Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Wybrzeże   08.06.16 14:30

First topic message reminder :

Wybrzeże

Znajduje się niedaleko dworku i jest z niego widoczne. To właściwie niewielka zatoczka z wąską, ale urokliwą plażą, która jest idealnym miejscem do spacerów i wypoczynku w cieplejsze dni. Schodzi się do niej po nieco sfatygowanych drewnianych schodkach. Miejsce to szczególnie pięknie wygląda podczas wschodów słońca.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   15.05.17 18:30

Lyra pokiwała głową. Nie miała powodu, by kwestionować jego słowa, tym bardziej, że brzmiały dość prawdopodobnie. Taka sytuacja mogła się zdarzyć, chociaż zastanawiające były takie powikłania u Alexa. Prawdziwe wyjaśnienie jego wyglądu nigdy jednak nie przyszłoby jej do głowy – nie miała pojęcia, co się działo na świecie i że właśnie formowały się dwie przeciwstawne sobie strony. Oczywiście, zdawała sobie sprawę, że nastał pewien kryzys, choćby w postaci zmian narzuconych przez ministerstwo i dekretów, które nawet ona miała okazję odczuć, ale to, co się za tym kryło, pozostawało tajemnicą. Nie wiedziała i być może nigdy się nie dowie, że w to wszystko był zaangażowany także jej mąż, brat, większość krewnych i spora część znajomych. Nie miała pojęcia, w jaki sposób dodatkowo poświęcała się część spośród nich.
W ostatnim czasie jej życie kręciło się głównie wokół męża, prób zjednania sobie jego rodziny oraz malarstwa. Nie żałowała, że jej życie potoczyło się właśnie w taki sposób, czuła się zaskakująco dobrze w roli żony, choć przed ślubem tak się tego bała. Obecnie większy niepokój czuła w związku z wykryciem ciąży – o ile do bycia żoną zaczęła się przyzwyczajać, tak wizja bycia matką wciąż brzmiała abstrakcyjnie.
- Mam nadzieję, że będzie dobrze – powiedziała tylko, kwitując jego pojedynkowe (jak wierzyła) obrażenia. – Ale następnym razem bądź bardziej ostrożny.
Na plaży było naprawdę pięknie. Nic dziwnego, że Lyra pokochała to miejsce, odkąd pierwszy raz je zobaczyła już jako lady Travers. Pokazał je jej Glaucus w któryś z pierwszych dni małżeństwa.
- Bardzo lubię tu przychodzić – rzekła cicho, gdy już siedzieli na pniu, który stanowił coś w rodzaju ławeczki. Wciąż spoglądała z ukosa na przyjaciela. – Cudowne miejsce. Ostatnio coraz bardziej przyłapuję się na tym, że czuję się tu... naprawdę jak w domu.
Nadmorski dworek Traversów różnił się bardzo mocno od biednej chatki, w której dorastała oraz od londyńskiego mieszkanka Garretta. A jednak poczuła pewną więź z tym miejscem.
- Tak, Grecja. Trochę mu zazdrościłam, tym bardziej, że rzeczywiście czułam się... bardzo samotna – przyznała po chwili wahania. Tęskniła za Glaucusem, i chociaż miała sporo zajęć przy malowaniu obrazów, często doskwierała jej samotność nawet mimo wizyt siostry i matki męża, czy okazjonalnych spotkań ze znajomymi. – Jak to jest, że jesteśmy małżeństwem tak krótko, a rozłąka na trzy tygodnie zrodziła we mnie tęsknotę, którą trudno mi opisać? Każdego dnia czekałam na niego... ale i martwiłam się.
Zarumieniła się. Nie były to raczej tematy, o których wypadało rozmawiać z przyjacielem będącym mężczyzną, więc poczuła się głupio, a jej ręce jeszcze szybciej zaczęły miąć brzeg płaszczyka. A tęsknota i przywiązanie do męża to jedno, w jej głowie wciąż tkwiła jeszcze druga nurtująca ją kwestia.
- Nie wiem, jak sobie z tym radzić, Alexandrze. Nigdy nie myślałam... że to przyjdzie tak szybko – wyznała, w myślach wspominając reakcję Glaucusa na tę wieść i zastanawiając się, czy Alex już się domyślał, o czym chciała z nim porozmawiać, chociaż biorąc pod uwagę jego stan, pewnie nie powinna obarczać go dodatkowo swoimi rozterkami. – Ja... jestem w ciąży – wykrztusiła w końcu, spuszczając wzrok na czubki swoich butów spoczywające na piasku. Jej policzki były teraz czerwone; temat ciąży wciąż był onieśmielający. – Glaucus wydawał się cieszyć, że będzie ojcem, ale ja... Och, tak się boję, Alex!
Nerwowo zaczęła grzebać czubkiem bucika w piasku. Jak ona sobie poradzi z byciem matką? Gdyby jednak wiedziała, co się działo, z pewnością bałaby się jeszcze bardziej.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f127-chelmsford-rezydencja-hylands http://www.morsmordre.net/t979-jaszczurka-a-selwyna
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
13
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   28.05.17 23:01

Selwyn wystawił twarz do słońca, zastanawiając się po ciuchu czy to wystarczy, by na nosie i policzkach wyszły mu piegi - spadek po rodzinie od strony jego matki. Rok w rok gdy tylko pojawiało się dość słońca małe, ciemniejsze punkciki zaczynały zdobić jego skórę kradnąc powagi przybywającej z wiekiem i odmładzając go odrobinkę, choć i tak gdy nie używał metamorfomagii to nie dało mu się odmówić niewielkiej ilości lat których doświadczenia niósł na swych barkach. Ostatni smutek sprawiał jednakże, że Alexander wydawał się starszym niż w rzeczywistości był. Nie wysypiał się, zbyt dużo myślał, za wiele nerwów i negatywnych emocji targało nim dzień po dniu. To wszystko odbijało się balastem, który czuł przy każdym oddechu, jak naciska na jego pierś i próbuje wypchnąć z płuc życiodajne powietrze, powiew świeżości. Tak teraz znów zaciągnął się niezatrutym, jodowym oddechem nadmorskiej bryzy. Zerknął na Lyrę, gdy ta przyznała się przed nim do zadomawiania się w Norfolk. Uśmiechnął się odrobinę i powiedział:
- To dobrze - po czym wzrok przeniósł znów na falujące aż po horyzont morze. - Posiadanie swojego miejsca na ziemi jest jedną z najważniejszych i najpiękniejszych spraw na tym świecie - dodał, a spojrzenie mu się jakby na chwilę zaszkliło. Czyżbym zaczynał robić się sentymentalny?, pomyślał. Nie chciałby tego przed kimkolwiek przyznać, ale odpowiedź była twierdząca; zdarzało mu się ostatnio przyłapać samego siebie na tym, że dywagował nad tymi najbardziej uniwersalnymi wartościami wyznawanymi przez większość populacji i - zaczynał tym ludziom zazdrościć. Tak nieskomplikowanych, przyziemnych pragnień. - Fakt, iż zabrakło ci go w tej rozłące - jakkolwiek by to nie zabrzmiało - jest cieszący. Z tego co wiem niewiele aranżowanych małżeństw ma takie szczęście w odnajdywaniu się wśród nowej, poślubnej rzeczywistości, by nieobecność drugiego stawała się dlań powodem cierpienia - rzucił, pozostawiając w kontekście to, że do Lyry uśmiechnął się los. Troszeczkę zazdrościł jej i Glaucusowi, jednakże tylko troszeczkę. Głównie bowiem cieszył się z tego, iż im się układa. Życzył im obojgu jak najlepiej, ponieważ traktował ich poniekąd jak rodzinę - Glaucusa ze względu na Zakon, zaś Lyrę z powodu tych wszystkich opiekuńczych zapędów, których nabawił się w czasie jej pobytu w Mungu. Traktował ją czasem jak swoją przybraną siostrę.
Nie popędzał jej, gdy zaczęła mówić, ani nie przerywał. Zdawał sobie sprawę, że jeżeli chciała mu coś powiedzieć to musiała sama się zebrać, by wydusić z siebie te słowa. Gdy w końcu powiedziała, nie zareagował przez chwilę, przetwarzając informację. Gdy jednak w końcu sens jej wypowiedzi do niego dotarł spojrzał na przyjaciółkę, a na jego usta wpełznął uśmiech, powiększając się z każdą kolejną chwilą. Był to pierwszy całkowicie szczery i radosny uśmiech w jego wykonaniu od dłuższego czasu.
- Lyro, to... to cudowna wiadomość! - wyrzucił z siebie, spontanicznie zamykając ją w uścisku. Po chwili odsunął ją na odległość ramienia i nadal uśmiechnięty obrzucił jeszcze raz jej zarumienione lico pobieżnym spojrzeniem. - To naturalne, że się boisz. Ale wierzę, że nie ważne co was czeka to poradzicie sobie. Glaucus na pewno będzie cię wspierał, oprócz tego macie przecież wiele życzliwych osób wokół siebie, które nie będą zwlekać by służyć wam radą i pomocą - powiedział, po czym zaśmiał się krótko i zdjął dłoń z drobnego ramienia czarownicy. - Czy mówiłaś już... swojej rodzinie? - zapytał z lekka niepewnie wiedząc, że porusza teraz dość delikatny temat.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   29.05.17 21:53

Na delikatnej buzi Lyry piegi pojawiały się z łatwością, gdy tylko nadchodziły bardziej słoneczne dni. Była piegowata przez cały rok, ale latem na jej nosku i policzkach pojawiało się najwięcej złotawych plamek, które dodawały jej młodzieńczego uroku i sprawiały, że wyglądała jeszcze młodziej. Jednak teraz mimo tego w jej spojrzeniu czaiła się pewnego rodzaju nostalgia i niepewność, targały nią odczucia, których nie doświadczała jako dziecko. W przypadku Alexa było jeszcze bardziej zauważalne, że wyglądał, jakby w krótkim czasie przybyło mu kilka lat, chociaż z tego co pamiętała, zazwyczaj postarzał się używając metamorfomagii, aby dodać sobie niezbędnej w jego pracy powagi.
Nie ulegało wątpliwości, że Lyra zaczęła przywiązywać się do męża oraz do nowego życia, które wiodła po ślubie. Podczas jego nieobecności pierwszy raz mogła odczuć dotkliwiej tęsknotę za nim. Wcześniej, jeśli pracował, to nie znikał na aż trzy tygodnie, bo przez zimowy czas nie udawał się na żadne dłuższe wyprawy. Wtedy nie musiała czuć się osamotniona, bo Glaucus wracał do domu. A gdy wyjechał na dłużej, nagle uświadomiła sobie, jak pusty i samotny stał się ich przytulny dworek i jak dziwnie się czuła, budząc się po złych snach i nie mogąc przytulić się do męża. Tęskniła za nim, ale i martwiła się o jego wyprawę i o to, czy aby na pewno nic się nie dzieje tak daleko od domu, pośrodku bezkresnego morza. Glaucus zabrał ją na statek tylko raz i to na krótką wyprawę wzdłuż wybrzeża, które cały czas było widoczne na horyzoncie, a i tak dziewczę bało się bezkresu wody. Inaczej było podziwiać morze stojąc bezpiecznie na plaży, a inaczej znajdować się bezpośrednio nad jego odmętami, oddzielona od niego tylko przez drewno statku, z pełną świadomością przerażającej głębi, która tylko czyha na to, by pochłonąć nieuważną osobę. Z pewnością musiało minąć jeszcze dużo czasu, zanim Lyra i pod tym względem stanie się prawdziwym Traversem i oswoi się z wodą, której głębokość budziła w niej lęk, a przekonała się o tym podczas Festiwalu Lata, gdy to Alex zepchnął ją z pomostu i wywołał nieprzyjemne poczucie, że już kiedyś przeżyła coś podobnego. I choć wiedziała że jej mąż był doświadczony i przygotowany, i tak się martwiła. Tak już miała.
Słysząc słowa Alexa ponownie podniosła na niego spojrzenie; czyżby rzeczywiście dopisało jej tak duże szczęście? Wciąż była na tyle nowa w szlacheckim świecie, że nie wiedziała, jak wyglądają realia innych aranżowanych małżeństw, tym bardziej, że wielu rzeczy nie było widać na pierwszy rzut oka. Ona przy Glaucusie czuła się dobrze, odkąd już oswoiła się z myślą, że mieli być razem.
- Dobrze się przy nim czuję, choć wiem, że dzielą nas lata doświadczeń. Naprawdę to taka rzadkość w aranżowanych małżeństwach, tęsknić za swoim małżonkiem i cieszyć się, gdy wraca do domu? – zapytała, unosząc lekko brwi. – To pewnie smutne, kiedy małżeństwu nie udaje się odkryć między sobą tej nici przyjaźni i zrozumienia.
Gdy rozmowa zeszła na temat ciąży, poczuła się niezręcznie, jednak Alexander bardzo ją zaskoczył, gdy po jej wyznaniu nagle zamknął ją w uścisku. Lekko się do niego przytuliła, pozwalając, by na jej policzki wypłynęło kilka łez. Nie były to łzy smutku, a wzruszenia.
- Chociaż nie czuję się jeszcze gotowa... Chcę tego dziecka, Alex. Chcę sprostać temu wyzwaniu i przygotować się na jego pojawienie się na świecie – powiedziała cicho, gdy już się od niej odsunął. Ale gdy zapytał, czy powiedziała o tym swojej rodzinie, jej rumieńce nagle pobladły, a spojrzenie uciekło w bok. Umilkła na moment, wyraźnie się wahając. Gdy zdecydowała się odpowiedzieć, jej głos wyraźnie drżał. – Tylko mamie. Bracia... Wątpię, żeby ich to obchodziło... w obecnych okolicznościach. Nie widziałam żadnego z nich... od dłuższego czasu – rzekła, jąkając się nieznacznie. – Zresztą... prawie nikt nie wie o tym, że jestem w... w ciąży. – To słowo nadal dziwnie brzmiało w jej ustach. – Jesteś jedną z pierwszych osób, którym o tym mówię. Nie wiem, czy chcę, żeby wszyscy tak szybko o tym wiedzieli. Czuję, że wolę poczekać, ale wiem... że tobie mogę zaufać, dlatego ci powiedziałam.
Nie czuła się gotowa, żeby dzielić się ze światem takim wyznaniem. Pragnęła jak najdłużej zachować to dla siebie, mamy, męża i jego najbliższych, ale wiedziała, że Alex jako uzdrowiciel musiał potrafić dochować tajemnicy i pod wpływem chwili postanowiła podzielić się swoim sekretem i z nim. A jeśli chodzi o braci, Lyra nie widziała ich od czasu kłótni. Nie wiedziała, co się u nich działo poza tym, co słyszała od matki, ani oni nie wiedzieli, co działo się u niej, chyba że mama im mówiła. Lyra od czasu do czasu odwiedzała ją, ale nie czuła się gotowa, by przekazać braciom nowinę o tym, że nosi w sobie dziecko i chciałaby wychować je w tradycjach Traversów.
- Może ty coś więcej o nich wiesz, Alex? – zapytała nagle, wiedząc, że jej przyjaciel znał jej braci, chociaż z pewnością nie znała szczegółów tej znajomości i nie wiedziała, co dokładnie ich łączyło. Nie wiedziała też, jak wiele działo się u samego Alexa.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 http://www.morsmordre.net/t999-fumea http://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 http://www.morsmordre.net/f127-chelmsford-rezydencja-hylands http://www.morsmordre.net/t979-jaszczurka-a-selwyna
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
13
0
16
5
0
4
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   10.07.17 20:06

Słuchanie o tym, że Lyrze się dobrze powodzi było swego rodzaju słodko-gorzkie dla Alexandra. Cieszył się - no bo jak tu się nie cieszyć z tego, że do kogoś bliskiego uśmiechnęło się szczęście? Jednocześnie było mu też żal. Trochę zazdrościł jej tego wszystkiego, tej błogiej niewiedzy co do wydarzeń rozgrywających się każdego dnia. Znaczy się, część efektów ich działań, czyli Zakonników, musiała do niej dochodzić. Choćby artykuł wspominający o włamaniu do Tower of London - Alexander brał udział w tej misji, to on był jednym z "tych złych" którzy dokonali zamachu na instytucję państwową. Łamał prawo. Każde spotkanie Zakonu była występkiem przeciw dekretowi pani Minister Magii. Miewał momenty gdy zamykał oczy, bezsennej nocy marząc o tym, by wiedzieć mniej. By móc spać. Teraz jednak zadecydował ostatecznie i nie było już dla niego drogi powrotnej.
- Aranżowane małżeństwa w większości mają to do siebie, że mąż i żona nawet nie próbują się poznać i nawiązać ze sobą kontaktu. Ledwo się znoszą wzajemnie, a codzienne wspólne życie staje się dla nich obowiązkiem, od którego na każdym kroku próbują uciec tak daleko, jak tylko sięga łańcuch przysięgi - powiedział dziwnie pustym głosem, nie patrząc na rozmówczynię. - Nie wiem wiele więcej o posiadaniu dzieci niż ty, ale chyba mogę ci powiedzieć tak z czystej obserwacji innych, że jeżeli chcesz go to wszystko jakoś się ułoży - powiedział do Lyry, tym razem zerkając na nią i uśmiechając się, o wiele łagodniej i z ciepłymi emocjami w jego tonie.
Na wieść o tym iż jest jedną z pierwszych osób poinformowanych o ciąży arystokratki Alexander uniósł brwi i przez krótką chwilę nie wiedział co powiedzieć. - Jestem... zaszczycony - odparł tylko, myśląc nad tym, co powiedzieć Lyrze o jej braciach. Zdecydował się na nieszkodliwą część prawdy. Nie mógł jej przecież wyznać, że Barry zniknął nie tak długo po tym, jak pojawił się u Selwyna w rezydencji z prośbą o pomoc w walce z nałogiem. Nie mógł też naturalnie powiedzieć jej o działalności Garretta w Zakonie.
- Z Barrym nie mam kontaktu od lutego, więc nie jestem w stanie zbyt wiele ci o nim powiedzieć. Garreta za to widuję dość regularnie. Nadal mało śpi, nadal się wszystkim martwi, nadal poświęca się czynieniu dobra. Garrett to Garrett - powiedział, przy ostatnich słowach czując, że zaczyna kręcić mu się w głowie. Pobladł i zaczął nerwowo przetrząsać kieszenie płaszcza. Nie znalazł jednak tego, czego szukał. Jak mogłem zostawić eliksir w domu, strofował się w myślach i powstał nagle na nogi - zbyt gwałtownie, bowiem zachwiał się i musiał podeprzeć o pień, na którym przed chwilą siedział razem z Lyrą.
- Nie wziąłem eliksirów - powiedział między głębokimi oddechami. Zaczynał widzieć mroczki przed oczami - to był ostatni moment, by się teleportować.
- Przepraszam, Lyro. Napiszę - powiedział, nim nie chwycił różdżki i z charakterystycznym trzaskiem nie teleportował się do domu.

| zt




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wybrzeże   11.07.17 12:42

Dzięki tej niewiedzy Lyra w ogóle mogła spokojnie zasypiać, bez nieustannego lęku o siebie, męża i teraz także o nienarodzone dziecko. I tak dręczyły ją złe sny, ale zapewne było to niczym w porównaniu z tym, czego by doświadczała, gdyby wiedziała. Oczywiście, niektóre wiadomości do niej docierały, nawet jeśli rzadko sięgała po gazety, ale nie przypuszczała, że ktoś z grona jej rodziny i znajomych mógłby brać udział w czymś takim. Wolała sobie wyobrażać, że ich życie toczy się zwykłym rytmem. Glaucus pływa po morzach, Alexander leczy, a Garrett jest aurorem, dokładnie tak, jak w czasach sprzed rozłamu w ich rodzeństwie.
- Nie chciałabym, żeby tak było i w moim przypadku. Ale w obliczu tego, co mówisz, chyba mogę powiedzieć... że miałam szczęście – rzekła. Nie chciała traktować swojego małżeństwa wyłącznie jako obowiązek. Naprawdę chciała żyć z Glaucusem w dobrych stosunkach, by ich związek był czymś więcej niż tylko spełnieniem woli jego rodu. Po ślubie nie odsunęła się od niego; wręcz przeciwnie, starała się lepiej poznać zarówno jego, jak i jego rodzinę. Z pomocą jego krewnych uczyła się, jak być jedną z nich. Lyrą Travers, młodą, obiecującą damą i dobrą żoną swojego męża. Miała do nadrobienia sporo zaległości, ale nie można było powiedzieć, że się nie starała. Doceniała szansę od życia, którą otrzymała. Szansę na stworzenie własnej szczęśliwej rodziny, spełnienie marzeń o lepszym życiu i o zostaniu malarką.
- Mam nadzieję, że się ułoży. Może nie od razu, ale... kiedyś... – westchnęła. Miała jeszcze dużo czasu, by oswoić się z myślą o obowiązku, który miał na nią spaść za osiem miesięcy. Najważniejsze było jednak to, że jej mąż także chciał tego dziecka. A skoro oboje go pragnęli, to wszystko miało szansę się ułożyć.
Uśmiechnęła się do niego blado. Tak, z pewnością zasłużył, by dowiedzieć się jako jeden z pierwszych, a ze strony Lyry była to też oznaka zaufania, jakim go obdarzyła.
W ciszy wysłuchała wieści o braciach. Mimo rozłamu nie była obojętna na ich losy, chciała wiedzieć, co się z nimi działo, a zakładała, że Alex może coś o tym wiedzieć. Na pewno więcej niż ona po kilku miesiącach rozłąki.
- Więc... niewiele się zmieniło? – zapytała. Z jednej strony cieszyło ją to, z drugiej martwiło; może w głębi duszy liczyła, że i oni w jakiś sposób za nią tęsknili, gdy oddaliła się od rodziny, wybierając ścieżkę aranżowanego małżeństwa. Sama weszła do złotej klatki, przed którą próbowali umknąć jej krewni. Próbowała stać się częścią świata, który tak bardzo jej zaimponował i urzekł jej naiwne serduszko.
Zanim jednak zdążyli rozwinąć temat, zanim Lyra zadała kolejne pytania, stało się coś dziwnego.
- Źle się czujesz? – zapytała, dostrzegając dziwne zachowanie Alexandra. – Och!
Patrzyła na niego z niepokojem i zmartwieniem; tak nagle zaczęło się z nim dziać coś dziwnego. Westchnęła cicho, ale nie pozostało nic innego jak tylko jego powrót do domu. Wyszeptała ciche słowa pożegnania, patrząc, jak znikał. A później została na plaży, przez chwilę wpatrując się w miejsce, w którym się zdeportował, a potem utkwiła wzrok w morzu.

| zt.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
 

Wybrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Kamieniste wybrzeże.
» Wybrzeże
» Wielkie Księstwo Ro - wybrzeże
» Skaliste wybrzeże

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości :: Norfolk, dworek na wschodnim wybrzeżu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17