Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Apteka Sluga i Jiggersa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime07.09.15 19:25

First topic message reminder :

Apteka Sluga i Jiggersa

Apteka prowadzona od stuleci przez rodzinę czystej krwi, wydającą na świat świetnych alchemików. Sklep cieszy się powodzeniem nawet w dzisiejszych, mrocznych czasach; w niewielkim pomieszczeniu wypełnionym ziołami, butelkami, słojami zawsze można dostrzec klientów poszukujących odpowiednich, najlepszej jakości ingrediencji do swych mikstur. Oczywiście tych legalnych; po te o wątpliwej zgodności z prawem lepiej pytać w aptece pana Mulpeppera, zlokalizowanej na Nokturnie.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 06.04.19 23:52, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Valerij Dolohov
Valerij Dolohov

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 33
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime13.05.19 15:30

Miał dość. Burza przeciągała się już od miesiąca. Zaczynało wybijać studzienki, wszystkie ubrania tęchły nie mogąc odpowiednio się osuszyć w uginającym się od wilgoci powietrzu, buty zawsze ćlamkały od wilgoci przy każdym kroku, nie dało się wyjść na zewnątrz by po powrocie do domu nie wyglądać jak napuchnięty wodą gumochłon. Krzywił się więc przemieszczając się kolejnymi uliczkami. Mruczał pod nosem kolejne skargi na kraj nie rozumiejąc jakim sposobem ktokolwiek o niego może chcieć walczyć. Nawet i bez anomalii wykrzywiających naturalny cykl pór roku to klimat tego kraju nakazywał być ludziom rybami.
Wymamrotał pod nosem kolejną skargę w swym rodzimym języku poprawiając gruby i wilgotny już od deszczu kaptur. Starał się w miarę możliwości przemieszczać pod zadaszonymi witrynami oraz pod balkonami mieszkalnych kamienic, lecz na niewiele się to zdawało. Z ulgą odetchną dopiero w chwili w której znalazł się we wnętrzu apteki. Ściągnął kaptur i nie łapiąc nawet spojrzenia ze sprzedawcą powędrował nim ku półek z ingrediencjami, które go interesowały i które pomimo leczniczych właściwości potrafił wykorzystać w zgoła inny sposób. Mruknął jednak widząc, że przy ścianie przy której te się znajdowały lekki tłum, a przynajmniej tak w jego oczach jawiło się dwóch czarodziei zastawiających połowę długości regałów. Nie był zwierzęciem. Nie zamierzał się przeciskać, sięgać ramieniem ponad nich, pod nimi lub prosić się anglików o kawałek przestrzeni. Nie był zwierzęciem. A przynajmniej nie takim któremu się śpieszyło wyjść na zewnątrz. Mruknął więc pod nosem i udał się  poczekać po przeciwległej stronie wystawy. Mimochodem przyglądał się fiolkom wypełnionymi roślinnymi ingrediencjami tak by nie wyglądać jak kołek który stoi i nie wie co z sobą zrobić. Przesuwał się wzdłuż tej wraz z tempem przesuwania się rudej czarownicy z którą dzielił długość regału, a której nie chciał wadzić. przynajmniej dopóki nie poczuł się poniekąd zobowiązany.
- Proszę potrząsnąć - zwrócił jej nieśmiało uwagę, nieco niezgrabnie, lecz z dobrego serca widząc jak ściągnęła jeden ze słoi z półki wypełniony chińską kąsającą kapustą i wydawała być zdecydowaną na zakup tejże - Niech pani potrząśnie. Jak się poruszy to znaczy, że jest jeszcze świeża i po tej cenie się opłaca. Jak się nie rusza to nie warto - ośmielił się wyjaśnić choć widać było, że z powodu tej śmiałości czuł się nieco zakłopotany oraz chciał się wyjaśnić co też zresztą zrobił - proszę mi wybaczyć. Nie chciałem się wgryzać, lecz sprawiała pani wrażenie nieco przytłoczonej i zgubionej. Chciałem pomóc - uśmiechnął się nieco niezręcznie, uprzejmie, a w każdym jego słowie dźwięczał silny rosyjski akcent zniekształcający jego angielszczyznę.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Artur Longbottom to lama

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime13.05.19 21:32

Gwen wetknęła za ucho mokry kosmyk włosów, który przylepił się jej do twarzy, sięgając jednocześnie po jeden ze słojów, chcąc właściwie tylko przyjrzeć się jego zawartości. Gdy usłyszała dobiegający z boku, nieznajomy głos odwróciła się odrobinę nerwowo. Wprawdzie zdawała sobie sprawę z obecności mężczyzny, ale nawet nie przeszło jej przez myśl, że ten zechce się do niej odezwać.
Gdy pierwsze zdziwienie minęło na zaskoczonej twarzy Gwen pojawił się miły uśmiech. Brązowowłosy mężczyzna był wyraźnie nieco zakłopotany, mimo że w oczach malarki właściwie nie miał ku temu powodu. Nie zachowywał się przecież w żadnym razie niemiło, czy nietaktownie.
Och, tak? – Potrząsnęła słoikiem niezbyt gwałtownie, nie chcąc wypuścić go z wciąż nieco wilgotnej od deszczu dłoni. – Chyba się nie porusza – powiedziała, odkładając chińską kąsającą kapustę na jej miejsce.
Właściwie gdyby nie podpis przyklejony do regału nawet nie wiedziałaby, co to jest: nigdy nie była najlepsza z zielarstwa. Teraz nawet nie wiedziała do końca dlaczego nie interesowała się tym w szkole. Przecież lubiła przyrodę, zielarstwo powinno być czymś fascynującym, czyż nie? W każdym razie ten przedmiot w Hogwarcie po prostu jakoś jej umknął i jej wiedza związana z roślinami była nikła, żeby nie powiedzieć – żadna.
Ojej, nic się przecież nie stało, przeciwnie, bardzo dziękuję za radę! – Zmarszczyła brwi, nieco zatroskana, wciąż z przyklejonym do twarzy, grzecznym uśmiechem. Nie chciała przecież, aby nieznajomy czuł się w jej towarzystwie nieswojo. – Nie znam się na roślinach, sama bym nie wiedziała. Wzięłam tylko na chwilę, bo ciekawie wygląda. Właściwie szukam raczej zwierzęcych ingerencji, bo o tym przynajmniej cokolwiek wiem – powiedziała, zerkając na trzymany w ręce zwitek.
Nietypowy akcent mężczyzny zwrócił uwagę Gwen, jednak rudowłosa uznała, że chyba niegrzecznie byłoby to pokazywać. Przecież nic jej do pochodzenia Dolohova. Widziała go pierwszy i być może ostatni w życiu, a nieznajomy i tak był już wystarczająco zakłopotany.
Muszę znaleźć kilka drobnych rzeczy… – dodała, rozglądając się po półkach, spoglądając to na nie, to na zapisany pergamin. – Ostatnio jak przyszłam tu nieprzygotowana to okazało się, że połowa ingrediencji do niczego mi się nie przyda, żaden ze mnie wielki alchemik, chciałam sobie wtedy tylko przypomnieć podstawy – wyjaśniła, mówiąc zupełnie swobodnie i naturalnie, nie do końca przejmując się tym, że nieznajomego jej jakże poruszająca historia może niekoniecznie obchodzić. Właściwie chyba miała nadzieję, że dzięki drobnemu słowotokowi nieznajomy poczuje się nieco pewniej.
A pan? Szuka pan czegoś konkretnego? – spytała po chwili, orientując się, że nie powinna chyba tak bardzo skupiać się na sobie.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
Valerij Dolohov

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 33
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime13.05.19 23:27

Nie należał do osób które się wychylały. Już samo to, że czaił się po kątach czekając aż nadmiar ludzi odejdzie od interesujących go witryn zamiast zwyczajnie pójść i wziąć to czego chciał o czymś świadczyła. Nie chciał zawadzać, ani być tym który zawadza. Nie wchodził więc stojącej obok czarownicy. Nie był jednak głuchy, nie mógł powstrzymać uciekającego po słoikach, czy podłodze spojrzenia, które co chwila zatrzymywało się na czarownicy. Szacując odległość, czy też zauważając jak zerka to na listę, to na słoje, to coś waży w rękach, to zaraz mruczała rozważania pod nosem. Właściwie to ostatnie zachęciło go by ją zaczepić. W jego oczach nie jawiła się jak ktoś doświadczony, a on był dobrodusznym człowiekiem. Postanowił więc sprzedać jakąś radę, a gdy to zrobił nie mógł nie odnieść wrażenia, że cała ta scena była dziwna zaś on sam zachował się nienaturalnie. Poczuł się trochę kanciaście. Przez chwilę bo dziewczyna okazała się wdzięczna i entuzjastycznie nastawiona do jego słów.
- Roślinne ingrediencje, te powszechniejsze, mające być uzupełnieniem serca eliksiru polecam kupować na bazarach warzywnych lub z przyprawami. Często nie odbiegają jakością, a jak już to są nieraz tańsze o połowę - uniósł brwi ściszając głos na koniec do niemalże konspiracyjnego szeptu ośmielony jej uprzejmą naturą.
- Planuje pani warzyć jakieś eliksiry z natury bojowych? - spytał otwarcie nie mając nic złego na myśli. W dziedzinie tych eliksirów znajdowało się dużo mikstur zwyczajnie użytkowych, praktycznych nie mających ściśle wojennego zastosowania. Niestety wprowadzona ogólna systematyka posiadała dość okrutne nazewnictwo niosące często wyłącznie pejoratywne nacechowanie dla tej dziedziny alchemii - może mógłbym pani coś doradzić - wyjaśnił motywację kryjącą się za zadanym wcześniej pytaniem. Zaraz potem w jego oczach roziskrzyły się ogniki dzieciecej radości, kiedy słuchał o tym że dziewczyna w zasadzie ćwiczyła, dopiero wspinała się w alchemicznej sztuce. Przypomniał sobie wówczas siebie samego kiedy zaczynał toczyć miłość ze swą pasją.
- Och, sam pamiętam też tak mówiłem, że tylko ćwiczę, a teraz...? Teraz, droga pani, nie jestem w stanie wyobrazić sobie dnia bez przygotowania jakiegoś eliksiru. To bardzo wciąga. To uczucie, gdy się udaje - zaplótł ręce za plecami uśmiechając się nieco śmielej - Bardzo wdzięczna do praktyki stopniowania sobie trudności jest magia lecznicza. Przykładowo poleciłbym studium nad płatkami ciemiernika. Jedna roślinna ingrediencja, a można przyrządzić na trzy sposoby, tworząc trzy rodzaje eliksirów o różnym stopniu trudności. Tylko w takim przypadku musiałaby się pani otrzeć nieco o roślinne ingrediencje. Mimo wszystko alchemia tego rodzaju na tych się opiera - podłapał jak ryba zanętę słowotok rudowłosej momentalnie odnajdując się w temacie, który potem toczył samodzielnie dalej. Ostatnie pytanie sprawiło, ze uciekł spojrzeniem w miejsce przy którym wciąż krzątał się nadmiar ludzi. Co miał odpowiedzieć?
- Trochę tak, trochę nie. Można powiedzieć, ze szukam inspiracji


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Artur Longbottom to lama

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime14.05.19 0:55

Zaśmiała się cicho, słysząc szept mężczyzny.
Tylko chyba najpierw musiałabym o nich więcej poczytać – przyznała, drapiąc się po głowie w zamyśleniu. – Naprawdę niewiele wiem o ziołach, a takie miejsca jak te może są droższe… ale raczej pewne. Na bazarach chyba chętniej próbują oszukiwać – zauważyła.
Wzięła głęboki oddech, próbując w międzyczasie złożyć sensowną odpowiedź, jednak po prostu nie znalazła dobrych, eleganckich słów. Mimo pewnego talentu i drobnych umiejętności była przecież laikiem bez wielkich aspiracji co do alchemii.
Właściwie to może… nie wiem. Wypisałam sobie kilka serc potrzebnych do jakiś łatwych mikstur, tak po prostu. Miałam kilkuletnią przerwę w warzeniu… Muszę sobie po prostu porządnie przypomnieć, jak się to w ogóle robiło. Ostatnio na kilka prób wyszedł mi jeden. I to też nie do końca, dziwnie wygląda, nie jestem pewna czy coś z niego wyjdzie – tłumaczyła. Znała oczywiście rozróżnienie eliksirów, ale naprawdę nie zwracała na nie chwilowo większej uwagi. Nie szukała efektu, a możliwości ćwiczenia swoich umiejętności.
Dziewczyna zacisnęła na chwilę wargi. W jej oczach coś błysnęło; wzrok przeniósł się na chwilę na karteczkę, aby po chwili jej dłoń powędrowała ku jednej z półek.
O, włosie akromantuli, to chyba mogłoby mi się przydać, mogę chyba nawet kilka wziąć – powiedziała, ni to do mężczyzny, ni to do siebie.
Wysłuchała grzecznie słów Dolohova, uśmiechając się ciepło. Lubiła słuchać o pasjach innych; to było niezwykłe, jak cudownie ludzie potrafili ładnie mówić o tym, czym się zajmowali.
Och, owszem, wciąga. Jak rozumiem, zajmuje się pan alchemią zawodowo? Ja właściwie chyba aż takich aspiracji nie mam…  Właściwie mimo wszystko bardziej wolę sztukę, to w tym zawsze szło mi najlepiej. Ale skoro mam możliwość, by być w stanie tworzyć eliksiry… to głupio byłoby to zostawić. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka umiejętność się przyda, a przecież nie mogę w kółko robić tego samego – wyjaśniła swoje motywacje. – Magia lecznicza to bardzo ciekawa dziedzina, ale nigdy nie poznałam nikogo, kto mógłby mi trochę jej pokazać… ale kto wie, może kiedyś uda mi się podążyć za pana radą.
„Inspiracji…”, ech, w tę pogodę trudno było ją znaleźć. Deszcz, który trwa tydzień potrafi zmotywować do tworzenia nostalgicznych i smutnych tworów, jednak po kilku tygodniach właściwie nieustającej burzy Gwen czuła, jak powoli opuszczają ją wszelkie twórcze siły. Oczywiście cały czas coś robiła – nie potrafiła wysiedzieć bezczynnie w domu – ale miała wrażenie, że wszystkim pracom, które aktualnie tworzyła brakowało jakiegokolwiek polotu.
W ostatnich tygodniach chyba wszystkim o nią coraz trudniej – powiedziała, wędrując wzrokiem za spojrzeniem alchemika, jednak nie analizując dokładniej tego, co zobaczyła. W końcu to był tylko regał przy którym stało kilka osób, a raczej otwartej na ludzi Gwen absolutnie nie przeszło przez myśl, że klienci apteki mogą w jakikolwiek sposób przeszkadzać Dolohovi.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
Valerij Dolohov

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 33
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime11.06.19 23:03

- To już zależy - uśmiechnął się nieco chytrze mając minę jakby wiedział o czymś o czym inni nie wiedzą i po części była to prawda - Od tego, czy będzie się pani obnosić że potrzebuje pani tego czy tamtego do czegoś więcej niż herbaty lub składników na zupę. Zapewniam, że mało który sprzedawca na Brick Lane Market będzie zawracał sobie tym głowę, a na pewno mniej niż właściciel sklepu który zdaje sobie sprawę z alchemicznej wartości niektórych składników - wyjaśnił na spokojnie, a może bardziej opowiedział nie chcąc brzmieć tak jakby ją zmuszał czy przekonywał na siłę. Bardziej sprzedawał ciekawostkę lub rozwiązanie dla kogoś kogo kieszeń była lżejsza. Nie chciał tego też wprost mówić by przypadkiem osoba na przeciwko nie uznała, że uważa ją za biedna bo tak też przecież nie było. Widział w niej początkującego i może to dobrze, że za swoje pierwsze źródło ingrediencji ma droższe, lecz bardziej rzetelne źródło - Chociaż skoro dopiero pani odświeża i ćwiczy receptury to to miejsce jest faktycznie dobrym wyborem. Na początek - przyznał ciesząc oczy, a potem uszy problemami typowymi dla młodych alchemików. Przypominały mu się wówczas jego własne początki, wloty oraz wybuchy - te niekontrolowane i niechciane.
- Może mógłbym doradzić i rozwiać pani wątpliwości? Wydaje mi się, że byłbym  w stanie rozwiać pani wątpliwości, gdybym poznał więcej szczegółów. To nie byłby kłopot - zapowiedział też od razu by dziewuszka nie odniosła wrażenia, że byłoby to dla niego zobowiązanie - proszę uznać to za grzeczność między alchemikami - uśmiechnął się delikatnie - a i jakby chciała pani poćwiczyć coś prostego to polecam eliksir gacka oraz kociego wzroku. Mogłaby pani użyć do nich nawet tych serc które ostatnio nieopatrznie zakupiła bo te eliksiry nie dość że proste to tolerują jako serce każdą ingrediencję, która ma odpowiednio dużo magicznej mocy by za takie w ogóle uchodzić - przypomniało mu się kiedy to po głowie chodziła mu próba rozwiązania zmartwienia kobiety z powodu źle popełnionego ostatnio zakupu. Tak, ciągle o tym myślał. Rozwiązywanie problemów było poniekąd jego pasją jako naukowca. Nie robiło mu to różnicy czy dotyczyły codzienności, czy problematyki życia oraz śmierci.
- Poniekąd można powiedzieć, że tak. Bardziej samodzielnie ją zgłębiam. Dla siebie - uściślił nie chcąc za bardzo utożsamiać się z pracą dla ministerstwa bądź kogokolwiek innego. Sam sobie był panem. Kiedy dziewczyna zaczęła się przed nim otwierać dzieląc się z nim swoimi zainteresowania nie mógł nie poświecić jej uwagi. Widać było, że podchodził na powiązane do pasji oraz obaw - Czemu by nie połączyć jednego i drugiego? Skoro jest pani artystką alchemia to najciekawszy kompan, jakiego mogłaby pani poszukiwać. Mając wiedzę o jednym i drugim mogła by pani stworzyć coś innowacyjnego - nowy rodzaj farby lub podkładu o jakichś unikalnych właściwościach oraz efekcie - tymi słowami chciał ją pocieszyć by nie musiała smutnieć na myśl o tym,że któregoś dnia musiała porzucić to czym się pasjonowała na rzecz myśli, że nie można robić w kółko tego samego. Jego zdaniem można było, lecz to wcale nie musiało oznaczać stagnacji ani monotonii


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Artur Longbottom to lama

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime12.06.19 12:57

Nie dało się ukryć, że Valerij miał racje i to, co mówił, było właściwie absolutną oczywistością. Dobrze jednak, że zwrócił na ten fakt uwagę Gwen, która prawdopodobnie w trakcie wycieczki po składniki mówiłaby głośno i wyraźnie po co kupuje dane ingrediencje. Nie miała przecież w zwyczaju ani oszukiwać, ani ukrywać tego, co robi, dlatego sama mogłaby o tym nie pomyśleć.
Jeśli tylko pogoda się trochę poprawi spróbuję poszukać składników w innym miejscu, choćby z ciekawości – obiecała. – Ale na razie… ech, nie wyobrażam sobie chodzenia w taką pogodę po targowisku. To dość czasochłonne, a ten deszcz w ostatnim czasie jest okropny, nie sądzi pan? I jeszcze na dodatek te burze…
Wychodzenie na zewnątrz od początku listopada potrafiło być przecież wręcz śmiertelnie niebezpieczne, szczególnie jeśli do okropnej pogody dodało się kapryśne anomalie. Gwen miała wrażenie, że od kiedy zaczęły się te deszcze to na ulicach widzi jeszcze więcej mugoli borykających się z losowymi transmutacjami czy wybuchami magii i wcale jej się to nie podobało.
Machnęła ręką, słysząc propozycje mężczyzny. Może zapewniał ją, że to nie kłopot, ale przecież naprawdę się nie znali. I tak już jej pomógł, nie chciała wymagać od niego niczego więcej.
Próbowałam tworzyć eliksir ochronny… i niby wyszedł, ale coś mi w nim nie pasuje. Na razie trzymam go w fiolce, może jeśli będę koniecznie musiała go użyć to jednak zadziała, ale właściwie… no wie pan, zrobiłam go, by ćwiczyć, a nie używać. – Wzruszyła ramionami. – Najwyżej jeśli uzbiera mi się trochę niepotrzebnych eliksirów to po prostu komuś je przekażę… czy coś.
Szkoda było przecież je wyrzucać, ale z drugiej strony Gwen naprawdę nie miała pojęcia, kiedy mogłaby taki eliksir bojowy wykorzystać; przynajmniej na razie nie bywała przecież w sytuacjach wymagających wsparcia płynącego z alchemii. Była malarką, nie aurorem i raczej nie miała zamiaru tego zmieniać.
Podrapała się w głowę.
Chyba próbowałam robić eliksir kociego wzroku, ale mi nie wyszedł – powiedziała. A może to był kociego kroku? Nie pamiętała już dokładniej, te nazwy były zbyt podobne do siebie. – A eliksir gacka sprawdzę, dziękuję za propozycję. – Uśmiechnęła się ciepło.
Dolohov naprawdę brzmiał bardzo rozsądnie. Właściwie czemu nie miałaby spróbować kiedyś czegoś takiego stworzyć? To na pewno pomogłoby wielu artystom, a jej samej ułatwiłoby pracę… i może zapewniło stały przychód? Dla malarza, który nigdy nie wiedział, ile galeonów zasili jego kieszeń to byłoby naprawdę coś.
Ale chyba jeszcze długa droga przede mną, nim w ogóle będę w stanie podjąć jakiekolwiek próby tego typu – stwierdziła. – Ale kto wie, może kiedyś naprawdę uda mi się odmienić malarski rynek? – Zaśmiała się cicho, widząc przed oczami siebie jako właścicielkę jakiejś firmy produkującej innowacyjne produkty. Przynajmniej w tej chwili taka wizja wydawała jej się przynajmniej odrobinę absurdalna.
Zorientowała się, że właściwie rozmawia z mężczyzną od dłuższej chwili, a nawet mu się nie przedstawiła. Co za nietakt! Wyciągnęła więc rękę w jego stronę.
Właściwie Gwen Grey jestem, miło pana poznać. – Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
Valerij Dolohov

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 33
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime02.07.19 16:46

On właściwie średnio wyobrażał sobie jakiekolwiek wychodzenie poza pracownie. Ciężko jednak było to komukolwiek powtórzyć bez wychodzenia na jakiegoś pokroju dziwaka.
- Doskonale panią rozumiem. Ja szczęśliwie mam w posiadaniu pełnego energii bratanka, który w razie konieczności drobniejszych sprawunków jest gotowy przepłynąć i sztormowe morze w drodze na bazarek o ile trudy te zostaną opłacone słodyczem. Dzieci nie znają pojęcia złej pogody - zapowiedział żartobliwie z nieco rozczulonym spojrzeniem kiedy to przywołał nie tak dawne wspomnienie hałasującego po domu Antonina, którego matka groźbą próbowała utrzymać go w domu pomimo deszczowych dni. On sam zresztą z bratem nieraz spędzał całe dnie na lodowej pustyni wracając do domu nie z powodu odmarzających palców, a matki wołającej na obiad - Mam nadzieję, że wyrośnie z tego później niż ja - podsumował będąc wyraźnie w dobrym nastroju nie spodziewając się kompletnie po sobie, że chcąc uzupełnić zapasy ingrediencji przyjdzie mu uciąć swobodna pogawędkę o niczym. No prawie. Bo przecież temat alchemii nie był takim byle czym!
- O... - uniósł nieco brwi wyżej - Nie lepiej by sprzedać? Ten nadmiar? To znaczy...jeżeli nie wie pani co robić z nadmiarem eliksirów to wiem, kto by mógł je zakupić lub wymienić się za ingrediencje nawet jeśli nie posiada pani licencji. Stawki są naturalnie niższe, lecz zawsze to jakoś łatwiej potem człowiekowi jak pojawią się niespodziewane wydatki. Zwłaszcza w takich czasach - bez licencji nie można było oficjalnie handlować eliksirami. Nie oznacza to jednak, że tak właśnie często się nie robiło. On sam znał ludzi i poniekąd właściwie widział w tej niespodziewanej znajomości korzyść w możliwości uzupełnienia braków w rycerzowym składziku. Nie chciał jednak naciskać by nie wyjść na nachalnego. Dał więc czarownicy informację o takiej możliwości.
Słuchał czarownicy i jej wątpliwości, niepewności. Było to w pewien sposób przyjemne doświadczenia. Tym bardziej kiedy sobie myślał o tym, że z piętnaście lat temu był na tym samym etapie co ona, a teraz zapewne nie raz mógłby zawstydzić wiedzą co bardziej wykształconego pod sztandarem ministerialnych broszurek i alchemicznych pozwoleń.
- Valerij, Valerij Dolohov - zaczął z lekką niepewnością, lecz otwartość dziewczyny sprawiła, że z lekkim opóźnieniem lecz przyjemnością uścisnął jej rękę zastanawiając się czy przypadkiem chwilę wcześniej nie dotykał jakiejś ingrediencji o nieprzyjemnym zapachu. Ale raczej nie.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Artur Longbottom to lama

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime03.07.19 20:52

Gwen zaśmiała się ciepło, słuchając opowieści o krewnym alchemika.
Oj, nie znają – przytaknęła. – Ale ma pan szczęście w takim razie. Nie każdy ma aż takie wygody w domu – zauważyła.
Rudowłosa właściwie bardzo lubiła dzieci. Gdyby było inaczej, nie uczyłaby przecież Heatha rysunku. Do zadawania się z pięciolatkiem potrzeba była w końcu spora dawka cierpliwości. Gwen jednak jak na razie nie zastanawiała się raczej nad swoją przyszłością w tym względzie. Była artystką, a życie artysty nie było zbyt stabilne i pozostawiało wiele znaków zapytania. Poza tym w magicznym świecie trwała wojna. Dziewczyna nie chciała zaś, aby jej potomstwo wychowywało się w tak nieprzyjemnej, przesiąkniętej nienawiścią i lękiem, atmosferze. W tej chwili kwestia zakładania rodziny wydawała się Gwen odległa i dość nierealna.
Pan szybko dorósł? – spytała dla potrzymania rozmowy. – Czasem tak bywa… Moja koleżanka, Veronica, mając osiem lat porzuciła już lalki, uznając to za dziecinne. A ja je zbierałam jeszcze po pójściu do Hogwartu… Różnie to bywa.
Wolała nie wspominać, że Veronica przez te kilka lat bezustannie się z niej śmiała, aby potem zrobić wielkie oczy, gdy okazało się, że jej niezbyt bogata koleżanka idzie do prywatnej szkoły. Prywatnej i najlepszej w całej Wielkiej Brytanii – jak mówili o Hogwarcie rodzice Gwen. Nie mijali się z resztą bardzo z prawdą. Gwen właściwie do dziś nie wiedziała, kto jest właścicielem szkoły magii: ktoś prywatny czy może Ministerstwo Magii? A może w magicznym świecie to działało w ogóle zupełnie inaczej?
A tak można? – spytała, odnośnie samej sprzedaży. – Pomyślę. Przejrzę rzeczy, jeśli coś znajdę to mogę się z panem skontaktować? Gdzie w razie czego wysłać sowę? Zawsze lepiej znać kogoś z branży, wie pan, jacy są ludzie… – powiedziała z delikatnym uśmiechem. – Och, przy malarstwie takie zdarzają się cały czas. Szczególnie, jak się jest takim niezdarą jak ja i często zupełnym przypadkiem psuje się jeszcze nieodpakowane płótna.
Tak jak ostatnio, gdy kupiła nowe materiały i zalała je źle dokręconą farbą. Ech, przez ten deszcz za bardzo śpieszyła się do domu.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
Valerij Dolohov

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 33
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime05.07.19 0:28

Splótł dłonie za plecami i lekko uniósł się na palcach by w drugiej sekundzie stuknąć męskim obcasem trzewików o drewnianą podłogę. Uśmiechnął się ciepło. Tak, miał szczęście i rodzina właśnie nim była. Może jego rodzice nie byli stereotypem baśniowej rodziny z typowym ciepłem oraz troską. Otaczali go nią na swój sposób. Dbali by niczego mu nie zabrakło - jedzenie, ubrania, wykształcenie. Ponadto ojciec nauczył go czym jest rodzina, tego jak istotna jest, jak silne są więzi krwi sprawiając, że był zżyty w sposób wyjątkowy z braćmi. Napawało go to siłą oraz dumą.
- Dostatecznie szybko by w jego wieku próbować targować się o knuty z ojcem - wyjaśnił, a lekki, żartobliwy ton wciąż się go trzymał. Utrzymywał się kiedy słuchał o przyjaciółce czarownicy - Osobiście uważam, że nie da się dorosnąć. Nie ma przecież żadnej konkretnej granicy wieku, nie istnieje żaden spis czynów czyniący dorosłym, wszystko jest subiektywne, niejednoznaczne... - czy stulatek ze smoczkiem w ustach był dorosły, czy posadzenie drzewa? Spłodzenie syna oraz wybudowanie domu czyniło dorosłym? Czy w oczach rodziców kiedykolwiek ktokolwiek mógł dorosnąć...? - możemy tylko wyrastać. Z zabawy lalkami...- uniósł brwi odwołując się do wspomnianej przyjaciółki - ...z ciągnięcia dziewczyn za warkocze, z kremowego piwa, szukania wieczornych zabaw na mieście. Możemy piąć się tylko w górę - bo nie było żadnego ograniczenia. Tak uważał, tak postrzegał świat. Możliwy był tylko rozwój będący dla każdego czymś indywidualnym. Dorosłość sama w sobie nie istniała, była sztucznym pojęciem którym ludzie sami się ograniczali - Przepraszam, mam nadzieję, ze nie brzmiałem zbyt...rozdmuchanie - lekko się zakłopotał nie chcąc wyjaśnił na zbyt pretensjonalnego.
- Nieoficjalnie. Do nieoficjalnego obrotu potrzebna jest licencja alchemiczna. Tak jak do bycia nauczycielem dyplom, a krawcową zakład. Jednak zdarza się, że nawet uczniowie starszych klas udzielają korepetycji, a sąsiadka zajmująca się na co dzień domem za sykla zaceruje ulubione spodnie. Wybór należy do pani - starał się podejść do sprawy dyplomatycznie pozostawiając decyzje sumieniu dziewczyny bo broń Merlinie - nie zamierzał jej nagabywać.
- Wystarczy, że zaadresuje pani sowę na magiczną część Lodynu, a sowa powinna bez większych trudności trafić - zapewnił ją wiedząc, że jest jedynym Valerijem Dolohovem zamieszkującym na stałe w Londynie. Nie chciał jej płoszyć swoim adresem zamieszkania. Nokturn kojarzył się źle, a i zwyczajnie nie podawał go też obcym, a dziewczyna pomimo wywarcia dobrego wrażenia nim właśnie była.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Artur Longbottom to lama

Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apteka Sluga i Jiggersa   Apteka Sluga i Jiggersa - Page 6 I_icon_minitime07.07.19 13:51

Nie potrafiła się nie uśmiechać, gdy Valerij do niej mówił. W głosie tego człowieka było tyle przyjemnego ciepła, że Gwen właściwie mogłaby słuchać go godzinami, gdyby tylko miała na to czas. Przeszło jej przez myśl, że chętnie zobaczyłaby się z nim ponownie. Czy jednak uda się przełożyć pojedyncze spotkanie na relacje? Nie raz jej się to już zdarzyło, owszem, ale i tak większość poznawanych na ulicy osób zapominała po chwili o istnieniu panny Grey. W drugą stronę też to trochę działało, choć rudowłosa częściej rozpamiętywała takie spotkania.
Nie, nie skądże – odpowiedziała, śmiejąc się ciepło. – To brzmi… całkiem mądrze – przyznała, kiwając głową. Valerij naprawdę wydawał się nieco nieśmiałym, ale bardzo mądrym człowiekiem.
Pokiwała głową. Właściwie mężczyzna znów miał racje. Gwen nie miała przecież żadnych pozwoleń na nauczanie, a pokazywała Heathowi jak rysować. Johnatana też „uczyła” rzeźby. Wydawane przez uczelnie dokumenty nie były więc zawsze wyznacznikiem, przynajmniej dopóki nie mówiło się o tym głośno. Ciekawe, czy magiczna policja mogłaby jej coś zrobić za nauczanie Macmillana? Miała nadzieję, że nie.
Pomyślę – powiedziała z uśmiechem. Musiała się jeszcze nad tym zastanowić, chociaż już sama wizja ponownego spotkania pana Dolhova wydawała się jej czymś miłym. Dlatego choćby z tego powody byłaby gotowa zgłosić się do niego z „niepotrzebnymi” ingrediencjami.
Przygryzła na chwilę wargę.
Jest pan pewny? Varda chyba powinna sobie poradzić, ale ta pogoda… – mruknęła.
Chwilę później Gwen wybrała ostatecznie składniki, które miała zakupić, podziękowała nowo poznanemu alchemikowi i ruszyła do kasy, aby zapłacić. Ale się zagadała! Betty pewnie umiera już z niecierpliwości. Dziewczyna nie wątpiła, że przywita ją mieszkanie śmierdzące psimi odchodami. Ale cóż, tak wyglądało wychowywanie szczenięcia. Nie miała zamiaru na to narzekać, skądże. Mały szczeniak wnosił do jej życia wiele radości i teraz nie wyobrażała już sobie życia bez niego. Miała jednak nadzieję, że ten okres brudzenia w domu szybko minie. Mimo wszystko, to nie było nic miłego.
Gdy zapłaciła, ponownie założyła na głowę kaptur, ruszając do domu. Przynajmniej udało jej się poznać kogoś nowego: to zawsze miły akcent w tak zimnych, burzowych czasach.

| z/t x2





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
 

Apteka Sluga i Jiggersa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19