Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Magiczny Lunapark

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczny Lunapark - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime24.06.15 22:07

First topic message reminder :

Magiczny lunapark

Miasteczko otwiera się w maju, przed sezonem letnim, najwięcej turystów przyciągając w okresie wakacyjnym, by już początkiem października zamknąć wszystkie atrakcje. W tym czasie przy każdym wejściu wiszą kłódki wzmocnione magią, a teren patrolowany jest przez kilku stróżów uzbrojonych w różdżki, pilnujących go przed wandalami, podejrzanymi typami i bezdomnymi. Dzięki tym zabiegom po miasteczku hula tylko wiatr, tańczący z kolorowymi liśćmi opadającymi z drzew. Natomiast latem wszystko tutaj tętni życiem, z oddali słychać śmiechy i wrzaski, by nocą kusić lśniącymi milionami świateł, zachęcającymi do ponownych odwiedzin z samego rana.

Jeżeli mugolskie lunaparki wydają ci się niezwykłe, zwykłe domy strachów przerażają, a zakątki miłości czarują urokiem... To znaczy, że nigdy nie poznałeś tych magicznych. Wesołe miasteczko w Cliodnie zostało otwarte na początku lat 50., swoimi atrakcjami od razu przyciągając czarodziejów rządnych wrażeń. Karuzele ze zwierzętami, które poruszają się, warczą, ryczą, parskają... Zwierciadła w domu luster, które chwilowo zmieniają twój wygląd, często zamieniając cię z twoim towarzyszem przygód. Wrażenie unoszenia się w kosmosie czy też przejażdżka diabelskim młynem może okazać się rozrywką tylko dla odważnych, bez lęku wysokości, bowiem z każdym obrotem, dzięki magii, widać całą panoramę innego europejskiego miasta. Dom strachu, prawdziwie nawiedzony, z różnorodnymi stworami i duchami, które cieszą się z urozmaicenia ziemskiej egzystencji. Największe kontrowersje - szczególnie wśród arystokracji - budzi jednak niepozorny tunel miłości, przyjmujący wygląd jeziora, kanału i gondoli, innym razem znów lasu czy kwiecistego parku. Ta atrakcja ma mały mankament - złośliwe chochliki, które wypuszczają w bawiące się pary strzałki z eliksirem pozorującym chwilowe zadurzenie w pierwszej osobie, na którą się spojrzało. Często kończy się to złamanymi sercami, awanturami za chwilowe awanse wobec kogoś innego niżeli swojej drugiej połówki, zmieszaniem po namiętnych uniesieniach, a nawet ucieczkami z domu czy niechcianymi ciążami. Pomimo to kolejka do tunelu nie maleje, panowie przyprowadzają tu niczego nieświadome damy... Szczególnie zależy na tym pracownikom miasteczka, najczęściej młodym czarodziejom z ubogich rodzin, często mugolskiego pochodzenia bądź też inspirujących się mugolskimi kontrkulturami... Opracowali nawet sprawdzającą się taktykę - w przerwie lunchowej wypoczywają na pobliskiej plaży i uwodzą mniej rozważne panny krwi czystej czy też szlachetnej. Wszak im większa ryba, tym lepiej!


Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.





Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 14.01.21 21:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
bohema ostro bawi się
płyną noce przemijają dnie
niewiele pamiętam
upadam byle gdzie
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime06.10.20 17:23

- O nie, wtedy bym musiał przyjść tutaj sam, a co to za zabawa - wywracam oczami, po czym robię pozornie smutną minę; tylko jednak na chwilę, bo już za moment moje wargi powracają do rozciągania się w szerokim uśmiechu - Co? Co to niby za insynuacje, przecież od zawsze jestem dżentelmenem - obydwoje wiemy, że wcale nie. Być może Lizzie widziała czasem nawet więcej niż powinna, ale ostatecznie wychowywaliśmy się w jednej wieży, w jednym Pokoju Wspólnym, więc niektórych ekscesów zwyczajnie nie dało się uniknąć; niemniej mrugam doń prawym okiem i daję się pociągnąć w wybranym przez nią kierunku - Wiadomo i to takiego największego, zresztą sama sobie wybierzesz - kiwam głową. Czy się uda? Cóż, czas pokaże, ale mimo wszystko miałem nadzieję, że tym razem podołam - Co u ciebie, Lizzie? Jak ci się żyje? - pytam, zwyczajnie ciekaw jak sobie radzi w tym paskudnym świecie i wbijam spojrzenie w jej twarz.
Aż dochodzimy do pierwszej budki z magicznymi grami, a obsługujący ją mężczyzna przywołuje nas do siebie gestem ręki. Mówi, że to łatwizna, wystarczy przecież zbić klauna taką oto piłeczką; cztery rzuty, cztery szanse, podejmę się? No jasne, że się podejmę! Pyta dzika czy sra w lesie; kiwam głową i odbieram od niego piłki, przez chwilę podrzucając jedną w dłoni. Koleś uśmiecha się jakoś dziwnie, po czym odsuwa, a umieszczone w budce, niewielkie pajacyki zaczynają leniwie sunąć w bok, później w drugi, a później... no to co dzieje się później to przechodzi ludzkie pojęcie - wszystko przyspiesza wraz z muzyką, w uszach słyszę szyderczy chichot klaunów, a przed sobą widzę ich uśmiechnięte pyski, które nagle dwoją się i troją w dziwacznych podskokach. Czuję się tak, jakby właśnie wchodziła mi jakaś sroga faza. Nie ogarniam. Ale przecież słowo się rzekło, a ja nie mogę się poddać. Mam aż cztery rzuty, któryś na pewno się powiedzie, któryś musi okazać się celny; więc mrużę lekko ślepia, staram się jakoś bardziej skupić, wybrać sobie konkretnego pajaca... Zamachuję się i SRU! Ciskam piłką z całej siły w moich wątłych ramionach. Oby los się tym razem do mnie uśmiechnął, bo na umiejętności raczej nie miałem co liczyć, nie kiedy wszystko wokół zdaje się wirować w jakimś chaotycznym tańcu.

sprawdźmy co się stanie:
1 - jestem patałachem
2-20 - jestem na tyle rozproszony, że zamiast trafić piłką w któregoś z klaunów, trafiam pracownika prosto w czoło; chyba lepiej wiać zanim ogarnie co się właśnie stało, kolejnej próby niestety nie będzie;
21-40 - trafiam ostatnią piłeczką, a w ramach nagrody pocieszenia obydwoje dostajemy uścisk ręki pracownika wraz z zapewnieniem, że następnym razem się uda;
41-60 - trafiam dwa razy, a w ramach nagrody koleś wciska nam breloczek w kształcie główki pajacyka, który bez przerwy opowiada kawały (wyjątkowo suche swoją drogą);
61-80 - trafiam aż trzy razy, gość jest nawet pod wrażeniem i pozwala Lizzie wybrać sobie jednego z mniejszych pluszaków;
81-99 - zbijam czterech pajaców, typ kiwa głową z uznaniem i pozwala Lizzie wybrać sobie co tylko dusza zapragnie, choćby i największego miśka;
100 - jestem mistrzem;








Ostatnio zmieniony przez Johnatan Bojczuk dnia 06.10.20 17:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczny Lunapark - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime06.10.20 17:23

The member 'Johnatan Bojczuk' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 89


Powrót do góry Go down
Elizabeth Dearborn
Elizabeth Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime22.10.20 17:32

- Co Ty gadasz? Znalazłbyś sobie inną głupią. - Oczywiście, żartowała sobie, przecież wcale nie była głupia. A może była? Pewnie nierozsądną można byłoby ją czasami nazwać. Ale tylko czasami. - Tak, tak. Stuprocentowym. - Wypowiedziała to z autentyczną, pełną wiarą w słowa chłopaka. Pełną, naprawdę. Zero ironii. To nie tak, że doskonale wiedziała, do ilu panienek puszczał oczka od kiedy tylko przekroczył próg Hogwartu. Tak jak do niej teraz, na co zareagowała pokazując mu dołeczek w prawym policzku, rozświetlając buzię uśmiechem.
Lunapark kusi ferią kolorowych światełek. Każde stoisko wydaje się jeszcze bardziej zachęcające niż poprzednie. Zupełnie jakby wchodziło się do zupełnie nowej, zaczarowanej krainy. Muzyka nie była najlepsza. Generyczna, wesoła, trochę cyrkowa, Lizzie lubiła zupełnie inną, ale potrafiła wybaczyć, gdyż akurat pasowała w pełni do klimatu tego miejsca. Zgrywała się, była po prostu dobrym elementem układanki. Nawet jeśli oddzielnie nie pasowała biednej pannie Dearborn.
Obserowała Jonathana uważnie. Wiedziała, że chłopak potrafi zaskoczyć, kiedy tylko chce i jakieś biegające klauny nie miały w sumie wiele do powiedzenia. A nawet mężczyzna za blatem, który pewnie miał swoje sztuczki zrobione tak, żeby nie było tak łatwo trafić do celu. Ale Lizzie uśmiechnęła się słodko do swojego towarzysza zaraz przed tym jak ten miał rzucić do celu. Dla niej nie wygra misia? Dla niej? W sumie nawet mały byłby w porządku, nie spodziewała się, że pójdzie aż tak dobrze.
Pierwszy rzut sprawił, że zaklaskała radośnie, a samego właściciela stoiska wprawił w osłupienie. Kolejny nawet ją przekonał do szybkiego zaskoczenia, a dwa kolejne... To już miała szczękę na podłodze. Znaczy nie dosłownie, ale naprawdę była zaskoczona. Właściciel ogłosił zwycięzcę dzisiejszego dnia, a Lizzie mogła sobie wybrać dowolną zabawkę z wystawy. I oczywiście wybrała maskotkę psiaka, który był wysoki prawie tak jak połowa jej samej. Dała ją do poniesienia towarzyszowi, a sama złapała go pod ramię. - Nieźle. To może teraz coś do picia? - spytała szybciutko i skierowała się do odpowiedniego stoiska, w którym wzięła dwa razy super mrożący kruszony lód z sokiem. Sama wzięła czerwony, zaś Bojczukowi podała ten zielony. - A u mnie... Spokojnie. Jakoś się kręci. Mama czuje się całkiem nieźle. Ostatnio nawet wychodzimy na spacery. A co u Ciebie? Siniaki nie doskwierają?




I still get a little scared of something new but i feel a little safer when I'm with you. Falling doesn't feel so bad when I know you've fallen this way too.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
bohema ostro bawi się
płyną noce przemijają dnie
niewiele pamiętam
upadam byle gdzie
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime29.11.20 1:27

To chyba ten totalnie uroczy uśmiech sprawia, że wypełnia mnie jakaś nadzwyczajna siła, która ujście znajduje w kolejnych rzutach - wszystkich wyjątkowo celnych. Chyba sam trochę nie wierzę we własne szczęście, a pracownik stoiska to już w ogóle zbiera szczękę z podłoża. Niemniej nie daję po sobie poznać, że jestem równie zaskoczony co reszta - kiwam głową i otrzepuję dłonie - No i tak to się robi - mówię, dając Lizzie wybrać sobie nagrodę, zaś jej wybór nieszczególnie mnie dziwi, przecież kochała pieski. Odbieram od dziewczyny tego monstrualnego miśka, z trudem ściskając go pod wolnym ramieniem. Ciężkie to kurestwo, ale narzekać nie zamierzam - Oooo, zdecydowanie, coś zimnego - bo gorąc taki, że się porzygać idzie od tej duchoty, więc jak tylko dostaję w łapę kubek z mrożonką, ciągnę porządnego łyka i w pierwszej chwili AUTENTYCZNIE mrozi mi mózg, łapię chwilową zawiechę, wracając na ziemię dopiero po kilku sekundach - Ło panie, dobre to - kiwam głową, bo od tego chłodu aż mnie rozbolały palce. Przystawiam napój do policzków i czoła, zaś z moich ust wypada ciche "mmmm", chyba tego właśnie potrzebowałem - Dobrze to słyszeć - macham łbem, poprawiając pluszaka pod ręką; gdybym nie był taki obładowany dosłownie wszystkim, to chyba zrobiłbym użytek z różdżki, żeby sam za nami lazł, a tak? Czary muszą poczekać przynajmniej aż rozprawię się z piciem - A wiesz, trochę doskwierają w sumie - śmieję się - Wczoraj obudziłem się w rowie w Hogsmeade i tak mnie wszystko bolało, że musiałem poprosić przechodnia żeby pomógł mi wstać, wyobrażasz sobie jego minę? W sumie dziwne, że to zrobił obczaj sytuację - śpieszysz się rano do pracy, albo gdziekolwiek, a tu chłop z rowu cię zaczepia, czy go możesz podnieść - parskam jeszcze głośniejszym śmiechem. Może nie powinienem chwalić się tą historią, ale przed Lizzie nie musiałem się hamować - za długo się znaliśmy - Normalnie to dałbym ci zarobić, ale sama rozumiesz, ledwie dokuśtykałem do wioskowej uzdrowicielki, złota babeczka, oprócz zaleczenia ran, dała mi też coś na kaca, przeszło momentalnie, chociaż tak mnie łeb nakurwiał, że marzyłem tylko o tym, żeby mnie ktoś dobił - wzdycham, w międzyczasie ściągając kilka kolejnych łyków napoju, za którymś razem nie mrozi już aż tak bardzo - A właśnie, interes się kręci? Dużo masz klientów? - pytam, wbijając w dziewczynę spojrzenie; pewnie sporo, skoro na ulicach otwarta wojna zbierała swoje żniwo.






Powrót do góry Go down
Elizabeth Dearborn
Elizabeth Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime21.12.20 20:16

Przecież piesek nie był aż taki ciężki! Niech nie narzeka, bo jednak był przecież naprawdę bardzo uroczy, a to się liczy. Znaczy piesek, ale w sumie Johnny też, jak chciał to potrafił. Ona go znała tak dobrze, że mogła bez bólu to powiedzieć, pewnie inna dobra panienka by tego nie zrobiła. Chociaż kto wie, jakie dobre panienki spotykał na swojej drodze. Lizzie wzięła sobie swój napój i od razu trochę sobie posiorbała przez słomkę - i rzeczywiście mroził! Aż jej się zaczerwieniły uszy i policzki z zimna, wyglądała jakby weszła do domu po całym popołudniu na mrozie! Zadrżała i otrząsnęła się, trochę machając łebkiem. Aż trząchało lepiej niż jakieś brandy czy inne gorzkie ohydztwo. Delikatna z niej panienka, wolała słodkie trunki. Jej picie miało z kolei smak truskawki, a nie wiśni, co bardzo ją zawiodło. Wolałaby wisienkę. Odpuściła też już Bojczukowi wieszanie się na ramieniu, wtedy to już w ogóle byłby obładowany, nie dość, że misiek i picie to jeszcze baba. Nie byle jaka co prawda, ale jednak swoje ważyła. Pewnie nawet więcej niż misiek. A nie była się tutaj wysługiwać tylko miło spędzić czas.
Wysłuchała opowieści chłopaka i westchnęła ciężko. - Przecież nie wzięłabym od Ciebie grosza nawet. I nie musiałeś przychodzić do mnie jak nie mogłeś się doczłapać. - Pokręciła lekko głową. - Załatwię Ci jakiś eliksir odtruwający, może to pomoże na Twoje dolegliwości, co? - Ona nie oceniała spania w rowie, sama nie preferowała, ale rozumiała, jak ktoś chciał sobie poimprezować. Czasami wracało się po ciemku, ciężko się odnaleźć, sytuacje się zdarzają! - Koleś w ogóle był chętny na podniesienie Cię? - Może jeszcze jednak byli mili ludzie na tym świecie. - Pełno, ale Ced trzyma mnie krótko i średnio mogę często latać do Londynu... - Westchnęła ciężko. Nie mogła powiedzieć mu przecież o Oazie, więc wyjaśniała, że to jej brat jest tym złym i ograniczającym wolność czynnikiem.
- Musimy jeszcze iść na karuzelę! Ale tam jest straszna kolejka. - Nie podobało jej się to. O dziwo magiczne wesołe miasteczko naprawdę było dosyć ruchliwe.




I still get a little scared of something new but i feel a little safer when I'm with you. Falling doesn't feel so bad when I know you've fallen this way too.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Magiczny Lunapark - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Magiczny Lunapark - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Magiczny Lunapark [odnośnikMagiczny Lunapark - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 21:20

Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.



Powrót do góry Go down
 

Magiczny Lunapark

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk, Cliodna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21