Wydarzenia


Ekipa forum
Zamknięta część portu
AutorWiadomość
Zamknięta część portu [odnośnik]17.07.17 1:54
First topic message reminder :

Zamknięta część portu

Ciężki zaduch mniej lub bardziej stojącej wody, to pierwsze co uderza przechodnia. Trzeszczące deski wysuniętych wgłąb wody kładek, spróchniałe beczki ustawione pod osmolonymi od kilu niegaszonych pożarów - ścianami magazynów i resztki unoszących się na wodzie łódek - niektóre wciąż zdatne, by unieść pasażera czy dwóch. Jeśli poszukujesz szybkiej przeprawy, czy też ukrycia - to miejsce wydaje się idealne. Przynajmniej dla najbardziej zdesperowanych. Kiedyś musiały tu cumować płytsze statki i rybackie łodzie, a pozostałości po dawnej świetności rysują pozostawione w nieładzie przedmioty, nadpalone fragmenty pływających przy brzegu desek.
Ta część portu jest oddzielona nie tylko od strony samych doków. Stojąca woda to efekt kilku krat zatopionych resztek statków, które stworzyły naturalną barykadę. A jednak, wciąż istnieją przejścia, które pozwalają dostać się w tę zapomnianą część doków. Oczywiście, jeśli rzeczywiście tego chcesz. Albo musisz.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 12:20
The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 57

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 HXm0sNX
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 14:05
Mogli ich spacyfikować, ale byli – co zresztą było wyraźnie zauważalne – zbyt przyjaźnie nastawieni do mugoli ogółem. Nie chciał robić krzywdy mugolom, bo przecież wiedział, że dla nich to wszystko jest czymś zaskakującym. Sam wciąż borykał się ze swoimi dawnymi urazami, poważną sprawą, która pomimo tego, że była przeszłością, to wciąż go dręczyła jak koszmarne wspomnienie. Stąd też używanie magii, szczególnie teraz, po tylu latach i w dodatku biorąc pod uwagę tajemniczej „anomalii”, której nikt porządnie nie potrafił mu wytłumaczyć było dla niego czymś może nie traumatycznym, ale delikatnie stresującym i oddziaływującym na jego przebłyski pamięci tego, co wydarzyło się ponad osiem lat temu. No, ale jak to sam już zdołał stwierdzić w swoich myślach, akurat ci… padalcy… zasługiwali na postać królika.
On sam ucieszył się z ugaszonego płomienia, który nie zdołał rozprzestrzenić się po rękawie i na całe szczęście został zdławiony pod jego dłonią. Zmarszczył czoło, wciąż czując ból na nadgarstku. Najchętniej wsadziłby teraz całą dłoń do lodowatej wody, byleby tylko uśmierzyć ból. Kiwnął tylko głową, kiedy usłyszał pytanie panny CH. Nic mu nie było, pomijając okropne, piekące poparzenia. Westchnął ciężko, słysząc jej kolejne pytanie. Jak miał jej wytłumaczyć czym jest pistolet? Sam nie rozumiał do końca mechaniki tego… urządzenia, ale wiedział, że przy jej pomocy w szybki sposób można „pozbyć się”, czyli zabić człowieka. Przyglądał się leżącej na podłodze broni. Podniósł ją i obejrzał uważnie. Urządzenie to było wyjątkowo brzydkie i zimne. Odrażające. Zaraz też podniósł swoją różdżkę, która upuścił, gdy zaczął się palić.
To broń palna. „Pistolet”, tak na to mówią mugole. Kiedy byłem na Bałkanach, to zestrzelili mi przez tę broń kilka sów. Tamci mugole mieli dziwną tradycję strzelania w niebo podczas wielu wesel. Nie wiem do końca jak działa, ale wiem, że zabija, bo wystrzela takie dziwne coś, co oni nazywali „metak*”-iem i wydaje okropny huk. Ja bym to przyrównał trochę do procy… ale o większej mocy – wyjaśnił natychmiast i odwrócił się do twarzą do swojej towarzyszki, kiedy ta tylko wyszła zza pudeł. Dopiero teraz zauważył drobny ślad po krwi pod jej nosem. – Co się dzieje? – Przeraził się, bo nie chciał przecież, żeby dziewczyna mu tutaj zemdlała, to byłby dość spory kłopot, bo musiałby zająć się nie trzema kobietami, a czterema. – Na Merlina, dobrze się czujesz? Czy wszystko w porządku? Chorujesz na coś? – Wypytywał, bo jednak nie potrafił zrozumieć, że ma do czynienia z objawami sinicy. Po pierwsze nie znał się zbyt dobrze na chorobach, po drugie… nie zwrócił przy tym uwagi na jej rękę, bo przejął się nosem. Tym bardziej zmartwił się, gdy ta zamiast zająć się sobą, wolała skupić się na uwięzionych i na kicających królikach. Chociaż… jej uwaga była wyjątkowo słuszna. Należało stąd jak najszybciej wyjść, więc kiwnął tylko głową.
Już miał się zająć jegomościami, kiedy obracając się dostrzegł trzy różdżki na stole tuż przy kobietach. Czyli te trzy panny, które dały się tak urządzić mugolom… to wiedźmy? Zdziwił się i uniósł brwi. Po chwili zaśmiał się cicho. – Wiesz, że to wiedźmy? – rzucił pytaniem w stronę panny CH. – Trzy wiedźmy, na gacie Merlina, trzy wiedźmy! – niemalże wykrzyczał, będąc zaskoczonym i rozbawionym tym, że żadna z nich nie potrafiła się obronić przed trójką niemagicznych. Pokręcił głową. – Ich różdżki są na stole obok ciebie – oznajmił, wskazując ruchem głowy ich położenie.
Pozostawała jeszcze jedna sprawa, o której wspomniała czarownica. Pamięć mugoli o tym, co tutaj zaszło należało wymazać. Natychmiast więc zwrócił swoją uwagę na urocze króliczki… właściwie na wracającego do swojej formy mugola i królika. – Dobra, panowie, niestety musicie zapomnieć o tym, co tutaj zobaczyliście. Chociaż szkoda… może ze świadomością istnienia czarownic, nie próbowalibyście ich ponownie atakować. W szczególności kobiet.
Swoją różdżkę skierował wpierw na mugola, który właśnie wrócił do swojej prawowitej formy i był wyraźnie tym faktem przestraszony. Wahał się chwilę czy powinien próbować „Obliviate”. W końcu jego ojciec oberwał takim samym zaklęciem na początku maja. To mogło obrócić się przeciwko niemu samemu… Chociaż… Uśmiechnął się sztucznie, dlaczego miałby się zamartwiać czymś takim? Nawet jeżeli… Należało pozbyć się obecnie myśli o ryzyku. Przecież oboje (tzn. mugole) zasłużyli na to, żeby pozostać w słodkiej niewiedzy. Pozbywając się swoich zmartwień, wypowiedział ostatecznie inkantację zaklęcia: „Obliviate”. Chciał usunąć wspomnienie z całego tego nieprzyjemnego zajścia. Zaraz też skierował swoją różdżkę w stronę (jeszcze) królika. Tu miał problem nad tym, które zaklęcie powinien obrać. Mógłby spróbować użyć jeszcze raz „Obliviate”, ale z drugiej strony... Zacmokał, będąc podirytowany swoim niezdecydowaniem. Po chwili namysłu rzucił w królika zaklęciem: „Confundus”, mając nadzieję, że zdezorientuje ono porządnie mugola, który przecież miał zaraz zamienić się z powrotem w człowieka.

*metak - (srb.) nabój, pocisk, kula
1 - Obliviate, 2 - Confundus


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Na zdrowie i do grobu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 14:05
The member 'Anthony Macmillan' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 55

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 YYilhva

--------------------------------

#3 'k100' : 4

--------------------------------

#4 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 HXm0sNX
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 15:15
Charlene miała duże opory, jeśli chodzi o atakowanie mugoli. Jakichkolwiek, nawet takich. Zdawała sobie sprawę, że nawet niewinne zaklęcia mogły być dla nich traumatycznym doświadczeniem, a brzydziła się przemocą. Niestety w tym przypadku nie mieli wielkiego wyboru, musieli coś zrobić. Dlatego Charlie zdecydowała się na zaklęcie, które nie powodowało obrażeń ani trwałej przemiany, bo mimo braku wiedzy o świecie mugoli zdawała sobie sprawę, że w ich przypadku uleczenie skutków magii byłoby znacznie trudniejsze. Jakieś konsekwencje swojego uczynku i porwania niewinnych kobiet musieli jednak ponieść, choć żałowała, że nie ma zielonego pojęcia, jak w ich świecie działał wymiar sprawiedliwości i odpowiednie służby, które mogłyby złym mugolom wymierzyć konsekwencje odpowiednie w ich rzeczywistości.
Wysłuchała wyjaśnień mężczyzny, który przybliżył jej, czym był tajemniczy przedmiot, którego wcześniej, jak się okazało słusznie, się wystraszyła.
- Czyli to coś w rodzaju metalowej różdżki, tyle że do zabijania? – zapytała, wzdrygając się. W świecie magii zabijała czarna magia, była czymś złym i nielegalnym. Spojrzała więc na tajemniczy przedmiot z obrzydzeniem jakby patrzyła na wyjątkowo odrażającego i jadowitego węża. Mugole byli naprawdę kreatywni i pomysłowi, żeby ułatwiać sobie życie bez magii, ale niestety ich kreatywność najwyraźniej obejmowała też sposoby krzywdzenia i zabijania bez czarów. Ich wytwory mogły nieść ze sobą zarówno dobre, jak i złe rzeczy, tak samo jak wytwory czarodziejów.
Mężczyzna szybko zauważył krew pod jej nosem i na ustach.
- Ach, to... To wina anomalii – wyjaśniła szybko, bo tak było w istocie, anomalia zaatakowała ją w momencie użycia zaklęcia. – Proszę się nie martwić, to mnie nie boli. Za chwilę powinno przejść – uspokoiła go, choć było jej na swój sposób miło, że się zmartwił. – Mamy teraz ważniejsze sprawy niż ta odrobina krwi.
Charlie skupiła się na kobietach. Ich uwolnienie było ważniejsze niż ta drobna niedogodność. Udało jej się rozplątać więzy, a po kolejnych słowach Anthony’ego obejrzała się za siebie i rzeczywiście, parę metrów dalej zauważyła stół i leżące na nim różdżki. A więc kobiety rzeczywiście były czarownicami, nie mugolkami mylnie uznanymi za wiedźmy. Także zdziwiła się, że kobiety nie potrafiły się obronić przed mugolami zanim straciły różdżki, bo po ich utracie tak czy inaczej stawały się równie bezbronne jak mugolki. Gdyby któraś potrafiła używać magii bezróżdżkowej, na pewno już dawno by się same uwolniły. Nie wiadomo też, ile czasu tu spędziły, ale wyglądały dość marnie. Charlie mogła zauważyć na ich dłoniach i twarzach siniaki, a jedna, ta która wyglądała na najbledszą i najsłabszą, niemal półprzytomną, miała też na ramieniu ranę pokrytą skrzepniętą krwią. Może od tego dziwnego przedmiotu, który Anthony nazwał „pistoletem”? Może to w ten sposób mugole pokonali czarownice, zastraszając je tymi ustrojstwami? Dla wielu czarodziejów te złowieszcze narzędzia mogły być równie straszne i niepokojące, jak dla mugoli czary.
- Idźcie w stronę wyjścia, uciekajcie. Zaraz do was dołączymy – powiedziała, biorąc różdżki i oddając je właścicielkom. Kobietom nie trzeba było powtarzać dwa razy, natychmiast pobiegły w stronę wyjścia, choć jedna z nich, ta z raną, wyraźnie się słaniała i musiała być podpierana przez biegnącą obok blondynkę.
Obracając się w stronę Anthony’ego i mugoli, mogła zauważyć, że jeden właśnie odzyskiwał ludzką postać. Wyraźnie zdezorientowany zachwiał się na nogach i spojrzał na nich błędnym wzrokiem, ale jego strach mógł prowadzić do agresji – w ich stronę, lub w stronę kolejnych których uzna za czarownice. Nie można ich było pozostawić ze wspomnieniami całego zajścia, i choć nie potrafiła rzucić Obliviate, postanowiła spróbować ze skonfundowaniem mugola na tyle, by go zdezorientować zanim zaatakuje jej towarzysza.
- Confundus! – krzyknęła, celując w niego różdżką.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 15:15
The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 43

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 HXm0sNX
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 19:17
Spojrzał na swoją towarzyszkę wyraźnie zaskoczony, gdy ta przyrównała mugolski pistolet do metalowej różdżki. W sadzie… to miała trochę racji, choć różdżka nie przypominała kształtem tego typu broni. Z drugiej strony – z pistoletu wychodziło to cylindryczne „coś”-„metak”, którego odpowiednika w języku angielskim nie potrafił odnaleźć, z różdżki natomiast „wychodziły” zaklęcia, czasami objawiające się kolorowymi poświatami. W tym fakcie było już więcej podobieństwa. Na jego twarzy zaraz pojawiło się zamyślenie, bo w sumie… myśl była trafna choć nie do końca. Kiwnął tylko głową, ale po jego twarzy widać było, że nie jest stuprocentowo pewny tego przyrównania.
Właściwie… to tak i nie – odezwał się. – To już zależy od szczęścia ofiary – dodał. – Jedna z moich sów trochę się trzymała po takim spotkaniu z tą bronią. Nawet zacząłem się do niej przyzwyczajać, ale koniec końców nie wytrzymała. Z tego co wiem, co niektórzy mugole używali tej broni do łowienia zwierząt w ogóle – zerknął jeszcze raz na trzymany przez siebie pistolet. Nie wiedział, co go podkusiło, żeby opowiadać część jego przygód z jego podróży, ale osoba panny CH zdawała mu się być dobrą duszą, taką której mógł zaufać. Szczególnie podczas takiej sytuacji. Tak mu też się zdawało w Czerwonym Imbryku, kiedy przyłapał ją na tym jakże wstydliwym problemie, który i wtedy udało im się jakoś rozwiązać. Być może dlatego też niepokoił się śladami krwi, które zauważył pod jej nosem. – Pójdziemy do Munga… po tym wszystkim… - Nie chciał bagatelizować symptomów, które zauważył, a nie bym magimedykiem, żeby ocenić czy rzeczywiście nie miał się czym martwić.
Jego uwaga ponownie skupiła się na mężczyznach, którzy wyraźnie byli przerażeni pokazem magii, jaki sprezentowała im panna CH. Westchnął cicho, widząc że jego próby wychodzą na marne, bo jego różdżka zupełnie go nie posłuchała… do pewnego stopnia. Bo zauważył błysk ze swojej różdżki, który przebiegł mu po dłoni, ręce i wniknął w jego klatkę piersiową. Zdziwił się, bo w tym samym momencie zauważył, że dłoń przestała go piec. Uniósł jedną brew wyraźnie zaskoczony tym faktem. Jednak gdy spróbował użyć Confundusa… nic a nic się nie wydarzyło. Musiał być chyba wciąż przejęty faktem, że przed chwilą się palił… albo był zdekoncentrowany ucieczką czarownic. Te na całe szczęście nie stały się ofiarą ludzkiego, w pewnym sensie, przemytu. Sam obejrzał się za dziwnie znajomą mu blondynką, do której się uśmiechnął i machnięciem ręką nakazał by jak najszybciej stąd odeszły. Nie był też zadowolony z faktu, że oba zaklęcia zwyczajnie mu nie wyszły.
Tak też patrzył z politowaniem na próbę stanięcia na nogach przez jednego z panów porywaczy. Pokręcił na głową. Obraz godny pożałowania… w dodatku przyprawiający ich o kłopoty. Jakby na to nie patrzeć – użyli magii przeciw mugolom, czego raczej nie powinni robić. Przynajmniej on nie chciał ponownie siedzieć w Tower, choć ta sprawa nie była tak poważna jak oskarżenia, które mu zarzucano te nieszczęsne dziesięć lat temu. Tak też, gdy tylko Charlene rzuciła zaklęcie, postanowił spróbować jeszcze raz swojego szczęścia, mając nadzieję, że teraz, będąc bardziej skupionym, wszystko powinno pójść zgodnie z planem:
Confundus – wypowiedział zaklęcie, które skierował w stronę drugiego z porywaczy.

215/215


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Na zdrowie i do grobu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.04.18 19:17
The member 'Anthony Macmillan' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 14

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 HXm0sNX
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 13:55
Różdżka była pierwszym skojarzeniem Charlie, być może przez sposób, w jaki mugole trzymali owe przyrządy, wyciągając je przed siebie tak, jak czarodzieje wyciągali różdżki. Co prawda nie zdążyła zobaczyć, co z nich wychodzi, bo zanim mugol użył narzędzia został zmieniony w królika, ale jej wyobraźnia już pracowała pełną parą i próbowała wyobrazić sobie, co mógł im zrobić tą rzeczą.
- To i tak brzmi strasznie – powiedziała cicho. Niestety ludzka natura pozostawała niezmienna bez względu na magiczność, w każdej społeczności trafiały się jednostki, które postępowały niewłaściwie i próbowały kogoś krzywdzić. Choć z drugiej strony miała teraz okazję przekonać się na własne oczy, że mugole wcale nie byli tacy bezbronni, potrafili nawet zniewolić te trzy czarownice, choć teraz wystarczyła jedna alchemiczka mierna w walce, żeby ich obu transmutować w króliki zanim użyli tej swojej niemagicznej broni. Zderzenie dwóch światów mogłoby być bolesne dla obu stron, jeśli przebiegało w taki sposób, a nie powinno tak być. Ich światy nie powinny spotkać się w atmosferze wzajemnej nienawiści, a powinny egzystować obok siebie w pokoju, choć niektórzy próbowali dotychczasowy porządek zburzyć, a anomalie jeszcze bardziej nadszarpnęły równowagę między dwoma światami. Ale nie nienawidziła mugoli, nawet teraz. Nie zamierzała oceniać ich wszystkich przez kilka zepsutych jednostek, które dziś napotkała.
- Nie muszę iść do Munga. To te kobiety mogą bardziej tego potrzebować – powiedziała, bagatelizując wciąż powoli sączącą się krew. Znów otarła ją rękawem, z satysfakcją patrząc, jak oswobodzone czarownice uciekają i w końcu znikają za drzwiami, które wcześniej zauważyła. Miały różdżki, mogły się teleportować i trafić do Munga lub wrócić do swoich domów. Były wolne, ale Charlie i Anthony mieli do załatwienia ostatnie sprawy. Naprawdę żałowała w tej chwili, że nie przyłożyła się bardziej do nauki zaklęć. O ile Confundus wyszedł jej bez większego problemu, tak Obliviate pozostawało poza jej zasięgiem. Nie chciała nawet próbować go rzucić w obawie, że wyrządzi mugolowi większą krzywdę. Zaklęcia zmieniające pamięć i działające na umysł były niezwykle delikatną kwestią i nie zdecydowałaby się na nie, nie mając dostatecznych umiejętności, by zrobić to dobrze i bez szkody. Chodziło przecież tylko o to, by zatrzeć w ich pamięci wspomnienia całego zajścia, by zapomnieli o tym, że zostali zaatakowani magią i byli królikami.
Tymczasem drugi z mężczyzn też odzyskał swoją postać; zaklęcie Lapifors działało zbyt krótko.
- Powinniśmy także stąd uciekać – rzuciła do swojego towarzysza, widząc, że obaj mugole odzyskali już swoje postacie. Jeden z nich, którego trafiła Confundusem, chwiał się i nie rozumiał, co się wokół niego dzieje, a drugi patrzył na nich błędnym wzrokiem, najwyraźniej próbując zrozumieć, co przed chwilą zaszło.
- Confundus – rzuciła też na niego, po czym zaczęła biec w kierunku wyjścia, licząc że Anthony zaraz do niej dołączy.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 13:55
The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 63

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 3 Ak2Kizx
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 15:05
Trafiały się i takie jednostki, a to niestety mocno dołowało Anthony’ego. W swojej wyobraźni miał obraz mugoli z południowowschodniej Europy, ze swojej podróży – pogodnych, szczęśliwych, co poniektórych biednych, ale wyjątkowo przyjaźnie nastawionych… No, może pomijając ich nastawienie do Niemców, bo na dźwięk „Niemcy” część z nich zaczynała pluć i przeklinać lub płakać, co jak zdołał wychwycić Anthony, było efektem ich ostatniej, wielkiej, mugolskiej wojny. Tak też zachowanie i plany dwójki mugoli, których tutaj naszli i przyłapali na niecnym planie próby sprzedaży trzech czarownic do „burdelu”, rujnowały mu obraz miłego niemagicznego świata. Tak to jednak w życiu jest, że są atakujący i ofiary. Niestety. Cieszył się jednak, że udało im (to znaczy Anthony’emu i panny CH) pokrzyżować ich plany, głównie dzięki pannie „władającej królikami” i jej udanym zaklęciom. On z kolei zdawał się być zupełnie nieprzygotowany do stresu związanego z walką. Ba, dawno nie używał magii, więc może to powodowało niską efektywność jego magii. Tak przynajmniej tłumaczył swoje niepowodzenia w rzucaniu zaklęć.
To nie wygląda dobrze – stwierdził oschle, przyglądając się czarownicy. Przejmował się tym krwotokiem i to bardzo. Nie rozumiał dlaczego z kolei ona ignorowała takie symptomy. Fakt, udało im się pozbawić mugoli broni i porządnie ich nastraszyć, a właściwie to ona ich nastraszyła zamianą w dwa słodkie króliki… na krótko… ale jednak! Teraz mogła chociaż trochę pomyśleć o sobie i o tym, że czary trochę jednak ją kosztowały. Nie musieli się także martwić o niedawno jeszcze więzione czarownice, bo te, teraz, powinny sobie poradzić, a przynajmniej taką miał nadzieję. Westchnął ciężko. Naprawdę tego nie rozumiał… wiele rzeczy dzisiaj nie rozumiał. Do tego wszystkiego dochodziła jego dekoncentracja i fatalne wykonanie czarów. Kolejny Confundus prawie by się udał, bo koniec różdżki już miał coś wystrzelić… ale nic z tego nie wyszło. Zupełnie nic. Macmillan przewrócił oczami, niezadowolony z siebie. Naprawdę nie rozumiał, co się z nim działo, że nic mu nie szło tak, jak sobie pomyślał.
Powinniśmy, ale jak widzisz… kiepsko mi… – już miał dokończyć zdanie, kiedy usłyszał jak kobieta wypowiada zaklęcie, które udało jej się bez najmniejszego wysiłku. Zamknął rozdziawione usta i zarumienił się ze wstydu. – W takim razie możemy już iść… – dodał cicho i pobiegł za swoją towarzyszką.
W momencie jednak, kiedy wybiegał na świeże powietrze zaczął czuć dziwny, niezbyt przyjemny zapach. Skrzywił się znacznie, szczególnie kiedy w końcu wybiegli na świeże powietrze, a on zauważył… wodę… i obraz czegoś, co nazwałby jedynie nędzą i rozpaczą.
Na Merlina… co to za miejsce… – mruknął pod nosem, nie będąc zadowolonym z tego, że sieć Fiuu wysłała ich akurat tutaj. Ze wszystkich miejsc na świecie… dlaczego akurat musiało to być coś przypominające opuszczony magazyn? W dodatku w pobliżu tak… niemile pachnącego… zbiornika wodnego… Zakrył twarz dłonią, podszedł do panny CH i już miał dać popis swojego niezadowolenia wszystkim, co związane jest z Ministerstwem, gdy dostrzegł kolejną stróżkę krwi, wydobywającą się z jej nosa. – Idziemy do Munga. Znowu krwawisz. I to mocno… – brzmiał ostro, trochę tak, jakby rozkazywał. Natychmiast ściągnął swój szal i wręczył go dziewczynie. – Tylko nie mów mi, że to nic poważnego. Lepiej, żeby ktoś cię obejrzał i żebyś się upewniła, że wszystko w porządku.


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Na zdrowie i do grobu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 16:06
Charlie nigdy nie była za granicą, więc nie wiedziała dokładnie, jak tam funkcjonują czarodzieje, nie mówiąc o mugolach. Nawet o życiu tych brytyjskich miała bardzo mizerne pojęcie. Może byłoby inaczej, gdyby jedno z jej rodziców było mugolem i mugolakiem, ale oboje byli magiczni, i jedyne opowieści ze świata mugoli poznawała z ust szkolnych znajomych mugolskiego pochodzenia. Ale nadal były to tylko opowieści i nie mogły całkowicie zastąpić bezpośrednich doświadczeń.
Naprawdę żałowała, że te dzisiejsze doświadczenia wyglądały tak, a nie inaczej, ale miała nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mieć okazję by poznać świat mugoli od tej lepszej strony.
Tak czy inaczej z ich niespodziewanego pojawienia się tu wskutek błędu w sieci Fiuu wyniknął jeden pozytywny skutek: odnaleźli i uwolnili uwięzione czarownice. To dobrze się stało, że tu trafili, bo inaczej kto wie, jaki los spotkałby te kobiety, mimo magicznej mocy zupełnie bezradne bez różdżek. Mugole spędzili kilka minut w króliczych ciałach i pewnie naprawdę postrzegali Charlie jako wiedźmę, ale miała nadzieję, że za sprawą skonfundowania zapomną o wydarzeniach ostatnich minut lub wezmą to za przywidzenie. Z tego co słyszała, mugole często znajdowali sobie wytłumaczenia na zjawiska odbiegające od tego, co było im znane.
Kiedy drugie z jej zaklęć trafiło w cel i skonfundowało mugola, mogła poczuć nagłą słabość, a z jej nosa jeszcze silniej buchnął strumień krwi, ściekając jej po ustach i brodzie, kapiąc na sukienkę i na podłogę. Gdy biegła, zostawiała za sobą czerwone kropki, ale zwolniła dopiero po opuszczeniu czegoś w rodzaju magazynu. Gdy i Anthony wybiegł za nią, starannie zatrzasnęła drzwi i mimo słabości popchnęła stojący obok niezidentyfikowany przedmiot który wyglądał na dość ciężki, by przywalić drzwi i uniemożliwić mugolom ewentualną pogoń. Podejrzewała jednak, że przez najbliższe minuty wciąż będą bardzo skołowani i nawet nie będą wiedzieli, że powinni kogoś ścigać. Na to liczyła.
Gdy tylko znaleźli się na zewnątrz, natychmiast się rozejrzała, zastanawiając się, gdzie w ogóle jest. Mimo silnego krwotoku z nosa mogła wyczuć ciężką, nieprzyjemną woń stojącej wody i gnijących resztek.
- To wygląda jak wyjątkowo zapuszczona część dzielnicy portowej... Choć tak naprawdę nie mam żadnej pewności, czy to nadal Londyn, czy może inne miasto portowe – zastanowiła się. Stosunkowo rzadko bywała w londyńskiej dzielnicy portowej, a jeśli bywała, to w tych schludniejszych i milszych częściach. Tutaj nigdy nie była, zdecydowanie nie wyglądało to na miejsce przeznaczone do miłych spacerów, raczej jako zakątek odpowiedni do lewych interesów i spotkań wyjętych spod prawa, i nie dziwiło jej, że ci mugole wybrali właśnie takie miejsce na swoją kryjówkę.
Krwotok niestety nie mijał. Choć co chwila ocierała nos, czerwone kropelki wciąż spływały w dół. Przód jej ubrania był już wyraźnie poznaczony czerwienią, podobnie jak czubki jej butów i deski pod jej stopami. Zaczynało jej się lekko kręcić w głowie, na domiar złego Anthony zauważył jej stan, bo krwi było za dużo, by ją przed nim ukryć.
- To... anomalie – wyszeptała znowu. Okropne anomalie, które dopadły ją podczas używania magii. Przyjęła jednak podany jej szalik, próbując zatamować krwawienie. – Za chwilę powinno przejść. Uzdrowiciele mają poważniejsze sprawy na głowie... – zaczęła, ale w tym momencie zachwiała się lekko. Chwila słabości spowodowana anomaliami nałożyła się na ogólne zmęczenie po dniu pracy i to, że ostatni raz jadła coś rano. Kiedy opadło z niej największe napięcie po tej całej akcji, dopiero teraz zaczęła odczuwać własną słabość.
- Och, no dobrze... – zgodziła się w końcu dla świętego spokoju, choć naprawdę nie miała na to ochoty, tym bardziej, że jej przypadek był mało poważny w porównaniu z większością które trafiały na oddział. Prawdopodobnie tylko zatrzymają jej krwotok i każą wypić jakiś eliksir na wzmocnienie, i na tym się skończy. – Tylko najpierw... najpierw upewnijmy się, że tych kobiet już tu nigdzie nie ma. Mam nadzieję, że dały radę się teleportować, jedna z nich miała dziwną ranę, może po tym eee... „pistolecie”, czy jak to nazwałeś?
Rozejrzała się. Wciąż trzymając szalik przy nosie, przeszła kawałek, patrząc czy któraś z kobiet nie leży tam nieprzytomna. Ale nie zauważyła żadnej z nich. Miała nadzieję, że są już daleko stąd.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 20:05
Właśnie, było w tym wszystkim coś dobrego, czego żadne z nich normalnie by się nie spodziewało. Wolne czarownice. Sam Anthony dopiero teraz sobie uświadomił, że nie miał okazji zapytać jedną z nich, skąd ją w ogóle kojarzył. Bo jak mógł ją kojarzyć? Przecież długo nie było go w kraju. A może poznał ją niedawno podczas jednej ze swoich pijackich nocy? Teraz było już za późno, poza tym, nawet lepiej, jeżeli czarownice były daleko stąd. Nie chciałby wdawać się jeszcze raz w „bójkę” z mugolami. I tak mogli mieć wystarczająco przechlapane i oby nie mieli jeszcze bardziej. W końcu… użyli magii przeciwko mugolom, ale na całe szczęście – przynajmniej zatarli po sobie ślady. Można to tak nazwać.
Teraz jednak mieli poważniejszy problem niż dwójka niemagicznych mężczyzn. Kto wie gdzie się znajdowali. Wszystko wyglądało tutaj na zapuszczone. Teraz zrozumiał, dlaczego tamta dwójka obrała sobie akurat to miejsce. Przytaknął pannie CH. To mogła być dzielnica portowa, ale rzeczywiście problem polegał na tym czy to Londyn, czy może inne angielskie lub brytyjskie miasto. Uważnie więc rozglądał się po otoczeniu, próbując napotkać jakąś znajomą figurę, budynek, cokolwiek co pomogłoby mu w orientacji. Nie potrafił jednak dostrzec niczego, co mógłby kojarzyć z londyńskich doków sprzed ośmiu lat.
Po prostu spróbujmy się stąd wydostać – westchnął. – Wtedy zobaczymy gdzie jesteśmy. A co do twojego nosa… nie bagatelizowałbym tego. Jeżeli to te całe „anomalie”, to lepiej żeby zobaczył cię jakiś magimedyk. – Był przejęty jej stanem, bo sam nie potrafił zrozumieć jeszcze jak działają te całe zakłócenia, o których wcześniej wspominała mu panna Vane. Widział jedynie tyle, że pogoda zwariowała. Najpierw leje, potem pada śnieg. Sam jego ojciec stał się ofiarą anomalii, więc wolał się upewnić, że jednak wszystko jest w porządku z panną CH. Wywrócił oczami, kiedy usłyszał, że mimo wszystko czarownica stawiała na pierwszym miejscu nie siebie, a trzy nieporadne czarownice… chociaż zaraz się o nie zmartwił. – Yhm, możemy się rozejrzeć i poszukać jakiegoś wyjścia. – Spojrzał na nią zdziwiony i wyraźnie zaskoczony, gdy zapytała o ranę jednej z czarownic. – Może… nie zwróciłem uwagi na kształt rany. Chociaż jeżeli chcieli je sprzedać… to chyba by do nich nie strzelali. Tak mi się wydaje. No, chyba że próbowały się bronić i jednej z nich się nie udało, a te pozostałe dwie się przestraszyły. Może tak zaczęła się ich niedola, teraz już ich nie zapytamy.
Ruszył przed siebie, rozglądając się uważnie po tej części i szukając jakiegoś przejścia. Zaglądał pomiędzy poprzewalanymi płytami, jak gdyby oczekiwał, że ktoś może się za nimi kryć. Nikogo jednak tutaj nie było, poza nimi samymi. Zerknął z powrotem na pannę CH. – I jak nos? – Zapytał. – Jeszcze leci tobie krew z nosa? Swoją drogą… ja tu nic nie widzę, poza stanem tragedii i rozpaczy tego miejsca… – Tym razem wychylił się, sprawdzając jakiś podejrzanie wyglądającą blachę. – Nie widzę też żadnego przejścia… Swoją drogą… Myślisz, że będziemy mieć kłopoty z powodu tych mugoli?


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Na zdrowie i do grobu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]29.04.18 21:58
Nie znała tego miejsca. Kominek wyrzucił ją zupełnie nie tam, gdzie miała trafić, to mogło być dosłownie wszędzie na terenie kraju. Podejrzewała dzielnicę portową – w Londynie lub innym nadmorskim lub nadrzecznym mieście. Nie była stałą bywalczynią takich miejsc, by móc stwierdzić z niezbitą pewnością, gdzie dokładnie jest. Tak czy inaczej dla teleportacji nie stanowiło to problemu, mogli w każdej chwili stąd zniknąć. Ta myśl ją pocieszała.
- Możemy się po prostu teleportować. Tylko za chwilę, najpierw sprawdźmy... Czy na pewno już ich tu nie ma. Będę się czuć spokojniejsza – powiedziała. Zanim sama zniknie chciała się upewnić czy czarownice nie leżą tu gdzieś, potrzebując ich pomocy. Poza tym po krwotoku potrzebowała chwilę oddechu zanim się teleportuje, bo obawiała się, że nagła teleportacja może pogorszyć jej stan i znów zwiększyć upływ krwi.
- Anomalie czasem tak robią. To nie pierwszy raz, kiedy po rzuceniu zaklęcia leci mi krew z nosa. Magia jest... niestabilna. Czasem zwraca się przeciwko nam – powiedziała cicho, ocierając nos szalikiem. – Jeśli do tej pory udało ci się unikać poważniejszych komplikacji, to chyba jesteś prawdziwym szczęściarzem.
Charlie też była, skoro udawało jej się unikać poważniejszych obrażeń i lądowania na oddziale. Ale słyszała na tyle dużo opowieści uzdrowicieli o ofiarach anomalii, że nie martwiła się krwotokiem z nosa, zwłaszcza że przed chwilą przeżyli coś bardziej wstrząsającego. Trafili do kryjówki mugoli, którzy uprowadzili trzy czarownice, a następnie zmienili ich w króliki, skonfundowali a na koniec uciekli. Charlie na ogół była osobą, która unikała przemocy i brzydziła się nią, dlatego wciąż czuła się dziwnie z tym, że właśnie użyła magii wobec mugoli.
Oddalili się od magazynu. Na szczęście, być może z powodu zimnej pogody, okolica wydawała się cicha i opustoszała. Większość mugoli prawdopodobnie też wolała uciekać przed śnieżnym czerwcem.
- Może zrobili to, kiedy je złapali? No wiesz... żeby je zastraszyć? Bo co innego tłumaczyłoby to, że trzy czarownice dały się tak po prostu złapać, odebrać sobie różdżki i zamknąć się tu, chociaż mogły użyć magii? – Ciągle ją to zastanawiało. Możliwe że te czarownice też były równie kiepskie w zaklęciach i walce jak ona. Ale Charlie mimo swojego pokojowego nastawienia do świata i ludzi nie chciałaby się dać schwytać i uwięzić, próbowałaby zawalczyć o swoją wolność. Te kobiety może też próbowały, ale mugole mogli znaleźć sposób, by je zastraszyć, a te dziwne narzędzia, „metalowe różdżki”, pasowały do tego, bo w Charlie wzbudziły grozę zanim jeszcze dowiedziała się, jak działają.
Szli dalej. Cała okolica przedstawiała podobny obraz nędzy i rozpaczy, a w powietrzu mimo chłodu unosił się ten okropny smród, choć w upalne lato zapewne byłby jeszcze bardziej nieznośny.
- Już chyba lepiej. Dziękuję za troskę – odpowiedziała, na chwilę odsuwając szalik od nosa. Krwi leciało mniej, ale wciąż była bardzo blada, niemal kredowobiała. – Ja też nie. To miejsce... nie wygląda zbyt przyjaźnie. Kto wie, jak wiele parszywości jeszcze kryje się w tych magazynach? – Wolała sobie tego nawet nie wyobrażać.
Słysząc jego pytanie, zamyśliła się i przygryzła spierzchnięte usta.
- Mam nadzieję, że nie. Przecież... chcieliśmy dobrze, prawda? – zastanowiła się. – Wątpię, by ci mugole donieśli magicznym służbom że dwójka czarodziejów zmieniła ich w króliki, zresztą zapewne nic nie wiedzą o naszym świecie. Nikt nas też nie widział poza tymi trzema czarownicami.
Było mało prawdopodobne, żeby ktoś dowiedział się o ich występku, podyktowanym zresztą wyższą koniecznością. Nie zrobili tego wszystkiego dla zabawy, a próbowali uratować niewinne ofiary. Była też świadoma że w obecnych trudnych czasach wiele występków przechodziło niezauważonych, co swoją drogą nieco ją przeraziło, gdy zdała sobie sprawę, ile znacznie poważniejszych uczynków mogło pozostać niewykrytych. W końcu nastroje antymugolskie w ostatnich miesiącach bardzo się nasiliły, mugole znikali i ginęli.
Spojrzała na niego, wzdychając cicho.
- Wygląda na to, że już ich tu nie ma. Miały różdżki, najprawdopodobniej od razu się zdeportowały. Możemy... opuścić to miejsce – powiedziała. Była słaba i było jej zimno, o niczym tak nie marzyła jak o odpoczynku w cieplejszym miejscu.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]30.04.18 18:17
On z kolei kiedyś zapuszczał się do dzielnicy portowej, chcąc zapomnieć o swojej dawnej sprawie, miłości, przyjacielu. Zapuszczał się te rejony także po to, żeby nie szukali go rodzice lub rodzina w ogóle. Jednak problem polegał na tym, że zazwyczaj szukał ukojenia w pubach, a nie… jakiś bocznych, podejrzanych uliczkach, a tym bardziej tak zapuszczonej części chyba-portu.
To na pewno – odpowiedział jej. – Ale póty co, nie widzę śladu żadnej z nich – dodał, wciąż rozglądając się po okolicy. Nie było ich w żadnym rogu, w żadnej części tego dość odpychającego miejsca. Od czasu do czasu zerkał też na pannę CH, jak gdyby w obawie, że ta za chwilę może omdleć. Miał jednak nadzieję, że tak się nie stanie i że krwotok zaraz minie. – Myślisz? Oby nie przerodziło się to w nic poważniejszego. Sam starałem się nie używać magii… trochę się od niej odzwyczaiłem, szczerze powiedziawszy… A potem jedna znajoma ostrzegła mnie, żeby lepiej jej nie używać bez wyraźnej potrzeby… – nie chciał mówić swojej towarzyszce o przypadłości jego ojca, ale i on był powodem do tego, żeby ograniczać machaniem różdżką na lewo i prawo. – Jestem trochę zaskoczony tym wszystkim, jak byłem w swojej podróży, to wszystko było w porządku. Ale szczerze powiedziawszy, to nie pamiętam kiedy ostatnio wyciągnąłem różdżkę.
Wzruszył ramionami na jej próby odgadywania tego, co zaszło między czarownicami a mugolami. Nie miał pojęcia, ale schemat polegający na tym, że mugole postrzelili jedną z nich, żeby je zastraszyć wydawał się być dość prawdopodobny. Sam nie mógł uwierzyć w to, że kobiety oddały różdżki tak szybko.
Może – westchnął. – W końcu żadna kobieta nie pozwoliłaby sobie na to, żeby… - oddać się do domu publicznego? Niektóre robiły to z własnej woli… a raczej były przymuszone do tego przez życie, ale jednak… żadna nie robiła tego z czystej przyjemności… tak przynajmniej zakładał. – No wiesz… – nie chciał tego mówić na głos, bo sam fakt, że mugole chcieli się dopuścić sprzedania kobiet jak towaru go obrzydzała. Stąd też przemilczał jej pytanie o to ile podłości mogło kryć się w tych magazynach. Nie chciał o tym myśleć.
Wciąż jednak martwił się tym czy poniosą jakieś konsekwencje użycia magii przeciwko niemagicznym. Nie chciał na nowo stawać przed Wizengamotem czy nawet spotykać się z kimkolwiek z Ministerstwa zajmującym się tego typu sprawami. Miał nadzieję, że jeżeli doszłoby do takiego spotkania i ewentualnego procesu, to jednak uwzględniony zostanie fakt, że chcieli pomóc czarownicom, no i że jednak próbowali ogłupić mugoli Confundusem.
No tak… w sumie… nie powinnyśmy się tym przejmować… działaliśmy w dobrej wierze – stwierdził w końcu, choć cała ta sytuacja „zjadała” jego nerwy. Próbował więc skupić się jeszcze na rozejrzeniu się i upewnieniu, że powodów ich kłopotów nie było w okolicy. – Aportuj się na ulicę przed Mungiem. Wolę się upewnić, że jednak trafisz tam, a nie że poradzisz sobie sama, w porządku? Idę pierwszy… – uśmiechnął się, wyciągnął różdżkę, pomyślał o wyznaczonym przez niego miejscu i deportował.
|zt


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Na zdrowie i do grobu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 3 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]30.04.18 20:55
To dobrze, że już ich nie było. Powinny znaleźć się jak najdalej od tego miejsca i od koszmaru który zgotowali im ci mugole. Choć zwykle to niemagiczni cierpieli z rąk czarodziejów, w tym przypadku role się odwróciły, najwyraźniej anomalie zmieniły i to, przerażeni mugole na swój sposób próbowali bronić się przed nieznanymi zjawiskami i na wszelki wypadek uwięzili podejrzane „wiedźmy”, a później postanowili zyskać na ich obecności.
- Pewnie już uciekły – powiedziała, mając nadzieję że tak właśnie jest. – My też zaraz powinniśmy iść w ich ślady. Lepiej nie zostawać tu długo.
Spojrzała na niego, przytakując jego słowom.
- I miała rację. Lepiej nie używać czarów jeśli nie jest to absolutnie niezbędne, bo czasem kończy się to tak... Lub jeszcze gorzej. – Pokazała na swój nos. – Też ich unikam. Wykonuję większość czynności bez użycia różdżki. Ale dzisiaj... Dzisiaj musiałam jej użyć. Musieliśmy to zrobić.
Zerknęła na moment w stronę, gdzie znajdował się magazyn, w którym wylądowali. Choć trochę się oddalili, nadal widziała fragment budynku, który nie tak dawno opuścili, pozostawiając w nim skonfundowanych mugoli. Nie wiadomo, ile będą pamiętać z tych wydarzeń. Nie była pewna, jak silnie może zadziałać Confundus na umysły niemagicznych, jak dotąd nigdy nie miała okazji rzucać jakiegokolwiek zaklęcia na mugola.
- Coś musiało się tu wydarzyć. Być może już nigdy się nie dowiemy, co dokładnie – powiedziała. Mogła się tylko zastanawiać, co sprawiło, że trzy czarownice dały się pokonać i zamknąć w magazynie.
Mogła też zastanawiać się nad przeszłością swojego niespodziewanego towarzysza, którego napotkała już drugi raz w ciągu kilku dni, i to znowu w niecodziennych okolicznościach. Było wiele pytań, które chciała mu zadać, ale nie był to odpowiedni czas ani miejsce na dłuższą rozmowę. Wątpliwości i ciekawość musiały poczekać na dogodniejszy moment. Skoro kobiet tu nie było, raczej nie powinni się tu pałętać. Lepiej by nie zostali tu zobaczeni, i to w pobliżu miejsca gdzie zaatakowano dwóch mugoli magią.
- Tak zrobię – zapewniła go w odpowiedzi na jego propozycję, wciąż pozytywnie zaskoczona jego troską. Raczej nie przywykła do tego żeby ktoś obcy aż tak się o nią martwił i pilnował by odwiedziła uzdrowiciela zamiast się wymigać i zbagatelizować chwilową słabość.
Chwilę po tym, jak zniknął, sama też się zdeportowała, zostawiając za sobą nieprzyjemną woń tej okolicy.

| zt.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Strona 3 z 13 Previous  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Next

Zamknięta część portu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach