Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Cmentarz z kapliczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Cmentarz z kapliczką   04.04.15 16:40

Cmentarz z kapliczką

Niewielki cmentarz z kapliczką, który znajduje się na obrzeżach Londynu, niedaleko Weltham Abbey. Zapadłe mogiły zdają się być od dawna nieodwiedzane. Porośnięte bluszczem i kwieciami ciągną się wzdłuż krętych kamiennych ścieżek, skrywając w sobie szczątki z dawna zapomnianych mugoli, czarodziejów i charłaków.
Cmentarz podupadł tuż po wojnie. Choć jeszcze przed kilku laty w kaplicy odbywały się nabożeństwa, dziś budynek jest opustoszały. Między ciężkimi drewnianymi ławkami hula wiatr.
Od czasu do czasu można jednak dostrzec, że w środku świeci się światło. Miejscowi czarodzieje powiadają, że to lokalne grupki wilkołaków urządziły tu sobie kryjówkę. Inni twierdzą natomiast, że to Garbata Greta, szalona wiedźma z Weltham Abbey. Jak jest naprawdę, nie wie nikt.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   24.10.16 14:48

(Jaki termin ci pasuje?)

Czarny humor kazał mu wybrać akurat tę lokację. Zatrzymał się przed opustoszałym cmentarzem, przyglądając się zapadłym mogiłom, ruinie kościoła i naderwanej furtce. Nie wszedł na sam uświęcony teren. Nie miał zamiaru igrać z zasłoną śmierci, która mogła zaglądać przez uchylone wrota. Czekał na znajomą sylwetkę, której...całkiem niedawno, jeszcze nie spodziewałby się widzieć obok siebie. Samael.
Po marcowym pojedynku na arenie, bez większego zastanawiania przyjął propozycję i dłoń, która ku niemu wyciągnięto. Auror nie miał pojęcia, czego miał się spodziewać, ale ukrywać, ani unikać arystokraty nie miał zamiaru. Wiązała ich duma i przeszłość, która kopniakiem przypomniała o sobie, stawiając ich naprzeciw arenowej walki. Dziś stanąć mieli z własnej decyzji. I gdy niewyraźna sylwetka zarysowała się pod wieczorną mgłą, zdołał nawet wygiąć usta w słabym, może nieco krzywym uśmiechu.
- Jesteś - kiwnął głową, witając przybyłego. Wyciągnął dłoń, zaciskając silnie na ręku Samaela - Zasady pojedynkowe? - zapytał na wstępie, odsuwając się w tył i mierząc spojrzeniem dawnego przyjaciela. Kiedyś mu ufał. Dziś nie był pewien, jakimi emocjami mógłby go darzyć. Wciąż tlił się w nim dawny gniew, mieszany z chęcią wbicia mu różdżki pod żebra, ale...Avery wydawał się być inny niż zazwyczaj. I może to kazało mu na nowo spojrzeć na niego. Z rasową rezerwa i zalążkiem szacunku, który zdobył sobie na arenie. Wartości, którymi kiedyś darzyli się nawzajem. Teraz, wszystko zalegało echem pielęgnowanego gniewu. I niedopowiedzenia, które odbijało się od ich sylwetek i wracało bez odpowiedzi.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   24.10.16 18:29

Skonfrontował rzeczywistość śmiechem. Nie musiał mieć łopaty, aby kopać sobie grób; Skamander pozostał wyjątkowo usłużny, wybierając cmentarz na miejsce pojedynku. Liczył, że okaże się równie łaskawy i sprawi, że nie będzie czego zbierać - jak wiele by to ułatwiło. W tym momencie Avery poczuł jednak delikatne uczucie wstydu; nie powinien myśleć o Samuelu tak przedmiotowo. Równie dobrze mógł wszak skoczyć z klifu w Dover i malowniczo roztrzaskać się o obmywającą brzegi nieprzejrzystą taflę wody, oszczędzając mężczyźnie czasu i zachodu. Najwyraźniej jednak obaj pragnęli tej niezdrowej rywalizacji i mieli niedosyt po klasycznym, nudnym i do bólu regulaminowym pojedynku. Samael potrzebował mocnego potrząśnięcia i przywrócenia do życia - bądź pogrzebania żywcem - a Skamander... cóż, musiał być nabuzowany i zapewne chciał się odkuć. Wszyscy mężczyźni nosili taką samą dumę, a jeśli ona miała znamiona prowokatora, to Avery nie protestował. Wyjątkowo chciał posmakować pięści. Mugolskiej bójki, brudnej i plugawej, tarzania się po ziemi, zapamiętałego okładania się, niemalże na oślep. Nie umówili się jednak na równie żałosną utarczkę, ot, zwykłe wyrównanie rachunków, eleganckie ukłony i po kolei rzucanie zaklęć. Nie.
Wzdrygnął się, szczelniej otulając się płaszczem i przeszedł nad starym, popękanym nagrobkiem. Wiatr cicho jęczał, mgła uczyniła powietrze ciężkim i zastałym, a Samael bacznie rozglądał się dookoła, zaciskając dłoń na swej różdżce. Grobowa atmosfera udzieliła mu się bezsprzecznie, choć uśmiechnął się smętnie, ściskając dłoń Samuela. Mocną, silną, spracowaną. Wyczuł pęcherze na jego palcach, lecz nie rzekł ani słowa, odsuwając się na przyjętą odległość.
-Sądziłeś, że stchórzę? - zadrwił, ale to była tylko gra, bo nie pojawili się tutaj wzajemnie obrażać. Animozje stanowiły przeszłość: niegdyś najlepszy przyjaciel, teraz obcy mężczyzna. Żadnego żalu, czyste fakty - wszystkie chwyty dozwolone - dodał, kręcąc głową, bo nie lubił, gdy coś go krepowało. I naprawdę, dziwnie podniecała go myśl o swojej rozbitej czaszce.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   29.10.16 18:55

Cienie z cmentarza i podchodząca w niektórych miejscach mgła, wydawała się...czekać. Skojarzenie o tyle niepokojące, że nawet Skamander poczuł niezręczny impuls drażniący włoski na karku. Aura oczekiwania, wydawała się pulsować, ale już po chwili, auror zrozumiał, ze tu chodziło o coś innego. I byłby egoistą, gdyby postawił na siebie. To nie dla niego wyczekiwanie. Sama zrujnowana kapliczka zdawała się oferować ciszę, przetykaną niezidentyfikowanymi szmerami. Naturalnymi - tak podpowiadał rozsądek - dla wieczornej pory i miejsca. I nie wiedzieć czemu, było to właściwe miejsce. Daleko od głosów, daleko od tłumu. Daleko od siebie.
Jeszcze zanim przekroczył progi mogilnej ciszy, w dłoni zaciskał papierosa, który zniknął w zmarzniętej wciąż ziemi, niknąć w mgielnych objęciach, nawet nie zaznaczonego dymem. Po prostu zniknął. Zupełnie jak myśli Samuela, gdy na wieczornym planie zamajaczyła postać Samaela. Ciemny płaszcz stapiał się krajobrazem i tylko ciepło dłoni świadczyło, że nie był jednym z powstałych duchów, które chciały ukarać aurora za niezapowiedzianą wizytę.
- Akurat o tchórzostwo nigdy cię nie posądzałem - o wiele innych rzeczy tak, ale Avery, jakiego pamiętał - nie poddawał się strachowi. Nadmiernej dumie, egoizmowi, zdradzie...ale nie tchórzostwu. I nawet jeśli całkiem niedawno reagowałby gniewem na obecność szlachcica - dziś zdawał się po prostu czysty, z kartką, z której ktoś pościerał zapisaną treść. Tylko, co mógł teraz widzieć o jego życiu? Odciął się, rezygnując z jakichkolwiek uprzejmości. I pamięci.
- Wszystkie? - przez moment zawiesił głos, który wibrował mu w uszach. I jednak myśl próbowała go przekonać, by zacząć od prostego uderzenia w szczękę. Tylko - nie po to tu przyszedł. Zacisnął palce na różdżce, którą wysunął z kieszeni - do nieprzytomności - sprostował, konfrontując się na nowo z granatem tęczówek szlachcica. Nie przyszedł tu po zemstę. Rewanż, pozbawiony ograniczających ram pojedynkowej areny. I to akurat z nim. Zasługiwali na to obaj, bez żadnej wątpliwości.
Cofnął się się, zwiększając dystans, który ich dzielił. I wtedy, bez większej kurtuazji wycelował w mężczyznę różdżkę, wraz z zaklęciem kiełkującym na języku - Commotio - czy dosięgną go zbłąkane (pośród mogił?) ładunki prądu?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   29.10.16 18:55

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 59


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   29.10.16 22:21

Uśmiech zadrgał na jego wąskich wargach. Czyżby, miał ochotę spytać zjadliwie, wyszydzić tę odpowiedź, bo przecież nie mógł być dumny z tej obrzydliwej, gryffońskiej cechy.
Żadna odwaga: duma, czasami niebezpiecznie zbliżająca się irracjonalnej buty, lecz Avery nie był w nastroju na dokonywania drobnej korekty w światopoglądzie tego idealisty. Nie mieli wszak rozmawiać o poglądach, zapewne diametralnie różnych, acz pozostawało to wyłącznie kwestią kosmetyczną. Nie musiał go znać, równie dobrze mógł trafić na widmo, na ducha, na przybłędę, potrafiącego unieść różdżkę i zrobić z niej użytek. Szczęście jednak zdawało się sprzyjać Samaelowi, iż to właśnie Skamander mierzył się z nim ponownie. Przyjął zaproszenie. Wyszedł mu naprzeciw. Prawie ogarnęło go wzruszenie z powodu straconych lat, ale zarówno on, jak i jego siostra byli już mętni i niewyraźni, a on beznamiętnie patrzył, jak toną.
Nie był odważny, a okrutny - czym zresztą odznaczał się człowiek, który zgwałcił własną matkę? - a Skamander powinien zobaczyć udokumentowane prawdziwe czyny mężczyzny, o którym kiedyś ponoć wiedział wszystko.
-Nie zawiedź mnie - odparł, choć chętniej usłyszałby deklarację o ostatniej kropli krwi. Tak przynajmniej rozpłynąłby się honor i cały ciężar, nagle spadający na ramiona Avery'ego, czyniąc z niego niemalże zgarbionego starca. Nie zdążył sięgnąć po różdżkę; jego granatowe oczy spotkały tęczówki Samuela, na chwilę przed tym, nim padł na ziemię, wstrząsany gwałtownymi dreszczami. Ładunki elektryczny porażały członki, a Samael dygotał, miotany spazmami tępego bólu. Podźwignął się po chwili, chwiejnie stając na nogach i równie niepewnie unosząc dłoń.
-Lamino Glacio - wychrypiał, sięgając po wymownie niebezpieczne zaklęcie. Chciał przypomnienia swojego bólu i chciał sprowokować Samuela, by zrobił wszystko, co w jego mocy, aby tej nocy właśnie Avery pierwszy stracił przytomność.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   29.10.16 22:21

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 73


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   31.10.16 22:52

Czas widocznie nie był łaskawy dla Samaela. Z jego zgarbionej sylwetki wręcz uderzała aura bólu. Nie tego zwykłego, łatwo rozpoznawalnego. Coś, co sięgało ciemnymi mackami głębiej. Pytanie tylko brzmiało, czy Skamander dostrzegł to już wcześniej, czy patrzył na dawnego przyjaciela jak ślepiec? Chciał widzieć coś, czego nie było i jak głupiec widział w mężczyźnie kogoś, dla kogo nie znaczył zbyt wiele? Myśl niepokojąca, która drążyła niespokojnie drżące korytarze w umyślę, osiadając gdzieś na skraju, czekając...na ujawnienie ponowne. Auror wolał wierzyć, uparcie wracając do pewności, że kiedyś rzeczywiście się nie mylił, że przeszłość, wcale nie był upleciony z kłamstw wspomnieniem.
Spotkanie Samaela właśnie tutaj, było przypomnieniem tego, o czym chciał zapomnieć, niby bumerangu, który rzucił w złości. Wszystko podobno wracało, to czym częstowało się świat i spotkanych ludzi, w końcu do nas wracało, często, uderzając obuchem w tył głowy. Był idealistą, tym, który wierzył, że w każdym znajduje się cząstka dobra, która wystarczy rozniecić, by zadziałała. Był też mężczyzną wierzył też, że czasami, aby przypomnieć o czymś dobrym, trzeba było potężnego, bolesnego kopniaka lub pięści (zaklęcia?), która - (chyba) metaforycznie prostowała moralny kręgosłup. A przynajmniej powinna. W końcu każdy miał wolną wolę i mógł zdecydować, czy lekcja czemukolwiek służyła. Skamander za nauczyciela się nie podawał, ale w męskiej naturze było coś, co nakazywało tak spoglądać na niektóre spotkania. Tylko dziś - nie był pewien kto, kogo i czego miał nauczyć. Prawdopodobnie, dowie się już po fakcie.
Przez moment patrzył na wygiętą w konwulsji sylwetkę Samaela, ale wiedział, ze ten wstanie. Czar nie był wystarczający, by zrobić mu większa krzywdę, ale kilka cennych oddechów i sił - musiał na to poświęcić. Tak, jak już po chwili on tracił krew, gdy ostre sople z niebywałą precyzją wbiły się w jego ciało, niemal zwalając go z nóg. Upadł na kolano, ale wstrzymał się dłonią, nie pozwalając ziemi sięgnięcia jego ciała. Jeszcze nie teraz. Lepka ciecz błysnęła, gdy mimowolnie sięgnął dłonią ku powstałym ranom, a Skamander z uporem uniósł głowę i chwiejnie podniósł się do pionu.
- Lamino - zaryzykował zaklęciem, celując w mężczyznę, który jeszcze przed chwilą pchnął ku niemu niemal siostrzaną wersję magii.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   31.10.16 22:52

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   03.11.16 20:57

Fizyczna moc przepływała z koniuszków lekko zdrętwiałych palców, kumulując się w wybuchającym promieniu z końca różdżki. Wystrzelił gwałtownie, ostro, rażąc w oczy intensywnością swojej barwy i Avery już wiedział, że Skamandera spotka przykre zderzenie z rzeczywistością. Lodowe sople wbiły się w jego plecy zupełnie jak noże, ale Avery nie był przecież zdrajcą - on jedynie odpłacał pięknym za nadobne, acz ten atak - właściwie wymuszony - oznaczał tylko odpowiedź, ripostę za porażenie go prądem. Musiał się odegrać, choć nie pamiętał już tego bólu, specyficznego swędzenia kończyn, elektrycznych wyładowań, nieprzyjemnego spięcia, skurczu wszystkich mięśni. Wymieniali się cierpieniem, jakby wymieniali uprzejmości. Ot, uśmiech, ukłon, podanie ręki, kolejność zupełnie nie miała znaczenia, bo też nie liczyło się, która część ciała pierwsza opadnie bezładna, nim stoczą się na ziemię nieprzytomni z wysiłku bądź upływającej krwi. Avery był dżentelmenem, więc ustępował Samuelowi pierwszeństwa - by wraz z kolejnym wyplutym przez niego zaklęciem, srodze się zawieść.
-Kurwa - bluzgnął; nie musiał się nawet odsuwać, a promień śmignął kilka stóp od niego - nie był wszak desperatem, wyginającym się, żeby znaleźć się na linii strzału. Obejrzał się jednak smutno, żałując tej lekkiej mgiełki, która powinna przemienić się w noże w kontakcie z jego aurą i przygwoździć go do pomnika, uszkadzając przypadkowe narządy. Nic takiego się nie stało: nie czuł na sobie ciepłej krwi, a chłód przenikliwego wiatru. Podrygi udawanej wiosny w otoczce niebezpiecznych zaklęć, Skamander był zawzięty, a Avery spragniony niebezpieczeństwa. Chciał wyglądać, dokładnie tak, jak się czuł. Zużyty, wypluty, zeszmacony. Mężczyzna dawał mu tę nadzieję i powinien wykorzystać czas, by może wyjaśnić sobie dawne urazy?
-Jeszcze raz - warknął Avery, wpatrując się ze zniecierpliwieniem w Samulea. Na co czekasz, Skamander? Zrób to, nie krępuj się. Jesteśmy równie dobrzy, tylko musisz to udowodnić.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   13.11.16 19:27

Odbierający dech ból - zrobił swoje. macki paraliżującego kończyny uczucia - zajmowało kolejne przestrzenie ciała. Ale źródło pulsowało najmocniej, promieniując ostrym kłuciem. Zamiast magii czuł pod palcami tylko lepką krew, sunącą po jego barku i brocząc wilgocią czarny, rozdarty teraz płaszcz. Miał wrażenie, że przez moment ból odebrał mu czucie w jednej dłoni, ale sprawnie poruszył palcami, zaciskając je mocniej na różdżce.
Zacisnął zęby i podniósł się całkowicie do pionu. Nie miał zamiaru klęczeć przed nikim. Nie pozwalała mu na to ani męska duma, ani tak sztampowa dla niego, gryfońksa buta. Grymas bólu wciąż malował jego twarz, ale zmiótł go pod maską opanowania. Nie spodziewał się wyjść ze spotkania bez szwanku, za dobrze znał (kiedyś) arystokratę, by chociaż na moment stawiać się w walce wyżej. Nie można było go lekceważyć i skończonymi głupcami byli ci, którzy upatrywali w uzdrowicielu kogoś słabszego. Ale to nie znaczyło, że Skamander miał biernie poddać się kolejnym, magicznym atakom. I o tym też doskonale wiedział Avery.
Zacisnął wargi mierząc się z gniewnym niezadowoleniem Samaela. Był dobry. Wiedział to, ale Sam nie mógł też odmówić sobie umiejętności. Złośliwość losu najwyraźniej próbowała mu udzielić osobistej lekcji, mają w głębokim poważaniu ich własne rozstrzygnięcia i plan - jeśli takowy mieli.
- Ignitio - szarpnął się ze słowami, ignorując własne niezadowolenie z nieudanego pierwszego zaklęcia. Samael nie musiał go namawiać na powtórkę i tylko ciche westchnie łączyło się z milczącą wdzięcznością. Nawet jeśli wydawało mu się to dziwne. Avery nieczęsto dawał szansę, gdy zdobył choćby minimalną już przewagę. Zagłuszana pulsującą jeszcze adrenaliną myśl podpowiadała, że szlachcic chciał oberwać. A jego ciało i postawa, milcząco wołała o ból, który...chciał otrzymać. Za co? Co działo się z Samaelem, którego znał? Gdzie podziała się nuta okrucieństwa, którą czasem dostrzegał w granatowych źrenicach dawnego przyjaciela, zastąpiona poszarpanym, rozrywanym, nieznanym do tej pory pragnieniem destrukcji?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   13.11.16 19:27

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 29


Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   17.11.16 0:21

Usłyszawszy ten rozdzierający martwe powietrze syk oczekiwał wkrótce na ciepło płomieni liżących jego ciało, od barku aż po wrażliwą skórę szyi. Spodziewał się uderzenia gorąca, nieprzyjemnego pieczenia, swądu spalenizny, bólu przenikającego kości, dotykającego żywej tkanki, otrzeźwiającego z marazmu. Lekceważył te idiotyczne obawy o trwałe ślady - był magomedykiem i mógł odwrócić wszelkie uszkodzenia, przecież Skamander by go nie skatował. Odwrotnie do niego, gdyby nadarzyła się podobna sposobność. Nie chodziło o stare urazy, lecz zwykłą mentalność, dostrzeżenie w treningu korzyści. Brakowało mu praktyk zakazanych, a dużo większą satysfakcję dawał ktoś, kto potrafił się przed nimi bronić.
Dziś stawiał się jednak w pozycji ofiary, niemal instynktownie kuląc się na świst różdżki. Chciał doświadczyć cierpienia, które oderwałoby jego myśli od Laidan, od słów, jakie przyjdzie mu wypowiedzieć, od tego, jak zostanie zmuszony postąpić, od wszystkich czynów, jakich dokonał przeciwko niej. Skamander powinien wielkodusznie mu to zagwarantować: proste uderzenie w twarz, rozbicie głowy, posłanie go nieprzytomnego do szpitala - och, ileż dałby za kolejne kilka dni egzystowania w stanie zawieszenia oraz nieświadomości. W tej chwili nie brał pod uwagę małej Julie, karmiąc się swoimi problemami, rozdętymi do nienaturalnych rozmiarów. Zwłaszcza, że fizyczny tępota nie nadchodziła, a on wciąż czuł się jak bóg, zdolny do wszystkiego.
-Co z tobą? - warknął, stojąc wbity w ziemię, nieruchomo jak słup, wciąż próżno czekając na uderzenie - nie dajesz rady? - zakpił, dostrzegając w tej prowokacji metodę. Wyprowadzenia go z równowagi, nakłonienia, aby postarał się bardziej. Chciał po prostu podejść i trzasnąć mu w twarz, żeby wypluł zęby i zbierał je z ziemi połamanymi rękami, ale... to on miał cierpieć. Spojrzał na Skamandera wyzywająco, unosząc różdżkę z arogancką wyższością.
-Planta Doleto - wypowiedział wyraźnie, błyskawicznie podejmując atak, przed jakim nie zdołał się ochronić. Tylko tyle: Avery nie zamierzał zrobić mu krzywdy, nie planował dokonywania krwawej rzezi ani nie czuł potrzeby przemienienia swego dawnego druha w krwawą miazgę. Sam pragnął ostrego, pulsującego bólu, cielesności zaklętej w otwartych ranach i opuchniętych siniakach. Nie daj się prosić, Skamander.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 50
UROKI : 22
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   25.11.16 22:22

Nie śmiał się. Milczał. Usta drgały niewyraźnie ale na języku nie pojawiły się i żadne słowa, gdy kolejne zaklęcie przemknęło gdzieś obok obranego celu. Avery wciąż stał na własnych nogach i chociaż nie widział w jego oczach szyderstwa, czuł boleśniej ranę zadaną sobie samemu, trafiająca w męską dumę. To jego nieumiejętność doprowadzała go do złości, a Samaelowi był - paradoksalnie wdzięczny. Wskazywał na słabość, to - nad czym musiał pracować więcej. A kolejne słowa, które celował ku niemu, miały go sprowokować. I za to - był wdzięczny. Adrenalina coraz silniej wrzała i tłumiła ból z zadanych ran. Nie pamiętał już krwi broczącej jego płaszcz, nie pamiętał nawet momentu, gdy porażony zaklęciem, wygiął się, by upaść na ziemię. Płomień palił stopy i jedyne co przez moment mógł zrobić - to kolejny raz kleknąć, podpierając się dłońmi. Różdżkę zaciskał w zaciśniętej dłoni, nie pozwalając jej nawet na moment wypaść, znacząc ziemię swoją obecnością. Hamował ciężki oddech i piekący bólem jęk.
Nie zatańczę przed tobą Avery, nie dam ci tej satysfakcji
Uniósł się wyżej, tylko po to by plunąć na ziemię krwią. Czuł jej słodko-metaliczny posmak na języku. Spojrzał na Samaela bez wyrazu - Chciałbyś - warknął, w końcu podnosząc się do pionu. I nim całkiem wyprostował ciało, różdżka poszła w ruch, wysuwając się przed nim. Był zdeterminowany i nie potrafił odpuścić. Nawet jakby miał walczyć z poziomu klęczek, czy ziemi. Krew wirowała w żyłach i napędzała kolejne myśli. Nie mógł się im ponieść całkowicie. Już dawno nauczył się, że zawsze kończyło się to błędem. A dziś - popełnił ich już kilka.
I gdyby miał czas, gdyby pomyślał dłużej nad zachowaniem dawnego przyjaciela - dostrzegłby ten straceńczy błysk w granatowych źrenicach. Widziałby co trawi wnętrza dumnego arystokratę, którego oczy straciły dawny, okrutny blask, a może wyblakły, mieszając się z dzisiejszym bólem?
- Circo Igni - skoro ogień miał ich trawić, niechaj płomień zatańczy wokół czarodzieja. Niechaj chłonie wrażliwą skórę i zachłannie zajmie jego ciało.
Magia zapulsowała razem z bijącym sercem, razem z pompującą pod skórą krwią, razem ze słowami. Razem z różdżką, która - tak jak płynący ogień - chłonęła zaklęcie.
Proszę Avery.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Cmentarz z kapliczką   26.11.16 21:33

Brawurę zawsze uważał za głupotę, stąd wszystkich byłych Gryfonów spisywał na straty, poważnie powątpiewając w ich zdolności intelektualne. Tym razem jednak krew zaciekle pulsująca w żyłach Skamandera i jego gorąca głowa okazywały się zaletami, których Avery nie omieszkał obrócić na swoją korzyść. Doskonale wiedział, iż starczy zaledwie iskra prowokacji, by Samuela ogarnęła obsesja dorównania mu, udowodnienia swojej wartości, pokazania, iż jest godnym przeciwnikiem dla niego. Albo i lepszym; parał się przecież zawodowym unicestwianiem czarnoksiężników, więc teoretycznie powinien pokonać go z łatwością. Najwyraźniej jednak Avery radził sobie z różdżką równie dobrze: oboje zapierali się zaciekle i oboje walczyli poważnie. Przynajmniej w pewnym sensie. Samael wiedział, iż musi zagrać wyśmienicie, by Skamander nie zorientował się w podstępie, w tym wymuszeniu otrzymania fizycznego bólu. Niemalże nostalgicznie za nim tęsknił, a krwawe szramy oraz podpuchnięte oczy potraktowałby jak trofeum, przyjmując je z niemalże nastoletnim zachwytem nad bitewnymi śladami.
Mógł się napawać rodzajowym obrazkiem, wrzeszczącego mężczyzny, kolejny raz zginającego przed nim kolana, ale obecnie ten widok tylko go brzydził, nasuwając wstrętne wspomnienia, które chciałby wyrzucić z pamięci. Szarpnął różdżką, cofając urok, nie zamierzał go skrzywdzić trwale, gdyby chciał to zrobić, Skamannder już dawno wiłby się pod mocą Cruciatusa. Kuszącą myśl odepchnęło jego zaklęcie, przeszywające grobową ciszę cmentarza i trafiające w ziemię o stopę od Samaela. Krąg ognia zacieśniał się wokół niego, a on czuł coraz gorętsze powietrze, języki ognia zaczynające lizać ciało, drażnić i parzyć skórę. Nieosłonięta odzieżą pokryła się czerwonymi bąblami, napuchła, ledwo mógł utrzymać różdżkę w ręce, ale wydostał się z tego piekła.
-Fulgoro - zawołał słabo, celując bezpośrednio w niebo. I okazując idealnie wyreżyserowane zakończenie, gdy świetlisty grom ugodził w podłoże o kilka stóp od Skamandera.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
 

Cmentarz z kapliczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Stary Cmentarz
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18