Wydarzenia


Ekipa forum
Salon Piękności "Zapach Amortencji"
AutorWiadomość
Salon Piękności "Zapach Amortencji" [odnośnik]02.05.15 1:29
First topic message reminder :

Salon Piękności "Zapach Amortencji"

★★★
Nazwę salonu, "Zapach Amortencji", należy potraktować dosłownie; po przestąpieniu progu przybytku, za sprawą skomplikowanych zaklęć klient odczuwa najbliższy sercu zapach, dokładnie taki, jak gdyby wąchał eliksir amortencji. Prowadzony przez madame Bolton, czarownicę w średnim wieku, o wciąż zniewalającej aparycji. Jej trzy pracownice oferują kompleksowe usługi fryzjerskie oraz kosmetyczne, a także masaże.
Na salon składają się cztery pomieszczenia, każde w kształcie okręgu; są to kolejno poczekalnia z recepcją oraz trzy pokoje przeznaczone do zabiegów odnoszących się kolejno do oferowanych usług. Na ścianach zdobionych tapetą w kształcie rąbów wiszą przestronne, duże lustra.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:25, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon Piękności "Zapach Amortencji"  - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salon Piękności "Zapach Amortencji" [odnośnik]14.09.22 15:51
Była krnąbrnym dzieckiem, choć znającym swoje miejsce i doceniającym drobne pochwały; prezenty, możliwości, wycieczki – pan Ojciec niegdyś rozpieszczał hojnie i niemal przesadnie, ciepło dworku w Petersburgu dekorowały marmury i futra, a konfitura z wiśni i malin była tam najsłodsza – kiedyś być może faktycznie dostrzegłaby zależność między dobrym sprawowaniem i dyscypliną a gratyfikacją, teraz, sama była kowalem własnego losu.
Pozornie uzależniona od ojca, docelowo męża – pozwalała im na rozstawianie pionków na planszy, samej czerpiąc z danych układów tyle ile była w stanie osiągnąć, niezbyt przejmując się faktyczną zgodą z czyjąś wolą, nawet jeżeli na słowa Valerie uśmiechnęła się życzliwie, zupełnie jak gdyby wierzyła w naturalny porządek świata.
Dzieci potrzebowały takich ram, sztywnych i określonych – inaczej w dorosłym życiu nie potrafiłyby podejmować własnych decyzji.
– Dziękuję, moja droga, to faktycznie byłoby cieszące – zapewne jeszcze bardziej niebezpieczne, choć tego nie wyjawiła na głos – Często odczuwam nostalgię i tęsknotę za ojczyzną, nawet jeżeli w Anglii czuję się już nader spokojnie – potwierdzał to order od samego ministra, ukoronowanie jej niemal jak swojej, nawet jeżeli nie była Brytyjką. Czy na angielskich ziemiach faktycznie mogłaby kiedykolwiek poczuć się jak w domu, jeśli Karkarov pielęgnowałby ich wspólne dziedzictwo?
– Och, Valerie, jeszcze odrobinę mi brakuje – zachichotała na wspomnienie o tytule samej księżniczki, choć ta wizja faktycznie była częsta w jej życiu w wieku nastoletnim; Romanowowie byli niepodważalną potęgą w dawnym świecie, a rodzina Dolohovów, przytulona do carskiego skarbca od pokoleń korzystała z dobrodziejstw potężnej Rosji.
Lubiła stare historie i legendarne dzieje; sama nierzadko podawała się za rzekomo zaginioną Anastazję, kiedy jej kroki na brytyjskiej ziemi były jeszcze świeże i niepewne, a ona pełna chęci złośliwej zabawy – Następne spotkanie jest po mojej stronie, moja droga. Nie wiem czy przebiję tak urocze zaproszenie jak twoje. Jestem zobowiązana – wyjawiła z rozbawieniem, choć wciąż uśmiechając się w kierunku pani Sallow uprzejmie. W rzeczywistości w jakiej się znalazły, w rolach jakie objęły, nie było chyba miejsca, którego nie mogłyby odwiedzić.
Na moment przymknęła oczy, a kiedy specjalistka od masażu oświadczyła, że sesja dobiegła końca, podniosła się z leżanki i subtelnie przeszła przez pomieszczenie w stronę parawanu, mogąc na nowo odziać się w odpowiedni strój. Wychyliła się zza przenośnej, materiałowej ścianki, odnajdując wzrok Valerie.
– Pytasz o pogodę? Skandynawia jest zimna – odparła, a kącik ust drgnął ku górze – Tereny szkoły spowija głównie śnieg i ciemność, choć jezioro przy zamku jest spektakularne. Tak samo lasy. Cały budynek otaczają wysokie góry – wyjaśniła, z pomocą asystentki kończąc ubieranie i później wyłaniając się zza parawanu – Dobre miejsce na wędrówki. Na zahartowanie ciała, ale i ducha – gloryfikacja tężyzny fizycznej w Durmstrangu była niemalże słynnym, utartym stereotypem, nierzadko przesądzającym o niechęci posyłania do placówki dziewcząt – Nie jest tam tak zimno jak na Sybirze, ale… to zupełnie inne miejsce niż Anglia. Piękne – miała wiele sentymentu wobec Norwegii, co dało się wyczuć w głosie.
Niedługo później Dolohov przeszła przez pomieszczenie, dołączając do boku pani Sallow, gotowa na kolejne zabiegi upiększające.
– Pomyśl tylko o możliwościach noszenia najbardziej gustownych futer… – szepnęła z nutą rozbawienia, wyobrażając sobie małą córkę Valerie ubraną w ciepłe odzienie z niedźwiedzia czy białej fretki.




will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5 +3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Salon Piękności "Zapach Amortencji" [odnośnik]19.09.22 17:57
Wychowując swą córkę Valerie pragnęła przede wszystkim dwóch rzeczy — zapewnienia jej jak najbardziej beztroskiego, pomimo toczącej drobne ciałko choroby życia, ale także (a może przede wszystkim) wyposażyć ją w takie umiejętności i zasoby, które pozwolą jej nie popełniać błędów matki. Obiecała sobie, że nie pozwoli nigdy zaplątać się w układy i układziki, które byłyby szkodliwe dla jej dzieci; miała nadzieję i obowiązek urodzić Corneliusowi syna, a gdyby ich drogi zeszły się znacznie wczesniej, pewnie już byliby rodzicami małej gromadki. Choć rzadko kiedy mówiła o tym na głos, w głębi serca marzyła przecież o dużej, szczęśliwej rodzinie.
I ta myśl pomogła jej przede wszystkim w trakcie tragedii niemieckiej tułaczki. Podobnie jak potajemne kontynuowanie tradycji i nawyków, które wyniosła z ojczyzny. Domyślała się — może niesłusznie — że podobny mechanizm mógłby przecież dopomóc także innym kobietom znajdującym się w mniejszym lub większym stopniu na obczyźnie.
— Nic dziwnego, dom, niezależenie od tego, w jakim kraju, czy regionie się znajduje, zawsze niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny. A tęsknota wyjątkowo często jest jednym z czynników zmuszających człowieka do działania. Przed nią znajdują się chyba tylko dwie emocje — zawiesiła na moment głos, pozwalając imaginacji Tatiany na domyślenie się odpowiedzi. Sama wygięła usta w przyjemnym uśmiechu, usługi tego miejsca nie miały sobie równych w całej stolicy. — Strach i pożądanie. W tej kolejności. — dokończyła szeptem, na moment zawieszając jasnobłękitne spojrzenie prosto w tęczówkach Dolohov. Nie była już młódką, pewnie poznała smak życia pomimo swego raczej szlachetnego rodowodu. A Valerie była pewna, że dzięki temu zrozumie i potwierdzi jej słowa.
Ciepły, perlisty i melodyjny śmiech wydostał się spomiędzy warg śpiewaczki, słysząc obietnicę składaną przez Tatianę. Była naprawdę uroczą towarzyszką, kimś, przy kim Valerie nie czuła aż tak dużej konieczności pilnowania swego języka (choć przez cały czas ich spotkania pozostawała ostrożna względem wypowiadanych przez siebie słów i poruszanych tematów, wszak była przede wszystkim osobą publiczną, a nawet zaufanym pracownicom madame Bolton zdarzało się coś wymsknąć, gdy zaszczękały złote galeony).
— W takim przypadku nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wyczekiwać następnej takiej okazji — tak samo jak oczekiwały nadchodzącej wielkimi krokami przejścia do części fryzjerskiej. Przez chwilę Valerie milczała, pochłonięta przeglądaniem przygotowanego przez obsługę katalogu proponowanych upięć — o włosy dbała bowiem Valerie równie mocno i regularnie co o ciało i głos, nie potrzebowały one więc wiele do prezentowania się w najwyższej formie. Ostatecznie pokazała pracownicy wybraną przez siebie opcję, jako zamężna kobieta najczęściej upinała swe włosy, pozwalając sobie na spektakularne fale głównie w trakcie występów.
Prędko oderwała się jednak od krainy fryzjerskiego fotela, znów poświęcając większą część uwagi Tatianie i snutej przez nią historii o norweskiej szkole.
— Zimno nie jest takie szkodliwe, jeżeli nie dokucza mu wilgoć — dlatego właśnie Valerie wolała mroźniejsze zimy od wczesnowiosennej pluchy. Podobnie rzecz się miała z klimatem, który wspomógłby samopoczucie i siłę Hersilii. — Gdyby jedynym czynnikiem decydującym miały być twoje słowa, podjęłabym decyzję dzisiaj — oznajmiła chwilę później, uśmiechając się przy tym delikatnie rozczulona. Choć Tatiana nie należała do osób, które można było posądzić o swego rodzaju rzewliwość, w sposobie, w którym mówiła o Norwegii, czaiła się pewna czułość, sentyment do opisywanego przez nią miejsca.
Pani Sallow klasnęła w dłonie.
— Nie ma chyba widoku piękniejszego od dziewczynki w ciepłym futrze, z policzkami różowymi od szczypiącego mrozu... — tym razem to Valerie zabrzmiała nieco sentymentalnie, lecz zaraz powróciła do swego spokojnego, zadowolonego z życia tonu. — Ogromnie ci dziękuję, Tatiano. Na pewno będę miała o czym myśleć przez najbliższe miesiące, a dopiero zbliżamy się do lata...
Rozbawiony ton madame Sallow zaginął gdzieś pomiędzy pomieszczeniami, bowiem w trakcie swego dzisiejszego pobytu wraz z panną Dolohov odwiedziły jeszcze salon kosmetyczny i poddały się — zgodnie z życzeniem tej drugiej — zabiegom upiększającym także paznokcie.
Ale odrobina dekadencji jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

| z/t x2




tradition honor excellence
Valerie Sallow
Zawód : Celebrytka, śpiewaczka
Wiek : 29/30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
sharpen your senses
and turn the knife
i know those
party games too
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10881-valerie-vanity#331558 https://www.morsmordre.net/t10918-andante#332758 https://www.morsmordre.net/t10920-tell-me-i-m-your-midnight-muse#332762 https://www.morsmordre.net/f408-kensington-harley-gardens-10 https://www.morsmordre.net/t10921-skrytka-bankowa-nr-2362#332773 https://www.morsmordre.net/t10919-v-vanity#332759

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Salon Piękności "Zapach Amortencji"
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach