Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Miodowe Królestwo
AutorWiadomość
Miodowe Królestwo [odnośnik]02.04.15 0:16
First topic message reminder :

Miodowe Królestwo

-
Miodowe Królestwo to słynny sklep ze słodyczami oraz cukiernia założona przez państwo Flume. Zlokalizowana jest przy głównej ulicy Hogsmeade i należy do najchętniej odwiedzanych obiektów w wiosce - nie tylko przez studentów Hogwartu, ale również przez dorosłych amatorów słodyczy. Specjalnością Miodowego Królestwa są czekolady - w rozmaitych smakach i z najbardziej wymyślnymi nadzieniami, lecz oprócz nich, w ofercie znajdują się także inne, pyszne łakocie - każdy znajdzie tam coś dobrego dla swojego podniebienia. Od słynnych fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta i czekoladowych żab, przez lewitujące kulki oraz pieprzne diabełki, aż po takie smakołyki jak karaluchowy blok. Miodowe Królestwo to prawdziwy raj dla łasuchów, który zaspokoi nawet najbardziej wyrafinowane gusta kulinarne.


Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 21:04, w całości zmieniany 5 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miodowe Królestwo - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]07.03.16 19:00
Katya nie spodziewała się, że życie Garretta jest pasmem tak wielu rewelacji, bo przecież - nie widzieli się tylko kilka miesięcy, a jednak - zmieniło się wszystko. Może to kwestia jej nagłego zniknięcia i wyjazdu do Norwegii sprawiła, że nie orientowała się w tym, co aktualnie miało miejsce w codzienności osób, które niegdyś były ważne. Nadal piastowały to miejsce, ale Ollivander wycofała się w pewien sposób ze wszystkiego, jakby podświadomie obawiała się, że po raz kolejny ktoś wbije jej nóż w plecy. Nie chciała ranić nikogo, tak jak zraniła Percivala, bo to było podłe, ale on musiał jej wybaczyć.
Zrobiła to w końcu dla ich dobra.
-Tak... Wiem, że to zaskakujące, ale... Tak - mruknęła bez przekonania, bo nie wiedziała co więcej mogła mu powiedzieć. Spojrzała na Weasley'a, gdy zapytał kto jest szsczęśliwcem i ewidentnie posmutniała, choć szybka zmiana maski na tę z życzliwym i pogodnym uśmiechem zagościła ponownie na jej twarzy. -Niejaki pan Mulciber; ojciec podjął tę decyzję. Nie miałam na nią żadnego wpływu - przygryzła policzek od środka i czuła się idiotycznie, bo przecież powinna się cieszyć, prawda? Nie potrafiła tego robić, a przynajmniej nie tak jak każdy sobie to wyobrażał. Wiedziała o tym mężczyźnie niewiele, bo zdążyła poznać jego biografię od strony pracy w Ministerstwie, a także potencjalnych konszachtów, które mogli zawrzeć na stopie oficjalnej, która miała im przynieść profity. Jedynym, którego domagał się lord Ollivander był wnuk, który winien się stać gwoździem do trumny dziewczyna uziemionej na wszystkich frontach. Malakai doskonale zdawał sobie sprawę jak Katya kochała wolność i niezależność, a małżeństwo wiązało się z przykrym obowiązkiem odpowiedzialności, na którą najzwyczajniej w świecie nie była gotowa.
Czy liczyła się z tym, że tak wiele rzeczy uległo zmianie? Oczywiście, że nie. Brała pod uwagę drobne niuanse, które miały wpływ na prowadzenie egzystencji w Londynie, ale rewelacje, które dopiero miały ją zalać sprawiły, że skapitulowała już na starcie. Sięgnęła jedynie dłonią do pudełka z czekoladową żabą i przechyliła lekko głową, by wzrokiem otaksować twarz aurora.
-Zostałeś narzeczonym z przymusu? - zapytała bez ogródek i nie zastanawiała się nad tym jak bezczelnie to brzmiało, ale przecież czuła się przy Garrettcie swobodnie, toteż próbowała nabrać ten sam tor znajomości, który posiadali kiedyś. -Dlaczego uważasz, że to nie ma sensu, bo... To co powiedziałeś - tak właśnie brzmi - zagaiła spokojnie i wręczyła mu kolorowe opakowanie. -Ponoć dobrze robią, gdy człowiek wpada w nostalgiczny nastrój - mruknęła konspiracyjnie i przepuściła dwie czarownice z trzeciej klasy, by mogły zabrać swoję żabki i znów spojrzała na Weasley'a.
-Robisz coś po za pracą? Sen? Książki? Zaklęcia? Spacery? Cokolwiek? - wymieniała z przejęciem, bo chciała wierzyć, że to z pewnością nie było nic nadzwyczajnego, a każdy zasługiwał na chwilę oddechu. -Twój tryb dzienny idealnie wpasowałby się w grafik zajęć w norweskim Ministerstwie.


meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Katya Ollivander
Zawód : Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
OPCM : 8
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]08.03.16 20:00
- Mulciber? - powtórzył głucho, jakby podkreślając nieszlachetność tego nazwiska - co Katya musiała nabroić, że własna rodzina zgodziła się - ba, zleciła go - na ten mezalians odzierający dziewczynę nie tyle ze znaczącego wiele nazwiska, co z przywilejów, bogactwa i prawa do brania udziału w arystokratycznych spędach i przyjęciach? Przyjrzał się jej z uwagą, chociaż również troską, ale by nie stać się zbyt nachalnym, zaraz powędrował spojrzeniem do nieodległego stosu czekoladowych żab.
- Kiedyś maniakalnie kolekcjonowałem te karty - rzucił beztrosko, zbaczając na neutralny tor rozmowy i obrócił zaraz w palcach pięciokątne pudełko. - Pewnie do tej pory są rozrzucone po całej Kornwalii. - Uśmiechnął się do wspomnień wybrzeża i wrzosowisk, wśród których się wychował; mimo wszystko miejsce, które kiedyś w jego prywatnym słowniku znajdowało się tuż przy definicji słowa dom, aktualnie przywodziło na myśl wyłącznie piętrzące się troski. Rodzinne problemy. Wahania i upadki.
Swoją drogą, to zabawne, że dopiero niedawno nauczył się doceniać to, co niegdyś było dla niego codziennością.
- Coś w tym stylu - rzucił nieco głucho, na nowo lokując spojrzenie gdzieś w nieokreślonej przestrzeni i nieświadomie świdrując nim dwie starsze panie, które nachylały się właśnie nad puszeczkami z kandyzowanymi owocami. Nagle mrugnął, odganiając zbędne myśli i znów zerknął w stronę panny Ollivander, przywołując na twarz ciepły uśmiech, choć efekt psuły oczy, w których kryło się zarówno ogromne zmęczenie, jak i dość niesprecyzowane pokłady smutku. - Wybacz, Katyo, ale nie mam siły teraz o tym rozmawiać - rzucił, a gdy podała mu paczuszkę z czekoladową żabą, parsknął cicho śmiechem. - Dzięki. Ciekawe, czy w środku znajduje się kolejny Godryk Gryffindor. Kiedyś miałem ich z dwudziestu.
Może Katya miała rację. Może rzeczywiście, kiedy już odgryzie głowę temu czekoladowemu płazowi, uruchomią się w nim pokłady spokoju i rozsądku, zamażą wszystko co niechciane, co niecodzienne, co bolesne.
Cóż za bezsens i naiwne nadzieje.
Ale mimo wszystko nie odłożył słodkości na biurko, mocno ściskając ją między palcami. Może w tym szaleństwie była metoda - a nawet jeśli nie, to wiele nie straci, próbując.
- Hm, to trudne pytanie - odparł poważnym tonem, choć rozbawienie zdradzały iskierki tańczące w jasnych tęczówkach i bezczelny uśmiech powoli wkradający się na usta. - Sen jest zbyt czasochłonny, ale przecież wiesz, że nie przeżyłbym długo bez książek. Ostatnio zainteresowałem się mugolską poezją - dodał od niechcenia, jakby wcale nie było to dziwne wśród przedstawicieli arystokratycznego półświatka, jaki otwarcie gardził osobami, w których żyłach nigdy nie popłynęła najmniejsza strużka magii. - Mogłabyś się zdziwić, ile perełek skrywa. - Zawsze zdumiewało go to, że mugole nie patrzyli na świat wyłącznie przez pryzmat czarów, z istnienia których nie zdawali sobie nawet sprawy, tylko wyłącznie... emocji. To one zdawały się najważniejsze, przemawiały przez wszystkie wiersze, które czytał. Czasem zazdrościł im tej prostoty. Choć spotykały ich niemalże te same problemy co czarodziejów, bez magii mieli o jedną płaszczyznę mniej do zmartwień.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : 41
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Miodowe Królestwo - Page 2 Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]16.03.16 20:28
Garrett z pewnością znał podejście Katyi do osób o nieszlacheckim pochodzeniu. Nie zależało jej przecież na tytułach, bo kilka lat temu była gotowa porzucić nazwisko dla dziecka pochodzącego z niemagicznej rodziny. Nie zastanawiała się nad konsekwencjami, bo to nie miały żadnej wartości, a teraz skoro i tak miała poślubić obcego sobie człowieka, to co stało na przeszkodzie, by upewnić ojca we własnych przekonaniach, które dla niej liczyły się najmocniej? Nic już nie stało na przeszkodzie, by wbić w niego szpilkę, choć przecież doskonale wiedziała - dlaczego to on wybierał partnera i czemu tak zawzięcie próbował wymuszać na niej każdą decyzję, ale tego Weasley... Nie mógł już wiedzieć.
-Tak, Mulciber - potwierdziła i wbiła w towarzysza intensywne spojrzenie, które jasno sugerowało, że temat nie jest dla niej problematyczny. -Głęboko wierzę, że nie popadniesz w stereotyp wyniosłego gbura, który po moim ślubie zapomni, że kiedyś byłam jego koleżanką i najlepszym partnerem w aurorskiej zbrodni - powiedziała poważnie i wybuchła śmiechem, gdy dostrzegła minę rudzielca. Pokręciła z rozbawieniem głową, bo przecież nie mówiła tak do końca uczciwe, a jedynie próbowała rozładować napiętą atmosferę. -Wiesz, nie mam cię za człowieka wyniosłego i gburowatego, więc proszę... Nie łam mi serca i nie zmuszaj mnie do rozczarowania - dodała już ciszej i zawiesiła wzrok na karcie, którą trzymał w dłoni, by zaraz potem przenieść tęczówki na wysokość twarzy Garretta. Przygryzła delikatnie policzek od środka, bo pamiętała jak to było kolekcjonować te wszystkie czarodziejskie gadżety. Pewnie dużo by też dała, żeby znów mieć szansę zapomnieć o problemach, a tych miała teraz pod dostatkiem. Może nawet o dwa za dużo.
-Ja ciągle trafiałam na Salazara i zastanawiałam się czy to jakaś sugestia, bo przecież ciągle ślizgoni tracili z mojej ręki punkty - mruknęła pod nosem i roześmiała się cicho, wszak sama nigdy nie otrzymała od żab Roweny, która była patronką jej domu, ani tym bardziej Godryka, bo widocznie nie byłą dostatecznie odważna, ale to nie miało znaczenia. Na ten moment już żadnego. Nie ingerowała już w kwestie, o których nie chciał rozmawiać, bo przecież nie miała prawa, by brodzić po terenach, które mogły być dla niej zbyt dalekie i obce. Uśmiechnęła się jedynie nikle i przystanęła obok jednej z pułek.
-Mugolską poezją? Kogo czytałeś? Wiesz, że znam większość twórców? Mają niezwykły pogląd na pewne sprawy, choć Oscar Wilde bywał często bardzo szowinistyczną szują, ale to pewnie przez jego słabość do... - zawiesiła głos i nachyliła się w stronę Weasleya, by słowa, które wypowiedziała uleciały tylko jego uszu. -Mężczyzn - wzruszyła lekko ramionami, gdyż sama była zbyt nowoczesna i nie widziała problemu w homoseksualnych parach, ale gdyby tylko wiedziała o Percivalu, to pewnie serce pękłoby jej na pół. -Zatem, chyba jesteś trochę zaskoczony, że też znam te wszystkie świetne dzieła, prawda? Nie przejmuj się, będzie jeszcze okazja nadrobić, a teraz chodź - pójdziemy gdzieś dalej - zaproponowała jeszcze i już powoli mknęli między regałami do kolejnego stanowiska ze smakołykami.

/zt x2


meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Katya Ollivander
Zawód : Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
OPCM : 8
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]19.06.16 10:55
Para nr 4

Państwo Flume stali się najlepszymi specjalistami w dziedzinie cukiernictwa. Ich największym smakołykiem są przeróżne czekolady, a o nie zabijają się nawet dorośli. Podobno nawet czarodzieje, którzy niespecjalnie lubią słodycze, w Miodowym Królestwie nie potrafią się zdecydować, co by tak naprawdę chcieli. Jednak fani wyrobów cukierniczych państwa Flume są w  stanie przybyć naprawdę z daleka, aby kupić swoje ulubione smakołyki. Nierzadko zdarzają się konflikty o ostatni kawałek ciasta czy paczkę smakowitych żelek. Klientów niestety przybywało, a gdy zbyt późno przyszło się do Miodowego Królestwa, półki coraz częściej świeciły pustkami. Nic więc dziwnego, że już od samego rana w okresie przedświątecznym przed wejściem ustawiała się spora kolejka. Dzisiejszego poranka już znajdował się tu tłum ludzi. Robert Lupin zobaczył na wystawie ulubioną czekoladę i nie mógł się jej wręcz oprzeć. W tym samym czasie Colin Falwey przedzierał się przez tłum. Obydwaj panowie upatrzyli sobie ostatnie podwójne opakowanie czekolady. Czy i tym razem wybuchnie dzika awantura?

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


[bylobrzydkobedzieladnie]
Czara Ognia
Zawód : n/d
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]19.06.16 20:57
Jeżeli Magrit mówi, że ma ochotę na czekoladę, to nieważne że jest piąta rano, a ty jeszcze wczorajszy. Bo ona chce czekoladę, a nawet w ciąży nie jest. I wstajesz z wyra, nie umyłeś nawet zębów. Przecierasz twarz wodą, zatrzymują się krople na brodzie, wkładasz spodnie i już wiesz, że jeżeli zdobędziesz dla niej tę czekoladę, to kolejny tydzień będzie wygrany. Mniej gadania, więcej przytulania. Magrit żegna cię pocałunkiem, rozstajesz się z nią i w progu domu już masz zapalony papieros.
Palisz jednego, do zakrętu wypaliłeś już dwa, a kiedy pojawiasz się w Miodowym jeszcze jednego zdążyłeś zmęczyć. Ciężkie powieki spoglądają na drzwi sklepu - a gdyby się tak włamać? Jesteś jednym z pierwszych w kolejce. Miałeś czas na obejrzenie wystawy i wybrałeś jedną z czekolad, którą i ty uwielbiasz. Sekundy dzielą cię od otwarcia drzwi, a papierosów ubyło już z piętnaście.
Tłum napiera, twoje rozdrażnienie mogłoby się wydawać ukryte, bo nie trzaskasz piorunami na prawo i lewo. Ale w środku jesteś już papką, bo te wszystkie durne rozmowy, te piski dziecięce, te stare kobiety, które wciskają ci laskę w kolano. I gdyby nie to, że Magrit patrzyła na ciebie z taką radością w oczach, kiedy wychodziłeś, właśnie wróciłbyś do baru i zapomniał o czekoladzie.
Drzwi zostały otwarte, wchodzicie, ty na przedzie, ale idziesz trochę chyba zbyt wolno, bo połowa osób cię wyprzedza. Wyciągasz dłoń po czekoladę, ale w tej samej chwili ktoś inny to robi.
Zmarszczyłeś brwi i zachmurzyłeś się. Co to ma być, to twoja czekolada.


+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Robert Lupin
Zawód : magiczny policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
OPCM : 14
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]19.06.16 21:16
Kiedy spędzasz dwa długie wieczory na sprawdzaniu swojej wytrzymałości (tym razem szkocka wygrała zdecydowanym nokautem po czwartej butelce) i budzisz się pewnego ranka zmarznięty, z dłońmi pokrytymi delikatnym szronem - co za debil zostawi otwarte okno? - a to, że nie zamarzłeś, zawdzięczasz swoim kotom, które zrobiły na tobie puszystą kołdrę. Marzysz o dwóch rzeczach: ciepłej kobiecie w łóżku, do której się przytulisz i która pozwoli ci zapomnieć o życiowych klęskach oraz o pudełku słodyczy, które zagłuszą ból duszy, serca, umysłu i każdej innej części ciała. Czekolada była przecież dobra na wszystko. Nie usuwała tylko ciąży.
Wleczesz się więc noga za nogą, w połowie drogi do kominka orientując się, że nie jesteś do końca poprawnie ubrany; naciągasz więc na szlafrok spodnie i szatę, a potem jednak decydujesz się zrezygnować ze spodni, które zresztą nieprzyjemnie cię opijają, a po chwili zastanowienia zakładasz jeszcze buty, bo może jednak się przydadzą przy minus Antarktyda na zewnątrz. I włazisz do kominka i pojawiasz się w Hogsmeade w nieco lepszym stanie niż dwadzieścia minut temu, w głowie mając już przyjemne wizje czekolady rozpływającej się w ustach i zabijającej gorzki posmak alkoholu. Serio jeszcze dwanaście godzin temu to świństwo ci smakowało? Kiedy jednak widzisz kolejkę przed Miodowym Królestwem - czy całe durne angielskie hrabstwa postanowiły właśnie dzisiaj wybrać się po słodycze? - dochodzisz do wniosku, że jednak szkocka nie była taka zła. Przynajmniej nie musiałeś przeciskać się między roszczeniowymi babskami i płaczącymi dziećmi - nie powinny być w jakichś szkołach czy coś? - aby dostać się do drzwi. I robisz to, ale i tak zostajesz wyprzedzony przez czarodziejskich emerytów, którzy nagle nabywają niesamowitych sił witalnych.
Rzucasz jedynie okiem na wywieszkę na drzwiach, zanim wepchną cię do środka i już wiesz, że Miodowe Królestwo ma dzisiaj przedświąteczną wyprzedaż. Kup czekoladę, a drugą dostaniesz za jednego knuta. I tak dalej, cały asortyment czekoladek, cukierków, lizaków i ciągutek, wszystkiego, czego nie może zabraknąć dla święta. A ty trafisz prosto w oko cyklonu, rezygnując już na starcie z właściwego zakupu; chcesz po prostu złapać cokolwiek słodkiego i wydostać się z armagedonu, zanim zostaniesz zmiażdżony.
Łapiesz więc czekoladki pierwsze z brzegu i z zawstydzeniem odnotowujesz, że twoje palce trafiły na palce kogoś innego. Unosisz wzrok, szukając właściciela dłoni, po cichu marząc, że będzie to miłość twojego życia, ale zamiast tego natrafiasz na jej całkowite przeciwieństwo. Więc milczysz, jedynie nieco mocniej przyciągając czekoladki w swoją stronę.
Colin Fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]20.06.16 23:05
Nie poszukując w tych drugich palcach palców nikogo ważnego, odnajdujesz twarz nikogo, kogo mógłbyś znać. A jednak coś ci świta, nie wiesz tylko co to ci świta. Twarz jakoby sąsiedzka, ale sąsiadów swoich znasz trzy przez pięć, niektórzy wszak nie wystawiają nosa z domu. Siedzą i polerują złota rodzinne, przycinają kwiatuszkom listki. Jako policjant powinieneś się bardziej skupiać, zwracać uwagę nawet na sąsiadów, ale jeżeli coś powszednieje, tym trudniej jest to wtedy zauważyć.
Jegomość ma na sobie szatę spod której wystaje materiał niebezpiecznie przypominający szlafrok. A ty nagle poczułeś zazdrość, bo sam gnieciesz się w spodniach i swetrze gryzącym. Pocierasz palcami brodę, własciwie to ją drapiesz. Oczy skupione na jegomościu, brwi które spotkały się na środku zmarszczonego czoła. Odchrząkujesz i ciągniesz w swoją stronę tabliczkę najpyszniejszej czekolady. Twojej czekolady.
- Co pan, byłem tu pierwszy - czujesz, że to było absolutnie niepotrzebne, bo przecież ruch zdradził twoje myśli, ale reakcja werbalna miała tyllko wyrazić to, co mogłoby umknąć. Jesteście oboje praktycznie nieprzytomni, stąd żaden z was nawet nie rozejrzał się, czy nie ma drugiej czekolady obok. Jeszcze brakuje, by za ten kawałek cukru zaczelibyście naparzać się po twarzach.


+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Robert Lupin
Zawód : magiczny policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
OPCM : 14
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]21.06.16 10:57
Wiesz, że po tym wszystkim, co przeszedłeś, po porannym kacu, staniu w jakiejś plebejskiej ciżbie, w przepychaniu się między regałami i w końcu po każdym kopie w cztery litery, który dostałeś od życia, tylko czekoladki poprawią twoją sytuację. Boisz się przyznać, że jesteś uzależniony od słodyczy i że smak cukrów powoduje u ciebie euforię niemalże równą z zakochaniem - a przecież to właśnie zakochania najbardziej ci teraz brakuje i związanego z nim zaufania.
Patrzysz na swojego wroga numer jeden, mierząc go uważnym spojrzeniem, ale nie, zdecydowanie nie jest godzien zaufania, dochodzisz do wniosku, a on to tylko potwierdza, uparcie ciągnąc czekoladki w swoją stronę. Wyciągnąć różdżkę? Akt desperacji, ale czyż to nie desperacja przywiodła cię właśnie tutaj w szlafroku i niedbale narzuconej szacie? Jeszcze brakowało jakiegoś fotografa, który uwieczniłby chwilę twojej słabości. Nie puszczasz jednak pudełka, jakby od niego zależało twoje życie i może właśnie zależy, bo czekoladki mają uzdrawiającą moc leczenia z kaca i bólu życia.
- A ja jestem starszy - odpowiadasz więc równie mocnym argumentem, chociaż zastanawiasz się, czy pod rozbujaną czupryną i szorstką brodą nie skrywa się jakiś wiekowy dziadek, ale nie, głos rozmówcy nie należy do starca, masz więc pełne prawo domagać się swoich czekoladek. - I pierwszy na nie spojrzałem - dodajesz dla pewności, aby było jasne, kto jest prawowitym właścicielem pudełka.
Wiesz, że nie ustąpisz, ale chcesz, aby i on wiedział, że za odrobinę słodkiej przyjemności jesteś gotów zrobić wiele, na czele z wywołaniem afery i burdy na środku sklepu. W końcu niewiele cię już obchodzi, kiedy dostajesz cios za ciosem, a tyłek boli cię od bolesnego upadania i zderzenia z rzeczywistością, w której nie ma dla ciebie stałego miejsca.
Colin Fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]21.06.16 20:22
W twoim przypadku również o miłość chodzi, chociaż nie tę egoistyczną, której szuka Fawley-wróg-numer-jeden, lecz o tę, która ma nogi usta głowę Magrit. Więc jeżeli mielibyście się licytować, to prawdę mówiąc, jest jakaś szansa, że prawdziwa miłość zwycięży?
Z drugiej strony, mógłbyś się zastanowić i zlitować nad kimś kto poszukuje miłości w czekoladzie. No tak, tylko że z drugiej strony, ty masz motywacje.
- Nie jesteśmy w szkole, żeby ruszył mnie ten argument - na absurd tej sytuacji reagujesz prychnięciem lekceważącym przeciwnika, którego nie powinieneś tak łatwo lekceważyć. Wszak był starszy. Nie wygląda na wiele, ale skąd możesz wiedzieć, sam też się postarzyłeś brodą o jakąś dekadę. Nigdy nie zastanawiałeś się na jakich zasadach dodaje się lub ujmuje lat, nie interesowałeś się wiekiem, który powinny mieć dziewczyny, którym dotykasz kolana, nie wiesz chyba do dziś ile dokładnie ma Magrit. Bo to wcale nie jest ważne. Nie dla jegomościa.
- Bujda, ale ja potrzebuje ich bardziej - ręka znów chce pociągnąć pudełko i ciągnie. Burda o czekoladki? To by się zdziwiła twoja żona, gdybyś wrócił z wybitym zębem. Gdyby nie ząb, to wygrane pudełko i tak wsunąłbyś po drodze. Bijatyka zawsze sprawa, że zaczynasz być głodny.


+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Robert Lupin
Zawód : magiczny policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
OPCM : 14
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]22.06.16 13:59
Jesteś świadom absurdu sytuacji, w której dwóch dorosłych i rosłych facetów mierzy się groźnymi spojrzeniami znad pudełka czekoladek, zupełnie jakby te czekoladki były jakąś seksowną, młodą czarownicą czekającą na swojego czarodzieja i niecierpliwie wypatrującą jego różdżki. Tymczasem dla ciebie świat prawie że przestał istnieć, kiedy skupiałeś się na swoim przeciwniku, szybko kalkulując w głowie swoje szanse i planując kolejne ciosy, które wystosujesz w obronie czekoladek. Szybkie rozbrojenie, cios w klejnoty i w kark, dołożenie z kopa z półobrotu i będziesz mógł spokojnie odejść w stronę kasy, nie zwracając uwagi na przeciwnika wijącego się w konwulsjach. Oczywiście nie przewidujesz żadnego oporu, bo przecież zamierzasz zaatakować z zaskoczenia, gdy tylko uchwyt palców na pudełku nieco osłabnie.
- Pan chyba w ogóle żadnej szkoły nie skończył - również prychasz, silniej i głośniej od swojego oponenta, bo nawet w prychaniu chcesz być lepszy, zupełnie jak ten lew na sawannie, który głośnym rykiem odstrasza przeciwnika i pokazuje mu swoje terytorium. Twoje prychnięcie z rykiem nie ma nic wspólnego, ale i tak jesteś z niego dumny, więc prychasz jeszcze raz, wbijając palce w pudełko, aż to lekko się wygięło pod naporem twojego uścisku. Gdybyś był lwem, wbiłbyś w nie pazury, ale pozostaje ci bycie tylko nudnym człowiekiem spragnionym słodkości i gotowym oddać jeszcze jedno prychnięcie, aby zaznaczyć swoje czekoladkowe terytorium.
- Na pewno nie bardziej, panu żadne dziecięce jazgoty nad głową nie oznajmiają, że chcą słodyczy i żeby tata przyniósł. Pan pewnie nawet nie wie, jak to jest być ojcem - rzucasz koronny argument, w myślach krzyżując palce, ale przecież drobne kłamstwo to nie kłamstwo, a w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Ty zaś przecież właśnie jesteś na wojnie i toczysz pierwszą bitwę, wyciągając z kapelusza kolejne działa i mierząc niecnie w swojego przeciwnika. A pif paf.
Colin Fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]27.06.16 23:04
Czy biłbyś się, aby dostać czekoladki dla Magrit? To prawie jakbyś bił się o Magrit, więc tak. I niech nazwie cię później kretynem, ale będzie ci zszywać rany bitewne i głowę będzisz miał opartą pomiędzy jej udami. Będzie miło. Nie jesteś jednak świadom tego, że twój wróg planuje już jaki atak na ciebie przypuści.
Dzieci? Biedne są dzieci, które mają takiego ojca. Źle mu z oczu patrzy, a może wyczułeś Robercie, że ten pan woli chłopców?
- Tak się składa, że mam żone w ciąży, więc doskonale wiesz pan, jakie to by było niebezpieczne, wrócić do domu bez czekoladek. Dzieciom tylk ona dobre to wyjdzie, próchnicy nie będą miały - posuwasz się już nawet do kłamstwa, by osiągnąć swój cel? Ależ Robercie, obiecałeś, że już koniec takich numerów, miałes być odpowiedzialny i wiarygodny. Jeszcze znów cię wsadzą do pierdla, a przecież wysiedziałeś już swoje.
Ale spojrzenie masz groźne, niezadowolony sięgasz do marynarki - kurtki i wyjmujesz z niej odznakę policji magicznej.
- Dobrze, mówmy sobie prawdę. Nie będę panu tłumaczył wszystkiego, ale ta czekolada jest niezbędna do śledztwa. Proszę się nie opierać, bo skuję pana
Fawley to pewnie nawet lubi takie zabawy.


+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Robert Lupin
Zawód : magiczny policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
OPCM : 14
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]29.06.16 9:35
Oszronione mrozem szyby, świąteczne dekoracje, przyjemna dla ucha muzyka w tle, cały ten obrzydliwy, przepełniony miłością i serdecznością klimat świąt nie wystarczy jednak, aby cię zwieść. Dobrze wiesz, że w ludziach czai się zło, a pod maską uprzejmych uśmiechów i zaniedbanych bród kryją się potwory gotowe pozbawić cię ostatniego pudełka czekoladek i zniszczyć twoje święta jeszcze bardziej niż to w ogóle możliwe. Na nic się zdaje jednak zaklinanie rzeczywistości, gdy twój oponent tkwi niewzruszony, walcząc uparcie o twoje czekoladki i roszcząc sobie do nich jakieś głupie prawo. Wiesz już chyba, że bez burdy się nie obejdzie i wiesz dobrze, że twoja desperacja właśnie zaczyna krążyć w żyłach niebezpiecznie szybko, gotując się do wielkiego show.
- Ktoś obrabował fabrykę czekolady, a policja nie ma co robić? - pytasz drwiąco, bo choć odznaka nie robi na tobie wrażenia i nie z takimi chłystkami już sobie radziłeś, wizja świąt spędzonych w areszcie nie jest wizją, którą chciałbyś oglądać. Mimo to twoje palce nie puszczają pudełka, które zaczyna już niebezpiecznie się uginać i pękać, a jego nieskalana struktura zdobiona jest wygiętymi rysami. Naciśnij mocniej, a rozpadnie się i będziecie walczyć jak dwa lemury, tarzając się w kurzu Miodowego Królestwa i zbierając rozrzucone dobro.
- Nie będziesz mi groził kajdankami, perwersyjny fetyszysto - wołasz jeszcze dosadnie i głośno, żeby wszyscy wokół cię usłyszeli i żeby ich potępieńcze spojrzenia spoczęły na brodaczu, podczas gdy ty jednym pewnym ruchem ściskasz mocno pudełko i patrzysz, jak czekoladki wysypują się na zewnątrz i lecą w dół niczym w zwolnionym tempie. Świat się zatrzymał, wstrzymując oddech, ale dobrze wiesz, że kibicuje właśnie tobie.
Colin Fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]04.07.16 23:01
- Tajemnica państwowa - blef utrzymujesz do końca, jeszcze dłużej byś chciał. Magrit, wiedz, że to tylko dla ciebie. Dla ciebie, zrobiłby wszystko. Ściął drzewo, wyrąbał w nim dziurę i popłynął w dół rzeki, gdybyś tylko chciała.
Czekoladki rozsypują się. To koniec tej zabawy. A ty tracisz nerwy. Szybka eskalacja nie pozostawia nawet chwili na zastanowienie. I to jest najgorsza rzecz, jaka mogła się zda żyć.
- Na ziemie - warknąłeś, nie myśląc o konsekwencjach czy o tym, że za sponiewieranie szlachcica pewnie stracisz zawód, albo znów trafisz do pierdla. Mając nadzieję, że Magrit cię będzie w nim odwiedzała, przynosiła naleśniki albo przynajmniej że raz na miesiąc bedziecie mieli małżeńskie wizyty. To zdecydowanie zbyt rzadko.
Popychasz Fawleya na ziemię, szarpiąc jego ramię, jakby był przestępcą. Myślisz sobie, żeby żarł teraz te czekoladki. I kiedy widzisz jego włosy, jego plecy, rękę odciągasz od nich i nagle dochodzi do ciebie, że straciłeś panowanie. Nie powinno było to się zdarzyć, nie z tym co masz na koncie. Odsuwasz się o krok i jeszcze jeden, spojrzenie rzucone mam w stronę tłumu, który zainteresowany, ale oniemiały patrzy na przewróconego Fawleya. Ten i tak już się zbiera z ziemi, bo wcale nie wylądował tak twardo, a i szybka reakcja twoja, pozwala mu się pozbierać. Wycofujesz sie za regały i przeciskasz przez ludzi.
I oto wychodzisz na ulice przed Miodowym Królestwem. Znikniesz nim cię dogoni on, prawda, że uda ci się umknąć?
Tylko pamietaj, że w tym tłumie nie jesteś tak samo anonimowy jak na obrzeżach świata gdzie wsadzili cie do pierdla. Tutaj ktoś zrobił ci zdjęcie (?) jak bijesz arystokratę. Mnóstwo świadków. Poznają cię na ulicy. Wszak urozmaiciłeś im poranek na cały tydzień.

/bobby zt


+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Robert Lupin
Zawód : magiczny policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
OPCM : 14
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]05.07.16 10:58
Patrzysz z ironią i powątpiewaniem na brodacza i zastanawiasz się, jak daleko trzeba się posunąć, aby zdobyć upragnione czekoladki. To znaczy, ty wiesz o swoich granicach, znasz je i na przykład nigdy nie zaśpiewasz publicznie kolędy, ani nie przyznasz, że w młodości podkochiwałeś się w Mary Pickford, mugolskiej dziewczynie, której zdjęcie wpadło ci kiedyś przypadkowo w ręce, ale jakie granice miał ten złodziej czekoladek, który chciał ci je wyrwać i uciec z nimi daleko, gdzie go nigdy nie złapiesz i zostawi cię samego, smutnego i zrezygnowanego? Nie udaje ci się jednak zaśmiać z niego drwiąco, ani tym bardziej ruszyć w pogoń za upadającymi czekoladkami. To znaczy w sumie ruszasz, a właściwie to ktoś pomaga ci się ruszyć, rzucając się na ziemię.
- Nie na czekoladki, brodaty idioto! - warczysz po chwili, gdy czujesz jak kolanem rozgniatasz jedną z nich i twoje serce płacze, bo to tak jakby rozdarto ci duszę ukrytą w tej czekoladce. Nikt jednak nie biegnie ci z pomocą, ludzie stoją i patrzą w oszołomieniu, nieświadomi tragedii, jaka się właśnie rozgrywa, smutnego preludium do końca świata. Postanawiasz się uwolnić i wepchnąć rozgniecioną słodkość w gardło brodacza, ale znów nie masz okazji. Mężczyzna cię puszcza, odchodzi krok, drugi, trzeci, już nie patrzy ci w oczy i nie patrzy w oczy nikomu innemu i nawet czekoladki niewiele go obchodzą, bo widocznie nie potrzebował ich tak bardzo jak ty.
Czujesz się jak zwycięzca pucharu Quidditcha i czarodziejskich szachów i dobrze wiesz, że wygrana jest po twojej stronie, więc nie zwracając uwagi na stojących w osłupieniu ludzi, zbierasz porozwalane czekoladki do pudełka, chuchając i dmuchając na nie z najwyższym nabożeństwem, a potem podnosisz się z ziemi i dumnym krokiem zmierzasz do kasy. Płacisz i nawet otrzymujesz zniżkę, dwadzieścia pięć procent upustu i drugie tyle na kolejne zakupy, ale dobrze wiesz, że jeśli pokażesz się tu drugi raz, to już z jakąś napakowaną obstawą, może z trollami, aby mieć pewność, że nikt już więcej ci nie naskoczy i pozwoli kupić czekoladki w spokoju.

z/t
Colin Fawley
Zawód : Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
OPCM : 9
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?
Nieaktywni
Nieaktywni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street https://www.morsmordre.net/t2778-skrytka-bankowa-nr-117#44918 http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]24.04.17 0:03
| data?

Zmaterializowała się w spokojnym, cichym miasteczku Hogsmeade pewnego kwietniowego popołudnia zaraz po zakończeniu dzisiejszej pracy. Nic więc dziwnego, że jej ubrania i włosy wciąż były przesiąknięte lekką wonią eliksirów leczniczych, a wśród kosmyków dało się zauważyć drobny listek mięty, pozostałość po wizycie w pracowni alchemika, dokąd uzdrowiciel, któremu dziś pomagała, wysłał ją po parę mikstur.
Cieszyła się, że pojawiła się nawet trochę przed czasem, ale mimo to jej jasne oczy już rozglądały się za sylwetką kuzyna. Zdawała sobie sprawę, że Jayden może się spóźnić; nie od dziś znała jego roztargnienie i tendencję do chodzenia z głową w chmurach. Był prawdziwym astronomem nawet kiedy odrywał się od swoich teleskopów i map nieba.
Rozejrzała się z ciekawością po otoczeniu, które tak dobrze pamiętała z czasów swojej nauki. Wkrótce miną dwa lata od momentu, gdy opuściła mury zamku. Ten czas upłynął zaskakująco szybko; czasami wydawało jej się, jakby dopiero niedawno powróciła do domu po skończeniu siódmego roku i złożyła podanie o przyjęcie na staż. Tymczasem zbliżał się koniec jej drugiego roku szkolenia, i chociaż do końca całego kursu zostało jeszcze dużo czasu, i tak czuła pewną dumę na myśl o tym, że udało jej się dotrwać do tego momentu.
Od pewnego czasu nie widziała się z Jaydenem. Praca w Hogwarcie zajmowała mu sporo czasu, więc nie mógł tak często odwiedzać domu wuja i kuzynostwa jak za dawnych czasów. Jocelyn była z niego bardzo dumna, chociaż czuła się dziwnie, gdy przez pewien czas chodziła do niego na zajęcia. Zdawała sobie sprawę, że wielu ludzi wie o ich pokrewieństwie i to nie tylko dlatego, że nosili to samo nazwisko. Teraz jednak, kiedy nie była już uczennicą, ich relacje mogły wrócić do normy.
Na pozór wszystko tutaj wydawało się wyglądać tak samo. Sklepy, pub „Pod Trzema Miotłami” z leniwie kołyszącym się szyldem, a także charakterystyczne domki o spadzistych dachach, które zimą pod warstwą śniegu wyglądały jak polukrowane chatki z piernika. Mimo to wiedziała, że Hogsmeade nie było tą samą wioską, którą zobaczyła pierwszy raz w trakcie trzeciego roku swej nauki, kiedy to uczniowie mogli zacząć odwiedzać to miejsce.
Czekając na Jaydena przechadzała się główną ulicą i w końcu dotarła do budynku Miodowego Królestwa. Przez okienne szyby było widać przepiękną i bardzo smakowitą wystawę pełną różnokolorowych słodyczy. Uwielbiała to miejsce i za szkolnych czasów razem z Iris zawsze wychodziły stąd z pakunkami wypełnionymi łakociami. Momentalnie poczuła ochotę na tutejszą czekoladę, której od dawna nie jadła, ale zanim weszła do sklepu, zauważyła zbliżającą się znajomą sylwetkę.
- Miło cię widzieć, Jaydenie. Nie zatrzymały cię szkolne obowiązki? Uczniowie nie dają się we znaki? – Kącik jej ust uniósł się do góry w lekkim uśmiechu, gdy mężczyzna był blisko. Była zadowolona z tego, że go widzi i że nie zapomniał o ich spotkaniu, a to nie było zupełnie nieprawdopodobne.
Jocelyn Vane
Zawód : Stażystka uzdrowicielstwa
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
,,,
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 26
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4647-jocelyn-vane https://www.morsmordre.net/t4674-poczta-jocelyn https://www.morsmordre.net/t4673-j-c-vane https://www.morsmordre.net/f316-maxwell-lane-84 https://www.morsmordre.net/t4747-skrytka-bankowa-nr-1200 https://www.morsmordre.net/t4675-jocelyn-vane

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Miodowe Królestwo
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach