Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
British Museum - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

British Museum - Page 6 Empty
PisanieTemat: British Museum   British Museum - Page 6 I_icon_minitime16.07.16 18:18

First topic message reminder :

British Museum

Każdy obywatel Anglii powinien znać historię swego kraju i dbać o to, by pamięć o niej była wciąż żywa - tyczy się to nie tylko społeczności mugolskiej, ale również czarodziejskiej. Nie dziwi więc nikogo, że najbardziej okazałe muzeum w kraju ma również dwoistą naturę. Magiczna część muzeum doskonale ukryta jest przed niepożądanymi gośćmi, skrywając w sobie sekrety czarodziejskiej przeszłości Anglii. Zaczarowane wystawy przyciągają spojrzenia zarówno młodych, jak i starszych odwiedzających. Bogate zbiory muzeum umożliwiają prześledzenie dziejów danych czarodziejów, wielkich figur w świecie magii czy też wyobrażenie sobie życia zwykłych ludzi na przestrzeni wieków - również w czasach tych lat bardziej strasznych, na których wspomnienie niektórym z czarodziejów wciąż włos się jeży na głowie. Na zwiedzających czekają przewodnicy, gotowi w najdrobniejszych szczegółach opowiedzieć o wszystkim, o co tylko zostaną zapytani. Po muzeum krążą też nieustannie ochroniarze, dbający o spokój i bezpieczeństwo zarówno ludzi, jak i eksponatów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

British Museum - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: British Museum   British Museum - Page 6 I_icon_minitime06.07.19 22:57

Gwen położyła dłoń na biodrze, piorunując Steffena wzrokiem. To znaczy, według siebie piorunując. W praktyce młoda dziewczyna, odziana w niepasujący do niej, poważny strój przewodniczki, próbująca wyjaśnić panu Cattermole, że zachował się trochę niezbyt ładnie…
W każdym razie na Steffanowi nie przeszkadzała jej niezbyt poważna aparycja: wyglądał na faktycznie skruszonego. I słusznie! Tak nie powinien zachowywać się dobrze wychowany człowiek. Absolutnie nie.
Panna Grey nie umiała się jednak długo gniewać. Westchnęła, wysłuchując jego przeprosin i pokręciła głową z politowaniem. Oby Steffen nie próbował robić już nigdy takich podchodów przy kimkolwiek więcej. Być może ta sytuacja go czegoś nauczy? Chciałaby w to wierzyć, choć wiedziała, jak czasem ludziom trudno wybić głupie pomysły z głowy.
– Pomyślę nad tym – powiedziała tylko, nie mając zamiaru z nim teraz dłużej dyskutować. – W tym miesiącu i tak nie mam czasu – dodała, aby zupełnie uciąć rozmowę.
Może kiedyś naprawdę będzie miała chwilę, a uraz związany z tym spotkaniem jej przejdzie? Wtedy mogłaby do niego napisać i poinformować, że mogą pomyśleć o współpracy. Na razie jednak chyba była na chłopaka za bardzo zdenerwowana. Teraz, już po chwili, wprawdzie zaczynała rozumieć jego motywacje, ale to przecież nie wybielało jego kłamstwa.
Dała Steffenowi znak, by podążył za nią. Czas wycieczki i tak dobiegł już końca, a malarka nie miała szczególnej ochoty spędzać ponadwymiarowych godzin z „kolegą” ze szkoły. Kolegą, którego właściwie nie pamiętała. Może to też zmyślił? Kto wie, może obserwował ją od jakiegoś czasu i próbował po prostu z nią… flirtować? Czy coś. Tylko niezbyt umiejętnie. Chyba jednak lepiej było nad tym za długo nie myśleć, choć Gwen czytała o podobnych historiach w pisemkach dla kobiet. Ciekawe, ile z nich naprawdę miało miejsce, a ile zostało zmyślone tylko po to, by przyciągnąć naiwne czytelniczki.
Odprowadziła Steffena do wyjścia, a następnie sama udała się na zaplecze, aby przebrać strój i powoli wracać do domu. W końcu czekały na nią zwierzaki, którymi musiała się zająć.

| zt x2





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

British Museum - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: British Museum   British Museum - Page 6 I_icon_minitime28.07.19 22:21

| 6 stycznia

Niezależnie od perturbacji politycznych w magicznym świecie, muzeum musiało być otwarte. Szczególnie jego mugolska część. Niemagiczni nie mieli przecież pojęcia, jak straszliwe rzeczy działy się tuż pod ich nosem, a Gwen uznawała, że właściwie lepiej, by nie wiedzieli. To tylko wzbudziłoby panikę. W końcu wojna zakończyła się wcale nie tak dawno temu i pamięć o tym, co działo się w nazistowskiej Rzeczy dalej była dość mocna.
Brak anomalii dobrze zadziałał jednak na społeczeństwo. Choć anomalie nie doskwierały zaledwie od tygodnia, Gwen już zauważyła, że więcej osób przybywa do Muzeum Brytyjskiego. Ludzie spacerowali, podziwiali sztukę, poznawali historię. Śmiali się, a od maja rzadko widziała śmiech na twarzach gości. Mimo wszystko, to był dobry zwiastun. Brakowało jej tego. Byleby tylko sytuacja w magicznym świecie poprawiła się, nim mugole znów zaczną cierpieć. To ich nie dotyczyło. Nie powinno dotyczyć. Czemu czarodzieje po prostu nie mogli zostawić niemagicznego świata w świętym spokoju?
Odziana w prosty, pracowniczy strój, właśnie oprowadzała grupę turystów po sali z egipskimi eksponatami. Uwielbiała to miejsce. Sztuka starożytnego Egipu miała w sobie pewną surowość i unikalność, która wprawiała Gwen w niemały zachwyt. Za każdym razem gdy przechodziła przez to pomieszczenie, marzyła aby móc wyjechać do tego kraju i móc podziwiać starożytne budowle, ozdobione w tak przepiękny sposób. Właściwie nie miałaby nic przeciwko temu, aby zostać archeologiem. Może odkryłaby jeszcze nikomu nieznanego faraona? Mogłaby odkopać grobowiec z sarkofagiem jakiejś wielkiej królowej, albo też natrafić na starożytną klątwę, którą pomógłby jej przełamać specjalista towarzyszący jej w tej podróży. Och, co to byłaby za przygoda!
Stała przed otoczonym szkłem kamieniem z Rosetty. Otaczała ją grupa dość młodych ludzi. Przybyli tu z uczelni znajdującej się gdzieś w północnej Anglii. Wielu z nich chyba była po raz pierwszy w Londynie i malarka widziała zachwyt w ich oczach, gdy przedstawiała im bogactwa muzeum. Cieszyła się na takie widoki. Może byli młodzi, ale wydawali się zafascynowani zarówno nauką, jak i stolicą, a Gwen naprawdę lubiła osoby z pasją.
– Kamień został znaleziony w 1799 roku – tłumaczyła. – To jeden z naszych najcenniejszych eksponatów… Dzięki niemu udało się nam odczytać zapomniane hieroglify i poznać mitologię ówczesnego, starożytnego świata. Dekret, który się na nim znajduje, został wkuty w III wieku przed naszą erą przez kapłanów; miał uczcić jednego z faraonów. To naprawdę niezwykłe odkrycie… unikatowe. Nie ma drugiego takiego. – W głosie dziewczyny brzmiała prawdziwa fascynacja opowiadaną historią. Nie była co prawda specjalistą w tej dziedzinie, ale musiała wiedzieć, co znajduje się w muzeum. I choć współczesna historia często ją nudziła to starożytność kryła w sobie ogrom tajemnic i zagadek, które potrafiły ją inspirować.
Grupa zaszumiała, podziwiając kamień. Kilka osób wykonało jego zdjęcie. Flesze błysnęły, a malarka musiała przymknąć oczy. Aparaty były dość duże, ale w takiej sytuacji użyteczne. Nie sądziła, aby studenci prędko wrócili do Muzeum. Wielu z gości odwiedzało je tylko raz.
Po kilku miesiącach pracy w muzeum, Gwen dobrze wiedziała, kiedy turyści zaczynali się nudzić. Zrobili już zdjęcia, popatrzyli na kamień: nie widzieli w nim już nic ciekawego, nic do odkrycia, mimo że w gruncie rzeczy ich wiedza na temat eksponatu była w dalszym ciągu nikła. Nie mieli w stosunku do przewodniczki dalszych pytań. Malarka złapała więc wzrok kilku osób.
– Przejdźmy może dalej – zaproponowała, sugerując to również ruchem ręki. Grupa bez problemu podążyła za nią.
Przeszła zaledwie kilka kroków, docierając do gabloty z niewielkimi, glinianymi tabliczkami.
– Te eksponaty nie są może aż tak… przełomowe dla samej historii, ale na pewno są dla nas niezwykle cenne. To listy amarneńskie, pisane przez faraonów i ich wasali. Większość z nich pochodzi z XIV wieku przed naszą erą, czyli mają teraz ponad trzy tysiące lat. Czyż historia nie jest fascynująca? Możemy podziwiać coś tak starego, przenieść się na chwilę w przeszłość… – rozmarzyła się. Wzięła jednak głęboki oddech, nie chcąc odpływać ze swoimi rozważaniami zbyt daleko: – Ten list na przykład został napisany przez króla Cyptu, a ten przez księcia jednego ze starożytnych miast… Pismo, które widzicie, to pismo klinowe. Nanoszone na miękką jeszcze, glinianą tabliczkę. Jak widzicie, to niezwykle trwały sposób zapisu. Minęło tyle czasu… a dalej możemy je bez problemu odczytać. Bez problemu między innymi dzięki kamieniowi z Rosetty, który mogliście podziwiać przed chwilą.
– A ten list był do kogo napisany? – spytała jedna z dziewcząt. Miała na głowie czerwoną opaskę spinającą jej włosy, a sukienka w kropki elegancko podkreślała jej zgraną talię.
– Do Echnatona, jak większość listów tutaj – powiedziała. – To ciekawy faraon, panował w okresie amareńskim, wprowadzając na krótki okres duże zmiany w ówczesnej egipskiej religii – zacytowała z pamięci. Nigdy się w to nie wgłębiała, nie znając detali tych zmian, ale cóż, musiała mieć w zanadrzu ciekawostki dla gości.
Dziewczyna skinęła głową, wyraźnie zadowolona z odpowiedzi. Studenci po kolei podchodzili do eksponatów, oglądając tabliczki z niezbyt dużym zainteresowaniem. Tak jak i Gwen, nie rozumieli znajdujących się na nich słów, więc nie były dla nich niczym szczególnie fascynującym. Malarka doskonale widziała, jak ich oczy spoglądają w stronę o wiele bardziej barwnych rzeźb. Do nich jednak dotrą za chwilę.
Lubiła studenckie wycieczki, choć te – tak samo jak szkolne – miały pewną dość dużą wadę. Instytucje przybywały tu zwykle z daleka, chcąc w krótkim czasie odwiedzić jak najwięcej miejsc w Londynie. Nie miała więc szczególnie wiele czasu na pokazanie uczniom Muzeum. Musiała wybierać więc kluczowe, najciekawsze bądź najważniejsze eksponaty. Starała się, aby nie zanudzić młodych i rozbudzić w nich zainteresowanie sztuką i historią. Szczególnie teraz, w powojennych czasach, wydawało jej się to szczególnie istotne. Musieli pamiętać o wojnach. Musieli pamiętać, ile zła to wyrządza i ile krzywd zadaje. Tak, by to już nigdy więcej się nie wydarzyło; przynajmniej w mugolskim świecie. Ten czarodziejski zdecydowanie nie odrobił lekcji.
Czas przeznaczony dla studentów naprawdę skończył się za szybko. Gwen wolałaby mieć dla tych ciekawych świata ludzi jeszcze przynajmniej kilka godzin. Nie mogła jednak sobie na to pozwolić: opiekunowie grupy i tak byli już poirytowani pociągiem, który dotarł rano do Londynu z godzinnym opóźnieniem.
Po zakończeniu oprowadzania, Gwen ruszyła do pokoju socjalnego, licząc na chwilę przerwy. To jeszcze nie był koniec jej pracy na dziś, czuła jednak, że musi się czegoś napić. Mówienie przez tyle czasu nadwyrężało gardło.
Gdy tylko weszła do środka, nalała sobie wody i usiadła przy niewielkim, starym stoliku. Wtedy do pomieszczenia wszedł jeden z pracowników: starszy profesor, specjalizujący się w konserwacji zabytków. Zafascynowany historią, jednak podchodzący do Gwen z pewną rezerwą. Jakby wyczuwał, że z dziewczyną jest „coś nie tak”. W końcu jej jako jedynej z załogi w dobie anomalii nic takiego się nie przydarzyło. A przynajmniej on nie miał prawa wiedzieć, że tak.
– Dzień dobry – powiedziała, z grzecznym uśmiechem. – Wszystko w porządku? – spytała, widząc zatroskaną minę mężczyzny.
Profesor ruszył, aby przygotować sobie kawę, zerkając na pannę Grey. Westchnął.
– Nieszczególnie. Pamięta panienka ten obraz, który przed świętami został nadpalony przez ogień?
Skinęła głową. Anomalia niemal zniszczyła jeden z cennych eksponatów, tylko wypożyczany przez Muzeum Brytyjskie.
– Nie uda się go nam raczej w pełni odratować… Zniszczenia mimo wszystko były zbyt duże. Oby to naprawdę był koniec.
– Oby – przytaknęła ze smutkiem Gwen. Faktycznie, nie mogli przecież wiedzieć, czy anomalie przypadkiem nie powrócą. Nawet czarodzieje się nad tym zastanawiali. To, że coś zniknęło na tydzień nie oznaczało, że zostało zażegnane na zawsze. – Ale chyba właściciel…?
– Właściciel eksponatu rozumie, ale i tak żąda zadośćuczynienia. To logiczne, rzecz jasna, ale to kolejny wydatek… Przez to wszystko muzeum jest chyba bliskie bankructwa.
– Niewykluczone – uznała malarka, wzdychając ciężko. Nie dało się tego ukryć, w ostatnich miesiącach przez tego typu wypadku stracili wiele cennych eksponatów. Jeśli jednak anomalie nie wrócą, przynajmniej część ze strat powinni być w stanie odrobić. Zarówno w Muzeum, jak i w innych częściach mugolskiego świata. Naprawdę liczyła na to, że niemagiczny świat będzie miał choć chwilę wytchnienia, choć biorąc pod uwagę śmierć Bones i to, co działo się w Ministerstwie… jej nadzieja słabła z każdym dniem.

| zt





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
 

British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19