Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Greenwich Park
AutorWiadomość
Greenwich Park [odnośnik]29.04.16 3:04
First topic message reminder :

Greenwich Park

Olbrzymie, zielone tereny przeznaczane nie tylko na niezwykle urokliwe spacery pozwalające odpocząć od zgiełku miasta, ale i stanowią doskonałe tereny łowieckie. Specjalnie sprowadzone do parku jelenie stanowią wyjątkową rozrywkę podczas letnio-jesiennych polowań, a mieszczące się nieopodal sokolarnie oraz, bardziej popularne wśród czarodziejów, sowiarnie, zapewniają, że to najlepsze miejsce na odbycie polowania wraz z drapieżnymi ptakami. Okoliczne stadniny zachęcają natomiast do konnych przejażdżek specjalnie wytyczonymi do tego szlakami. Niestety, ze względu na bliskość mugoli, nie jest możliwe dosiąść tutaj skrzydlatego wierzchowca.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Greenwich Park [odnośnik]01.08.21 16:39
27 grudnia (?)

Zbliżający się nowy rok, stanowczo był czymś co mogło dawać wielu ludziom nadzieje - choć Thomas raczej starał się nie martwić na zapas, bo w końcu jeszcze kilka dni do cieszenia się czymś w rodzaju wolnością miał. Nie miał pojęcia, co miało czekać na niego w styczniu, co przyniesie sylwester i nowe miesiące, czy w ogóle przeżyje styczeń, ale... musiał wierzyć i być dobrej myśli, że tak będzie, prawda? Że nic mu się nie stanie. A przynajmniej nic śmiertelnego, kiedy pojawi się znów na dziedzińcu Tower, tym razem... może... może już nie w takich okolicznościach w jakich był?
Na razie starał się jeszcze zagospodarować czas w jakikolwiek sposób. Wiedział, że nie powinien przeciążać nogi, ale... To samo jakoś wychodziło. No i nie potrafił usiedzieć na czterech literach w mieszkaniu, potrzebował tego ruchu i zajęcia, nawet jeśli tego drugiego od momentu przyjęcia do Czarownicy miał nieco.
Teraz jednak po prostu grał na harmonijce w parku skoczne melodie, tylko odrobinę zaczepiając przechodzących czarodziejów. Jego kaszkiet leżał na ziemi, a Dynia - czarno-biały i coraz to większy kociak - wesoło biegał między jego nogami, to zaraz zaczepiając przechodniów. No i od czasu do czasu spróbował wskoczyć czy to na ptaka, czy inną suchą trawę, którą poruszył wiatr. Chyba poza myślami o drobnym zarobku, po prostu potrzebował oderwać nieco myśli i nacieszyć się świeżym powietrzem - a do tego i może posłuchać ludzi rozmawiających na spacerach. Odkąd rzeczywiście dostał staż w Czarownicy, zaczął bardziej zwracać uwagę na czarodziejów rozmawiających dookoła niego, bo przecież potencjalnie na takich informacjach miał i zarabiać, prawda? W przyszłości...
Naprawdę miał szczęście do pakowania się w prace, które nie przynosiły zarobku. Ech. Pierw wyjazd do pracy charytatywnie, później to donoszenie za spartaczoną pomoc uzdrowiciela i teraz staż. Chociaż... Jeśli Steffen zarabiał, możliwe że i on szybciej zacznie zdobywać jakieś pieniądze za podobne artykuły?
Na razie jednak skupił się na grze na tym prostym, acz urokliwym instrumencie jakim jest harmonijka, wzrokiem wodząc po przechodniach.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Greenwich Park [odnośnik]05.08.21 10:48
Ah, zbliżała się już godzina trzynasta, a to oznaczało jedno — to pora na spacerek z dzieckiem, aby wykorzystać czas wolny! I nie, Silke nie lubiła spacerować ze swoim dzieckiem. Silke w ogóle nie lubiła spacerować, mogłaby większość dnia spędzać w domu, ale... po pierwsze — nie była aż tak beznadziejna w roli matki, aby nie spełniać podstawowych potrzeb swojej pociechy. Po drugie — nawet gdyby miała jego rozwój kompletnie gdzieś, to wciąż musiała stwarzać jakieś pozory normalnej osoby, a normalne osoby chodziły na spacery z dziećmi w takie miejsca jak Greenwich Park właśnie i przynajmniej udawały, że ich brodzący w śniegu karzeł wygląda dziś wyjątkowo pociesznie. Edwin bardzo polubił zabawę w śniegu, odkąd miniaturowa Lady Black pokazała mu, w jaki sposób tworzyć z niego olbrzymie kule. Nie odkrył jeszcze do końca, o co w tym chodzi — nie pomyślał nawet, że miałby stworzyć trzy kule i ułożyć je na sobie, bo po co? Po prostu toczył ją tak długo jak tylko potrafił, a kiedy już nie był w stanie jej pchnąć — porzucał ją. Niech ginie, skoro nie chciała się z nim bawić. W Greenwich Park odkrył jednak coś szalonego. Pochyły teren nie tylko ułatwiał toczenie takich kul, ale umożliwiał spychanie ich z góry i oglądanie tego jak spadają. Silke obserwowała te poczynania zza najnowszego wydania Walczącego Maga (w którym tym razem nie ukryła najnowszej Czarownicy — tę przeczytała już w mieszkaniu, bo skończyły się jej krzyżówki), siedząc na ławce nieopodal jakiegoś... ugh grajka. Czy nie mógłby być bezdomny gdzieś indziej? Z dala od jej oczu i uszu? Najbardziej obrzydliwy z tego wszystkiego wydał jej się ten paskudny kot, niemożebnie podobny do tego pchlarza, którego zrzuciła z wieży astronomicznej w piątej klasie Hogwartu. Pewnie by w końcu pękła i zagroziła mu policją, gdyby nie fakt, że jej dziecko rozprawiło się z Doe szybciej. Nawet doceniła to, że tak polubił ten śnieg. Ale tylko dlatego, że utoczona przez niego kula nie zatrzymała się przy chodniku, tylko uderzyła Thomasa w plecy. Edwin pobladł, szybko podbiegł do matki, żeby się za nią schować. Silke wydawała się być tym zupełnie niewzruszona. Tylko te małe oczy wystające zza oparcia ławki przyglądały się Cyganowi ze strachem i zaciekawieniem.


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Greenwich Park [odnośnik]05.08.21 23:50
Dzieci biegające dookoła to było coś, co nigdy mu nie przeszkadzało. Ba, zazwyczaj dużo częściej to właśnie nimi się zajmował i opowiadał im różnorodne bajki, przekonywał że każde wyimaginowane historie są najprawdziwsze, chociaż stanowczo łatwiej było zachwycić nimi dzieci mugolskie, które nie znały magii i innych zaklęć. Przy czarodziejskich, szczególnie tych wychowanych od małego w pełni wiedząc o tym, że magia istnieje, było nieco trudniej. Ale każde z nich uwielbiało legendy i baśnie…
Nie przeszkadzało mu, gdy jakieś dziecko zachowało się przy nim w taki, a nie inny sposób - biegało, śmiało się czy nawet rzuciło w niego śnieżką. Było po prostu dzieckiem i sam miał ogromną tolerancję na takie zachowania, tym bardziej, że sam za młodu był… cóż, wszędzie. Nie było wcale łatwo go opanować i chyba jego rodzeństwo doskonale o tym wiedziało - nie wspominając już nawet o profesorach w Hogwarcie czy starszych w taborze.
Czując kulę śniegu, zaraz się nieco zachwiał, postępując nogą do przodu i łapiąc na nowo równowagę. Chociaż to też spowodowało, że kompletnie zafałszował i urwał graną melodię. Dmuchnął mocniej, a dźwięki wydostały się głośne, bez ładu i składu, ale nie przypuszczał, żeby komukolwiek to miało teraz przeszkadzać. Za to rozejrzał się, po chwili posyłając lekki uśmiech do dzieciaka, który właśnie sie chował najwyraźniej za mamą, siostrą czy inną opiekunką. Bał się, że na niego nakrzyczy?
- Oho, piękna kula śniegu - zaraz rzucił, wyraźnie niezrażony, obracając się bardziej do nieznanej mu kobiety przodem, czy raczej w domyśle do dziecka. - Chcesz posłuchać piosenki? Znam kilka, do których możesz potańczyć jeśli chcesz - rzucił, a nie czekając na odpowiedź, bo w końcu niektóre dzieciaki bywały nieśmiałe w stosunku do obcych, zaraz przysunął harmonijkę do ust i zaczął grać. Z uśmiechem, z zadowoleniem, po prostu kontynuował melodię, którą moment wcześniej przerwał. Nikt by się nie martwił tym, że w tak piękne popołudnie o trzynastej coś złego mogłoby się wydarzyć, prawda?



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Greenwich Park [odnośnik]06.08.21 18:43
Mysie oczy wystające zza ławki wpatrywały się w Thomasa z coraz większym zaciekawieniem i pozornie wszystko się zgadzało — wesoła muzyka miała zwabić kolejne dziecko do wspólnej zabawy. Być może, jeżeli dopisze mu szczęście, kilka monet wyląduje w wyłożonej na ziemi czapce. Ale tak się nie stało, bo młody Edwin Multon różnił się od innych dzieci. Jego matka nie podniosła oczu znad gazety, kiedy powoli przesuwał się w stronę grajka. Dopiero kiedy uniósł małą rączkę w górę i pokazał na niego palcem, Silke przesunęła wzrokiem w jego stronę. Uniosła jedną z brwi.
Cygan — powiedział swoim cichym, piskliwym, dziecięcym głosem. Cygan? Na brodę Merlina, skąd jej dziecko wiedziało, kto to jest Cygan? Trzymana przez nią gazeta zaszeleściła, kiedy złożyła ją i zwinęła w rulon. Odgrodziła nim przestrzeń pomiędzy Thomasem a swoim synem.
Nie dotykaj go słońce, jeszcze się czymś zarazisz — wyjaśniła zdecydowanie zbyt słodkim głosem jak na to, co właśnie powiedziała. Prawdopodobnie, gdyby nie trzymana bez choćby cienia wstydu, propagandowa gazeta, obraz Silke wskazywałby teraz na kogoś pozytywnego — odziana pudroworóżowy płaszczyk, dopasowany do niego mały, szpiczasty kapelusik i perłowe pantofelki, odpoczywała na parkowej ławce wśród pokrytych białym puchem drzew. Wyglądała jak Oaza niewinności, którą z pewnością nie była.
Pewnie jest bezdomny, dlatego żebrze, bo raczej nie dzieli się z nami tym rzępoleniem przez wzgląd na altruizm czy sympatię... ta muzyka brzmi jak błaganie o litość. — Wzrok Silke przesunął się na Thomasa. Nie spoglądała na niego w spodziewany przez niego zapewne sposób pełen pogardy dla takich jak on i mu podobnych. Niebieskie oczy pełne były ciepła i sympatii, ale to właśnie przerażało w tym najbardziej, bo kobieta była ich pozbawiona, co udowodniła zaledwie dwoma wypowiedzianymi przed chwilą zdaniami.
Chłopiec pokiwał głową, opuszczając dłoń. Wciąż jednak wpatrywał się w Doe, jakby chciał przeanalizować dobrze wszystko, co robił.
Kot — stwierdził jakże inteligentnie. — Moja mama nie lubi kotów. Wujek Faustus mówi, że...
Stop — przerwała mu. — Nie możemy wrócić do tego, jak rzucałeś w niego śniegiem? — Może wtedy sobie pójdzie... albo przynajmniej ten pchlarz przestanie się do niej zbliżać...


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Greenwich Park [odnośnik]06.08.21 20:42
- Rom - poprawił zaraz dzieciaka, zupełnie się nie przejmując. Cóż, ciężko było go urazić takim słowem jak Cygan, ale lubił czasem zabawić się ludźmi, poprawiając ich w ten sposób. Jeśli nazwą go Romem, poprawi ich na Cygana i na odwrót - bo dlaczego nie? Skoro musieli już wytykać jego pochodzenie.
Jednak zaraz zmarszczył brwi, słysząc kobiety. Już mu się wydawało, że miał szansę coś ugrać, bo obca wydawała się być raczej przyjazną osobą - tak jak większość kobiet z dziećmi przechadzających się po parku. Chociaż może rzeczywiście w tych ładniejszych i bogatszych dzielnicach wiele osób spoglądało na niego z obrzydzeniem i lękiem, dlatego wolał zostawać w okolicach typowo handlowych niż wypoczynkowych. Różnorodny tłum dawał mu większe pole do popisu…
Zmarszczył jednak brwi, zaraz słysząc kolejne słowa kobiety. Rzępolenie?
- Nie lubi kotów, nie lubi muzyki. Pewnie niewiele rzeczy lubi poza ubliżaniem ludziom - stwierdził, wbijając wzrok w gazetę. Słabo już z nim było, że po ostatnim ślęczeniu nad Czarownicą, był w stanie rozpoznać, że to nie był ten konkretny magazyn w jej rękach. Horyzont zaklęć? A może propagandowa? Ech, nie zdziwiłby się na to drugie.
Zaraz jednak znów sięgnął do harmonijki, przykładając ją do ust i specjalnie fałszując tak jak tylko mógł, wydając jak najgłośniejsze dźwięki tylko potrafił, a płuca już miał wytrzymałe i pojemne od lat grania na tym instrumencie, więc zdołał to przytrzymać przez dłuższy moment.
- Och, mówisz o mojej muzyce? Myślałem, że mówisz o innym rzępoleniu, o swoim głosie - dodał, odsuwając zaraz instrument od ust i odkładając go do kieszeni. No naprawdę, co za babsztyl. Nie miała niczego innego do roboty niż głośnego narzekania i obrażania go z pochodzenia? - Angielka? Czy inna Brytolka? Anglicy się na muzyce nie znają, na tańcach i zabawach tym bardziej, biedne dziecko pewnie nawet nie wie jak zaprosić do tańca kogoś - zaczął mówić po romsku, wyraźnie nie mając zamiaru przestać drażnić się z kobietą. Skoro tak bardzo chciała uznawać go za zwykłego cygana to nie musiała rozumieć, co mówić.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.08.21 11:43
Czym różni się Cygan od Roma? — Zapytał od razu, nieco niewyraźnie, jak to dziecko, ale jednocześnie całkiem rozsądnie, już nie jak dziecko. Podobnie jak Silke, dorastał zdecydowanie za szybko jak na swój wiek, zauważając coraz więcej rzeczy zupełnie obcych rówieśnikom. Kobieta była z tego powodu całkiem zadowolona, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że jej syn jest taki przez wzgląd na pewne braki w swoim życiu.
Zagraj na tej swojej fujarce Bacha, to może zmienię co do ciebie zdanie, brudasie — powiedziała z nutą zażenowania przebijającą się przez słodki głos. Przypadkiem wydała się tym samym, że nie miała pojęcia, na jakim instrumencie właściwie grał Thomas. Jej wiedza muzyczna opierała się wyłącznie na tym, czego wymagała od niej rodzina — musiała udawać, że lubi muzykę klasyczną i nie nudzą jej rozmowy o tym jak niesamowicie zagrał dzisiaj jakiś tam skrzypek... Szczerze, to nie czuła nigdy żadnej różnicy pomiędzy występami różnych skrzypków. Wszyscy brzmieli tak samo. Mąż jej mówił, że jest głucha na muzykę i chyba miał rację. Na szczęście rola kobiety była prosta — trzeba było uśmiechać się, przytakiwać i zadawać pytania. Nikt nigdy nie oczekiwał od niej tego, że się zacznie uzewnętrzniać i komentować cokolwiek z siłą podobną mężczyźnie. Musiała tylko opanować kilka kroków, coby Multonom ani Wilkesom nie narobić wstydu, a tak poza tym... większość jej życia stanowiły liczby.
Teraz na przykład liczyła, jak daleko odleciałyby zwłoki Thomasa, gdyby rzucić zaklęcie wysadzające na jego kota. Skoro się już tak krzątał pomiędzy jego nogami, to niech się jej do czegoś przyda. Jedno machnięcie różdżką... ale też pewnie jakaś trauma dla Edwina. Prościej by było, gdyby sobie po prostu poszedł i przestał jej przeszkadzać w... podziwianiu parku i narzekaniu na wszystko. Zasłaniał jej widok na najładniejsze drzewo w okolicy.
Nie wiedziałam, że bezdomni opracowali już własny język — przyznała. — Teraz tylko usypcie sobie jakąś wyspę ze śmieci na morzu i zamieszkajcie tam, żebym nie musiała nas was patrzeć.


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.08.21 14:11
- Pochodzeniem, dialektem, kulturą. Widzisz, cygan by cię już ukradł i wyrzucił gdzieś do rzeki, a jako Rom mam więcej ogłady i kultury - odpowiedział że czysto kłamiąc i zmyślając, dosłownie wdając się w kłótnię z dzieciakiem. Małym gówniakiem! Chociaż takie dyskusje z pewnością były na poziomie Tomka. A przynajmniej ci, którzy go znają, wcale by się nie zdziwili na fakt, że ten zaczyna się wyzywać z jakimś dzieciakiem.
Zmarszczył brwi, coraz bardziej zdenerwowany i oburzony takim zachowaniem. Fujarka! Ha! I co jeszcze?! Zero poszanowania dla pięknych instrumentów. Co ona sobie w ogóle wyobrażała?! Nie dość, że obrażała kulturę to jeszcze instrument, z którego sama nie byłaby w stanie wydać żadnego dźwięku. Puste łby, tyle było z kobiet z wyższych sfer w tych czasach. Czy ona nie powinna znać się chociaż minimalnie na tej całej muzyce? Wyraźnie można było być jeszcze gorszym kulturalnym ignorantem niż niektórzy biedacy.
Chociaż co jak co, ale muzyka dla Thomasa i jego rodziny była tą dziedziną, na której znało się lepiej niż po prostu dobrze. Wychowali się wśród niej, żyli nią każdego dnia. Tańce, śpiewy i instrumenty. Nawet jeśli harmonijka była niewielka i niepozorna, wciąż znaczyła wiele. Była z nim przez te wszystkie lata...
- Sama będziesz bezdomna, jak ci ktoś tę ruderę spali. Londyn to duże miasto, nikt nie zauważy że jedna kamienica spłonęła - rzucił, chociaż tym razem po gaelicku, a nie po romsku, który brzmiał znów zupełnie inaczej. Chociaż czy przypadkiem każdy obcy język, z którym się nie zaznajomiło, nie brzmiał po prostu jak zwykły bełkot? - Nie rozumiesz tępa babo? To może romski? Zatkało? Ignorantka jebana - warknął po romsku, wpatrując się w nieznajomą, po chwili przenosząc wzrok na dzieciaka.
- Proszę Bardzo, twoja matka ma na siebie klątwę głuchoty na trzy pokolenia w przód, ciesz się swoim słuchem póki możesz. Chociaż i tak wam się na nic nie przydaje - rzucił, uśmiechając się po chwili w przesłodzony sposób jakby chciał przedrzeźnić sposób bycia Silke. I Co z tego, że rzucanie klątw było jakimś dziwnym, nigdy dla niego niezrozumiałym stereotypem wymyślonym przez obcych? Mógł czasami tego użyć na swoją korzyść.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.08.21 15:00
Chłopiec zmarszczył brwi. Nie wyglądał na wystraszonego, a po prostu na zdziwionego. I ku możliwemu zdziwieniu wzruszył ramionami i powrócił do toczenia kuli ze śniegu. Najwyraźniej Thomas zdołał zaspokoić jego ciekawość. Silke natomiast zniesmaczyła się tym już kompletnie. Darowałaby mu obelgi w swoją stronę, bo przywykła już do tego, że biedacy byli biedakami, ale mówienie jej synowi, że ktoś miał wyrzucić go w worku do rzeki, nie należało do rzeczy, które chciała pozostawić bez komentarza. Wyrzuciła zwiniętą w rulon gazetę do pobliskiego kosza i wstała. Thomas mógł być od niej wyższy, ale że nosiła buty na obcasie, wyglądała na o wiele wyższą niż w rzeczywistości była. Jedną rękę oparła o biodro, drugą wyciągnęła z płaszcza różdżkę i wycelowała nią w chłopaka.
Bardzo dobrze. Głusi ludzie nie muszą słuchać twojego jazgotu.
Na nieszczęście Thomasa Silke nie była ignorantką jedynie w kwestii muzyki. Miejskie legendy o miejscowych Cyganach ominęły ją łukiem może nie tak szerokim jak można się było spodziewać (bo przecież musiała orientować się w tym, co dzieje się wokół niej, skoro pracowała w biurze Rzecznika), ale nawet jeżeli uszczknęła trochę plotek o ich zdolnościach to... przecież wiedziała mniej-więcej, jak działają klątwy. Nie na tyle, aby mogła ich użyć, bo nie była nawet adeptką czarnej magii — ledwo kiełkowała. Mogła jednak zrozumieć absurd sytuacji.
Ceruus — powiedziała, celując w jego głowę. Proste zaklęcie transmutacyjne miało wyczarować na jego głowie pokaźnych rozmiarów poroże. Było nieszkodliwe, dowcipne, ale jednak ciężkie do zdjęcia bez odpowiedniego eliksiru lub cierpliwości, a liczyła na to, że Doe będzie obu tych rzeczy pozbawiony. Jeżeli to go nie ugasi, mogła jeszcze zamienić go w żabę... i najlepiej zabrać przy okazji jego różdżkę. I kopnąć kota. To uczyniwszy, planowała się najzwyczajniej w świecie z parku ulotnić. Nic tu po niej skoro odpoczynek zakłócał jej jakiś bałwan. Męczyło ją trochę wrażenie, że już się znali. Być może ze szkoły? Skoro tutaj stał, to musiał być czarodziejem, prawda? Nie zamierzała jednak poświęcać mu ani chwili czasu więcej niż było to konieczne.


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.08.21 16:12
Był coraz bardziej zirytowany i zdenerwowany na jakąś głupią babę. Co ona sobie w ogóle wyobrażała? Miał takie samo prawo przebywać tutaj co i ona, ba! To ona nie miała prawa tutaj go obrażać. Chociaż mimowolnie się spiął, widząc jak ta wyciąga różdżkę. Ach, tak, doskonale. Oczywiście, że tchórze się w pierwszej kolejności chowali za magią! Bo co by lepszego użyć? Pfff!
Nie zdążył zareagować, spróbować wykonać uniku lub czegokolwiek, bo też Dynia pod jego nogami coraz bardziej domagał się uwagi z jego strony, ocierając się o jego nogi. Głupi kot! Chociaż i tak go uwielbiał... Był przeuroczy i jak żaden inny zwierz rzeczywiście go polubił... Ach, pierwszy jego zwierzak. Musiał się nauczyć jak się lepiej nad nim zajmować...
- Ty pieprzona babo! - warknął na nią po romsku. - Niedojebali cię czy co!? Na bachora rzucaj takie zaklęcia, a nie na mnie! - zaraz warknął znów, bezkarnie, korzystając wciąż z języka, który był mu najbliższy, bo to głównie nim posługiwał się z rodziną kiedy byli sam na sam.
Czując rogi wyrastające mu z głowy, skrzywił się. Oj, cudownie. Znał to zaklęcie, jak raz je rozpoznawał i jeszcze bardziej się w nim zagotowało!
Zaraz pochylił się, zbierając śnieg w gołe dłonie i szybko ugniatając je. Tak się chciała magią posługiwać, to niech ma! Babsko głupie! Co ona sobie wyobrażała!?
Zamachnął się zaraz, rzucając w kobietę śnieżką, a tuż po tym schylił się po kota - chociaż był niemalże pewny, że Dynia sam by za nim pobiegł. Zawsze za nim biegł, chcąc towarzyszyć mu w drodze do domu. Zadziwiająco, bo zawsze myślał, że koty chadzały własnymi ścieżkami w przeciwieństwie do psów... ale miło było się przekonać, że jest inaczej w tej kwestii.
Zaraz jednak, nie obracając się więcej na kobietę, ruszył ścieżką czym prędzej. Powinien uciekać, zanim to babsko zawoła kogoś tutaj albo pożali się komuś, jak to została zaatakowana przez bezdomnego. Niech ją szlag, przynajmniej dostała za swoje!

|Rzut śnieżką, stoimy raczej niedaleko, więc ST 30 (spostrzegawczość I zbijam do 20), + 30 do rzutu za zwinność (-10 przez kolano)
Zt.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Greenwich Park - Page 7 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Greenwich Park [odnośnik]07.08.21 18:18
Silke nie rozumiała tego, co mówi do niej Thomas, ale nie przeszkadzało jej to szczególnie. Niech sobie bełkocze sam do siebie w swoim języku, skoro pomaga mu to przełknąć to, jaką porażką było jego życie. Komiczne zdenerwowanie, którym tryskał we wszystkie strony, przyniosło Silke jakiś cień chorej satysfakcji. Skoro on zepsuł dzień jej, to i ona musiała zepsuć dzień jemu — ta potrzeba była w niej silniejsza niż cokolwiek innego. Miała cichą nadzieję, że Doe spędzi następną dobę na nieudolnym rzucaniu w rogi Finite, albo że go ktoś za to chociaż zbeszta, że się znowu w jakieś kłopoty wpakował. Multon natomiast wróci spokojnie do mieszkania, aby usiąść przy kominku i rozwiązywać nowy zestaw krzyżówek. Cały ten konflikt był przykładem czegoś kompletnie niepotrzebnego w życiu obojga, a jednak starli się ze sobą tak gwałtownie, jak iskra podpala suchą trawę. Po co? Dlaczego? Nie umiała na to odpowiedzieć. Może to narastająca w niej frustracja, a może coś innego? Coraz intensywniej rozważała przystanie na wzięcie udziału w badaniach Perseusa, bo miał jakiś pomysł. Cel, do którego dążył. I jakkolwiek absurdalny by nie był, dawał Silke do roboty cokolwiek poza pracą i walką z własnymi demonami. Chciała spróbować czegoś nowego.
Acus — powiedziała, celując w śnieżkę, aby transmutować ją w kulkę waty, którą następnie strzepnęła z rękawa płaszcza. Najwidoczniej zabrakło mu zapału do walki, bo poza tym nie zrobił absolutnie nic, co mogłaby odebrać jako atak. Przetarła więc różdżkę chusteczką i schowała ją na powrót do kieszeni płaszcza. Dlaczego nie rzucił w nią żadnym zaklęciem, tylko skleił śnieg rękoma? Wzruszyła ramionami do tej myśli. Skoro wolał zrobić to tak, jego sprawa. I w sumie dobrze dla niego, że postanowił uciec, bo wizyta w Tower mogła stać się jego najmniejszym problemem.
Edwin, wracamy do domu — zarządziła. Chłopiec podszedł do tego pomysłu niechętnie, ale że był posłusznym dzieckiem, to porzucił swoje najnowsze dzieło — śnieżny walec, a następnie podążył za Silke niczym mała kaczuszka. Ta złapała go za rękę i ruszyła w stronę Pokątnej. — Kto właściwie nauczył cię tego słowa...?

| Z tematu


if cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. style. that's what people remember
motyw
Silke Multon
Zawód : Asystentka Sallowa, badaczka, numerolożka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
The truth may be out there, but the lies are inside your head.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9917-silke-multon https://www.morsmordre.net/t10081-drzyploszka#305178 https://www.morsmordre.net/t10082-sliska#305180 https://www.morsmordre.net/f379-pokatna-13-4 https://www.morsmordre.net/t10080-silke-multon#305177

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Greenwich Park
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach