Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zejście do piwnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zejście do piwnicy   25.07.16 15:42

First topic message reminder :

Zejście do piwnicy

Zejście do piwnicy znajduje się na zapleczu Białej Wywerny, to ciężkie drewniane drzwi obłożone zaklęciami ochronnymi, z fikuśnym zamkiem pośrodku, do którego pasuje jedynie misterny klucz wręczony Rycerzom, którzy wkupili się już w jego łaski, przez Toma Riddle’a, duży, złoty, ozdobiony szmaragdem. Jeden znajduje się również w posiadaniu właściciela Białej Wywerny, który choć nigdy nie schodzi do środka, wpuszcza tam upoważnionych Rycerzy.
Za drzwiami znajdują się strome murowane schody prowadzące dwa piętra w dół – z podziemi bije chłód i stęchły zapach, typowe dla podziemnych pomieszczeń. Schodki pozbawione barierki sprzyjają wypadkom, które ponoć często zdarzają się tym, którzy nie powinni się tutaj pojawiać.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
10
16
0
0
0
35
4
2
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   11.08.17 1:41

Nie oczekiwałem rozwodzenia się na temat przygód niedawnej nocy. Nie po to pytałem. Nie interesowały mnie romantyczne ani mrożące krew w żyłach historie. Chodziło o coś zgoła innego. Wciąż majowy wybuch niewiele mi mówił. Był wielką tajemnicą, nie tylko z resztą dla mnie. Pewnie połowa magicznego świata zastanawiała się, co dokładnie się zdarzyło, że tyle osób wyrwało z łóżek i rozrzuciło w przeróżnych zakątkach Wielkiej Brytanii. Próbowałem jednak określić jakoś skalę tego zjawiska. Dowiedzieć się, ile osób ono dotknęło, spróbować znaleźć jakiekolwiek powiązania. Problem w tym, że nie było niczego. Podobnie jak ja, Cassius został przeniesiony gdzieś, nieważne gdzie i zapewne ucierpiało na tym jego zdrowie. A przynajmniej tego mogłem domyślać się po tłumach, które szturmowały Mung tamtej nocy. Nie ciągnąłem jednak tematu, dowiedziałem się tego, co mnie interesowało. A nie na pogaduszki tu byliśmy. W gruncie rzeczy, doceniałem milczenie Notta. Wolałem to niż potok bezsensownych słów, które nie wnoszą do życia nic nowego. Szkoda marnować na nie i tlenu, i czasu.
Krew, która pociekła mi z nosa uniemożliwiła mi zobaczenie wejścia. Przeklęte anomalie muszą aktywować się w najmniej spodziewanym momencie. Przyłożyłem dłoń do twarzy próbując powstrzymać szkarłatną ciecz brudzącą moją zieloną szatę. Na szczęście zwykłem nosić ciemne kolory, na których plamy, również te od krwi stają się mniej widoczne. Drugą ręką przyjąłem ofiarowany materiał i pokazałem Cassiusowi, by się mną nie martwił. Nic mi nie było, lekkie osłabienie, zaraz mi przejdzie. Kręciło mi się wprawdzie nieco przed oczami, ale znałem swoje ciało na tyle, by wiedzieć, kiedy jest z nim źle. Teraz nie było z pewnością. Doceniłem jednak gest Notta. I gdy zapanowałem nad nosem na tyle, by nie przeszkadzał mi zanadto w zwiedzaniu gruzów, skinąłem głową w podziękowaniu.
- Inferiusy - mruknąłem, gdy podeszliśmy do drewnianych drzwi. - Mogą tam być inferiusy.
Spojrzałem z lekką niepewnością w stronę zejścia.
- Powinniśmy się upewnić, czy nic nas nie zaskoczy od tyłu, kiedy tam wejdziemy - dodałem ruszając w stronę wejścia i rozglądając się uważnie. Jeśli są tu ślady nieproszonej obecności, trzeba je znaleźć zanim zaryzykujemy zejście na dół po woluminy. Głupie ryzyko zawsze było czymś, czego wolałem się wystrzegać.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott https://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 https://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   11.08.17 20:43

Efekty zaklęcia rzuconego przez Mucilbera były aż nadto widoczne i postępowe. Przed nimi stało wejście do piwnicy, pozbawione ścian zaplecza, choć z drzwiami utrzymanymi w całości. Cassius oczekiwał, że magia wyrwie je z mocowania, a te były jedynie otwarte, jakby zapraszały przypadkowego czarodzieja, by spróbował zgłębić tajemnice skryte pod ziemią. Biedak nie wiedział, jak szybko straciłby życie, gdyby to uczynił, dlatego też należało jak najszybciej uporać się z tym, co mogło znajdować się tam na dole i zabezpieczyć drzwi.
Stali bywalcy Nokturnu nie są głupi. Nie przyjdą tutaj — powiedział, choć brak mu było charakterystycznego przekonania w głosie. — Schody z pewnością są w dość dobrym stanie, nie powinniśmy napotkać żadnych problemów.
Poruszył barkami nieco mocniej, naciągając tym samym pelerynę bardziej do przodu, po czym uczynił kilka kroków za Ignotusem, zbliżając się do odkopanego wejścia. Stanął przed ciemnością okalającą zalążek schodów prowadzących do piwnicy i rzucił swojemu towarzyszowi pytające spojrzenie.
Może zdołały przeżyć starcie z magią Czarnego Pana — wymamrotał, zaglądając do środka, po czym skierował wzrok za siebie, patrząc w głąb ulicy. Nie było nikogo, kto mógłby próbować im przeszkodzić w dostaniu się do podziemi. Nie byli aż tak głupi, by ingerować. Wiedzieli, kim byli i co robili, choć ich wiedza zapewne pozostawała szczątkowa co do tego, co rzeczywiście działo się w murach Wywerny, choć – prawdę mówiąc – od wczoraj nie był pewien niczego. Rzeczywistość okazała się zbyt zdradliwa, by pokładać jakiekolwiek zaufanie w otaczającym ich świecie. Magia, jedyne źródło pewności, również stanowiła jedną wielką niewiadomą i Cassius lękał się unieść własną różdżkę, by rzucić najprostsze zaklęcie. Wiedział, że zadziałałoby, wszak stanowiło podstawową wiedzę każdego czarodzieja i nie wymagało tego, czego oczekiwano od czarów zaawansowanych czy samej czarnej magii. Mimo to czuł drżenie palców dzierżących rączkę, choć ze wszystkich sił starał się zapanować nad ogarniającą go niepewnością. Ukrywanie emocji, drobnych gestów było przecież jedną z lekcji, której udzielił mu ojciec i nic się w tej kwestii nie zmieniło… prócz tego wszystkiego.
Będę osłaniać nasze plecy — rzucił do Ignotusa, wkraczając w ciemność. — Lumos. — Szepnął jeszcze, unosząc różdżkę do góry, widząc niewielki zalążek światła na jej końcu. Nie wiedział, czy uformuje się w to, czego teraz potrzebował, jednak zdecydował się podjąć to ryzyko. Co najwyżej mógł wywołać zaledwie dwa trupy. Niewielka ofiara, choć zdaniem Cassiusa zbędna tej nocy.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   11.08.17 20:43

The member 'Cassius P. Nott' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
10
16
0
0
0
35
4
2
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   22.08.17 8:53

Nie udało mi się w pełni zatamować krwawienia z nosa. Potrafiłem jednak jakoś z tym żyć, w gruncie rzeczy nie było to nic poważnego, a ogarniająca mnie słabość była raczej wynikiem kapryśnego działania magii niż tej drobnej dolegliwości. Niestety, miałem przez to pobrudzoną szatę, a to stawało się dość uciążliwe, krew naprawdę trudno zmywała się z materiału. Szczęście w nieszczęściu, że szaty zwykle nosiłem ciemne, a nie jasne.
Przejrzałem się uważnie zanim weszliśmy do piwnicy. Top prawda, większość bywalców Nokturnu nie była tak głupia, żeby się tu zapuszczać, ale zawsze mógł trafić się desperat. Taki jak na przykład Vasyl, który gotowy był zabić mnie, swojego brata, bratanicę, a co ważniejsze, zdradzić Czarnego Pana dla grupy handlarzy śnieżką. Żałosne tak szczerze powiedziawszy. Było jednak dowodem na to, że głupota ludzka nie zna granic. Deimos Carrow także myślał, że zdrada ujdzie mu na sucho. Mylił się, jak wszyscy, którym jeszcze coś podobnego przyjść może do głowy. Dlatego zachowanie ostrożności nawet wobec zagrożenia graniczącego z nierealnym wydawało mi się posunięciem całkiem rozsądnym. Z moich obserwacji terenu wokół jednak nie wynikało nic ciekawego. Nikt, kto mógłby chcieć się na nas zaczaić.
- Biorąc pod uwagę, kto je zabezpieczał, to całkiem prawdopodobne - w końcu chroniła je ta sama magia, która obróciła Wywernę w perzynę. Nie mogłem przestać zachwycać się potęgą Czarnego Pana. Nigdy nie widziałem niczego podobnego. Niepowstrzymana siła, moc, której nie dał rady nawet szef biura aurorów. Nigdy nie przypuszczałbym, że tob nawet możliwe, ale czułem dumę z tego, że mu służę.
Obróciłem się, gdy lumos Cassiusa nie rozświetlił ciemnej piwnicy.
- Lumos - powtórzyłem, gdy echo słów Notta zaczęło gasnąć. Nie widziałem przed sobą nic oprócz ciemności. To było, delikatnie mówiąc, niepokojące. Wciąż miałem w pamięci zamknięte drzwi w piwnicy, za którymi czaiły się niebezpieczeństwa, na które nie chciałbym trafić. Jeżeli było tu coś mogącego bam zagrozić, chciałem to zobaczyć zanim zaatakuje.




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   22.08.17 8:53

The member 'Ignotus Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Cassius P. Nott
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2650-cassius-prince-nott https://www.morsmordre.net/t2726-ksiaze#43660 https://www.morsmordre.net/t2725-jegomosc-pijane-szalenstwo#43606 https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t2859-cassius-prince-nott
Urzędnik Ministerstwa Magii
28
Szlachetna
Kawaler
I am the tall dark stranger
those warnings prepared you for
5
10
4
0
0
15
4
4
Czarodziej
?

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   22.08.17 10:51

Powinno być wielką tragedią przeżywanie chwili, w której różdżka i magia go zawiodły; plamą na honorze, uszczerbkiem na jego własnej godności, lecz żadne z tych uczuć nie przebijało się w świadomości Cassiusa. Nawet rozczarowanie nie zagościło pośród względnie spokojnych myśli. Było tak, jakby ta porażka w ogóle nie miała miejsca. W ogóle.
Sprawdźmy zatem jedynie główny korytarz — zaproponował cicho, wyciągając różdżkę przed siebie tak, by tym samym nie skierować jej na Ignotusa. Nie miał zamiaru pomylić się po raz kolejny i wyrządzić krzywdę temu, dzięki któremu dostał szansę odzyskania przychylności Czarnego Pana. Przezornie byłoby dużo bezpieczniej schować różdżkę i zdać się jedynie na zdolności Mulcibera, czyniąc samego siebie na pozycji uprzywilejowanej, jednak nie czułby się komfortowo w takiej sytuacji. Oddanie walki bez jej podjęcia – to byłaby skaza na jego honorze.
Wzruszając lekko ramionami, stawiał coraz mniej pewne kroki na kolejnych stopniach. Słyszał o wypadkach, które miały tu miejsce i gorąco zastanawiał się, czy w tej sytuacji był kimś niepożądanym. Zawsze, zawsze dało się znaleźć coś na każdego, jeśli tylko pragnienie pozbycia się delikwenta było wystarczająco silne. Tym samym nie do końca rozumiał, dlaczego ogarnęły go takie myśli. Gdyby Czarny Pan nie pozwolił mu oczyścić swego imienia, nie znalazłby się tutaj, a zapewne od dawna spoczywał na cmentarzu w Nottingham.
Zdaje się, że wszystko wygląda na nienaruszone — wymamrotał, rozglądając się po tym, co dało się dostrzec w świetle różdżki Mulcibera. Było tego naprawdę niewiele, jednak Cassius pozostawał w przekonaniu, że magia Czarnego Pana nie zniszczyłaby tego, na co nie wydałby pozwolenia. Myśl ta podtrzymywała jego zdrowy rozsądek i nie wywoływała żadnych klaustrofobicznych wynurzeń, przez które mógłby jeszcze spowodować kolejny wypadek. Podążał w dół, aż dotarli do głównego korytarza w piwnicy prowadzącego do pozostałych pomieszczeń.
Wygląda — mruknął cicho, robiąc pauzę — jak zwykle — dodał sucho, przystając obok Ignotusa, oczekując od niego jakiejś reakcji. Dla Cassiusa nie było różnicy pomiędzy tym, co widział ostatni raz, a co dostrzegał właśnie teraz. Nie wiedział o wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce w przeciągu minionego czasu, choć zapewne gorąco pragnął nadrobić stracony czas.




We're not cynics, we just don't believe a word you say
We're not critics, we just hate it all anyway
Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
pośrednik nielegalnych transakcji
51
Czysta
Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
10
16
0
0
0
35
4
2
Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   10.09.17 15:37

Zwiedzanie ruin Białej Wywerny nie należało do najprzyjemniejszych przeżyć. Pomijając oczywiste niebezpieczeństwa, które czaić mogły się w piwnicy i ewentualnych nieroztropnych grabieżców, którzy mogli być na tyle głupi, by próbować obrabować zgliszcza, ciemność i ciasnota były dość przerażające. Ceniłem sobie duże przestrzenie i uczucie wolności, jakie niósł wiatr od zawsze. Od niedawna jednak każde niewielkie pomieszczenie przywodziło mi na myśl celę w Tower, od której próbowałem uciec z całych sił. W snach ciągle dusiłem się, gdy ściany Tower wbrew wszelkiej logice zaczynały zbliżać się do siebie ściskając mnie między sobą, wyciskając powietrze z moich płuc. Małe, ciemne pomieszczenia za bardzo przywodziły na myśl koszmary.
Koniec różdżki rozjarzył się przyjemnym blaskiem, który oświetlił wyczarowaną przez Notta na suficie ozdobę. Piwnica w Wywernie dorobiła się dwóch zębów. Uroczo. Nieco większe niż przeciętnie siekacze zwisały w górę łypiąc swoją nieskazitelną bielą na intruzów. Miałem nadzieję, że to jedyne zęby, na jakie tu natrafimy.
Zmierzaliśmy w dół nie wymieniając ze sobą zbędnych uwag. Byłem za to milczenie wdzięczny. Nie zamierzałem nikomu, a już zwłaszcza nie obcemu, dać po sobie poznać, że nie czułem się komfortowo w ciemności i ciasnocie.
- Na to wygląda - odparłem jedynie potwierdzająco na słowa Cassiusa. Faktycznie wszystko zdawało się być w normie, a przynajmniej za bardzo od niej nie odbiegać. Korytarz był cichy, jego zakamarki kryły się w mroku, ale nie wyglądało na to jakby w kątach czekało coś, czego być tam nie powinno. Nie widziałem też żadnych śladów bytności intruzów. Magia Czarnego Pana jak zwykle nie zawodziła.
- Chyba nic więcej tu nie wymyślimy - po raz ostatni rozejrzałem się wokół świecąc różdżką wokół, szukając czegokolwiek, co mogłoby wzbudzać niepokój. Jednakże ponownie moje oczy nie napotkały na nic nadzwyczajnego.
- Chodźmy stąd. Wrócimy po ten zwój pojutrze - przyłożyłem dłoń do nosa, z którego wciąż sączyła się krew. O ile mogłem ignorować taką niedogodność przez jakiś czas, o tyle zachlapanie cennego woluminu posoką nie wchodziło w grę. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, gasząc różdżkę, gdy przekroczyłem linię wyznaczoną przez zęby na suficie. Słońce było na tyle jasne, by nie potknąć się o schody.
- Za jeden dzień w tym samym miejscu, co dzisiaj - dałem czas Nottowi na zaprotestowanie gdyby wskazany termin mu nie pasował i odczekałem zanim zdąży się bezpiecznie ulotnić z Nokturnu. A następnie sam odszedłem w swoją stronę, zamykając jeszcze drzwi do piwnicy i upewniając się, że w okolicy nie kręci się nikt, kto chciałby za wszelką cenę dowiedzieć się, jakie sekrety kryją pod sobą zgliszcza Wywerny.

/zt x2




Death and danger do not have to
come with trappings.
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   16.10.17 20:41

12 maja

Wraz z początkiem maja wiele uległo zmianie. Świat zwariował, stanął na głowie i nie chciał się podnieść. Edgar zapewne również by oszalał gdyby nie pewne stałe w jego życiu, których mógł w takich momentach się trzymać. Jedną z tych rzeczy była praca - rzecz banalna, ale zawsze do niej uciekał kiedy chciał się od wszystkiego oderwać. Tak było też dzisiaj, musiał odpocząć od rodzinnych problemów, które mnożyły się wraz z kolejnymi dniami maja. Przez ostatnie lata przywykł do roli głowy rodziny, ale wciąż nie był do końca przekonany czy tę rolę lubi. Nie bez powodu długo unikał ożenku i chyba nie bez powodu postanawia w takie dni po prostu wyjść i nabrać dystansu. Za pomocą kominka dostał się do swojego sklepu na Nokturnie, ale to nie tam miał zamiar spędzić dzisiejsze popołudnie. Wyszedł, kierując swoje kroki w stronę Białej Wywerny, a raczej tego, co z niej zostało. Obrazy związane z pożarem mimowolnie pojawiły mu się przed oczami, choć wcale nie chciał się na nich skupiać. Było, minęło - przynajmniej teraz nie było sensu tego wspominać. Kroczył pomiędzy nadpalonymi ścianami, spoglądając z dozą nieufności na strop. Jeszcze dużo pracy trzeba było włożyć w to miejsce zanim wróci do dawnej świetności. No, przeciętnej świetności - wywerna wciąż pozostawała średnich lotów lokalem na Nokturnie. Była jednak dobrym miejscem spotkań, z tym musiał się zgodzić. Wchodząc do piwnicy, złapał się zardzewiałego łańcucha, kląc w duchu na swoją wciąż niesprawną stopę. Powolnym krokiem zszedł na dół, czując jak wszechobecny kurz drapie go w gardle. Zadbanie o artefakty było dla niego zajęciem idealnym. To im poświęcił większość swojego życia i to z nimi pracował na co dzień. Zajrzał do pomieszczenia obok, rozglądając się za interesującymi go przedmiotami. Zabezpieczenie ich było priorytetem - bez tego nie dadzą rady wyremontować reszty budynku. Zastanawiał się czy zlikwidowano stąd inferiusy, czy zaraz przyjdzie mu się z nimi zmierzyć. Tego wolał dzisiaj uniknąć. Wyjął z kieszeni różdżkę, jeszcze nie mogąc przyzwyczaić się do jej bezużyteczności. Wszedł do pomieszczenia obok, niemal od razu dotykając czubkiem buta kawałka biżuterii. Jeżeli tak porozrzucane były wszystkie artefakty, piwnica była teraz niczym pole minowe. Tym bardziej trzeba było o nie zadbać. Kucnął, chcąc przyjrzeć mu się z bliska.

[bylobrzydkobedzieladnie]




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens



Ostatnio zmieniony przez Edgar Burke dnia 22.10.17 20:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   17.10.17 18:01

Zbliżanie się tutaj zasadniczo nie było zbyt rozsądne dla Marianny, ale nie mogła bezczynnie siedzieć na tyłku w momencie, gdy było tak dużo do zrobienia. Miała tak dużo na głowie, a jednak gdzieś z tyłu głowy krążyła myśl o tym, że jeszcze powinna zajrzeć tutaj. Trzeba było pomóc w odbudowie Wywerny, już wyłożyła część swoich środków pieniężnych, aby zakupić odpowiednie materiały, dzisiaj szła tam w innym celu. Zaciągając mocno kaptur na swoją głowę, aby osłonić się od ciekawskich spojrzeń ludzi będących akurat na Nokturnie, szła spokojnie w stronę zniszczonego budynku. Wyglądała spokojnie, aczkolwiek serce waliło jej jak oszalałe, sama podtykała się pod nos aurorom, jeśli któryś z nich obserwował to miejsce, jeśli ją przyuważą jak stara się wejść do środka, to równie dobrze mogła złamać sobie różdżkę i uciąć język, chociaż i tak to w pełni nie wystarczyłoby, aby uniknąć wyjawienia sekretów Rycerzy, które skrywała. Wystarczył prawny ruch wykwalifikowanego legilimenty, aby wszystko, co wiedziała, ujrzało światło dzienne.
Weszła do środka, w całym pomieszczeniu nadal było czuć zapach spalonego drewna, a wszystkie wspomnienia, jakie miała z tym wydarzeniem, w tym ból i uczucie palącej się skóry, powróciło powodując u niej chwilowy zawrót głową. Nie była jakąś panieneczką, nie interesowały ją blizny, które zostały po tym wydarzeniu i miały do końca życia przypominać jej o jej ułomności, aczkolwiek była wdzięczna uzdrowicielom, że ci ograniczyli je do jak najmniejszych rozmiarów i widoczności. Zrobiła kilka większych kroków omijając jedną z zawalonych belek i, mimowolnie, spojrzała na sufit, który nie wyglądał zbyt bezpiecznie. Jeśli to miejsce miało ją w końcu zabić, to był to idealny moment. Dotykając ubrudzonych ścian ruszyła w kierunku, w którym znajdowało się zejście do piwnicy. Jej dzisiejszy cel był niezwykle prozaiczny, chciała po prostu posprzątać. Jak mają zabrać się za odbudowę, jeśli co pół kroku potknąć się tu można było o szczątki, które nie do końca uległy spaleniu? Schodziła cicho, powoli, w dłoni dzierżyła różdżkę, chociaż zdążyła się już przekonać, że czarowanie nie było teraz najlepszym pomysłem. Magia bardzo mocno płatała figle.
W pewnym momencie przystanęła widząc postać, która kucała na ziemi i jakby się nad czymś pochylała. Panna Goshawk wyciągnęła różdżkę w kierunku tej osoby gotowa do tego, aby odpędzić ową osobę. Znajdowały się tu w końcu cenne przedmioty, które należało chronić.
- Kim jesteś i czego tu chcesz? – warknęła ostro.
Nadal pozostawała w kapturze, nie chcąc zdradzać swojej osoby, dopóki nie będzie pewna, że jest w miarę bezpieczna. Należało zachować ostrożność, nie chciała przecież odpaść w tym momencie i ściągnąć na rycerzy i śmierciożercy dodatkowych problemów.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   22.10.17 23:52

Schylił się nad połyskującym naszyjnikiem, który w żaden sposób nie pasował do tego miejsca tonącego w gruzie i popiele. Tym bardziej zaczynał być przekonany, że ten nietuzinkowy okaz biżuterii musi nieść ze sobą coś więcej oprócz walorów estetycznych. Ból, cierpienie czy może nawet śmierć - tego nie wiedział, ale strasznie korciło go, żeby się dowiedzieć. Scio pomyślał, wykonując przy tym delikatny ruch nadgarstka. Powietrze w pomieszczeniu charakterystycznie zastygło, by dosłownie po ułamku sekundy wrócić do poprzedniego stanu. Drobinki kurzu osiadły na ciemnych włosach Edgara, tworząc chwilową siwiznę, do której Burke powinien zacząć się przyzwyczajać. W tym samym momencie poczuł nieznośnie drapanie w nosie, które zakończyło się niezbyt głośnym kichnięciem, lecz w piwnicach Białej Wywerny było na tyle cicho, że i bzyczenie muchy okazałoby się czymś hałaśliwym. Ponownie schylił się nad naszyjnikiem, kiedy usłyszał za sobą kobiecy głos. Spiął się, zaskoczony tą niespodziewaną wizytą. Nie słyszał żadnych kroków, a przecież był czujny - nie mógł sobie pozwolić na błąd, w ostatnim czasie popełnił ich zdecydowanie zbyt wiele. Powoli wstał, zostawiając swoją laskę na brudnej posadzce, odwracając się przodem do kobiety. Nie chował twarzy, nie miał powodu tego robić. Czuł się na Nokturnie całkiem bezpiecznie, choć prawdopodobnie nie powinien być tego taki pewny. - Mógłbym zapytać o to samo - odpowiedział cicho, nie spuszczając wzroku z nieznajomej sylwetki. Tylko czy aby na pewno nieznajomej? Wydawało mu się, że usłyszany głos obił mu się o uszy już wcześniej - może udałoby mu się rozszyfrować tożsamość intruza gdyby tylko nie panował dookoła taki mrok. Poprawił uchwyt na różdżce, będąc gotowym do ewentualnej obrony - sam nie zamierzał atakować, przynajmniej do chwili, w której będzie to naprawdę konieczne. Nie miał ochoty na walkę, nie miał nawet ochoty na sprzeczkę. W pewien sposób przyjście nieznajomej go zdenerwowało, bo zaburzyło cały jego plan uporządkowania piwnicy. Nie zamierzał jednak z niego rezygnować, dlatego stał w miejscu, cierpliwie czekając na rozwój sytuacji. Wielce prawdopodobne było, że stoi właśnie na przeciwko swojego, ale ostrożność jeszcze nigdy nie wyrządziła nikomu szkody, dlatego mocniej ścisnął palce na różdżce, chcąc nie chcąc przygotowując się do kilku ewentualności zakończenia tej krótkiej wymiany zdań.


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   04.11.17 2:17

Obserwowała jego plecy przez krótką chwilę nim zdecydowała się odezwać, a także nie spuszczała z niego wzroku gdy podnosił się do pozycji pionowej, obracał i unosił na nią swoje spojrzenie. Głos miał znajomy, a gdy tylko pokazał swoją twarz wiedziała już z kim ma do czynienia. Chociaż miała przewagę i względem poziomu, stojąc nadal na schodach, i zaskoczenia, wszakże mężczyzna nadal nie wiedział z kim ma do czynienia, to nie chciała tego wykorzystywać. Jej rozmówcą był lord Burke, poplecznik Czarnego Pana, swój. Opuściła delikatnie różdżkę, nie kierując jej już w jego osobę, aczkolwiek równocześnie jej nie schowała. Nie mogła mieć pewności, że nie ma do czynienia z jakimś metamorfomagiem lub osobą pod wpływem eliksiru wielosokowego.
- Co lord Burke robi w tym miejscu? Sam? - dopytała, już nieco spokojniej.
Nie podejrzewała go o chęć kradzieży, Czarny Pan wszystkiego by się dowiedział i ryzyko, dla kilku czaronomagicznych przedmiotów było zbyt wysokie. Także czego tutaj szukał? Czyżby tego co ona? Chciał to miejsce jakoś ogarnąć, uporządkować? Prawie prychnęła pod nosem na swoją myśl, przecież był lordem, to było całkowicie nielogiczne. Ale chyba jako jedyny z tej grupy ludzi, która otaczała Czarnego Pana, znał się na zaklętych przedmiotach. Marianna na przykład bałaby się ich dotknąć i, prawdę mówiąc, zanim tu przyszła, to nie specjalnie przemyślała fakt ich uporządkowania.
- Upewnij mnie, że naprawdę jesteś lordm Burke - powiedziała w końcu.
To nie brak zaufania nią kierował, a ostrożność. Musiała uważać na siebie, nie podtykać się pod nos aurorom czy innym służbom Ministerstwa, należało korzystać, póki o niej zapomnieli. Nie opuści więc różdżki, dopóki nie będzie miała pewności, że naprawdę nie ma do czynienia z osobą tego rodzaju. Lord Burke na pewno będzie wiedział co jej powiedzieć, by ją przekonać. Zapewne wystarczył jeden mały szczegół, jedna rzecz, którą mogła wiedzieć tylko ona, jako zwolenniczka Czarnego Pana, co pozwoli odróżnić go od przebierańców. A wtedy będzie mogła opuścić różdżkę, podejść do niego bliżej ściągając kaptur ze swojej głowy i przejść do sedna sprawy, dla której ona jak i on się tutaj pojawili. Bo na pewno mieli wspólne intencje, które mogli wspólnie, i zdecydowanie bezpieczniej, wykonać.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   01.12.17 23:23

Wiedział, że zostanie rozpoznany. Na Nokturnie wielu znało jego twarz, a już z pewnością wszyscy dobrze znali nazwisko. Jego rodzina już dziesiątki lat temu zabezpieczyła sobie pozycję w nielegalnym półświatku, więc wychowywał się w przekonaniu, że nic mu na tych ulicach nie grozi. Może za wyjątkiem pożarów i niespotykanych ataków aurorów - tego jednak nikt nie mógł być pewny.
Opuścił różdżkę, nie spodziewając się z jej strony żadnych nieprzyjemności. Marianna Goshawk - rozpoznał ją po głosie, nasłuchał się go w szpitalu po ataku bazyliszka. Dobrze pamiętał ten dzień i wcale nie miał zamiaru tego zmieniać, uznając spotkanie mitycznego stwora za dość istotny moment swojego życia. Szczególnie, że w jego wyniku stracił kilka palców, tym samym nieco utrudniając mu swobodne poruszanie się - a przecież z tym miał styczność każdego dnia.
Nie znał się na magomedycynie, mógł więc jedynie zakładać jak wysokie umiejętności posiadała Goshwak, podejrzewał jednak, że powyżej przeciętnej - w przeciwnym wypadku prawdopodobnie nie byłaby tak ważna. Tak czy inaczej nie obawiał się ataku z jej strony. - Prawdopodobnie to co ty - odpowiedział, uważnie się jej przyglądając. Nie mógł być pewny, że Goshwak po prostu stąd odejdzie, choć właśnie na to miał największą ochotę. Nie lubił dzielić z kimś pracy - zazwyczaj w grupie i tak pracował sam, a dzisiejsze porządkowanie artefaktów można było nazwać pracą.
Ostrożność z jej strony była zrozumiała - po incydencie w Wywernie wszyscy stali się czujniejsi, a jednak nie odpowiedział na jej pytanie od razu. - Pomogłaś Cynericowi w Wywernie - wspomniał w końcu o fakcie, którego prawdopodobnie nikt wtedy nie zanotował oprócz Edgara, który był tuż obok. Pomaganie sobie nawzajem nie było czymś oczywistym. - Jeżeli teraz też chcesz pomóc, możesz przejrzeć tamtą górę gruzu. Tylko nie dotykaj niczego ręką - dodał spokojnie, odwracając się i wracając do swojej pracy. Nie obchodziło go czy zostanie, jednak miał nadzieję, że będzie się go słuchać jeżeli na to się zdecyduje. Nie chciał stać się ofiarą żadnej z klątw przez jej niewiedzę.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   28.12.17 23:56

Nie spodziewała się tego, że kogoś tutaj spotka więc nic w tym dziwnego, że zdziwiła się i zachowała czujność widząc mężczyznę na swojej drodze. Dobrze, że nie protestował, gdy dopytywała i nie unosił się. Nie było wszakże powodu. To co ich spotkało w pewnym sensie ich połączyło, czy też raczej ją i jego rodzinę. Wraz z jego bratem trafiła do Munga i jeszcze przez jakiś czas mieli oboje mieć z tego powodu nieprzyjemności. Nawet nie te związane ze zdrowiem, bo z tym prędzej czy później uzdrowiciele sobie poradzą, ale z instytucją zwaną Ministerstwo, które było teraz jak bolesny wrzód na tyłku. I wszyscy musieli się mieć na baczności, a Marianna już w szczególności, tym bardziej, że nie była nikim ważnym, tak jak Quentin i Edgar, czy inne szlacheckie rodziny, w których gronie, będąc w Rycerzach, się obracała.
Kiwnęła delikatnie głową uznając jego słowa za prawdziwe, faktycznie reszta podczas walki mogła nie zwrócić na to uwagi, a Marianna tego dnia nie dość, że próbowała się bronić, to ciągle w głowie miała też myśl, że powinna pomóc poszkodowanym. Większość jej ówczesnych działań spełzło na niczym i brała to jako swoją własną porażkę, dlatego nawet najmniejsze sukcesy z tamtego dnia działały na nią bardzo pokrzepiająco.
- Przejrzę - stwierdziła.
Zrzuciła kaptur z głowy i ruszyła we wskazanym jej kierunku. Absolutnie nie miała zamiaru niczego dotykać ręką, już naoglądała się w Mungu czarodziei, na których został rzucony urok, bo byli bardzo nieostrożni podczas obcowania z zaklętymi przedmiotami. Ostatnie czego jej teraz brakowało, to właśnie trafienie do Munga z podejrzeniem czarnomagicznej klątwy. Dlatego to co wiedziała, że jest bezpieczne odgarniała ręką owiniętą w płaszcz, a to do czego nie miała pewności, poczynając od jakiś starych zwojów na biżuterii kończąc, przesuwała różdżką. Zrobiła nawet dwie grupki w pewien sposób sortując znaleziska.
- Trochę tu tego jest, skończysz po swojej stronie, to zerknij - rzuciła w Edgara. - Dobrze, że się tu pojawiłeś, sama pewnie nie miałabym pojęcia co z tym wszystkim zrobić… o, piękny wisiorek.
Uniosła go końcówką różdżki uważając, aby nie zsunął się po niej i nie dotknął jej skóry, wstała i powoli ruszyła w stronę znawcy tak starych i z pewnością zaklętych artefaktów. Nie miała pojęcia co to, aczkolwiek faktycznie wyglądało na stare. Mocny łańcuch, na którym odznaczył się już czas. Wisiał na nim ogromny kamień, szmaragd a może peridot? Nie znała się na tym zbytnio. W każdym razie był dość sporych wielkości, ciężki i dodatkowo zdobiony. Otaczały go wijące węże wysuwające swoje języki, każdy w inną stronę. Położyła go na ziemi obok mężczyzny i zerknęła na niego.
- Co możesz o tym powiedzieć? - zapytała.
Była bardzo ciekawa czy wiedza jaką posiadali Burkowie była faktycznie tak wielka, jak ją przedstawiano. Czy to tylko zwykłe plotki, bajki na temat sklepu Borginów i Burków? Czy najprawdziwsza prawda?




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   29.12.17 19:43

Właśnie taką odpowiedź chciał usłyszeć. Nie miał siły na przekomarzanie się z natrętną czarownicą, którą na szczęście Goshawk okazała się nie być. W przeciwnym wypadku z pewnością posłałby w jej stronę zaklęcie petryfikujące albo chociaż przyjemne silencio. Mimo wszystko zerkał co jakiś czas w jej stronę, upewniając się, że przegląda gruz z należytą ostrożnością. Nikt nie chciał, żeby Biała Wywerna ponownie wybuchła - wtedy już nie będzie się dało jej odratować. Sam zajął się wcześniej znalezionym naszyjnikiem, wkładając go do cienkiego woreczka. Miał takich przy sobie więcej. Nie po to, żeby je stąd zabierać - skoro tutaj były to tutaj powinny zostać - ale żeby móc później stwierdzić jak bardzo są niebezpieczne i czy w ogóle. A jeżeli były, lepiej żeby były zabezpieczone i nie walały się pomiędzy nogami. - Dobrze - odpowiedział krótko, przechodząc w drugi kąt pomieszczenia, żeby zająć się przewróconą figurką. Nie wydawała się być zaklęta - musiała mieć inne właściwości, których Edgar nie potrafił odgadnąć. Postawił ją pod ścianą, gdzie już był względny porządek. Wyprostował się i rozejrzał po reszcie zagraconego pomieszczenia - wydawało mu się, że wbrew pozorom nie będzie tutaj aż tak wiele czarnomagicznych przedmiotów. Powinni niedługo skończyć jeżeli będą kontynuować pracę w podobnym tempie.
Nie musiała mu dwa razy powtarzać - odwrócił się w jej kierunku, sprawdzając o jakim wisiorku mówi. To czy faktycznie był piękny było kwestią drugorzędną. Pochylił się nad nim, mrużąc lekko oczy, bo w tym świetle ciężko było czemukolwiek dokładniej się przyjrzeć. Tęsknił za zapleczem rodzinnego sklepu, tam pracowało mu się najwygodniej i najefektywniej. - Myślę, że to jadeit - powiedział, sięgając po naszyjnik przez jeden ze wziętych woreczków, chcąc podnieść go na wysokość oczu. To równie dobrze mógł być nefryt, zawsze mylił te dwa minerały, które w jego odczuciu były niemal identyczne. Jadeit był jednak rzadziej spotykany, a ten naszyjnik z pewnością dużo kosztował. Rzucił cicho zaklęcie scio, choć wcale nie powinien się niepotrzebnie narażać na wybuch anomalii, ale Marianna za bardzo go zainteresowała tym naszyjnikiem i sam chciał się dowiedzieć o nim czegoś więcej. Fascynował się tym; poznawanie historii tych przedmiotów było dla niego przyjemnością, nie pracą. Powietrze wokół nich zrobiło się na moment trochę cięższe, a drobinki kurzu zatrzymały się w miejscu - wokół było mnóstwo czarnej magii, a ten naszyjnik skupiał na sobie jej dużą część. - Na pewno ciąży na nim silna klątwa. Wydaje mi się, że powoduje duszności, ale musiałbym mu się dokładniej przyjrzeć - powiedział, po czym spakował go do woreczka i odłożył na bok do reszty podobnych rzeczy, by móc jak gdyby nigdy nic ponownie zacząć ignorować Mariannę i kontynuować porządki.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zejście do piwnicy   05.01.18 17:56

Oczywiście, że nią nie była. Znała swoje miejsce i naprawdę nie potrzebowała przypominania czy wielokrotnego powtarzania poleceń. Wystarczyło raz, chociaż była wraz z Edgarem na równi w organizacji, tak nie czuła potrzeby, aby na siłę udowadniać mu, że jest inaczej. Nie taka była jej rola. A tutaj mieli wspólne cele, wspólne zajęcie i jeśli nie chcieli niczego zepsuć, to musieli ze sobą chociaż w minimalnym stopniu współpracować. Pracowali osobno, a ich współpraca właściwie polegała na tym, aby sobie nawzajem nie przeszkadzali. Chyba oboje podchwycili to jako dobry pomysł, Marianna zastosowała się do jego poleceń i oboje pracowali w ciszy. Aż do momentu gdy znalazła coś ciekawego.
Tak myślała, że Burke’a może ten przedmiot zainteresować i dobrze zrobiła, że nie dotknęła go ręką. Słysząc o jego właściwościach i klątwie jaka spoczywała na przedmiocie stwierdziła, że większych problemów nie potrzebują. Wisiorek okazał się niezwykle piękny, jadeit, o ile to był właśnie ten szlachetny kamień, przyciągał spojrzenie ale kobieta nie chciała wiedzieć jaki ogrom cierpienia ściągnąłby na osobę, która go delikatnie dotknęła, albo co gorsza, gdyby zawiesiła sobie na szyi. Marianna wzdrygnęła się na samą myśl o dusznościach, tyle razy w swojej uzdrowicielskiej karierze miała do czynienia z osobami chorymi na Klątwę Ondyny, którzy przybywali do Munga z ogromnymi dusznościami, które nie raz i nie dwa zabrały jakiegoś lorda lub piękną lady z tego świata. Myśl, że coś takiego mogłaby przytrafić się jej sprawiła, że skrzywiła się delikatnie. Obserwowała jak Edgar chował przedmiot do woreczka i odłożył na bok do coraz to rosnącej kupki podobnych przedmiotów. Kobieta nie spodziewała się, że w całym tym pomieszczeniu może znajdować się aż tyle magicznych rzeczy, na które nałożono przeraźliwe klątwy. Przysięgła sobie, że cokolwiek będzie się dziać, to nie dotknie nic znajdującego się na półkach, szafkach i w szufladach, bo kto wie, co mogły w sobie skrywać.
Oddaliła się ponownie w drugi róg pomieszczenia i wróciła do pracy. Trwali w tej ciszy przez dłuższą chwilę, aż w końcu Marianna stwierdziła, że pora na chwilę przerwy. Z cichym westchnieniem wstała, by rozprostować obolałe od klęczenia kolana i zerknęła na mężczyznę. Nigdy właściwie nie interesowała się pracą osób, które zajmowały się zaklętymi przedmiotami. Mając Edgara w tym momencie przy sobie mogła trochę poszerzyć swoją wiedzę. Jeśli będzie chciał, to coś jej opowie.
- Zabierzesz te przedmioty do waszego sklepu i co z nimi dalej? Ciekawi mnie co z nimi zrobisz - zaczęła rozmowę.
W sumie nie obchodziło ją, czy mężczyzna życzył sobie rozmowy, czy też nie. Ona chciała, ciekawił ją sposób postępowania z takimi przedmiotami, co z nimi zrobi. Chciała poznać tę wiedzę dla samego poznania, bo wątpiła, aby kiedykolwiek to się jej jeszcze przydało. Chociaż czasami jako uzdrowicielka musiała odróżnić, czy to z czym ma do czynienia to atak choroby, zaklęcie czy też właśnie klątwa.
- Ta strona skończona, czym zająć się dalej? - zapytała, utkwiwszy w nim swoje spojrzenie.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
 

Zejście do piwnicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Gryzonie w piwnicy
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Bawialnia w piwnicy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Biała Wywerna :: Piwnica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18