Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Bar   10.09.15 1:32

First topic message reminder :

Bar

Kontuar z trunkami, przy którym od wielu dekad rządzi pomarszczony już barman, o wybrakowanym uśmiechu. Niezależnie czy jesteś strudzonym pracownikiem Ministerstwa, czy może masz wygląd rzezimieszka, który wyrwał się poza Nokturn, a może dopiero co dowiedziałeś się o zdradzającej żonie, Tom znajdzie odpowiedni alkohol dla ciebie, a także czasami zaproponuje jeden z pokoi na piętrze. Skrupulatnie dba o to, by nieletni dostali co najwyżej kremowe piwo.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Frank Cresswell
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2513-frank-carter#39521 https://www.morsmordre.net/t2730-poczta-franka https://www.morsmordre.net/t2538-frankenstein https://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem https://www.morsmordre.net/t4441-frank-cresswell#94971
właściciel dziurawego kotła, naukowiec
35
Półkrwi
Żonaty
a lot of hope in one man tent
there's no room for innocence
take me home before the storm
velvet moths will keep us warm
5
5
26
0
0
0
2
10
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Bar   10.04.16 9:03

Nagłe – chociaż wcale nie niespodziewane – pojawienie się Teddy skutecznie odwróciło jego uwagę od dwójki czarodziejów, sprawiając, że przez moment podążał wzrokiem za jasnymi włosami, zapominając, co miał zamiar powiedzieć przed chwilą. Taka była już jej magia; trudno było zignorować wytaczający się z zaplecza huragan, nawet jeżeli od lat dzieliło się z nim mieszkanie i życie. Westchnął bezgłośnie, opierając się swobodnie o blat i obserwując to wylewne przywitanie z niejakim rozbawieniem, kiwając przyjaźniej głową w stronę Matyldy, gdy jej imię padło z ust rozentuzjazmowanej blondynki. Teraz, kiedy już je wspomniała, był niemal pewny, że spotkali się wcześniej; przelotnie, raczej nie rozmawiając wiele – może nawet nie przedstawiając się sobie wzajemnie.
Mówiłaś? – zapytał, unosząc wyżej brwi i rzucając lekko zdezorientowane spojrzenie Teddy. Przez moment, w następnej sekundzie w ciemnoniebieskich oczach pojawiło się zrozumienie. – Ach, faktycznie, chyba wspominałaś. – Mógłby postawić skrzynkę ognistej na to, że wcale nie, ale przecież nie było to istotne. – To żaden problem – zapewnił brunetkę, całkowicie nieświadomy rozgrywającej się zaraz obok niego wymiany spojrzeń, nawet tych skierowanych w jego kierunku. Nigdy nie był najlepszy w tak zwanym czytaniu w myślach, o odgadywaniu ukrytych między wierszami aluzji już nie wspominając, uznając, że życie w częściowej niewiedzy było zazwyczaj znacznie prostsze. I mniej skomplikowane. Zadawanie dodatkowych pytań nie przyszłoby mu zresztą przez głowę, cenił sobie własną prywatność; szanowanie cudzej było transakcją wiązaną.
No pewnie, że by nie wypadało – powtórzył za przyjacielem. – Nie wydali wam jeszcze ustawy o trzeźwości na służbie? Swoją drogą – ściszył nieznacznie głos – co wy odwalacie z tymi dekretami, Samuel? Od paru dni klienci mnie pytają, czy mogą siedzieć przy stoliku w więcej niż trzy osoby i szczerze mówiąc nie wiem, co mam im odpowiadać – zakończył nie do końca pewnie, nagle nieprzekonany, czy to faktycznie jego departament odpowiadał za ostatnie zmiany w czarodziejskim prawie. Chyba jego. A może nie? Może coś pomieszał. – Zrobię wam kawy – powiedział, zabierając się za parzenie ciemnego, aromatycznego napoju, którego zapach po chwili wypełnił powietrze.




you better keep the wolf back from the door
he wanders ever closer every night
and how he waits, baying for blood
I promised you everything would be fine


Powrót do góry Go down
Teddy Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2277-theodora-purcell https://www.morsmordre.net/t2511-poczta-teddy https://www.morsmordre.net/t2435-teddy-bear https://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem
sekretarka
28
Półkrwi
Zamężna
It’s complicated. All this love shit’s complicated. And that’s good. Because if it’s too simple you’ve got no reason to try, and if you’ve got no reason to try you don’t.
0
5
0
4
11
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Bar   15.04.16 13:49

Tyle lat czekania na taki widok, Samuel obejmujący Maryldę ramieniem - jak się tutaj nie cieszyć! Jestem przekonana, że weszli tutaj trzymając się za ręce, bo przecież nie po przyjacielsku, tak się nie obejmuje przyjaciółki, ja dobrze to wiem. Przyjaciółkę podnosi się lekko w górę, przy salwie śmiechu, nie z czułością i chęcią obrony przed całym światem. Wiem dobrze, Frank obejmuje mnie w ten sam sposób. 
Frank. Kochany Frank - jestem teraz przekonana, że zapomniałam mu wspomnieć o wizycie Matyldy, a on i tak trzyma moją stronę, nie pozwalającą mi wyjsć na bardziej zakręconą niż jestem i dbając, by moja mała Matylda czuła się gościem oczekiwanym. A to ważne, wiem o tym dobrze - To czekaj, zacznijmy jeszcze raz - żartuję - Wejdziecie, my będziemy udawać zaskoczonych i zaprowadzimy was - liczba mnoga zamierzona - do pokoju, ktory akurat jest wolny i uszykowany na przybycie wyjątkowego gościa - jako mała dziewczynka lubiłam bawić się w teatrzyk i szarady, zostało mi do dzisiaj - Jest tak zimno, jedna szklaneczka Ognistej będzie na rozgrzanie i dla zdrowia, to nie podpada pod picie w czasie pracy - wiem co mówię! Poza tym po co komu praca, kiedy dwójka ludzi, których chcę połączyć od zawsze, przychodzi razem a na dodatek jeszcze okazuje sobie czułości! Nie dam sobie wmówić, że to był gest tylko i wyłącznie przyjacielski, na pewno są sekretnymi kochankami już od dłuższego czasu, ale nie chcieli niczego zapeszać, jednak dowiedzieli się ostatnimi dniami, że spodziewają się dziecka, więc w wielkiej radości postanowili podzielić się ze mną wieściami, informując jednocześnie, że zostanę matką. Matką chrzestną w sensie. 
Dobrze. Mogę się zgodzić, że wyobraźnia poniosła mnie nieco za bardzo - Aż strach otworzyć Proroka, co chwila nowy dekret - jeszcze większy nie otwierać, nieznajomość prawa szkodzi. Pracuje w Ministerstwie, wiem co mówię - Ale wpadłam na doskonały pomysł, żeby porozdzielać stoliki i poustawiać je w niewielkiej od siebie odległości. Da się siedzieć większą grupą, ale kiedy przyjdzie co do czego, można powiedzieć, że jest się tutaj osobno, przecież widać, że siedzi się przy zupełnie innym stole - kiwam głową ma potwierdzenie swoich słow, to plan genialny w swej prostocie. I też nie jestem przekonana który departament wydaje te wszystkie przepisy. Ciekawe - czy mogłabym jakiś zmienić wykorzystując swoją niesamowitą moc sekretarki? Zgubić jakiś ważny papierek, podmienić dokument jak w filmach szpiegowskich. Może przyjdzie taki dzień, że zmienię bieg historii, a będę wiedziała o tym tylko ja. No i Frank. I pewnie prędzej czy pózniej pochwale się naszym dzieciom, żeby wiedziały jaką wspaniałą mają matkę. 
Nie, żebyśmy jakieś mieli. Bo nie mam. Ani jednego. 
Zaraz wrócę - obiecuje, biegnąc na zaplecze po klucz dla Matyldy. Nie mam tylko zielonego pojecia gdzie go zostawiłam...


Nie krępujcie się pisać beze mnie, wrócę niedługo! 


Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Bar   17.04.16 23:33

Przyjaciele Samuela wykazywali się ogromną gościnnością. Frank nie widział przeszkód, a Teddy paplała jakby miała conajmniej gotowy wielki plan na zagosporadowanie czasu i tobie i Samuelowi. Czym więc zasłużyłaś sobie na tak wielką miłość z ich strony, ze strony całej trójki, czy bowiem zachowanie Samuela nie jest świadectwem miłości? To że chciał ci pomóc, chociaż na prawdę nie musiał?
- Jesteście na prawdę wspaniali, kiedy Samuel powiedział, że zaprowadzi mnie do swoich przyjaciół nie wiedziałam, że mówi także o mojej drogiej przyjaciółce - nie będziesz przecież kłamać, że Frank to twój kolega, bo znacie się zbyt krótko, zresztą czy wydaje ci się, że żeby zostać jego kolegą, należało przeżyć z nim conajmniej ćwierć wieku na dobrych stosunkach. A strach to nie jest dobry stosunek.
Jednak w podziekowaniu za kawę uśmiechasz się blado, słowa Teddy traktując przez chwilę jako żart, już po sekundzie wiesz, że żartem nie były.
- W takim razie niech owa szklaneczka wyląduje w kawie, podobno w moich rodzinnych stronach kawa z ognistą to normalny napój - wszak jesteś z okolic Polski, jakkolwiek nie chciałabyś teraz o tym myślec. Bo to z kolei wiązało się z wyjazdami, a wyjazdy z nieodpartą potrzebą zmieniania miejsca zamieszkania. Czy zdołasz uciec z Dziurawego Kotła? Teraz będa pilnowały cię aż trzy pary oczu, jak to zniesiesz?
Rozmowy o dekretach wydawały ci się w obecnej chwili nieciekawe, a może nawet absurdalne. Ale była to typowa pogawędka ludzi, którzy nie mają mocy wieszczenia. Ci ludzie lubią się głowić, denerwować i być zaskakiwanym. Ty zaś chociażbyś nie chciała, wiesz dobrze o rzeczach, o których niekiedy nawet nie możesz powiedzieć. Dlatego siedzisz spowita w czerń i przysłuchujesz się rozmowie. - Do czego to doszło - zdołałaś jedynie mruknąć, wyrażając smutek na to, że Teddy musi tak bardzo kombinować, by w Dziurawym Kotle ludzie mogli napić się kawy wspólnie. - Wydaje się, jakby Minister chciał się zemścić i ukarać wszystkich, którzy mają jakihckolwiek znajomych, więcej niż dwóch
Jeżeli mamy ciężką sprawę to można się z niej śmiać albo płakać. Matylda woli się śmiać.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bar   20.04.16 0:14

Mógłby zamknąć oczy. Może nawet chciałaby, ale - patrzył. Na przyjaciela, który nie patrzył na niego wzorkiem, który klepał go w konkretny kąt rzeczywistości. Decyzje, których sam miała wiele, a jedna z nich - kiedy się pojawiła z wirującą aurą burzy, która - przynosiła raczej ożywcze pobudzenie, niż strach. Przynajmniej - jeśli jej nie podpadł. Widział jej gniew i - nie życzył nikomu spotkać się z gniewną Teddy. Chyba tylko Frank to potrafił. I wiedział to, tylko kiedy na nich patrzył. A zazwyczaj - tego nie robił. Patrzył rozumiejąc - na jedno i drugie. Oboje, targali już skamanderowy fragment, którego nie powinno się było nawet tknąć. Tak uważał.
Może ślepy, może głupi, może...za wiele razy możliwości dostrzegał. I patrząc na Matyldę, takowa możliwość się pojawiała. Tylko - wciąż nie wiedział, gdzie to prowadziło, nie rozumiał nawet, w jakim punkcie rzeczywistości się znajdował, zazwyczaj - nawet nie próbując zaglądać do miejsca, gdzie powinno być jego serce. Wolał pracę. Dużo pracy.
- Wolę chyba nie ryzykować wchodzenia jeszcze raz - prawie parsknął, uspokajając się dopiero na słowa Franka. Chciał już pytać, czy widział go tak pijanym, ale - umilkł - Wydali, ale pewnie się upili i zapomnieli nam oznajmić - i już próbował wyobrazić sobie, swojego szefa w stanie zawieszenia alkoholowego, ale - nie mógł. P Rogers zdecydowanie do osób na właściwym miejscu, ale - nawet jego ograniczały dekrety, Mógł się o tym przekonać tej pamiętnej, listopadowej nocy, gdy trafił do Tower. okręcił głową na propozycję Teddy, chociaż - tak bardzo kusząca, wolał być przytomny w pracy. Szczególnie - w ostatnich czasach - Nic nie mów - wyraźnie zgubił gdzieś wesołą nutę, którą tryskał przy wejściu. Zerknął na czarnowłosą u swego boku ze standardowym - przy niej - niejasnym przeczuciem, że wiedziała więcej, niż mówiła. A jak już mówiła - nie do końca pojmował sens tego więcej. Jeszcze bardziej tajemnicza i niż ją pamiętał - W pomieszczeniu nie powinni was zaczepiać, gorzej z bieganiem po nocy w większej gromadce. Jeszcze przecież trafisz na zorganizowaną przestępczość. Trzeba być ostroznym -  irytował go komentarz w Proroku, nawet jeśli wiedział, jak absurdalne rzeczy tam wypisywano, to wciąż ciskał gniewnie gazetę, za każdym razem jak wpadła mu w ręce.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Frank Cresswell
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2513-frank-carter#39521 https://www.morsmordre.net/t2730-poczta-franka https://www.morsmordre.net/t2538-frankenstein https://www.morsmordre.net/f248-pokatna-1-mieszkanie-nad-dziurawym-kotlem https://www.morsmordre.net/t4441-frank-cresswell#94971
właściciel dziurawego kotła, naukowiec
35
Półkrwi
Żonaty
a lot of hope in one man tent
there's no room for innocence
take me home before the storm
velvet moths will keep us warm
5
5
26
0
0
0
2
10
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Bar   15.05.16 0:26

Niektórym paplanina Teddy mogłaby wydawać się przytłaczająca, ale Frankowi nic nie poprawiało nastroju tak bardzo, jak wsłuchiwanie się w jej podekscytowany, pełen życia głos; pozwalał sobie wtedy na ograniczenie własnych wypowiedzi do minimum, a panna Purcell prowadziła rozmowę za ich oboje, w dwadzieścia sekund pojawiając się, ogarniając całą sytuację i znikając z powrotem na zapleczu. Bez szczegółowego wyjaśnienia, bo na nie nagle zabrakło czasu.
Odprowadził ją wzrokiem, dopóki nie zniknęła za drewnianymi drzwiami, po czym odwrócił się do Samuela oraz jej towarzyszki, dopiero wtedy orientując się, że jego usta układały się jakoś dziwnie. W uśmiech. – Pewnie pobiegła znieść ci kwiaty do pokoju – zwrócił się do Matyldy, jednocześnie stawiając przed nią kubek z nietypowym zamówieniem. – Chyba uważa, że pomieszczenie bez kwiatów nie nadaje się do mieszkania. Musielibyście zobaczyć, jak wyglądają ściany w naszej kuchni – dodał, kręcąc głową, ale w jego głosie próżno byłoby dopatrywać się irytacji czy niechęci.
Podsunął drugi kubek Samuelowi, opierając się swobodnie o bar. Rzucił przyjacielowi dosyć wymowne, naszpikowane znakami zapytania spojrzenie, jednak póki co nie zdecydował się na bezpośrednie zwerbalizowanie lekkiej ciekawości; znał dobrze jego styl bycia i przyzwyczajenia, i choć widok aurora z kobietą u boku nie był niczym niezwykłym, to miał wrażenie, że tym razem chodziło o coś innego.
Nie to, żeby lubował się w plotkach, cichym kibicowaniu zza kurtyny czy rozmyślaniach w stylu co by było gdyby – to wszystko pozostawiał na wyłączność swojej lepszej połówce – ale naprawdę życzył Samuelowi dobrze, uważając, że zasługiwał na dużo więcej niż to, na co zazwyczaj sobie pozwalał. Nie mówił mu tego, ani nie gderał za uszami jak nadopiekuńcza ciotka (ich relacja opierała się na milczącym porozumieniu o niewspominaniu o rzeczach niebezpiecznych, jak przeszłość, słabości czy uczucia), ale odetchnąłby z ulgą, gdyby Skamander znalazł sobie kogoś, kto zadbałby o tę jego stronę, od której Frank trzymał się z daleka. – Spokojna głowa, po nocy wolę biegać raczej w pojedynkę – mruknął wymijająco, uśmiechając się krzywo pod nosem, całkowicie pewien, że przyjaciel załapie aluzję.

przepraszamprzepraszamprzepraszam, nie ogarnęłam, że moja kolej. #fail




you better keep the wolf back from the door
he wanders ever closer every night
and how he waits, baying for blood
I promised you everything would be fine


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Bar   03.07.16 13:37

już chyba można?
18 listopada?

Od Ollivanderów z łatwością zdobyłam dane mego rudego kompana i teraz ciągnę ze sobą Barry'ego do Dziurawego Kotła, licząc na kolejkę... albo kilka. W końcu tak się umówiliśmy, a obietnic należy dotrzymywać. Sama tak robię, a przynajmniej zazwyczaj, bo łamanie danego słowa zazwyczaj obraca się paskudnie przeciwko krzywoprzysięzcom. Upilnuję więc, aby nic złego nie spotkało Weasley'a - ha, znowu trafiłam - i żeby wywiązał się ze swojej obietnicy. Praktycznie nie pamiętam już o szczegółach tamtego przypadkowego spotkania, wyleciała mi z głowy przygoda z różdżką. Każdy dzień w Londynie jest tak intensywny, że ledwo ogarniam, jak się nazywam, nie mówiąc już o takich szczegółach. Piwo jednak zachowuję w pamięci aż za dobrze i usadawiam się przy barze, nie zamierzając stwarzać sytuacji wymagających fizycznego kontaktu. Chcę tylko się napić, Barry równie dobrze może postawić przede mną kufel i swobodnie się ewakuować. Nie jestem jednak aż tak nieuprzejma, by mu o tym powiedzieć, więc pytam, całkiem nawet grzecznie:
-Co bierzemy? - słowa drgają na koniuszku języka, a ja już łakomie wpatruję się w alkohole, stojące na półce za barmanem, pyszniące się dumnie i wabiące zarówno wyglądem, jak i zapachem.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Bar   03.07.16 14:35

|pasuje

Rudzielec ruszył zaraz za dziewczyną kończąc swoją zmianę w pracy u Ollivandera i udał się na obiecane piwo. Co prawda pamiętał o tym piwie, lecz gdyby jego nie zagadała, to pewnie w natłoku własnych obowiązków zapomniałby o nim i potem już nie szukałby jej. W końcu może i ona mogłaby nie chcieć się napić - to nie jest nic złego. Każdy pije to, co lubi. Może wolałaby winko albo jakiś mocniejszy trunek? Byleby było w granicach płacalności rudzielca, bo na pewno nie postawi Toujour Pur. Za drogie.
Gdy weszli do środka, zaraz rudzielec zajął miejsce koło dziewczyny przy barze. - Chcesz może kremowe, czy coś mocniejszego?- zapytał się jej, a sam zaraz zamówił wspomniane wcześniej kremowe piwo. Długo pić nie mógł, więc też musiał pilnować czasu, by nie zasiedzieć się tutaj. I tak czekała jego nocka, bo trzeba było posegregować przybyły towar, tak więc nikt nie zauważy jego spóźnienia do pracy. Jedynie wejdzie tylnym wejściem i od razu znajdzie się na zapleczu.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Bar   03.07.16 16:01

- Czarne ale - odpowiadam zdecydowanie, choć jestem świadoma, iż nie uchodzi ono za kobiecy trunek. Mam jednak to w nosie, tak samo jak etykietę i inne śmieszne reguły, bo przecież rządzę się swoimi własnymi prawami. Dziwię się, kiedy Barry dla siebie wybiera kremowe piwo, ale powstrzymuję się od komentarza. Sama ostatni raz piłam je chyba z dziesięć lat temu, gustując w alkoholach mocniejszych i szybciej zawracających w głowie. Gdy barman podaje mi mój kufel, od razu z niego pociągam, z przyjemnością rejestrując znajomy smak goryczki. Nie ustępuje zupełnie miejsca droższym napojom wysokowym, jakie również miałam przyjemność posmakowania... Niekiedy ze szlacheckich warg, choć ten sposób upijania się jest zdecydowanie najbardziej długotrwały.
-W tym też bym cię pokonała - rzucam zaczepnie, obserwując powoli zmniejszający się poziom cieczy w butelce Barry'ego. Angielskie główki do picia są niezwykle słabe, sama mam o wiele mocniejszą głowę, mimo tego, że jestem kobietą. To zapewne rosyjskie korzenie mojej matki dają o sobie znać. Chwała tym nieznanym dziadom i pradziadom. Na Wyspach przy łóżku stawia się butelkę wody, na wypadek gdyby zaschło w gardle. W Rosji zaś trzyma się tam na również pół litra. Tylko że wódki. To na bank geny Dolohovów umożliwiają mi liczne libacje.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Bar   03.07.16 16:39

Czarne ale... czyli chciała pić te mocniejsze? Barry nie był pewny, lecz tylko przytaknął głową, by dali jej to, co chciała. Sam natomiast dostał kufel piwa, w którym po chwili zamoczył swoje usta i wypił parę łyków zostawiając parę ładnych białych wąsów z piany. Aż uśmiechnął się nieświadomy tego, że ma dodatkową dekorację na twarzy. Ona sobie mogła pić mocniejsze, byle nie za mocne. Bo po jej słowach aż narodziła się zdrowa, gryfońska chęć rywalizacji.
- No nie wiem, nie sądzę.- rzucił wesołym tonem wątpiąc, by dziewczyna mogłaby wygrać tę konkurencję. Jak i inne. W końcu jest dziewczyną, które to piją tak szaleńczo, by móc wygrać z facetem? Barry co jakiś czas pije, fakt. Lecz w takich momentach, jak teraz, po prostu trzymał się rozsądku, który podpowiadał, by pić kremowe piwo. I tak było, póki nie rzuciła swych słów zachęcających do picia. A rudzielec był skłonny do nałogów. Ach, co by było, gdyby teraz sobie wypił magiczna Laudanum. Jedną, dwie lub trzy. Co prawda stara się trzymać od opium nieco z dystansem, lecz raz na jakiś czas przecież ono nie zaszkodzi. Przecież już z dwa miesiące nie bierze opium, bo zastąpił je czymś innym, lepszym. Tak więc co to jest takie opium do śnieżki?





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Bar   03.07.16 18:43

Widzę, że łyknął przynętę. Niewiele trzeba, by sprowokować faceta, a podobno ci o rudych włosach są szczególnie charakterni i chętni do wszelkiego rodzaju wyzwań. Na razie jednak spokojnie sączę ale, specjalnie nie podbijając tematu kolejnego zakładu(?)... a może po prostu towarzyskiej rywalizacji? Czekam, aż sam dobrowolnie podejmie się rozmowy. I jak zwykle, nie zawodzę się, bezbłędnie odczytując z Barry'ego typowego mężczyznę, zawsze skłonnego do udowodnienia, kto tu jest samcem alfa. Nie boli mnie specjalnie zrównanie się z facetem, nawet dość chętnie uśmiecham się do niego, może nawet go podjudzając i szczebioczę.
-Sprawdź mnie - mówię, nieco słodko, nieco wyzywająco, nie tracąc absolutnie pewności siebie - ale musimy pić to samo, kremowym piwem tylko skrzaty się upiją - dodaję, a w moich słowach absolutnie nie kryje się żadna złośliwość. Nie śmiałabym przecież kpić z niezwykle uprzejmego Weasley'a, który swoje ciężko zarobione pieniądze wydaje na drinki z praktycznie nieznajomą kobietą.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Bar   04.07.16 10:13

Zaintrygowany blondwłosą rudzielec czuł coraz większy pociąg do tej rywalizacji. Jedna strona zachęcała do walki, a druga przypominała o własnych obowiązkach. Lecz chyba jedno Ale tak mocno nie zaszkodzi, prawda? Jedynie po kieszeni, lecz i tak rudzielec marnie jada. Pieniądze jakieś miał jeszcze co prawda, lecz niech dziewczyna nie sądzi, że dziś na nią tutaj wyda cały swój majątek.
- No dobra, ale tylko jedna tura.- ostatecznie został przekonany do tej zabawy i poprosił po jeszcze jednym kuflu dla każdego z angielskim Ale. Każdy miał taką samą pojemność piwa. Rudzielec schwycił za kufel z wesołymi ogniwkami w oczach i spojrzał na dziewczynę.
- To co, gotowa? Na trzy... Raz... Dwa... Trzy.- odliczył, po czym zaraz zbliżył kufel do ust zaczynając pić alkohol. Miałby przegrać z dziewczyną? No nie było takiej opcji. Ale dobrze, ze nie zrobił z tego zakładu, bo znów nie miałby co jej zaoferować. Po prostu taka towarzyska rundka, po której pewnie jeszcze chwile pogadają, a następnie rudzielec uda się do pracy. To nie był zły scenariusz na dzisiejszy dzień.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Bar   04.07.16 10:13

The member 'Barry Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 98


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Bar   04.07.16 10:49

Wiedziałam, że ulegnie, bo męska duma nie znosi podobnych zwątpień. Musi mi udowodnić, że jest lepszy i że nie przegra z jakąś kobietką, która myśli, że może zwojować świat. Albo po prostu lubi czuć dreszczyk adrenaliny; to przyjemne uczucie i Barry pewnie też zdołał wcześniej zakosztować jego smaku. Powstrzymuję go przed wyłożeniem gotówki i rzucam na blat złotego galeona. O biedzie Weasley'ów nawet ja wysłuchuję na ulicach i czasami czytuję w gazetach, także niech sobie nie myśli, że nastaję na jego pieniądze.
-Stoi - odpowiadam, z podobnymi jak i on chochlikami w oczach, przyjmując kolejny kufel ale. Ze śmiechem przysłuchuję się jak odlicza i... duszkiem wypija swój trunek, podczas gdy ja siedzę spokojnie, niewzruszona, nawet nie przytknąwszy naczynia do ust.
-Alkoholem należy się delektować - pouczam go żartobliwie, choć nie powiem, zaimponował mi równie szybkim opróżnieniem kufla. Wyglądało to, jakby po prostu wlał sobie jego zawartość do gardła, nie tracąc nawet czasu na połykanie. Nie zamierzam się przyznawać, że nawet i jak nie jestem zdolna do takiego wyczynu, więc tylko z czarującym uśmiechem sączę swoje ale, podczas gdy Barry siedzi nad pustym kielichem.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Bar   04.07.16 11:50

Myślał, że będzie chciała powalczyć o wygraną. W końcu chciała pokazać, jaka to ona jest dobra w tej dziedzinie. Sam wypił prawie że duszkiem alkohol, który może po kilku sekundach odczuwał nagłe zderzenie promili z jego ciałem. Ale nie odczuł odruchu wymiotnego, tylko uśmiechnął się szeroko. Nawet uwaga dziewczyny nie sprawiła, że miałby poczuć się urażony.
- Powiedziała to ta, która chciała udowodnić co innego. Co, straciłaś nadzieję na wygraną?- dodał żartobliwym tonem oddając kufel barmanowi, lecz machnął stanowczo ręką, że więcej nie chce. Dopije jeszcze kremowe piwo i tyle jemu na dziś starczy. Co za dużo, to nie zdrowo, a i bawić trzeba się z umiarem. Jego ego zostało połechtane wygraną, jak i faktem, że dziewczyna przegrała, bo przecież gdyby wypiła, to też by przegrała, prawda?
- Czym się w ogóle zajmujesz na co dzień?- zapytał po chwili tak z ciekawości. Ona wiedziała, gdzie on pracuje, to czemu on nie mógłby wiedzieć, czym ona się zajmuje. W końcu warto wiedzieć, z kim się właśnie konkurowało.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Bar   04.07.16 12:41

Docinki Barry'ego o dziwo wcale mi nie przeszkadzają; nie zachodzi mi za skórę szczególnie mocno i wszystko pozostaje w pewnych niepisanych graniach. Oboje przecież kpimy z siebie nawzajem; na całe szczęście rudy nie jest mimozą i nie boi się mi odpyskować, a jednocześnie nie obrazić mnie. Trzymamy się w ramach między towarzystwem z przypadku, a byciem z dobrymi znajomymi: tylko z takowymi można przecież pić na wyścigi... Stawanie w szranki z ulicznymi żulami to przecież żadna konkurencja.
-Nadzieja matką głupich - parskam, ponownie zaglądając do swojego kielicha, w którym powoli zaczyna ukazywać się dno. Nawet nie śpiesząc się, alkohol przepuszczam przez swe gardło jak wodę... Nieco drażniącą, ale podłoga jeszcze nie usuwa mi się spod stóp, więc stwierdzam, że nie muszę się o nic martwić.
-Niczym szczególnym. Najczęściej włóczę się po mieście - odpowiadam wymijająco, wzruszając ramionami. Nie obchodzi mnie zupełnie, co sobie pomyśli, ale wiem, że muszę czym prędzej odejść, jeśli jakimś cudem postanowi zasypać mnie lawiną pytań, na które nie odpowiem. Dopijam ale i mrugam do Barry'ego, mrucząc do niego, że pewnie niedługo znowu się spotkamy i wychodzę z Kotła, kierując się w stronę Tamizy, gdzie znalazłam całkiem przytulny opuszczony magazyn, idealnie służący jako baza noclegowa.

|zt Blicz


Powrót do góry Go down
 

Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Dziurawy Kocioł-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18