Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Miodowe Królestwo
AutorWiadomość
Miodowe Królestwo [odnośnik]02.04.15 0:16
First topic message reminder :

Miodowe Królestwo

-
Miodowe Królestwo to słynny sklep ze słodyczami oraz cukiernia założona przez państwo Flume. Zlokalizowana jest przy głównej ulicy Hogsmeade i należy do najchętniej odwiedzanych obiektów w wiosce - nie tylko przez studentów Hogwartu, ale również przez dorosłych amatorów słodyczy. Specjalnością Miodowego Królestwa są czekolady - w rozmaitych smakach i z najbardziej wymyślnymi nadzieniami, lecz oprócz nich, w ofercie znajdują się także inne, pyszne łakocie - każdy znajdzie tam coś dobrego dla swojego podniebienia. Od słynnych fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta i czekoladowych żab, przez lewitujące kulki oraz pieprzne diabełki, aż po takie smakołyki jak karaluchowy blok. Miodowe Królestwo to prawdziwy raj dla łasuchów, który zaspokoi nawet najbardziej wyrafinowane gusta kulinarne.


Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 21:04, w całości zmieniany 5 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miodowe Królestwo - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]08.07.20 20:58
| 17 czerwca

To nie miało być normalne spotkanie. Johnatan wprawdzie rozczulił ją swoją odpowiedzią, jednak nie potrafiła wyzbyć się zdenerwowania. Może dalej jest na nią wściekły, tylko udaje że nie? Może tak naprawdę wcale nie ma zamiaru pojawiać się w Hogsmeade? Czy tak z resztą nie byłoby lepiej? Na myśl, że ma mu opowiedzieć o tych wszystkich, nomen omen, bardzo intymnych sprawach ściskało jej żołądek i sprawiało, że od rana nie potrafiła nic przełknąć, mimo że kucharka Macmillanów starała się w nią na siłę wmusić śniadanie. A gotowała naprawdę wyśmienicie.
Najpierw mieli odwiedzić Miodowe Królestwo. Tak, jakby nigdy nic. Jakby nie było wojny. Jakby wciąż byli uczniami Hogwartu, którzy w ostatnich tygodniach szkoły opuszczają jej mury, aby najeść się słodkości. Chyba nawet byli tu kiedyś razem, ten jeden jedyny raz. Czy to jednak na pewno się zdarzyło? Czy jednak pamięć źle jej podpowiadała?
Założyła na siebie prostą, letnią sukienkę. Nieco znoszoną, bo przez wojenną zawieruchę oraz nadmiar pracy dla Zakonu nawet nie miała czasu, aby kupić coś nowego. Wyglądała więc całkiem schludnie, lecz skromnie, bez nadmiaru ozdób. Nie towarzyszyła jej ani Betty, ani Greta: to nie było spotkanie, na które warto zabrać zwierzę. Z resztą, jak miałaby się wytłumaczyć Bojczukowi z posiadania tak absurdalnego stworzenia, jak koza? Ona, mieszczanka! W trakcie wojny! I koza! A mieli przecież do omówienia znacznie ważniejsze kwestie. Poza tym nie sądziła, by Greta cieszyła się z opuszczenia Oazy.
Szła ulicą Hogsmede, mimowolnie przywołując wspomnienia sprzed lat. Nie wszystkie były dobre, choć akurat ta wioska stanowiła pewne wybawienie. Hogwart był olbrzymi i piękny, ale dalej był zamkniętymi murami. Hogsmeade zaś miało w sobie przynajmniej nieco więcej z bliskiego Gwen Londynu. Był przy tym mniej zatłoczony, niż Pokątna, dzięki czemu zawsze czuła się tu nieco swobodniej.
W końcu go wypatrzyła. Był… taki jak zawsze, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie zmienił się zbytnio przez te dwa ostatnie miesiące. Miała nadzieję, że to nie są tylko pozory i że Johny naprawdę uniknął wojennej zawieruchy. On zawsze miał talent do wyślizgiwania się takim nieprzyjemnym sytuacjom.
Cześć, Johny – powiedziała, podchodząc i zatrzymując się kilka metrów od niego. Wolała zaczekać na jego reakcję, nie chcąc znów popełnić jakiegoś błędu.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]12.07.20 20:11
Stoję przed wejściem do Miodowego Królestwa i dopalam własnoręcznie zwiniętego papierosa, spod ciężkich powiek obserwując jednostki włóczące się po okolicy. Niektórzy zerkają na mnie przelotem, kiedy łapią mnie na tym, że ciągnę za nimi wzrokiem; przez chwilę mierzymy się na spojrzenia, a później odwracamy w tym samym momencie i kiedy na nowo kieruję ślepia w tamtą stronę, ich już nie ma. Zniknęli gdzieś w pyle; Hogsmeade w tym roku jest zakurzone bardziej niż zwykle, widzę to w promieniach czerwcowego słońca, prawie już letniego. Rzucam peta pod nogi i przydeptuję go podeszwą brudnego buta, po czym sięgam do kieszeni po piersiówkę, coby spić jeszcze chociaż łyk, zanim wypatrzę wśród nieznajomych, znajome rude pukle; i faktycznie - dostrzegam je znad krawędzi flaszeczki, którą pospiesznie upycham na poprzednim miejscu. Układam usta w łagodnym uśmiechu i chociaż w pierwszej chwili drgam, jakbym chciał złapać dziewczynę w ramiona w ramach przywitania, to ostatecznie nie ruszam się wcale, bo i ona zatrzymuje się zaskakująco daleko.
- Cześć, Gwen - mówię. Przez kolejną chwilę obydwoje milczymy i dam sobie rękę odciąć, że myślimy dokładnie o tym samym; o tamtym nieszczęsnym spotkaniu w parku. Ostatnie miesiące zlewają mi się w jedno, ale zaskakująco dobrze pamiętam spojrzenie, które mi wtedy rzuciła. Mrugam kilka razy, po czym sięgam dłonią do kieszeni na piersi i wyciągam z niej złoty klucz, ten sam, który wygrałem kiedy wszyscy razem witaliśmy Nowy Rok w Dolinie Godryka; jeszcze nie miałem okazji go użyć, więc, cóż, chyba wreszcie przyszła pora byśmy - Sprawdzimy czy działa? - pytam, błyskając kluczem; wolną dłoń opieram na klamce i przez chwilę grzebię w zamku, jakbym faktycznie otwierał nam wrota do cudownego świata słodyczy - Ooo, patrz, chyba się udało! - mówię, naciskając na klamkę, a ta oczywiście ustępuje pod naporem mojej dłoni. Nie to, żeby drzwi cały czas były otwarte, ale liczy się efekt, co nie? W każdym razie przepuszczam Gwendolyn w progu, zaś sam wparowuję do środka z kluczem uniesionym wysoko, jak jakiś król na swoje włości, krzyżuję spojrzenie z gościem za ladą i już wiem, że on wie, że to ja, zwycięzca loterii we własnej osobie i przybyłem tu dzisiaj, żeby się nawpierdalać za wszystkie czasy, całkowicie za darmo oczywiście. A ta piękna białogłowa, która mi towarzyszy być może zrobi dokładnie to samo, chociaż nie posądzałbym Gwen o taką nieelegancję.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]15.07.20 17:17
Niejednokrotnie była świadkiem, jak Johnatan robił rzeczy nie w pełni moralne, a przynajmniej nie w jej oczach. Wszak palenie diablego ziela, pocałunki skradane kelnerce czy ten okropny wyjec, który trafił w marcu do jej łazienki były doskonałymi dowodami na to, że młody malarz korzysta w życia w sposób, który panna Grey mogła tolerować, ale na pewno nie akceptować i uznawać za normalne, godne pochwały. Mimo tego to tamten wieczór w parku sprawił, że na całe dwa miesiące zerwali ze sobą kontakt. Nie żadne inne wydarzenia. A przecież prawdopodobnie żadne z nich nie zawiniło. Skoro Johnatan niczego nie dodał do listu to ktoś wywinął im po prostu głupi żart. Powinni więc chyba przejść do porządku dziennego zaraz po całej sytuacji, prawda?
Biorąc jednak pod uwagę, że Johnatan już wcześniej okazywał jej swoje względy, a ona sama miała kilka innych, niekoniecznie przyjemnych przygód z nagłym zauroczeniem chyba koniec końców nie było nic dziwnego w tym, że tamto wydarzenie zbudowało pomiędzy nimi pewien dystans, którego chłopak nie odważył się od razu przełamać. Mimo tego wydawał się nie być w złym nastroju; sprawiał co najwyżej wrażenie nieco speszonego, żartem próbując rozluźnić całą sytuację.
Możemy – powiedziała z nieco niepewnym uśmiechem, zbliżając się do Johnatana ostrożnie, jedną ręką chwytając swoje drugie ramię, tak jakby taki mur mógł im jakimś cudem pomóc w przeżyciu tego całego spotkania. No, właściwie… to jej pomóc. Chociaż może jeśli skupią się na tych słodyczach to Johny zapomni o tym, o czym pisała mu w liście?
Co prawda, odkładanie tego na później było chyba nieszczególnie mądre. Umysł jednak ma tendencje do odkładania nieuniknionego tak długo, jak to tylko możliwe.
Zaśmiała się cicho, widząc jak malarz otwiera drzwi i pozwala jej wejść do środka. Weszła spokojnym krokiem, rozglądając się dookoła. Wewnątrz znajdowało się kilka osób, ale nie było tu aż takich tłumów jak w czasie, w którym uczniowie z Hogwartu odwiedzali Hogsmeade. Dzięki temu sklepik nabierał nieco bardziej lokalnego klimatu, choć jego półki wciąż uginały się od barwnych słodyczy.
Nie byłam tu… od szóstej klasy? – powiedziała, ni to do siebie, ni to do towarzysza. – Niewiele się zmieniło. Choć dziwnie tu cicho bez innych uczniów – zauważyła, uśmiechając się ostrożnie w stronę chłopaka.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]22.07.20 15:23
Kiwam głową w kierunku człowieka za ladą i on robi to samo, owym gestem dając mi ciche przyzwolenie na buszowanie między półkami bez obaw o koszta; chowam więc klucz do kieszeni na piersi i wbijam spojrzenie w Gwen, niespiesznie wchodząc między słodycze, znikamy gdzieś za wysokimi regałami, od góry po sam dół pokrytymi kolorowymi opakowaniami. W środku jest cicho i wyjątkowo pusto, właściwie oprócz obsługi i nas są tu może dwa, trzy dodatkowe łby - Naprawdę? Ja byłem tutaj już po szkole, chyba mniej więcej wtedy jak zaczynałem pływać - kiwam delikatnie głową, wytężając umysł żeby przypomnieć sobie moją ostatnią wizytę w tym miejscu, ale jakoś... Nie potrafię; wzruszam ramionami, po czym rozglądam się dookoła, zatrzymując spojrzenie na starej czarownicy, która ściskała w kościstych palcach pudełko lukrecjowych cukierków, fuj, jakoś nigdy nie przepadałem za tym smakiem, a ciotka Brunhilda zawsze obdarowywała mnie przynajmniej jednym opakowaniem - Taaa, chyba jednak wolę to miejsce pogrążone w chaosie i zgiełku - śmieję się, było radośniej kiedy pękało w szwach od nastolatków. Pamiętam moją pierwszą wizytę w Miodowym Królestwie i w ogóle w Hogsmeade, to było coś niesamowitego, szczególnie dla dzieciaka, który bądź co bądź nie miał wcześniej kontaktu z żadną typowo magiczną wioską. Jasne, wychowałem się w domu pełnym czarów, ale to było coś innego, pojedynczy budynek a cały kompleks zamieszkany przez czarodziejów różnej krwi, płci oraz wieku. Wodzę wzrokiem dookoła, ostatecznie zatrzymując spojrzenie na znajomym pudełku z fasolkami - Oooo! Fasolki, uwielbiam je! - chwytam cukierki w dłonie, przez chwilę po prostu patrząc na słodycze, aż w końcu otwieram paczkę - Nie jadłem ich chyba od - upadku Rudery. Milknę na moment, trochę nerwowo rzucając okiem naokoło, usta zastygają w pół słowa, bo chyba nie powinienem wspominać o tym w miejscu publicznym, nie wiadomo które ściany miały uszy - odkąd trafiła mi się o smaku wymiocin. Oby tym razem padło na truskawkową - uśmiecham się lekko, powracając spojrzeniem do dziewczyny. Na oślep wybieram cukierka i pakuję go do buzi, zaś paczkę wyciągam w kierunku Gwen, z niemym zapytaniem czy też się poczęstuje? Później odzywam się znowu, wlepiając w nią nieco bardziej intensywne spojrzenie - Pisałaś, że... Że właściwie masz mi dużo do powiedzenia, więc zamieniam się w słuch - kiwam lekko łbem. Obiecuję nie wcinać się jej w słowo aż do zakończenia historii; właściwie byłem nawet ciekaw tego wszystkiego, nawet jeśli wcale nie musiała mi się tłumaczyć. To fakt, trochę się zdystansowaliśmy, ale ja nie chowałem urazy, nie byłem pamiętliwy i ufałem, że i ona nie jest już na mnie zła. Chyba by nie pisała, gdyby była?




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]22.07.20 15:23
The member 'Johnatan Bojczuk' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 79
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miodowe Królestwo - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]27.07.20 23:52
Pokiwała energicznie głową.
Nie miałam za bardzo z kim tu przyjść – powiedziała. – A sama nie miałam po co. A potem… byłam w tej Francji, sam rozumiesz. – Wzruszyła ramionami.
Nawet po powrocie trudno jej było podróżować. Anomalie skutecznie jej to utrudniały, a że początkowo jej życie skupiało się po mugolskiej stronie Londynu, nawet nie przeszło jej przez myśl, aby odwiedzić okolice Hogwartu. W końcu sam pobyt w szkole nie był najszczęśliwszym z jej okresów w życiu. Czy gdyby z niego zrezygnowała nie osiągnęłaby czegoś więcej? Może udałoby jej się dostać na jakąś artystyczną szkołę wyższą? Zakładając oczywiście, że nie trwałaby obecna wojna… Teraz było jednak już za późno i pozostało jedynie gdybanie. Skończyła Hogwart i przynajmniej dzięki temu była w stanie jakoś przysłużyć się Zakonowi. A malarstwo przecież cały czas i tak ćwiczyła. Szkoła artystyczna nie była w tym zawodzie konieczna, nawet jeśli mogła być przydatna.
Naprawdę? Och, ale to musiałeś mieć pecha… Ale… Johny… czy truskawka nie powinna być bardziej czerwona? – Uniosła brew i przekrzywiła delikatnie głowę, obserwując, jak Bojczuk wkłada do ust fasolkę.
Sama znużyła dłoń w fasolkach, które podał jej Johnatan.
Usiądziemy tutaj? – zaproponowała, po chwili wkładając cukierka do ust, modląc się w duszy do Boga i Merlina o to, aby jednak nie trafił jej się jakiś najgorszy ze smaków. Ble, wymiociny! Pewnie natychmiast sama musiałaby skorzystać z łazienki. Bertie to też ma pomysły na słodycze!
Gdy jednak chłopak zadał jej to pytanie, Gwen zawahała się, przygryzając wargę. A jednak. Nie mógł o tym zapomnieć, prawda?
Dłoń Gwen nerwowo przeczesała włosy. Jej spojrzenie na chwilę uciekło z twarzy przyjaciela, a gdy ponownie odważyła się na niego spojrzeć, na jej policzkach widniały delikatne rumieńce.
Bo… Johny… to jest… głupie. – Westchnęła przeciągle. – No bo… teraz ta cała wojna, takie rzeczy się dzieją… ja nie powinnam o tym nawet myśleć. – Przerwała na chwilę, spoglądając na swoje dłonie, po czym zerknęła jeszcze raz na chłopaka: – Ale nie będziesz się śmiał? I… i… masz nikomu o tym nie mówić! – dodała nieco głośniej, chcąc wymusić na chłopaku złożenie obietnicy.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]27.07.20 23:52
The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 75
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Miodowe Królestwo - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]30.07.20 21:57
Kiwam głową na jej słowa i wydaję z siebie cichy pomruk na znak, że rozumiem. W tej samej chwili uderza mnie pytanie o to, dlaczego właściwie my nigdy tu nie przyszliśmy? Przecież wiedziałem o jej współpracy z młodym Bertiem Bottem, o tym, że projektuje dla niego opakowania na słodycze, więc jakby naturalnym wydawał się fakt, że to w takie miejsca chodzi się wówczas by poszukać inspiracji. Niemniej wzruszam ramionami, bo nie o tym powinienem teraz myśleć - Pewnie powinna - kiwam głową i tak pakując między wargi miętowo-zieloną fasolkę. Mrużę lekko ślepia, przesuwając po niej językiem by zbadać smak - Hm, trochę jak mięta, ale tak nie do końca - stwierdzam w końcu, przełykając pierwszego cukierka. Niezgorszy, nawet ujdzie, chociaż truskawka to to zdecydowanie nie była; cóż, może następnym razem się uda. Wbijam spojrzenie w Gwen ciekaw jej reakcji na wylosowany smak, a kiedy proponuje żebyśmy usiedli, kiwam głową. Pudełko z fasolkami biorę ze sobą, dopóki nie trafię na jakąś totalnie paskudną, pewnie będę je podjadał. Siadamy na szerokim parapecie z poduszkami, a ja wbijam spojrzenie w moją towarzyszkę, obserwując uważnie zmiany na jej twarzy; jak przygryza wargę i ucieka wzrokiem, jak rumieńce barwią jej piegowate policzki. Urocza Gwendolyn Grey, brakowało mi jej przez te wszystkie tygodnie, które spędziliśmy osobno, nie posyłając do siebie nawet krótkich sów. Uśmiecham się delikatnie, ale milczę, nie wcinając się jej w słowo i dopiero kiedy kończy to na moment odstawiam pudełko fasolek, przykładając dłoń do serca - Przysięgam, że nic nikomu nie powiem - dla potwierdzenia kiwam głową. No dobra, alkohol czasem za bardzo rozwiązywał mi język i mieliłem nim na prawo i lewo, kompletnie nie zwracając uwagi na to czy powinienem czy nie, ale byłem też człowiekiem, który potrafił dochować tajemnicy i jeśli w tym momencie szczerze przysięgałem, to miałem nadzieję, że uda mi się dotrzymać słowa. Taki zresztą miałem również zamiar. Później ponownie chwytam pudełko fasolek, ale tym razem nie zanurzam w nim dłoni, tylko po prostu gapię się na Gwen, ciekaw jej opowieści. Cały już jestem zamieniony w słuch, możemy zaczynać.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]30.07.20 22:21
Gwen przekrzywiła delikatnie głowę, zdziwiona smakiem, który właśnie poczuła na języku. Zmarszczyła brwi, próbując przypomnieć sobie, cóż to takiego. W końcu choć zdecydowanie jadalna, fasolka zdecydowanie nie była słodka.
To chyba… frytki? – powiedziała, kręcąc głową i śmiejąc się pod nosem. – Bertie ma pomysły na te smaki. Och, ale poszłabym teraz na frytki! Jest takie miejsce w Londynie! To znaczy… było… ech… – powiedziała, wzdychając.
Niestety, teraz o frytkach w stolicy nie było mowy. Ba, pewnie w całej Anglii coraz trudniej było je dostać. Nie sądziła, aby czarodzieje sprzedawali gdzieś ten smakołyk. Wprawdzie zawsze mogła przygotować je sobie sama, ale to przecież nie byłoby to. Z wyjściem na frytki jest jak z wyjściem na lody: bardziej chodzi o samo wyjście, zwieńczone jedynie dodatkiem czegoś smacznego i niekoniecznie zdrowego.
Niestety, wojenna zawierucha raczej nie była w tym pomocna.
Nie dane było im dłużej jednak rozmawiać o łakociach, bo teraz naprawdę przyszedł czas na zwierzenia. I pannie Grey robiło się coraz to bardziej głupio.
Wzięła głęboki oddech, spuszczając na chwilę spojrzenie i spoglądając na chłopaka nieco spode łba, jakby uniesienie głowy w tej sytuacji przewyższało jej możliwości.
No więc… to… ech… długa historia… i no… nie wiem, gdzie nawet zacząć. Może… może od początku? Tylko naprawdę, PRZYSIĘGAJ, że nikomu nie powiesz – zastrzegła. – N i k o m u – powtórzyła dla pewności. – No więc… tak w ogóle to zaczęło się w Hogwarcie, wiesz? Ja… nie mówiłam ci… i w sumie nikomu, ale… och, ja byłam wtedy tak strasznie zauroczona w… ech… w Bertiem. – Przymknęła na chwilę oczy, żeby nie widzieć wyrazu twarzy Johnatana: – I ogólnie to… to się ciągnęło tak głupio. Ja z nim wtedy w ogóle nie rozmawiałam, a po szkole on wyrósł do jakiegoś… nie wiem… kogoś idealnego,  a wiesz przecież, że ja z nim nie rozmawiałam wtedy w ogóle! I jakoś na początku września spotykałam go po raz pierwszy po tym czasie i to tak… prysło. Jak bańka. Wiesz, Bertie to dobry chłopak, ale nie dorastał temu obrazowi, który stworzyłam sobie w głowie. Rozumiesz? – przerwała na chwilę, aby sprawdzić, czy Johnatan nadąża.
Wzięła ponownie głęboki oddech.
I… i potem… zaczęło się dziać… dziwnie. Dosłownie kilka dni później coś jakby mnie trafiło. Wtedy… na ulicy… znasz tego różdżkarza? Ollivandera, prawda? Dostałam od kogoś ciastka, właśnie kończyłam je jeść i… zboczyłam jego. Wydał mi się… tak absolutnie doskonały! Trochę głupia sytuacja, ale szybko mi przeszło, pan Ollivander był bardzo… eee… grzeczny, jak na tamtą sytuację. To było jeszcze przed jego rozstaniem z lady Prewett, więc… rozumiesz. I… i… jakiś czas później… byłam n ulicy i zobaczyłam kolejnego człowieka. I znów. BUM! Jak grom z jasnego nieba! To trwało cały wieczór, zakończyło się… żenująco… i on… wtedy też był żonaty, wiesz? Do dziś mi głupio. W tym czasie też… Och, Johny, to brzmi jakbym była nie wiadomo kim! – powiedziała, przerywając na chwilę opowieść i chowając twarz w dłoniach.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]09.08.20 9:30
Śmieję się głośno w reakcji na wylosowany przez nią smak, fakt, Bertie miał naprawdę szalone pomysły, ale skoro obydwoje nabraliśmy teraz chętki na prawdziwe frytki, to chyba nie można uznać, że były złe. Kręcę z rozbawieniem głową, ale nie jest to odpowiedni czas na rozprawianie o ziemniakach, kiedy mieliśmy do omówienia znacznie ważniejsze sprawy. Wbijam więc spojrzenie w Gwendolyn i milczę, machając ręką na znak, że tak, tak, przysięgam po raz drugi, trzeci i nawet dziesiąty, jeśli będzie trzeba. Później ta sama dłoń ląduje w pudełku fasolek i wyciągam z niego kolejną, wciskając ją do ust w momencie, w którym Gwendolyn wspomina naszego znajomego cukiernika; szczerze? Cukierek o mało nie utknął mi w gardle z wrażenia, bo jakby... właściwie nie wiem czemu, Bertie ostatecznie był naprawdę świetnym kolesiem, i gdybym sam był laską to kto wie, może i ja oddałbym mu swoje dziewczęce serduszko. Niemniej przełykam głośno fasolkę, jeszcze zanim zdążę poczuć na języku jej smak. Rozchylam wargi, żeby coś powiedzieć, jednak równie szybko je łączę i milczę dalej, nie wcinając jej się w słowa - Rozumiem - kiwam głową na znak, że nadążam i może kontynuować, ale każde kolejne zdanie wypadające spomiędzy jej warg sprawia, że otwieram szerzej oczy. Tego się raczej nie spodziewałem, że ta słodka, urocza dzieweczka ulokuje swe uczucia w niejednym żonatym mężczyźnie; to znaczy, nie posądzałem jej o chęć rozbijania rodzin, najwidoczniej w tym przypadku po raz kolejny sprawdzało się znane powiedzenie - Serce nie sługa, Gwen - mówię, uśmiechając się blado - Nigdy nie wiesz na kogo padnie - wzruszam lekko ramionami, w geście wsparcia wspierając dłoń na jednym z jej kolan. Ale gdzieś w mojej głowie rodzi się drażniące pytanie - w czym niby ci wszyscy panowie byli lepsi ode mnie? Odpowiedź przychodzi równie szybko - w dosłownie, kurwa, wszystkim. Ze swoim marnym pochodzeniem, chujowymi umiejętnościami, niepotrzebnymi talentami i pieniędzmi, zbyt szybko przelatującymi przez palce, nie dorastałem do pięt tak eleganckiemu mężowi jak choćby szanowny lord Ollivander. Nawet w porównaniu z Bertiem, młodym, ambitnym cukiernikiem, odważnym i radosnym, byłem przecież tylko jakimś portowym menelem, wiecznie pijanym, wiecznie pakującym się w kłopoty i wiecznie włóczącym się po świecie w poszukiwaniu... no właśnie, czego dokładnie? Byłem kompletnie beznadziejnym materiałem na... no właściwie na każdego. Złym synem, który nie przynosił matce nawet ukłucia dumy, bo i z czego miałaby być dumna? Z tego, że potrafię wlać w siebie zastraszającą ilość alkoholu, przepalić to szlugiem i nie wyzgonować w pięć minut? Jeszcze gorszym przyjacielem, który znikał zawsze wtedy, kiedy najbardziej go potrzebujesz. W końcu najgorszym partnerem, na co idealnym przykładem była moja relacja z Mią, a później jeszcze z Gillian; obie pokochały mnie zbyt mocno i obie się na tym przejechały. Żałowałem, ale co z tego? Żalem nie odkupię im tych wszystkich straconych dni. Trochę pochmurnieję i zaciskam wargi w wąską kreskę, opuszczam spojrzenie na moje palce, wciąż zaciśnięte na kolanie Gwen, powoli zabieram dłoń - W tym czasie też co? - pytam, tym samym ciągnąć ją lekko za język, byłem ciekawy co jeszcze ma do powiedzenia. Tymczasem gdzieś z tyłu głowy formuje się kolejne pytanie - czy byłem aż tak niegodny zaufania, że nie chciała zwierzyć mi się wcześniej? Przecież okazji było wiele, jeszcze do niedawna spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]10.08.20 23:52
Nie miła bladego pojęcia, co działo się w głowie Johnatana. Raczej wydawało jej się, że chłopak weźmie ją za nie wiadomo kogo niżeli będzie analizował swoją własną osobę w kontekstach miłosnych. Przecież jej, jako dobrze wychowanej pannie, po prostu nie wolno było się tak zachowywać! Nie wolno było mieć takich myśli i takich dziwnych… eee… przygód.
Niby tak – mruknęła w przerwie między wypowiedziami. No niby nie sługa… ale przecież istniały pewne zasady. – Ale to nie wszystko, zaraz do tego dojdę. – Westchnęła. Bo to przecież nie były zwyczajne zauroczenia.
Widząc, że Johnatan nadąża i wcale nie ma zamiaru przerywać jej męki, sięgnęła po kolejną fasolkę, włożyła ją do ust i przełknęła, nawet nie zwracając uwagi na smak. A potem mówiła dalej.
Wtedy – kontynuowała – spotkałam Artura. On… Wydawał się być takim… takim dobrym człowiekiem. Ciekawym świata i… i w ogóle. Najpierw myślałam, że jest nauczycielem jakiejś… historii czy coś, wiedział wszystko o wszystkim. Dopiero potem okazało się, że jest aurorem. Byliśmy razem w muzeum… i… i trochę uczył mnie czarować. Zapisałam się do klubu pojedynków przez niego. I poczułam, że chyba tracę kontrolę nad sobą. Najpierw to z Bertiem, zaraz potem tamte dwa przypadki… które pojawiały się i znikały tak nagle. I potem Artur. Z nim… to było jakby dłużej, ale miałam wrażenie, że wariuję. Nawet poszłam porozmawiać do Munga, chociaż to właściwie niewiele pomogło. – Wzięła głęboki oddech.
Poprawiła włosy.
I potem… właściwie w międzyczasie znów zaczęłam warzyć eliksiry. No i uczyłam się coraz więcej, dowiadywałam się coraz więcej… parę faktów wyszło na raz… Tamte dwa przypadki to była amortencja, Johny. Ja… nie oszalałam, ale myślałam, że tak, rozumiesz? Trochę… wytrąciło mnie to z równowagi. Może byłam przez to wrażliwsza na to… to z Arturem? Nie wiem, ale… chyba się wtedy zakochałam. I on wydawało mi się, że chyba trochę też. A potem moja koleżanka z roku, Willow, pamiętasz ją? Rozmawiałam z nią i przypadkiem okazało się, że Artur też jest żonaty.
Wbiła na chwilę spojrzenie w ścianę.
Unikałam kontaktu z nim po tym. Ale on sam przyszedł. I trafił idealnie, to było wtedy, kiedy przez eliksiry spłonęła mi kuchnia. Mówiłam ci o tym? – Chyba nie, a może jednak tak? – W grudniu. W każdym razie pomógł ugasić mi pożar i… i właściwie chyba można powiedzieć, że rozmawialiśmy… a potem ja wyszłam, a on… on uciekł. I więcej go nie widziałam. Byłam rozbita, ale… to chyba dobrze, wiesz? Że tak wyszło. – Przełknęła ciężko ślinę, próbując opanować łzy powoli napływające do oczu. – W każdym razie, Johny… Po prostu amortencja… nie jest fajna. Przepraszam, że tak zareagowałam, ale to naprawdę nie przynosi nic dobrego. I jeszcze… ci obydwaj mężczyźni… od amortencji… rozstali się z żonami, wiesz? To chyba jakieś fatum.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]15.09.20 22:54
To nie wszystko? Teraz pożałowałem, że nie złapałem jakiegoś popcornu, bo ta historia z każdym kolejnym słowem nabierała rumieńców, a Merlin jeden wie co jeszcze dzisiaj usłyszę; z braku laku wciskam w usta kolejną garść fasolek i mielę je zębami, a różne smaki łączą się w jeden nienazwany, bardzo, bardzo dziwny. Wciąż jednak wbijam w Gwen spojrzenie, jeno od czasu do czasu, przelotem spoglądając na swoją dłoń, coby trafić do pudełka; to jest już zresztą przynajmniej do połowy opróżnione, niebawem trzeba będzie sięgnąć po coś innego, ale sam jeszcze nie wiedziałem na co dokładnie mam ochotę. Znający się na wszystkim Artur auror? Brzmi znajomo - Artur... Longbottom? - pytam, unosząc wyżej jedną z brwi; przyjaźniliśmy się w Hogwarcie i później też, chociaż każdy z nas podążył w innym kierunku, on stanął na straży prawa, a ja? Ja z tym prawem zawsze byłem na bakier - Ale on... - jest żonaty; nie kończę, nie chcąc dowalać jej jeszcze bardziej, zresztą coś innego przykuwa moją uwagę i marszczę nos - Do Munga? Dlaczego nie przyszłaś do mnie? Przecież się... przyjaźnimy, wysłuchałbym cię, doradził coś - dodaję nieco ciszej. Serio? Do Munga? Doktor Bojczuk by ją wyleczył od razu, bez wizyt na oddziale zamkniętym. Wzdycham lekko i odkładam prawie puste pudełko fasolek, otrzepuję ręce, w międzyczasie rozglądając się za czymś innym, ale chyba trochę straciłem ochotę na jakiekolwiek słodkości - Zakochałaś się? - robię wielkie oczy, wracając spojrzeniem do dziewczyny i, cóż, muszę przyznać, że w tym momencie poczułem ukłucie zazdrości - Ale tak... naprawdę? - dopytuję. Potem kiwam głową na znak, że pamiętam Willow. Och, Merlinie, za dużo informacji, musiałem aż rozmasować skronie, przymykam na moment ślepia, żeby sobie to poukładać w głowie - Przykro mi, Gwen, że zawsze trafiasz na... żonatych - wzdycham, krzyżując ręce na kolanach, pochylam się wprzód, wspierając o nie i znowu wgapiam się w pannę Grey - Nie, nie mówiłaś - kręcę głową, łapiąc się na tym, że nie mówi mi właściwie o niczym; dlaczego? A może to ja za dużo gadałem? Zadręczałem ją swoimi nieistotnymi problemami i później już nie mieliśmy czasu na to, żeby obgadać to co ją dręczy; straszna chujnia. Przygryzam delikatnie dolną wargę, opuszczając spojrzenie na własne dłonie - Chciałbyś żeby wrócił? - pytam powoli - Rozstali się z żonami? Dlaczego? - ona pewnie by wolała, żeby to Artur rozstał się ze swoją żoną; nie mówię tego głośno, nie chcę wyjść na prostaka - Nie musisz przepraszać, to ja zachowałem się jak jakiś... zjeb, nie powinienem był się unosić i w ogóle, przepraszam - no to skoro przeprosiny mamy już za sobą, to chyba możemy wrócić do tego jak było wcześniej? Uśmiecham się delikatnie - Wiesz, naprawdę mi ciebie brakowało przez ten czas, dużo myślałem o tym co się z tobą dzieje i jak sobie radzisz - zerkam na nią pytająco w oczekiwaniu na kolejne historie, tym razem nieco bardziej teraźniejsze.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]08.10.20 18:17
Johny był zaskoczony, czemu Gwen wcale się nie dziwiła. W końcu sama czasem nie mogła uwierzyć w te wszystkie miłosne przygody. Ona, dziewczyna z dobrego, mieszczańskiego domu, wplątała się w takie rzeczy! Nie potrafiła tego przeboleć. Na szczęście Bojczuk, pomimo zaskoczenia, nie próbował jej oceniać czy karcić. Raczej był po prostu… rozbawiony? Przynajmniej w niektórych momentach. Zażenowanie nie spłynęło wiec w pełni z dziewczyny, ale na pewno czuła się coraz to pewniej i swobodniej. Nie ulegało jednak wątpliwości, że rozmowy na takie tematy wcale nie były szczególnie przyjemne. Ta historia nie zakończyła się w końcu szczęśliwie.
Johny, ja… przecież nie jesteś lekarzem. – Westchnęła. – Może powinnam, ale… Och, zrozum, myślałam, że oszalałam. Że coś ze mną jest poważnie nie tak, nigdy wcześniej tak nie miałam! Ja… nie wiedziałam, jak mogłabym o tym komuś powiedzieć. A lekarz… czy tam uzdrowiciel, musi przecież zachować tajemnicę i tak jakoś… to wydawało się łatwiejsze.
Spoglądała na chłopaka przepraszająco. Nie chciała urazić jego przyjacielskiej dumy; to po prostu nie były sprawy, z którymi chciała się z kimkolwiek dzielić. I jakoś tak… no, dziwnie wyszło.
Chyba… chyba tak… Czekaj, chwilę, powoli – powiedziała, próbując sama zebrać myśli. Przymknęła na chwilę oczy, aby dopiero następnie ponownie otworzyć usta: – Nie wiem, czemu się rozstali… Ten jeden… chyba zdradzał żonę z inną i w ogóle… wydziedziczyli go. Ale wiesz, trochę słusznie. Poznałam go trochę, to nie jest dobry człowiek. Dawałam mu szansę, jako znajomemu… A potem rozmawiałam z jego byłą żona i… nie ważne. A przy drugim chodziło o jakieś szlacheckie niesnaski, nie wiem. Nie wnikałam w to – wyjaśniła. Johny właściwie mógł słyszeć o niektórych z tych spraw, jednak teraz Gwen wolała nie używać nazwisk. To z resztą wcale nie było ważne: – A Artur… Nie, Johny. Ślubował tej kobiecie i na swój sposób… nas obie potraktował nie fair. Ale ostatecznie się wycofał i… i tak chyba jest lepiej. Nie wiem, co się z nim teraz dzieje i chyba nie chcę wiedzieć, ale wiesz… tak jest lepiej.
Nie wybaczyłaby sobie, gdyby to przez nią została rozbita rodzina. Na co, co stało się z Percivalem i Ulyssesem nie miała chyba większego wpływu. A przynajmniej wolała wierzyć, że te rozstania były wynikiem zbiegu przypadku.
Johny, jest w porządku, naprawdę. To znaczy, na ile może być. – Wzruszyła ramionami. – Mam dach nad głową i na razie jestem bezpieczna. – Ściszyła głos do szeptu i pochyliła się w stronę Johnatana. W oczach dziewczyny błyszczało zmartwienie: – A ty? Nie potrzebujesz pomocy? Wiesz, gdybyś miał jakieś problemy… Znam… znam ludzi, którzy w razie czego mogą pomóc, więc jeśli cokolwiek by ci groziło… Ja… właściwie, chyba lepiej bym się czuła, gdybyś też był pod ochroną innych. – Westchnęła, przygryzając wargę.
Wiedziała, że tak wolnego ducha nie zniewoli bez choćby odrobiny jego własnej woli. Ale gdyby tylko czuła się na siłach naprawdę z wielką radością zaciągnęłaby go do Oazy choćby siłą. Dla jego własnego bezpieczeństwa. Co prawda, Johny zwykle miał szczęście i był niezłym krętaczem, ale w wojennych czasach to mogło być zbyt mało.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]10.10.20 20:57
- Rozumiem - wzruszam lekko ramionami; może o niektórych rzeczach łatwiej było rozmawiać z obcymi, chociaż ja przecież nigdy bym jej nie oceniał, sam robiłem mnóstwo głupot, więc to byłoby co najmniej nie na miejscu - Mhm - kiwam łbem, ostatecznie pochylając się jeszcze bardziej, zakładam nogę na nogę, zaś brodę wspieram o nadgarstek, wciąż nie spuszczając spojrzenia z Gwen - Myślisz czasem o nim, czy już się z tym uporałaś? - dopytuję, chociaż może powinienem zostawić ten temat i nie drążyć, a przede wszystkim jej nie dręczyć, ale jakoś ciekawość wzięła górę; musiałem wiedzieć.
A później unoszę nieznacznie głowę, a moje brwi wędrują po czole. Udziela mi się atmosfera pełnej konspiracji, więc przysuwam się bliżej dziewczyny i także zniżam głos, by żadne niepowołane uszy nie mogły dosłyszeć naszej rozmowy; zresztą w środku było raczej pusto, a bzyczące, szumiące i wydające inne dziwne dźwięki słodycze skutecznie zagłuszały szepty - Gdzie teraz mieszkasz? - pytam, bo przecież wcześniej stacjonowała w Londynie, ale z wiadomych przyczyn nie mogła tam zostać. Byłem więc ciekaw gdzie znalazła sobie schronienie; mógłbym zainstalować ją w Bibury, mama na pewno nie miałaby nic przeciwko, szczególnie, że zdążyła już poznać pannę Grey i pewnie nawet ją polubić - Co masz na myśli? Nie potrzebuję... ochrony innych, radzę sobie - z wojenną zawieruchą nawet zaskakująco dobrze, gorzej z własnym zdrowiem psychicznym, ale i tak było już znacznie lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy nie chciało mi się kompletnie nic. Marszczę brwi w wyrazie niezadowolenia, może nie powinienem, ale gdzieś między wierszami doszukuję się drugiego dna i wcale mi się to nie podoba; bo niby co miała na myśli mówiąc, że czuła by się lepiej gdybym był pod ochroną innych? Że niby jestem słaby i co? Sam se nie poradzę?... No, może rzeczywiście byłem, ale przecież wychodziłem cało z niejednej opresji, teraz też jakoś to będzie. Prostuję się i łapię w obie dłonie przelatującego obok czekoladowego znicza; Przez chwilę patrzę jak szamocze się w uścisku, ale zamiera w bezruchu kiedy zaczynam skrobać pozłacany papierek, w który jest owinięty - Gdybym potrzebował pomocy po prostu wróciłbym do domu, ale teraz muszę być w Londynie, mam tam rzeczy do zrobienia, poza tym nie chcę zostawiać Philippy, a ona nigdy nie opuści portu. To jej dom i... i mój chyba trochę też - szczerze? Do matki też nie chciałem wracać, wiedziałem przecież jak to się skończy - domowym aresztem do odwołania, a ja tak nie umiałem, siedzieć w zamknięciu; chyba bym oszalał, chyba wolałbym sobie poderżnąć gardło niż dać się zniewolić.




Johnatan Bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Re: Miodowe Królestwo [odnośnik]13.10.20 19:03
Gwen wydawało się, że jej pełna amortencji historia jest już zakończona. Że Johnatan przytaknie i zostawi temat. Wbiła wiec spojrzenie w blat stołu. Co działo się teraz z Arturem? Jak się czuł? Czy jeszcze w ogóle żył? Dobrze, że przynajmniej większość znajomych miała przy sobie. Steffena, Charlie, Kerrstin… Michaela. I jego przyjemny głos, smutek w oczach, pewne ruchy, gdy chwytał za różdżkę…
Hm? Co? O nim… nie –  powiedziała, znów czerwieniejąc i unosząc gwałtownie głowę. Na Merlina, w która stronę poszły jej myśli? Teraz Michae… to znaczy, Johny, na pewno będzie wiedział, ze cos jest nie tak. Dlatego nagle zaczęła mówić: – I... i… no wiesz, amortencja. Powinna być zakazana i… i… ja nie wiem kto to zrobił wtedy, ale byłam po… poirytowana i no… tego… – Zawiesiła głos, orientując się, ze plotąc trzy po trzy co najwyżej może pogorszyć swoja sytuacje.  
Ugh, to przecież nawet nie było zauroczenie! Czemu coś takiego wyrwało jej się z gardła?! Michael był dobrym człowiekiem. Odważnym i pomocnym. Doświadczonym i całkiem przystojnym. Miał też miłą rodzinę, urokliwy dom, narażał swoje życie w wojnie… Ale był przecież starszy i przecież nawet nie mógł zwracać na nią uwagi. Wiedziała, że ją lubi, ale przecież nawet Kerstin była od niej starsza! Nie, nie, to przecież tylko zachwyt nad utalentowanym, starszym kolegą, absolutnie nic więcej!
Mówiłam ci chyba? U Macmillanów. Cały czas – odpowiedziała dość nerwowo na kolejne pytanie Bojczuka. Zmarszczyła jednak brwi, słysząc kolejne słowa chłopaka. Zauroczenia i drgania serca (nawet, jeśli powodował je tylko czysty, platoniczny p o d z i w! Nic więcej!) były tematem znacznie mniej poważnym, niż sytuacja w Anglii. Spoważniała więc, nieco uspokajając ton głosu: – Johny, dom twojej mamy… to cudowne miejsce. Ale… niedługo nawet tam może nie być bezpieczne. – Zmarszczyła brwi. – Ja… ja wiem, że umiesz unikać kłopotów, ale jakby cokolwiek się działo… wiesz, mów. I ja wiem, że ciebie nie interesuje to, co się dzieje… i w ogóle, ale tego się nie da dłużej negować. Jesteśmy w takim samym zagrożeniu. I ty, i ja, Johny. Jeśli ktokolwiek z nich się przypadkiem dowie, kim jesteś… – szepcząc, pokręciła glosa.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Miodowe Królestwo
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach