Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Greenwich Park
AutorWiadomość
Greenwich Park [odnośnik]29.04.16 3:04
First topic message reminder :

Greenwich Park

Olbrzymie, zielone tereny przeznaczane nie tylko na niezwykle urokliwe spacery pozwalające odpocząć od zgiełku miasta, ale i stanowią doskonałe tereny łowieckie. Specjalnie sprowadzone do parku jelenie stanowią wyjątkową rozrywkę podczas letnio-jesiennych polowań, a mieszczące się nieopodal sokolarnie oraz, bardziej popularne wśród czarodziejów, sowiarnie, zapewniają, że to najlepsze miejsce na odbycie polowania wraz z drapieżnymi ptakami. Okoliczne stadniny zachęcają natomiast do konnych przejażdżek specjalnie wytyczonymi do tego szlakami. Niestety, ze względu na bliskość mugoli, nie jest możliwe dosiąść tutaj skrzydlatego wierzchowca.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Greenwich Park [odnośnik]30.03.21 18:46
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Greenwich Park [odnośnik]30.03.21 23:05
Gdzie się wybierała? Byle dalej i jak najdalej.
Nie wiedziała, kim był człowiek, który teraz postanowił jej utrudniać życie, ale czy miało to mieć znaczenie? Najważniejsze było to, że dystans między nimi to zwiększał się, to zmniejszał, a w idealnym świecie Sheili nie potrzeba było dystansu, bo ten dziwny, podejrzany człowiek był byle dalej i jak najdalej. Najlepiej gdzieś na drugim końcu miasta, gdzie nie musiałaby go oglądać. Bo w tym momencie nie myślała oczywiście o kimkolwiek innym, nie o Małym Jimmym któremu czasem dziękowała za podanie materiałów zanim szybko przemykała w swoją stronie, czy w zasadzie o kimkolwiek, na kim miałaby się teraz skupiać. Nie wiedziała przecież, że to inna twarz tego samego mężczyzny, ale gdyby wiedziała, to w sumie nie uspokoiłoby to jej wcale. Bo przecież nie wynikało z tego nic dobrego!
Skręciła w park, nie czując, aby to miejsce dało jej jakiekolwiek schronienie – chowanie się w krzakach zdecydowanie nie wchodziło w grę, zwłaszcza na tę porę roku – ale może chociaż znajdzie tu ścieżkę, pozwalającą jej szybciej przejść przez park do większej ulicy, na której może mężczyzna odpuści. Tym bardziej żałowała, że Londyn tak bardzo się wyludnił, teraz jednak nie było na to czasu. Nie miała w swojej obecnej sytuacji swobody na rozważanie sytuacji innych, bo sama musiała znaleźć się gdzieś daleko i nieścigana.
Obejrzała się jeszcze przez ramię na mężczyznę, jastrzębia dostrzegając na ostatnią chwilę. Jak widać los nie był jej dzisiaj zbyt przyjazny, tak jakby nagle coś się zdecydowało się, że łatwo być nie może. Starała się uskoczyć, zasłaniając się torbą, delikatnie też odganiając ptaka, a jeżeli to miałoby nie dać żadnego efektu, starając się odbiec od zwierzęcia. Może miało gdzieś gniazdo i dlatego uparło się na atak? Chociaż to też niezbyt zajmowało teraz pannę Doe.

| k6: 1-2 - jastrząb się nie odczepił, 3-4 - udało się odpędzić jastrzębia, 5 - udało się uciec gdzieś dalej, 6 - Sheila wpadła na ławkę i nie udało się uciec


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Greenwich Park [odnośnik]30.03.21 23:05
The member 'Sheila Doe' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.04.21 9:54
Nie pojmując tego jej pośpiechu i próby ucieczki krawcowej podążał przed siebie, próbując zrozumieć, co działo się pod tą ciemnowłosą głową. Nie pamiętał, żeby ostatnimi czasy odwiedzając lokal, w którym pracowała zrobił coś złego, choć czasem przecież robiło się przykrość nieintencjonalnie i nieświadomie; szczególnie kiedy w tym tańcu psotników pojawiał się alkohol. Miał szczerą nadzieję, że nie zrobił jej nic złego, co pamięć mogłaby wymazać od tak po prostu.
Gdy ptak zniżył lot przemieniony rudzielec zauważył, że stworzenie czai się do ataku na dziewczynę. Nigdy nie był wielkim fascynatem zwierząt, a tym bardziej ich znawcą, dlatego nic dziwnego, że kiedy stworzenie zaczęło ewidentnie pikować na Sheile zorientował się o faktycznym problemie. W ręku praktycznie od razu pojawiła się różdżka, którą wycelował w stworzenie, mrucząc pod nosem - Ericus - nie zadziałało, a stworzenie zaczęło coraz bardziej zbliżać się do krawcowej, która... chyba również spróbowała swoich sił jako ptak, bo wyrżnęła orła prosto na ławkę. Niecodzienny widok spowodował potężne pokłady troski jego pierwotnej postaci, która przyspieszyła kroku, ponownie celując w stworzenie chcąc zamienić go w jakiś cholerny kubek albo garnek! Szczęście widać ewidentnie przestawało się go trzymać, a może właśnie nigdy go nie posiadał? Sheila ewidentnie posiadał ten sam problem, ponieważ upadek wydawał się być dosyć bolesnym, a to powinno pobudzić ją do działania, jak jego! Niestety każdy przeżywał własne bolączki nieco inaczej, stąd mocno bijące serce metamorfomaga, który przecież nie chciał, żeby dziewczyna robiła sobie krzywdę! Głupotą byłoby życzyć komuś tak niemiłego, szczególnie kiedy cały świat stał przed nią otworem! Mogła wyrwać się z Londynu i pożeglować w poszukiwaniu własnego przeznaczenia, choć dobrze wiedział, że trzymała ją tu rodzina. Dwójka braci, których nigdy nie poznał, bo po co? Rozmowy poznawcze były zwyczajnym small talkiem uznawanym za zbicie czasu w oczekiwaniu na główną krawcową niosącą naprawione skrawki portowych materiałów dla zarządcy, po które został wysłany. Naturalnym wydawało się zbierać informację o wszystkich napotkanych osobach, choć oczywiście robił to tylko i wyłącznie u tych, którzy mieli wystarczająco dużo odwagi i buty, żeby nawiązywać z nim kontakt. W porcie przecież była niepisana zasada by nie wściubiać nosa w nie swoje sprawy.
- Ericus - spróbował raz jeszcze, próbując wyobrazić sobie garnek zamiast jastrzębia, który był już bardzo niebezpiecznie blisko dziewczyny. Merlinie, niech się uda!

| Ericus (na jastrzębia), ST 65-13=52


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.04.21 9:54
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.04.21 12:22
Nie wiedziała w końcu z kim ma do czynienia, głównie dlatego, że Reggiemu akurat zapomniało się o użyciu metamorfomagii. Bo przecież Mały Jim to twarz, która była jej znana i chociaż informacje w ich rozmowach padały całkiem ogólnikowe, to dostrzegała w nim bardziej ciekawskiego człowieka niż kogoś, kto chciałby zrobić jej jakąkolwiek krzywdę. Nie bywała często w dokach, unikając podejrzanych miejsc, czasem jednak musiała tam zawitać, albo to on zachodził do zakładu. Teraz jednak był dla niej kimś obcym, kto wyglądał, jakby chciał ją zaatakować.
Więcej krzywdy jednak robiła sobie sama na ten moment, bo w momencie, kiedy postawiła parę kroków w celu ucieczki, kończąc jednak kiedy wpadła na ławkę, nie tylko uderzając się kantem o żebra, i zahaczając o krawędź podczas upadku. Jedyne szczęście w tej sytuacji to to, że podczas upadku nie uderzyła o nic głową, a więc przynajmniej nie musiała się martwić do tego wszystkiego, że nie musiała martwić się jeszcze o rozbitą czaszkę. Mimo to ból był przejmujący, a chociaż zdarte kolana nie były nowością, przez pierwszą chwilę musiała odetchnąć, spróbować pozbierać myśli, na co nie miała takiego luksusu. Widziała, że mężczyzna zmierzający w jej kierunku wyciągnął różdżkę i w pierwszej chwili serce podeszło jej do gardła, jakby czuła, że chce wycelować w nią, ale to chyba nie ona była celem. A przynajmniej miała nadzieję.
Ostrożnie podniosła się, próbując wyciągnąć różdżkę z kieszeni, wyszarpując ją dopiero za którymś pociągnięciem. Dopiero wtedy mogła wycelować przed siebie, próbując wyczarować jakąkolwiek tarczę, która mogłaby obronić ją przed atakiem stworzenia. Czy ten jastrząb miał w okolicy gniazdo? Nie czuła innego powodu, dla którego miałby uprzeć się akurat na nią, ale przecież też nie chciała nic mu zrobić. Ciężko było mówić, czy to kwestia szczęścia czy pecha. A może wszystkiego po trochu, bo mogło to być coś groźniejszego.
- Protego. – Mimo wszystko, czy to przez wzgląd na to, że zrobiła to za późno, czy jednak nie skupiła się na tym, ale zaklęcie nie podziałało, skończyło się na tym, że mogła się jedynie skulić, czując, jak ostre pazury i dziób rozdrapują skórę jej dłoni oraz ramion, próbując jeszcze dosięgnąć twarzy z mieszanymi efektami. Po chwili, która dla Sheili trwała wiecznością, stworzenie odleciała, pozostawiając ją samą na ławce. Czy też nie samą, o ile mężczyzna który ją śledził nie uciekł do tego czasu. Chwiejnie podnosząc się z miejsca, spróbowała odejść, jednak zdecydowała, że zbyt wcześnie próbowała sobie pójść, bo ból sprawił, że głośno jęknęła, opadając ponownie na ziemię? Czy teraz mężczyzna zrobi jej jakąś krzywdę? Nie miała pojęcia, ale chyba zaraz miała się przekonać.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Greenwich Park [odnośnik]14.04.21 22:49
Nawet nie musiał się starać, żeby ktokolwiek w otoczeniu złapał jakąś klątwę jego rudości, bo jak inaczej można wytłumaczyć całą tę sytuację? Jastrząb, upadek, obicia, czy to nie brzmiało jak typowe szczęście jednego z bardziej charakterystycznych, naturalnych kolorów włosów osób ciągnących za sobą nieszczęście? Trzymanie się na dystans miało sens, tylko jakoś nie wychodziło, szczególnie kiedy się starał coś wyjaśnić, nie żeby przemyślał całą sprawę z tym jawnym śledzeniem, to akuratnie było w planach. Większość sytuacji przydarzającej się na jego drodze nie miało zbyt wykwintnej założonej z góry puenty. Na chwilę obecną brzmiałaby ona mniej więcej — z rudym się zadajesz, nieszczęściem się stajesz, ale chyba nie powinno się tego mówić tak na wstępie, przynajmniej nie kiedy Sheila próbowała przebić orłów cienie!
Zauważył jej starania z magiczną obroną, która nawet nie drgnęła! Zdecydowanie powinna poćwiczyć nieco z zaklęć protekcyjnych, a może kwestią był ten stres? Czy mógł być jego powodem? Niemożliwe!
W kilku susach podszedł do dziewczyny, patrząc jedynie, jak agresywne stworzenie odlatuje. Nijak znał się na zwierzętach, dlatego wolał już nie przesadzać z nękaniem go czarami, które tego dnia wyraźnie odmawiały posłuszeństwa. Zaklęcia transmutacyjne i obronne zwykle wychodziły mu pewnie, więc winą musiało być to rozproszenie, a może troska o młodą dziewczynę będącą celem, oczywiście nie jego własnym, a skąd!
- Hej! - zawołał cicho, co zważywszy na przemieniony głos, mogło brzmieć niczym warknięcie, aparycja i dźwięki wydawane z nieswojego gardła zdecydowanie bardziej odrzucały, niż dawały poczucie bezpieczeństwa i troski, choć wzrok nie był ostry. Ściągnął brwi w zamyśleniu co tu zrobić, kiedy podchodził coraz bliżej siedzącej dziewczyny. - Nie ruszaj się. - stwierdził zwyczajnie, dosyć niespodziewanie zważywszy na fakt, że wciąż trzymał w ręce różdżkę, chyba nie wyglądał zbyt ufnie, ale przecież nie robił żadnych gwałtownych ruchów. - Poczekaj chwilę. - zaproponował, choć brzmiało to oczywiście jak rozkaz, bo inaczej Jeremy przecież nie potrafił. Zbyt krótki był moment odpoczynku od gry dilera, by mógł zmienić sposób mówienia, a tym bardziej chrapliwość głosu. - Może zainwestuj w jakieś ochraniacze? - mruknął, podnosząc jedną z brwi w geście wątpliwości co do jej zdrowia i być może nawet zdolności trzymania pionu. Przez oczy błysnęła troska, która dla niezaznajomionych z tymi oczami, aparycją i samą sytuacją mogło wydawać się jako dość złośliwy ognik.


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Greenwich Park [odnośnik]15.04.21 0:23
Być może dla Reggiego byłoby to miłe zaskoczenie, być może rozczarowanie, ale nieszczęścia w wypadku Sheili zdawały się chadzać stadami i pojawiły się już na długo przed tym, jak jeden Weasley (albo dwójka tak w zasadzie, bo sprawiedliwości musiało stać się zadość i Neala do rudych Weasleyów też musiała się zaliczać w tym całym rozrachunku) zjawił się na horyzoncie. Czym był bowiem atak jastrzębia wobec pamiętnego lata, gdzie wybito jej większość, jeżeli nie całą rodzinę? Zdarte kolana były w porównaniu do tego praktycznie niczym – a i nie pierwszy raz jej się to przydarzało (upadek, nie atak jastrzębia, drugiej aktywności dotychczas młoda Doe nie miała nieprzyjemności doświadczać), tak więc udało jej się nawet nie płakać. Co nie znaczyło, że te wszystkie zadrapania nie bolały – znów wydała z siebie zduszony jęk bólu, kuląc się, jakby to miało jakkolwiek poprawić jej obecną sytuację.
Przez te wszystkie bodźce jednak przebijała się sylwetka mężczyzny. Kim był i czego dokładnie chciał, podążając za nią, to dalej nie było wyjaśnione, ale jakoś w tym momencie Sheila nie miała dokładnej ochoty się przekonywać o wszystkich niewiadomych. Nie, najchętniej teraz odbiegłaby znowu, tym razem znacznie szybciej i nie zatrzymując się, aby chociaż na chwilę spojrzeć przez ramię – może by jej nie dogonił, może jednak by go zgubiła gdzieś za sobą. Szanse teraz były jednak dość marne, bo stał praktycznie już nad nią i zdecydowanie nie wyglądało to dobrze – trzymał w ręku różdżkę, której nie opuścił i wyjątkowo dziwnym spojrzeniem.
Sheila sama uniosła swoją różdżkę, chociaż prawdę powiedziawszy, nie było możliwości, aby nieznajomy wziął ją teraz na poważnie – nie w momencie, w którym widział jej piękne lądowanie, nieudolnie rzucone proste zaklęcie ochronne oraz ponowne lądowanie. Na jego miejscu po prostu by siebie zignorowała, co nie znaczy, że dziewczyna zamierzała siedzieć i nic nie zrobić, w żaden sposób nie spróbować się postawić. Chociaż to ostatnie słowo może nie było najlepsze w tym wypadku, no cóż, może jakiś plus za starania.
- Nie podchodź! – Nie, żeby na to nie było już za późno. – Nie wiem, kim jesteś i czemu za mną idziesz, ale to mnie nie obchodzi. Proszę mnie zostawić! – Musiała jakoś podnieść się z ziemi i dotrzeć do Adeli, bo to była jej największa (w jej oczach) szansa na załagodzenie tej sytuacji. Mieszkanie z byłą uzdrowicielką miało swoje pozytywne strony. Kwestii ochraniaczy nie skomentowała, ciężko było jednak powiedzieć, czy to przez to, że nie do końca wyłapała komentarz, czy to przez uznanie go za dość dziwaczny przytyk.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Greenwich Park [odnośnik]22.04.21 9:23
Głupio byłoby teraz zaprzeczać samemu sobie, że od momentu znalezienia się, a raczej zorientowania w byciu pod innym wcieleniem nie chciał jej trochę nastraszyć. Myślał, że będzie to najbardziej efektywna nauka i wręcz tradycyjnie sam wprowadził się w niemały błąd. Trochę starając się powstrzymać, a po części nawet podejść ją w sposób nieco łagodniejszy zauważył, jak wpada na ławkę z nieco małym wdziękiem i taktem. Impet jej stłuczki był dosyć duży, a to mogło oznaczać jakieś pomniejsze siniaki, przynajmniej taką miał nadzieję, bo potrafiłby jakoś naprawić swój błąd czy może jej niezdarność. Wydawałoby się, że trafił swój na swego, ale przecież metamorfomag wciąż trzymał się na nogach, kiedy ona celowała w niego różdżką.
Lwia zmarszczka między krzaczastymi, mocnymi brwiami pogłębiła się, a szerokie oczy wyłapały niemal od razu te mniejsze, malując na jego twarzy zdziwienie. Przyłapany na złym uczynku, choć czy chodzenie za kimś należy od razu nazywać jakąś nieprawidłowością? Przecież mogli iść w tym samym kierunku! Czystym przypadkiem! Poprawił uchwyt na różdżce.
Spokojnie – warknął, bo przecież Jeremiaszowe charknięcia i pomruki nijak mogły zostać uznawane za zwyczajnie wypowiadane słowa, przynajmniej nie kiedy alkohol rozluźniał nieco napięte struny głosowe. Teraz na szczęście dziewczyny był trzeźwiutki, nie żeby mógł jej wtedy cokolwiek zrobić… chyba. Wycięte wspomnienia pozwalały zanurzać się w pełni błogiej nieświadomości swoich czynów, myśli, a nawet i słów, choć te zdawały się czasem pozostawać w głowie nieco dłużej niż cała reszta. – Obtłukłaś sobie nogę… – stwierdził bez większego entuzjazmu, kucając przy jej postaci. – Nie wygłupiaj się, siadaj. – powiedział, nie chcąc wytłumaczyć, dlaczego w ogóle wciąż tam był, faktycznie powinien ją zostawić i odejść w swoim kierunku. Zamiast tego przejął się jej stanem, którego myślał, że jest powodem. – Kolano? – spytał tylko, celując różdżkę w daną część ciała, którą uderzyła o ławkę. – Mogę rzucić Episkey, o ile nie masz tam rozcięcia. – zaproponował mrukliwie, przenosząc wzrok z kolanka na jej twarz. Czekał na odpowiedź z przyzwoleniem, bo przecież nie mógł tak po prostu zacząć rzucać zaklęcia na lewo i prawo. – Znasz to zaklęcie? – zaczął ją zagadywać, żeby go tak szybko nie przepędziła, chociaż szczerze powiedziawszy, miała pełne prawo. Cholera, a miał obojętnie przejść obok...


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Greenwich Park [odnośnik]22.04.21 21:18
To przecież nie tak, że chciała wpaść na Jeremiego – ogólnie rzecz biorąc to niezbyt nawet wiedziała, z kim tak w zasadzie ma do czynienia, nie mówiąc już o tym, że chociaż nie znała go pod jego „oryginalną” postacią, o ile oczywiście mowa była o kwestiach ogólnych. Trochę słuchała o kuzynie Neali, jak również kojarzyła jego rodziców, ale samego Uriena Regginalda okazji poznać nie miała. Ciężko było powiedzieć, czy kiedykolwiek miałaby szansę na dowiedzenie się o jego podwójnym (potrójnym? Poczwórnym? Ciężko było liczyć na to, ile miejsc i regionów Reggie odwiedził, nie mówiąc już o tym, jakie przy tym przybierał twarze. Teraz był kimś groźnym, tym typem, którego Sheila by unikała, bo przypominał jej bardziej ludzi, którzy napadli na jej tabor i wybili jej rodzinę. Czy też dlatego unikała takich podejrzanych dzielnic? Nie, do tego zdecydowanie nie potrzeba było dodatkowych powodów – niektóre miejsca po prostu aż prosiły się o znaki ostrzegawcze i omijanie ich szerokim łukiem. Nie zawsze mogła sobie pozwolić na ten luksus, ale teraz mogło się to dla niej źle skończyć.
Chociaż czy na pewno? Chociaż mężczyzna dalej nie wydawał się wybitnie miły, a jego obecność dalej budziła zastrzeżenia, to sam nie wydawał się skory do zrobienia jej czegokolwiek. To budziło w niej spore niezrozumienie, bo przecież nie mogła pogodzić faktów. Czemu ciągle szedł za nią, skoro nie chciał jej nic zrobić? I czemu nagle teraz przejmował się jej stanem? Serce Sheili biło wybitnie szybko – miała jednocześnie ochotę uciekać i rzucić się na niego. W pewnym sensie dobrze byłoby być wilkiem – nikt by nie podchodził i wszyscy baliby się twoich zębów.
Nie odpowiedział jej, kim jest, więc najpewniej ani nie zamierzał spotykać jej ponownie (nie narzekała!), albo nie powinna się tego nigdy dowiedzieć (nie, żeby chciała). Czyżby rzeczywiście musiała się martwić legalnością? Nie zdziwiłoby jej to. O to jednak nie chciała dopytywać – miała w końcu na tyle inteligencji, że bardzo dobrze rozumiała, że dla własnego dobra poruszać tych tematów nie powinna, bo na inne rzeczy było za późno. Nie opuściła jednak różdżki kiedy tak był tuż przy niej, nawet jak oferował jedynie naprawienie jej kolana. Nie, żeby nie chciała przyjąć to bez większych podejrzeń za pewnik.
- To…to z tą nogą to nic… - Trochę kłamała, bo przecież nie było to takie zupełne nic, ale były przecież gorsze obrażenia, a o takie to nawet nie trudno w samym Londynie i bez plątania się w działalność podejrzanych organizacji. – I nie mam rozcięcia. A zaklęcie…znam. – Naprawdę chciałaby porozmawiać sobie więcej, ale naprawdę chciałaby powiedzieć coś więcej, ale nie jemu… - Jak tylko pan je zaleczy to ja pójdę…


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Greenwich Park [odnośnik]23.04.21 15:20
Huk i krzyk, który nagle został podniesiony przez trzech policjantów, celujących różdżkami w nastoletniego chłopca, był słyszalny w całym parku. Zaklęcia, jakie leciały w czarnowłosego chłopaka, po kolei trafiały jednak w ziemię lub drzewa. Ten wydawał się skakać zwinnie niczym cyrkowiec, unikając ostatkiem sił każdego zaklęcia. W końcu jednak jeden z funkcjonariuszy okazał się szybszy.
- Glacius! - zakrzyczał, a chłopak poleciał jak długi prosto na twarz, uderzając głową w śliską lodową powłokę, która pokryła zieloną trawę.
- Esposas! - drugi funkcjonariusz krzyknął i magiczne kajdany spętały kostki i nadgarstki nastolatka.
Tuż obok leżącego na lodzie chłopaka zaczęła pojawiać się kałuża, która leciała prosto z jego rozbitej od upadku głowy. Czerwona maź wypływała w ilości, która sprawiła, że zanim funkcjonariusze podeszli do złapanego cały teren był już w krwi. Płytki oddech i zamknięte oczy wskazywały na potężny upadek i uszkodzenie mózgu. Policjanci stanęli nad nastolatkiem, spoglądając z góry na obrazek, który sami namalowali.
- Coraz szybsi się robią - jeden pokręcił głową, przesuwając butem twarz złapanego, tak by dostrzec ją lepiej. - Ale to chyba ten... Weźmy go - powiedział jeszcze do swoich towarzyszy.
- Panie Prang, zostaje pan zatrzymany w wyniku popełnienia przestępstwa posiadania kradzionej różdżki. Zostanie pan przewieziony do Tower of London. Teraz - drugi odczytał chłopakowi informację z kartki, chociaż jego stan nie wskazywał, aby jakiekolwiek słowo rzeczywiście zostało zrozumiane.
Czarodziejska Policja, wykonując prawidłowo i z szacunkiem, swoje obowiązki służbowe, po kilku machnięciach różdżką posprzątała ubrudzony krwią teren, a aresztowanego, lewitując przed sobą, wyprowadziła prosto w stronę Tower of London.

| Cała scena rozegrała się w odległości około 3 metrów od Was, jednak policja nie zwróciła na Was żadnej uwagi. Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, ale może się zjawić ponownie, jeśli zajdzie taka potrzeba. W razie jakichkolwiek pytań, proszę o kontakt z Aquilą.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Greenwich Park [odnośnik]27.04.21 17:41
Kłamała, bo cóż innego miała zrobić? Przeklinałby swój kudłaty łeb, gdyby tylko był w swojej postaci, a przecież dilerowi nijak pasowało wyrywanie sobie włosów ze zmartwienia. Ponownie wpędzał kogoś w nieodpowiednie rejony, zabierając możliwość obrony przed nieszczęściem, które trzymało się go jak nigdy, czasem nawet zdarzało się przeskoczyć na drugą postać jak choćby teraz! Przytaknął głową na informację o braku rozcięcia, wiedział z własnych doświadczeń, że to się zwyczajnie czuło, a skoro tak, to nie byli nawet na tak złej drodze! Być może faktycznie zdołałby ją lekko poratować na chwilę. Wycelował różdżkę na jej kolana i bez zbędnych pytań zaczął inkantować pod nosem, rysując odpowiednie symbole w powietrzu. - Episkey, Episkey.
Opustoszałe miejsce nie mogło przecież do końca zostać tylko dla dwóch par oczu, przecież wytarta trawa musiała zostać zdeptana jeszcze trochę, nowi przechodnie ewidentnie nie widzieli potrzeby w zwracaniu uwagi na florę. On sam niezbyt zwracał uwagę na otaczającą ich roślinność, którą zwykle kojarzył po tym, że było jej zwyczajnie dużo, nic specjalnego w Londyńskich parkach. Niestety tutaj była wypłowiała, tak jak te cztery postacie, które pojawiły się jakby znikąd i trafiły w młodego chłopaka. Głowa łupnęła mocno o wypłowiałą ziemię, jednak zanim to nastąpiło, spojrzał w uwadze na dziewczynę. Wiedział, że była młoda, być może nie zbyt młoda, by pozwalać jej
- Patrz na mnie. - warknął surowo choć miękko, jego oczy obejmowała niewypowiedziana troska, której nie miał zamiaru zdradzać w żadnych gestach, a mimo to w razie, jeśli nie posłuchałaby ręka była w gotowości, żeby tylko ją pochwycić za szczękę i przesunąć w swoją stronę, tak by dość nieciekawy widok zniknął z pola jej widzenia. - Tylko się nie szarp. - mruknął cicho, na tyle by mężczyźni czytający tekst z kartki nie mieli powodów do zbędnych aluzji co do ich dwójki, choć powiedzmy sobie szczerze, było to dziwne. Przytrzymywał jej twarz do czasu, aż tamci posprzątali i zaczęli lewitować nieruchomego chłopaka. Coś w piersi zamroziło się na chwilę, jednak trzeźwy umysł zaczął mocno procesować dalsze kroki. - Masz zarejestrowaną różdżkę? - rzucił szybko, pozbywając się swojej buńczuczności i bardzo mocnej chrypy, choć wciąż był to głos Jeremiego. Powinna dobrze się zabezpieczyć w przypadku transportowania się pomiędzy Londyńskimi dzielnicami. W porcie niekoniecznie każdy potrafił złapać, jednak tutaj? Szanse na ucieczkę były prawdziwie nikłe. - Dasz radę iść? - czy Cię ponieść? dopowiedział w myślach, starając się nie patrzeć na jej oczy, bo głupio pokazywać, że taki dziwaczny, potężny stalker nie dość, że stara się pomóc, to jeszcze chce ją zanieść do mieszkania, nie żeby wiedział, gdzie mieszkała.

| Episkey (x2 na lekko stłuczone kolanko), ST 30-1=29
[bylobrzydkobedzieladnie]


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję



Ostatnio zmieniony przez Reggie Weasley dnia 27.04.21 17:42, w całości zmieniany 1 raz
Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Greenwich Park [odnośnik]27.04.21 17:41
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88, 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Greenwich Park [odnośnik]28.04.21 13:04
Chyba nie umiałaby powiedzieć, czemu tak w zasadzie nie uciekła szybciej. Czy powinna? Była zdenerwowana bardziej, niż by się mogło wydawać, ale to nie wstrzymywało jej przecież przed oddalaniem się wcześniejszym od podejrzanego mężczyzny. Och, czemu nie biegła szybciej? Czemu jastrząb postanowił nagle utrudnić jej egzystencję? Pewnie jeszcze długo będzie sobie zadawała to pytanie, bo oczywiście, nie mogło być zbyt prosto. Miała chęć uciec, ale ciężko by było gdyby teraz nagle poderwała się do ucieczki. Zwłaszcza, że mężczyzna przynajmniej wyleczył stłuczenia, więc tym bardziej miała mętlik co do jego osoby. Naprawdę, czy to mogło być jakieś łatwiejsze do zrozumienia? Obiecała, że nie będzie pytać, ale mimo to chciała wiedzieć, czemu to robił.
Rozważania na ten temat przerwała jednak grupa policjantów, którzy zjawili się znikąd, podobnie jak mężczyzna. Spojrzenie Sheili odruchowo skierowało się w tamtą stronę, kiedy tak obserwowała rozwój sytuacji ze ściśniętym żołądkiem. Przypominało jej to wszystko kiedy sama uciekała od rodziny – ta namiastka tego w tym przerażonym wyrazie twarzy człowieka, zaklęciach lecących w jego stronę…Słowa towarzyszącego jej człowieka były dla niej równie odległe, jakby stał gdzieś daleko, poza jej wspomnieniami. Nawet gdyby próbował powiedzieć coś więcej, nie zwróciłaby na niego uwagi – wyrwała się ze swojego transu dopiero wtedy, kiedy skierował jej twarz w swoim kierunku.
Nie wyrywała się, tak jak powiedział. Nie rzucała się, wiedząc, że ma rację. Nie chciała mieć problemów z mężczyzną,  ale tym bardziej nie chciała mieć problemów z policją. Trwali więc tak w milczeniu, a Sheila nawet nie wiedziała co się działo, słysząc tylko padające słowa. Swoją własną różdżkę wsunęła szybko do rękawa, mając nadzieję, że nikt nie będzie zwracał na nią uwagi. Kiedy zapytał o rejestrację, spojrzała na niego ze zdenerwowaniem. Chyba nie potrzebował odpowiedzi, skoro nawet brak słów mówił sam za siebie.
- Tak, mogę iść. – Starała się wszystko mówić oszczędnie, tak aby nie wyrażać w słowach swoich emocji. Jeżeli tylko mężczyzna by jej dał odejść, to chciała podnieść się jak najszybciej i uciec w swoim kierunku. Albo cokolwiek innego, byleby uciec z tego miejsca.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Greenwich Park [odnośnik]29.04.21 12:04
Zaklęcie zadziałało, choć ulga z pewnością nie była wystarczająco odczuwalna ze względu na stresowe napięcie związane z jego obecnością. Wiedział już, jak wielki popełnił błąd, ale nie miał zamiaru się wycofywać i zostawiać jej samej w parku, tym bardziej, kiedy pojawiły się osoby trzecie. Nie był żadnego rodzaju protektorem, a tym bardziej wielkim wojownikiem, jednak nigdy nie pozostawiał tych potrzebujących obojętnie, a przynajmniej się starał. Nawet jako diler dbał o innych, bo przecież potrzeba matką wszystkiego, nawet tego świństwa, które sobie dawkowali do krwi. Nie podobała mu się obecność magicznych służbistów, jednakże unikanie ich wzroku było jednym z lepszych sposobów, jakie jeszcze pamiętał. Kameleon nie wchodził w grę, a pozostawienie krawcowej samej sobie jawiło się jako niemożliwość. Na szczęście tamci odeszli, a ona posłusznie spojrzała na jego mało zachęcającą twarz, która wykrzywiła się w grymasie na ich zniknięcie. Tower, biedny chłopaczyna, a może gdyby mu tak... pomóc? Jej nieco słaby głos wyrwał z zamyślenia, odsunął się od kolana i zabrawszy różdżkę, kiwnął jej głową na znak zgody. Zanim jednak wstała, złapał jej wzrok.
- Jeśli masz zostać w Londynie, lepiej ją zarejestruj. - mruknął poważnie, wywiercając się intensywnie w tęczówki dziewczyny, musiała zrozumieć, że ten chłopak też nie był przypadkiem. Oszczędzenie jej widoku krwi nie oznaczało, że nie widziała i wiedziała, co się zdarzyło. Nie ważne jak bardzo chciał oszczędzić tego młodym oczom, nie mógł zapobiec wszystkiemu. - Zmykaj. - zdecydował w końcu, wstając z klęczek i górując nad nią dosyć konkretnie. Chciał jeszcze podrzucić jej kilka pomysłów odnośnie do tego, w jaki sposób mogłaby się ulotnić, gdzie przede wszystkim należałoby zwrócić uwagę na prędkość, z jaką chciała odejść. Bieganie nie zawsze było dobrą opcją, szczególnie kiedy miasto stało się tak wyludnione i czasem stukot podeszwy może zaalarmować niejednego magicznego służbistę, a nawet podrzędnego rzezimieszka z ulicy. Mimo wszystko odstąpił jej drogę, powoli kierując się tam, gdzie ona z odpowiednim dystansem. Nie starał się być szybki, bo wiedział, gdzie idzie, a przynajmniej wierzył, że wie. Nie chciał tracić jej ze wzroku, jednak pogłębiony strach mógł zadziałać odwrotnie, niż sobie tego życzyła, dlatego trzymał się końców ulic i cienia, który mógł zapewnić mu jakieś bezpieczeństwo. Musiał wiedzieć, że trafiła do domu.

| zt.x2


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Greenwich Park
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach