Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Palarnia
AutorWiadomość
Palarnia [odnośnik]16.07.19 20:39

Palarnia

★★★
To dość niskie pomieszczenie, najmniejsze ze wszystkich w lokalu, znajduje się w podziemiach i zamknięte jest dla nieletnich czarodziei. Swoich gości wita silnie korzennym zapachem, który z każdym krokiem w dół kamiennych schodów ustępuje charakterystycznemu zapachowi dymu Fajki Niepamięci, którą można tu zakupić. Na różnych poziomach rozlokowane są tutaj bogato zdobione materace i poduszki, nie ma natomiast stolików i krzeseł.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:39, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Palarnia Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Palarnia [odnośnik]05.11.20 17:33
18 sierpnia
Z niechęcią zauważała, że Cillian miał rację w wielu kwestiach, w tym w najbardziej drażliwych, intymnych – rodzinnych. Przekonana o potędze rodziny, stawianiu jej zawsze na pierwszym miejscu i przekładaniu niektórych osób ponad bliskich, nie podejrzewała, że kiedykolwiek przekona się na własnej skórze o tym, jak krucha granica oddzielała ją w rzeczywistości od porzucenia takiego nastawienia. O ile początek roku był niepewny dla wszystkich i odnosiła wrażenie, że w tamtym czasie większość handlarzy błądziła we mgle, niepewna tego, co przyniesie jutro, o tyle pogłębiający się od niemal marca brak współpracy pomiędzy nią a rodziną powoli przekonywał Włoszkę do zrobienia tego samego, co Giovanna; pójścia na swoje. Pielęgnowane latami kontakty w dużej mierze utrzymywały się tylko dzięki niej, podobnie podróże po świeże towary i zawiązywanie dalszych współpracy, a biżuterię, kamienie, które sprzedawała w ostatnim czasie z dużym powodzeniem wystarczały kobiecie na spełnianie swoich zachcianek. Jedynie dziwne przekonanie, że to dzięki podarowanemu wychowaniu i oferowanym możliwościom znajduje się tu, gdzie jest teraz, skutecznie utrzymywało ją na rodzinnej, zaciskającej się nieustannie wokół szyi smyczy. I świadomość, że w porównaniu z ojcem dla niej odnalezienie się w nowej rzeczywistości nie było już tak kłopotliwe a ponoć na starość role odwracały się i to dzieci musiały opiekować się swoimi dawcami życia. Przyzwyczajona do trudności, które właściwie nie zmieniały się od wielu miesięcy, obyta z pozyskiwaniem niekoniecznie legalnych i normalnych zleceń brnęła do celu, który nie zmieniał się od lat.
To właśnie ten cel pchnął ją przed paroma dniami do Grecji, potem z powrotem do stolicy, choć do niej wracała akurat niechętnie a skończenie wcześniej dnia pracy w piątkowy wieczór nie mogło wiązać się z niczym innym, jak odwiedzeniem w drodze do domu pobliskiego lokalu z równie doborowym towarzystwem wyniosłej Rosjanki. Kiedy tylko znalazła się wewnątrz u boku swojej przyjaciółki, niemal od razu pokierowała się do prawie pustej palarni.
Musisz przyznać, że jest tutaj całkiem przytulnie – zrzuciła wierzchnią szatę, usiadła na pufie w zapraszającym geście wskazując siedzisko obok siebie – twój narzeczony nie chciał przyjść? – złośliwy uśmieszek zniknął równie szybko, co zagościł na różowych wargach, nie była w stanie powstrzymać się, by o to nie zapytać. To nie tak, że kpiła, czy zazdrościła; miała jednak dziwne przeczucia, że ów cudowny narzeczony w niedalekiej przyszłości miał zamienić się w kulę u nogi, człowieka, który chciałby sprawować kontrolę nad wszystkim, w tym nad swoją lubą. Znała ten typ, bo czyż nie podobny był jej małżonkiem przez niecałe pół roku?


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Palarnia [odnośnik]05.11.20 20:46
Lubiła spoglądać na przemijalność, choć ta wydawała się być tylko marną ułudą; przemijające cudowności nader prędko zastępowane były czymś innym; tańce goniły tańce, a góry złota w gringockiej skrytce prędko się kończyły, by niedługo później tajemnica tej najobszerniejszej, najznamienitszej, została przypisana komuś innemu; ach, jakże te kobiety lubiły plotki na tegoż typu tematy. Który był najprzystojniejszy, który najdostojniejszy, który wykazał się nienagannymi manierami; w istocie Tatianę interesował – chwilowo, jednak wciąż – jeden aspekt. Który był najbogatszy.
Którego z nich góra złota nie spadała w zatrważającym tempie, którego nie dało się wykurzyć z mrocznych kątów bankowej twierdzy.
Słodki pan narzeczony potępiłby myśli tak nieodpowiednie, czymże jednak była odrobina grzechu każąca umysł, w nieustającej paradzie zabaw, kotylionów, regat i rozgrywek polo.
Ta sama wąska grupka ludzi, ten sam bezmyślny gwar, te same przewinienia, te same pragnienia; te same, niezaspokojone żądze.
Jakże dalekie od cudownych wojaży. Nie miała czasu na myśli o dalekich destynacjach, ni krzty momentu, by móc pozwolić sobie chociażby na plan odwiedzin ojczystej ziemi – była teraz Angielką, czyż nie? Idealną panną na idealnym miejscu, z wpływowym mężczyzną u boku, wzbudzając szepty i fałszywe uśmiechy, lawirując między stołami suto zastawionymi jedzeniem; myśląc tylko o tym, by wlać w siebie kolejną lampkę szampana. Jakim ukojeniem bywał wtedy Nokturn; brzydki, brudny, mokry; dający wytchnienie od iście karnawałowej maski.
Jaką ulgą propozycja drogiej Franceski.
– Zawsze byłam zdania, że masz na mnie demoralizujący wpływ – wyznała, nie szczędząc sobie krótkiego prychnięcia; ironicznego, wciąż jednak na swój sposób pobłażliwego – Ale owszem, całkiem przytulnie. Naprawdę za mną tęskniłaś.
Miękkie słowa, zabarwione nutą czystego, jakże niewinnego droczenia się. Czyż nie było to miejsce idealne; nie tylko zważywszy na ich charaktery, temperament; obcy i niecodzienny w zakutej w sztywnym gorsecie Anglii; co zwyczajną intymność, którą ów lokacja mogła im zapewnić. Gdyby Włoszka uparła się na ekstrawagancką restaurację, Tatiana zgodziłaby się zapewne bez wahania; jakim jednak przyjemnym zaskoczeniem była chęć wspólnej wizyty w palarni.
Lekki, starannie uszyty płaszczyk spoczął gdzieś z boku, nim panna Dolohov nie zajęła miejsca nieopodal młodej kobiety, nie potrafiąc pohamować krótkiego prychnięcia śmiechem za sprawą pytania z ust Franceski.
– Och, był niepocieszony, gdy mu odmówiłam. To w końcu damski wieczór, czyż nie? – zabawne, z jaką łatwością przychodziło jej powtarzanie wyuczonych, rutynowych słów wysoko urodzonych. Jak łatwo przychodziło jej mówić o tym, który faktycznie nie wiedział niczego (a tak jej się przynajmniej wydawało) o ciemniejszej stronie Rosjanki.
– A ty, skarbie? Mam być gotowa uwierzyć, że kierowała tobą czysta nostalgia? Nuda? - kącik ust drgnął ku górze, towarzysząc brwi, która również uniosła się nieco - Znudziłaś się jakimś mężczyzną?



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Palarnia [odnośnik]14.11.20 19:36
Nie odpowiedziała niczym więcej na zarzut przyjaciółki niż teatralnym ukłonem i figlarnym rozciągnięciem różowych warg – demoralizowanie płynęło jej we krwi, o czym wiedział każdy przy bliższym poznaniu Włoszki. Pewna siebie stąpała po ziemi własnymi ścieżkami, za nic mając sobie przyjęte odgórnie społecznie normy i konwenanse. Nie tylko wykonywała męski zawód, mierząc się w dalszym ciągu z pełnymi niezrozumienia reakcjami, ale z perspektywy czasu widziała, że w jakimś stopniu przejęła część zachowań nieprzypisanych do jej płci, choćby niestałość w uczuciach i egocentryzm. Dla wielu to zachowanie było nie do przyjęcia, na szczęście jednak miała wokół wąskie grono bliskich, takich jak siedząca nieopodal Rosjanka.
Ściągnęła usta w wąską kreskę i odwróciła spojrzenie z przyjaciółki niby zainteresowana przechodzącym obok człowiekiem, chociaż tak naprawdę nie wiedziała, czy jej pytanie było rzucone bezpodstawnie, czy w całej niezrozumiałej mistycznej solidarności jajników po prostu przeczuwała co było częściowym powodem tego spotkania. Ostatnie dni spędzone u boku Macnaira w ciepłej i tak odmiennej Grecji, podczas których co prawda wykonywała powierzone jej odgórnie zadanie, mimo wszystko przywołały zbyt dużo wspomnień, sentymentu, którego jak zauważyła, wcale się nie wyzbyła. Pokazało natomiast, że jeśli oboje chcą, to potrafią dalej rozmawiać jakby nie miały miejsca żadne przykre sytuacje pomiędzy nimi, co uważała za powód nie odzywania się do siebie od powrotu do domu. Unikali siebie jak powietrze i to poniekąd ją gryzło, ale nie czuła się – przynajmniej na razie – w nastroju do zwierzeń.
Nie doceniasz mnie – westchnęła w końcu – czy naprawdę muszę się kimś znudzić, żeby chcieć spotkać się z tobą? – a i przy okazji nie rozumiała czemu każda z jej bliskich sercu przyjaciółek zadawała w kółko podobne pytania. Kochała mężczyzn, ich energię potrzebną w pewnym stopniu światu, nigdy jednak nie uzależniała swoich decyzji i życia od żadnego z nich, jak i nie odczuwała potrzeby przebywania z nimi non stop. – Przywiozłam ci drobny upominek z moich niedawnych wojaży po słonecznej krainie miodem i oliwą płynącej – dodała szybko, zupełnie niecelowo chcąc odwrócić uwagę przyjaciółki od swojego dziwnego zadumania i na potwierdzenie swoich słów wyjęła z torebki niewielkie pudełeczko przewiązane kokardą – co prawda to nie perły, które też mogłabym ci bez trudu podarować, ale to już powinno leżeć po stronie twojego narzeczonego... w razie czego, wie gdzie mnie szukać – usadowiła się wygodnie i z zaciekawieniem obserwowała reakcję Tatiany; drobna, pozłacana bransoletka z drobnymi naturalnymi kamyczkami w różnych kolorach wydawała się czarownicy odpowiednim prezentem, z pewnością lepszym od lokalnych przysmaków – te raczej nie szły w parze z rosyjskim podniebieniem.
Jak się czujesz? – spytała wreszcie, nie proponując jeszcze zapalenia fajki niepamięci. W końcu wcale nie musiały uciekać się do palenia, równie dobrze mógł wystarczyć sam rozluźniający zapach.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Palarnia [odnośnik]15.11.20 22:29
Nieszczęścia chodziły parami; choć w tym przypadku ciężkim było wyrokowanie, czy którakolwiek z kobiet, urokliwych niewiast o subtelnym uśmiechu i z iskrą w spojrzeniu mogła uchodzić za jakiekolwiek nieszczęście. Wielu okrzyknęłoby je mianem całkowicie odwrotnym, upatrując w urodzie i śmiałości w słowach jedynie przyjemności; w prawdzie słodka, niewinna wręcz demoralizacja, której obydwie dopuszczały się nader często, nie mogła być czymś złym, nieprawdaż?
Być może świat; obcy i niechciany, w którym przyszło im żyć był wystarczającym spoiwem łączącym obydwa charaktery; być może duet składający się z córy słonecznej Italii i owianej mroźną surowością Tatiany był dowodem na to, że duchy zbyt wolne i nieposkromione musiały trzymać się razem. Być może w całej gamie szorstkich bytów, fałszu, obłudy i rynsztoka deszczowej Brytanii warto było mieć sprzymierzeńca; tego nie z musu, a z wyboru.
Ciemne brwi ściągnęły się nieco; cisza, którą Francesca potraktowała drobne, niezobowiązujące, jakże charakterystyczne dla Dolohov pytanie, wzbudziła  lekki cień podejrzenia; to jednak wciąż nie doczekało się odpowiedzi. Rozsiadając się wygodnie na jednym z siedzisk przekrzywiła głowę raz w jedną, raz w drugą stronę, jak gdyby rozciągała spięte mięśni karku, mrużąc ślepia niczym kot wśród miękkości poduszek.
– Och, droczę się tylko, Fran – rzuciła, wpuszczając na wargi urokliwy, zupełnie szczery uśmiech; odrobinę zmęczony, odrobinę rozbawiony – czymże się stały, nie znajdując już rozchichotanego cienia adrenaliny w mężczyznach przemykających między frontowymi drzwiami, salonem, sypialnią, by w końcu zniknąć za rogiem ulicy? Wzniosłe momenty, uniesienia, śmiechy i westchnienia; pryskały jak rozbijana o najdrobniejszy przedmiot bańka mydlana; nie tak urokliwa jak kiedyś, a matowa i nieco nużąca.
– Jesteś niezastąpiona, na Merlina, doprawdy urocza – zachichotała, niby niezobowiązująco, w praktyce jasne oczy rozbłysły nieco; panna Dolohov i jej iście sroczy charakter zamigotał w spojrzeniu, a wyciągnięte pudełeczko skradło uwagę. Rozpakowała pakunek sprawnie, ujrzawszy urokliwą biżuterię pozwoliła sobie odsłonić rząd białych zębów.
– Rozpieszczasz mnie – stwierdziła, pozwalając sobie zaśmiać się krótko, nim nie otuliła drobnym gestem dłoni policzka kobiety, kciukiem znacząc gładką skórę delikatnym okręgiem – Dziękuję – za zasilenie kolekcji, za powód do zazdrości dla słodkiego pana narzeczonego, za pamięć. Złoty łańcuszek ozdobionymi migotliwymi kamieniami zajął miejsce na smukłym nadgarstku niedługo później.
– Dobrze, Franiu. Lepiej – przypuszczenia, bo czy naprawdę była tego pewna? Minęło wszakże sporo czasu od schowania ciała brata w kojącej ziemi; ale czy jakikolwiek czas był wystarczający? Czy w Londynie faktycznie można było czuć się dobrze? Co znaczyło dobrze?
– Więc? Poznałaś jakiegoś...Greka? Mówi się Greka, prawda? – uniosła brew ku górze, z nutą rozbawienia – Czy może to jakiś Anglik cię znudził? Interesy były, jak mniemam, ciekawsze od towarzyszących ci mężczyzn?



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Palarnia [odnośnik]25.12.20 18:49
Nie widziała w swoim prezencie niczego nieodpowiedniego, ot, obdarowywała bliskie jej sercu osoby tym co mogło później okazać się przydatne. O ile nie posądzała Dolohov o brak pieniędzy i bransoletka stanowiła w dużej mierze ozdobę, o tyle w przypadku Cassandry, czy Belviny, prezentowane błyskotki miały swoją wartość, którą zabezpieczała je obie na czarną godzinę. Oczywiście liczyła na to, że ta nigdy nie nadejdzie a jednak pewna troska o przyjaciółki i myśl, że tylko w ten sposób jest w stanie im pomóc, zaprzątała jej głowę wystarczająco często, by rozważania zamieniły się w czyny. Dbała o interesy, pieniądze i bliskich, choć jej działania nie do końca były bezinteresowne; wiedziała, że gdyby potrzebowała, to żadna z kobiet nie odmówi jej pomocy o czym przekonała się już kilkukrotnie na własnej skórze.
Moje interesy zazwyczaj są ciekawsze od mężczyzn – zaznaczyła z udawaną powagą, ale niemal natychmiastowo uśmiechnęła się rozbawiona – dobrze wiesz, że stawiam swoją pracę nad wszystko a teraz, cóż, powiedzmy, że miałam ograniczony czas – i możliwości zresztą też, gdy była niemal nierozłączna podczas tej podróży z Macnairem. Być może musieli opuścić Anglię, by móc ponownie zacząć się ze sobą dogadywać lub myliła się co do niego i poprawił swoje zdolności aktorskie w robieniu dobrej miny do złej gry. W końcu z początku w ogóle nie chciał z nią jechać, dopóki nie przedstawiła mu pobieżnego planu i kwoty, którą miał na tym zarobić, ale to co było dlań niepokojące to fakt, że odkąd wrócili Cillian zapadł się pod ziemię. Nie, żeby celowo go szukała, ale ignorowanie wysłanych listów traktowała jak czerwoną lampkę ostrzegawczą. Dziwiła się nieco, skoro Grecja okazała się wyjątkowo spokojna jak na ich charaktery, jednak ostatecznie nie zaprzątała tym sobie za bardzo głowy; nie miała zamiaru ani czasu szukać go po Wyspach, tym bardziej jeśli nie zamierzał odebrać należnych mu pieniędzy.
Powinnaś się tam kiedyś wybrać – podjęła, ostrożnie nakierowując rozmowę na inny tor – jest cieplej, niż w Rosji i Anglii, ale widoki, atmosfera i jedzenie zachwycają – kto wie, może musiała zabrać przyjaciółkę w urodziny na wycieczkę do odległego kraju, z daleka od tego, co miały tutaj na co dzień? – a najlepiej do mnie, do Włoch, moja nonna przyrządza najlepsze owoce morza na świecie – rozmarzona dla podkreślenia swojego zachwytu złączyła kciuk, palec wskazujący i środkowy, i przyłożyła do ust wykonując charakterystyczny gest zadowolenia – Tatiuszko, a wino z okolicznych winnic... i lokalne sery w knajpce z widokiem na morze, mamma mia, lećmy tam nawet dzisiaj – zerknęła na towarzyszkę z zawadiackim uśmiechem, starając się dostrzec na jej drobnej twarzy jakiejkolwiek reakcji: zadowolenia, czy rozbawienia myślą, że oszalała, czy niemej zgody, po której szybko zorganizowałaby świstoklik do rodzinnego kraju. Nie wiedziała, czy jej przyjaciółka miała w sobie na tyle odwagi, żeby zniknąć bez słowa przed swoim narzeczonym.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Palarnia [odnośnik]04.01.21 15:12
Jasne spojrzenie na dłuższą chwilę spoczęło na połyskujących, wielobarwnych punkcikach połączonych ze sobą metalem; Dolohov była sroką, łasą nawet na najmniejszą błyskotkę, a fakt, że ów bransoletka podarowana była z sentymentem i szczerością, a także niosła za sobą pewne zaplecze egzotyczne, dodawały niepozornej biżuterii znaczniej wyższej wartości. Opuściła rękę dopiero po dłuższej chwili, rozsiadając się wygodnie w miękkich poduszkach, w międzyczasie mimowolnie rozglądając się po okolicy.
Zakupione niedługo po wejściu do lokalu, dwie fajki spoczywające w kieszeni płaszcza wydawały się nawoływać z ciemnego wnętrza materiału.
– Aż zbyt dobrze o tym wiem, Fran – odpowiedziała, wtórując kobiecie drobnym rozbawieniem. W międzyczasie smukła dłoń, teraz odziana w urokliwą błyskotkę, odtworzyła drogę w kierunku zostawionego nieopodal płaszcza; Dolohov zanurkowała długimi palcami we wnętrzu kieszeni, wysuwając z niej niezbędny element, który sprawiał, że miejsce, w którym się znalazły, w ogóle nazwano palarnią. Jedna z fajek niepamięci wylądowała na wierzchu otwartej dłoni, podsuniętej w kierunku Francesci.
– Zazdroszczę ci – wypowiedziała po chwili, układając się wygodniej, przyjmując miękkość poduszki z cichym westchnięciem wypuszczonym spomiędzy warg – Tych podróży – sprecyzowała, niedługo później w pozycji półleżącej wsuwając fajkę do ust, a jej koniec podpalając z pomocą własnej różdżki.
Borgia miała niebywałe szczęście, mogąc w ramach interesów – mniej i bardziej legalnych, tych ciekawszych i obrzydliwie nudnych – zwiedzać ekscytujące miejsca. Być może wcale jednak nie zazdrościła jej tej różnorodności, wolności pod palcami i dalekich destynacji, a samego faktu, że udawało jej się wyrwać z tej przeklętej Anglii.
Usta Rosjanki nawiedził uśmiech, wtórujący temu rozmarzonemu w wykonaniu Francesci, gdy ta zaczęła opowiadać o smakołykach greckiej krainy. Milczała; przez jakiś czas, wyobrażając sobie obrazy, miejsca, smaki, tak odległe i kuszące jednocześnie, niemalże jak piękny, słoneczny sen. Zabawne, nigdy nie rozmyślała nad ciepłymi krajami jako miejscach, które faktycznie mogłyby przynieść jej odrobinę wytchnienia, czy coś na kształt błogiego szczęścia.
Zaciągnęła się podwójnie, zaraz potem wypuszczając mglisty obłoczek z ust.
– Cillianowi się podobało?
Nie musiała mówić słowa o Macnairze, żeby wiadomym było, że towarzyszył jej podczas greckich wojaży. Może powinna była złożyć gratulacje, że udało jej - im - się wyjść z tego cało?



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Palarnia [odnośnik]06.01.21 22:26
Miała szczęście. Wiedziała o tym od pierwszego dnia, gdy rodzice sami zachęcali ją do nabywania wiedzy nie tylko o tajnikach handlu, ale i przeglądania atlasów geograficznych. Nie każda kobieta w ich świecie miała takie możliwości, niezależnie od statusu społecznego i wykonywanego zawodu, nie każda rodziła się w rodzinie, w której żyłach płynęło podróżowanie związane z pracą... dlatego każdego dnia była niezwykle wdzięczna za to, co robiła, gdzie była i gdzie mogłaby teraz być, chociaż wiedziała, że sama poprowadziła swój los w tym kierunku przyczyniając się do pozbycia męża. Gdyby żył zapewne skończyłaby jak inne: w sklepie, bez możliwości wejścia na statek, pielęgnując resztki domowego ogniska i opinii pośród społeczności. A ona nigdy nie godziła się na takie życie.
Nie zazdrość – machnęła ręką – dobrze wiesz, że jeśli tylko wspomnisz słowem, to zabiorę cię tam, gdzie chcesz – tak najzwyczajniej, po przyjacielsku. Miała taką możliwość, dlaczego więc miałaby z tego nie korzystać? Dbała o rodzinę, ale równie mocno dbała o swoje przyjaciółki, bez których niejednokrotnie by sobie nie poradziła. Przemiła chwila nie trwała szczególnie długo. Nie ukrywała swojego uwielbienia wobec Rosjanki, ale nie kryła też faktu, że czasami miała ochotę udusić ją gołymi rękoma. Bo kiedy tylko próbowała uniknąć danego tematu – i dawała nawet ku temu wszelkie sygnały, być może zbyt subtelne i niezauważalne – czarownica przeważnie i tak go poruszała. Tak jak teraz. Francesca niemal westchnęła i chyba tylko resztkami słabej woli wstrzymała się przed wzniesieniem oczu ku schowanego za dymem sufitowi.
Jesteś subtelna jak avada rzucona prosto między oczy – odparła z przekąsem, nawet nie próbując zaprzeczać. Znały się w końcu nie od dzisiaj, a do tego przeklęta i okropnie bystra lodowata piękność była wtajemniczona w sprawy na linii Borgia–Macnair na tyle, że nie sądziła, by dała się tak łatwo oszukać. Dla równowagi ona, jak zwykle, zrobiła utrzymującą w napięciu pauzę z pozoru tylko po to, by zaciągnąć się fajką. W rzeczywistości potrzebowała chwili na oszacowanie tego jak bardzo zepsuje sobie nastrój poruszając kwestię Cilliana. Jeszcze przed paroma dniami nie przejęłaby się nim, ale im dłużej słane wiadomości pozostawały bez odzewu, tym większe zdenerwowanie weń narastało.
Nie odzywa się od powrotu – zaczęła taktycznie, siląc się na neutralny ton – jak zwykle zresztą, więc przecież wcale nie powinno mnie to dziwić – gładkie dotychczas czoło Włoszki przecięła poprzeczna bruzda a jej wzrok utkwił we własnych stopach. Chociaż rzeczywiście bywało tak, że po spotkaniach na drugim końcu świata nie odzywali się do siebie pozwalając losowi spleść ich drogi ponownie za jakiś czas, tym razem miała wrażenie, że milczenie było nie w porządku wobec rozmowy, którą odbyli. Nie bez powodu wreszcie każde z nich wyrzuciło przynajmniej część frustracji, której powodem była ta druga strona, żeby teraz wracać do punktu wyjścia i uporczywego unikania się wzajemnie. Skłonna była nawet stwierdzić, że Macnair po prostu nie dojrzał do zachowywania się jak dorosły, gdyby nie intuicja, która podszeptywała jej, że coś mogło się stać.
Jesteśmy dobrym przykładem relacji anty damsko–męskiej, na podstawie której powinni pisać poradniki – parsknęła rozbawiona dla rozgonienia kłębiących się nad jej głową chmur, ale wiedziała, że to był dopiero początek rozmowy; czekała więc spokojnie na zdanie Tatiany, z nadzieją, że może tym razem odpuści i zmieni temat.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Palarnia [odnośnik]07.01.21 19:01
Drobny śmiech potoczył się w eter, przemknął przez puchate poduszki i obłoczki z dymu, odbił od ścian, finalnie wracając na kąciki ust, kiedy Dolohov pokręciła głową.
Być może potrafiłaby to sobie wyobrazić; samą siebie, wolną, niepodległą, gdzieś daleko, może w jakimś słonecznym, jasnym miejscu, naznaczonym winem, wybornym jedzeniem i nieustającą beztroską, kiedy piach parzy stopy i spiętrzone fale przynoszą ochłapy ulgi.
Być może było to nawet prawdopodobne i możliwe, zostawienie wszystkiego za sobą, ucieczka od życia, które wybrała – nieświadomie bądź z pełną premedytacją, to nie miało znaczenia – udawanie, że nie było niczego, a jedyne co ma, to przyszłość.
Być może.
– Nawet na koniec świata? – mruknęła, unosząc brew z rozbawieniem. Możliwe, że zazdrościła jej bardziej zapartości i prostoty, z jaką rzucała się z motyką na słońce, niźli samych możliwości, jakie stwarzało podróżowanie. Paradoksalnie, bowiem czy samą sobą nie krzyczała wszem i wobec bluźnierczych, nieodpowiednich słów, układających się w coś na kształt pierdolić konwenanse?
– Jak zawsze, kotku – mogła porzucić temat Cilliana, zepchnąć gdzieś na pobocze świadomości, zacząć udawać, że Macnair wcale nie istniał, skupić się tylko na cudownych krajobrazach, wyobrażeniach egzotycznych smaków i ulotnych wspomnień. Przyszłoby jej to z niebywałą łatwością, zignorować dziwaczny temat, jakim była relacja Francesci z mężczyzną, z którym – o zgrozo – i ją samą coś niegdyś łączyło.
Los bywał obrzydliwie przewrotny.
Pozwoliła jej kontynuować, słuchała słów w ciszy przerywanej jedynie skwierczącym dźwiękiem unoszącym się z fajki; ta zaczynała działać, zbawiennie, miło błogo, pozwalając myślom Tatiany i słowom Borgii lawirować gdzieś w rzeczywistości, pod sufitem, w który wlepiła spojrzenie.
– Po co w ogóle zabierasz go gdziekolwiek? – znała odpowiedź, dawno przed postawieniem samego pytania, musiała ją znać, prowadząc z Francescą całe morza rozmów, nierzadko kropionych szczerością alkoholu.
Może tego dziwacznego uczucia, obdarzenia kogoś czymś na kształt przynależności, sentymentu, atrapy prawdziwych uczuć – czegokolwiek – też jej zazdrościła.
– Zbiłabyś fortunę. Może to kolejny z chodliwych towarów?



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Palarnia [odnośnik]24.01.21 16:37
Nawet na koniec świata – przytaknęła czarownica nie powstrzymując się wcześniej przed posłaniem Tatianie zdumionego spojrzenia. Była bowiem pewna, że nie musiała mówić takich rzeczy na głos, skoro w jej rozumieniu przyjaźnie zawierało się niemal z przysięgą porównywalną z tą, składaną na ślubnym kobiercu; w zdrowiu i w chorobie, w dostatku i biedzie, na zawsze. Ale z drugiej strony rozumiała, że niektóre rzeczy od czasu do czasu należało przypominać i przede wszystkim werbalizować – nie każdy posiadał przecież umiejętność odgadywania ludzkich gestów i czytania intencji, choć Rosjankę zawsze umiejscawiała w grupie, która tę wiedzę posiadała.
Zadane pytanie chciała uznać za retoryczne, jednak zamiast uciszyć się i zbyć je milczeniem, wzruszyła ramionami i westchnęła.
Niezbadane są odmęty damskiego umysłu o czym się już przekonałyśmy – skwitowała nie wdając się zbytnio w dyskusję. Nie chciała zaczynać jej po raz kolejny tylko po to, by obie doszły do wniosku, że emocje siały spustoszenie a wchodzenie po raz kolejny do tej samej rzeki – chociaż idiotyczne – było ekscytujące. Zwłaszcza jeśli wobec tej rzeki w dalszym ciągu czuło się coś więcej, mimo naturalnego mechanizmu wyparcia. W tej sytuacji Włoszka widziała jednak dwa wyjścia: albo tym razem pływanie powiedzie się albo wreszcie się utopi, nic pomiędzy. O ile przed paroma laty końskie zaloty, czy najzwyklejsze potyczki nie sprawiały jej problemu, o tyle teraz, gdy była starsza, nie miała ani na nie siły ani ochoty. Potrzebowała stabilności, lecz tej nie upatrywała absolutnie w tworzeniu rodziny i domu, ale świadomość, że może na kimś polegać wydawała się wystarczająca. Miała przyjaciółki, a te narzeczonych, czy nawet dzieci, ona tymczasem miała tylko psa, który wypełniał pustą przestrzeń w domu.
Pomyślę o tym – o kolejnym planie na biznes, a tych w zanadrzu miała w dalszym ciągu sporo. Po kolejnym pociągnięciu fajki błogość i zapomnienie zniknęło, ustępując miejsca ciężkości myśli, które zaczęły zalewać jej umysł. A na to znała tylko jeden sposób. – Bardzo śpieszysz się do domu? Mam w domu butelkę francuskiego wina – zaproponowała i zerknęła mimochodem w kierunku wyjścia.

zt


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Palarnia [odnośnik]25.01.21 19:04
Paradoksalnie, choć starała się oddalać jak tylko mogła od wszelkich norm, wszelkich zobowiązań i uwiązań, którymi w mniemaniu Rosjanki były wszelakie relacje, poza zwyczajną korzyścią – materialną, duchową, wedle interpretacji – jej przyjaźń z Francescą była po prostu...przyjemna.
Czasem konieczna, czasem wyczekana; spotkania miały w sobie całe morze swobody i miliony niedopowiedzeń, a mimo to zespalały w ten przyjemny sposób, gdy o pewnych rzeczach nie trzeba mówić, pewnych gestów nie trzeba wykonywać – nie trzeba nawet raczyć się kontaktem; finalnie jakimś dziwnym trafem zawsze się znajdywały, w mniej lub bardziej oczywistych warunkach czy miejscach.
Fakt, że również nie była stąd, a Anglia potrafiła ją równie mocno wkurwić, faktycznie plusował ich relacji.
– Aleś rozmowna – wychrypiałym słowom akompaniowało pokręcenie głową; skoro Borgia nie chciała rozmawiać, nie naciskała. Być może nawet taki stan rzeczy podobał jej się bardziej, kiedy przez dłużej niż chwilę po prostu milczały, myśli przewijały się od egzotycznych obrazów po szpetotę Londynu, od unoszącego się dymu po ładne poduszki; w całej absurdalności danej chwili, całkowicie luźnej i oderwanej od rzeczywistości, Dolohov zapragnęła mieć jedną z tych fikuśnych poszewek z frędzlami we własnej sypialni.
A może to fajka robiła już swoje, kiedy rozsiadała się wygodniej, próbując zepchnąć na bok rozważania o sferze uczuciowej. Zabawne – miała w tej materii tak wiele, a jednocześnie niemalże nic do powiedzenia; nie wiedziała jak wyglądają związki, jak wyglądają te prawdziwe związki, bez całego brudu, strachu, wykorzystywania; żaden mężczyzna dotąd – poza Grahamem – tak naprawdę jej nie obchodził.
Byli uroczy; jedni przystojny, drudzy jakoś ciekawie brzydcy, biedni i bogaci – to tych drugich lubiła o wiele, wiele bardziej – ciekawi i nudni; o przeróżnych potrzebach – jeden chciał zwojować świat, drugiego zadowoliłby tylko ciepły język oplatający kutasa.
Obrzydliwie przewidywalni, prości, schematyczni.
A przy tym tak rozkosznie cudowni.
Tatiana zdecydowanie nie nadawała się do tworzenia jakiejkolwiek wartościowej relacji.
– Nie musisz powtarzać mi dwa razy – wino było idealnym zwieńczeniem popołudnia; czymś na kształt ładniejszej herbaty, którą Brytyjczycy tak namiętnie pijali.
Kiedy nasunęła na siebie płaszcz odłożyła fajkę, równie prędko sięgając po własną papierośnicę, a peta wsuwając do ust nim wyszły z palarni.


zt



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Palarnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach