Wydarzenia


Ekipa forum
Kaplica
AutorWiadomość
Kaplica [odnośnik]23.07.21 13:39
First topic message reminder :

Kaplica

Stara kaplica znajduje się w środku zdziczałego lasu. Dawniej było to miejsce chętnie uczęszczane przez okolicznych mieszkańców. Piękna, biała, drewniana kaplica przynosiła ludziom ulgę w trudnych czasach. Aż do dnia, w którym kaplicę zaczął nawiedzać niesforny duch. Uniemożliwiał on odprawianie wszelkich rytuałów, a mugole zaczęli nazywać go Starym Marynarzem, bo swym wyglądem właśnie jego przypominał. Od lat do starej kaplicy się nikt nie zapuszczał. Dopiero niedawno pojawiły się pogłoski, że pod nawiedzoną świątynią gromadzą się ludzie. Lecz nikt nie wie, czego tam właściwie szukają.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kaplica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kaplica [odnośnik]13.11.22 20:52
Pozwolił emocjom opaść, choć mierziło go nieznośnie i spędzało sen z powiek. Oddanie zaufania w jego dotychczasowym życiu kończyło się fiaskiem, raz za razem dochodził więc do wniosku, że zaufanie mógł pokładać jedynie we własnej rodzinie, bo to oni są wobec siebie lojalni bezwarunkowo. Informacja, że Tristan planuje wyruszyć do Hampshire i oczekuje, że Mathieu będzie mu towarzyszył była… zbawienna. Na niczym bardziej nie pragnął się teraz skupić, jak na działaniach. To odprężało jego myśli, kierunkowało je we właściwą stronę. Idiotyczne uczucia nie powinny brać udziału w jego postrzeganiu świata, ani tym bardziej kierować jego decyzjami. Był tu i teraz, oddany sprawie i pochłonięty w swe działania bez reszty. Nie bagatelizował problemów, które można było nazwać naturalnym postępem wojennych ścieżek. Zwolennicy szlamu wciąż egzystowali pośród nich, a ich zadaniem było pilnowanie terenów, które trafiły pod ich władania, aby każdy objaw niesubordynacji, buntu czy wahania został zdławiony już na wstępie. Blady świt orzeźwiał umysł, a on był gotów.
Milczenie. To odpowiednie, kiedy kierowali swoje kroki w stronę źródła, które było ich dzisiejszym celem. Nie miał litości dla tych, którzy bezcześcili i hańbili czarodziejów, którzy nie zasługiwali choćby na jeden oddech więcej. Szedł w milczeniu, będąc przygotowanym do podjęcia wszelkich działań. Różdżka trzymana mocno w jego dłoni była w pełni gotowości. Ciemny materiał płaszcza powiewał za jego plecami, raz za razem zahaczając o wyższą trawę czy liście. Nie wstydził się tego kim był, swojego pochodzenia i tego, że w przeciwieństwie do niektórych miał więcej. To nie powód do wstydu, a dumy, jak to, że każde jego działanie miało za zadanie chronić dobre imię i przyszłość ich wszystkich.
- Gotów. – odparł cicho, skupiając uwagę na otoczeniu. Wziął lekko oddech i zacisnął palce na arganowym drewnie swojej różdżki. – Homenum Revelio - wypowiedział zaklęcie, skupiając się na efekcie, który chciał osiągnąć. Po co pakować się w paszczę lwa, musieli być przygotowani na każdą okazję i każdy problem, który mógł stanąć na ich drodze. - W centralnym punkcie jest kilkanaście osób, stoją w skupisku, nie jestem w stanie ich policzyć. Dwóch stoi bardziej z brzegu, od lewej. Kolejnych dwóch bardziej w prawo od naszej strony. Możemy zakładać, że pilnują wejść. - mruknął cicho, usatysfakcjonowany działaniem zaklęcia. Co prawda nie wiedzieli nadal ile osób dokładnie gromadziło się wewnątrz, ich łuna zlewała się ze sobą w jedną całość i problemem było zliczenie ich w jednej krótkiej chwili. - Rozdzielmy się. - mruknął, zerkając na brata, ale nie usłyszał odpowiedzi. - Tristan?



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kaplica [odnośnik]18.11.22 9:46
Tristan usłyszał cichy szept w języku, którego zdecydowanie nie znał. Należał do kobiety, a może do kilku kobiet, nie był pewien, wydawał się cichy a zwielokrotniony. Kiedy obrócił się w jedną stronę, podążając za jego źródłem, usłyszał go z drugiej, ale nigdzie wokół niego nie dostrzegł kobiety, do której mógł należeć. Podskórnie czuł już jednak, że szept usłyszał tylko on, Mathieu zdawał się nie zdawać z niczego sprawy. Kilka kolejnych słów zakończył cichy chichot, a wraz z nim pojawił się lekki ból skroni i dreszcz, który samoistnie przebiegł mu po plecach. Przypominał delikatne muśnięcie kobiecych palców przeskakujące od kręgu do kręgu. Różdżka wypadła z dłoni Rosiera. Wypuścił ją, choć czuł, że nie z własnej woli jego palce rozchylały się powoli, a ręką obracała wnętrzem dłoni ku górze. Wraz z nią zadzierała się broda mężczyzny, a na twarzy, bezwolnie choć wciąż świadomie, pojawił się szeroki, pełen zadowolenia i satysfakcji uśmiech. Nawet jeśli Tristan próbował to zatrzymać, nie był w stanie. Ciało odmawiało posłuszeństwa, zupełnie stracił nad nim kontrolę. Cokolwiek czuł wewnątrz, na zewnątrz nie dał po sobie niczego poznać. Wyglądał jak zawsze, ale Mathieu, który dobrze go znał wiedział, że spojrzenie, które błysnęło dzikością i żądzą nie przypominało spojrzenia nestora. Mglisty podmuch wiatru, który pojawił się w chwili, gdy różdżka upadła na ziemię niosł w sobie metaliczny zapach krwi, ale także paskudny odór śmierci. Miał tez ledwie widoczną barwę. Coś, co przypominało rozdmuchane opary mgły nie miało srebrzystej poświaty, a szkarłatną. Powietrze wokół zrobiło się ciężkie, lepkie — poczuł to nawet kuzyn Tristana; a on sam wziął głęboki wdech, z przyjemnością zaciągając się jego zapachem. Śmierciożerca czuł wokół siebie narastający chaos, nad którym nie potrafił zapanować, wiedział jednak z czym, kim ma do czynienia. Czuł doskonale narastającą w nim moc i potęgę, ale tak samo zdawał sobie sprawę nad traconą kontrolę. Magii, która w nim się budziła nie był w stanie nawet pojąć. Morrigan była niezwykle silna, zdecydowana, żądna krwi, mordu. Była stworzona do masakry, a ostatnie co błysnęło w świadomości Tristana nim całkowicie stracił swoją więź z ciałem był zwiastun rzezi, która miała lada chwila nastąpić.

Tristanie, nie jesteś w stanie podjąć żadnej fizycznej akcji do czasu ponownego uśpienia pradawnego ducha. Mistrz Gry będzie kontynuował rozgrywkę.
Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kaplica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kaplica [odnośnik]22.11.22 0:13
Słowa Mathieu docierały do niego jak przez mgłę, spojrzał na niego, usiłując wychwycić sens rzeczowego raportu, lecz pojedyncze słowa umykały gdzieś w kobiecych szeptach. Słyszał ją, jakiś czas zastanawiał się już, czy pokaz jej potężnej siły w Warwick nie wyczerpał jej sił w pełni, milczała przecież tak długo, ale cały czas czuł ją gdzieś przy popękanej duszy, jak pasożyta, który wypełniał wyszczerbienia. Nie był pewien, kim była, czym była, lecz w tamtym miejscu odnaleźli ze sobą więź, pomogła mu osiągnąć jego cele, nazywając osiągnięty sukces ich wspólnym. Czy przebudziwszy się, czy pragnęła wolności? Czy nie był jej ją winien po tym, co razem przeszli? Słyszysz mnie, moja słodka? Jesteś przecież mną, moje serce bije w tobie, myśli dzielą jedno ciało. Przez szepty nie przenikało nic, co byłby w stanie rozpoznać, lecz w ich chaosie - wysłuchiwał brzmienia jej dobrze znanego sobie głosu. Czy znów nie była sama? Przymknął oczy, gdy objawił się ból skroni, niechętny grymas przemknął przez jego twarz, obawiając się tego, co miało nadejść. Dobrze wiedział, że igrał z mocami, których nie potrafił pojąć. Że duch, który go opętał, jest potężny i podstępny - narcystyczna część jego wierzyła, że jest w stanie nad nią zapanować. Miała wiele okazji, by uczynić mu krzywdę, a jednak nigdy nie zdołała - nie licząc równych linii blizn ciągnących się wzdłuż pleców. Upuścił różdżkę, nie wiedział nawet kiedy - umknęła mu z dłoni, wyślizgując się spomiędzy palców, którymi nie był w stanie już poruszyć. Kiedy uniosła przed spojrzenie, przez które wciąż widział, jego dłoń, czuł - czuł potęgę, która nie należała do niego, ale której przecież pragnął. To należy teraz do nas obu, moja słodka, ale każde z nas poświęcić musi coś swojego.
Bezwiedny ruch głowy był nieprzyjemny. Jakby znajdował się w niewoli, w potrzasku, na cudzym łańcuchu. Napiętym jak struna, wcale go nie chciał, ale i nie rwał: odrętwieniem zmuszając się do tego, by nie podjąć z nią walki. Tam, pod zamkiem, pojął, że wcale nie chciał z nią walczyć. Że mógł jej po prostu pozwolić - rozpętać rzeź i nasycić się krwią, której pragnęła. Że jego własna moc ni trochę nie mogła równać się z jej. Że on - nie był zdolny uczynić tego, co mogła uczynić ona. Nie znał myśli Czarnego Pana, lecz to on związał ich losy razem - i nie uczynił tego bez powodu.
Nasyć się tą wolnością, moja piękna. Nie musimy stać naprzeciw siebie. Możemy to zrobić jak wtedy - razem. Kaplica jest pełna mięsa, które można rozszarpać. Wytoczyć z niego krew. Morze krwi. Młodej i starej, pięknej i brzydkiej. Miejscowi nigdy nie zapomną tej masakry.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

o b e y

OPCM : 38+2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60+5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7+3
Genetyka : Czarodziej
Kaplica - Page 2 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Kaplica [odnośnik]22.11.22 23:31
Czasem sytuacja mniej lub bardziej komplikowała się, stawała się trudniejsza i mniej przewidywalna. W ostatnim czasie widzieli wiele nietypowych sytuacji, które kompletnie nie wpasowywały się w normalność otaczającego ich świata. Krocząc zaraz za Tristanem nie spodziewał się, że ten właśnie zatraca się, oddając pod władanie czegoś zupełnie innego i kompletnie niezrozumiałego. Jego dusza została ledwie muśnięta, naznaczona w pewien sposób, splamiona… wkroczył w cień i nie zamierzał się z niego wycofywać, dlatego każde postępowanie kierował ku jednemu. Teraz, pomimo turbulencji i problemów był kompletnie skupiony na tym, co mieli zrobić. Porządek musiał trwać, a jego bezpieczeństwa należało pieczołowicie strzec. Każda pogłoska, każda plotka niosła w sobie ziarno prawdy, które należało dostrzec, sprawdzić i zniwelować, jeśli zachodziła taka konieczność. To właśnie musieli czynić.
Przystanął, obserwując Tristana. Nie odpowiadał, nie wróżyło to niczego dobrego. Brak reakcji był nieprzyjemną wróżbą, której w zasadzie dziś się nie spodziewał. Przez krótki moment obserwował jak różdżka wypada powoli z jego dłoni, zmrużył oczy i wyprostował się. Nie był pewien czy powinien mówić do niego, bo nie wiedział do końca co się dzieje. Zdał mu raport, który pozostał bez odzewu, mówił do niego, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi, a teraz różdżka, która wypadła z jego dłoni. Później spojrzenie, nie takie widywał u niego, nie było tym spojrzeniem, jakby nie należało do niego. Metaliczny zapach krwi i odór śmierci sprawiły, że zamknął oczy zaciskając mocniej szczękę. Zapach potęgi. Dokładnie taki sam, jak zdarzało mu się miewać w przebłyskach, które zostały z nim od kiedy Arawn splamił jego duszę.
Schylił się, różdżka nie powinna leżeć na ziemi, tym bardziej nie różdżka Tristana. W ciemności czarno białe barwy świata zdawały się być mniej intensywne. Ciężar powietrza zaczynał być coraz bardziej odczuwalny. To zwiastun czegoś naprawdę niezwykłego i wiedział, że nijak nie można z tym walczyć, to naturalne i potrzebne, bo takie były koleje losu, który wiązał ich od długiego czasu. Wziął głęboki oddech, choć nadal jakby brakowało mu powietrza. Zacisnął palce na arganowym drewnie własnej różdżki. Był gotów, żeby dalej działać.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kaplica [odnośnik]24.11.22 0:27
Ciało Tristana nawet nie drgnęło. Przez kilka przeciągających się sekund stało nieruchomo niczym piękny pociąg wyciosany z marmuru. Nie oddychał nawet przez ten czas, a kiedy w końcu drgnął, nabrał w płuca powietrza, zaciągnął się jego zapachem obracając głowę, jak drapieżnik, który zwęszył zapach swojej ofiary. Ignorował obecność krewniaka tuż obok, pomiędzy drzewami szukając czegoś, co tylko on wiedział. Rosier zdawał sobie sprawę, czego szukał, choć nie panował nad najmniejszym ruchem, jakie wykonywało jego ciało. Miał też przeczucie, że żadna pojedynczego myśl nie była już całkiem jego, była wspólna. Jego i Morrigan. Wciąż w dzikim, zarośniętym lesie prócz naturalnego szmeru słyszał jej szept — i tylko on.
Dłoń, którą wyciągnął zamknęła się w końcu. Tristan przyznał powieki i powoli ruszył do siebie, przyciągając ją zamkniętą ku sobie. Wiedziony zapachem krwi pulsującej w ludzkich żyłach przebrnął przez chaszcze z zaskakującą gracją, nie uchylając się pomiędzy gałęziami i stojąca na drodze wysoką ściółką. Ruch dłoni sprawiał, że wszystkie przeszkody przed nim ustępowały mu z drogi, a jego kroki były bezszelestne. Nikt nie spodziewał się przybycia, nikt nie usłyszał go zanim jego sylwetka nie pojawiła się na skraju, tuż przed kaplicą. Nikogo nie zaalarmował, nikogo nie zainteresował. Szedł, widząc jak przed kaplicą dwóch mężczyzn pozostaje zajętych sobą, cichą, choć żywą rozmową. Zobaczyli go dopiero jak się zbliżył. ich wzrok zastygł na nim, nie sposób go było pomylić z przypadkową osobą. Jego elegancki i wytworny ubiór zwrócił ich uwagę, lecz bardziej niż strój, skupili się wyraźnie na jego twarzy. Kamiennej a jednocześnie przyozdobionej upiornym, pustym uśmiechem i martwym spojrzeniem. Ze środka wydobywały się głosy, ale nie wychwycił pojedynczych słów i zdań, te nikły w przestrzeni, która go otaczała.
Dłoń Tristana, którą wciąż trzymał wyciągniętą przed sobą, zaciśniętą w pięść blisko piersi otwarła się nagle, pomiędzy jednym a drugim krokiem. Twarze dwóch mężczyzn pękły, bryzgła z nich krew nim zdążyli wypowiedzieć choćby słowo. Czaszki przełamały się w pół, krew bryzgnęła na boki, mózg spłynął częściowo na otwarty tors. Lord Rosier wspiął się po stopniach tak, jakby sunął kilka cali nad ziemią, a kiedy przechodził obok dwóch mężczyzn, nieruchome ciała, w których dudniły ostatnie uderzenia serc, bezwładnie opadły na drewnianą werandę, brudząc ją krwią, resztkami roztrzaskanych kości twarzy.

Tristanie, nie jesteś w stanie podjąć żadnej fizycznej akcji do czasu ponownego uśpienia pradawnego ducha. Mistrz Gry będzie kontynuował rozgrywkę.
Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kaplica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kaplica [odnośnik]24.11.22 17:02
Nie słyszał dziś jej głosu, lecz czuł jej obecność, jakby po tych tygodniach stali się sobie jeszcze bliżsi, w jednym ciele scalając się w jedność. Czym była posiadana przez nią potęgą i dokąd sięgały jej granice? Wciąż nie wiedział, czym była, nikt tego przecież nie wiedział, czuł ją jednak nieprzerwanie tak blisko siebie. Brak kontroli nad własnym ciałem był nieprzyjemnym uczuciem, a byt tak potężny jak Morrigan nie mógł zadowolić się ledwie ochłapami. Pragnął wolności. Nie mógł się temu dziwić, więziony latami zamienił jedne kajdany na drugie - miał tylko nadzieję, że ten łańcuch nie pęknie równie łatwo. Jakie były konsekwencje dla niego? Wątpliwości i obawy umknęły, gdy ich myśli splotły się jednym strumieniem, wiedzione instynktem drapieżcy. Uginająca się przed nim - przed nimi? - przyroda robiła wrażenie, nie mniejsze od skierowanych ku nim spojrzeń strażników. Czuł, że jego usta się uśmiechały, lecz nie miał na to żadnego wpływu. Czuł za to uczucia Morrigan, przenikające i w jego serce; ich celem tutaj było dokonanie rzezi, którą miejscowi popamiętają - dzięki której pojmą, że działanie wbrew władzy przyniesie opłakane i dramatyczne konsekwencje. Z pomocą jego towarzyszki mógł osiągnąć tylko większy sukces. Chodziło o pokaz siły - czy mógł prosić o lepszy? Imponowały mu jej - ich? - zdolności, gdy ledwie jednym ruchem ręki doprowadzili do śmierci dwójki strażników; głuchy odgłos pękniętej czaszki, przełamanej w pół niby dwie połówki pomarańczy; nie czuł współczucia, ni litości, ni żalu po zmarłych. Zasłużyli na wszystko, co dostali. Te ziemie miały stać się już wolne od mugolskich wpływów - jaką musieli miec w sobie butę, wciaż się tu panosząc? Pomoc w tych zgromadzeniach mogła spotkać się z jednym tylko odzewem - podczas gdy widowiskowość tych wyczynów miała zapewnić rozgłos, który poniesie trwogę pod każdą strzechę domu, w którym wciąż czaili się zdrajcy.
W środku jest ich więcej, słodka Morrigan. Nasyć się, pozwól nam się nasycić.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty

o b e y

OPCM : 38+2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60+5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7+3
Genetyka : Czarodziej
Kaplica - Page 2 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Kaplica [odnośnik]24.11.22 23:09
Utracił kontakt z Tristanem, a to nie zwiastowało niczego dobrego. Cały otaczający ich świat stał się… inny. Niespotykane uczucie, które towarzyszyło mu w takich momentach napawało niepokojem. Nie wiedział czy cała sytuacja może wymknąć się spod kontroli tak bardzo, że nie będą w stanie tego zatrzymać. Czasem wystarczył moment, krótka chwila która odgrywała ogromną rolę. Mówienie do kuzyna zatraciło swój sens, choć w zasadzie nie różnił się od tego jak wyglądał na co dzień, coś diametralnie uległo zmianie. Jakby był nieobecny, a wszystko dookoła niego zniknęło. Nie wiedział co właśnie miało miejsce, ale z pewnością w odpowiednim momencie zada mu pytanie. Nie zauważył tego wcześniej? A może po prostu taka sytuacja nie miała do tej pory miejsca? Niemniej jednak, musiał skupić się na zadaniu. Przybyli tutaj w konkretnym celu, a tym celem było sprawdzenie Kaplicy i pozbycie się z niej każdego, kto stanowił jakiekolwiek zagrożenie. Najlepiej szybko i skutecznie.
Widział Tristana ruszającego w stronę jednego z wejść. Pozostawało to drugie, do którego postanowił się przemieścić. Jedynym wyjściem było podjęcie działania, które od razu unieszkodliwiłoby przeciwników, którzy właśnie tam się znajdują. Różdżka Tristana była schowana bezpiecznie w jego odzieniu, swoją zaś trzymał pewnie w dłoni, zaciskając palce na drewnie, czując jak współgra z jego magiczną mocą, jak wzajemnie dopełnia się.
- Sectumsempra – kiedy tylko zaczął wypowiadać zaklęcie, zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak. Tępy ból, pulsujący w głowie pojawił się nagle. Czarna magia zostawiała czasem wyraźny ślad. Poczuł metaliczny smak krwi, która stróżką wypłynęła z jego nosa. Otarł ją rękawem. Przeciwnicy wiedzieli już, że ktoś tu jest, że coś się dzieje wokół nich. Jeśli nie zauważyli zmieniającej się aury i nie odczuli tego, co odczuwał on, może byli nie dość rozważni i nie pojmowali zagrożenia, które na nich czyhało. On sam odczuł to dotkliwie na własnej skórze. Wiedział, że nic dobrego nie wydarzy się dziś w kaplicy, wiedział, że może być tylko gorzej. Tak jak sam w tym momencie poczuł te dziwne uczucie, które w takich chwilach pojawiało się zupełnie znikąd. Wziął wdech, zacisnął palce mocniej. Musiał się skupić, musiał być gotów na wszystko.

Żywotność: 206/211 [-5 obrażenia psychiczne;]
Energia Magiczna: 44/50




Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Kaplica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach