Wydarzenia


Ekipa forum
Magiczna menażeria
AutorWiadomość
Magiczna menażeria [odnośnik]26.03.15 20:11
First topic message reminder :

Magiczna menażeria

★★
Jest to obszerne pomieszczenie zajmujące niemalże cały parter jednej z niewielkich kamienic usytuowanych przy Pokątnej. Pod każdą ze ścian, a także i na sklepowej wystawie, piętrzą się klatki oraz pojemniki pełne najróżniejszych magicznych stworzeń: sów, kotów, myszek, ropuch, węży oraz szczurów - i choć wiele z nich wygląda doprawdy uroczo, już od progu w nozdrza uderza ostra woń mieszająca się z zapachem karmy oraz odchodów. Podłoga wyłożona jasnymi kaflami lśni w blasku unoszonych w powietrzu świec. Dębowe drzwi wejściowe skrzypią charakterystycznie, gdy do środka co rusz wkracza jakiś nowy klient. Ogromna półka tuż za sklepową ladą pełna jest wszelkiego rodzaju książek, poradników, akcesoriów oraz lekarstw i różnych mikstur dla zwierzaków.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczna menażeria - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Magiczna menażeria [odnośnik]20.05.16 13:28
The member 'Ain Eingarp' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczna menażeria - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]25.05.16 1:00
Wytrąciła go z równowagi, przepychając się łokciem; Tristan nie widział, dokąd poszybowało jego zaklęcie, ale szczęśliwie - trafiło w węża, uderzając nim o podłogę, co wystarczyło, żeby go oszołomić - na tyle, by nie zdołał zaatakować Gasparda. Szkoda tylko, że wąż wciąż pozostawał owinięty wokół nogi Gasparda, który musiał przy okazji również zostać trafiony. Chwilę trwało, nim Tristan odzyskał równowagę, podczas czego do jego uszu dobiegło zarówno prychnięcie puszystej panienki, jej oburzenie, jak i... zaklęcie?
- Co ty... - zaczął, ale zareagować nie zdążył, Everte Stati rzucone wyjątkowo niewprawnie - Tristan, który jeszcze wiele musiał nauczyć się o świecie, nieszczególnie wierzył w umiejętności bojowe kobiet, a zwłaszcza kobiet wątpliwego pochodzenia - tym razem na skutek zapewne zbiegu okoliczności utwierdził się w swoim przekonaniu. Głownie za sprawą łoskotu, który dobiegł go zaledwie chwile później, kiedy nietrafiony w węża urok natrafił na lorda Lestrange (wcześniej trafionego również Deprimo Tristana, to musiał być zły dzień dla Gasparda). - Czyś ty zwariowała - wymsknęło mu się, w pominięciu jakichkolwiek zwrotów grzecznościowych, do których jako wyżej urodzony zresztą wcale się nie poczuwał. I choć może winien pomóc powstać Gaspardowi, jego uwaga skoncentrowała się teraz w całości na panience, której obecność nie tylko fizycznie zdawała się wypełniać całą przestrzeń. Był jej pełno, w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. - Natychmiast opuść różdżkę - polecił ostrym głosem, nie mając cierpliwości do nieporadności czarownicy. - Zanim przypadkiem wysadzi... panna ten sklep i nas wszystkich w powietrze - dodał, krzywiąc się w niesmaku. Dotychczas zajęty sobą, dopiero teraz spojrzał na Gasparda, niewprawnym okiem oceniając jego stan; zdaje się, że Lestrange będzie potrzebował pomocy.
- Pomóż mi - A właściwie jemu, polecił nie mniej apodyktycznym tonem, przyzwyczajony do wydawania rozkazów. Podszedł bliżej nieprzytomnego Gasparda, chcąc go podnieść, w nadziei, że czarownica w tym czasie zdoła przywołać magiczne pogotowie - może chociaż do tego się przyda, Tristan prawdopodobnie to ją obarczał winą za cały ten wypadek, swoje zaklęcie biorąc za... konieczne i uzasadniane działanie. Zdecydowanie.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Magiczna menażeria - Page 3 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]28.05.16 12:27
Tristan Rosier w wyobrażeniu młodej damy wyglądał zupełnie inaczej. Słyszała o nim lepsze rzeczy, Rosierowie opowiadali lepsze rzeczy. Okazał się natomiast zadufanym w sobie, bezczelnym bufonem. Rozdrażniona kobieta wcale nie miała już ochoty z nim rozmawiać. W całym swoim zdenerwowaniu nawet wąż nie był jej już straszny, chociaż w pierwszym momencie miała wrażenie, że zagraża jej bezpieczeństwu. Teraz jedyne niebezpieczeństwo, jakie na nia czyhało, w jej rozumku zapisała sobie, jako niebezpieczeństwo zarażenia się od tego niewychowanego gumochłona jego prostactwami. Dlatego dla bezpieczeństwa odsunęła się kilka kroków od niego, prychając pod nosem na każde rzucone przez niego słowo.
Dla Pana, Czyś ty zwariowała, pani Godwill!. Nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na Ty! — nakrzyczała na niego obserwując jego poczynania i zadarła z dumą głowę do góry. Trudno powiedzieć skąd w niej brało się to poczucie godności, skoro nie była ani zamożna, ani cystością krwi nie grzeszyła, urodą też nie, chociaż buzię miała ładna, gdyby schudła. Z pewnością jednak, co nie ulegało wątpliwości, ta jej duma miała się gdzie pomieścić. Stanęła dlatego z boku sklepu, nie wspomagając dwójki głupich szlachciców. Przyszli, narobili rabanu i szukają ludzi, którzy za nich posprzątają? Jeszcze czego! Pulchna pani wyprostowała się i wyrzuciła z zażenowaniem:
Panu to nawet oddział zamknięty Świetego Munga nie pomoże!
I odwróciła się na pięcie, odrzucając książki, z którymi tu przyszła na ladę. Opuściła sklep, zapominając po co tu przyszła, ale na pewno nie będąc w wstanie tak samo wrzucić w niepamięć, jakie to chodzą paskudnie przerysowane plotki o tych szlachcicach!

zt


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Magiczna menażeria - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]01.06.16 1:36
Z ust Tristana wydobył się bliżej niezidentyfikowany pomruk, być może to grube babsko było kobietą, ale z nich dwojga wciąż to on był wyższy stanem - więc też to on rościł sobie prawa do decydowania o sposobie, jakim się do niej zwracał - i  w żadnym razie nie czynił tego obustronnie. Niezbyt obeszły go jej wrzaski, w swoim mniemaniu pozostając w całkowitym przekonaniu, jakoby racja leżała po jego stronie - tylko i wyłącznie. Babsko się awanturowało, przepychało, było głośne - Merlinie, czy istniało coś gorszego od głośnej kobiety? Dłoń drgnęła, zaciskając się na wciąż trzymanej dłoni, w myślach miotając jej w plecy wyjątkowo paskudną klątwę. Na myślach stanęło, otaczało ich przecież mnóstwo świadków - czy był tutaj jeszcze ktoś, kto nie zwrócił uwagi na jej wrzaski? - a Tristan nie miał zwyczaju wykazywać się aż tak skrajną nieodpowiedzialnością. Nie zdążył jej odpowiedzieć, kiedy wyszła, choć jego brwi zmarszczyły się gniewnie, a w oku błysnęła złowroga iskra. Z niesmakiem odwrócił spojrzenie od drzwi zatrzaśniętych za babskiem w kierunku Gasparda, a na końcu węża, który narobił najwięcej zamieszczania. Zniecierpliwiony, odwrócił się w końcu do kontuaru, mijając ludzi wepchnął się przed kolejkę, kładąc dłonie na ladzie tak, żeby nikt nie mógł go stamtąd wypchnąć ani przekrzyczeć.
- Czy ktoś tu jeszcze pracuje? - zwrócił się podniesionym tonem, nie krzykiem, na zaplecze, upatrując jakiegokolwiek śladu sprzedawcy. Kiedyś był to naprawdę dobry sklep. - Wąż wyszedł z terrarium, jeśli ma przeżyć, będzie potrzebował pomocy. Czy ta buda musi spłonąć, żebyście się wreszcie zainteresowali tym, co się tutaj dzieje? - Jeśli nieprzytomny arystokrata leżący w półkach z karmą to za mało, jeśli awantura z wężem i rzucanymi zaklęciami to wciąż za mało, to chociaż to głośne babsko powinno zwrócić czyjąkolwiek uwagę - jak nie trąd, to cholera. Tymczasem obsługa wciąż wydawała się całkowicie niezainteresowana... niczym. Rozgardiasz wokół zdecydowanie nie wystawiał im najlepszej recenzji.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Magiczna menażeria - Page 3 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]19.06.16 11:32
To był wyjątkowo tłumny dzień. Do magicznej oranżerii przybyło dużo nowych okazów wężów. Prawdziwy sympatycy zjawili się, ale znajdowali się w zupełnie innej części sklepu, zachwycając się nad nową dostawą dumnych kugucharów, które przybyły tu dzisiaj w nocy. Część z nich należała do pionierów w zwyciężaniu na magicznych wystawach zwierząt. Nic więc dziwnego, że właściciel sklepu znajdował się właśnie w tamtym miejscu, prowadząc żywe dyskusje z klientami gotowymi zapłacić mu sterty galeonów za jednego zwierzaka. Część z zainteresowanych dopiero co zdążyła opróżnić skrytkę bankową. Mężczyzna bardzo łasy na pieniądze, zaaferowany dysputą, nie w czas spostrzegł się o mającym tu miejsce incydencie. Pierwsze okrzyki grubej damy zignorował, traktując ją jako bardzo irytujące babsko, które przychodziło tu co tydzień, co tydzień zawracało mu głowę i kupowało drobnostki, za które Pan Dickins mógł sobie pokryć koszt kupna wykałaczek! Dopiero kiedy usłyszał ton Tristana Rosiera, obrócił się przez ramię i przeciskając się przez tłum, dostał się do lady, stając obok mężczyzny.
Lordzie Rosier, najmocniej przepraszam. Czy…
W tym momencie dostrzegł Lorda Lestrange. Ten nie wyglądał jak okaz największego zdrowia. Gdzieś dalej wił się zdezorientowany wąż. Właściciel warknął pod nosem:
Na Merlina, rozejść się! Płoszycie to biedne zwierzę — oburzył go brak kompetentnej wiedzy klientów sklepu, rozganiając ich na boki. Zanim jednak zajął się opanowaniem wijącego się gada, wypuścił najprostsze ze znanych mu zaklęć w powietrze. Medico rozświetliło wnętrze sklepu, na moment przed tym, jak właściciel uniósł różdżkę w kierunku zwierzęcia. Niewerbalnym zaklęciem odesłał go do terrarium. W całym tym rozgardiaszu to Tristana Rosiera uznał za największy autorytet. Dlatego wrócił do niego, stając przed nim.
Lordzie Rosier, lord wybaczy to nieporozumienie. Jest coś, co mógłbym lordowi zaproponować w ramach rekompensaty?


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Magiczna menażeria - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]09.07.16 10:42
Nareszcie. Nie miał pojęcia, co odciągało właściciela od codziennych obowiązków, ale z pewnością było to coś, przez co ucierpi renoma tego miejsca; ranny arystokrata pod dachem Magicznej Menażerii, tego już za wiele, arystokrata zaatakowany przez węża przy nieuwadze i ignorancji pracowników, to coś, na co nie powinien pozwolić sobie żaden przedsiębiorca. Wspierając się jedną ręką o ladę Tristan spoglądał, jak właściciel w końcu interesuje się sytuacją w swoim sklepie. Wąż mógł umrzeć, jego zaklęcie cisnęło nim kilka metrów; żal stworzenia, ale w obliczu życia nieporadnego Gasparda nie znaczyło to nic. Uniósł lekko brew, kiedy usłyszał jego przeprosiny, nie podejmując jednak rozmowy, póki mężczyzna nie posprzątał do końca - nie chcąc go rozpraszać, Merlin jeden wie, co mogłoby się jeszcze stać.
- To biedne zwierzę było pozbawione opieki - odparł kategorycznie, nie współdzieląc troski; cenił wysoko magiczne zwierzęta, ale wszystko miało swoje granice - a granica wytrzymałości Tristana była niezwykle krucha. - Dla mnie nic pan nie może uczynić, ale jeśli chce pan zatrzymać renomę tego miejsca, powinien pan wymienić pracowników stojących przy kasie. Natychmiast - zaakcentował ostatnie słowo, wracając spojrzeniem do leżącego Lestrange'a; znalazł się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze, to wszystko. Obsługa winna zadbać o to, by był tutaj bezpieczny, nie uczyniła tego nawet wtedy, kiedy wybuchło zamieszanie. Karygodne... i zupełnie nieprofesjonalne. Tak naprawdę już wcale nie pamiętał, po co przyszedł do tego sklepu, po coś dla Vespasiena, po coś dla Enjolrasa? Chrzanić to, wyśle skrzata, a w Menażerii nie pojawi się już przez dłuższy czas. Niechętny grymas wpełzł na jego twarz, lecz Tristan pozostał w środku aż nie zjawił się korpus medyczny, który zajął się Gaspardem. Dopiero wówczas skinął sprzedawcy głową i bez słowa pożegnania opuścił sklep, złorzecząc pod nosem w zniecierpliwieniu i wyjmując zaczarowanego papierosa z połów płaszcza z zamiarem odurzenia się nikotyną - to miał być tylko zwykły spacer do sklepu.

[zt]



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Magiczna menażeria - Page 3 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]11.11.16 17:03
|20 marzec
Że też dała się na to namówić... Zdecydowanie za bardzo go rozpieszczała, ale co miała zrobić jak już od dość długiego czasu nie dawał jej spokoju jeśli chodziło o ten temat. Zresztą może to chłopca czegoś nauczy? Odpowiedzialności chociażby. Miała przynajmniej taką nadzieję.
Dobrze, że nie było z nimi chociaż Craiga. Wtedy już chyba by z tego sklepu nigdy nie wyszła, albo przynajmniej z połową jego asortymentu.
Wraz z synem pojawiła się na Pokątnej, aby udać się z nim w kierunku Magicznej Menażerii. Stojąc przed budynkiem jedynie westchnęła zwracając uwagę na podekscytowanie chłopca, a następnie weszli oboje do środka. Rozglądnęła się uważnie zawieszając oko na niektórych klatkach, w których trzymane były zwierzęta, aby ostatecznie przenieść swój wzrok na starszego mężczyznę.
-Dzień dobry.-W ramach powitania kiwnęła lekko głową sprzedawcy stojącemu za ladą, aby następnie przenieść swój wzrok na chłopca niecierpliwie czekającego obok niej.-Możemy kupić tylko JEDNO zwierze. Pamiętaj jednak, że to ty będziesz się nim zajmować i że to od ciebie będzie zależeć jego życie.-Miała nadzieję, że nie znudzi się tym nieszczęsnym stworzeniem za szybko i nie zostawi go na jej głowie. Choć nie wątpiła jednak w to, że Tobias to jednak rozsądny chłopiec, przez co była pewna, że nie byłby on zdolny ot tak porzucić zwierze. Nie zmienia to faktu, że trochę postraszyć go nigdy nie zaszkodzi...
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Magiczna menażeria - Page 3 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]16.11.16 0:44
Tak! Godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata oczekiwań na ten dzień. Wreszcie dostanie swoje upragnione zwierzątko! Nie będzie z jakiejś dzikiej nory spod drzewa czy wyjęte siłą z gniazda niebezpiecznej matki. To stworzonko to stworzonko Tobiasa Yaxleya! Jego własne, jego... Ale jakie to właściwie będzie? Chłopak powinien mieć uśmiech na twarzy, ale on się tak łatwo nie pojawiał. Wciąż po głowie chodziły mu różne myśli... Ptak? No lata, śpiewa, jest przepiękny, ale nie będzie z nim biegał po ogrodzie... A może kuguchary? One biegają, są puszyste, ale czasami dosyć wredne...

Chłopak do samego końca nie mógł się zdecydować, a drewniane drzwi do raju zbliżały się z każdym krokiem coraz szybciej. Yh, mamo, zwolnij no... Chciał te słowa wydusić na zewnątrz, ale przypomniał sobie, że obiecał mamusi, że nie będzie nic marudził. No ona tutaj rządzi, to ona mu kupuje zwierzaka, więc słuchać się trzeba. Zakręcając przy jednym ze sklepów, do uszu Tobiasa nagle dotarły dźwięki ryczenia, skrobania, syczenia, a nawet śpiewania. Są już tak blisko! I chociaż chłopak wciąż nie wiedział co pragnie kupić, to był szczęśliwy, że jedno z tamtych zwierzątek zostanie uwolnione.

Szybkim krokiem wyprzedził mamę i otworzył jej drzwi, aby mogła pierwsza wejść do pomieszczenia. Dziadek już od paru tygodni wmawiał mu, jak Tobias powinien się zachowywać w towarzystwie dam i nie tylko. Nie za bardzo wiedział dlaczego to akurat kobiety mają pierwsze wchodzić do środka, ale nie negował tego. Może sobie nawet tym zaplusuje? No czemu ona idzie tak wolno? O, weszła! Chłopak "spokojnym" krokiem wgramolił się do pomieszczenia i rozejrzał wokół. Wow! Tyle pięknych stworzeń! Egzotyczne ptaki, przemiłe futrzaki, a także rozkoszne... Sam nie wiedział co to jest, bo nigdy się nie spotkał z takimi dziwacznymi stworzeniami. Jego obserwacje kończyły się na mokradłach i obrzeżnych lasach, a tam aż takich ciekawych rzeczy niestety nie było.

Mamooo, ja nie wiem, którego mogę, który mi się przyda, który będzie fajny... Jejku, to jest okropny wybór! –  No bo jak można wybrać jedno, kiedy wszystkie pragną z Tobą wyjść na świat i poczuć nieco wolności na łąkach. Chodząc od klatki do klatki, chłopca zainteresował szczególnie dziwny stworek, który miał ryjek niczym słoń. Wow! Takiego czegoś nie widział nigdy. Próbował przeczytać co tam było napisane, ale nie był zbyt płynny w tym.

N... Niu... Mamo, co to jest? – Wskazał palcem na stworzenie, ale po chwili go schował. Tak przecież nie może się lord zachowywać! Ah, te wszystkie zasady... Kucnął bliżej klatki i zaczął się przyglądać temu stworkowi, który chyba nie odwzajemniał jego uczuć. Ale z pewnością się polubią, o ile to w ogóle jego Tobias wybierze.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]21.11.16 19:40
Czekała tylko na moment aż chłopiec trafi do Hogwartu. I nie chodziło jej bynajmniej o to, że nie może się doczekać chwili, gdy wyfrunie on z gniazda. Broń Merlinie! Jej nawet taka myśl przez głowę by nie przeszła. Chodziło jej bardziej o to, że Tobiasowi na pewno bardzo się tam spodoba. To wspaniałe miejsce, pełne tajemnic, zgłębianej wiedzy i magii. To będzie dla niego istny raj, a przynajmniej miała taką nadzieję, bo jakby nie patrzeć chłopiec spędzi tam dość sporo czasu.
-Nie ma łatwych wyborów.-Smutna prawda, którą będzie on musiał kiedyś zrozumieć. Ale im później tym lepiej, prawda?
Uśmiechnęła się lekko widząc jak chłopiec speszony schował palec, którym przed chwilą wskazywał na stworzenie. Najpierw drzwi, teraz to. Może go jednak dobrze wychowała...
-Niuchacz-Były to interesujące stworzenia i na pewno dość charakterystyczne z wyglądu, więc nie dziwiła się, że właśnie to zwierze zainteresowało chłopca. -Ale raczej nie byłby dobrym wyborem. Zresztą nie moglibyśmy go trzymać w dworku. Bardzo bałaganią i na dłuższą metę są uciążliwe.-Naprawdę nie marzył jej się wieczny bałagan w Yaxley Manor, za którego sprzątaniem nawet magia by nie nadążyła. Niuchacze były użytecznie, ale na zewnątrz, bądź w Banku, na pewno nie w jej domu. Westchnęła cicho przyglądając się przez chwilę ślepią zwierzęcia aby ostatecznie skierować wzrok na syna.
-Nie skupiaj się na nich aż tak bardzo. Nie zwracaj też uwagi na detale.-Poradziła mu z lekkim uśmiechem na ustach.-Który z nich, prócz oczywiście Niuchacza przyciąga twoją uwagę?-Jeśli chłopiec miał już kupić jakieś stworzenie to powinien poczuć z nim więź. Przynajmniej ona była tego zdania. Pamięta dobrze jak długo szukała odpowiedniej sowy. Ta za mała, ta za duża, zbyt upierzona... aż w końcu przestała zwracać uwagę na szczegóły i kupiła tą, która od początku, gdy rudowłosa jeszcze wtedy dziewczynka weszła tylko do sklepu śledziła ją wzrokiem.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Magiczna menażeria - Page 3 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]25.11.16 0:46
Usiadł na kolanach przed klatką niuchacza i spoglądał na jego maleńkie łapki. Może faktycznie jest to nieodpowiednie stworzenie... Ale tak bardzo by pragnął je mieć. Jest niezwykłe, piękne i takie wyjątkowe! To nie jest jakiś pufek, który przypomina kłębek wełny czy ptak, których wiele na niebie sobie lata. To jest... W zasadzie sam nie wiedział jak można to zdefiniować, ale przez to stworzenie to staje się jeszcze piękniejsze! Nie zwracaj uwagi na detale?

Ale ja chcę wyjątkowe stworzonko. Z detalami – odburknął obrażony. Nie po to błagał matkę miesiącami, aby ta jeszcze za niego wybierała zwierzaka. Przecież on nie może być taki zły. – W sklepie nie bałagani, to w domu również nie będzie bałaganić. Nie musimy go trzymać w domu! –  Energicznie podniósł się z podłogi i ruszył w kierunku jakichś walizek porozrzucanych z tyłu sklepiku. Usiadł na jednej z nich i podkulił nogi po brodę. Nie chce patrzeć na swoją rodzicielkę, która znowu chce mu ustawić życie. Oh... Dopiero teraz zrozumiał swoje zachowanie. Przecież jemu tak nie wolno. Zawsze się słuchał, chociaż nie zawsze wiedział po co mu niektóre tak nudne rzeczy. Podniósł głowę i swoimi lekko zaszklonymi oczami spojrzał w stronę matki. Nie chciał ją jeszcze przepraszać, bo w głębi duszy czuł, że to może pomóc zdobyć mu zwierzaka.

Nie... To nie może być takie proste. Eh, zwierzaki... Ptaki są piękne, pewnie będą dobrym przyjacielem. Czy wyjątkowym? Pewnie nie tak samo jak te drapieżniki próbujący wyrwać się z krat. Te pewnie będą zbyt agresywne jak dla domostwa... Chyba nic z tego. Trzeba będzie się przyzwyczaić i poczekać. Przesunął się bliżej ściany i położył na niej swoją główkę. Długo tak tutaj nie wytrzyma.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]27.11.16 20:08
To tak jakby oceniać ludzi po kolorze oczu, bądź po sposobie w jaki jedzą albo po statusie krwi... ostatnią myśl wyrzuciła jednak szybko z głowy spoglądając z lekkim uśmiechem na syna.
-Nie tylko detale składają się na jego wyjątkowość, a on sam. Ludzi również nie można oceniać tylko po nich.-Miała nadzieję, że może te zakupy będą również jakąś lekcją dla chłopca. Nie łatwo było być jednocześnie matką i ojcem, dlatego też cieszyła się z faktu powrotu Craiga do kraju. Może ją choć trochę w tym wyręczy.
-Jest w klatce to i nie bałagani. Nie chcesz chyba kupić zwierzęcia, które cały czas w niej będzie.-Rzuciła mu karcące spojrzenie obserwując jego dalsze poczynania, które nie za bardzo się jej spodobały. Gdyby zobaczył to Nestor miałaby poważne problemy. Chłopiec musi to zrozumieć tym bardziej, iż nie wie ona ile czasu im jeszcze zostało. Jak długo pozwolą się jej jeszcze nim zajmować...
-Tobias dobrze wiesz, że twoje obrażanie się nie robi na mnie wrażenia.-Podeszła w stronę chłopca stając kilka kroków przed nim i spoglądając na niego z góry. Rozpieszczała go i dobrze zdawała sobie z tego sprawę, ale nie mogła mu też pozwolić wejść sobie na głowę.-Może i jesteś dzieckiem, ale musisz zachowywać się tak jak na młodego lorda, w przyszłości mężczyznę, mojego i twojego ojca syna przystało.-Mówiła dobitnie nie przejmując się nawet obserwującym ich cały czas sprzedawcą.-Masz w sobie krew dwóch wspaniałych rodów, szanuj to Tobiasie.-Chciała aby zachował on swoją dziecinną niewinność jak najdłużej, ale nie mógł też zapominać kim jest. Jest arystokratą i czy tego chcą, czy nie chłopiec musi to zrozumieć i zacząć się zachowywać jak na szlachetnie urodzoną osobę przystało. Dzieci jak Tobias były skazane na to aby dojrzeć szybciej. Niestety...


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Magiczna menażeria - Page 3 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]02.12.16 0:25
Szanuj to Tobiasie. Każdy mu tylko mówi jak żyć i jak postępować, a on chciałby inaczej. Zawsze wierzył w mądrość swoich przodków i ufał, że pomogą mu w dorastaniu, ale w tym przypadku nie zgadzał się z nimi. Tobias zresztą nie znał innego życia niż to poza dworkiem Yaxley'ów, więc skąd mógł wiedzieć jak zachowują się inne dzieci, te mniej... ułożone. Istnieją takie? Chyba nie. Dorośli też musieli przez to przejść, więc nie ma szans.

Spojrzał na swoją mamę nieco spod byka, a na twarzy malował mu się grymas niezadowolenia. Był smutny, bo sprawił jej przykrość, ale z drugiej strony był mocno wkurzony na te całe rody. Tyle lat marzył o zwierzęciu, a jak już je zobaczył, to chcą mu odebrać. Bo nie pasuje...

Przepraszam – wybełkotał pod nosem, poprawiając się i w końcu zeskakując z kącika, w którym się znajdował. Chciał wytłumaczyć swoje zachowanie mamie, ale wiedział, że to na nic się zda. Trzeba przecież zachowywać się jak wymagają tego zasady, a wszelkie inne zachowania są niezgodne z ich wymyślonym regulaminem. Granie w quidditcha w ogródku, brudzenie się w moczarowym błocie, kiedy jakiś niebieski ptak próbował uciec przed zrobieniem zdjęcia, ah... Ale zdawał sobie sprawę, że jest jeszcze mały, a dorośli już są nieco mądrzejsi. Nie pozostało nic innego jak powrót i wybranie innego zwierzaka.

Jeżeli spojrzę się na niewłaściwego, to powiesz mi, mamo? – Nie było to sarkastyczne pytanie, jakby mogło się wydawać na początku, ale chciał być dobrym synem i wykonywać wszystkie jej polecenia, chociaż kompletnie mu się nie podobały. Przechodząc obok klatki z niuchaczem, delikatnie się uśmiechnął w jego stronę, ale już po chwili odwrócił głowę w przeciwnym kierunku. Nie wolno tak, Tobiasie...

Oh – szepnął cicho pod nosem, próbując ukryć pojawiający się mimowolnie uśmiech. Kot! Kuguchar? Nie... nie jest rudy, przypomina raczej jakiegoś kota. Mugolskie zwierzę? Babcia mówiła, że koty mają wielką moc, a przynajmniej tak wierzono w tym no... średnimwieczu. Chociaż to był plan B, to cieszył się, że coś znalazł. Piękny, dostojny... Ciekawe jaki jest w środku. Nie był w pełni zadowolony, a po głowie wciąż chodziła mu wizja niuchacza, ale... to nie w tym życiu. Skierował swój wzrok mimowolnie na matkę. – Ten jest odpowiedni? Myślę, że jest piękny. Jak ty – rzucił ostatnie słowa i uśmiechnął się do mamy. Był na nią nieco zły, ale nauczył się już szacunku do dziewczyn, o co szczególnie dręczył go dziadek, a w takiej sytuacji wypada szepnąć coś miłego.
Gość
Anonymous
Gość
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]03.12.16 16:05
Cierpliwie czekała aż Tobias przetrawi sobie te wszystkie informację. Musiał nauczyć się podejmować decyzję. Jeśli zacząłby się z nią wykłócać wyszliby ze sklepu, a on sam mógłby jedynie pomarzyć sobie o swoim upragnionym zwierzęciu. Musiał być sprytny, nauczyć się dedukcji, spostrzegawczości. W innym wypadku nie poradzi sobie w tym nowym świecie.-Nie szkodzi.-Nienawidziła mu odmawiać, ale nie mogła też pozwolić aby jej własny syn nią rządził. Jeśli obydwoje chcieli być ze sobą jak najdłużej musieli trzymać się zasad. Nie tylko chłopcu one się nie podobały. Zdawała sobie również sprawę, ze gdyby Longinus żył dzieciństwo tego chłopca wyglądałoby zupełnie inaczej. To, że ona go wychowywała ograniczało go.
Spojrzała na Tobiasa próbując wyczytać, czy ten pyta się jej o to szczerze, ale nie widząc niczego podejrzanego jedynie mu odpowiedziała.-Tak-Widziała, że chłopcu nie jest łatwo. Bycie szlachetnie urodzonym dzieckiem w konserwatywnej Anglii chyba nigdy takie nie będzie. Ale skoro nie dało się walczyć z tymi zasadami, musiał się im podporządkować. Nawet Craig jako łamacz zasad numer jeden w jej najbliższej rodzinie ostatecznie i tak musiał im wszystkim ulec.
Chłopiec ruszył dalej przypatrując się kolejnym zwierzętom, a ona wciąż go obserwowała. Dopóki nie wyrośnie nie dowie się czy jej wychowanie nie poszło na marne. Nie miała w tym żadnego doświadczenia. Tobias miał być jej pierwszym i ostatnim dzieckiem, więc jak miała je niby zdobyć? Nie chciała jednak aby w wychowanie jej syna ingerowała jakaś obca osoba. Czy to teściowa, jej własna matka albo nawet guwernantka, której za nic w świecie nie chciała wynająć. Pragnęła pokazać wszystkim, że bez względu na wszystko poradzi sobie z samotnym wychowywaniem jej pociechy. Nie potrzebuje niczyjej pomocy, w końcu jest Ślizgonką, członkiem rodu Burke, matką.
Słysząc słowa syna nie mogła powstrzymać cichego śmiechu.-Jesteś taki sam jak twój ojciec. On też gdy coś przeskrobał, później mi słodził.-Możemy prosić?-Odwróciła się w kierunku ekspedienta, który zaraz później do nich podszedł pytając się o co chodzi?-Moglibyśmy przyjrzeć się bliżej temu kotu?-Mężczyzna jedynie skinął głową i otworzył klatkę odchodząc kilka kroków dalej aby zrobić swoim klientom więcej miejsca.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Magiczna menażeria - Page 3 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]11.12.16 1:34
Znowu przypomina o ojcu... Nie, teraz liczy się tylko zwierzak. Nie żeby Tobias należał do ludzi nieczułych, jednak wizja posiadania przyszłego stworzenia na własność była o wiele bardziej wyrazista niż wszystko inne. Niuchacz? Pogodził się z jego stratą, chociaż dalej w głębi duszy czuł ból. Znali się tylko kilka sekund, jednak zdążył go polubić. To byłby wspaniały kompan, ale jak się okazało, niemożliwy dla Tobiasa. Czyż to nie ciekawe, że chociaż jest lordem i powinien móc mieć więcej niż inni, przez liczne zakazy może mniej? Gdyby tylko chłopak wiedział jak wygląda życie innych ludzi... Nie znał go, nie miał porównania. Trzeba było funkcjonować tak jak dorośli nakazują.

Wraz z otworzeniem klatki, Tobias wykonał kilka energicznych kroków do przodu, ale na szczęście szybko się opamiętał. Przecież to nie tak się podchodzi do zwierzyny... Na spokojnie! Ale on jest taki piękny. Aż chciałoby się złapać i wyściskać! Chłopak powolutku kucnął, siadając na swoich stopach i wystawił powoli rękę do przodu, ale kociak błyskawicznie zareagował i wręcz odskoczył od niego.

Chyba się boi... Nie chciałbym, żeby się bał. – Odwrócił głowę i spojrzał to na mamę, to na sklepikarza. – Proszę Pana, mamo... Nie widziałem takiego stworzenia u nas i nie za bardzo wiem jak się zachować... – Wzrok chłopca ponownie skierował się na stworzenie, które chyba bardziej było zaciekawione zwisającym z sufitu żelaznym łańcuchem, niżeli całą ferajną ludzi. Może trzeba byłoby mu dać coś jeść? To chyba jest dobry pomysł! Szybkim ruchem zaczął grzebać w kieszeni spodni, aby wyciągnąć z nich kilka okruszków po ciastkach. Czy to było zachowanie godne lorda? Najpewniej nie, ale Tobias jest na polowaniu! Musi wychwycić zwierzynę, aby jego rodzina była z niego dumna i go nie wyśmiała. W takich sytuacjach trzeba sięgnąć do ostateczności.

No przecież nic Tobie nie zrobię. Ciasteczka są boskie – wyszeptał do "ofiary" i z uśmiechem na ustach czekał na jej reakcję. Oby tylko nie skończyło się to kolejnym zaklęciem leczniczym...
Gość
Anonymous
Gość
Re: Magiczna menażeria [odnośnik]11.12.16 10:55
Chłopiec uwagę o swoim ojcu przemilczał, co w pewien sposób przyjęła z ulgą. To wciąż był ich mały temat tabu. Chłopiec nie mógł go dobrze pamiętać, ale to wciąż był jego ojciec, a Longinus... oddałby wtedy wszystko aby być tu z nimi dzisiaj. Zresztą, podobnie jak ona. Wyrzuciła te myśli z głowy i obserwowała uważnie poczynania ekspedienta. Mężczyzna otworzył klatkę i ponownie odszedł kilka kroków aby zrobić im więcej miejsca. Nie będzie tak łatwo synku...-Trzeba go oswoić Tobiasie. Musi wiedzieć, że to właśnie ty będziesz jego właścicielem. - Nie zamierzała mu bardziej podpowiadać. Była ciekawa jak chłopiec postąpi. Miała tylko nadzieję, że zwierze nie okaże się być agresywne. Oswajanie go trwałoby dużo dłużej, choć również było wykonalne. Lekko się pochyliła nad synem aby dokładnie obserwować poczynania chłopca. Okruszki? Chyba nigdy nie przestanie jej zadziwiać. Z dezaprobatą pokręciła lekko głową, ale widząc, że stworzenie się poruszyło natychmiast przestała. Postąpiło ono kilka niepewnych kroków do przodu, przez co był teraz dużo bardziej widoczny. Swoimi czujnymi ślepiami wpatrywał się cały czas nie w rękę, a w twarz chłopca, czym ją zainteresował. Kot był już niemal na jego wyciągnięcie ręki, dostojnie i wolno szedł w jego kierunku, choć można było to porównać nawet do skradania się. Tak jakby to on miał ujarzmić jego, a nie na odwrót. Powąchał zawartość dłoni chłopca smagając ją lekko swoimi wąsikami, a następnie zaciekawiony zlizał kilka okruszków i odszedł ponownie kilka kroków do tyłu, jednakże nie schował się ponownie w klatce. To raczej dobry znak. Wciąż nie chcąc ingerować w działania Tobiasa jedynie obserwowała z zaciekawieniem raz kota, to znów syna.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Magiczna menażeria - Page 3 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley

Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Magiczna menażeria
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach