Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pracownia
AutorWiadomość
Pracownia [odnośnik]27.10.20 17:02

Pracownia

Jeden z nieużytkowanych pokoi został przerobiony na osobistą pracownię. Było to najważniejsze miejsce dla młodego gospodarza. Dzięki dużej ilości regałów, szafeczek i ściennych półek, można było znakomicie rozplanować sobie przestrzeń. Dlatego też meble szybko zapełniły się podpisanymi, różnorodnymi fiolkami, ekwipunkiem do pakowania ziół, artefaktami pozbawionymi klątwy, księżami, zapiskami, notatnikami, zeszytami, przyborami piśmienniczymi czy suszonymi okazami. Z szopy przyniesiony został drewniany, długi stół. Znalezione w domu, najwygodniejsze krzesło spoczywało przysunięte do krawędzi. Wszędzie piętrzyły się elementy ingrediencji, kartek czy nieużytkowanego suszu. Okno dawało znikome światło, dlatego też lampka świeciła się tutaj non stop.  



[bylobrzydkobedzieladnie]



My biggest fear is that eventually you will see me, that way I will see
myself
Vincent Rineheart
Zawód : łamacz klątw, dostawca roślinnych ingrediencji, rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Za czyim słowem podążył tak czule, że się odważył na tę
podróż groźną, rzucił wyzwanie wzburzonemu morzu?
OPCM : 28
UROKI : 31
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7723-vincent-rineheart https://www.morsmordre.net/t7772-elidor#215947 https://www.morsmordre.net/t7775-your-sweet-escape https://www.morsmordre.net/f310-irlandia-wschodnie-przedmiescia-bray-akacjowa-ostoja https://www.morsmordre.net/t7773-skrytka-bankowa-nr-1857#215948 https://www.morsmordre.net/t7776-vincent-rineheart#216049
Re: Pracownia [odnośnik]21.08.21 17:46
| stąd

To nie tak, że nie było w porządku u Sprout, miała obok siebie rodzinę, dość jeszcze nieznajomych ale względnie pozytywnie do niej nastawionych ludzi - przyjaciół. Ale kiedy siedziała przy wigilijnym stole odczuwała konkretny brak, pewnego upartego mężczyzny, który tego dnia postanowił pozostać w Irlandii. Pojawienie się kogoś ważnego w jej własnej przeszłości jedynie podsycało poczucie, że nie znajdowało się we właściwym miejscu. Jej serce walczyło, udzielając się w niektórych rozmowach. Prowadziła ze sobą długą rozmowę, jednocześnie chcąc pozostać tego wieczoru z rodziną, i rwąc się w kierunku kogoś, kto właściwie niezauważalnie wkradał się w jej szeregi.
W końcu postanowiła, szepcząc rodzeństwu dokąd się wybiera i żegnając krótko z gospodarzami opuściła świąteczne wydarzenie, wracając najpierw do domu, żeby znaleźć świstoklik. W końcu znalazła się przed drzwiami Irlandzkiego domostwa i dopiero tam poczuła się… niepewna i zagubiona.
Czy zrobiła dobrze? Czy może znów spokojnie, krok po kroku przynosiła sobie kolejne cierpienie. Kolejne odrzucenie, kolejną pustkę. Próbowała wierzyć we wszystkie słowa i zapewnienia, ale coś wewnątrz niej niezmiennie się obawiało. Ponowne wkroczenie Halberta do jej życia, jedynie te obawy podsycało. Wtedy przecież też byli szczęśliwie, wtedy też byli o krok. Co jeśli Vincent też uzna, że nie jest w stanie się nią zająć. Jeśli znów zostanie sama - a może pozostawiona. Wiedziała już teraz, że otwierała się niechętnie i prawdopodobnie po ostatni raz. Dłoń zawahała się, kiedy wyciągała ją, żeby nacisnąć na klamkę. Brwi na kilka chwil zeszły ze sobą.
Nie uciekaj, głupia. Poleciła sobie w końcu, próbując zwalczyć palącą się chęć wycofania. Przecież mówiła już wcześniej, że przyjdzie. Że będzie. Że zjawi się, kiedy wszystko się skończy, ale była o wiele wcześniej. Poczuła pod palcami chłód metalu i nacisnęła go wchodząc gwałtownie, bez ściągania butów ruszając w poszukiwaniu mężczyzny.
Krótkie pytanie, zaskoczenie, kiedy pojawiła się przed nim, z zaróżowionymi od zimna policzkami i odrobinę przyśpieszonym oddechem. Co tu robisz? Sama nie była do końca pewna, co właściwie robiła. Ale wiedziała tylko jedno. Ramiona uniosły się w krótkim wzruszeniu.
- Musiałam przyjść. - powiedziała tak zwyczajnie, prostolinijnie szczerze. Potrzebowała, chciała, musiała. Może zwyczajnie czuła, że dzisiaj potrzebowała mieć go obok. Spędzić ten wieczór razem, całą noc w spokoju, przy dźwięku płonącego kominka.

| zt :pwease:



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pracownia Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Pracownia [odnośnik]11.04.22 13:40
6 kwietnia
Skomplikowana sztuka ważenia alchemicznych mikstur, wydawała się niedostępna, nieprzystępna dla zwykłego czarodzieja. Pochłonięty innymi czynnościami, o wiele bardziej wiodącymi zainteresowaniami, porzucił pielęgnowanie ów dziedziny, utrwalanie podstaw, poznanych jeszcze za czasów szkoły. Pamiętał wymagające zajęcia spędzane w dusznej, zadymionej piwnicy. Uczniowie pochyleni nad cynkowym kociołkiem, wsypywali najdziwniejsze składniki, które po złączeniu, ewoluowały w prawdziwe cudo. Bulgocząca ciecz potrafiła uratować życie, wyleczyć bolesne rany, zatrzymać bieg potężnej choroby, wyniszczającej delikatny, ludzki organizm. Mieszanki były podstawą do stworzenia niesamowitych artefaktów, podłożem do rozwinięcia plugawej klątwy, zaczynem używanym podczas wykonywania ziołowych kadzideł o niezwykłych właściwościach. I właśnie ta praktyka interesowała go najbardziej. Posiadając szereg roślinnych składników, gotowych do wykorzystania oraz miejsce do ambitnego wytwórstwa, mógł spróbować poszerzyć profil swojej działalności. W obecnych czasach, dodatkowe fundusze, były przecież na wagę złota. Dlatego też, gdy tylko zimowy krajobraz, powoli zmieniał się w rozmiękczoną breję, przyodziewając jedne z najbardziej zużytych ubrań, przeszedł do profilaktycznej pracowni, targając ze sobą lekko zardzewiały kociołek, pełen kurzu oraz rozciągniętych pajęczyn. Serwis sprzątający spoczywał na drewnianej podłodze, gotowy do użytku. Pies szarpał się z kraciastą ścierką, rozrywając słabe włókna. Niezadowolony mężczyzna wyjął strzępki materiału, przeganiając puszystego intruza. Niemalże od razu zabrał się za szorowanie naczynia, zaczynając od twardej szczotki. Po kilkunastu minutach, narzędzie wyglądało o niebo lepiej; potrzebowało jedynie wyschnięcia i wypolerowania. Znalezione w odmętach zagraconego składziku, było inspiracją do wybudzenia drzemiącego potencjału. Ocierając czoło, przeganiając zmęczenie, gospodarz zabrał się za przygotowywanie paleniska. Zabezpieczył przestrzeń, podłożył kilka drewienek i duży kamień. Ogień pojawił się między placami, rozgrzewając powierzchnię. Kociołek napełniony wodą spoczął w odpowiednim miejscu. Stara książka do eliksirów, leżała tuż obok. Wspomagał się ciasnymi zapiskami, przybierając się do uwarzenia jednego z łatwiejszych eliksirów – wywar wzmacniający. Gdy przezroczysta ciecz bulgotała w przyjemnym rytmie, zabrał się za przygotowywanie składników: obślizgłe skrzeloziele, leżące na kawałku drewna, rozgniótł, rozpłaszczył i pokroił w duże kawałki, zgodnie z instrukcją. Mieszając wywar, odczekał siedem minut, widząc zmieniający się kolor oraz specyficzny zapach. Żyjąc wśród ogromu akacjowych drzew, dostęp do kwiatów akacji, był nieograniczony. Wyciągnął je i krusząc w dłoniach, dodał do wywaru. Ostrym nożem pokroił pióra sowy, jako element zwierzęcy i dodawał je pojedynczo – w równych odstępach czasu. Ciecz zabulgotała niebezpiecznie, wyrzucając strumień wody. Pojawiły się pierwsze bąble. Rineheart odsunął się na bezpieczną odległość, zakrywając twarz; czy na pewno postępował właściwie? Odetchnął ciężko, wracając do pozostałych elementów. Kolejna buteleczka znalazła się w jego dłoni. Wonny olejek z nasion malin, zasilił miksturę w ilości pięciu kropel. Kolor ponownie zmienił swą formę, bulgotanie zmniejszyło się nieznacznie. W ostatnim kroku, pokroił jeszcze dżdżownice. Gdy wylądowały w kociołku, odczekał kilkanaście sekund i zabrał się za mieszanie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dziesięć razy, obserwując zmiany w naczyniu. Gdy zauważył finalną formę, odstawił kociołek na bok, w bezpieczne miejsce o temperaturze pokojowej. Musiały minąć, aż dwa dni, aby dowiedzieć się, iż eksperyment zakończył się finałem.

Wywar wzmacniający: st 20
Roślinne: skrzeloziele (serce), kwiaty akacji, olejek z pestek malin
Zwierzęce: dżdżownice, pióra sowy


[bylobrzydkobedzieladnie]



My biggest fear is that eventually you will see me, that way I will see
myself


Ostatnio zmieniony przez Vincent Rineheart dnia 11.04.22 13:41, w całości zmieniany 1 raz
Vincent Rineheart
Zawód : łamacz klątw, dostawca roślinnych ingrediencji, rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Za czyim słowem podążył tak czule, że się odważył na tę
podróż groźną, rzucił wyzwanie wzburzonemu morzu?
OPCM : 28
UROKI : 31
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7723-vincent-rineheart https://www.morsmordre.net/t7772-elidor#215947 https://www.morsmordre.net/t7775-your-sweet-escape https://www.morsmordre.net/f310-irlandia-wschodnie-przedmiescia-bray-akacjowa-ostoja https://www.morsmordre.net/t7773-skrytka-bankowa-nr-1857#215948 https://www.morsmordre.net/t7776-vincent-rineheart#216049
Re: Pracownia [odnośnik]11.04.22 13:40
The member 'Vincent Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 46
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pracownia Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Pracownia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach