Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Warsztat w Outwood
AutorWiadomość
Warsztat w Outwood [odnośnik]11.11.18 19:56
First topic message reminder :

Stary warsztat

Stary warsztat Roberta Andersona był dość znany w Outwood - wiosce położonej w hrabstwie Surrey, stosunkowo niedaleko od Londynu. Ponoć zapewniał elektryczne zaplecze całej okolicy, gwarantował prąd w każdym mugolskim domu. Niegdyś działał prężnie, wynalazca urzędujący w jego wnętrzu był znakomitym znawcą w swojej dziedzinie, dlatego ludzie często przychodzili do niego w sprawie drobniejszych i większych napraw. Sprzedawał również przeróżne, mugolskie cacka.
Czarodziejskie akta wskazywały, że wioska nie poddała się anomaliom, co było bardzo dziwne, ale z drugiej strony dawało ulgę - tutaj mugole byli jakby nieco odporniejsi na ataki magii. Wszystko zmieniło się w połowie września, kiedy w warsztacie zaczęło dziać się coś złego. Pod koniec miesiąca mugole stracili w wiosce prąd i wynieśli się jak najszybciej, bo bali się, że warsztat coś nawiedziło. Ile było w tym prawdy, a ile zmyślonych historii?
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]18.12.18 2:10
The member 'Vera Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 61

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Warsztat w Outwood - Page 6 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]20.12.18 15:47
Uderzanie w przezroczystą barierę nie dawało żadnego rezultatu, prócz jasnych kręgów rozlewających się po pionowej strukturze przy każdym razie. Głos Louisa był jednak doskonale słyszalny, zwłaszcza, gdy kolejny słowa były wykrzykiwane. Mógł się o tym przekonać, kiedy z ciemności korytarza wyłoniła się mała dziewczynka trzymająca w dłoni kawałek fioletowej kredy. Jej ciemno niebieskie oczy z perspektywy chłopaka wyglądały jak dwa węgle. Dziewczynka zamrugała kilkukrotnie, wychodząc poza cień o jeden krok, potem o następny. Spojrzała na zimną mgłę ziejącą spod drzwi znajdujących się na przeciwko Louisa, ale poza jego zasięgiem, potem znów przeniosła wzrok na niego. Nie wydawała się przestraszona ani zaniepokojona, prędzej zaciekawiona.
- Koziorożec - po jej wargach przemknął blady uśmiech. - Dlaczego do mnie nie przyjdziesz? - zapytała cienkim, jasnym głosem.
Aż podskoczyła, kiedy usłyszała z dołu huk. Przestraszyła i uciekła w cień.

Tostery zdołały zareagować, zanim zaklęcia, wszystkie celne i świetnie wyprowadzone, dosięgły je. Łydki Sophii i Very już krwawiły, ból stał się dotkliwszy, gdy na skórze pojawiły się kolejne rany. W dodatku rozgrzana, niemal spalona grzanka z rozpuszczonym masłem trafiła Verę w policzek i spadła, pozostawiając jednak po sobie czerwone, piekące oparzenie. Zaklęcie Sophii czerwonym promieniem wyrwało się z różdżki aurorki i trafiło z hukiem większy toster, rozbijając go w drobny mak. Jej dłonią znów nieprzyjemnie szarpnęło, poczuła w klatce piersiowej nieprzyjemne gorąco rozlewające się gdzieś pod piersią. Zaklęcie Alexandra okazało się być porcją skumulowanej mocy, która z nieprawdopodobną szybkością wystrzeliła z różdżki i dotknęła nie tylko jeden toster, ale wiązką silnej energii przeskoczyła po drugiego, rozpruwając je od środka. Mały toster, nim zdołał wystrzelić kolejną grzankę w kobietę, został przez Verę odcięty od źródła swojego zasilania - od magii. Padł nieruchomy na podłogę. Na placu bitewnym zostały po nich tylko spalone szczątki.

| Na odpis macie 48h.
Słuchanie jednej strony kasety to jedna akcja. Tostery już nie działają.

Informacje:
Mapa:
Ściana i pergamin zdobyty przez Verę:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]22.12.18 21:28
Nie wiedziałem, czy dziewczynka w ogóle usłyszała moje słowa, nie wiedziałem co zrobić, żeby tajemnicza niewidzialna ściana z zagęszczonego powietrza(?) zniknęła... Serce znów waliło mi jak młotem, a to, co działo się wokół wcale nie sprawiało, żebym w najbliższym czasie miał się uspokoić. To co mówił Alex - niestety również.
No bo jak to: Laurze nie zagrażał potwór? To tylko małe dziecko, tak? A Winston Killan? A to ciało na schodach?
No ale tak, miał się skupić. Lex mówił, że to ważne. Ale Laura...
Oderwałem na chwilę spojrzenie od tego, co na piętrze, by zerknąć na Alexa, potem znów z powrotem na piętro, chcąc się upewnić, że Laura jeszcze nie przyszła i z powrotem na niego.
Nie bardzo rozumiałem co chłopak do mnie mówi o prądzie i mocy, ale jedno było pewne - tak samo chciałem, żeby to miejsce na nowo było... normalne.
- Tu był spokój, Alex, w miasteczku nic się nie działo. Wszędzie indziej... sam wiesz, ale tutaj naprawdę było w porządku - wyrzucałem z siebie z przejęciem, na chwilę przestając myśleć o Laurze i grożącym jej niebezpieczeństwie. Bo groziło dalej, nieważne co Alex mówił - to była tylko mała dziewczynka, córka Andersona.
- Wszystko schrzaniło się wtedy, kiedy ktoś kazał Andersonowi odłączyć zasilanie - wyłączyć agregaty prądotwórcze, tak? - klepnąłem swoją torbę, w której miałem prądnicę. W zasadzie zadałem mu pytanie retoryczne, bo nie czekałem aż odpowie.
- Wydaje mi się, że trzeba po prostu włączyć na nowo zasilanie i wszystko wróci do normy... - dodałem, choć ostatnie tak dość niepewnie przygryzając wargę. Miałem nadzieję, że to nie pobożne życzenia. - Ale Anderson mówił, że jest ich kilka. Tych agregatów - powoli pokręciłem głową - a ja wiem tylko o jednym - wskazałem klapę w podłodze - w piwnicy - wyjaśniłem.
Potem Alex zaczął jakoś dziwacznie rozmawiać z jedną z dziewczyn - coś o wchłanianiu istnień, pasożytach i całowaniu. W momencie się pogubiłem, więc znów spojrzałem na piętro z niepokojem.
- Mogę spróbować je naprawić, Alex. Te agregaty... ale możemy ją najpierw znaleźć? To tylko małe, przestraszone dziecko - aż nazbyt dobrze wiedziałem jak takie przerażone dziecko się czuje - agregaty mogą chwilę poczekać - wbiłem w niego błagalne spojrzenie. Przecież nie zostawiłby dziecka na pastwę jakiegoś potwora czy cholera wie czego, tak? Nikt nie zostawiłby przecież dziecka w obliczu niebezpieczeństwa. Prawda?
Chyba, że to dziecko w ogóle się nie bało.
Louis dostrzegł ją bez najmniejszych przeszkód, kiedy mała wyłoniła się z cienia korytarza. Bez strachu jak gdyby nigdy nic. I to akurat było dziwne, sam musiał przyznać. Dopiero hałas ją spłoszył i uciekła.
No dobra, ale i tak powinni ściągnąć ten niewidzialny mur, tak? I zabrać ją stąd. Na pewno była w szoku i nie wiedziała co się dzieje...


ll kajam się. Przepraszam za obsuwę! podkówka


Make love music
Not war.
Louis Bott
Zawód : Drugi Kogut Kurnika, dorywczo może coś naprawić
Wiek : 22
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Look up at the night sky
We are part of this universe,
we are in this universe,
but more important than both of those facts is that
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Mugol
universe is in us
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 1:12
Trąciła czubkiem buta kawałek jednego ze zniszczonych tosterów i spojrzała w kierunku otwartych drzwi do pomieszczenia, z którego chwilę temu te krwiożercze urządzenia wypadły. Zaklęcie Sophii blokowało drogę na piętro, odcinając jednocześnie wszystkie pozostałe - mogła być pewna, że próba przejścia do dowolnego innego pokoju spełznie na niczym.
- Skoro Laura jest tutaj, myślicie, że Robert Anderson również? - rzuciła w przestrzeń, ostrożnie ominęła szczątki i podeszła do ściany z diagramem runicznym. Materiał spodni przesiąkał krwią i lepił się do szarpanej rany na łydce, ale skoro nie utrudniała poruszania się, Leighton nie poświęcała jej na razie większej uwagi, klasyfikując, tak jak poparzenie na policzku, jako stosunkowo niegroźną. Zachowywała spokój, po raz kolejny poddając się tendencji - dość bezdusznej - do odsuwania od siebie emocji, nieroztrząsania bieżącej sytuacji przez ich pryzmat. Bała się. O wszystkich, którzy tu weszli, o dziewczynkę na górze, której nie wiedziała, jak pomóc - i czy to w ogóle możliwe - ale strach w niczym nie pomagał, więc radziła sobie z nim jak zwykle, znajdując zajęcie. Przyjrzała się wypisanym przy pomocy kredy znakom, próbując odczytać ich sens, zrozumieć, jak dokładnie miały działać - i przede wszystkim, jakich run brakowało w zamazanych miejscach. Wyjęła z kieszeni płaszcza kawałek pergaminu zapisany krwią, wykorzystując chwilę, w której towarzysze toczyli rozmowę, by ponownie mu się przyjrzeć, tym razem w dobrym świetle. Nie wiedziała, kto rozrysował diagram, ale konieczne wydawało jej się znalezienie kredy. Skłamałaby twierdząc, że nie rozważała przez kilka sekund pójścia w ślady autora zapisków i wykorzystania krwi do wykreślenia na ścianie brakujących znaków, ale ten pomysł budził wątpliwości, przemyślenie go zostawiła sobie na później.
- W piwnicy jest agregat? - powtórzyła za Louisem, wymawiając nieznane słowo, z każdą chwilą co raz bardziej przekonana, że to właśnie do tego bliżej nieokreślonego przedmiotu, który chciał naprawić, mogła odnosić się przestroga. Nie wiedziała, co to dokładnie jest, ani do czego służy, ale skoro było ich tu więcej…
- Wchodząc tu znalazłam pergamin z ostrzeżeniem, żeby czegoś nie naprawiać, bo dom się sypie i jeśli to zrobić, wszyscy zginą - stwierdziła beznamiętnie. Było to bardzo, musiała przyznać, dodające otuchy przesłanie - ten sam charakter pisma wskazuje na piwnicę, wejście do której i tak obarczone jest ryzykiem. Za to bym się jeszcze w tej chwili nie zabierała. Reszta odnosi się do run, diagramu. Bezpieczeństwo. Spokojny dom - ostatnie słowa dodała już ciszej, jakby do siebie. Zastanawiała się.
- Mogłabym spróbować go uzupełnić. Poszukać kredy, żeby utrzymać ciągłość zapisu. Wykreślić znaki krwią, choć nie wiem, czy nie wpłynie to negatywnie na cały diagram, więc skłaniam się ku pierwszej opcji. Albo zdjąć klątwę z klamki i sprawdzić, co jest za tamtymi drzwiami, ale jeśli coś przy tym pójdzie nie tak, nie mogę zagwarantować, że nikomu nie stanie się krzywda.
Czuła się zobowiązana do uprzedzenia ich przed podjęciem dalszych działań. Klątwy miały to do siebie, że przy nieudanej próbie zdjęcia magia oddziaływała albo na łamacza, albo na losową osobę w najbliższym otoczeniu. Klątwa Głodu - szczęśliwie? - nie była ani śmiertelna, ani bardzo złożona, normalnie powinien sobie z nią poradzić nawet średnio wprawny kursant. Gdyby nie anomalie, ryzyko byłoby znacznie mniejsze.
- Przedmioty, które nas tu przyniosły. Czy one mogą być częścią czegoś stąd? Urządzeń, mechanizmów? - takich jak tostery, wspomniany przez Louisa agregat lub właściwie cokolwiek, co zwykle znajdowało się w niemagicznych warsztatach. Mogły przypadkowo posłużyć za świstoklik, mogły też jeszcze do czegoś się przydać. Obie możliwości uznawała za równie prawdopodobne.
Przerwanie zaklęcia nadal pozostawało w gestii aurorki. Vera posłała Gwardziście pytające spojrzenie, wejście na górę było przecież jedną z rozważanych opcji. Nie wyglądało, by Laura znajdowała się w śmiertelnym niebezpieczeństwie już natychmiast, a na pewno nie w większym, niż było obecne w warsztacie przez cały czas. Jeśli sama była częścią tego niebezpieczeństwa, zapewne niedługo zyskają potwierdzenie.

| Rzucam na znajomość starożytnych run (IV, +100) w celu ustalenia tych brakujących i dokładniejszego zrozumienia działania diagramu.
Vera Leighton
Zawód : łamaczka klątw
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

Never hate your enemies.
It affects your judgment.

OPCM : 35
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5958-vera-leighton https://www.morsmordre.net/t6046-listy-do-very https://www.morsmordre.net/t6048-vera https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t6045-skrytka-bankowa-nr-1480 https://www.morsmordre.net/t6605-vera-leighton#167815
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 1:12
The member 'Vera Leighton' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 69
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 18:01
Kiedy tylko wymówiłem inkantację poczułem, jak moc jakoś wyraźniej formuje się w dźwiękach - silny i pieruńsko szybki promień czaru pomknął w kierunku tostera. Jedno elek-tor-niczne truchło jednak nie wystarczyło zaklęciu, bowiem promień zaraz przeskoczył na drugie pudło, rozszarpując je na kawałki. Uniosłem w zaskoczeniu brwi i popatrzyłem z zastanowieniem na własną różdżkę. Nie było jednak czasu na to, aby nadto analizować to, co tu właśnie zaszło. Zamiast tego schowałem dyskretnie różdżkę i spojrzałem na Louisa, marszcząc brwi i zagryzając wargi.
- To może być sposób. Znaleźć wszystkie agregaty i je naprawić - podchwyciłem myśl, skinąwszy głową. - Jednak jestem za tym, żeby najpierw zająć się właśnie agregatami. Nie wiem, jak ci to wyjaśnić, Louis, ale... zanim cokolwiek zrobisz i zdecydujesz wysłuchaj mnie proszę do końca - zaplotłem razem palce dłoni i złożyłem je przed piersią, wyglądając prawie że, jakbym prosił. - Vera tam na dole - wskazałem głową na pannę Leighton - zajmuje się takimi ciężkimi ma...aaa, sam-wiesz-jakimi przypadkami - poprawiłem się tak szybko, jak tylko dotarło do mnie, co prawie powiedziałem. Kontynuowałem jednak myśl, uważnie przypatrując się reakcjom Botta. - I według tego co mówi, Laura również stała się nosicielem sam-wiesz-czego. Jednak żeby się tego pozbyć i uratować Laurę musimy najpierw zrozumieć, jak ten konkretny sam-wiesz-jaki przypadek działa. Do tego czasu Laura pozostaje bardziej niebezpieczna dla nas i całego jej otoczenia niż otoczenie dla niej - może nie była to całkowicie prawda, nie wiedziałem do końca czy aby na pewno dobrze to rozumiałem, jednak tak właśnie podpowiadał mi rozsądek i włąśnie jemu zamierzałem zawierzyć. - To jak z chorobą, Louis. Trzeba znaleźć przyczynę, żeby pozbyć się objawów - spróbowałem wytłumaczyć trochę jaśniej i na bardziej znanym mi gruncie. - Także proszę, zejdź ze mną na dół po schodach i w ogóle, trzymaj się mnie - położyłem nacisk na ostatnie słowa, schodząc po schodach i wracając do kobiet na parterze.
- Możliwe. Nie dowiemy się tego jednak, dopóki nie przeszukamy całego domu - odpowiedziałem Verze, wzruszając ramionami. Możliwe, że Anderson gdzieś tu był. Pod wpływem kolejnej myśli drgnąłem, oglądając się na Louisa. - Nie leży tu nigdzie, prawda? - zapytałem mugola, ruchem ręki ogarniając całą scenę rzezi w warsztacie. Owszem, dość brutalne było pytać o to tak wprost, jednak to nie był czas na rozczulanie się nad nim. Bynajmniej nie bardziej, niż do tej pory to czyniłem. Kolejne słowa Very przyciągnęły moją uwagę. Znów zagryzłem dolną wargę, uświadamiając sobie, że po nagłym zniknięciu z warsztatu Cecily i Rufusa we wnętrzu domu pozostał - nie licząc Louisa - sam Zakon Feniksa. To stawiało mnie jako Gwardzistę w dość jasnej pozycji, której jednak nie do końca akceptowałem. Nie lubiłem mieć decydującego zdania i również teraz nie chciałem, by pojawił się taki scenariusz.
- Na tyłach domu znaleźliśmy mężczyznę. Zanim zmarł zdążył wypowiedzieć trzy słowa: szczęście, piętro, potwór. Nie uważam się za osobę posiadającą wybitne szczęście, więc raczej spróbuję owego szczęścia w innym miejscu - powiedziałem i podszedłem do Sophii, wyciągając różdżkę. Przykucnąłem, przyglądając się uważnie krwawiącej nodze aurorki. - Może trochę swędzieć. Curatio Vulnera Maxima - wymamrotałem inkantację, przesuwając koniec różdżki tuż nad łydką kobiety. Podniosłem się zaraz i pytająco spojrzałem na pannę Leighton. - Vera, wszystko w porządku? - zagaiłem. Oparzenie na twarzy nie wyglądało tragicznie, tak samo noga wydawała się być w miarę jednym kawałku.


Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 52
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 37
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Warsztat w Outwood - Page 6 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 18:01
The member 'Alexander Farley' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 37

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Warsztat w Outwood - Page 6 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 18:56
Reducto okazało się dużo lepszym wyborem. Po chwili za sprawą magii ich trójki wszystkie tostery przestały działać i nie stanowiły już zagrożenia – czy raczej przeszkody na ich drodze do zajęcia się zagadkami domu. Ale zanim to nastąpiło, tostery zdążyły ją znowu użreć. Urządzeniom udało się przerwać materiał spodni i zostawić na jej łydkach krwawiące, szczypiące rany. Była na tyle przyzwyczajona do odnoszenia obrażeń podczas aurorskich akcji, że nie pozwoliła sobie na żadne słowo skargi. To tylko niegroźne przecięcia, które nie mogły odwrócić jej uwagi od ważniejszych spraw.
Na zawiłościach dotyczących klątw się niestety nie znała, więc musiała w całości zawierzyć Verze i jej wiedzy. Zdawała sobie jednak sprawę, jak niebezpieczne jest majstrowanie przy klątwach nawet kiedy posiadało się wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. Może kiedy będzie miała okazję dokładniej przyjrzeć się dziewczynce uda jej się ją odczarować lub przynajmniej określić, co na nią nałożono. A może najpierw rzeczywiście musieli się zająć innymi sprawami. Skoro dziewczynka przeżyła tutaj tak długo, być może znajdujący się w domu potwór wcale jej nie zagrażał, przynajmniej nie w tym momencie. Może powinni poszukać tych agregatów, cokolwiek one robiły. Mgliście kojarzyła, że miało to związek z elektrycznością.
- Może Robert Anderson jest w tym pomieszczeniu za drzwiami z klątwą? Albo gdzieś na górze? – zastanowiła się po słowach Very. Mieli szansę go odnaleźć, oby żywego. Jeśli dziewczynka tu przeżyła, on też mógł. Pytanie tylko, co zabiło ludzi leżących w tym pomieszczeniu? Potwór z góry, klątwy czy coś jeszcze innego?
- Musisz przynajmniej spróbować. I z tą klątwą na drzwiach i z diagramem – zwróciła się do Very. To było pewne ryzyko, ale musieli je podjąć. Runistka miała z nich wszystkich największe szanse, by przeprowadzić te operacje poprawnie. Pytanie tylko, co się stanie, kiedy diagram zostanie dokończony? – Spróbuję poszukać kredy, może gdzieś jest jeszcze trochę – Nagle zdała sobie sprawę, że zostali w trójkę plus Louis. Gdzie byli Cecily i Rufus? Rozejrzała się po pokoju. – Bardzo możliwe. Może gdy znajdziemy to coś, uda nam się dociec, skąd wzięły się przedmioty? Mogą okazać się ważne.
Alex podszedł do niej.
- Dzięki – powiedziała Sophia, gdy rzucił zaklęcie leczące na jej nogę. – A więc to potwierdza, że coś znajduje się na piętrze. Może to to zabiło tego mężczyznę i innych. Pytanie tylko, co miał na myśli, mówiąc o szczęściu, poza tym, że niewątpliwie będzie nam dziś bardzo potrzebne?
Najpierw zdjęła rzucone wcześniej przez siebie Incarcerare, by umożliwić im wychodzenie z tego pokoju; może Louis, uspokojony przez Alexa, nie będzie tak się wyrywał na górę. Potem zabrała się za rozglądanie po pomieszczeniu, przeszła także do sąsiedniego pokoju, tego w którym wcześniej były tostery, a którego przez atak urządzeń nie zdążyli przeszukać. Przez cały czas zachowywała ostrożność, wypatrując zarówno kredy, której potrzebowała Vera do dalszej pracy z diagramem, jak i potencjalnych kolejnych pułapek, albo innych przydatnych wskazówek. Gdyby nie anomalie, spróbowałaby kredę przywołać, ale istniało ryzyko że niestabilna magia popsuje im szyki, więc póki co zdała się na własny wzrok.

| rzucam na anomalię do zdejmowania własnego Incancerare, a później k100 na spostrzegawczość – szukam kredy, i jak się da, wypatruję innych potencjalnych wskazówek. poziom spostrzegawczości III (+60)



Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Sophia Carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 41
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 18:56
The member 'Sophia Carter' has done the following action : Rzut kością


#1 'Anomalie - CZ' :
Warsztat w Outwood - Page 6 FguAak0

--------------------------------

#2 'k100' : 62
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 21:17
Zarówno Alex, jak i Vera i Sophia mogli mieć przeczucie, że Louis wie o tym miejscu znacznie więcej niż przeciętny mugol – mugol, tak, bo znajdowali się w mugolskiej wiosce. Dzielił się z wami informacjami i być może posłuchanie go było najlepszym rozwiązaniem, gdy przebywaliście w obcym warsztacie. Louis również wiedział, że na piętrze znajdowały się pokoje mieszkalne i nie tylko, ale głównie pomieszczenia przygotowane przez Andersona dla siebie i swojej rodziny, to była dość bezpieczna kryjówka. I jak poprawnie stwierdził wcześniej – prądnica miała swoje zastosowanie tutaj, w warsztacie.

Z góry znów rozbrzmiał przerywany dzwonek – poprawnie nazwany przez Sophię telefonem.

Rozrysowane na ścianie znaki nie były klątwą – owszem, zaklinały w pewien sposób cały budynek, czego Vera mogła być pewna, ale nie w negatywnym sensie. Drżąco wyrysowane runy wskazywały na to, że ktoś się spieszył, ale doskonale znał mechanizm działania. Diagram ściśle wiązał się z tym, co zostało napisane na pergaminie i to właśnie tam tkwiła odpowiedź. Runy na diagramie wiązały się w pary i najprawdopodobniej została wymazana właśnie jedna z odpowiedniej pary. Całość nadawała "zaklęciu" charakter bariery ochronnej, podtrzymania jej przed całkowitym zniszczeniem.
Wypowiedziane przez Alexa zaklęcie wypłynęło z jego różdżki wartkim wspomnieniem i osiadło na łydce Sophii jasną mgiełką, która zaleczyła rany, skurczyła je, pozostawiając po sobie tylko jaśniejsze, cieniutkie, bliźniejące linie.
W momencie, gdy Sophia wyraziła swoją wolę, zaklęcie opadło powoli z przejścia na piętro - wolnym, jasnym strumieniem. Po wejściu do pokoju, jej oczom ukazały się typowo mugolskie urządzenia, ale… ożywione magią, podobnie jak tostery, ale nie były agresywne. Lodówka zaklikała starymi drzwiami, kuląc się przy pralce, drżąc przeraźliwie, szczękając w środku pustymi kratkami. Na blacie położonym pod starym, zarośniętym oknem wycofywały się pod ścianę dwa stare telewizory. Na ekranie jednego z nich pojawił się nagle czarno-biały napis – „NIE ZABIJAJCIE NAS, MY NIC NIE WIEMY”. Zadrżał, zatarty szarymi pasmami zlatującymi z góry na dół.
Na stole znajdującym się na środku leżały kawałki kredy, a na zachodniej ścianie wisiała czarna tablica. Ktoś narysował na niej kilka schematów, zaraz pod nimi znajdowały się dziecięce rysunki. Jeden przedstawiał człekokształtnego stwora z malutką główką i wielkimi nogami – cały pomalowany był na biało; drugi był trzema patyczakami, dwoma większymi i jednym całkiem małym – jeden większy, ten, który stał tuż przy małym, miał smutną minę, tak samo jak mały, a drugi wręcz przeciwnie, bardzo szczęśliwą. Trzeci był rysunkiem ducha z wielkimi ustami, bez oczu, obok niego znajdował się mały patyczak, tak samo smutny. Przy wschodniej krawędzi narysowana była runa, ale ze swoją wiedzą Sophia nie mogła jej rozpoznać. Vera ze swojej perspektywy jej nie widziała.

Ani Rufusa, ani Cecily, nie było w pokoju.

| Na odpis macie czas do 27 grudnia z uwagi na Święta. Prosiłabym was, żebyście trzymali się terminów, jeśli nie macie nieobecności – jest nas mniej niż na początku!
Słuchanie jednej strony kasety to jedna akcja.
Rufus i Cecily mogą dołączyć, ale przed napisaniem postu proszę o kontakt ze mną.

Informacje:
Mapa:
Ściana i pergamin zdobyty przez Verę:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]23.12.18 22:51
Nie podobał mi się. Nie podobał mi się plan Alexa i chłopak na pewno to widział po moich zmarszczonych brwiach. Stałem rozdarty na tych schodach chcąc mu zaufać i zejść do tej nieszczęsnej piwnicy, żeby naprawić jeden z agregatów, ale z drugiej strony czułem całym sobą, że w pierwszej kolejności należało pójść na górę, znaleźć Laurę, może też Andersona. Mógł tam przecież być!
Na pytanie dziewczyny właśnie à propos Roberta, przytaknąłem.
- Może tam być. I jest ranny, tak mówił na nagraniu - powiedziałem czym prędzej. Bo może to przekona Alexa, żeby mnie przepuścił na piętro...?
Naprawianie agregatów miało nam (a właściwie im) pomóc w znalezieniu przyczyny dziwnego... hm... zachowania(?) dziewczynki? Bo była tak jakby chora i mogła im (a właściwie nam) zagrażać? Nie, kompletnie to jakoś mnie nie przekonywało. Tym bardziej, że Vera, tak? Tym bardziej, że Vera coś mówiła o jakimś ryzyku związanym z wchodzeniem do piwnicy.
- W piwnicy jest jeden - przytaknąłem na jej kolejne pytanie. - W sumie są cztery i mają powykręcane części. Jedną z tych części mam - prądnicę - wyjaśniłem.
Za to kiedy Alex spytał, czy Anderson nie leży tu gdzieś, wzdrygnąłem się. Lodowate ciarki przebiegły mi po plecach, ale zdobyłem się na odwagę i spojrzałem na ciało, nad którym jeszcze niedawno przeskakiwałem wspinając się po schodach (3), modląc się w duchu, żeby nie należało do Roberta ani nikogo, kogo mógłbym znać.
Kiedy zaś ta druga dziewczyna zapytała o co mogło chodzić ze szczęściem, wziąłem głębszy wdech i na chwilę wstrzymałem powietrze.
- A może miał na myśli, że szczęście, że się zjawiliśmy i... no wiecie. Że uratujemy Laurę i Roberta...? - zaryzykowałem cicho. Szczerze mówiąc nigdy nie byłem typem bohatera, a odwagą nie grzeszyłem, więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby na podobne stwierdzenie wszyscy tu obecni wybuchnęliby śmiechem. No cóż, trudno.
Zresztą wtedy też zabrzmiał dzwonek z góry i zrobiłem jeden krok w kierunku piętra. Nie było już niewidzialnego muru, który by mnie przed tym powstrzymywał.
- Telefon - mruknąłem bardziej do siebie niż do pozostałych, którzy byli zajęci... nie wiem czym, ale czułem, że nie chcę tego wiedzieć. Na prośbę Alexa, jednak nie pognałem na górę. Nie zszedłem też na dół intensywnie nad tym wszystkim myśląc.
Po chwili jednak położyłem torbę na jednym ze stopni i wyciągnąłem radio, które położyłem gdzieś z boku. Za bardzo ciążyło do przedsięwzięcia, o jakim myślałem.
- Słuchaj, Alex, tam jest Laura i może być Robert. Mogą tam być też odpowiedzi na... no wiesz, te przyczyny, tak? Oni tam na górze mieszkali i mogli znaleźć kryjówki przed tym całym potworem. I tam też mogą być agregaty. Prędzej czy później i tak będziemy musieli tam pójść... więc może niech dziewczyny tu zostaną i może im się uda zmniejszyć to ryzyko wchodzenia do piwnicy do minimum... a my w tym czasie pójdziemy na górę. Na mały rekonesans, OK? Jeśli będzie tam coś złego i niebezpiecznego, albo jak tylko stwierdzisz, że Laura może stwarzać realne niebezpieczeństwo, to jedno twoje słowo, odwracamy się i zwiewamy tutaj. I znów zrobicie ten niewidzialny mur, hm? Czy to nie jest dobry plan? - rzeczowo opisałem to, co wymyśliłem teraz naprędce. Nie był idealny, fakt, nie wiedzieliśmy, co na nas może czyhać na górze, ale... to chyba wciąż lepsze niż kręcenie się tutaj po pomieszczeniu bezsensu.  Wbiłem uważne spojrzenie w chłopaka z powrotem lżejszą torbę przewieszając sobie przez ramię. Będzie łatwiej uciekać, nie?
Byłem gotowy dostosować się do werdyktu Alexa.

ll 1. patrzę na 3. ciało
2. jeśli Lex stwierdzi, że plan jest spoko, to razem z nim idę na piętro


Make love music
Not war.
Louis Bott
Zawód : Drugi Kogut Kurnika, dorywczo może coś naprawić
Wiek : 22
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Look up at the night sky
We are part of this universe,
we are in this universe,
but more important than both of those facts is that
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Mugol
universe is in us
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]26.12.18 17:32
Misja - bo jakkolwiek by to nie wyglądało, powoli tak zaczynałem patrzeć na tę całą wycieczkę grupową do tego przeklętego warsztatu - nie była dobrym momentem na roztrząsanie kwestii moralnych. A tym bardziej na rozwiązywanie takowych konfliktów. Jednak na misji był jasno określony cel. Tutaj zaś nie do końca wiedzieliśmy, co winniśmy czynić. Gdy oderwałem spojrzenie od Very od razu powędrowało ono do Louisa. Walczyłem ze sobą, starając się wybrać pomiędzy jedną, a drugą decyzją. Z czego każda na swój sposób wydawała się być równocześnie dobrą, jak i złą. Westchnąłem i zamknąwszy ma moment powieki pomasowałem lewą skroń, mając wrażenie, że jeszcze chwila i znów nawiedzi mnie ból głowy. Na płonący stos Wendeliny, argumentacja Louisa była zarówno słuszna, jak i błędna. Słuszna, bowiem faktycznie należało wejść na piętro. Błędna zaś dlatego, że znajdował się tam potwór. PO-TWÓR. Otworzyłem oczy i popatrzyłem na Botta. Musiałem się poddać.
- Niech będzie. Idziemy na górę, ale na spokojnie. I idę pierwszy. I nie będę miał skrupułów przed wyrzuceniem cię przez okno, jeżeli będzie to stanowiło mniejsze ryzyko niż przebywanie na piętrze - ostrzegłem mugola, mijając go na schodach. Posłałem mu przy tym spojrzenie, które mówiło, że nie żartuję. Łatwiej było mi poskładać popękaną czaszkę niż zeskrobywać resztki po zaatakowaniu go przez potwora. Trzymając różdżkę w pogotowiu wszedłem więc na piętro, na miejscu decydując się na rzucenie zaklęcia.
- Carpiene - wymamrotałem inkantację, niepewnie stawiając drugą stopę na podłodze u szczytu schodów.


Alexander Farley
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

Alex, you gotta fend for yourself

OPCM : 52
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 37
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Warsztat w Outwood - Page 6 9545390201fd274c78230f47f1eea823
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]26.12.18 17:32
The member 'Alexander Farley' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 41

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Warsztat w Outwood - Page 6 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]27.12.18 19:33
- Nic, co wymaga pomocy uzdrowiciela - odpowiedziała Alexowi.
Decyzje - złe i gorsze? - i tak trzeba było podjąć, a na własną, czyli odwrócenie się od przestudiowanego diagramu, Vera wybrała sobie moment, w którym Gwardzista i Louis udali się na piętro. Korzystając z faktu, że Sophia wciąż znajdowała się w pokoju obok, łamaczka podeszła do znajomo wyglądającego ciała, blokującego drzwi z przeklętą klamką. Przystanęła tuż obok, uniosła różdżkę i skierowała ją przeciwko Klątwie Głodu, w myślach przywołując formułę niewerbalnego zaklęcia - Finite Incantatem. Lepszego momentu mogło już nie być, przynajmniej nie takiego, w którym wszyscy poza nią znajdą się w odległości chociaż pozornie zapewniającej, że nie oberwą, gdy kapryśna magia zrykoszetuje. A tego należało się spodziewać, kiedy w grę wchodziły anomalie. Leighton wiele brakowało do wcielenia optymizmu - roztrząsanie, co stało się z Cecily i Rufusem zepchnęła na granicę świadomości, razem z przekonaniem, że jeśli wyjdą stąd żywi, powinna przede wszystkim nawiązać kontakt z Tangwystl Hagrid, najbliższą krewną ratowniczki, którą znała osobiście. Magia, która ich tu sprowadziła, mogła równie dobrze odesłać nieobecną dwójkę w inne miejsce. Uaktywniony nagle świstoklik nie byłby najdziwniejszym, co mogło się stać. Ani najgorszym. Fiolka z eliksirem, przekazana przed wejściem do warsztatu, oszukiwała sumienie i odrywała od troski, po fakcie dokładnie tak samo bezużytecznej. Nie przekonałaby jej przecież do odwrotu, tak jak nikogo z rodziny czy znajomych nie zniechęciłaby do zaangażowania w sprawy Zakonu Feniksa. Westchnęła cicho, z rezygnacją. Merlinie dopomóż, by skutki rzucenia zaklęcia nie były tragiczne.

| Rzucam na Finite Incantatem, próbuję przełamać klątwę.
Vera Leighton
Zawód : łamaczka klątw
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

Never hate your enemies.
It affects your judgment.

OPCM : 35
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5958-vera-leighton https://www.morsmordre.net/t6046-listy-do-very https://www.morsmordre.net/t6048-vera https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t6045-skrytka-bankowa-nr-1480 https://www.morsmordre.net/t6605-vera-leighton#167815
Re: Warsztat w Outwood [odnośnik]27.12.18 19:33
The member 'Vera Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 23

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Warsztat w Outwood - Page 6 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Warsztat w Outwood - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 6 z 16 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

Warsztat w Outwood
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach