Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Schronisko dla magicznych stworzeń
AutorWiadomość
Schronisko dla magicznych stworzeń [odnośnik]22.07.16 20:13
First topic message reminder :

Schronisko dla magicznych stworzeń

Schronisko zlokalizowane jest w głębi szkockich borów nad brzegiem niewielkiego leśnego jeziora; podzielone na kilka dużych wybiegów i dwa podłużne budynki stanowi swoistą enklawę w liściastej głuszy, a spokój znajdują tu przeróżne zwierzęta domowe - od szczurów po psy - i magiczne stworzenia. Większe okazy, jak smoki czy jednorożce, są od razu transportowane do odpowiednich rezerwatów, ale pozostałe magiczne stworzenia znajdą tu bezpieczeństwo i profesjonalną opiekę specjalistów. Każdy z odwiedzających schronisko może wybrać sobie jedno z dostępnych stworzeń i je adoptować, ale trzeba uważać - pod urokiem słodkich i smutnych oczu nietrudno się rozpłynąć; w rezultacie wielu gości schroniska wychodzi nie z jednym, ale nawet z kilkoma zwierzakami, zapewniając im nowy, lepszy dom. Po schronisku swobodnie chodzi stado kotów, które miauczeniem zwiastują nadejście kolejnych gości; z kolei w budynkach spotkać można lelka wróżebnika, niuchacza i królika należące do właściciela i niepodlegające adopcji.

W lokacji można zdobyć kota. Warunkiem otrzymania zwierzaka jest rozegranie sesji na co najmniej 5 postów oraz rzut kostką. Jeśli wynik wypadnie między 10-35, 61-85 lub wyrzucisz 100, kotek wędruje w twoje łapki. Każda osoba z sesji może rzucić raz kostką; sesję z rzutem można rozegrać jedną postacią tylko raz w ciągu cyklu fabularnego (nie miesiąca fabularnego); po wygraniu kotka tą samą postacią nie możesz adoptować kolejnego.


Lokacja zawiera kostki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Schronisko dla magicznych stworzeń [odnośnik]17.02.22 1:27
Nie wiedziała, jak odnosić się w pełni do ludzi przedstawiających jedyne słuszne zdanie, bo w tym była podzielona. Musiała doceniać ludzi obierających kurs na dany cel, bez zmiany, niezależnie od tego, jak wiatr im wiał w żagle. Jednocześnie, gdyby takich ludzi ceniła bez żadnej krztyny zwątpienia po pierwsze byłoby to w zupełnie nie w jej stylu, ale również w ogóle nie pływałaby wtedy jako ona. W końcu znaczyłoby to, że wszyscy ci uparci mężczyźni, nie chcąc dać kobietom miejsca na statku, mieli rację. A na to nie zamierzała zgadzać się ani trochę.
- W takim razie może kiedyś, może nigdy. – Ton jej głosu był spokojny, ale nie kpiący, Wprost dawała znać, że od niej nie zamierzała wyciągać niczego, co byłoby nieswoje do opowiadania. Wbrew pozorom, „pracowała” w „fachu”, gdzie niedotrzymana dyskrecja mogła kogoś kosztować życie, wiedziała więc, że niekiedy lepiej było trzymać język za zębami. Obserwować. Uczyć się z drobnych gestów i zachowań, z doświadczenia, które zyskiwane było latami, ale dawało potem spore plony. Dla niektórych sama Thalia była jak otwarta księga, ale od dziecka wyczuwała kłamstwa i tkała swoją sieć tak mocno, aby tylko móc zyskać na czymś dla siebie. Musiała, inaczej jak wyglądałoby jej życie.
- Dobrze, że z dala, jeszcze tego wystarczyło biednym testralom aby ludzie się tam kręcili. – Może pojedyncze sztuki nie byłyby takie złe, ale jednak ludzie w grupach zachowywali się, jakby im kto mózgi z gumochłonami zamienił miejscami. Biedne istoty zamęczyłyby się o wiele szybciej w takim towarzystwie. – W takim razie, jak będziesz mieć czas, możesz napisać mi list. Będę mogła odpowiedzieć ci co i jak w kwestii terminów. – Niestety, jej praca i dodatkowe zajęcia, jakby to ładnie ująć, były dość wymagające i ciążące, w kwestii ciała jak i ducha. Dlatego musiała wiedzieć wcześniej, móc to zaplanować. Spontaniczność była dla niej naturalna, ale ilość przeszkód dla luźnego zachowania piętrzyła się co raz bardziej.
- To jednak nie jest umiejętność niepoznana. Tak jak wiele rzeczy ludzie chętnie odrzucają, tak umiejętności albo rzadkie genetyki biorą pod lupę, rozdrabniają, najchętniej pewnie by po prostu rozkroili dla sprawdzenia. Jest tutaj z czego korzystać, z doświadczeń ludzi którzy chcieli się tym zajmować. – To nie tak, że ludzie byli pozostawieni sami sobie, a przynajmniej nie ci, którzy mieli dobrą pozycję społeczną albo pieniądze. Inni rzeczywiście byli skazani na samych siebie.
Spoglądała na wszystkie zwierzaki, łaszące się do niej albo próbujące złapać jej palce w pysk, kiedy nagle poczuła, jak jeden odważny wskoczył jej na ramię. Błękitne tęczówki natrafiły na jasną zieleń, a biała sierść mignęła kiedy kot wychylił się naprzód, zajadle próbując zjeść jeden z rzemieni płaszcza, tak jakby była to najsmaczniejsza rzecz którą widział w swoim życiu. Oderwanie go od tego skończyło się wystawieniem kota w powietrze – ten wzbudził w sobie głośny protest, miaucząc tak, jakby nagle świat się walił i każdy protest musiał być usłyszany. Radosne parsknięcie wybrzmiało w Wellers kiedy ostrożnie przytuliła go do siebie, drapiąc za uchem, co ukróciło kocie krzyki, a w zamian przywołało mruczenie.
- Rozumiem doskonale, ja chyba też muszę się zebrać. Ktoś tu się okazuje bardzo pyskaty kiedy trzeba się nim zająć, a nie chcemy aby cały kraj słyszał. – Uśmiechnęła się, żegnając się z Evelyn. Nie sądziła, że wróci z kawalerem i to takim przystojnym, ale chyba mogła mu dać dobry dach nad głową.

zt



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Schronisko dla magicznych stworzeń [odnośnik]07.03.22 13:59
9 marca
Nie był nawet zmęczony stanem, w którym się znajdywał - dokładnie nie potrafił dookreślić, co dokładnie czuł, a silna potrzeba aby dusić w sobie wszelkie przejawy innych uczuć niż radość wcale mu nie pomagała w zidentyfikowaniu tego, co działo się w jego głowie. Miał nadzieję, że Szkocja która kiedyś tymczasowo przynosiła mu ukojenie, pozwoli mu i w tym momencie poczuć... coś.
Zmęczenie przeplatało się ze smutkiem i z lękiem, czuł fizyczny ucisk w klatce piersiowej czy gardle, kiedy chciał poruszyć jakiś temat czy zwyczajnie się odezwać. Wiedział, że przez ostatnie dni mówił o wiele mniej i wiedział, że jego rodzeństwo zauważa tę zmianę, ale nawet wyuczone uśmiechy nie przychodziły mu dzisiaj z taką łatwością jak kiedyś.
Nie wiedział, co miał zrobić. Męczyła go obecność osób, które znał - bo one wiedziały, że coś było nie tak. A on nawet nie potrafił tego wskazać! Nie potrafił tego naprawić, powiedzieć czego potrzebuje, bo nie wiedział. Zresztą, nawet gdyby wiedział to jakie miałoby to znaczenie? Nie czuł się jak powinien czegokolwiek żądać czy oczekiwać od kogokolwiek. Wszystko wymykało mu się z kontroli, każda najmniejsza rzecz. Czy był zdolny do podjęcia jakiejkolwiek dobrej decyzji? Do zdziałania czegoś? Dlaczego myśl wykonania ruchu w którąkolwiek ze stron wywoływała u niego tak obezwładniający lęk?
Co jeśli znów coś popsuje? Znów sprowadzi nieszczęście? Znów sprawi, że coś się źle skończy, ktoś zostanie skrzywdzony, ktoś znowu umrze.
Co jeśli sam znów kogoś skrzywdzi?
Nie, nie mógł. Nie mógł kogoś skrzywdzić, prawda? Nie był do tego zdolny, nie potrafiłby kogoś zabić? Chociaż może... Może jednak...
Wszedł z zimna do całkiem ciepłego pomieszczenia, rozglądając się w poszukiwaniu... chyba nawet sam nie był pewny czego szukał. Może rozglądał się za gromadą kociaków, które usłyszał? Zaraz skierował się w ich stronę, wsuwając dłonie do kieszeni swojej kurtki, już dawno wyczyszczonej i naprawionej po jego lutowej kąpieli w rzece przez Sheilę, ale wciąż tak dziwnie leżącą na jego ciele. Nie był pewny czego oczekiwał, dlaczego samo wspomnienie o tej lodowatej wodzie tak na niego działało? Miał ciarki na plecach, czuł gęsią skórkę na przedramionach. Dlatego wtedy w Walii tak dziwnie się czuł będąc na brzegu oceanu? Dlatego zbliżające i oddalające się fale tak bardzo go obezwładniały?
Zerknął w stronę kotów, siląc się na lekki uśmiech. Dlaczego ich widok go nie cieszył? Wcześniej, jeszcze kilka tygodnie temu cieszyłby się na samą myśl o wizycie w tym miejscu - na myśl o przyprowadzeniu tutaj Kerstin i...
Kucnął przy jednym z kociaków, czując znów jak jakiś dziwny ból i smutek go ogarnia. Znał to uczucie doskonale,choć miał nadzieję że już nigdy go nie doświadczy ponownie. Nie chciał znów stracić tej, którą kochał, a jednak to się stało. Może powinien po prostu sobie odpuścić? Zresztą, pewnie Justine i tak powiedziała jej, że nie żyje. Może tak było łatwiej..? Może tak powinno być...
Jeden z kociaków zaraz wskoczył mu na kolana, a po chwili i na jego ramię. Już kiedy Thomas myślał, że kociak musiał wyczuć Dynię, zauważył że jego celem było oparcie się i wbicie przednich pazurów w kobietę stojącą nieopodal.
- H-hej! Nie wolno tak, no już kicia... przepraszam, nie panuję nad nim - wyjaśnił nieco zakłopotany do nieznajomej mu blondynki, którą mały kociak obrał sobie za cel. Thomas za to zaraz skierował ręce, aby ostrożnie odczepić drobne łapki od stroju kobiety.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Schronisko dla magicznych stworzeń
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach