Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Apteka pana Mulpeppera
AutorWiadomość
Apteka pana Mulpeppera [odnośnik]10.03.12 22:58
First topic message reminder :

Apteka pana Mulpeppera

★★
Na parterze jednej z większych mieszkalnych kamienic Nokturnu swe miejsce ma malutka apteka; apteka jednak niezwyczajna, nijak nie przypominająca tych znajdujących się na Pokątnej. Przekrzywiony, przypalony dawien dawno szyld smętnie zwisa nad wąskimi drzwiami, drobnymi oknami przybytku; koło wejścia stoją beczki pełne magicznych ingrediencji niezbędnych do stworzenia jakiegokolwiek eliksiru. Jeśli jednak klient potrzebuje czegoś szczególnego, czegoś niespotykanego - przekroczyć musi próg sklepu, gdyż dopiero tam, we wnętrzu, znaleźć można prawdziwe skarby; skarby nielegalne, zakazane przez Ministerstwo Magii. Poustawiane na zakurzonych regałach, zamknięte w słojach i słoikach, beczułkach i pudłach, czy zwieszające się nawet z sufitu, potęgują tylko odczucie klaustrofobii. Starszy czarodziej, będący właścicielem przybytku, wiecznie krząta się w tą i w tamtą, przygarbiony, odziany w łachmany, w odbarwionej eliksirami ręce trzyma drobną lampę o lodowato niebieskim świetle. Czego to jednak nie można znieść, by pozyskać niezbędny do otrucia wroga jad, by znaleźć w końcu rzadkie składniki niewiadomego pochodzenia?
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Apteka pana Mulpeppera - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Apteka pana Mulpeppera [odnośnik]21.12.20 13:28
Nigdy nie był osobą, która chciałaby cokolwiek innym ułatwiać. Zawsze nieufny, małomówny, a gdy już się odzywał, wypowiadał się z silnym, niemieckim akcentem, który ponoć nie jednemu Anglikowi sprawiał kłopoty w zrozumieniu jego słów. I nie miał zamiaru zmieniać swojej postawy choć na chwilę, obojętny na ludzkie istnienia oraz ludzkie emocje. W zasadzie gdyby to od niego zależało, zapewne sam wybił by praktycznie cały świat, tylko po to, by nie musieć przeprowadzać rozmów takich, jak ta.
Kiwnął jedynie głową na słowa, dotyczące starego aptekarza, z którym najwidoczniej będzie musiał zamienić kilka słów przy kolejnej wizycie. Owoc tej współpracy zależał od obu stron, a zdaniem Austriaka jedna z nich wyjątkowo dziś zawiodła.
Dopiero imię dziewczyny sprawiło, że coś w głowie szmalcownika zaświtało, przywodząc do głowy wspomnienie zdjęcia, jakie kiedyś otrzymał sową, gdy jeszcze przyszło mu pojawiać się w Anglii raz na jakiś czas, większość czasu spędzając w rodzinnej rezydencji pod Wiedniem.
- Daisy? Jego wnuczka? - Dopytał, unosząc z zaciekawieniem brew ku górze. No proszę, jaki to los bywa przewrotny. - Czyli jednak się znalazłaś. Byłem jednym z tych, których Twój dziadek prosił o pomoc w odnalezieniu Cię. Nawet po za granicami Anglii. - Mruknął, nie pewien czemu w ogóle dzielił się z nią podobną informacją. Nie zależało mu, aby wiedziała. Tym bardziej nie zależało mu na możliwym wzruszeniu dziewczyny bądź jakichkolwiek ochłapów wdzięczności. Chyba zwyczajnie chciał zagłuszyć możliwą ciszę, jakoś przyspieszyć czas, który przyjdzie mu spędzić na oczekiwaniu na swoje zamówienie. Z dłońmi założonymi na szerokiej piersi obserwował, jak dziewczyn krząta się za ladą w poszukiwaniu wspomnianego wcześniej zamówienia.
- Bo nim jestem. Obowiązki zawodowe. - Odpowiedział krótko oraz lakonicznie, jak to z resztą miał w zwyczaju. Nie zgłębiał się w szczegóły, nie obwieszczał całemu światu że oto on jest jednym z ministralnych szmalcowników pewien, że taka informacja mogłaby mu jedynie przysporzyć kłopotów. - A Ty wyglądasz, jakbyś rzadko tu bywała. Dawno wróciłaś? - Dodał, znudzony czasem oczekiwania na swoją paczkę oraz niedogodnościami, z jakimi przyszło mu się teraz mierzyć.


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Apteka pana Mulpeppera [odnośnik]18.01.21 21:20
Naprawdę się nie spodziewała, że pomimo solennych zapewnień starszego mężczyzny, że o tej godzinie nikt praktycznie się nie zjawia - ktoś jednak się zjawi. Tym bardziej, że krótka chwila, której miało go nie być rozciągała się już po nad trzydzieści minut. Jeśli tak dalej pójdzie, to mogło zrobić się naprawdę nie tak. Bo Daisy, a może raczej Justine, naprawdę nie potrafiła do końca odnaleźć się w sklepie. Posiadała co prawda podstawową wiedzę, jeśli szło o ingrediencje, ale na eliksirach właściwie nie znała się wcale. Pół biedy, że większość z nich była starannie opisana. Problem robił się w przypadku takim jak teraz - kiedy szło nie o pojedynczą rzecz, a o konkretne zamówienie. Które - podobno - gdzieś tu się znajdowały. A sam klient wcale nie ułatwiał sprawy, zwłaszcza, że już samo wyciągnięcia z niego jakichkolwiek danych, które pozwoliłyby jej namierzyć paczkę, nie wyszły na światło dzienne łatwo, czy też przyjemnie. Z ulgą przyjęła że w ogóle, dostrzegając dość wyróżniający się akcent, którego wcześniej właściwie nie było danej jej usłyszeć. Stojąc na stołku, przewracając kolejne przygotowane zamówienia przerwała na chwilę, by spojrzeć na niego ze swojej pozycji, lokując na należącej do mężczyzny sylwetce tęczówki.
- Dokładnie ta. - potwierdziła, unosząc łagodnie kąciki ust ku górze, by zaraz odwrócić głowę skupiając się znów na wnętrzu szafki. To kłamstwo nie było trudne i ten fakt chyba nawet ją trochę przerażał. Ale musiała grać rolę, której się podjęła. Powoli budując swoją tożsamość na nowo, znajdując i poznając kolejne jednostki. I może łaskawie odnajdując tą paczkę. Zaczęła się zastanawiać, czy dziadek na pewno ją przygotował. Po pozostawało jej już tylko ostatnie z miejsc, które wskazał przed wyjściem - nie wyglądało na duże, więc jej nadzieja na odnalezienie paczki znacząco zmalała. - Znalazłam. - potwierdziła, zeskakując ze stołka i przesuwając go na bok. Zatrzymała się w pół gestu, słysząc kolejne zdanie padające z ust mężczyzny. Uniosła na niego spojrzenie przez chwilę milcząc. - Nie byłam aż tak daleko. - przyznała po krótkiej chwili prostując się i nie przerywając kontaktu wzrokowego. Przez chwilę zastanawiała się, czy dodać coś jeszcze, jednak zrezygnowała, nurkując do kolejnej szafki. Ostatnia szansa. Jeśli nie tutaj, to będzie krucho, bo mężczyzna nie wyglądał na zadowolonego - czy też cierpliwego.
Odetchnęła z ulgą, kiedy opisana w odpowiedni sposób papierowa torba w końcu pojawiła się przed jej spojrzeniem. Już właściwie straciła wszelką nadzieję. Złapała za torbę.
- Właściwie niedawno. -  odpowiedziała prostując się i wyglądając zza lady. Była zadowolona, że paczka w końcu się odnalazła. - Na koniec kwietnia. - sprostowała jeszcze, chociaż wątpiła, żeby to robiło mu jakąkolwiek różnicę. - Częściej teraz jest pan w Anglii? - zapytała jeszcze, unosząc rękę, żeby postawić na ladzie przed nim brązową torbę. - Proszę sprawdzić, czy wszystko jest. - poprosiła, ponownie unosząc kąciki ust ku górze. Chociaż, to nadal nie był koniec problemów, bo - o zgrozo - pojawiał się kolejny problem. Jak sprawa wyglądała dalej, zapłacił przy zamówieniu, czy powinien teraz? Właściwie to nie wiedziała. Powinna zapytać?



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Apteka pana Mulpeppera - Page 4 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Apteka pana Mulpeppera [odnośnik]28.01.21 15:58
Zielone ślepia uważnie wpatrywały się w dziewczynę, gdy ta rozpoczęła poszukiwania. I naprawdę miał nadzieję, że uda jej się odnaleźć odpowiednie zlecenie. Potrzebował go do swoich spraw, przydałyby mu się podczas polowań, których w najbliższym czasie zaplanował niezwykle wiele. Londyn wymagał oczyszczenia, a on miał zamiar to zrobić… Z powodu idei oraz chorej satysfakcji, jaką przynosiło znęcanie się nad szlamem. Kiwnął głową gdy dziewczyna oznajmiła, że odnalazła odpowiednie zamówienie. Dobrze, bardzo dobrze. Męskie mięśnie rozluźniły się odrobinę, a Friedrich Schmidt wydał z siebie cichy pomruk zadowolenia. Nie miał wiele czasu, jednocześnie nie mając najmniejszej ochoty na to, aby przedłużać pobyt w aptece. Nigdy nie lubił gdy coś szło nie po jego myśli i tym razem tak również było i tym razem, gdy Mulpepper narobił mu problemu, w postaci braku jego obecności.
- On sądził, że możesz. - Mruknął jedynie wzruszając szerokim ramieniem, nie mając większej ochoty na to, aby zagłębiać się w ich rodzinne sprawy… Przynajmniej do momentu, gdy te nie powiążą się ze szlamami bądź mugolami.
Kiwnął głową po raz kolejny, przyjmując do wiadomości to, iż dopiero niedawno odnalazła się u swojego dziadka. I gdzieś w środku zapamiętał, aby przyjrzeć się tej sprawie w wolnej chwili, gdy będzie znudzony mordowaniem… A to zapewne szybko nie nastąpi.
- Całkiem długie wakacje. - Mruknął, wzruszając szerokim ramieniem, choć data jej powrotu wydała mu się odrobinę podejrzana. Z początkiem kwietnia rozpoczęło się sprzątanie Londynu, mimo iż jego jeszcze nie było wtedy na angielskiej ziemi. A może zwyczajnie był przewrażliwiony oraz przeczulony z powodu wykonywanego zawodu? Salazar jeden wie. - Tak często, jak trzeba. - Odpowiedział, wzruszając szerokim ramieniem, niezbyt zadowolony z pytania, jakie mu zadała. Nie przywykł do pytań; nie na Nokturnie, gdzie każdy miał swoje tajemnice i sekrety. Czyżby zapomniała, jak to bywa w Nokturnowym towarzystwie? Czyżby dziadek nie uprzedził ją, jak łatwo stracić tu życie? Pomruk niezadowolenia wyrwał się z jego piersi i już miał coś dodać, gdy ta wyłożyła zamówienie na stół.
Bystre spojrzenie zielonych ślepi powiodło dokładnie po zamówieniu, przeliczając środki oraz specyfiki.
- Wszystko. - Zawyrokował w końcu, po czym wyciągnął kilka monet. - Druga połowa, dziadek będzie wiedział. - Mruknął rzucając monety na blat, po czym zawinął zawiniątko by ruszyć w kierunku wyjścia. - Radzę uważać następnym razem z pytaniami. - Rzucił złowieszczo, nim drzwi zatrzasnęły się za jego plecami. Groził... bądź chciał nastraszyć podlotka, nie był tego w pełni pewien, obie wizje wydawały mu się jednak niezwykle kuszące oraz pociągające. Kto wie, może powinien wpadać tu częściej?


Getadelt wird wer schmerzen kennt Vom Feuer das die haut verbrennt Ich werf ein licht In mein Gesicht Ein heißer Schrei Feuer frei!.

Friedrich Schmidt
Zawód : Szmalcownik
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Weil der Meister uns gesandt Verkünden wir den Untergang.
OPCM : 16
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8774-friedrich-schmidt#261043 https://www.morsmordre.net/t8782-listy-do-friedrich-a#261285 https://www.morsmordre.net/t8783-come-little-mudbloods#261286 https://www.morsmordre.net/f294-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t8784-skrytka-bankowa-nr-2079#261288 https://www.morsmordre.net/t8785-friedrich-schmidt#261289
Re: Apteka pana Mulpeppera [odnośnik]21.02.21 2:37
Odczuła ulgę. Prawdziwą ulgę, kiedy znalazła wspomniane pakunki. Głównie dlatego, że czuła na sobie przeszywające spojrzenie mężczyzny, który lustrował każdy jej krok. Różdżka znajdowała się standardowo w kieszeni, ale ostatnie czego chciała, czy potrzebowała to rozpoczynanie pojedynków w sklepie dziadka - prawie jej dziadka. Mężczyzna niczym nie zawinił by ponieść straty w interesie na który pracował pewnie większą część swojego życia. Rozmowa widocznie też nie kleiła. A właściwie, była jak cierń w boku. Justine nigdy nie miała problemów z rozmowami, jednak kiedy widocznie wyczuwała brak chęci do jej kontynuowania nie naciskała zbyt długo. Krótkie stwierdzenie które padło z jego ust sprawiło, że uniosła spojrzenie na niego, zawieszając na nim ciemne tęczówki, jednak nie skomentowała tego w żaden sposób. Nie bardzo miała jak, nie chciała też zatapiać się zbyt mocno w historię swojego pobytu. Wiedziała, że to odpowiednio utkana historia, ale wolała nie powtarzać jej zbyt wiele razy.
- To nie były wakacje. - stwierdziła krótko, bo daleko im przecież było od tego. Zarówno jej, jak i Daisy. Nie wytłumaczyła się jednak dalej. Mimo wszystko stojący przed nią mężczyzna był obcym. A ona niezmiennie znajdowała się na Nokturnie. Zdawkowa odpowiedź właściwie całkowicie kończyła rozmowę. Czy było do powiedzenia coś więcej?
Ułożyła dłonie na ladzie, kiedy mężczyzna przesuwał wzrok po zamówieniu sprawdzając, czy otrzymał wszystkie zamówione specyfiki. Zebrała pieniądze kiedy te znalazły się na ladzie i kiwnęła krótko głową. Jeśli dziadek będzie wiedział - to cóż, musiała zdać się na to. Ostatecznie, właśnie wypuściła kogoś, kto zapłacił połowę. Ale skoro był stałym klientem wątpiła, żeby chciał się narazić i musieć poszukiwać nowego dostawcy. Kiedy ostrzegające słowa wypadły ku niej z jego ust, mimowolnie jej brew uniosła się ku górze.
- Jak inaczej poznać drugiego człowieka? - rzuciła za nim, nie do końca pewna, czy słowa w ogóle do niego dotarły. Drzwi za nim zdawały się zamknąć ledwie chwilę po tym, jak wypowiedziała ostatnie ze słów. Z ulgą przyjęła pojawienie się dziadka i opuszczenie na dzisiaj apteki. Niby zwykła rozmowa, a jednak uczucie było jakieś... mało przyjemne.

| zt



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Apteka pana Mulpeppera - Page 4 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Apteka pana Mulpeppera
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach