Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Artur Longbottom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Artur Longbottom
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła
OPCM : 21
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Artur Longbottom   28.07.18 16:51


Artur Galahad Longbottom

Data urodzenia: 31.07.1930
Nazwisko matki: Ollivander
Miejsce zamieszkania: Northumberland
Czystość krwi: czysta szlachecka
Status majątkowy: bogacz
Zawód: auror
Wzrost: 184
Waga: 84
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: niebieskie
Znaki szczególne: brak



- Gryffindor! – wykrzyknęła Tiara Przydziału.

Dom odwagi i honoru. Wymarzony dom dla przyszłego aurora z rodu Longbottomów, kto z pośród nich byłby tym wyborem rozczarowany? Młody Artur Longbottom miał nadzieję, że chociaż Tiara się na nim pozna, jednak nawet ona go trochę zawiodła.

Z dzieciństwa pamięta bardziej ojca, bowiem matka z domu Ollivander zdecydowała się powierzyć pierworodnego mężowi, aby ten ukształtował go na godnego dziedzica oraz wpoił swoje zasady (typowe dla tego znamienitego rodu). Artur do dziś ma do niej głęboko skrywany żal, że wolała się bardziej skupić na tworzeniu różdżek i sztuce, nie zdecydowała się wchodzić w drogę lordowi Longbottomowi. Mimo wszystko zdołał nawiązać nić porozumienia z ojcem, który mimo surowości potrafił być wyrozumiały. Artur podziwiał w nim odwagę, honor oraz śmiałość. Wydawał mu się wtedy jak dzielny czarodziej z jakiejś baśni, które ojciec czytał mu, żeby wyrobić właściwy kręgosłup moralny.

Spokojem rodziny zachwiała tragedia, drugie dziecko urodziło się martwe. Matka długo nie mogła się po tym otrząsnąć, jednak paradoksalnie poprawiło to jej relację z pierworodnym. Stopniowo obdarzała swojego syna ciepłem, którego tak bardzo potrzebował. Wszystko to jednak prysło, gdy urodził się drugi syn Longbottomów. Kobieta na niego przelała większość uczuć i postanowiła z małego Rufusa zrobić swoje wymarzone dziecko. Artur dostrzegł gry matki prowadzone za plecami ojca, dziwiąc się, że ten pozostaje na nie ślepy. Wtedy obiecał sobie, że zawsze będzie kierował się rozumem, bliższy stał mu się bohater baśni „Włochate serce czarodzieja”. Zaczął obawiać się tytułowego serca z baśni, które uosabiało jego strach przed uczuciami, wyniszczającymi człowieka. Dziwaczny organ wymykał się rzeczywistości, ale czy w świecie czarów nawet najbardziej nieprawdopodobny koszmar nie może być prawdziwy? Nawet chłodna kalkulacja niczego nie gwarantowała.

Mimo pewnej zazdrości, po jakimś czasie zaczął traktować młodszego brata jak przyjaciela. Widział, że on też nie do końca odnajduje się w swojej roli.

Gdy wiele lat później Rufus podzielił się swoimi wątpliwościami, Artur postanowił udać zdziwienie i zapewnić go, że będzie idealnym aurorem. Nie chciał, żeby brat czuł się tak rozdarty jak on.

Najwspanialszym wspomnieniem Artura było płynięcie przez jezioro do Hogwartu w czasie pierwszego roku. Nigdy nie zapomniał rześkiego zapachu tamtej nocy. Zamek krył wtedy tyle tajemnic i możliwości. Uświadomił sobie, że jego największą pasją są sekrety magii, najchętniej poświęciłby życie na ich odkrywanie. Trafił do Gryffindoru, nie wywołując w tym niczyjego zdziwienia (poza własnym). Początkowo czuł się nieswojo, ale szybko znalazł dla siebie miejsce. Potrafił łatwo zjednać sobie przyjaciół, z którymi wyruszał na wyprawy po Hogwarcie. Nie był uprzedzony do uczniów z rodzin mugolskich, nawet lubił słuchać o tym jak można ułożyć sobie życie bez magii. Zafascynowało go ile mugole byli w stanie osiągnąć dzięki logice i nauce. Wtedy zaczął sobie zadawać pytanie, czy czarodzieje nie mogliby się czegoś od nich nauczyć. Uświadomił sobie, że czasem rozumem i sprawnością fizyczną można zdziałać więcej niż czarami. Zostawiał jednak te przemyślenia dla siebie, świadom, że nawet wśród Longbottomów takie idee mogłyby nie zostać przychylnie przyjęte. Zamiast tego zachowywał się jak wzór cnót Gryffindoru, nawet znajdując przyjemność w nie zawsze rozsądnych przygodach.

Nauka nie sprawiała mu problemów, największą pasją okazała się OPCM (ku wielkiej radości rodziny, zwłaszcza gdy dołączył do Klubu Pojedynków) oraz historia magii (nie wywoływała wśród Longbottomów już takiego entuzjazmu). Był niezwykle zdolnym uczniem, dzięki czemu szybko zwrócił uwagę profesora Horacego Slughorna, który na trzecim roku nauki wciągnął go do swojego Klubu Ślimaka. Artur uważał wiele aktywności klubu za stratę czasu, jednak dostrzegł w tym dobrą okazję na ćwiczenie retoryki oraz zdobywanie sojuszników. Sam profesor jawił się jako kopalnia niezmierzonej wiedzy, nawet takiej nie do końca bezpiecznej. Jeżeli miało się do niego odpowiednie podejście, to można było sięgnąć po najciekawsze tajemnice. Poza tym Slughorn był bardzo sympatycznym człowiekiem, Artur utrzymywał z nim kontakt do śmierci profesora w 1955.

Członkostwo w Klubie Ślimaka okazało się ważne pod jeszcze jednym względem – na tych spotkaniach poznał starszego o cztery lata Toma Riddle. Miał z nim do czynienia tylko przez rok, ale jeszcze nie spotkał ucznia tak interesującego, ale i strasznego zarazem.

Innym wartym wspomnienia faktem jest groza roku 1942, kiedy otworzono Komnatę Tajemnic. Wszyscy uczniowie pamiętają te czasy, gdy istnienie Hogwartu zawisnęło na włosku. Nie ma sensu opisywać tych wydarzeń, każdy o nich słyszał. Kolejna lekcja odhaczona – tajemnice potrafią być zabójcze.

Egzaminy zdał perfekcyjnie, dzięki czemu liczne drogi kariery stały przed nim otworem. Rozważał czy nie próbować swoich sił jako niewymowny lub łamacz zaklęć, ale ojciec skutecznie przekonywał do kariery aurora. Kurs okazał się niezwykle intrygujący, dawał też pretekst do sprawdzania samego siebie. Artur nakłonił nawet swojego instruktora do przetestowania umiejętności adaptowania do trudnych warunków (czyli wśród mugoli, bez użycia nawet odrobiny magii). Przez miesiąc wykonywał różnorodne zadania, polegając jedynie na swoim sprycie i możliwościach fizycznych. Większość kursantów widziała w tym chęć przygody, jednak niektórzy dostrzegli cenną lekcję… i dobrą okazję do poznania mugolskiego życia.

Nawet przez chwilę nie łudził się, że jako najstarszy syn lorda Longbottoma będzie mógł wybrać żonę z miłości. Miał w tym jednak znacznie więcej szczęścia niż inni czystokrwiści czarodzieje, bowiem kandydatkę z rodziny Prewettów znał jeszcze z czasów szkolnych oraz oboje bardzo się lubili, łączyło ich zainteresowanie historią magii (w swojej klasie byli jedynymi uczniami, którzy nigdy nie zasnęli na lekcjach profesora Binnsa). Potrafili prowadzić godzinami dyskusje o minionych dziejach, które kończył dopiero niespodziewany świt. Znaleźli szczęście w swoim przymuszonym związku. Kto wie, może z czasem w tym świeżym małżeństwie pojawi się odrobina miłości.

Praca aurora okazała się dobrym kompromisem marzeń z rzeczywistością. Z jednej strony walka z mrocznymi siłami, z drugiej jej tajemnice. No i ten zew przygody, miał w sobie coś pociągającego. Swoją pracę wykonywał sumiennie, zawsze starając się kierować rozumem. Nie tracił głowy w trudnych sytuacjach, dzięki czemu był cennym członkiem drużyny podczas misji.

Z przerażeniem odkrył, że od czasu kursu przestał poznawać nowe rzeczy. Rozwijał swoje stare zainteresowania, starał się doskonalić pod każdym względem, ale nie próbował niczego nowego. Postanowił zamknąć się na tydzień w bibliotece i odnaleźć nową pasję. Wahał się między dwiema dziedzinami: astronomią a zoologią. Stwierdził jednak, że bardziej odpowiada mu kosmos pełen logiki i naukowych obserwacji. Czarodziejskie wydanie astronomii miało w sobie zbyt wiele z irytującego go od czasów szkolnych wróżbiarstwa. Wtedy przypomniał sobie o swej dziecięcej fascynacji smokami oraz innymi niezwykłymi stworzeniami. Zaczął pochłaniać książki o magicznych stworzeniach, co raz bardziej wsiąkając w ten niezwykły świat. Żałował, że nie odkrył tej pasji już w Hogwarcie (może to kwestia sposobu prowadzenia ONMS lub nie był wtedy gotowy, trudno stwierdzić), przez tyle lat omijał coś niesamowitego. Przy okazji postanowił spróbować swoich sił w jeździectwie, co początkowo szło mu wyjątkowo mizernie. Wywoływało to wielkie rozbawienie Rufusa, który chyba nie mógł uwierzyć, że jego starszy brat może być w czymś znacznie gorszy od niego. Artur stopniowo poprawiał swoje umiejętności, jego metody były pełne zrozumienia i delikatności, w których człowiek stara się znaleźć ze zwierzęciem wspólny język, a nie bezlitośnie narzucać mu swoją wolę. Na razie jest na początku tej nowej drogi, kto wie gdzie ona go zaprowadzi.

Artur nigdy nie uważał, że zmiany są tylko domeną obecnych czasów. Każda epoka wydawała się żyjącym wtedy czarodziejom wyjątkowa, więc XX wiek nie był w tej materii wyjątkiem. Grindelwald, to nazwisko szeptano ze strachem, jego postać rzucała wielki cień na życie czarodziejów. Jego działania wydawały się niejasne, kierował się jakimiś tajemniczymi celami. Po co ktoś taki chciałby zostać dyrektorem Hogwartu, jakie sekrety pragnie odkryć? Artur wiedział, że nie ma już całkowicie bezpiecznych miejsc, a do jego umysłu przesączał się powoli strach. Zaczynał popadać w paranoję, ale wtedy przypomniał co sobie obiecał jako dziecko. Będzie kierował się rozumem, a jego działania były ostrożne, ale za to w razie potrzeby stanowcze.

Coś wisiało w powietrzu, magia wydawała się jakaś inna. Burzliwe wydarzenia mąciły spokój magicznej społeczności, jednak to nie pożar w Ministerstwie czy wybuch magii najbardziej zaniepokoił początkującego aurora. To były objawy czegoś większego, czegoś, co rzeczywiście może uczynić XX wiek wyjątkowym w całych dziejach magicznego świata. Ta myśl niezmiennie ekscytowała młodego aurora. Czuł, że nie może pozostać wobec tego neutralny, wybór strony może okazać się konieczny, żeby nie zbudzić się pewnego dnia na pogorzelisku, w które może obrócić się świat. Usłyszał niejasne wieści o Zakonie Feniksa, tajnej organizacji, która… cóż, ma uratować ten świat. Czy jest coś lepiej pasującego do Longbottoma? Tym razem posłuchał serca i zasilił ich szeregi.

- Gryffindor! – wykrzyknęła wiele lat temu Tiara Przydziału.

Może jednak miała rację…



Patronus: Artur bardzo przykładał się do nauczenia tego zaklęcia. Nieuchwytna natura patronusa oraz jego możliwości fascynowały, tym bardziej frustrowały nieudane próby. W końcu udało mu się odkryć, które wspomnienie najbardziej pasuje do tak wspaniałego zaklęcia. Jego pierwsza podróż do Hogwartu. Wtedy poczuł się wolny… jak sokół.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 21 +5 (różdżka)  
Zaklęcia i uroki: 14 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 6 Brak
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
SpostrzegawczośćII10
RetorykaI2
Historia magiiII10
AnatomiaI2
ONMSI2
Ukrywanie sięII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość psychicznaIII10
Wytrzymałość fizycznaIII10
SzczęścieI5
Szlachecka etykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I½
Malarstwo (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
JeździectwoI1
SzermierkaI1
Latanie na miotleI1
Taniec balowyI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 3

Wyposażenie

Różdżka, sowa





Ostatnio zmieniony przez Artur Longbottom dnia 13.08.18 20:57, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Artur Longbottom
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła
OPCM : 21
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Artur Longbottom   31.07.18 23:42

Skończone Smile


Powrót do góry Go down
 

Artur Longbottom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Artur Spark

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18