą brytyjską królową czy też Lady Mary Killigrew, taką, która nie bała nosić się tytułu kiedy przemierzała wzburzone morza. Imponowały jej niezmiernie kobiety wyrabiające swoje własne zdania i pokazujące, że w męskim świecie to one mogą rządzić. Szybko podnosiła te tematy, a im bardziej postronne osoby wyśmiewały jej pomysły, tym bardziej uparta i zafiksowana na tym punkcie się stawiała. Na niektórych żartownisiów rzuciła się z pięściami, próbując uparcie wyszorować ich twarzami kamienną posadzkę, chociaż tak po prawdzie, należało im się też za inne rzeczy

W czasach szkolnych skupiła się jeszcze na rozwijaniu metamorfomagi. Idealne narzędzie dla płatania wszystkich figli i żartów. Siedziała wieloma godzinami wraz ze swoim przyjacielem Reggiem, ucząc się wzajemnej zamiany. Czy też raczej uczyła się lepiej kontrolować talent, który odkryła już wcześniej. Na początku rzeczy proste – zmiany kolorów włosów, zmiany odcieni cery czy tego, jak wyglądały jej oczy. Potem zaś przychodziły większe plany i działania – „pożyczała” twarze od innych kolegów i koleżanek, by ostatecznie zmieniać też całe ciało. Jej ulubionym i Uriena żartem było siadanie w różnych ławkach, aby podczas lekcji zamieniać się w siebie samych i powodować skonfundowanie u nauczycieli. Ćwiczyła to również podczas wszystkich przerw świątecznych, zwłaszcza kiedy potem mogła wykorzystywać cudzą tożsamość do żartów i kawałów. Chciała opanować tę sztukę najlepiej, jak to było możliwe, bo nieważne, co miało się zadziać, była przekonana, że to właśnie ten talent pomoże uratować jej życie.



Toast trzeci – za kompanię

Nadszedł czas wyborów – nie mogła przebywać już dłużej w sierocińcu, a egzaminy, chociaż się starała, nie wyszły jej najlepiej. Nic w tym dziwnego, bo praktyka zaklęć zawsze wychodziła jej lepiej niż wszystkie teorie. Jej miłość do morza wcale nie wygasła przez te wszystkie szkolne lata – przeciwnie, wzmacniała się wraz z jej uporem. Bo w końcu czy w momencie otrzymania różdżki nie usłyszała, że jest mu przeznaczona. Wciąż tęskniła do wyrwania się z Anglii, która mimo znajomych, wciąż wydawała się jej zbyt duszna i zbyt konserwatywna. Chciała zobaczyć te dalekie lądy, wiedząc, że sieroty w tym kraju przyszłości zbytnio nie mają, a pieniądze same się nie zarobią. Może trochę chciała być też jak jej idolki, które, nawet jeżeli były piratkami, nie bały się zajść na męskie terytorium i pokazać, że kobiety też potrafią rządzić. Nie miała nikogo, dla kogo miałaby pozostać, a jej reputacja i tak nie znaczyła zbyt wiele. Morze nie było jej pierwszy wyborem, chociaż w momencie otrzymania różdżki usłyszała, że jest mu przeznaczona. Widziała w nim jednak nie coś pociągającego, ale coś bardziej niebezpiecznego. Kiedy jednak nie miało się perspektyw, nie umiało się zbyt wiele, a wynikami OWUTEMów można było jedynie wydmuchać nos, to właśnie kołyszące się na wodzie statki przykuły jej uwagę. Wyruszenie w drogę wydawało się bardzo interesujące, a możliwość opuszczenia Anglii w której nic jej nie trzymało. Natrafiła jednak na całkiem spodziewaną przeszkodę, kiedy jej próby zaciągnięcia się na kolejne ze statków spełzały na niczym. Marynarze wyśmiewali jej próby, nie chcąc przyjmować kobiet na swój pokład, a nawet jej codzienne odwiedziny w Parszywym Pasażerze nie pomogły jej w czymkolwiek. Tak jakby głupie przesądy ważniejsze były od nowego narybku. Nie zwróciła nawet uwagi, że to jej charakter mógł być czynnikiem odpychającym, a nie tylko jej płeć. Może gdyby poczekała, byłoby lepiej, ale sama nigdy nie była cierpliwym człowiekiem.

Była jednak uparta i zdesperowana, chociaż te cechy nie zawsze pomagały jej przebrnąć przez życie. Nie umiała jednak zmienić swojej decyzji, a kiedy za pomocą metamofromagii zmieniła się w mężczyznę, tak, by ukryć się pomiędzy osobami, których wcale nie znała, ale dla których najwyraźniej płeć liczyła się bardziej niż umiejętności. Przyjął ją Hans Wellers, pierwszy oficer statku „Shannon”, dawnej wojennej fregaty klasy Leda, którą przerobiono na statek kupiecki. Była to dla Lavinii szansa której nie zamierzała zmarnować, nawet jeżeli przyjęto ją jako zwykłego majtka. Jako Ollivier mogła pływać i wypłynąć na szerokie morze.

Dość szybko okazało się, że niewiedza i awanturnictwo nie są mile wiedziane, a jeżeli nie zmieniłaby podejścia, mogłaby wylecieć ze statku równie szybko jak się na nim znalazła. Postanowiła wziąć się za siebie i przyłożyć się do miejsca, w którym była. Uczyła się sterowania, opierania się na nawigacji za pomocą gwiazd czy, co najważniejsze, handlu i tego, jak zajmować się nim pod względem morskim. Jednocześnie musiała w tle trzymać w ryzach swoją metamofromagię, co nie zawsze było łatwe. Ostatecznie przyłapana została kiedyś na zmianie, na czym nakrył ją Hans. Jednak wbrew pozorom, nie tylko nic nie powiedział nikomu, ale również pomógł jej ukrywać to przed innymi. Między nim a Lavinią wywiązała się mentorska więź i rozmawiali coraz częściej, a ona więcej uczyła się od niego niż od innych. Poznawała język trytoński, a także uczyła się walki wręcz. Na urodziny otrzymała od niego nóż w prezencie, który zatrzymała przy sobie do dziś. Podczas podróży przysiadła również do nauki wyczarowania patronusa - wiedziała, że może przyjść dzień, kiedy niebezpieczeństwo w postaci dementorów nadejdzie, a ona będzie musiała się jakoś obronić.

Życie na morzu było jednak ciężką pracą, nie romantycznymi historiami które często były powtarzane o żeglarzach. Każdy dzień oznaczał wczesne wstawanie, po to, by zająć się wszystkim – od pomagania kucharzowi okrętowemu (chociaż tak szybko doszli do tego, że posiłki w jej wykonaniu są tak niedobre, że często kończyła biorąc dodatkowe dyżury w zmywaniu garów po wszystkich), ucząc się nazw części statku i gdzie powinna gnać, kiedy woda zalewa statek i wdziera się do gardeł. Odróżniała po czasie szot od fały i wiedziała, czym jest krawat. Nauczyła się obsługi przedmiotów i urządzeń takich jak kabestan. Cieszyła się niesamowicie na każdą taką szansę, ucząc się na nowo i po raz pierwszy czując, że nawet jeżeli musiała oszukać siebie i innych aby dostać się w to miejsce, to miała przy sobie wiedzę, która po raz pierwszy dość łatwo wchodziła jej do głowy. Wiązanie węzłów czasem powodowało u niej pęcherze, jednak zawsze siedziała po godzinach aby dopracować technikę do perfekcji.

W wolnych chwilach, kiedy inni wypoczywali, ona chodziła za pozostałymi, którzy skłonni byli do podzielenia się wiedzą na temat żeglarstwa. Uczyła się nawigowania i sterowania, a także słuchała wcześniejszych opowieści na temat żeglarzy i dawnych czasów. Chciała zbierać informacje po to, aby potem móc być w tym jak najlepsza. W końcu nie mogła pozostać na tym samym poziomie jak w wieku osiemnastu lat, nie rozwijając się wcale. Opłacała to bólem takim, że czasem mięśnie wołały chociaż o chwilę przerwy, jednak wraz z wysiłkiem przychodziły kolejne lekcje i nowe początki, coś, co było ekscytujące. I nawet to, że czasem musiała tak jak inni szorować pokład nie przeszkadzało jej w skupianiu się na tym, że nauka żeglarstwa musi przyjść z czasem. A ona zawsze była gotowa na więcej.



Toast czwarty – za poległych

I tak toczyło się życie Lavinii, gdzie powoli zapominała o wszystkim, co było przed, skupiając się na nowym życiu. Nie cierpiała swojego obecnego kapitana, który coraz bardziej poświęcał się alkoholowi i zabawom w portach, większość obowiązków przerzucając na Hansa i innych oficerów, młodszych pracowników traktując jako popychadła które można wykorzystywać dla własnych celów. Nie raz i  nie dwa kobieta zastanawiała się nad zmianą miejsca pracy, nie chciała jednak zostawiać swojego mentora, z którym nawiązywała coraz mocniejszą więź.

Niespodziewanie jednak ówczesny kapitan zmarł nagle, gdy problemy zdrowotne zabrały go do grobu. Pozostawiło to przyszłość statku pod znakiem zapytania, jednak ta rozjaśniła się nagle, kiedy to Hans Wellers został nowym kapitanem „Shannon”, dając Lavinii możliwość pływania teraz pod własną skórą, nie dając jej jednak żadnego specjalnego traktowania względem pozostałych, nawet pomimo ich głębokiej więzi. Ta przemianowała swoje imię na Thalię, chcąc wraz z nowym początkiem porzucić tę problematyczną przeszłość w której żadna decyzja nie mogła być jej własną, a dzięki ojcowskiej postawie samego Hansa mogła przyjąć jego nazwisko – i tak właśnie stała się Thalią Wellers.

Handel trwał dalej, jednak nie tylko na tym Hans budował swoją karierę, w dalekich stronach sięgając po towary, które, chociaż znajdowały kupców w Wielkiej Brytanii, nie mogły być wystawione na oficjalnych rynkach. Thalia chętnie angażowała się w takie ryzyko, wiedząc, że z jej mocą metamorfomagii mogła dość sprawnie przemykać niezauważona, spotykać się z kupcami pod inną postacią, czy gubić tropy i ewentualne pościgi. Wytyczali nowe szlaki morskie, po których mogli przepływać w miarę niezauważenie, nie ryzykując utraty cennego towaru. Stali się w tym dobrzy, unikając władz, wyrabiając sobie coraz to nowsze kontakty. Nie plądrowali innych statków, w sprzedaży działając na lądzie i nie angażując się w wykradanie przedmiotów innym – chociaż na wszelki wypadek każdy statek zaopatrzono w działa i czarodziejów z odpowiednimi zdolnościami w zaklęciach.

Pływali od jednego miejsca do drugiego – kiedy tylko mogła, Thalia interesowała się życiem miejscowej ludności, dowiadując się, jak żyją, co jedzą, próbując lokalnych przysmaków, jak i interesując się sztuką i kulturą. Nigdy nie interesowała się tym tak, jak mogłaby wyglądać jej przyszłość w tym kraju, sama jednak zastanawiała się, jak odnaleźć się na miejscu, w którym obecnie się znalazła. Uczyła się również tańców, które poznawała, zaznajamiając się z kolejnymi krokami, a każde miejsce miało swoje rytmy i okazje do poznania czegoś nowego. Dawało jej to radość – a chociaż nigdy nie stało się to jej codziennością, czasem powtarzała znane kroki przy okazji zasłyszanej gdzieś muzyki.

Chociaż załoga powoli przyswajała się do jej obecności, nie każdy akceptował ją całkowicie, a bywały nawet osoby zazdrosne o jej relację z Hansem, twierdząc, że swoją obecność na pokładzie zawdzięczała nocnym wizytom w kajucie kapitańskiej. Chociaż nie wszyscy przekreślili osiem lat wcześniejszej znajomości, popierające ją osoby nie reagowały, kiedy często leciały przez pokład docinki na temat jej obecności czy żarty odsyłające ją do pokładowej kuchni. Docinki nie kończyły się na pokładzie, a ostracyzm sprawiał, że w portach i podczas przystanków w podróży, Thalia trzymała się bardziej swojego towarzystwa. Część ją ignorowała, część dalej była skora do bójek, co skwapliwie Thalia wykorzystywała, jedna osoba postanowiła postąpić o krok dalej. Edward Hollens doskonale znał się na klątwach, oczyszczając zdobyczne przedmioty z ich klątw albo nakładając nowe dla ochrony łupu – nie sprawiło mu więc problemu nałożenie nowej, tym razem jednak na osobę. W ciągu ostatniego miesiąca Thalię zaczęły nawiedzać mary, duchy, z którymi nie mogła się skontaktować, a cienie kroczyły za nią cały czas. Edward wyparł się swojego udziału w jakimkolwiek nałożeniu klątw, utrzymując, że nie jest w stanie zdjąć tej, która się pojawiła, a Thalia rozpoczęła na własną rękę poszukiwania możliwości powrotu do normalności.



Toast piąty – za nas samych

Wojna dotykała jednak wszystkich i każdego z osobna, nawet jeżeli wolała odwracać wzrok ku dalekim wybrzeżom i nie myśleć o tym, co dzieje się w Wielkiej Brytanii, walki i działania sprawiały jednak, że nie mogła pozwolić sobie na to aby zupełnie ignorować. Pływała tam, gdzie jej kazano, więc do docelowych miejscowości nie miała nic do powiedzenia, nie uciekało jednak jej uwadze, że wybierali bezpieczniejsze porty, z daleka od miejsca, gdzie toczyły się walki albo sytuacja była niepewna, dla całej załogi i towarów.

Wiedziała jednak, jak cierpią ludzie, nie mający co włożyć do garnka, ci, którzy pozostali pozostawieni sami sobie, niewiele mieli do powiedzenia. Współczuła im chyba tym bardziej, że chociaż wychowała się w nieco lepszych czasach, doskonale rozumiała, jak ciężkie może być życie. Kiedy obserwowała wszystkie wydarzenia, kształtowało się w niej przekonanie, że racja stoi po stronie Zakonu Feniksa. Skontaktowała się z dawnymi przyjaciółmi do których przekonań miała większe zaufanie, zwłaszcza z Weasleyami znanymi z tego, że zawsze mieli na uwadze dobro tych, którzy cierpieli najbardziej. Została wiec sojusznikiem Zakonu Feniksa, jakie jednak będą jej dalsze losy w tej organizacji, pozostawało to wciąż niewiadome.


Patronus: Mewy to stworzenia związane zarówno z morzem jak i z lądem, dające sobie radę w praktycznie każdych warunkach, wszystkożerne i gotowe do zjedzenia czegokolwiek, byleby zapełnić żołądek. Potrafią przystosować się do wydarzeń w momencie, kiedy warunku zmuszają je do obcowania z ludźmi czy drapieżnikami, gotowe porwać się na większą ofiarę - znane są przypadki kiedy porywały mniejsze psy, albo wyrywały jedzenie ludziom prosto z rąk.

Thalia zawsze wspomina pewien wieczór na statku, gdzie wszyscy poza nią i Hansem byli u rodzin i znajomych, by świętować nowy rok. Wtedy dostała swój nóż i po raz pierwszy w życiu usłyszała od kogoś, że jest z niej dumny, co naprawdę ją wzruszyło i było najmilszymi słowami, które usłyszała od dawna.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 122 (rożdżka)
Uroki:60
Czarna magia:00
Uzdrawianie:11 (rożdżka)
Transmutacja:62 (rożdżka)
Alchemia:00
Sprawność:15Brak
Zwinność:10Brak
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
AngielskiII0
TrytońskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AstronomiaII10
KłamstwoII10
ONMSI2
SkradanieI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaII10
SzczęścieI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa01
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak-0
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0.5
Walka wręczI0.5
PływanieI0.5
Taniec ludowyI0.5
ŻeglarstwoII7
GenetykaWartośćWydane punkty
Metamorfomag-20 (+40 )
Reszta: 4


[bylobrzydkobedzieladnie]



Here I am

Here I remain


Ostatnio zmieniony przez Thalia Wellers dnia 08.07.21 8:02, w całości zmieniany 9 razy
Thalia Wellers
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 12
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Powrót do góry Go down

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Klątwa Oka
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Deirdre

Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Thalia Wellers Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down



KOMPONENTYodłamek spadającej gwiazdy

[16.07.21] Październik/grudzień
[12.08.21] Styczeń/marzec

BIEGŁOŚCI[08.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +1 PB
[15.11.21] Wsiąkiewka (stycznio-marzec); +3 PB

HISTORIA ROZWOJU[08.07.21] Rozwój początkowy: broń mała -75PD
[18.07.21] Lusterko: +3PD
[22.07.21] Wykonywanie zawodu (październik-grudzień): +20 PD
[23.07.21] Spokojnie jak na wojnie: +20 PD, +1 PB organizacji
[08.08.21] Wsiąkiewka (październik-grudzień): +60 PD
[23.08.21] Zakup sowiego zamiennika, orła: -100 PD
[22.08.21] Osiągnięcia (Do wyboru, do koloru; Człowiek bez twarzy): +80 PD
[10.09.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec); + 15 PD
[25.09.21] Aktualizacja postaci -300PD
[18.10.21] Lusterko: +3 PD
[15.11.21] Wsiąkiewka (stycznio-marzec); +120 PD,
[22.11.21] Zdobycie osiągnięcia: Genealog; +60 PD
[25.11.21] Wykonywanie zawodu (styczeń-marzec II); + 15 PD
[26.11.21] Zakupy [G] Dom; - 600 PM
[30.11.21] Zakup: złoto, róża piaskowa; - 85 PD
[01.12.21] Zdobyto osiągnięcia: Lekką ręką, Błędny rycerz, Wilk z Pokątnej Street; +150 PD
[02.12.21] Zdobyto osiągnięcie: Złoty myśliciel; +30 PD
[18.12.21] Lusterko: +3 PD
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Thalia Wellers Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Thalia Wellers

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach