Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pałac Eltham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pałac Eltham   10.03.12 23:19

First topic message reminder :

Pałac Eltham

Jest to okazały budynek, który był przez kilkaset lat rezydencją monarchów brytyjskich. Posiada fascynującą historię - był bowiem nie tylko domem dla pokoleń królów angielskich. Jest otwarty dla zwiedzających, dlatego stanowi wyjątkową propozycję dla odwiedzających Londyn. Może warto skorzystać ze znajdujących się tutaj stajni? Zachowała się również część pierwotnej, średniowiecznej konstrukcji budynku - połączenie tych dwóch stylów tworzy niepowtarzalną atmosferę. Co roku odbywa się też tutaj wiele ślubów, głównie ze względu na niezwykły urok zarówno samego pałacu, jak i otaczającej go zieleni. Położony wśród przepięknych ogrodów na wodzie, Eltham Palace był kiedyś domem dzieciństwa Henryka VIII. Obiekt oferuje mieszankę stylu średniowiecznego, art deco i przepychu rodem z Hollywood.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl dorgi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
25
20
0
0
0
45
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   21.05.17 14:24

Nie był pewien, gdzie właściwie się znaleźli, lecz póki w tym obcym miejscu pozostawali sami, a drzwi były zamknięte nie zależało mu wcale na odpowiedzi. Nie będzie się martwił dotarciem do domu póki z nią nie skończy. Czuł się poirytowany jej ucieczkami, koniec psot, skarbie. W końcu ją dorwał, nie miała jak mu się wymknąć, teleportacja mogłaby okazać się gorsza w skutkach niż poświęcenie mu kilku minut i wyjaśnienie sprawy z przeszłości. Wszystko zależało od niej i tego, jak postanowi stawić mu czoła.
Nie zawahałby się przecież.
Opuścił różdżkę bowiem liczył, że okaże się mądrzejsza, że postawi na polubowne rozwiązanie sprawy, rozmowę, lecz zamiast kilku wzbogacających jego wiedzę słów z przestrachem wycelowała prosto w niego, bez wahania wypowiadając inkantację. Drgnął odruchowo, mięśnie napięły się; w mgnieniu oka stał się gotowy do obrony, lecz zaklęcie rozbrajające śmignęło tuż obok niego. Była zdenerwowana, co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Zdradzała się ze wszystkim; bojaźliwym spojrzeniem, drżeniem rąk, szybkim, płytkim oddechem. Odnalazł w jej strachu przewagę dla siebie, był zdeterminowany, by w końcu uzyskać odpowiedzi na pytania, które mu pozostawiła. Tajemnicza nieznajoma, miał dość tej gry, zabawy w kotka i myszkę. Zamierzał dowiedzieć się wszystkiego, niezależnie od tego, co przyjdzie jej uczynić. Była mu całkiem obojętna.
— Jestem zmęczony przekonywaniem cię do życzliwej rozmowy — warknął z rozdrażnieniem, zaciskając mocniej palce lewej dłoni na różdżce z drewna judaszowca. — Nie zrobię ci krzywdy, jeśli zdradzisz mi sekret tej książki, którą mi wcisnęłaś, nim kilku szemranych typów postanowiło sobie ją przywłaszczyć. — Nie miała powodów mu jej wręczać tylko po to, by ściągnąć na niego niebezpieczeństwo, była obca, wymienili ledwie kilka spojrzeń. Wybrała go, z jakiegoś powodu musiała wiedzieć, że przekazanie mu jej ocali cenny? okaz. Początkowo podejrzewał, że była przeklęta, lecz ludzie, którzy znali się na rzeczy nic nie odkryli— była zwykłą księgą. Nie, niemożliwe, by ją przeceniał. Musiała mieć w sobie coś niezwykłego, inaczej nikt by się nią nie zainteresował. — Wciąż ją mam, lecz jeśli jest nic niewarta, spalę ją.
W księgach często ukryte były wskazówki, znajdowały się cenne sekrety, czasem potrafiły być mapą, drogowskazem, spostrzeżeniem, rzadką wiedzą. Przeczuwał, że to coś musiało się w niej znajdować, nie potrafił pozbyć się tego uciążliwego wrażenia. Czarodzieje, którzy go zaatakowali byli gotowi zapłacić za nią dowolną cenę, nie zawahali się sięgnąć po różdżki i wycelować w przypadkowego gościa. Mieli pecha, trafiając akurat na niego, choć  był niczego nieświadomy, kiedy ta uciekinierka wcisnęła mu ją w klatkę piersiową nim zniknęła na dobre. Pamiętał jej wymowne, twarde, nieustępliwe spojrzenie, jakby prosiła go, by ją przechował, zatrzymał, gdzieś ukrył. W istotcie, która przed nim stała nie było nic z tamtej dziewczyny, choć mógłby przysiąc, że była identyczna.
W końcu jego nadgarstek drgnął.
—Servio— wypowiedział twardo, marszcząc brwi.— Rzuć różdżkę. Poddaj się. Zabawa się skończyła.
Nie miał ochoty na żarty i zgrywanie przez nią niewiniątka. Zabije ją bez zmrużenia okiem, uczyni to, jeśli nie powie mu nic, a księgę spali i zapomni o tym spotkaniu, zapomni, że kiedykolwiek miało miejsce, czyniąc je nic nieznaczącym skrawkiem przeszłości, który prędzej czy później uleci w eter; niegodnym zapamiętania. No dalej, powiedz mi.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   21.05.17 14:24

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k100' : 32


Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback https://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 https://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 https://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 https://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   06.06.17 13:35

Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. W liście od znajomego, który znajomym wcale nie był, w obecności mężczyzny, który być może zaszedł tu przypadkiem, w końcu w oprychach zostawionych hen daleko. Ten wieczór miał być zwyczajnym, miałam po prostu komuś pomóc, potem bezpiecznie wrócić do domu. Nic nie przypominało mojego wyobrażenia o tym wieczorze, a sytuacja, w której się teraz znalazłam, była nie do pozazdroszczenia. Moje kalkulacje okazały się błędne, kiedy sądziłam, że z jednym napastnikiem poradzę sobie prędzej niż z czterema. Tamtych już nie było, tunel przeniósł nas w nieznane mi miejsce. Ale był jeszcze ten jeden, który najwidoczniej był sprytniejszy od tamtych, skoro nie został po drugiej stronie. Przełknęłam ślinę nie będąc pewna czego się spodziewać.
Rozbrojenie go miało zadziałać. Miało wrzucić mnie w strefę komfortu, kiedy być może moglibyśmy porozmawiać bez groźby nad własną głową. Niestety, drżenie ręki okazało się znamienne, kiedy promień zaklęcia wystrzelił tuż obok celu nie kłopocząc się nawet w dotarciu do niego. Zacisnęłam zęby, zacisnęłam palce, starając się powoli wycofywać. Nawet jeśli nie mając dokąd. Zerkałam krótko dookoła szukając możliwości wyjścia z tej sytuacji. Nie mogłam ponownie dopuścić do tego, że stanę się ofiarą. Już nigdy nie miałam nią być. Nigdy.
- Nie wiem o czym ty mówisz – odwarknęłam wręcz odruchowo, jak gdyby udzielały nam się jednakowe emocje. Też byłam już zmęczona tą ucieczką. Klatka piersiowa opadała oraz unosiła się niespokojnie, ale różdżka nadal była wyciągnięta w stronę mężczyzny. – Widzę cię pierwszy raz na oczy – dodałam już nieco spokojniej. To była akurat prawda. Być może kiedyś minęliśmy się gdzieś w Hogwarcie, ale to było na tyle dawno temu, że aż nieistotne.
- Jeżeli dzięki temu dasz mi spokój to tak, błagam, spal ją – przytaknęłam wręcz ochoczo. Niech ją spali, zdepcze, rozedrze, podetrze sobie nią tyłek, cokolwiek. Nie interesowała mnie w najmniejszym stopniu, choć wyrosła we mnie obawa, że naprawdę mógł mnie mylić z siostrą. Pytanie w takim razie w co ona się znów wpakowała. Tego jednak na głos nie mogłam powiedzieć.
Słysząc inkantację odruchowo poruszyłam nadgarstkiem.
- Protego – wypowiedziałam pełna nadziei, że to wystarczy. Jeśli nie, pozostanie sprzeciw, ale to już będzie zadaniem dużo trudniejszym. Podeszłam bliżej o krok, a w głowie dudniły mi jego słowa oraz myśli na temat tego jak bardzo i z kim mnie pomylił. I całej tej niedorzecznej sytuacji, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Nie. Nie mogę się poddać, ani teraz, ani nigdy.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   06.06.17 13:35

The member 'Bellona Lovegood' has done the following action : rzut kością


'k100' : 92


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl dorgi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
25
20
0
0
0
45
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   13.06.17 12:19

Miał serdecznie dość tej dziecinady, zabawy w kotka i myszkę, gonienia ją tylko po to, by dowiedzieć się czegoś, co już podejrzewał od pewnego czasu. I tak stracił wystarczająco dużo czasu; spotkanie tych gachów, którzy jedynie odwlekli tę chwilę sam na sam, kiedy mógł ją spytać, a ona mogła odpowiedzieć. Nie podejrzewał nawet, że brała go choć przez chwilę za jednego z nich, jakby zależało mu na zorganizowanej akcji. Był chodzącym indywiduum, działał sam, a ta sprawa dotyczyła go personalnie, odkąd podobnych gabarytów gnoje unieśli na niego różdżkę, by odebrać tajemniczą książkę.
Odbijanie zaklęć w nieskończoność nie miało najmniejszego sensu, więc nie próbował nawet unosić wyżej różdżki i blokować odbitego przez nią zaklęcia. Kiedy  w niego ugodziło, rozchylił palce i upuścił różdżkę na ziemię. Z cichym brzdękiem upadła na podłogę i poturlała się kilkadziesiąt cali w bok. W wymownym geście uniósł obie dłonie i ruszył niespiesznym, leniwym krokiem w jej stronę. Uśmiech nabrał szelmowskiego wyrazu, był kompletnie bezbronny — doprawdy?, mogła uczynić co tylko chciała.
— Nie zamierzam cię dłużej ścigać — odparł i westchnął, wyraźnie znudzony całym tym zamieszaniem; wtedy też opuścił ręce wzdłuż ciała. Powoli, jakby gwałtowność mogła sprowokować ją do uczynienia jakiejś godnej pożałowania głupoty. Poniekąd potwierdziła jego przypuszczenia, nie z nią miał wtedy do czynienia i nie jej własność trzymał w domu. — Skoro już ustaliłaś, że nie miałaś ze mną do czynienia, pewnie domyśliłaś się, że ktoś podszył się pod ciebie. Inaczej by mnie tu nie było — warknął, nie zatrzymując się ani na chwilę. Od nieznajomej dzieliło go już kilka kroków. — Nie obchodzi mnie, czy to był metamorfomag, czy ktoś po eliksirze wielosokowym. Wyglądał identycznie, więc musiał cię znać. A ja chcę wiedzieć kto to mógł być. Dlatego świetnie się składa, że tu jesteś, bo zastanowisz się teraz nad odpowiedzią, prawda?— spytał serdecznie, uśmiechając się przy tym szeroko i sympatycznie. Stać go było na ten gest, nie był zły, nieco zniecierpliwiony i zmęczony durnym pościgiem. Nie był w stanie przyznać, że się pomylił, dotarł do niewłaściwej osoby. Kwestia była jednak prosta; jeśli nie dostanie dziś nazwiska książka zostanie zniszczona i już nigdy więcej nie będzie zawracał sobie nią głowy.
Zatrzymał się, kiedy jej różdżka przy kolejnym ruchu mogła wbić się w jego pierś. Wolał tego uniknąć, więc stanął prosto, wsuwając dłonie w kieszenie spodni, wyłamując się z klimatu obrazka jaki do tej pory tu panował. Wbił w nią szare spojrzenie, cierpliwie czekając, aż udzieli mu pożądanej informacji.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback https://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 https://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 https://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 https://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   22.06.17 10:26

Też miałam jej dość. Pościgu, nerwów, stresu przesiąkającego przez każdy zakamarek ciała. Nie chciałam dłużej uczestniczyć w tym absurdzie prowadzącym donikąd. Ciągle zastanawiałam się czy nie mogliśmy się po prostu rozejść, ale widocznie to rozwiązanie było zbyt proste. Zacisnęłam mocno usta całkowicie skupiając się na woli przetrwania. Owszem, byłam wystraszona, płochliwa, ale byłam Greybackiem; czy tego chciałam czy nie. Niezłomność mieliśmy we krwi, dlatego nie mogłam się tak po prostu poddać. Obiecałam sobie, że więcej nie zrezygnuję z walki o siebie samą. Upadałam na dno, taplałam się w grząskim bagnie cierpienia, ale musiałam mu wreszcie położyć kres. Zaklęcie obronne było jedyną oczywistością, automatem, który należało podjąć. Protego z zacięciem wydobyło się z moich ust, a z różdżki bariera tak silna, że ugodziła intruza jego własnym zaklęciem. Ze skupieniem obserwowałam wypadającą z dłoni różdżkę, jej tor wędrówki, jego zniecierpliwione oblicze. Cofnęłam się o krok orientując się, że nie zostało już wiele przestrzeni z tyłu do zaadaptowania przez moje ciało.
- To odejdź – odparłam z dozą zawziętości jak i arogancji. Nie rozumiałam dlaczego mnie tak gnębił zamiast dać sobie spokój. Tyle zachodu o byle książkę. Wydawało mi się to bezsensowne oraz nieprawdopodobne. Na tyle, że wpatrywałam się w mężczyznę z prawdziwym niezrozumieniem dla jego działań. Mógłby sobie darować tę gonitwę, próby zastraszenia mnie. Bałam się nadal, ale coraz bardziej odczuwałam złość z powodu braku logiki w tym wszystkim. Tak, uratował mnie przed tamtymi oprychami, ale czy sam nie był dużo bardziej niebezpieczny skoro używał czarnej magii?
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć? – spytałam zniecierpliwiona. Nie mogłam tak beztrosko powiedzieć sobie o siostrze, nie mogłam jej wpakowywać w większe tarapaty, choć najwidoczniej sama się w nie władowała. I to w jeszcze większe. – Trudno w to uwierzyć, ale nie jestem zbyt lubiana. To mógłby być ktokolwiek – dodałam sarkastycznie i pokręciłam głową. Równie dobrze ktoś mógł jednak wpaść na trop morderstwa sprzed lat, możliwości było bez liku. Nie zamierzałam mu niczego ułatwiać nawet jeśli oboje byliśmy zrezygnowani oraz rozdrażnieni tą sytuacją.
- Amicus – wypowiedziałam szybko, krótko po wypowiedzeniu ostatniego zdania. Machnęłam różdżką w obawie, że nawet bez tak ważnej rzeczy mógłby mnie zaatakować. Był mężczyzną, potencjalnie silniejszym przeciwnikiem. Tych nie można ignorować, nigdy. Nawet gdyby był kruchą kobietą to pozory mogłyby mylić. Dlatego musiałam się bronić za wszelką cenę, bez względu na wszystko.





just fake the smile

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   22.06.17 10:26

The member 'Bellona Lovegood' has done the following action : rzut kością


'k100' : 65


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl dorgi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
25
20
0
0
0
45
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   13.07.17 18:47

Nie chciała z nim współpracować, zdradzić tego co wie, tego co on wie, że ona wie. Była oporna, a jednak tak samo zmęczona tą zbyt długo trwającą bieganiną. Mogli by rozejść się do domów, a przynajmniej do miejsc, w których pragnęli znaleźć się bardziej niż tu, w tej przedziwnej pałacowej komnacie, a uparcie tkwili ze sobą, bo żadne z nich nie chciało ustąpić. I to z tak błachego powodu. Z każdą uciekająca minutą coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że tajemnicze notatki w księdze, którą wcisnęła mu identyczna do tej dziewczyna nie są warte tego wszystkiego. Popadł w marnotrastwo, rozrzutnie szastał drogocennym czasem, jakby miał go nadmiar. Nie miał — wiele ciekawszych rzeczy czekało na niego w pobliżu ulicy Pokątnej i Śmiertelnego Nokturnu. Wiele prawdopodobnie wartościowszych znajomości czekało na odpowiednie wykorzystanie, a on naiwnie próbował zgłębić dręcząca go przez kilka tygodni tajemnicę księgi, o którą rozbijali się przypadkowi i niezbyt inteligentni — skoro w ogóle poderwali się na Mulcibera — czarodzieje. Przeczuwał, że blade zapiski są cennymi notatkami, pisane jakimś dziwnym szyfrem, kodem, którego nie pojmował. Zaznaczone strony, słowa, przypadkowe kropki — wystarczająco subtelne, by ktoś niespostrzegawczy w ogóle ich nie zauważył.
To dłużej nie miało sensu, księga mogła tkwić u niego, aż los sam nie naprowadzi go na odpowiedzi.
— W porządku — odparł, nie zamierzając dłużej z nią walczyć. Jego różdżka chwilę turlała się z cichym szelestem, aż w końcu zatrzymała, podczas gdy on wykonywał kolejne kroki w jej stronę. Nawet kiedy wypowiedziała inkantację, przymknął na moment oczy, z niezadowoleniem wymalowanym na twarzy poddając się zaklęciu, które nie pozwoliło jej skrzywdzić. Ale przecież nie zamierzał. Martwa nie powie mu więcej niż teraz, a jeśli rzeczywiście nic nie wie nawet klątwa mu nie pomoże otrzymać prawdy.
— Nie jesteś zbyt lubiana — powtórzył po niej głucho, jakby to była dlań wskazówką do czegoś, o czym aktualnie myślał. Przystanął przy niej, równając się z nią ramieniem, lecz patrzył w krajobraz za nią, malujący się za wielkim oknem. —Oczywiście, że tak. To mógł być każdy. Podszywający się właśnie pod ciebie — szepnął jeszcze do siebie i spojrzał na nią, bez cienia złości i niechęci. Badawczo otaksował ją spojrzeniem, tylko intuicja mogła mu podpowiedzieć, czy kłamała, grając z nim w jakąś głupią grę, czy rzeczywiście nie miała pojęcia o tamtym zdarzeniu, którego nieświadomie stał się częścią. — Niech będzie. Idź, uciekaj, znikaj. Przecież nie masz nic do ukrycia. — Minął ją, by podejść do szyby. Rozłożył szeroko ręce i wsparł się o nią wygodnie, wyglądając na dwór. Spróbował rozeznać się w otoczeniu, nakreślić miejsce pobytu. Obraz nagle wydał mu się dostatecznie ciekawy, by podumać chwilę nad jego mocą — w końcu przeniósł ich tu, do jakiegoś dziwnego i nieznanego obojgu miejsca. Czy za każdym razem prowadził gdzie indziej?
— Może kiedyś przypomnisz sobie o tej księdze. Ale pewnie wciąż będzie u mnie. Lub całkiem przestanie istnieć. Uważaj na zbirów. Najwyraźniej masz wybitny dar przyciągania typów spod ciemnej gwiazdy. Byłoby szkoda, gdyby stała ci się krzywda.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Bellona Lovegood
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1565-bellona-greyback https://www.morsmordre.net/t1574-mars#15674 https://www.morsmordre.net/t1573-bell#15671 https://www.morsmordre.net/f181-trout-road-45 https://www.morsmordre.net/t1749-bellona-lovegood#20570
hodowca i treser chartów angielskich
25
Czysta
Zamężna
Tygrys, tygrys w puszczach nocy
Świeci blaskiem pełnym mocy.
Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
Grozę tę w symetrię ciała?
19
11
0
0
0
0
2
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Pałac Eltham   26.07.17 10:14

Jeżeli jest coś, co nauczyło mnie życie pełne popełniania głupich błędów, to właśnie braku zaufania. Walki do końca, nawet jeśli pozornie wydawało się, że jest ona niepotrzebna. Nie ufałam temu mężczyźnie, widziałam go pierwszy raz na oczy. Nie wzbudzał on mojego zaufania; oprychów zostawił w tyle tylko po to, by ratować swoją własną skórę. Gdyby miał to zrobić altruistycznie, wyłącznie dla mnie, z pewnością nie podniósłby nawet różdżki. Znałam takich ludzi, byłam do nich bardzo podobna. Sama zrobiłabym pewnie tak samo. To najprawdopodobniej ocenianie innych własną miarą naprowadziło mnie do wniosków, że nie należało rozluźniać się w jego towarzystwie. Nie potrafiłam przewiercać spojrzeniem na wskroś, tak samo jak nie odczytywałam w spojrzeniu ludzkiej duszy, ale byłam na tyle spostrzegawcza, by móc jednoznacznie stwierdzić, że coś jest nie tak. W chwili zagrożenia umysł pracował na szybszych obrotach, serce waliło w piersi jak oszalałe, a adrenalina pobudzała do wielkich (większych niż normalnie) czynów. Być może intuicja mnie zawodziła, ale nie wierzyłam w to. W ogóle w mało co wierzyłam, a w przypadki oraz dziwne zrządzenia losu, że niby na moją korzyść, tym bardziej nie.
Chciałam już się tylko stąd wydostać. Zapomnieć, że ktoś znów mnie bezczelnie oszukał, a ja dałam się nabrać. I choć nic mi się nie stało, to było to dość marnym pocieszeniem. Straciłam mnóstwo czasu oraz nerwów, zupełnie niepotrzebnie. Spotkanie z nieznajomym nie przyniosło mi niczego oprócz negatywnych emocji, których chciałam się wyzbyć raz na zawsze. Cień poganiał cień, zawsze musiałam czuć czyjś oddech na karku, nigdy nie byłam do końca wolna. Spętana fatalnymi zrządzeniami losu znacząco utrudniającymi życie. Dzisiejszy dzień nie powinien mnie wcale zaskoczyć.
Pozorna kapitulacja wręcz powinna mocniej zaalarmować szybko myślący umysł. Cofnęłam się o krok, starając się zwiększyć dystans, choć już bardziej się nie dało. Zaklęcie pozwalające się przenieść w inne miejsce wręcz utknęło na języku, ale celny amicus pozwolił na odzyskanie przynajmniej części równowagi. Do czasu, aż zaczął wypowiadać słowa, które mimowolnie mnie ubodły. Spojrzałam na niego z mieszaniną złości jak i bólu, który i tak ostatnio trochę utracił na sile.
- Wsadź sobie swoje groźby w dupę – warknęłam arogancko, być może przesadnie. Powoli traciłam kontrolę nad własnymi emocjami kiedy wspomnienia zaczęły przewijać się nieustannie przed moimi oczami. Musiałam się jakoś uspokoić, swój gniew; w przeciwnym razie nie mogłabym się teleportować.
- Reducto! – rzuciłam na stół, który rozpadł się w mgnieniu oka. I na rzeźbę i na obraz. Dopiero widząc efekty zniszczenia, bez żadnego słowa skupiłam się na zniknięciu z tego miejsca. Nie interesowało mnie już nic.

z/t





just fake the smile

Powrót do góry Go down
 

Pałac Eltham

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pałac Eltham

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18