Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Biblioteka
AutorWiadomość
Biblioteka [odnośnik]13.01.19 21:45

Biblioteka

Biblioteka Rosierów zawiera dzieła zarówno francusko, jak i anglojęzyczne, obejmujące tak klasyki literatury pięknej, jak traktaty magiczne i naukowe, głównie z dziedziny magizoologi, ale też kilkanaście tomów ksiąg o różach napisanych głównie przez przodkinie rodziny. Na jednej z półek znajdują się także manuskrypty Cedriny dotyczące legilimencji, są one jednak ukryte zaklęciem maskującym. Główny, honorowy regał na wprost wejścia strzeże roczników rodu rozpisywanych od setek lat, stanowi dowód nieskalanego rodowodu Rosierów. Miejsce to, podobnie jak inne, urządzone jest w jasnych barwach, a okna wpuszczają do wnętrz dużo światła dodatkowo zapewnianego przez kryształowe żyrandole. Pomiędzy regałami usytuowano kila obitych białym atłasem szezlongów, na których można rozsiąść się wygodnie i pogrążyć w lekturze. Przez oparcie każdego z nich zwisa futro z białych lisów - na chłodniejszą pogodę.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Biblioteka [odnośnik]10.06.21 0:23
25 października
Wpatrywał się w rozłożoną na stole mapę, na której czerwonym atramentem odrysowany został kształt hrabstwa Kentu, ich ziem. Kiedy otrzymał pierścień nestora rodziny wiedział, że trudne czasy przyniosą ciężar trudnych decyzji, lecz ich wizja wydawała się znacznie prostsza do przyswojenia, nim stanął przed realnymi problemami o konkretnych kształtach i nim stanął na drodze, która prowadziła ku nieznanemu, a na której musiał - i powinien - postawić pierwszy krok. Ministerstwo Magii pod wodzą doświadczonego Cronusa Malfoya prowadziło swoje działania rozsądnie, Tristan od urodzenia bezkrytycznie uważał, że stworzony jest do czegoś więcej, lecz pogrążony w chaosie i stojąc nad przepaścią, zastanawiając się, czy skoczyć, zaczynał dostrzegać, że wcale nie miał doświadczenia Malfoya. Brakowało mu nie tylko tego, wciąż zbyt mało wiedział o własnych ziemiach, zbyt mało je rozumiał, starał się kalkulować niezbędne ryzyko nie obawiając się zdecydowanych ruchów, chyba zbyt długo zastanawiając się nad możliwymi konsekwencjami. Czy samo myślenie o nich - było przejawem rozsądku czy tchórzostwa? Czy pierwszy krok, nawet jeśli szalony, nie wprawiał w ruchu maszyny, która mogła powieść do zwycięstwa? Musiała - teraz na błędy nie było już czasu. Nie mógł zresztą narazić się na śmieszność, zwłaszcza nie po tym, co stało się z Francisem. Papierosowy dym tlił się w jego dłoni, kiedy uniósł spojrzenie na dwuskrzydłowe wrota biblioteki, które, pchnięte, odsłoniły sylwetkę brata. Czekał na niego, w milczeniu wsłuchiwał się w stukot jego kroków, kiedy przybliżał się do stołu.
- Mathieu - powitał go, bez wylewności, bo umysł zaprzątnięty był tym, co zostało rozpostarte na stole między nimi. Mapę na czterech kantach zabezpieczały nieprzypadkowo dobrane oprawione w skórę woluminy, część z nich była rodowodami rodzin zamieszkujących Kent - wierzył, że roczniki oddadzą rzeczywistość wystarczająco wyczerpująco, by mogli rozpoznać się w aktualnych nastrojach i poszukać wierności wszędzie tam, gdzie napotkać ją powinni. Wśród pozostałych ksiąg znajdowały się również te rachunkowe. - Będziemy nad tym siedzieć do rana - mruknął z niezadowoleniem, bo potrafił wyobrazić sobie ciekawszy sposób spędzenia tej nocy. Ale to już nie były żarty, trwała wojna, którą oni musieli wygrać. Walka o życie i za życie - wolne od wszystkiego, co narzucało im mugolskie społeczeństwo. - Pisałeś do wuja? - Pośród kontaktów - to lord Travers był tym najważniejszym. Nikt tak jak on nie znał się na wodzie, również na walce na wodzie. Musieli w pełni wykorzystać jego potencjał. - Wykorzystamy jego i jego ludzi na wodze, ale to pozwoli tylko załatać i tak dziurawą sieć. Nasze brzegi są praktyczne bezbronne. Jeżeli Zakon chce przejść do ofensywy, tyle wystarczy, by cały ruch umarł - oznajmił bez zadowolenia, kręcąc głową. - Obrona musi wyjść od miast Cinque Ports - mówił dalej. - przesuwając palcem po mapie nad kolejnymi miastami. - W Dover nas usłuchają, lecz pozostałe miasta pozostaną problematyczne. Jak przekupni mogą być ludzie w Hythe? - zastanowił się na głos, może Mathieu miał z nimi bliższe spotkanie w przeszłości?



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]10.06.21 21:40
Trawiąca Anglię wojna zmusiła ich do podjęcia intensywnych działań, mających na celu umocnienie ich pozycji i doprowadzenie do zwycięstwa. Przyszłość klarowała się niepewnie, a każda ich decyzja musiała przynieść odpowiednie efekty, aby byli w stanie osiągnąć stawiany sobie cel. Ciągłe planowanie spędzało sen z powiek, a rozmyślania przynosiły coraz to nowe pomysły, niejednokrotnie niezwykle zaskakujące. To jednak było wciąż zbyt mało, a szukanie odpowiedzi na dręczące ich pytania było zadaniem żmudnym, niebywale trudnym. Musieli jednak wykazać się odpowiedzialnością, brali udział w czymś większym, o wiele poważniejszym niż do tej pory.
Tristan poprosił go o spotkanie, musieli ustalić pewne fakty, a Mathieu czuł się już na tyle dobrze, aby wstać z łóżka o własnych siłach. Pod jasną koszulą wciąż znajdowały się bandaże, Zachary zadbał o każdy szczegół, aby mógł wrócić do pełni zdrowia. Niestety, nie był w najlepszej formie, ale na prośbę brata przystał bez zawahania. Musieli działać i choć teraz nijak nie nadawał się do podjęcia jakiejkolwiek walki, mógł przydać się choćby w ten sposób. Dotarł na miejsce o umówionej godzinie, czując jak pozostałości po ranach przypominają mu boleśnie o sobie. Zupełnie tak jakby wypalały wspomnienie w jego duszy, aby nigdy nie zapomniał.
- Tristan. – powitał go w odpowiedzi, przesuwając z wolna wzrokiem po rozłożonej na stole mapie. Ziemie Kent należały do nich i musieli zrobić dosłownie wszystko, aby zadbać o coś, co pozostawało ich dziedzictwem. Był pełen podziwu dla Tristana, jak doskonale radził sobie ze swoją rolą, jak wprawnie działał, aby reprezentować ich ród jak najlepiej. Był stworzony do roli Nestora, a Mathieu mógł jedynie przyglądać się jego działaniom i wspierać całym sobą. Byli rodziną, a to od zawsze najważniejsza wartość.
- Jeśli zachodzi taka konieczność, będziemy. – odpowiedział i zgodnie z jego słowami zasiadł na jednym z krzeseł, tak, aby cała mapa nadal znajdowała się w zasięgu jego wzroku. Tristan musiał mu wybaczyć, ale stanie na nogach przez dłuższą chwilę było dla niego okropnie obciążające. – Wysłałem sowę niedługo po spotkaniu w Thorness Manor. Nadal oczekuję odpowiedzi. – mruknął, niespecjalnie zadowolony z faktu, że wuj Koronos zmuszał go do długiego oczekiwania. Z pewnością musiał przemyśleć propozycję, którą Rosier wysunął w jego stronę. Diane natomiast twierdziła, że jej brat weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności. W końcu – byli rodziną.
- Nigdy nie jest zbyt późno, aby podjąć pewne kroki. Powinniśmy rozważyć zainwestowanie środków w flotę morską, jeśli nie teraz to w przyszłości. Zważając na lokalizację mogłoby przynieść to korzyści zarówno teraz, jak i w przyszłości. – powiedział, przesuwając wzrok z mapy na kuzyna. Powinni rozważyć taką możliwość. Powinni mieć możliwość obrony linii morskiej hrabstwa, a w zaistniałych okolicznościach to pomysł wart rozważenia. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę trudne czasy wojny, nie było to takie proste.
- Powinniśmy skupić się na tym, aby przekonać ich do własnych racji, zasugerować korzyści, które mogą osiągnąć stając po naszej stronie. W Thorness doszliśmy do wniosku, że każdego można przekupić za odpowiednią cenę, ale to ryzykowne, bo każdą cenę można przebić. – stwierdził, wodząc ciemnymi tęczówkami po mapie, w miejscu gdzie leżało miasto, o którym była mowa. Mathieu uczył się słuchając, wiele zapamiętywał i osobiście uznał, że stwierdzenie odnośnie przekupstwa było jak najbardziej prawdziwe. W końcu mowa tutaj o ludziach, którzy za odpowiednią cenę zrobią wszystko, a skoro będą mieli możliwość zyskać dwa razy… Należało zakładać, że pozbawieni są skrupułów.
- Zastanówmy się w jaki sposób sytuacja polityczna wpływa na ich działania. Ograniczenie w handlu i brak płynności dostaw z pewnością odbija się na ich sytuacji ekonomicznej. Dajmy im możliwość ochrony własnych działalności, możliwość zemsty na tych, którzy doprowadzili do zaistniałej sytuacji. – powiedział na głos własne myśli. Nikt nie lubił ograniczenia własnej wolności i tego, co tak uwielbiali robić. Mathieu sugerował się przykładem rodu Travers, jego członkowie wiedzieli doskonale czego chcą, byli w stanie kontrolować handel i wszystko co z nim związane we własnych portach. Koronos mógł być dla nich kluczową osobą, mogli się od niego wiele nauczyć. – Zawiązanie sojuszu pomiędzy miastami, nad którymi sprawować będziemy pieczę pozwoli nam sugerować im w odpowiedni sposób pewne kwestie. Wspólnie będą silni, a ich możliwości zwiększą się, co jest dla nas najkorzystniejszym rozwiązaniem. Sugestia, że ich lojalność i współpraca zostanie w odpowiedni sposób nagrodzona, z pewnością pozwoli im zmienić pogląd na sytuację. – dopowiedział po chwili namysłu. Mógł jednie sugerować rozwiązania, bo to do Tristana należeć będzie ostateczna decyzja. Miał nadzieję, że kuzyn rozważa wszystkie możliwości. Odradzał mu drogę przekupstwa, nie bez powodu. Widział w tym logiczne rozwiązanie i sugerował znalezienie innego sposobu, dla ich własnego bezpieczeństwa.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]14.06.21 20:24
Uważnie lustrował go spojrzeniem, gdy zjawił się na parkiecie biblioteki, wzrok prześlizgiwał się po odsłoniętych bandażach, badał fakturę twarzy, szukając u niego niepokojących oznak; przeciwnicy na Bezimiennej Wyspie byli znacznie potężniejsi, niż się spodziewali, ale poświęcenie Mathieu pozwoliło im przejąć nad tamtą ziemią pełną kontrolę. Rany wydawały się poważne i choć szybka interwencja Zachary'ego musiała doprowadzić go do zdrowia, to czuł się spokojniej, kiedy widział go na dwóch nogach - zdolnego do samodzielnego ruchu. Osłabienie pozostawało widoczne, ale jego skóra - zaczynała wreszcie nabierać właściwych barw. Dobrze było widzieć, jak wraca do zdrowia. Potrzebował go teraz jak nigdy wcześniej, kiedy świat stawał w płomieniach, a oni, Rycerze Walpurgii, mieli tym płomieniom wytyczać szlak. Wsparł się dłońmi o stół, nieprzerwanie przyglądając się mapie, kiedy drugi z czarodziejów zajął miejsce przy stole, jego słabsze siły były bardziej niż naturalne. Ale miał rację, nie wyjdą stąd, póki nie skończą - a mieli sporo do zaplanowania. Co gorsza, nie kierowało nimi właściwie żadne doświadczenie - to była pierwsza wojna, w której brali udział. I pierwsza, którą musieli zwyciężyć.
- Jego umiejętności byłyby nieocenione - mruknął krótko, podobnie jak Mathieu niezadowolony zbyt długim oczekiwaniem. Nie chciał dodawać na głos, że oni o nawigacji, o walce na morzu, nie wiedzieli praktycznie nic. Nigdy nie uczestniczył w rejsie dłuższym, niż do Calais, pomijając Syreni Lament. Przeciągnął dłonią wzdłuż linii żuchwy, niewątpliwie miał rację, flota powinna być teraz ich priorytetem. Pytanie, czy mieli na to wystarczająco dużo środków, działania pochłaniały wręcz niewiarygodne zasoby złota. I nieustannie gonił ich czas, którego takie przedsięwzięcie wymagało zbyt wiele. - Musimy przejrzeć księgi rachunkowe. A na ten moment - zadowolić się najętymi. Ile jesteśmy w stanie ich zgromadzić? Licząc Traversów i Lestrange'ów, dodając pięć portowych miast i ich zarządy, tuzin, dwa, coś pomiędzy?To wystarczająco dużo, by zapanować nad tymi wodami, o ile pokierują nimi doświadczeni marynarze. - Czy mieli takich? - Atak od strony wybrzeża wydaje się lekkomyślny i nieprawdopodobny - stwierdził, ciągnąc palcem przez błękit kanału, nie było za nim wroga. - Pewnie dlatego nie możemy go w pełni wykluczyć - dodał, Zakon Feniksa nie kierował się rozsądkiem i obydwoje doskonale zdawali sobie przecież z tego sprawę, zwłaszcza po wydarzeniach na placu. - Nastroje we Francji są słuszne, nasza pożoga wkrótce rozprzestrzeni się pewnie i tam. Niepewny krajobraz zdaje się nadzieją dla uciekinierów, ale pewnie nie buntowniczą kolebką. Liczę na współpracę z tamtejszym rządem, jeśli nasze Ministerstwo poprze te działania, opanowanie sytuacji nie zajmie nam dużo czasu. Wszystko, co musimy zrobić, to przekonać ich, że to możliwe. - Uniósł badawcze spojrzenie na Mathieu, warząc w myślach słowa. Mieli słuszność, kupić dało się każdego i wszystko.
- Rebelianci nie przebiją naszego złota - odparł, nie bez zawahania; dopuszczał do siebie taką myśl, jeśli bogactwa przeciwstawnych rodów dadzą w zastaw swoje majątki, mogliby zyskać bardzo wiele. - A życie od złota zawsze będzie cenniejsze. Strach pomoże nam zatrzymać wierność - dodał, ci ludzie nie byli przecież głupi. Wiedzieli, do czego byli zdolni. - Chcę dotrzeć do tych, którzy od lat podług tradycji wyzbyli się skrupułów. Może to niezbyt szlachetne sięgać po pomoc bandytów, ale w tym momencie wydają się najpewniejsi. Za samą radość bezkarnego plądrowania wód z rebelianckich łodzi zgodzą się na współpracę - stwierdził, zasiadając po drugiej stronie stołu, rzucił na stół srebrną papierośnicę, w zasięgu dłoni Mathieu, by mógł się poczęstować, nim sam otoczył się nikotynowym gryzącym dymem. To ułatwiało mu zebrać myśli. Obrócił papierosa między palcami parę razy, wsłuchując się w jego słowa, skinąwszy im głową, nim ponownie zwrócił się ku niemu z surową powagą.
- To nie tylko puste frazesy ani ideologiczna zagrywka - stwierdził w końcu, w pełni zgadzając się z jego słowami. Nic nie napędzało ludzi tak jak zemsta. - Jeśli uda się zapanować nad kanałem i ustabilizować drogę morską choćby na trasie z Calais mamy szanse umocnić handel z kontynentem i poprawić stan dostaw. Może właściwą drogą byłaby pertraktacja na tym polu, z pewnością jest coś, na czym tym ludziom może zależeć, choćby miały być to dostawy diablego ziela albo wideł - kontynuował myśl Mathieu.
- Miasta są związane sojuszem od przeszło dwóch stuleci, ale dla nas ważniejsze jest to, co za tym sojuszem stoi: a jest to rozległa siatka przemytnicza, Mathieu  - Ze stosu ksiąg leżących opodal wyciągnął jedną z nich, znalezioną przed jakimś czasem, kronika historyczna opowiadała historię grupy zastraszającej te wybrzeża przez stulecia. W ostatnich latach zeszli do działalności bardziej zakulisowej, nie usłyszał o niej zanim nie zaczął zgłębiać tematu. - Gang Hawkhurst - odczytał, przesuwając księgę w kierunku Mathieu. - Obietnica bezkarności po zwycięstwie Czarnego Pana da nam ich przychylność - założył, tym razem przekonany, że musiało się to udać. - Masz rację, musimy wzmocnić ich jedność. Dać im poczucie, że jej potrzebują, choć sądzę, że to przyjdzie naturalnie, gdy zainteresują się nimi Rycerze Walpurgii. Z tego, co udało mi się ustalić, nieszczególnie ochoczo angażują się w prowadzone działania wojenne. Co może świadczyć o ich rozsądku - Nie podejrzewałby bandytów o ideologiczne ataki, ale fakt, że nie próbowali w nich przeszkadzać, był już budujący. - Ale żeby sojusz, o którym mówisz, działał tak jak powinien, powinniśmy objąć miasta pełną kontrolą. Będzie trzeba wysłać ludzi do każdego z nich i rozmówić się osobiście. Skorzystałbym z pomocy ludzi Czarnego Pana - Wysłanie Rycerzy do kolejnych portów wydawało się koniecznością. - Ale ktoś powinien patrzeć im na ręce. Przez cały czas. Kojarzysz rodziny z tamtych stron? Mamy tam kogoś, kto jest nam wierny, komu będziemy mogli z tym zaufać?



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]16.06.21 19:11
Był dobrej myśli, jeśli chodziło o wiadomość, którą posłał wujowi Koronosowi. Wiedział, jak wrogie było jego nastawienie wobec wszelkiego szlamu zanieczyszczającego te ziemie, a przez ich bliskie powiązania rodzinny powinna istnieć nadzieja na to, że zgodzi się wesprzeć ich działania. Mathieu był przekonany, że odpowiednia argumentacja i rozmowa z wujem pozwoli na to, aby ich wspólne działania przybliżyły ich do celu. Nie liczyło się nic więcej, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Byli w niekorzystnej sytuacji, nie posiadali floty, ani odpowiednio wyszkolonych ludzi i musieli liczyć na innych, dlatego najważniejszym było, aby rozegrać to w odpowiedni sposób. Nie chciałby, aby przez te małe braki coś poszło nie tak, w obecnej sytuacji nie pozostało im nic innego, jak podjąć próbę stworzenia własnej floty. Jeśli zajdzie konieczność Mathieu posiądzie odpowiednie nauki, aby móc zarządzać ich flotą. Być może nie robił tego wcześniej, jednakże matka wywodząca się z rodu Traversów wiedziała co nieco na temat żeglarstwa, a ze strony wuja mógł liczyć na pomoc w nauce i pojęciu informacji na temat morskiej żeglugi. Ktoś z rodziny na pewno byłby dla niego wsparciem w tym temacie.
- Jeśli w przyszłości udałoby się zakupić statki, podejmę się szkolenia w tym zakresie, aby dbać o naszą flotę. – podjął temat, przyglądając mu się przez chwilę uważnie. Najistotniejszym był ciągły rozwój i dbanie o własnej umiejętności, dlatego zamierzał posiłkować się czymś więcej, a nie ciągle liczyć na czyjąś łaskę lub niełaskę. Nadal nie mieli pewności czy Koronos zgodzi się wspierać ich działania, ale liczył na to, że sytuacja obróci się na korzystną dla nich. – Około dwa tuziny, zakładając, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem. – dopowiedział, po chwili namysłu. Tyle statków powinno zabezpieczyć morskie drogi wokół hrabstwa i zapewnić im odpowiednie bezpieczeństwo, a każdego kto naruszy terytorium, nad którym sprawują pieczę powinny zgładzić i posłać na dno.
- To nie powinno być trudnym zadaniem. – stwierdził, kiedy Tristan opowiedział o sytuacji panującej we Francji. Nadal mieli tam coś do powiedzenia i mogli działać. Jeśli doszłoby do nawiązania sojuszu z południowymi sąsiadami, sytuacja byłaby dla nich łatwiejsza do opanowania i z pewnością mogliby poszerzyć swoje wpływy. Musieli dążyć do tego, aby działania wojenne zakończyły się, nie ma co czekać i liczyć na cud, a czynne działania przyniosą w końcu oczekiwane efekty.
- W takim wypadku należy podjąć z nimi rozmowy. Weźmiemy ich pod naszą protekcję, a oni pomogą nam pozbywać się rebeliantów. Masz rację, że życie jest ważniejsze od złota…. Wszyscy wiedzą o skuteczności naszych metod i z pewnością nie będą chcieli zaryzykować. – odpowiedział na jego słowa. Tristan miał sporo racji. Złoto to jedno, a budowanie wierności opartej na strachu to inna kwestia. Musieli podjąć odpowiednie kroki, nie było innego wyjścia. Sytuacja wymagała od nich restrykcyjnych kroków, nie pozostało im więc nic innego.
Wysłuchał słów kuzyna, zastanawiając się nad każdym z nich. Istniejący sojusz miast portowych musiał zostać umocniony, a oni musieli mieć pewność, że mają nad tym pełną władzę. Nie było możliwości popełnienia błędu, ani tym bardziej zawahania. Pięć portów związanych było ze sobą od wielu, wielu lat. Zastanowił się przez chwilę, na ile mogą sobie pozwolić.
- Wysłanie Rycerzy to najodpowiedniejszy sposób. Nie mogą być jednak przypadkowi. Najlepiej, jeśli zajęlibyśmy się tym osobiście, ale nie możemy wszystkiego robić sami. – powiedział całkiem poważnie i przekręcił głowę w bok. – O ile dobrze pamiętam w Hythe mieszka rodzina Brown, skaza w ich krwi nie ma większego znaczenia, kiedy opowiadają się po naszej stronie. Myślę, że można wykorzystać ich pozycję na terenach Folkestone i Hythe, aby tym sposobem zjednać dystrykt. Być może oni znają kogoś w New Romney, aby i z nimi dojść do porozumienia. – dopowiedział po chwili, przypominając sobie o młodej kobiecie z czysto krwistego rodu, która poznał kiedyś na terenach Hythe. Przy okazji mógł poznać jej poglądy, kiedy zachwycała się sytuacją panującą w świecie, a raczej oczekiwała, że w końcu panoszenie się szlamu dobiegnie końca. – Porozumienie z ludźmi w New Romney udostępni nam punkt, Dungeness. Najbardziej wysunięty, być może strategiczny. Mamy największe możliwości na opanowanie cieśniny Kaletańskiej i powinniśmy na tym się skupić, odbierając im możliwość swobodnego przemieszczania się do Calais. Jeśli przejmiemy ten teren morski, nie będą mogli zrobić nic bez naszej wiedzy. – mruknął, odpalając papierosa, którego chwilę wcześniej podsunął mu kuzyn. Tak wiele myśli krążyło po jego głowie, mogli zrobić wiele, ale musieli postępować rozważnie i ostrożnie, inaczej mogą popełnić błędy, na to nie było miejsca.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]17.06.21 14:12
Przyglądał się twarzy Mathieu, kiedy złożył swoją deklarację, by po chwili skinąć głową, jeszcze parę miesięcy konieczność żeglugi po wodach uznałby za absurd, ale teraz zmieniało się wszystko; gdyby rzeczywiście posiadali własny statek - nie wspominając już o jakichkolwiek umiejętnościach nawigatorskich - przejęcie kontroli nad wodami byłoby znacznie prostsze. Nie do końca podobało mu się opieranie się na umiejętnościach bandytów, choć nabywane w trakcie aktualnych wydarzeń doświadczenie postawiało go przed przedziwną konkluzją, że to łotry wpatrzone w złoto mogą się okazać się najstabilniejsze. Czy Harold miał środki, żeby ich przepłacić - nie mógł być pewien, czy nie zyska ich z czasem, ale rzeczywiście bywał też zbyt pewny siebie.
- Długa droga przed nami - odparł, niechętnie, bo to rzeczywiście rozwiązałoby wszystko. A jeśli nie wszystko, to przynajmniej część. - Działaj - Przed samym Mathieu - też była długa, w nich obu płynęła krew Traversów, ale ciocia Diane przebywająca na ich dworze niosła pewność przekonań. Czy przedsięwzięcie było realne, pokaże czas. Statki razem z załogą to ogromny wydatek, ale cieśnina łącząca ich z Francją nie była wcale duża. Nawet jeden statek pozwoliłby im na stabilizację sytuacji, w połączeniu z pomniejszymi jednostkami przemytników mógłby stanowić siłę. Był pewien, że lord Travers podzieli się doświadczeniem - choć niewątpliwie miał teraz sprawy, nad którymi musiał stanowić pieczę sam. - Wuj powinien przynajmniej pomóc ci zebrać konieczne księgi. Może uda ci się wyruszyć z nim parę razy w podróż - Nie wątpił, że działał na morzu i teraz. Spędził tam przecież całe życie.
- Możemy się spodziewać, że rząd będzie współpracował - podobnie jak czarodziejskie rodziny, z którymi jesteśmy spokrewnieni. Gosselinowie i Rosseaeu - Z nimi chyba powiązani byli najbliżej - Zobowiązali się pomóc reprezentować naszą sprawę i sprawić, by nasz głos został usłyszany. Ich wpływy są dość rozległe w tamtejszym Ministerstwie Magii, a łącząca nas krew, choć dawna, nie pozostaje bez wpływu na nasze relacje. Nie załatwią tego za nas, ale odbijając się od ich pozycji rozpoczynamy grę wysoką stawką - zaciągnął się papierosem, krzywiąc się z niesmakiem, był okropny. Nie był przyzwyczajony do nikotyny najniższej jakości, ale ta lepsza zaczynała być coraz trudniej dostępna - czy takie miały być konsekwencje ich działań? Czy oczyszczenie morskiej drogi ułatwi handel również papierosami?
- Otóż to - przytaknął Mathieu. - Będą mogli bezkarnie plądrować, grabić i łupić, ale tylko tych, których im wskażemy. Wydaje się to uczciwą transakcją. Jeśli dobrze się spiszą, po wojnie darujemy im winy za to, czego dokonali wcześniej. To nie są głupcy, zbyt długo trwają na powierzchni, żeby dawać się wciągać w pułapki i nierozsądne ruchy. - Zamyślił się, nim ponownie pochylił nad mapą, spojrzeniem sięgając kolejnych z miast handlowej ligii. - Po twoich działaniach - przeprowadzonej egzekucji - będą wiedzieli, że nie żartujemy - podjął jeszcze, na dłużej zatrzymując spojrzenie na twarzy Mathieu. Pociągnął dym z papierosa, krztusząc się mdłym smakiem. Coś okropnego.
- Trzeba działać szybko i zdecydowanie - Pokręcił głową. - Nie zachowamy kontroli nad kanałem bez pomocy. Potrzebujemy pełnej mobilizacji sił. Będzie trzeba wysłać te miejsca ludzi o adekwatnych możliwościach - przytaknął, przecierając brodę dłonią; zawahał się nad pociągnięciem dymu raz jeszcze, był naprawdę zmęczony, ale ostatecznie odgiął rękę z tlącym się papierosem w bok, z niesmakiem. - Brown - powtórzył za nim w zamyśleniu. Szukał nazwiska w pamięci, nie znajdował. - Brown - ściągnął ze sterty jedną z leżących obok ksiąg, kartkując jej zawartość; musieli być zapisani w kronikach. - - przeciągnął palcem po akapitach traktujących o ich historii. - Ślubowali nam wierność w 1743 r. Nawet nie znam ich imion - mruknął już bardziej do siebie, wuj z pewnością je znał. Musiał się jeszcze wiele nauczyć, ale też po to się tutaj spotkali. - Skontaktujesz się z nimi? Warto byłoby przygotować grunt na wyciągnięcie z podziemi naszych przemytników: pies wie, komu zdążyli zajść za skórę. Jeśli nie będą na to gotowi, będzie ich trzeba przekonać. - Złotem, wpływami, możliwościami. Propozycjami. Obietnicami. Wszystko jedno, nic nie mogło ich powstrzymać od sięgnięcia celu. - W New Romney przed wojną było silne lobby promugolskie, pamiętasz Casselów? Podobno odwrócili się od nas po śmierci twojego ojca, pewnie poczuli słabość. Sądzili, że bat będzie lżejszy. Niedoczekanie - Kartkował księgę dalej, szukając tych, o których mówił. - Wiesz, czy wyjechali? - Jeśli zostali w mieście - pewnie wciąż działali. Niewiele o nich ostatnio słyszał. Nie skupiał w tym kierunku swojej uwagi wcześniej.
- Dungeness będzie istotne, ustawimy na nich przemytników otwarcie. Może się tam zorganizują? Będą potrzebować miejsca, jeśli mają zacząć działać otwarcie, nie sądzę, by potrzebowali latarni morskiej. Ich specjalnością jest walka i podróż w nocnym cieniu. Będą potrzebować środków na magazyny, jeśli przejmą część handlu na morzu, być może usprawnią przepływ towaru. - Uniósł lekko papierosa, kiedy i Mathieu nim się poczęstował, manifestując swoje niezadowolenie. - Powinniśmy ich ozłocić hojniej, niż tylko wynagrodzeniem. - A skarbce topniały, zbierając zasobności na wszystko, o czym rozmawiali.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]19.06.21 14:59
Diane wolałaby, aby jej syn zajął się żeglugą, choć wiatry bywały niepomyślne, nadal uznawała to za bezpieczniejsze niżeli ciągłe przebywanie w towarzystwie smoków. Los leżał tylko i wyłącznie w ich rękach, mogli decydować o przyszłości nie tylko swojej własnej, ale również następnych pokoleń, którym przyjdzie zajmować wysokie stanowiska w Kent. Rozwijanie tego, co zapoczątkowano wiele lat temu powinno być ich priorytetem. Skoro istniała możliwość posiadania floty i własnych wpływów, musieli z tego skorzystać. Tristan przystał na jego propozycję, jednak na pewno wiedział, jak bardzo wiąże się to z lekkimi ograniczeniami jego pracy w Rezerwacie. Działalność jako Rycerz Walpurgii, bycie prawą ręką Tristana jako zarządcy Rezerwatu Albionów i do tego dbanie o flotę… To wiele zadań, które z pewnością będzie trudno pogodzić.
- Wykorzystajmy więc to, co dają nam więzy krwi. – przyznał mu rację. Nie był idiotą, wiedział, że każdy korzystał z takich możliwości i posiłkował się, jak mógł. Powinowactwo, pokrewieństwo czy wdzięczność, którą niektórzy powinni okazać za oferowaną pomoc… to tylko kropla w morzu możliwości. Jeśli istniała szansa, powinni po nią sięgnąć, a nagroda będzie satysfakcjonującą. Wątpił, by Zakon kierował się moralnością lub jakimikolwiek zasadami, widział osobiście jak członkinie tego ugrupowania pozbawiły kogoś życia. Ciągle wmawiali im, że to oni są winni i źli, a jednak… sami nie byli święci, sami doprowadzali do zaostrzenia się konfliktu, swoimi wybujałymi ambicjami i syndromem niespełnionego bohatera.
- Sądzę, że przystaną na tą propozycję. Nie są głupcami, a potrafią wykorzystywać sytuacje, dla osiągnięcia własnych celów. Jeśli całość przebiegnie w poczuciu realizacji własnych celów, mając przy tym szanse na wzbogacenie się… Możliwa byłaby nawet wieloletnie współpraca. To opłacalne. – odpowiedział na jego słowa. Zarówno opłacalne dla Rycerzy, jak i dla tych, którzy znaleźliby się pod ich ochroną. Mathieu nie zamierzał się patyczkować, ani przepuszczać zdrajcom czy oszustom. W żaden sposób nie pozwoli na to, aby Zakon mieszał w sprawach Kentu, a ich ludzie rozsiewali herezję po ich terenach. Nie miał dla takich ani litości, ani współczucia. Mieli wolną wolę, obierali swoje życiowe cele i realizowali je, bez znaczenia było dla niego życie tych, których wybory klasyfikował jako błędne.
- Udam się do Hythe. – skinął głową w odpowiedzi. Mógł skontaktować się z rodziną Brown, porozmawiać, wyjaśnić sytuację i nakreślić ją należycie. Tutaj nie było miejsca na niesnaski, ani wypominanie sobie przeszłości. Nawet jeśli przemytnicy zaleźli im za skórę, będą musieli to jakoś przełknąć i przeboleć, w końcu… działali wspólnie, w jedynym słusznym celu. – Nie dobiegły mnie żadne informacje. Warto to sprawdzić, a jeśli wspierają mugoli, trzeba będzie dać im nauczkę, najlepiej permanentną. – mruknął, drapiąc się po brodzie. Pociągnął ostatni raz papierosa i zagasił resztkę. Z tytoniu w środku tutki nie zostało już kompletnie nic.
- Nie możemy ozłacać ich w nieskończoność, w pewnym momencie ucierpimy na tym sami. – odpowiedział na jego słowa. Wojna to pieniądze, niezliczona ilość, która mogła się skończyć w dowolnym, najmniej spodziewanym momencie. Musieli zadbać o to, aby taka sytuacja nie miała miejsca. – Jakie mamy możliwości powiększenia ilości posiadanego złota? – spytał, przekręcając lekko głowę w bok i wędrując wzrokiem po mapie. – Zorganizować zbiórkę na pomoc najbardziej dotkniętym wojną, a część zysku przeznaczyć na działania zbrojne? – mruknął. To chyba najprostsze z rozwiązań, które w tym momencie przychodziło mu do głowy. Obawiał się jednak, że to nadal będzie zbyt mało. – To kropla w morzu tego, co może być nam potrzebne. – sięgnął po księgę rachunkową, przeglądając ostatnie strony, które pokazywały ich aktualne finanse. Sam też dysponował pewnymi środkami, ale jeśli miał skupić się na flocie…. To nie mógł szastać nimi na prawo i lewo.
- W zależności od tego jaką odpowiedź otrzymamy od wuja Koronosa…. Jeśli nie zechce wesprzeć nas, zbuduję własną flotę, jeśli przystanie na tę propozycję, wesprę finansowo nasze sprawy. Masz jakiś plan? – spytał, przesuwając wzrok na kuzyna. Musieli przemyśleć wszystko bardzo dokładnie, inaczej nic dobrego z tego nie będzie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]20.06.21 0:09
Skinął głową, nigdy nie miał oporów, by bezwstydnie sięgać po to, co dawało mu urodzenie, krew, kontakty z nimi związane, prestiż, jaki dawał ród - to wszystko było częścią całego jego życia, nieodłącznym fragmentem jestestwa, z którym się urodził. Nie widział innej drogi, ani też inna droga nigdy go nie interesowała. Z niezadowoleniem strzepał popioły z papierosa, zaciągając się nikotyną raz jeszcze, jeśli coś wprawiało go w dekoncentrację, to nie amoralne plany, a dramatycznie słaby tytoń.
- Ludzie naprawdę to palą? - zapytał z dezaprobatą, chciał przyoszczędzić zapasy, spróbować czegoś, co zebrano w większej ilości, ale wiedział już, że trwał w błędzie uznając to za rozsądny pomysł. - Żyją jak zwierzęta - obruszył się, ale nie zgasił papierosa - ostatnie wydarzenia wymagały od niego więcej, a życie na zwiększonych obrotach miało swoją cenę. Zabijał stres jak mógł.
- Dokładnie tak - przytaknął słowa brata, zbierając się na krześle, żeby się wyprostować. - Jeśli rozegramy to odpowiednio, być może mogliby stać się naszymi stałymi sojusznikami na tych ziemiach. Co prawda, jeśli do opinii publicznej przedostanie się informacja, że pertraktujemy z bandytami, mogą obrosnąć wokół tego kontrowersje. Ale jeśli nie wyjdą ze swoich jaskiń zbyt szybko, być może uda się ich przedstawić bardziej jako... wojowników dobrej woli wspierających Ministerstwo Magii w walce o wolne wody kanału la Manche  - wypowiedział płynnie nowy tytuł, wzruszając lekko ramieniem. - Albo podobnie - Szczegóły można było jeszcze dograć, być może sami zainteresowani zażyczą sobie czegoś szczególnego w toku pertraktacji - w zasadzie był na to otwarty.
- Hythe - powtórzył za nim, przekładając jedną z ustawionych obok figur róży na wspomniane miasto. Drugą - przestawił na Dover. - Ja zajmę się ludźmi tutaj - Powinien wzbudzić największy posłuch, był lordem nestorem. - Z kluczowych miast zostaną Sandwich i New Roment w Kent oraz trzy porty Susseksu - mówił dalej. - Możemy obstawić Kent w pełni we dwoje. W tle powinniśmy zyskać większą przychylność miejscowej ludności, ale tę kwestię oddałbym Evandrze. - Chciała rozwinąć skrzydła, przestać trwać w bierności. To był najlepszy sprawdzian jej zaradności, nawet jeśli miał się okazać rzutem na głęboką wodę. Świetnie sobie poradziła w trakcie pertraktacji z lordem Lestrange. Zamyślił się nad jego dalszymi słowy, kalkulując w myślach, na ile mieli szanse przepchnąć podobne zagrania. - Kropla w morzu, ale to kropla drąży skałę. Przywłaszczenie sobie części dóbr darowanych biednym z pewnością pozwoliłoby uzupełnić nasze skarbce i przynajmniej częściowo pokryć te straty - zgodził się z nim, bez refleksji nad kwestią przyzwoitości podobnych działań. - Możemy zacząć handlować komponentami na większą skalę - dodał niechętnie. Smoki zawsze traktował z należną im czcią, nie lubił rozdawać ich fragmentów. Zdecydowanie preferował mniej oszczędne rozwiązania, które pozwalały skupić pozostałe szczątki w rezerwacie, w celach naukowych. Ale cel uświęcał środki, coraz częściej zastanawiał się nad zmianą polityki. - Kraj jest odcięty od świata, mamy problemy z dowozem podstawowego zaopatrzenia. Smocze komponenty dla alchemików są na wagę złota. Jeśli wejdziemy w handel większą skalą, możemy na tym sporo zarobić. - Myślał nad tym wcześniej. Zbyt wiele razy wracał do tematu, by uznać go za nieistotny. - Bezimienna Wyspa - rzucił, w odpowiedzi na jego dalsze pytanie, wskazując to miejsce na mapie. Zdobyli ten punkt wspólnie. - Jest doskonałym punktem obserwacyjnym. Chciałbym wybudować tu warownię, z której nasi przemytnicy będą w stanie patrolować morskie szlaki. W księdze - Skinął głową na tą, którą Matheu wziął do rąk - Będą rozpisane wydatki, spodziewam się kosztu około tysiąca galeonów. - Spora cena, ale wyspa była oddalona od brzegów. Wzniesienie budynku nie będzie takie łatwe. - Taka baza powinna nam ułatwić późniejsze działania na morzu i to w znacznym stopniu, niezależnie od tego, czy Traversowie wspomogą te działania. Statki przemytników będą mogły tam swobodnie cumować - trzeba się tylko upewnić, że to miejsce przestanie wyglądać jak bezludna wyspa, a zacznie jak forteca. A nawet nie wiem, skąd wziąć budowniczych - Uniósł spojrzenie na Mathieu, słyszał o kimś? Potrafili wskazać rodzinę, która mogłaby się tym zająć?



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]21.06.21 23:18
Wzruszył obojętnie ramionami, kiedy Tristan stwierdził, że ludzie żyją jak zwierzęta. Żyli na wyższym poziomie niż większość, mieli wiele większe możliwości i przede wszystkim, dostęp do lepszej jakości towarów. Ta cała wojna ograniczyła to nawet im, a niestety… będą musieli to przełknąć. Wypalany tytoń to nic, w porównaniu z innymi ograniczeniami, które taki stan rzeczy wprowadzał. Musieli się z tym pogodzić i jak najszybciej dążyć do tego, aby działania zbrojne dobiegły końca i wszystko mogło wrócić do normalności.
- Możemy stracić w opinii publicznej. – stwierdził po jego słowach. Faktycznie, konszachty z tymi ludźmi niosły za sobą pewne ryzyko, ale spotkali się tutaj właśnie po to, aby przewidzieć wszelkie możliwe scenariusz i dobrać najlepsze z rozwiązań, które zamiast ciągnąć ich na samo dno, sprawią, że zyskają. – Należy rozegrać to w taki sposób, aby ludzie myśleli, że dobrowolnie popierają naszą sprawę, a nie zostali…. Przekupieni. – dopowiedział, stukając palcami o blat stołu. Musieli zrobić coś wykraczającego poza schemat. Z jednej strony powinni zrobić to osobiście, aby bandyci wiedzieli, że sprawę traktują poważnie, a z drugiej… nikt nie powinien o tym wiedzieć. – Najlepszym rozwiązaniem byłoby wysłanie kogoś w naszym imieniu, w ścisłej tajemnicy. Obawiam się jednak, że to może źle wypaść w oczach bandytów i uznają, że nie traktujemy ich poważnie. – dodał jeszcze. Powinni rozważyć wszelkie za i przeciw, ewentualnie powiększyć układy z bandytami, aby dokładnie wykonywali ich rozkazy w pierwszej części. Potem mogą rozwalać na swojej drodze wszystko co się da, co będzie pod wrogą flagą albo i bez niej.
- Nikt inny nie zjedna nam ludzi jak Evandra. – kiwnął głową, całkowicie zgadzając się z jego słowami. Żona Tristana była idealną kandydatką do podjęcia takich działań, małżonka Nestora, Lady Rosier, która troskliwie zajmie się wszystkimi sprawami, związanymi z jednoczeniem ludzi. Oni się do tego nie nadawali. Tristan wzbudzał strach, większość się go obawiała, a zdolności Mathieu jeszcze nie poznali, ale i tak uznawali go za milczka. Lepiej, żeby ich zadaniem były te istotne kwestie w zjednywaniu sobie ludzi. – Zajmę się Hythe i New Romney.
Gromadzenie zapasów na miarę możliwości musiało mieć konkretne podłoże i pomysł. Zajmowanie części zebranych funduszy było racjonalnym wyjściem, musieliby jednak przemyślnie dobrać taktykę, aby środków było jak najwięcej. Handel komponentami był błyskotliwym pomysłem, z którego powinni skorzystać. W dzisiejszych czasach alchemicy wydaliby krocie za zdobycie rzadkich składników, więc pomysł był jak najbardziej sensowny. Szczególnie, że wszystkim wszystkiego brakowało, a pewne ingerencje mogli uzyskać w Rezerwacie. Ktoś musiałby jednak sprawować nad tym pieczę. Pomysł budowy warowni na Bezimiennej Wyspie, którą Mathieu dotkliwie zapamięta do końca swych dni, był naprawdę dobry. Patrolowanie morskich szlaków i ograniczenia, które wprowadziłaby ta lokalizacja mogły naprawdę sporo im zaoferować. Niemniej jednak, należało wziąć pod uwagę możliwości, którymi dysponowali, ale wspólnymi siłami powinno być to do zrealizowania.
- Podołamy z tym wszystkim w dwójkę? – spytał po chwili namysłu. To rzucenie się w szaleńczy wir, pytanie czy oni dwaj będą w stanie dźwignąć tak wiele. Pertraktacje, rozmowy, szukanie sojuszników, nowe ugody, praca w Rezerwacie, zadania, których obiecali się podjąć jako Rycerze Walpurgii. Tego było naprawdę wiele. Mathieu był w stanie poświęcić się dla dobra i przyszłości ich wszystkich, nie wątpił, że Tristan również, ale musieli pogodzić wiele obowiązków jednocześnie, a to już trudniejsze zadanie.
- Handel komponentami może być lukratywną inwestycją. Oddelegowałbym jednak kogoś do tego zadania, aby dokładnie sprawował pieczę nad procesem. – powiedział po dłuższej chwili. – Jeśli chodzi zaś o budowę warowni, jestem w stanie przeznaczyć część środków, które mam, jeśli zajdzie taka konieczność. Budową powinni zaufać się Ci najbardziej zaufani, może rodzina Ross? Nowe pokolenie, aczkolwiek ich ojcowie brali udział w rozbudowie wielu strategicznych miejsc na ziemiach Kentu. Chyba jedyni znani mi budowniczy z naszych terenów. – powiedział po chwili namysłu. Tristan mógł liczyć na niego w kwestii finansowej, ale również i propozycji. Mathieu kojarzył ich, prowadzili inwestycję niedaleko Rezerwatu, nic szczególnego, ale wprawnie radzili sobie z wszystkim. – Problem może być z materiałami na budowę warowni. – dodał, przekręcając głowę w bok. W czasach kryzysu nie tylko żywności brakowało.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]23.06.21 12:45
Opinia publiczna, czy miała znaczenie? Czy smok przejmował się zdaniem owiec, czy róża miała pytać chwasty, czy wolno jej odebrać im słońce? Nie mogli ignorować jej całkiem, bez wątpienia, wojna wyciągała jednak z Tristana esencję zepsucia i coraz mocniej poluźniała kagańce utrzymujące jego działania w ryzach pozornej przyzwoitości. Zaciągnął się papierosem, z niesmakiem, jego serce kołatało ze zmęczenia. Spędził zbyt wiele godzin nad tą mapą. Nad tymi księgami. Która była właściwie godzina?
- Nie działają otwarcie, dotarcie do nich zajęło mi dłuższą chwilę i więcej niż jedną rozpuszczoną wić - odparł w końcu. - Przy odrobinie szczęścia nikt nie dotrze do ich... korzeni, grunt to przedstawić ich odpowiednio, może jako oddział prewencyjny do walki z nadmorskim piractwem? - Uniósł na Mathieu pytające spojrzenie, nie brzmiało źle. - Ich przywódca mógłby się tytułować admirałem albo komandorem, to niezły awans społeczny jak na człowieka o podobnej przeszłości - stwierdził, czy był tym zainteresowany, wciąż nie wiedział, ale pewne sprawy będzie należało mu wyperswadować.  - Masz jednak rację, że będzie trzeba zachować przy tym ścisłą tajemnicę. Jeśli nasze pertraktacje na początkowym etapie nie wypłyną poza ściśle określony krąg osób, opinia publiczna nigdy nie oceni czegoś, o czym się nie dowie - Kącik ust uniósł się w górę, był pewny siebie. Być może zbyt - działanie nie było wcale pozbawione ryzyka. Skinął głową na jego deklarację, wyglądało na to, ze tereny Kentu zostały podzielone. Należało jak najszybciej przystąpić do realizacji planu.
- Pomówię jeszcze ze śmierciożercami, rycerze muszą być w tym czasie do naszej dyspozycji - stwierdził, w zamyśleniu wodząc wzrokiem wzdłuż kształtów na mapie. Oznaczone miasta portowe niosły nadzieję. Wyznaczały nowe horyzonty. Majaczyły sukcesem. We dwoje nie dadzą rady, potrzebowali wsparcia. Kwestię przekonania do nich ludności Kentu już omówili, piękno Evandry zaślepi krytycyzm tych, którzy wątpili.
Przytaknął dalszym słowom Mathieu.
- Stabilizacja kanału pozwoli nam na handel również poza granicami kraju. Komponenty z rezerwatu z Francji będą mogły wyruszyć w każdą stronę - tu również można uruchomić zagraniczne kontakty. Być może w ten sposób będziemy mogli uznać to za inwestycję, która w rychłym czasie się zwróci. - Być może, nie było w tym nic pewnego. A szkoda. - Myślałem o Ironsie - dodał, badawczo przyglądając się Mathieu. Irons był kwatermistrzem rezerwatu, miał na głowie dużo obowiązków, lecz w ostatnim czasie znacznie rzadziej zajmował się alokacją gości na terenie rezerwatu. Mógł mocniej skupić się na jego wewnętrznych sprawach. - Dobrze liczy i jest dokładny. - Powinien poradzić sobie z pieczą nad transakcjami i zawieraniem kolejnych umów. - To ci, którzy odbudowywali wierzę zawaloną przez Myssleine cztery lata temu?  - zastanowił się, skinąwszy głową. Dobrze odpracowali swoją część. - Doskonała myśl - przytaknął.  - Kamienie ściągniemy z wybrzeży, drewno wytniemy z lasów. Nasi chłopcy coraz rzadziej wyruszają w teren, to nie jest dobry czas na wyprawy badawcze, ale nie powinni tracić formy. Być może moglibyśmy zadbać o kondycję stażystów w rezerwacie, wysyłając ich do tej pracy. Nasi ludzie pomogą, w ten sposób zminimalizujemy niezbędne koszty - zasugerował, ostatni raz, z niesmakiem, zaciągając się papierosem; w końcu zgasił go o dno srebrne popielnicy. Robiło się coraz później, ale ich ustalenia okazały się niezwykle produktywne. Chaotyczne myśli zaczynały się układać, plany nabierały kształtów, nazwiska zaczęły być dopasowywane do konkretnych zadań. Podołają - naturalnie że tak. - Pamiętasz polowanie na morskiego smoka? Byliśmy wtedy dziećmi, to mogło być koło 1937 roku, może nawet dawniej, przed Grindelwaldem. Na wodach przy Kencie pływał morski wąż, którego dziadek chciał pozyskać do rezerwatu. Rozkazał wtedy sporządzić bardzo dokładne morskie mapy i mapy nieba okolicy ułatwiające nawigację. Powinny leżeć gdzieś w rezerwacie, musimy je odnaleźć. Pomogą szybciej i skuteczniej opanować sytuację nad kanałem, kiedy dojdzie już do starć - zamyślił się, opadając znad mapy na miękkie oparcie fotela.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]23.06.21 16:44
- To powinno zadziałać. – odpowiedział po wysłuchaniu dokładnie słów Tristana. Miał rację, jeśli podejdą do tego w ten sposób i przedstawią tych ludzi jako strażników czy oddziały prewencyjne, mogą na tym zyskać. Musieli zrobić wszystko, aby ludzie myśleli, że w tych działaniach chodzi tylko i wyłącznie o bezpośrednią ochronę i dóbr, a priorytetem każdego działania Lordów Kentu jest zadbanie o ludzi zamieszkujących te ziemie. Nie widział innej możliwości, jak rozgrywanie tego wszystkiego jako odpowiedniej partii szachów, nie mogli pozwolić sobie na najmniejsze błędy, stąd każdy ich ruch winien być przemyślany bardzo dokładnie.
Kwatermistrz rezerwatu to najbardziej odpowiednia osoba do zajęcia się finansowymi sprawami. Mieli do niego zaufanie, a to było najważniejsze. Musieli podołać, zrobić wszystko, aby ich cele zostały zrealizowane, a zdrajcy z ich ziem wyplewieni niczym chwasty. Dbałość o to wszystko spadła na ich barki, nawet jeśli nie byli na to gotowi, ani tym bardziej przygotowani. Bądź co bądź, nikt nie był przygotowany do wojny i prowadzenia działań zbrojnych na taką skalę.
- Popieram tą kandydaturę. – najistotniejszy był dobór odpowiednich osób do konkretnych zadań. Nie mogli wybrać kogoś, kogo nie darzyliby zaufaniem albo kogoś, kogo kompletnie nie byli pewni. Obaj mieli pewne pomysły, które można było zrealizować i Mathieu cieszył fakt, że może w ten sposób wesprzeć kuzyna. Wiedział, że najbliższe tygodnie będą obfitowały w ciężką pracę, pewnego rodzaju poświęcenia, ale jeśli to miało ich przybliżyć do zrealizowania celu, to nie mieli innego wyjścia. To należało do ich obowiązku, reprezentowali własny Ród i musieli pokazać innym, że są zdolni dosłownie do wszystkiego.  – Dokładnie Ci sami. Powinniśmy zacząć jak najszybciej. – odpowiedział na jego pytanie o rodzinę Ross. Miał rację, byli w stanie sprowadzić sobie wszystkie materiały i dostarczyć je na Bezimienną Wyspę. To dobry pomysł, przynajmniej jego zdaniem. Podrapał się po brodzie i spojrzał na Tristana. – Oddeleguję stażystów do działania, trzeba wykorzystać siłę wszystkich rąk, jakimi dysponujemy. Przy Albionach pozostaną Ci, których wymaga tego prawidłowe funkcjonowanie rezerwatu, reszta może wspierać nas w działaniach. – powiedział po chwili namysłu. Dla niego to nie był problem, aby odesłać ich do pracy fizycznej. Tristan miał rację, teraz nie był odpowiedni czas na podejmowanie takich działań, jakimi były prowadzone badania. Będą musieli odłożyć to na później, teraz priorytety były zupełnie inne.
- Jak tylko stanę na nogi i będę w Rezerwacie, znajdę te mapy. Wydaje mi się, że ostatnio widziałem je w archiwum. – stwierdził, po chwili namysłu. Na razie jednak nie bardzo miał możliwość wybrać się do Rezerwatu Albionów, nad czym ubolewał niezmiernie. Kiedy tylko będzie miał siłę, aby zjawić się na smoczych terenach, od razu zrobi to, o to prosił go Tristan. – Mam nadzieję, że wuj Koronos niebawem odpowie na moją wiadomość…. Przydałby nam się ich wiedza. – stwierdził po chwili. On sam nie bardzo radził sobie z mapami, najważniejsze tereny były mu znane, ale to  co działo się na morzu lub na jego dnie…. Było dla niego tajemnicą.
Rozważenie wszystkich możliwości zajęło im sporo czasu, zgodnie z przewidywaniami w Bibliotece siedzieli do późnych godzin. Obaj byli zmęczeni, ale również mieli sporo do przemyślenia w bardzo wielu kwestiach. Wieczór zakończyli jednak na odrobinie rozluźnienia, siadając przy kominku, racząc się whisky i wspominając nieco dawne czasy.

zt x 2



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]26.07.21 17:10
03/01/1958
Burzliwy rok, wnoszący tak wiele zmian dobiegł końca, a nowe możliwości otwierały się przed nimi, dając szanse i nadzieję. Mathieu nie zamierzał marnować ani chwili, zastanawiać się nad problemami, rozważać to, co należało już do przeszłości. Teraz liczyła się tylko przyszłość i to, w jaki sposób zawalczą o nią. Świadomość, że przyjdzie im wnieść jeszcze więcej trudu, aby ta przyszłość stała się oazą wspaniałą i wierną wyznawanym ideałom, mogła być przytłaczająca. Mathieu wiedział, że musi spełniać swe powinności, działać szybko i skutecznie, aby kolejne pokolenia mogły żyć ze świadomością, że ich przodkowie wywalczyli to wszystko dla nich. Dlatego podejmował decyzje, zwrócił się z prośbą do Xaviera, aby ten wsparł go w nauce ekonomii. Nie chciał nękać kuzyna, który i tak miał sporo na głowie, wszak mieli przed sobą wiele do zrobienia w kwestii Cinque Ports, dlatego postanowił poprosić jedyną osobą, z którą przyjemnie wymieniało się doświadczenia we wszelkich dziedzinach. Xavier mógł nauczyć Mathieu podstaw ekonomii i pchnąć go w tym kierunku, a Mathieu mógł zaoferować mu nie tylko treningi Czarnej Magii w ramach rewanżu, ale wprowadzić w świat magicznych stworzeń. Przyjaźń pomiędzy Rosierem i Burkiem niosła za sobą wiele korzyści.
- Dziękuję, że zgodziłeś się mnie wesprzeć. – powiedział, witając się z przyjacielem zaraz po jego wejściu do Château Rose, uścisnąwszy mu dłoń. Xavier wyglądał jak zawsze dobrze i choć widzieli się ledwie dwa dni wcześniej na sabacie, nie widział problemu, aby spotykać się z nim częściej. Tym bardziej, że w tym momencie naprawdę potrzebował jego wsparcia. - Wuj Koronos Travers znalazł dla mnie nauczyciela żeglarstwa, młody chłopak, ale pojętny i obeznany, na pierwszy rzut oka. - poprowadził Lorda Burke do biblioteki, gdzie przy stoliku porozkładane leżały księgi, które Mathieu znalazł na tę wyjątkową okazję. Woluminy powiązane z ekonomią i wszystkim, co mogło w jakikolwiek sposób łączyć się z nauką tej dziedziny. Rosier miał swoje powody, aby pojąć jej podstawy i dowiedzieć się jak najwięcej. - Wiąże się to bezpośrednio z tym, że chcę wejść w posiadanie floty, a rozeznanie w finansach i zarządzaniu może okazać się kluczowym. - dopowiedział, zasiadając na jednym z krzeseł i spojrzał na Xaviera. Cieszył się, że ma takiego przyjaciela, na którego można liczyć bez względu na wszystko. - Wierzę, że jako osoba posiadająca biegłą wiedzę w tym temacie będziesz w stanie mi pomóc. - dodał jeszcze i przekręcił lekko głowę w bok. Xavier na pewno będzie mu przydatny. - Do tej pory zlecałem w Rezerwacie takie działania innym osobom, teraz jednak chciałbym uczestniczyć w tym procesie. - dodał, otwierając jedną z ksiąg, a później przeniósł spojrzenie na Xaviera. Rozmawiać mogą później, Mathieu zaprosił tu Xaviera, aby ten wsparł jego edukację. Czas na przyjemności będzie później.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]02.08.21 13:52
Zawsze chętnie pomagał, zwłaszcza swojemu wieloletniemu przyjacielowi. Kiedy więc ten zwrócił się do niego z prośbą o udzielenie lekcji z zakresu ekonomii oczywiście się zgodził. Cieszył się, że to do niego zwrócił się Mathieu, bo świadczyło to nie tylko o tym, że mu ufa, ale że ten również posiada wiedzę na tyle obszerną i dużą, że ludzie widzą w nim jakiś wzór. Zdecydowanie łechtało to jego ego. Wiedział, że jako ktoś kto zarządza Palarnią, która nie była małym interesem, oraz jako osoba, która zajmowała się organizowaniem nie jednego przedsięwzięcia, będzie w stanie pomóc przyjacielowi.
Nowy rok zaczął się dobrze. Sabat zorganizowany przez lady Nott jak zawsze zachwycił wszystkich i choć Xavier nie był fanem takich imprez, to musiał przyznać, że bawił się naprawdę całkiem nieźle. Jeden dzień takiej odskoczni od wszystkiego co działo się w kraju był przyjemny, ale potem już należało wrócić do pracy. Xavier miał dość szerokie plany na ten rok, ale zawsze był w stanie wygospodarować czas dla innych, zwłaszcza dla rodziny i przyjaciół.
- Nie masz za co dziękować, zawszę z chęcią cię wesprę. - odparł z uśmiechem ściskając dłoń Mathieu, po czym podał swój płaszcza skrzatowi i ruszył za mężczyzną w kierunku biblioteki.
Wysłuchał dokładnie słów przyjaciela i pokiwał lekko głową. Mathieu był zawsze ambitny, tego nie można mu było odjąć. Cieszył się, że on również ma szeroko zakrojone plany na przyszłość. Nie przejmować się chociaż tym wszystkim co było związane z dwoma nieudanymi zaręczynami. Czasami taka odskocznia była jak najbardziej potrzebna.
- Zdecydowanie. Własna flota to nie tylko statki. To również załoga, wyposażenie, zasady żywności, sprzętu i wszystkich innych rzeczy. Naturalnie przy jednym statku nie jest to aż tak trudne, ale przy flocie...no wymaga to dużych umiejętności organizacyjnych. Na szczęście jeśli chodzi o organizacje to masz też w tym wprawę, więc będzie łatwiej. - powiedział z lekkim uśmiechem kiwając głową, po czym rozpiął marynarkę i usiadł na fotelu obok Rosiera i spojrzał na książki, które leżały na stoliku.
Przejrzał je jedna po drugiej, zastanawiając się, które przydadzą im się bardziej, a które mniej.
- Chcesz zacząć od Rezerwatu? Świetnie, na zarządzaniu takimi sprawami w Rezerwacie nabierzesz wprawy z pewnością, reszta potem będzie jedynie szlifowaniem umiejętności. - odparł spokojnie przenosząc spojrzenie na przyjaciela.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Biblioteka [odnośnik]02.08.21 23:16
Podjęcie próby nauki ekonomii było nie lada wyzwaniem. Na całe szczęście istniały księgi, które sprawy mogły ułatwiać. Mathieu zapoznał się z ich treścią, chcąc ułatwić Xavierowi sprawę, zanim zaczną od podstaw. Edukacja sama w sobie to nie tylko zapoznawanie się z woluminami, na których ktoś skrzętnie zapisał przemyślenia i ubrał je w odpowiednie słowa. Zdecydowanie więcej wniosków będzie mógł wyciągnąć, jeśli odbędzie rozmowę z kimś kto zna się na rzeczy i będzie mógł poradzić mu coś z własnych doświadczeń. W końcu, jakby nie patrzeć, ale nauki można było wyciągać w wielu aspektach. Jednym z nich były księgi, innym zaś analiza doświadczenia i porad innych osób. Inaczej nie mogliby dojść do żadnych konkretnych wniosków i każdorazowa próba nauczenia się czegokolwiek okazałaby się zwyczajną porażką.
Xavier miał rację. Mathieu nabierał większych doświadczeń w kwestiach organizacji pewnych przedsięwzięć. W jego działalność na terenach Kent było zaangażowane kilka osób, które wspierając jego sprawę doprowadziły do zaprowadzenia porządku na ziemiach Rosierów. Nigdy nie przywłaszczyłby sobie całości tych działań, bo gdyby nie Friedrich, Xavier czy Elvira, nie udałoby mu się zrealizować nawet najmniejszej części tego planu. Burke miał więc rację, Rosier uczył się planowania i organizowania, to pozytywnie wpływało na zwiększane stopniowo osiągnięcia.
- W woluminie, który odnalazłem w bibliotece przeczytałem, że nauki ekonomiczne dzielą się na dyscypliny. Sama ekonomia, nauka o zarządzaniu, finanse, towaroznawstwo. – powiedział, otwierając księgę na zaznaczonej stronie. Był solidnym uczniem, który na zajęcia lubił przychodzić przygotowany, szczególnie kiedy widział w tym interes. – Myślę, że powinienem skupić się na zarządzaniu i finansach. W tym pierwszym jako takie doświadczenia miałem, w końcu… jestem prawą ręką Tristana w Rezerwacie i muszę orientować się w sprawach związanych z zarządzeniem. Niemniej jednak, finansów Rezerwatu nigdy się nie tknąłem, a może należało zgłębić wiedzę w tym temacie. – wyjaśnił przyjacielowi. Rezerwat był idealnym przykładem do nauki. Tutaj ciągle coś należało organizować, jedzenie dla smoków, środki bezpieczeństwa, eliksiry i wiele, wiele innych, koniecznych rzeczy, dzięki którym Rezerwat funkcjonował prawidłowo. Mathieu zajmował się zamawianiem pokarmu dla smoków, wiedział ile który z nich potrzebuje, prowadził dziennik obserwacji i to pozwoliło mu na realizację pewnych działań. To jednak za mało. Jemu ciągle było mało.
- Chciałbym, abyś powiedział mi więcej o finansowych aspektach ekonomii. Może przydatne informacje odnośnie odpowiedniego gospodarowania. Z natury jestem dość oszczędny, prowadzeniem ksiąg nie bardzo się zajmowałem kiedykolwiek, a jeśli chcę posiadać własną, dochodową flotę, muszę wiedzieć co mam robić. – wyjaśnił, podnosząc spojrzenie czekoladowych tęczówek na Xaviera. Przyjaciel na pewno będzie wiedział, jak w odpowiedni sposób przedstawić mu te wszystkie informacje.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Biblioteka [odnośnik]16.08.21 21:00
Xavier zdawał sobie sprawę, że nauka tego konkretnego tematu wcale nie była łatwa. Naturalnie książki dużo pomagały, ale wyjaśniały w dużym stopniu zagadnienia teoretyczne, a nic tak naprawdę nie weryfikowało wiedz jak praktyka. Mathieu dzięki swoim ostatnim działaniom na rzecz hrabstwa Kent oraz pracy w Rezerwacie miał już pewną praktykę, więc z pewnością będzie im łatwiej.
Zerknął na księgę, którą przyjaciel otworzył, po czym przewertował wzrokiem po stronicach.
- Towaroznawstwo jest podstawą w przypadku floty. Musisz znać wartość każdego towaru, ale również i zaopatrzenia, żeby potem móc sprawnie zapełniać ładownie, lawirować między dostawami i kupcami. Zdaje sobie sprawę, że handel nie jest twoim głównym celem, ale to również jest ważny aspekt i powinieneś się na tym trochę pochylić. Mam na myśli znajomość rynku. - odparł spokojnie i znów na moment powiódł wzrokiem po stronicach księgi - Myślę, że jeśli chodzi o finanse w Rezerwacie możesz je spokojnie połączyć również pierwszą dziedziną, o której wspomniałem. Jeśli chodzi o finanse jest to bardzo obszerny temat. Przede wszystkim na pewno musisz zacząć się interesować księgami, musisz wiedzieć ile pokarmu miesięcznie jest zamawiane, skąd jest zamawiane oraz jakiej jest jakości. Bycie oszczędnym nie zawsze popłaca. Czasami lepiej jest wydać trochę więcej na porządnej jakości produkty, bo potem to plusuje. Wiesz ja na przykład patrzę na to pod względem Palarni. Teraz planuje remont i wiem, że będę musiał wydać trochę więcej pieniędzy, żeby wszystko wyglądało porządnie, ale dzięki temu będę zbierał profity w przyszłości. W twoim przypadku musisz też tak patrzeć, lepszej jakości jedzenie sprawia, że smoki się lepiej czują, lepszej jakości eliksiry działają lepiej, droższe sprzęty są przeważnie lepsze i dłużej można ich używać. - odparł opierając się wygodnie o fotel. - Ważne jest żeby wszystko dokładnie śledzić, jako ktoś kto zajmuje się zarządzaniem powinieneś wiedzieć ile wydajecie na ewentualne naprawy, bardzo pomocne są prognozy. Na podstawie poprzednich lat można łatwo przewidzieć wydatki, a nawet przychody na kolejne lata. - pokiwał głową - Powiedz mi czym się najwięcej zajmujesz w Rezerwacie? Będziemy się mogli wtedy odwołać do tego w kolejnych tłumaczeniach. - uniósł brew ku górze patrząc na przyjaciela łagodnie.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Biblioteka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach