Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Opuszczony port, Hartshill
AutorWiadomość

Opuszczony port

Łączący cztery kanały port stanowił główną gałąź gospodarczą Hartshill, do czasu kiedy jego właścicielami nie została rodzina Adderley. Parając się nielegalnym handlem drogą wodną, po wielu lukratywnych latach zostali przyłapani na gorącym uczynku i tym samym skazani na najwyższą z możliwych kar. Strat wizerunkowych oraz finansowych nigdy nie udało się naprawić, na skutek czego port oficjalnie zamknięto w 1924r.
Odkąd wojna rozlała się po angielskich ziemiach coraz częściej można było spotkać zacumowane przy brzegu łodzie, a w oknach okolicznego baru światło przestało gasnąć.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opuszczony port, Hartshill Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

15 lutego 1958

Znalazłam się w tym miejscu we wczesnych godzinach wieczornych, obserwując dokładnie teren. Wcześniej poszukałam w starych gazetach i lokalnych aktach informacji o tym miejscu. Hartshill było małą wioską w głąb lądu tuż przy rzece i to ona stanowiła największy problem i dobro tej ziemi. Udało mi się dowiedzieć, że przed laty to miejsce stanowiło główną gałąź gospodarczą regionu, z racji czterech kanałów, które łączył jeden opuszczony port. Wyczytałam, że całe piękno i dobro, jakie sprowadzał na wioskę, upadło ponad dwadzieścia lat temu, bo rodzina, która tu urzędowała, dopuściła się nielegalnych interesów. Podobno od tamtej pory port był zamknięty i nie stanowił żadnego ważnego punktu na tej ziemi. Jednak dzisiaj, zgodnie z tym, o czym w trakcie spotkania wspominał Hannibal, obserwowałam kilka łodzi, które zacumowane były przy brzegu, a w pobliskim barze paliło się światło. Jeśli Ministerstwo nie miało nad tym miejscem kontroli, tak jasne było, że te wszystkie ładunki trafiały do rebeliantów. Wojna na dobre gościła w Anglii, a w tym czasach o każdy bochen chleba trzeba było się bić. Odcinając buntowników od dostępu do żywności i ingrediencji, zyskiwaliśmy przewagę.
Miejsce obserwowałam z cienia, wyłapując liczbę ludzi, jacy kręcili się w pobliżu, a także próbując zauważyć schematy w ich zachowaniu. Nie odzywałam się ani słowem, oddychałam cicho, nie odpaliłam nawet papierosa w tym oczekiwaniu. Ciało ćwiczone od tylu lat potrafiło stać prosto i nie poruszyć się na centymetr, aby pozostać niezauważone. Dobry zwiad wiązał się przede wszystkim z obserwacją, ale także pozostaniem niezauważoną. Zauważyłam, że zawsze przynajmniej trzech pilnowało nabrzeża i trzech kręciło się z tyłu. Ze statków wynoszone były pakunki w szarym papierze, worki z mąką, a nawet jabłka. Powodziło się im, widać buntownicy porządnie nastraszyli dostawców, że odbierali podobne dary. Najważniejsze jednak były ingrediencje. Te mogły się nam przysłużyć w sprawie. Przyglądałam im się z odległości, która nie wzbudzała podejrzeń, a gdy na zegarze wybiła siódma wieczorem, tak ja zawinęłam wokół mojego ciała mocniej płaszcz i stawiając kołnierz wyżej, odwróciłam się na pięcie, zmierzając w stronę oddalonego od portu miejsca spotkania, gdzie zobaczyć miałam się z Sigrun i Hannibalem.
- Miła pogoda na przechadzkę - zagaiłam na start, ale wolałam zacząć działać jak najszybciej, a jak najmniej gadać. - Trzech z tyłu baru gdzie składują dostawy i trzech z przodu portu, przy pomoście - nakreśliłam jak wygląda sytuacja, po tym, jak wykonałam tam wstępny zwiad. Różdżkę wciąż miałam w pogotowiu, ale w okolicy byliśmy zupełnie sami. - Teren nie jest duży, prowadzi do niego jedna kamienna droga, niezamieszkana, raczej obrośnięta krzakami. Jest tam bar, ale nie zbliżyłam się do niego - uniosłam brwi nieco wyżej spoglądając na Sigrun, jako że to ona była dowództwem w wojnie. - Gra tam muzyka, jeśli będziemy cicho, to nie powinni nas usłyszeć ze środka, ale mogą - wykrzywiłam jeden kącik ust w górę, ukaranie zdrajców miało służyć za przykład dla reszty ludzi w tej wiosce. Teraz tylko mieliśmy ustalić plan działania i ruszyć przed siebie.

ekwipunek we wsiąkiewce
[bylobrzydkobedzieladnie]


dobranoc panowie
Teacher says that I've been naughty, I must learn to concentrate. But the girls they pull my hair and with the boys, I can't relate. Daddy says I'm good for nothing, mama says that it's from him.


Ostatnio zmieniony przez Rita Runcorn dnia 21.10.21 12:56, w całości zmieniany 1 raz
Rita Runcorn
Rita Runcorn
Zawód : wiedźmi strażnik, szpieg
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
different eyes see
different things
OPCM : 16
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9622-rita-runcorn https://www.morsmordre.net/t9822-raido#297856 https://www.morsmordre.net/t9821-run-rita-run https://www.morsmordre.net/f367-borough-of-enfield-chase-side-21 https://www.morsmordre.net/t9823-skrytka-bankowa-nr-2203 https://www.morsmordre.net/t9824-rita-runcorn#297859

Powrót do góry Go down

Pierwsza połowa lutego okazała się bardziej pracowita niż przypuszczała i niewiele to miało wspólnego z tropieniem wilkołaków, które musiała powierzyć w ręce łowców jakim przewodziła - poza kuzynem, z jakim współdzieliła rycerskie obowiązki. Większość swego czasu spędzała w Suffolk lub Warvickshire, a i tak każdego dnia pojawiały się nowe informacje, nowe plotki, kolejne miejsca, w które powinni byli się udać. Dłużej nie mogli zaś zwlekać z porządkami w Hartshill, o którym wspominał Hannibal. Im dłużej zwlekali, tym więcej towarów rebeliantom udawało się przeszmuglować. Towarów jakich potrzebowali. Należało położyć temu kres i to jak najszybciej. Hannibal, wspominający o tym na spotkaniu, potrzebował dodatkowej różdżki i wsparcia, zamierzała mu go udzielić; miała dołączyć do nich także Rita, której zlecono wcześniejszy zwiad i rekonesans. Do tego zadania nie było lepszej osoby (choć ostatni zwiad dokonany przez lorda Traversa okazał się lepiej niż dobrze wykonany, co przyjemnie ją zaskoczyło, zajmował się wszak żeglowaniem po morzu i pełnieniem obowiązków arystokraty).
Z kuzynem, Hannibalem, spotkała się już na miejscu, w rzecznym porcie Hartshill. Czekała nań dopalając papierosa, którego potem cisnęła w najbliższą zaspę brudnego śniegu pod ścianą opuszczonego budynku. Krewnemu skinęła głową i nie zdążyła się odezwać, bo dostrzegła smukłą sylwetkę Rity na horyzoncie. Ją także przywitała skinięciem głowy i uniesieniem kącika ust w kpiącym uśmiechu.
- Pogoda doprawdy doskonała na spacer - mruknęła. Zima stulecia, mróz szczypiący w policzki, kry pływające po rzece, śnieg z żółtymi plamami moczu i lodowaty wiatr wdzierający się każda najmniejszą szparą pod ubranie wprost zachęcały do wycieczek krajoznawczych. Sigrun umilkła jednak, słuchając raportu zdanego przez Runcorn, analizując te informacje w myślach i zastanawiając się nad ich następnymi krokami. Chciała to załatwić porządnie. Nie dopuścić do zniszczenia ładunku i przechwycić go, ingrediencje były zbyt cenne by je utracić przez przypadkowe zniszczenie, później zaś rebeliantów ukarać. Ich była jednak trójka, wedle raportu Rity zaś tamci mieli przewagę liczebną.
- Mogą usłyszeć, mogą nie, nie warto ryzykować, że wszyscy zwalą nam się na głowę i stracimy towar. Można by zakraść się do tego baru i rzucić zaklęcie Incarcerare. Powinniśmy poradzić sobie z trójką od dostaw - wyrzekła Sigrun, spoglądając na Ritę i Hannibala; jeśli mieli inny pomysł, była gotowa ich wysłuchać, oboje mieli doświadczenie w tropieniu - czy to ludzi, czy zwierząt. - Ich możemy pozbyć się od razu. Reszta posłuży za przykład i ostrzeżenie - zadecydowała, wypowiadając te słowa cichym tonem, w którym wyraźnie zabrzmiała groźba. To już nie podlegało dyskusji.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

Nowy rok zapowiadał się nader intensywnym okresem, w którym nie odnaleźli chwili wytchnienia. Sukces w Staffordshire podsycił ambicje wiernych wojowników idei, a Czarny Pan wykorzystał ich gotowość do walki, stawiając przed obliczem rosnących oczekiwań. Nie podlegało dyskusji, że zaniedbane dotychczas przez obie strony konfliktu terytoria, miały znaleźć się w jego władzy. Organizacja Rycerzy Walpurgii zgromadziła dostatecznie wielu popleczników, ażeby rąk do pomocy nie brakowało, więc kiedy Hannibal podzielił się wieścią o działalności rebeliantów na terenie opuszczonego portu w Hartshill, kilkoro chętnych zgłosiło się do pomocy. Nie sądził jednak, że w tym skromnym przedsięwzięciu weźmie udział jego kuzynka, która objęła patronat nad przebiegiem akcji. Śmierciożerczyni zaoferowała przy tym zbrojne ramię, co dla Rookwooda było wielkim zaszczytem, bo choć walczył u jej boku nie raz, nie dwa, tylko kilka razy w życiu zdarzyło im się współpracować w imię Czarnego Pana. To budowało jego poczucie własnej wartości, ale przede wszystkim stwarzało szansę, żeby naprawić błędy z przeszłości - jak pamiętna walka z zaklętymi diabelskimi sidłami, w której ponieśli klęskę z jego winy.
Przodując na tle podążających jego krokiem psów łowieckich, jawił się kuzynce z oddali, witając ją krótkim skinieniem głowy. Rozejrzał się wokoło, burcząc jedynie pod nosem przekleństwo na wspomnienie o skorygowanym przez Traversa przejęzyczeniu. Port morski, kurwa, w hrabstwie bez dostępu do morza! Ależ on wtedy palił się ze wstydu, już samo wspomnienie mogłoby wywołać rumieńce, maskował je jednak mróz objawiony na czerwonych polikach i brodzie, na której osiadały swawolnie tańczące płatki śniegu. Złapał lekką zadyszkę, gdyż dotarcie do tego miejsca nie było łatwym zadaniem w śnieżycy, jednak wraz ze złapaniem kilku oddechów, w gotowości oczekiwał na pierwsze rozkazy. Omówienie planu działania przed podjęciem akcji miało sporo sensu, dlatego wysłuchał raportu zwiadowczego od niegdysiejszej towarzyszki broni, zaraz to przerzucając spojrzenie na Śmierciożerczynię, która zabrała głos.
- Pamiętajcie, co mówił ten facet na spotkaniu - jeśli spróbują załadować towar na łodzie, będzie je równie łatwo osaczyć z lądu. Wtedy po prostu wzrośnie ryzyko, no chyba, że kurwy jak pies ogrodnika spuszczą ingrediencje w rzece, wtedy im wszystkim pourywam głowy! - warknął donośnie, ale dystans dzielący ich od portu był dostatecznie wielki, ażeby nikt go nie usłyszał. - Dobrze mówisz, Sigrun. Odciąć im wyjście i zająć się pozostałymi, co by ich później pokazowo ukatrupić, a jak, mnie to pasuje. Moje kundle mogą się przydać w odwróceniu uwagi kolesi przy pomoście, żeby ich spuchnięte oczęta przypadkiem nie sięgnęły nas spojrzeniem. No i szlam z baru narobi więcej hałasu, kiedy zorientuje się, że został uwięziony, co może zaalarmować pozostałych. - podzielił się uwagą, bo może dobrym pomysłem byłoby poświęcenie pewnej ilości czasu na wytłumienie dźwięków ze środka.
- Powiedzcie mi tylko, komu zrobić krzywdę, a pierwszy ruszam w bój. - zadeklarował swą gotowość, patrząc pierwej na Ritę, żeby jego wzrok finalnie spoczął na Sigrun z wyrazem sugerującym rozpoczęcie działań.
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

Akceptowałam plany, którymi dzieliliśmy się w tym miejscu, choć wydawało mi się, że przy kuzynostwie Rookwood wypadałam na wyjątkowo spokojną osobę. Nie miałam bladego pojęcia, jak Augustusowi udało się poskramiać drzemiącą złość. A może tej nigdy w niej nie było? Wolałam się nad tym teraz nie zastanawiać.
- Zadziałam z tyłu, z ukrycia - potwierdziłam Sigrun, że biorę na siebie zadanie zbliżenia się do baru, ale być może będę potem potrzebować pomocy do rzucenia na niego zaklęcia, które nie dopuściłoby do wyjścia z niego ludzi. Nimi mieliśmy się zająć później. Spodziewałam się, że pomimo tego, że współpracuję z łowcami i są oni zapewne świetni w tropieniu zwierzyny, tak ja lepiej radzę sobie w terenie zabudowanym, w którym głównie pracowałam. - Potrzebuję piętnastu minut i nałożę tam Muffliato. Inaczej zapewne użyją każdego sposobu, by się wydostać - i ostatecznie im się to uda, nawet jeśli rzucą Finite na Incarcerare. - Sigrun jeśli założyłabyś w tym czasie Incarcerare, tak sądzę, że kupimy sobie dużo czasu - nie chciałam jej rozkazywać, ton miałam typowo pytający. Ostatecznie to od niej zależała ta misja. Z Hannibalem kupującym nam więcej czasu i zwracającym na siebie uwagę mogłyśmy także zaatakować od tyłu. Oczekiwałam więc jeszcze czy przystaną na ten pomysł, aby ruszyć w przód i nie marnować czasu. Chcieli ich wykończyć i zrobić krzywdę, ja nie miałam w sobie takiej pasji do zabijania i przemocy, ale nie stroniłam od niej gdy była konieczna. Tu jej powód był zupełnie jasny, chodziło o ukaranie zdrajców, przejęcie ingrediencji, a także nie dopuszczenie, aby ktokolwiek z okolicy kwestionował władzę Czarnego Pana. W końcu dla niego tu byliśmy.
Ruszyliśmy do przodu, ja wskazałam Sigrun bezpieczną drogę przez las, gdzie dostałybyśmy się do baru niepostrzeżenie od tyłu. Potrafiłam korzystać z cienia, przemykać, ale nie ruszałam się szybko. Więcej uwagi poświęcałam na obserwację terenu dookoła z uniesioną w górze różdżką niż na tym, aby pozostać niewidzialną. Zaczynało się robić coraz ciemniej, dzięki czemu poruszanie się w tym terenie było ułatwione. Nie byłam pewna, czy za mną podąży, czy będzie wolała ruszyć z Hannibalem.
Gdy znalazłam się bliżej baru, sięgnęłam po moją wiedzę z zakresu magii defensywnej i oczywiście numerologii, której niestrudzenie uczył mnie Augustus, chociaż czułam, że moja głowa zaczyna robić się przeciążona. Jakim cudem on w niej wszystko takie mieścił? Rozglądając się jeszcze, aby upewnić, czy nikt na mnie nie patrzy, rozpoczęłam pracę nad zabezpieczeniem tego miejsca Muffliato. Najbardziej problematycznym był fakt, że musiałam obejść cały budynek dookoła, ale dzięki mojemu doświadczeniu ostatecznie udało mi się to zrobić, prawdopodobnie nie zwracając na siebie uwagi obcego. Przeskoczyłam po dachu, na który wspięłam się po jednej z rynien, tych, które dobrze się trzymały przy ścianie. Było to trudne zadanie, ale z przecież ćwiczyłam własne ciało o wiele mocniej niż przez ostatnie lata. Ze środka dopadł mnie cichy głos przypominający śpiew. Na szczęście magia osiadała na tym budynku i ostatecznie byłam pewna, że skończyłam pracę. Odszukałam więc wzrokiem Sigrun, a potem kiwnęłam jej głową, pozostając na dachu niskiego baru, nieco za kominem. Próbowałam zlokalizować też Hannibala, oczekując, aż rozpocznie się walka. Na horyzoncie już jawili się mężczyźni, o których wspominałam im wcześniej.


dobranoc panowie
Teacher says that I've been naughty, I must learn to concentrate. But the girls they pull my hair and with the boys, I can't relate. Daddy says I'm good for nothing, mama says that it's from him.
Rita Runcorn
Rita Runcorn
Zawód : wiedźmi strażnik, szpieg
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
different eyes see
different things
OPCM : 16
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9622-rita-runcorn https://www.morsmordre.net/t9822-raido#297856 https://www.morsmordre.net/t9821-run-rita-run https://www.morsmordre.net/f367-borough-of-enfield-chase-side-21 https://www.morsmordre.net/t9823-skrytka-bankowa-nr-2203 https://www.morsmordre.net/t9824-rita-runcorn#297859

Powrót do góry Go down

Przy Sigrun i Hannibalu nietrudno było sprawiać wrażenia wyjątkowej oazy spokoju. Oboje byli w gorącej wodzie kąpani i mieli niewyparzone języki, nie wszyscy jednak ich krewni otrzymali w genach równie wybuchowe charaktery. Rookwoodowie bywali różni. Surowe wychowanie wpływało na każdego w inny sposób, jedynie efekt pozostał ten sam - silna osobowość. Augustus nie odstawał w tej materii, choć w jego przypadku objawiało się to zupełnie inaczej. Zimną krwią, chłodną kalkulacją, dystansem. Był umysłem ścisłym, jego młodsza siostra zaś była stworzona do działania, do walki, która czekała ich niebawem w porcie.
- Tak, pamiętam - odparła Sigrun; spotkaniu w Białej Wywernie, zwołanym przed Macnaira, padło mnóstwo informacji, które musieli złożyć w całość i ułożyć konkretne plany, wszystkich słuchała uważnie, lecz najbardziej skupiła się na tych, w jakie miała zaangażować się bezpośrednio. Kuzyn potrzebował tu różdżek bezwzględnych i silnych, dlatego zdecydowała się wyruszyć razem z nim, dobrze, że mogli także liczyć na Runcorn. - Dlatego tych w porcie należy zaatakować z ukrycia, znienacka, spetryfikować albo od razu zabić, byleby nie zdążyli zniszczyć załadunku. Pokazową karę wymierzy się reszcie, nie brakuje tych robaków tu, wedle słów Rity - wyrzekła cicho. - Twoje psy mogą odwrócić ich uwagę, rzeczywiście, w czasie, kiedy my zajmiemy się zatrzymaniem reszty w barze. Muffliato to dobry pomysł - zdecydowała wiedźma, po wysłuchaniu obojga; brunetce skinęła głową, przystając na jej propozycję, by najpierw nałożyć zabezpieczenie uniemożliwiające podsłuchiwanie, później zaś zaczarować bar i nie dopuścić do jego opuszczenia przez gości. Mogli rzucić Finite, naturalnie, lecz zanim się zorientują i zdołają przełamać ten czar, to Rycerze Walpurgii kupią sobie więcej czasu. Rookwood wierzyła zresztą, że panuje nad białą magią na tyle dobrze, że przełamanie jej czaru nie będzie wcale takie proste.
- Bez obaw, Hannibalu, dziś będzie na to okazja - powiedziała z uśmiechem, rada z tej ekscytacji jaka buzowała w kuzynie na myśl o walce z rebeliantami. - Póki co my zajmiemy się barem, a ty odwróć ich uwagę. Nie atakuj, dopóki nie wrócimy. Zrobimy to wszyscy naraz - zadecydowała, po czym ruszyła za Runcorn, która wiedziała gdzie jest opuszczony bar.
Zabezpieczenie, jakie zaproponowała, nie było skomplikowane, wystarczyło poświęcić kilkanaście minut i trochę energii; w czasie, kiedy ona szeptała pod nosem odpowiednie inkantację, Sigrun pilnowała, czy nikt się nie zbliża. Spojrzała pytająco na Ritę, kiedy opuściła różdżkę i upewniwszy się, że wszystko jest w porządku, podeszła do okna baru, stając tak, by nikt jej nie zauważył i wsunęła różdżkę przez uchyloną szybę. - Incarcerare - wyszeptała, czuła jednak, że nic się nie stało. Podobnie jak w przypadku drugiej i trzeciej próby zabezpieczenia baru przed wyjściem gości. Głęboko podirytowana własną nieudolnością, której miała nadzieję, że Rita nie zauważyła, szarpnęła różdżką raz jeszcze. - Incarcerare - wyszeptała, choć miała ochotę podnieść głos. Zaklęcie nie było tak silne jak powinno, obawiała się jednak, że jeśli za długo będzie sterczeć przy tym oknie, to ktoś ją zauważy, dlatego się wycofała.
Dała znać Ricie, aby poprowadziła do portu, gdzie wyśledziła rebeliantów z załadunkiem; czekać tam na nich miał Hannibal.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

Owiana tajemnicą Wiedźmia Strażniczka pozostawała intrygującym obiektem zainteresowania brodatego łowcy, który nie tylko podziwiał jej wyjątkowe talenty, ale zwyczajnie darzył sympatią za bezkrytycyzm wobec niego. Odsłonił przed nią swą bestialską naturę już pierwszego spotkania, przysłany ze wsparciem, ażeby poskromić familię ukrywającą w domu mieszańca, ale prawdą było, że Rita mogła się z nią spotkać jeszcze wcześniej. Nie wiedział, co łączy ją z Sigrun, ale jeśli miała okazję zobaczyć ją w akcji - można by pokusić się o stwierdzenie, że odzwierciedlała temperament starszego kuzyna, dysponując przy tym jeszcze większym potencjałem magicznym. Hannibal skrycie jej zazdrościł, tak osiągnięć w trwającej wojnie, jak zdolności, którymi dysponowała. Nie było tajemnicą, że ta niebywale potężna czarownica i jego krewna zarazem była mu autorytetem, za którym brnął ślad w ślad.
- Moje kundle są gotowe bronić ładunku własnym ciałem, gdyby ci chędożeni zdrajcy spróbowali go zniszczyć. Są tylko dwie, ale jakże lojalne i utalentowane, poradzą sobie; resztą zajmiemy się my. - posiadł te psy ledwie kilka lat temu, a nawiązał z nimi więź bliższą, niżeli z ludźmi, których znał przez długie lata. Własne życie by im zawierzył, a nawet gotów był je oddać - przynajmniej, zanim jego rola w społeczeństwie zyskała na znaczeniu.
Przytakiwał głową na coraz to kolejne propozycje, gotując się do swojej roli. Nie znał się na kłamaniu, nie miał w sobie krzty zdolności odwracania uwagi innej, niż w boju, ale posiadał uzdolnione zwierzęta, które potrafiły spełniać jego wolę. Mógł wykorzystać ten atut, żeby skutecznie odwrócić uwagę portowych szlam, czy kimkolwiek byli lokalni rebelianci. To nie miało znaczenia, oni i tak wszyscy zginą.
- Powodzenia w barze. - rzucił na odchodne i schylił się do swoich psów, aby... omówić z nimi "strategię działania". Chwilę później ruszył już do kolesi w porcie, a psy popędziły przed siebie w szaleństwie, jak gdyby straciły zmysły, albo gonił je przynajmniej jakiś potwór. Kiedy dotarły w pobliże, momentalnie ściągnęły na siebie całą uwagę, a zaalarmowani ludzie sięgnęli już nawet po różdżki, skonfundowani zaistniałą sytuacją. Z oddali dał się usłyszeć głos Hannibala.
- Lumen! Luna! Gdzie żeście popędziły, miałyście trzymać się blisko! Tylko Was kurwa spuścić ze smyczy... - nie dziwiło, że psy nie słuchały rozkazów; miast tego węszyły tam, gdzie nie powinny - przy skrzynkach z załadunkiem. Ludzie w porcie usłyszeli Hannibala, odpowiadając na okrzyki nawoływaniem.
- Zabieraj Pan te psy, tu nie wolno wchodzić! - oburzył się domniemany sprzymierzeniec Longbottoma. - Jak się tu w ogóle znalazły? - spytał dopiero, kiedy Hannibal ujawnił swoje oblicze.
Psy pod żadnym pozorem nie słuchały dalszych nawoływań, wciąż zbierając całą uwagę zebranych.
- Przechodziłem tylko nieopodal spacerem, to je puściłem, żeby się rozbiegały. Zaraz płuca wypluję, tyle żem musiał za nimi biec. - w tym kłamstwie nie towarzyszyła mu żadna wyrafinowana metoda, choć starał się zachować pozory zmęczenia na twarzy. - Młode są jeszcze, to i sił w łapach pełno mają. Pomoglibyście mi je złapać. - wybrzmiała prośba, choć zdanie wcale nie było pytaniem.
I rzeczywiście wśród tych błaznów z portu znaleźli się chętni, by pomóc strudzonemu człowiekowi odzyskać swoje pociechy. Psy były szybkie i wytresowane, bez wątpienia zwracały uwagę wszystkich z pomostu, w sam raz, aby pozwolić Sigrun i Ricie rozpocząć atak z ukrycia. Hannibal nie krył przed sobą wstydu implementacją tak durnego pomysłu, ale przecież był skuteczny.
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

Hannibal wiele powierzał swoim psom. Ja chyba nigdy nie nawiązałam bliskiej relacji z żadnym zwierzęciem. Mój jastrząb czuł się dobrze na niebie, tak samo jak ja, to nas łączyło. Nie sądziłam jednak, że mogłabym go wytresować w taki sposób, aby bez problemu chronił mnie kosztem swojego życia. Był wolnym ptakiem. Dosłuchałam do końca planowania, ale nie odzywałam się już, swoje powiedziałam. Gdy ruszałyśmy przed siebie z Sigrun starałam się wytaczać przez las ścieżkę, która byłaby nie tylko w miarę łatwa dla kobiety, ale i nie pozwoliła na odkrycie ich pozycji. Nakładanie Muffliato zajęło zresztą dobre piętnaście minut, w których trakcie zachowywałam całkowitą ciszę. Widziałam kątem oka, że Sigrun nakłada kolejne czary zabezpieczające, zgodnie z tym co ustaliłyśmy wcześniej. W tym czasie gdzieś z tyłu z okolic portu usłyszałam donioślejszy głos, który najprawdopodobniej należał go kuzyna mojej towarzyszki, a zaraz potem odpowiedź przesiąkniętą czymś na rodzaj strachu. A może to była agresja? Wymieniłam jeszcze z blondwłosą czarownicą porozumiewawcze spojrzenia i omijając okna knajpy, którą zabezpieczyłyśmy, ruszyłam przed siebie do portu. Na koniec zatrzymałam się za czymś na rodzaj beczek, zapewne wypełnionych rybami, a przynajmniej tym od nich capiło, aby dokładnie poznać położenie Hannibala i, gdy tylko śmierciożerczyni do mnie dołączyła, wskazałam jej niemo palcem naszego kolegę. Cała jego osoba dobrze odwracała uwagę, rzucał się w oczy. Miałyśmy najprawdopodobniej chwilę dla siebie, aby zaatakować niepostrzeżenie. Zawsze preferowałam takie formy interakcji. Zamierzałam jednak poczekać na znak od Sigrun, być może ta planowała się odsłonić, wyjść naprzeciw rebeliantom i rzucić swoje czary prosto w ich gardła. Wcześniej uznała, że powinniśmy atakować na raz, chociaż mnie korciło zrobienie tego z ukrycia. Różdżkę uniosłam wyżej, mężczyźni zbliżali się do naszego towarzysza, to był dobry moment, byli w jednej grupie. Najważniejszym pozostawało zabezpieczenie ingrediencji, a te znajdowały się pod opieką ludzi, którzy zapewne byli gotowi zatopić je, aby tylko nie dostały się niepowołane ręce wysłanników Czarnego Pana. Na umówiony znak zaczęłam więc działać.
Orcumiano — różdżkę skierowałam na jednego z trzech mężczyzn, który stał w środku, a starałam się mówić możliwie najciszej. Chciałam, aby wpadli w ten dół i nie byli w stanie zrobić wiele więcej. Zniszczona gleba tuż przy rzece zapewne była wilgotna i zimna. Nie mogli być tu jedyni. Musieliśmy działać szybko i z głową. Byli skupieni na Hannibalu i jeśli tylko mój czar pognałby w ich stronę, być może udałoby nam się załatwić kilku za jednym razem.


dobranoc panowie
Teacher says that I've been naughty, I must learn to concentrate. But the girls they pull my hair and with the boys, I can't relate. Daddy says I'm good for nothing, mama says that it's from him.
Rita Runcorn
Rita Runcorn
Zawód : wiedźmi strażnik, szpieg
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
different eyes see
different things
OPCM : 16
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9622-rita-runcorn https://www.morsmordre.net/t9822-raido#297856 https://www.morsmordre.net/t9821-run-rita-run https://www.morsmordre.net/f367-borough-of-enfield-chase-side-21 https://www.morsmordre.net/t9823-skrytka-bankowa-nr-2203 https://www.morsmordre.net/t9824-rita-runcorn#297859

Powrót do góry Go down

The member 'Rita Runcorn' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 93

--------------------------------

#2 'k3' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opuszczony port, Hartshill Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Do relacji Hannibala ze swoimi psami Sigrun podchodziła o wiele bardziej wyrozumiale niż Wiedźmia Strażniczka. Rozumiała ją, bo sama nawiązała wszak podobną z własnymi. Nie miała dziś ani Saby, ani żadnego z dobermanów przy sobie, uznała to za zbędne, wystarczyła jej własna różdżka i moc magiczna, nie miała jednak nic przeciwko temu, aby psy kuzyna były mu dziś wsparciem. Blondynka wiedziała, że one także są dobrze wyszkolone, słuchają się pana, a biorąc pod uwagę, że naprawdę potrafił z nimi rozmawiać - to nie obawiała się tego, że mogą pokrzyżować im plany. Skinęła głową na butne słowa kuzyna, dając mu tym samym przyzwolenie na wykorzystanie zwierząt.
Wraz z Ritą oddaliły się w stronę baru, który ostatecznie, po części, udało im się zaczarować i zabezpieczyć. Sigrun miała wrażenie, że ona i jej kuzyn się znają, nie wiedziała jednak jakiego rodzaju jest to znajomość i nie miała zamiaru wnikać. Wystarczyła wiedźmie już niespodzianka, że pozostaje w kontaktach bliższych z jej rodzonym, starszym bratem. Czy Augustus zdążył ją już o to zapytać? Sam wydawał się zaskoczony znajomością siostry oraz panny Runcorn, choć właściwie nie powinien. Znały się wszak ze szkoły, po niej utrzymały kontakt; właściwie nigdy tego nie ukrywała, lecz i nie zwykła opowiadać o tym na prawo i lewo. Najważniejsze jednak, że dziś mogła na było na Ricie polegać. Miała talenty i umiejętności, które teraz były na wagę złota. Między innymi dzięki temu jak potrafiła wyłuskać z każdego i zewsząd informacje mogli tak wiele zdziałać.
Chyba nie tego się spodziewała, kiedy powróciły z Ritą w okolice portu, gdzie miały zastać rebeliantów razem z załadunkami. Sądziła, że psy odwrócą ich uwagę, odciągną od towarów, które mogły zostać przypadkowo zniszczone, zaś sam Hannibal pozostanie w ukryciu. Może wpadł jednak na inny plan, który realizował - i on także miał ich odciągnąć, wystawić czarownicom.
Sigrun chciała wyprowadzić pierwszy atak z ukrycia, lecz zaklęcie Rity i tak musiało zwrócić ich uwagę. Na całe szczęście obcy mężczyźni rzeczywiście zeszli za Hannibalem z pomostu, wybrane przez brunetkę zaklęcie miało szansę powodzenia, jeśli tylko sięgnie celu. Oby tylko kuzyn Śmierciożerczyni miał na tyle refleksu, aby usunąć się w bok i nie trafić wraz z wrogiem do dziury. Dziury, z której nie tak trudno było się uwolnić, Sigrun chciała więc to jednemu ze zdrajców utrudnić. Wymierzyła cisową różdżką w wyglądającego najgroźniej czarodzieja; oceniła to po sile fizycznej, szerokich barkach, może błędnie, musiała jednak podejmować decyzje szybko.
- Sectumsempra - wyrzekła z mocą, chcąc, aby czarnomagiczne zaklęcie naznaczyło głęboko i boleśnie jego klatkę piersiową nim runie w dół.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 50

--------------------------------

#2 'k10' : 3

--------------------------------

#3 'k8' : 3, 6, 4, 2, 5, 3, 5, 2, 7, 1
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opuszczony port, Hartshill Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Hannibal musiał błędnie pojąć polecenie odwróć uwagę, tym niemniej bezpieczniej było właściwie ukierunkować zainteresowanie szlamu w porcie, który przecież także dysponował różdżkami i mógł wyrządzić im krzywdę. Rookwood wolał więc zaangażować rebeliantów w pogoń za zwierzyną i o dziwo mu się to udało; co nie znaczyło, że samodzielnie brał w tym udział. Sprawiał jedynie pozory, nawołując swe psy, ale zachowując należny dystans między czarodziejami, a psami odciągającymi mężczyzn od ładunku. Taka była przecież ich rola, a Hannibal jedynie pilnował, aby te portowe, męskie dziwki podążały za tymi zwierzętami dostatecznie długo, aż powrót będzie wymagał zbyt wiele czasu i zniszczenie ingrediencji okaże się niemożliwe. I swoją rolę spełnił, a kobiety mogły bezpiecznie zaatakować przeciwników z ukrycia.
Rzecz jasna nie wszyscy trzej uganiali się za ładunkiem, ale nie o to w tym chodziło. Ważne, że uwaga od strategicznego obiektu, a przede wszystkim - od potencjalnych hałasów w barze - została odwrócona. Robiąc własny hałas Rookwood poniekąd był zdolny zagłuszyć to, co mogło wydarzyć się, gdyby bydło z zapieczętowanego magią budynku zorientowało się, że zostało tam zamknięte. Portowi czarodzieje próbowali zamienić kilka słów z Rookwoodem, ale zbywał ich pustymi słowami i frazesami. W pewnym momencie zamieszanie przybrało miarę paniki, gdy pod mężczyznami, od których był oddalony pewien dystans dla swobodnego czarowania w boju, pojawił się trzymetrowy dół. Upadek wywołał obrażenia, ale przede wszystkim zainicjował walkę. Psy Hannibala niemal natychmiast, jak na niemy rozkaz pobiegły w kierunku ładunku, aby strzec go przed wszelkimi zagrożeniami. Dwie inteligentne i zabójczo niebezpieczne bestie ustawiły się na pozycjach, a ich właściciel rozpoczął czynny udział w walce.
Długo nie myślał, widząc pierwszego pobliskiego czarodzieja, z jakim przyszło mu się mierzyć. Prawie osiemnastocalowa różdżka obrała go za cel ataku, nim zdołał podjąć jakąkolwiek reakcję. Rookwood nie posługiwał się tak biegle czarną magią, jak jego kuzynka, dlatego nie zdecydował się na tak potężne zaklęcie; tym niemniej warto było spróbować zapewnić im przewagę już na starcie.
- Gladium - wypowiedział, mierząc w faceta, w którego celowała Sigrun.

przechodzimy do szafki
Hannibal Rookwood
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood

Powrót do góry Go down

The member 'Hannibal Rookwood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 100

--------------------------------

#2 'k10' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opuszczony port, Hartshill Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

W pierwszej chwili po wypowiedzeniu zaklęcia Hannibal poczuł mocne szarpnięcie różdżki, a zaraz po tym narastające ciepło rozchodzące się wzdłuż jego dłoni, aż po same ramię. Jego umysł zalała ciemność, przerażająca otchłań w jakiej się znalazł uniemożliwiała trzeźwy osąd, utrudniała utrzymanie równowagi i ponowne rzucenie inkantacji. Jego palce ścierpły, ciało zdawało się na moment zesztywnieć, poddać obezwładniającej sile czarnej magii, która zawładnęła jego umysłem. Ziemia zdawała się osuwać pod jego nogami i pochłaniać niczym nikczemna siła, jakiej odważył się użyć. Czuł, jak plugawa moc wysysa z niego energię, plądruje najdalsze zakamarki świadomości i budzi najskrytsze obawy. W końcu uczucie przeminęło, mężczyzna mógł otworzyć oczy, lecz ujrzany świat pozbawiony był barw; czerń oraz biel zalała ściany, ciała i lico zaatakowanego mężczyzny, który nie zdołał obronić się przed niezwykle potężnym czarem. Gdyby tylko dłużej skupił na nim swe spojrzenie dostrzegłby posokę, której spore ilości znajdowały się na ziemi oraz brudnym ubraniu. Rana zajęła nie tylko lewe przedramię, ale rozciągnęła się do samego ramienia i zatrzymała na wysokości szyi. Czarodziej łapczywie próbował zatamować krwawienie, jednakże szok oraz ból skutecznie mu to utrudniał - wołał o pomoc, choć nadzieja była niewielka, że ktokolwiek był w stanie skutecznie załagodzić skutki plugawej inkantacji. Bladość jego twarzy mógł widzieć sam Rookwood, który mimo słania się na nogach utrzymywał gotowość do kolejnego, bestialskiego ataku. Towarzysze ofiary próbowali zachować pewność siebie, stłumić drżenie rąk i tym samym różdżki, lecz nieco bardziej spostrzegawcze oko było w stanie dojrzeć ogromny strach i obezwładniający lęk.

Ranny czarodziej, co turę traci 30PŻ, Hannibal musi dorzuć kość na obrażenia od CM. Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki, pojawił się jedynie z uwagi na krytyczny sukces.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opuszczony port, Hartshill Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Dyszałam ciężej niż zwykle, ale to przez to, że próbowałam rzucać naprawdę trudne czary. Nie byłam jednak tak dumna z siebie wcześniej, jak w momencie, w którym potężne sople uderzyły w plecy jednego z czarodziejów, rozrywając mu płaszcz, a potem skórę, wbijając się w organy wewnętrzne i kręgosłup. Umarł pod tym zaklęciem, a stał się krwawą breją. Teraz leżeli w dole, który miał stać się ich grobowcem. Pojedynek był szybki, ale wszyscy mogliśmy się zgodzić, że szczęście wyjątkowo nam sprzyjało. Ciała buntowników, którzy pilnowali tego portu, miały zostać zakopane w zniszczonej ziemi, w której już wzbierała woda gruntowa. Wiedziałam jednak, że to nie wszyscy. Odwróciłam się do Sigrun, z którą wcześniej zabezpieczyłyśmy bar i na wszelki wypadek rzuciłam jeszcze na niego spojrzeniem. Nikt nie krzyczał, nikt nie płakał, w środku chyba wciąż trwała zabawa. Tak było dla nas o wiele lepiej i wygodniej. Nie oglądając się za siebie, ruszyłam w stronę statku z ingrediencjami, jednak wciąż w górze trzymałam różdżkę. Transport, jaki tu przypłynął był dla nas cenny. Miałyśmy się szybko z nim uporać, schować, zabrać, ukraść. Kątem oka mignął mi jakiś cień, a ja wymierzyłam w jego stronę różdżkę. - Drętwota — wypowiedziałam, ale czar nie trafił do celu, pomimo moich usilnych starań. Musiałyśmy być gotowe na atak. Hannibal, który został z tyłu, miał się zająć tym człowiekiem, Sigrun zaplanowała sobie popisowe ukaranie zdrajców i taki był też nasz cel. W międzyczasie ja zeszłam bliżej w stronę ładunku. — Libramuto... Libramuto — wypowiedziałam dwukrotnie, następnie uśmiechając się kącikiem ust do Sigrun. — No takie podstawy to znam — nasza rozmowa na temat transmutacji rzeczywiście doprowadziła do tego, że zaczęłam częściej przypominać sobie o tej dziedzinie. Zawsze chciałam być taka jak metamorfomadzy, jak inni strażnicy, którzy korzystali z tej trudnej sztuki dla chowania się, ale ja załatwiłam to moim własnym ciałem, doprowadzając do momentu, w którym schowanie i przemykanie przez cień było nie tylko na porządku dziennym, ale i byłam w tym naprawdę dobra.
Wokół zrobiło się cicho, a ja miałam wrażenie, jakby opuszczony port drżał, jakby naprawdę nikogo tu nie było, chociaż w knajpie szalało pijaństwo. Warta jednak została odparta, a my, chociaż zmęczeni, tak pokonaliśmy strażników tego miejsca z ciekawą łatwością. Ale tak jak wspominałam wcześniej, według mnie było to też szczęście, nie spodziewałam się, że byli zbyt kiepscy jak dla nas, może co najwyżej mało urodziwi. Mało mnie to obchodziło. Najważniejsze, że ładunek nie został zniszczony, a my mogłyśmy go stąd zabrać. Czekało nas przedstawienie.
Hannibalu, przypilnujesz ładunku? — spytałam mężczyzny, którego czarna magia zdążyła pokiereszować, na szczęście nie nadto. — Jak chcesz to zrobić? — zwróciłam się już bezpośrednio do Sigrun. — Wejść do środka i wyciągnąć właściciela? Zabić go na ich oczach? Czy łapiemy kogoś z okolicy i robimy przedstawienie na otwartym terenie? — lekki uśmiech spłynął na moją twarz, gdy przyglądałam się towarzyszce. Osobiście wolałam opcję numer jeden, ściągała na siebie mniej spojrzeń, a goście pubu i tak opowiedzą, co widzieli, gdy my oddalimy się z zaopatrzeniem i ingrediencjami daleko stąd. W dole leżało już trzech parszywych zdrajców, którzy nigdy nie zobaczą zrozpaczonych oczu mugolskich marynarzy, których chronili za cenę pomocy w ich sprawunkach. Nie byłam pewna, skąd pochwycili takie zasoby, ale to dla nas były one cenniejsze.

Rita: em: 28/50, pż: 222/222
Rita Runcorn
Rita Runcorn
Zawód : wiedźmi strażnik, szpieg
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
different eyes see
different things
OPCM : 16
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9622-rita-runcorn https://www.morsmordre.net/t9822-raido#297856 https://www.morsmordre.net/t9821-run-rita-run https://www.morsmordre.net/f367-borough-of-enfield-chase-side-21 https://www.morsmordre.net/t9823-skrytka-bankowa-nr-2203 https://www.morsmordre.net/t9824-rita-runcorn#297859

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Opuszczony port, Hartshill

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach