Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Posąg kochanki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Posąg kochanki   08.05.16 0:53

First topic message reminder :

Posąg kochanki

Posąg znajdujący się w samym środku niewielkiego lasu jest tak stary, że nikt nie pamięta już, kogo właściwie przedstawia - za pewnik uznaje się jednak fakt, że upamiętnia pogrążoną w żalu kochankę tęskniącą za swoim lubym. Jak łatwo zgadnąć, miejsce to stało się celem pielgrzymek licznych zakochanych bez pamięci par. Przed laty powstał nawet przesąd: jeżeli ukochani złożą przed posągiem jabłko z jednej strony ugryzione przez kobietę, a z drugiej przez mężczyznę, połączy ich wieczna miłość nierozrywalna nawet przez Śmierć. Ten zwyczaj okazał się sprzyjać osiedlaniu się elfów, które dzięki niemu uzyskały stałe źródło pożywienia. Elfy opanowały całe środowisko, a będąc konkurencją dla lokalnych zwierząt, przyczyniły się do ich migracji bądź nawet wyginięcia. Stąd nieopodal Posągu kochanki nie słychać śpiewu żadnych ptaków; choć przez niektórych cisza jest uważana za przejaw magii i świętości tego miejsca, tak naprawdę ukazuje wyłącznie triumf elfów w walce o terytorium.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 2:48

Nie mógł nie sprawić jej tej radości. Rozbudzona, zmuszona do powstania z kolan Deirdre zdawała się rodzić na nowo; poza odpychającymi murami Wenus i wreszcie naprawdę wolna, nieobciążona zbyt przyziemnymi problemami mogła otworzyć się wreszcie na świat krwistych doznań całą sobą, wzbić się tak wysoko, jak nie wzbiła się jeszcze nigdy, poczuć swoją potęgę tak namacalnie, jak nie udało się jej to jeszcze nigdy. Nie zabierał jej już tutaj jako mentor i nauczyciel, zabierał ją jako spragniony jej widoku kochanek, nie zamierzając pouczać ją w rzucanych zaklęciach ani czarnomagicznej sztuce; to już nie był czas na oceny - a rozkoszować się jej zabawą, samemu zachowując w tej scenie dystans, rolę biernego obserwatora ucieszonego oszałamiającym spektaklem. To był prezent dla niej, potrzebowała tego, poczuć swoją siłę bez łańcucha ciasno opinającego szyję; ten otulający jej kostkę cechował się innym dźwiękiem. Potrzebowała poczuć się silna i wolna, potrzebowała zapomnieć, otrząsnąć się z natrętnych myśli. Ochlapany czerwienią biały jak kość marmur, metaliczna woń przesycające pachnące wiosną powietrze - i błysk w jej czarnym jak otulająca ich noc oku, ten błyszczący onyks wart był znacznie więcej niż bijące serce szamoczącej się między nimi dziewczyny. Skinął płytko głową, przyjmując jej słowa z zadowoleniem, rad, że spodobał jej się ten skromny dar i kontent z samych słów, które - wierzył - niosły za sobą kolejne dwuznaczności; tęskniła za tym, tęsknił również on, za tym, za nią, za całą gamą doznań, które była w stanie rozbudzić tylko ona. Stał za czołgającą się dziewczyną, początkowo ją trzymał, przedstawiając przyszłej oprawczyni, ale już od dawna nie miała sił na ucieczkę; była piękna, młoda i inteligentna, uczyła się na uzdrowicielkę i miała przed sobą świetlaną przyszłość - którą jej odebrali, sadystycznie napawając się widokiem żebrującej o własne życie kobiety - dla własnej przyjemności. Nie interesowała go, chciał widzieć wyraz twarzy Deirdre, jej usta, wygięte w sadystycznym uśmiechu, spojrzenie przepełnione namiętną krwawą pasją i grozę uchwyconą w każdym grymasie. Niosła natchnienie, była muzą morderczego poety, sama wyśpiewywała nienawistną symfonię; ten wieczór był dla niej. Niebieskooka złotowłosa milcząca ślicznotka dopełniała sobą obrazka, ale stanowiła jedynie mdły rekwizyt na tle drapieżnej, wyniosłej królowej ciemności.
Królowej ciemności, którą nagle zawładnęła czujność; stojąc nieco dalej i bliżej pojękującej dziewczyny nie usłyszał tego samego dźwięku - podążył jednak za jej spojrzeniem, wypatrując wśród nocnych mroków ewentualnego poruszenia, szmeru lub szelestu. Coś - lub ktoś - musiało się tam zdarzyć, Deirdre nie odwróciła się bez powodu. Drgnął lekko, w oczekiwaniu, dopiero teraz sięgając dłonią do kieszeni czarodziejskiej szaty, odnajdując dłonią rękojeść własnej różdżki, powoli zaciskając na niej kolejno wszystkie pięć palców prawej dłoni. Dotąd nie była mu potrzebna, dziewczyna nie stanowiła żadnego wyzwania. Dopiero po chwili - usłyszał inkantację rzuconego zaklęcia, nie był pewien, czy znajdująca się przed nim Deirdre zareaguje w porę - błysk promienia zaklęcia przemknął gdzieś obok nich - czy ktoś właśnie zamierzał dołączyć do tej krwawej orgii? Dziewczyna ledwo żyła, nie wytrzyma już długo, ktoś mógł ją przecież zastąpić - jeśli tylko miał taką chęć. Nie usłyszał drugiego głosu, co przyniosło pewną ulgę; dwoje to już tłok, jeden czarodziej przypominał raczej rzucone lwom jagnię.
- Serpensortia - wymamrotał w kierunku, z którego pomknęło zaklęcie, jeszcze nie do końca dostrzegając nieznajomy kształt; nie atakował wprost, przywołując jedynie pupila, który zaskoczy bezczelnego napastnika. - Kto idzie? - rzucił już głośniej, unosząc lekko podbródek w aroganckim geście, jeśli to służby Ministerstwa - mogły być kłopoty - jeśli to domorosły bohater - zapowiadała się jeszcze lepsza zabawa. Brak bliźniaczego promienia podpowiadał, że człowiek był sam.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 2:48

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 20

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 2:49

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 10


Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Zamężna

she tastes like every dark
thought I've ever had

20
10
0
0
0
41
2
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 12:02

Powinna usłyszeć kroki wcześniej, uważniej obserwować otoczenie, uwrażliwić się na bodźce płynące z boku, z ciemnej ściany otaczającego ich lasu - ale nie potrafiła tego zrobić, złakniona krwi i czarnomagicznej siły, pulsującej w jakarandowym drewnie. Magia słuchała jej tej nocy, czuła się silna i spokojna, w końcu w kontekście, który gwarantował jej znajome otoczenie. Biała Willa wydawała się jej luksusową, ale jednak obcą klatką - a ostre zachowanie Tristana, przeszywającego ją intensywniejszym niż kiedyś spojrzeniem, wymykało się spod prowizorycznej kontroli: wyrzucił ją na brzeg, poobijaną, zagubioną, bez planu; wyszarpał z ułożonych ram. Wykazując się jednakże łaskawością - ten nocny spacer miał być przypomnieniem, cieplejszym powiewem, krótkim dotykiem łagodnej dłoni, odgarniającej włosy z płonącego gorączką czoła. Dbał o nią, rozumiał najważniejsze potrzeby, których nie musiała nawet wypowiadać. Nie skarżyła się przecież, zbyt niepewna nowej rzeczywistości, by poruszać się po niej z wysoko uniesionym czołem. Zbyt stęskniona, by protestować -
i zbyt mu oddana, by wątpić w szczere intencje. Opiekuńcze, nieco w swej rozkosznej intensywności niepokojące: czyżby chciał uśpić jej czujność, mamiąc oczy pozorną łaskawością? W innych okolicznościach przyglądałaby się działaniom Rosiera z podejrzliwością, doszukując się manipulacji, lecz dziś po prostu spoglądała na niego z wdzięcznością - i radością - głęboko oddychając chłodnym powietrzem. Błogi spokój, narastający wraz z donośniejszym łkaniem złotowłosej, zniknął jednak w chwili, w której usłyszała kroki, a sekundę później - świst zaklęcia. Pomknęło gdzieś w bok, niedaleko jej ramienia, trafiając finalnie w jedno z pokonanych przez anomalię drzew.
A więc mieli towarzystwo. Magiczne towarzystwo. Deirdre mocno objęła palcami różdżkę, wstrzymując oddech, starając się zorientować w nagle zmieniającej się sytuacji. Pochlipywanie leżącej tuż za nią dziewczyny zagłuszało ewentualne wskazówki, lecz oprócz pojedynczego świetlistego promienia, w ich stronę nie pomknęły żadne inne klątwy.
- Sectusempra - szepnęła w tym samym momencie, w którym z ust Tristana padło inne zaklęcie, celując różdżką w wysoki cień - na poziomie tułowia - wyłaniający się zza rzeźbionej kolumny pomnika. Z tej odległości, w półmroku, nie mogła rozpoznać twarzy ani płci zbliżającego się nieznajomego - pojawił się jednak sam. Przypadkowy przechodzień? Bliski porwanej blondynki, którego w ferworze romantycznego zaproszenia nie spostrzegli? Służbista Ministerstwa? Auror? Przez jej głowę przebiegał korowód możliwości, lecz na razie nie czuła niepokoju, jedynie dezorientację i pewne niezadowolenie: na siebie samą. Powinna uważać, nie mogła aż tak poddawać się pragnieniu krwi, w szczenięcym zapale zapominając o odpowiedzialności. Nie miała czasu odwrócić się w stronę Rosiera; stała prosto, wpatrzona w mrok, starając się dostrzec coś więcej od konturów człowieka, pojawiającego się bez zaproszenia na ich prywatnym spacerze. Jeszcze nie wiedziała, czy podoba się jej dodatkowe towarzystwo - i czy nie przyniesie ono więcej szkody niż słodkiej rozrywki, wzmacniającej doznania wiosennej nocy.




x Me and the devil walking side by side - and I'm gonna see my man until I get
satisfied

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 12:02

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 35

--------------------------------

#2 'k10' : 2

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett http://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana http://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 http://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 http://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
28 lat
Czysta
Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
10
5
3
22
1
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 12:34

Ostatnimi czasy zaczynałem przywykać do goryczy, którą niosło za sobą wszystko. Zaczynałem przyzwyczajać się do tego, że świat położył się na plecach i powoli robił obrót, wywracając wszystko co znali, co uważali za normalne, bezpieczne, niezmienne do góry nogami. Przywykł do tego, że jego umysł snuł jedynie przygnębiające, szare, zadymione, czarne wręcz myśli. Nie tylko wydarzenia z jego życia, ale również wiedza, którą wynosił z zakonu sprawiały, że świat wydawał mu się o wiele bardziej czarny, okrutny i niesprawiedliwy niż niegdyś. Wyszedł z pewnej strefy komfortu, wyszedł z magicznej, przyjemnej bańki zwanej niewiedzą. I choć słyszał o wielu złych rzeczach - porwanie mugoli, zamordowanie jego towarzyszy z zakonu i wiele, wiele innych - chociaż wzdrygał się na ich wspomnienie, czując gorycz i złość na świat i na tych, którzy mu w tym pomogli - to było dopiero ziarenko, małe ziarenko wszystkiego.
Gdy tej nocy wybierał się na przechadzkę, nie spodziewał, że zamiast ziarenka znajdzie kamień. Kamień na pierwszy rzut oka gładki, starannie wyszlifowany, a jednak mający pewne nieregularne kształty, które mogły dotkliwie skaleczyć. Nie spodziewał się, że od kilku niewielkich decyzji będzie zależeć tak wiele. Mógł nie wyjść na spacer, mógł udać się w inną stronę, mógł nie wypuszczać Sulli na łowy, mógł za nią nie podążyć, mógł nie zainteresować się posągiem wyłaniającym się zza drzew... Mógł, mógł, mógł. A jednak - był tu i po raz pierwszy w życiu stał się naoczym świadkiem czegoś złego, czegoś okropnego; czegoś, co do tej pory słyszał jedynie z opowieści, wzdrygając się i odpychając od siebie złe myśli. Właściwie wdepnął jedną nogą w to błoto, grzązkie, głębokie, niebezpieczne. Pierwszy raz na oczy widział tak bezpośredni, tak wyraźny i bolesny przejaw okrucieństwa. I przecież... przecież nie mógł stać i tylko patrzeć, prawda?
Zaklęcie nie trafiło tam, gdzie miało. Przeleciało obok, a świst magii i jego obecność stały się dla przeciwników oczywiste. Tak samo jak dla niego stało się oczywiste to, że był sam przeciwko dwojgu. Serce ścisnęła mu niewidzialna dłoń strachu i nawet nietrafione zaklęcia przeciwników nie dały mu poczucia bezpieczeństwa. Mózg pracował w przyspieszonych obrotach, myśli były niespójne, nieprecyzyjne. Co robić, Alan, co robić? Złapał oddech, próbując przypomnieć sobie, uzyskać kontrolę. Był uzdrowicielem - był nauczony podejmowania decyzji w stresie, przy braku czasu. Wiedział również, że przedstawienie się imieniem, nazwiskiem nie wchodziło w grę, zdradzenie swej profesji również byłoby niemądre. Kto bał się uzdrowicieli? Nikt.
- Jestem aurorem. Odłóżcie różdżki! - Tylko tyle przyszło mu do głowy i opuściło jego gardło nim zdążył to dobrze przemyśleć. Nie miał pojęcia czy jego słowa brzmiały choć odrobinę profesjonalnie czy groźnie. Nie miał nawet czasu nad tym myśleć. Wychylił się tylko odrobinę ze swojej małej, dość prowizorycznej kryjówki jaką było drzewo, by kątem oka omieść cały obraz, ocenić sytuację. W oczy rzucała mu się tylko ledwo żywa dziewczyna, którą prawdopodobnie znał, lecz z tej odległości nie był w stanie tego ocenić. Nie mógł czekać.
- Drętwota! - Rzucił raz jeszcze, tuż po tym jak przez myśl przeszło mu, by w pierwszej kolejności rzucić Experialmusa. To by było bez sensu, głównie przez fakt, że on był sam, oni już nie koniecznie. Poza tym... czy aurorzy rzeczywiście rzucali zaklęcia rozbrajające w takich sytuacjach? Tym razem celował jednak w mężczyznę, który z jakichś powodów wydał mu się bardziej niebezpieczny.





There are no escapes  There is no more world Gone are the days of mistakes There is  no more hope
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 12:34

The member 'Alan Bennett' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 20

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 13:40

Nie usłyszał charakterystycznego plasku sectumsepry, zaklęcie musiało zostać rzucone niecelnie, nie usłyszał tez syku przywoływanego pupila; opatrzność nie trzymała ich dzisiaj w opiece, ale Tristan trwał w przekonaniu, że wszystkiemu winne było zaskoczenie. Ten człowiek, kimkolwiek był, napadł ich nagle i przerwał im zabawę, kątem oka dostrzegał odczołgującą się dziewczynę i nadepnął na jej dłoń - mocno przyciskając jej ciało twardym obcasem męskiego buta do ziemi - nie chcąc pozwolić jej odejść. Mglisty kształt wynurzający się z cienia wydawał się coraz jaśniejszy, za głosem - mógł namierzyć jego sylwetkę, sylwetkę intruza niepotrzebnie wtrącającą się w przepiękny romantyczny krajobraz znaczącego posągu.
Głosem kłamliwym, mężczyzna przedstawił się jako auror, ale nim nie był. Nie wydał tego osądu bynajmniej po tonie jego głosu ani po słowach, które dobrał, ale po czynach, których się podjął; miał już do czynienia z aurorami, interesował się ich umiejętnościami nie bez powodu, a sam w sztuce magicznej wykształcony był wszechstronnie, potrafiąc posługiwać się zarówno urokami, jak i zaklęciami obronnymi z ponadprzeciętną biegłością. I wiedział, że żaden - ale to żaden - auror nie ciskałby w nich drętwotą, kiedy sprawniej rzucał petryfikusa, takie przechodzili szkolenie i to wydawało się bardziej niż oczywiste -  a inkantacje, znów niecelne, nie pozostawały złudzeń.
- Nie jest - szepnął więc, dość cicho, by subtelny wiosenny wiatr zaniósł jego szept do uszu Deirdre, nie dość głośno - taką miał nadzieję - by usłyszał go Alan. Poprawił uchwyt na własnej różdżce, pewien - choć pewności całkowitej mieć nie mógł - że ma do czynienia z człowiekiem, który jedynie podaje się za aurora, być może mając nadzieję wzbudzić respekt, być może zamierzając chronić samego siebie. Z pewnością zdołał dostrzec, co wydarzyło się między nimi - co między nimi leżało, dziewczynę trudno było nazwać już człowiekiem - a może tylko usłyszał jej ciche kwilenie i chciał ruszyć na ratunek; czy w ogóle rozpoznawał rzucane przez nich zaklęcia? Widział zbyt wiele i prosił się o zbyt wiele, wyjście z tego mogło być tylko jedno. Może ten wieczór będzie jeszcze ciekawszy, niż się na to zapowiadał, mój Czarny Łabędziu - co powiesz na dwa inferiusy zamiast jednego? Uważnie śledził kontury jego ciała, chcąc przez ciemność dostrzec i zauważyć jak najwięcej, jeśli mieli się zabawić - musiał widzieć go dobrze, inaczej zbyt trudno będzie wycelować.
- Crepito - wyszeptał inkantację, kierując różdżkę na ciało napastnika, zamierzając trafić jego prawe oko, nie lubił być okłamywany i nie lubił, kiedy usiłowano mu przeszkadzać, a ten człowiek właśnie miał się o tym przekonać - podle i brutalnie - chyba nie sądził, że naprawdę w odpowiedzi na atak zdecydują się złożyć różdżki. Metaliczna woń krwi w powietrzu przesycona była zapachem Deirdre i kwitnących w pobliżu kwiatów, być może niezapowiedziany gość przyniesie im jednak więcej dobrego niż złego.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 13:40

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 32

--------------------------------

#2 'k10' : 2

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Zamężna

she tastes like every dark
thought I've ever had

20
10
0
0
0
41
2
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 14:04

| 175/205, -5 do kości

Polana tonęła w półmroku a księżyc, słabo prześwitujący pomiędzy ciężkimi chmurami, nie zapewniał dostatecznej widoczności - Deirdre stała jednak bez ruchu, nie zmniejszając dystansu pomiędzy nią a nieznajomym, po prostu wsłuchując się w nienaturalną ciszę tego romantycznego zakątka. Ciszę postrzępioną nasilającym się łkaniem ofiary i świstem zaklęć. Sądziła, że trafi, że moc skumulowana w różdżce, tak doskonale działająca tego wieczoru, pozwoli jej zgrabnie naznaczyć nowego towarzysza krwistą szramą, lecz srodze się przeliczyła. Nie dość, że jasnozielona smuga światła pomknęła gdzieś w bok, uderzając o jedną z kamiennych kolumn altany, to w momencie wypowiadania inkantacji ogarnęła ją gwałtowna słabość. Zachwiała się lekko, nabierając spazmatycznie powietrza: przeszedł ją lodowaty, nieprzyjemny dreszcz, jakby to ona otrzymała bolesny cios niewidocznym ostrzem, pozostawiającym po sobie nie krew a poczucie strachu, powoli pełzające po powierzchni megalomańskiej pewności siebie. Nie wypuściła z dłoni różdżki, nie cofnęła się, nie szukała także wzrokiem Tristana, jak skamieniała nie ruszając się z miejsca. Wyraźnie zbladła, czuła też szybsze bicie serca, lecz zachowała spokój, nawet wtedy, gdy nieznajomy odezwał się głośniej, nie tylko ogłaszając, że jest aurorem, ale także zdradzając swoją pozycję. Kolejna drętwota pomknęła tuż obok, rozbryzgując się snopem iskier o drzewo trochę dalej - widocznie tym razem służbista celował w Tristana. Działali na ślepo, lecz wtem księżyc przebił się przez chmury, pozwalając Deirdre zobaczyć nieco więcej. Za sobą słyszała nagły jęk dziewczyny - i zdecydowany szept Tristana. Miał pewność? Skąd? Postanowiła jednak zaufać jego słowom, dziwnie rozstrojona przekonaniem, że gdzieś już słyszała ten niski, męski głos. Teraz nieco drżący, ale miała przecież doskonałą pamięć do dźwiękowych bodźców. Czyżby miała do czynienia z niedoszłym klientem, gościem Wenus? Ta perspektywa na nowo napełniła ją nadzieją na przyjemniejsze kontynuowanie wieczoru, znacznie chętniej rozdarłaby gardło mężczyźnie, który nie tak dawno rościł sobie do niej prawa, niż bezbronnej kobiecie. Spytałaby słodko o personalia aurora, ale na razie nie było na to czasu - urocze pogawędki zostawią na później, gdy opanują już chwiejną, nieoczywistą sytuację.
- Plumosa - wypowiedziała ostrożnie, ponownie celując w stronę kryjącego się pomiędzy drzewami cienia. Tym razem zaklęcie musiało zadziałać, musiało sięgnąć celu - czyżby znajdowali się blisko anomalii, utrudniających działanie magii? A może po prostu mrok utrudniał skoncentrowanie się na niewidocznym w mglistej aurze lasu ofierze? Nie podobało się jej to, czuła się osłabiona, spięta - i coraz bardziej sfrustrowana. Inkantacja, padająca z ust Tristana wywołała jednak jej uśmiech, krótki i prawie niewidoczny: przypominało jedną z najwspanialszych i najbardziej przerażających nocy, jakich doświadczyła. Czy i ta mogła zaliczać się do tego grona? Mieli potencjalną przewagę, ale magia była potwornie kapryśna nawet dla najpotężniejszych czarodziejów, znajdowali się więc w impasie - liczyła na to, że tylko chwilowym.




x Me and the devil walking side by side - and I'm gonna see my man until I get
satisfied

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 14:04

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 6

--------------------------------

#2 'k10' : 4

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett http://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana http://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 http://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 http://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
28 lat
Czysta
Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
10
5
3
22
1
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 18:14

Przez sekundę, a nawet ułamek sekundy - miał wątpliwości. Jego zbyt dobre, naiwne wręcz serce chciało wierzyć, że nie jest świadkiem aktu nie tyle znęcania się, a wręcz mordu, a dwójka obecnych jest tu równie przypadkowo, co on sam. Może byli uzdrowicielami? Może to pogotowie magiczne? Szybko jednak został wyprowadzony z błędu, wystarczyła chwila obserwacji w cieniu, jedno czy dwa rzucone w kierunku dziewczyny zaklęcie, postawa tych dwojga i wszystko było jasne. Tylko on i torturowana dziewczyna byli po jasnej stronie mocy, natomiast stojąca przed nim dwójka nijak nie klasyfikowała się do miana "tych dobrych". Późniejsze zaklęcia, których promienie przecinały powietrze, całe szczęście pudłując, i których inkantację, choć nie wszystkie mu znane, docierały do jego uszu i przywodziły na mysł tylko jedno słowo - czarna magia.
Nie miał najmniejszego pojęcia jak działają aurorzy, jak się zachowują i, co najważniejsze, czy jego małe kłamstwo przyniosło jakikolwiek skutek. Ciche słowa Tristana, znajdującego się zbyt daleko od niego, nie dotarły do jego uszu, nie rozbiły wątpliwości i - nie zrujnowały tego maleńkiego wzrostu pewności siebie, które dawała mu myśl, że być może choć trochę ich przestraszył. Był słaby w zaklęciach, zdawał sobie z tego sprawę, a jednak zadziałał odruchowo. Jedna drętwota - pudło, druga - pudło. Na całe szczęście ich zaklęcia również nie sięgały celu, a on dalej był nietknięty. Przesunął się nieco, zmieniając lekko pozycję. Ciemność była jego sprzymierzeńcem, ale też wrogiem.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z faktu, że obrona przed czarną magią wychodziła mu nieco lepiej niż zaklęcia, a przynajmniej w czasach Hogwartu i w tych kilku treningach, które miał do tej pory. Płacz dziewczyny dochodził do jego uszu, coraz głośniejszy, coraz bardziej zrozpaczony, wręcz błagający o pomysł. Nie mógł uciec, nie mógł jej tu zostawić. A to dodawało mu pewnej głupiej, zgubnej być może odwagi, która nakazywała mu walczyć. Przecież był członkiem Zakonu Feniksa, prawda? Czy nie miał walczyć o lepsze jutro i w obronie tych, którzy sami się bronić nie mogli? Zbyt dużej ilości żyć pozwolił już ulecieć, nie chciał, by w jego nieistniejącym notesiku znalazło sie kolejne.
- Petrificus totallus! - Inkantacja znów przecięła chwilową ciszę, mknąc w stronę mężczyzny. Nie był pewien czemu to właśnie jego obrał sobie na cel. Może dlatego, że mężczyzna sam w sobie kojarzył mu się z kimś silniejszym (a w tym przypadku także groźniejszym) od kobiety?





There are no escapes  There is no more world Gone are the days of mistakes There is  no more hope
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   11.10.17 18:14

The member 'Alan Bennett' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 64

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   12.10.17 0:56

ech, 190/220, -5

Zaklęcie chybiło, co gorsza, zdekoncentrowała go nagła słabość; cena za sięganie po wszechpotężną czarną magię była wysoka, odczuł to na własnej skórze w tym momencie - czując gęstniejącą krew pod nosem, ból przedramienia, rwące uderzenie przy skroni - to jego wina, nie zapanował nad klątwą, choć przecież to potrafił - jak mógł popełnić tak oczywisty błąd? Cofnął się od czołgającej się dziewczyny, całkiem o niej zapominając. Starł krew rękawem szaty, wciąż zachowując spokój; srebrny księżyc nad nimi zapewniał im dyskrecję wystarczającą, by nie zwabił kolejnych niepotrzebnych świadków - na przekór błyskom zaklęć. Ciemność nie sprzyjała tej walce, promienie błyskały słabo i niecelnie, zaskoczenie, mrok, anomalie, od których aż drgało powietrze; zbyt wiele przeszkód zastawiało im drogę. A mężczyzna - jednak rzucił petryfikusa, zasiewając ziarno wątpliwości. Kontrolnie kątem oka zerkał na Deirdre, lecz od tyłu nie mógł dostrzec jej bladości, nie wiedząc jeszcze, jak mocno niełaskawie spojrzał na nich dzisiaj los.
Poczuł sztywność, która zaczęła ogarniać jego ciało, nieznośne - choć znajome - odrętwienie, niezbyt silne, a jednak dokuczliwe; nie ogarniała go panika, był pewien swoich umiejętności i nie był tutaj sam - przymknąwszy lekko powieki, skupił swoje siły i skoncentrował się z zamiarem przezwyciężenia oporu własnego ciała i przeciwstawienia się zaklęciu. Każde drgnienie ciała wymagało od niego niezwykłego wysiłku - chciał jednak ten wysiłek podjąć i sprostać wyzwaniu. Chciał mocniej zacisnąć dłoń na różdżce i wyciągnąć ją w kolejnej ofensywie, szepcząc inkantację niesioną po okolicy zdradzieckim wiatrem:
- Morbus comitialis - bo niechciany świadek zaczynał irytować go coraz bardziej, bo należało go wreszcie unieruchomić i przyjrzeć się mu bliżej, bo był już niemal pewien, że ten człowiek był tutaj sam. Unieszkodliwienie go nawet na krótki czas zapewni im kilka chwil niezbędnych do okiełznania sytuacji na nowo - zaskoczenie wyraźnie przeszkadzało im w skupieniu. Powalenie obcego mężczyzny winno pozwolić im odzyskać nie tylko kontrolę - ale i decydującą przewagę. Naprawdę nie lubił, kiedy przeszkadzano mu w intymnych sytuacjach, a ta niewątpliwie taką była.

Naciągamy Alanowi jedno oczko, nie bronię się, oberwałem i próbuję się wybudzić, ST wybudzenia to OPCM Alana x2 czyli 20, moja biegłość jasny umysł II czyli +10. Pierwsza kość - jasny umysł, druga - mój atak.




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Posąg kochanki   12.10.17 0:56

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 21

--------------------------------

#2 'k100' : 4

--------------------------------

#3 'k10' : 9

--------------------------------

#4 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
 

Posąg kochanki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pomnik tubylców
» Posąg Jednookiej Wiedźmy
» Posąg Anioła
» Posąg Jednookiej Wiedźmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18