Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Schronisko dla magicznych stworzeń

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Empty
PisanieTemat: Schronisko dla magicznych stworzeń   Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 I_icon_minitime22.07.16 20:13

First topic message reminder :

Schronisko dla magicznych stworzeń

Schronisko zlokalizowane jest w głębi szkockich borów nad brzegiem niewielkiego leśnego jeziora; podzielone na kilka dużych wybiegów i dwa podłużne budynki stanowi swoistą enklawę w liściastej głuszy, a spokój znajdują tu przeróżne zwierzęta domowe - od szczurów po psy - i magiczne stworzenia. Większe okazy, jak smoki czy jednorożce, są od razu transportowane do odpowiednich rezerwatów, ale pozostałe magiczne stworzenia znajdą tu bezpieczeństwo i profesjonalną opiekę specjalistów. Każdy z odwiedzających schronisko może wybrać sobie jedno z dostępnych stworzeń i je adoptować, ale trzeba uważać - pod urokiem słodkich i smutnych oczu nietrudno się rozpłynąć; w rezultacie wielu gości schroniska wychodzi nie z jednym, ale nawet z kilkoma zwierzakami, zapewniając im nowy, lepszy dom. Po schronisku swobodnie chodzi stado kotów, które miauczeniem zwiastują nadejście kolejnych gości; z kolei w budynkach spotkać można lelka wróżebnika, niuchacza i królika należące do właściciela i niepodlegające adopcji.

W lokacji można zdobyć kota. Warunkiem otrzymania zwierzaka jest rozegranie sesji na co najmniej 5 postów oraz rzut kostką. Jeśli wynik wypadnie między 10-35, 61-85 lub wyrzucisz 100, kotek wędruje w twoje łapki. Każda osoba z sesji może rzucić raz kostką; sesję z rzutem można rozegrać jedną postacią tylko raz w ciągu cyklu fabularnego (nie miesiąca fabularnego); po wygraniu kotka tą samą postacią nie możesz adoptować kolejnego.


Lokacja zawiera kostki.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Bertie Bott
Bertie Bott

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 25
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Giphy

Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Schronisko dla magicznych stworzeń   Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 I_icon_minitime21.06.19 13:13

18.12.56r


Mróz szczypał w policzki, zaróżawiał je wkradał się pod każdy skrawek materiału który nie dość mocno okalał skórę. Wydychane powietrze wydostawało się na świat gęstą, jasną parą, mieszając się z równie gęstymi płatkami śniegu i w sumie to dzięki świątecznej atmosferze człowiek mógł trochę zapomnieć o tym, że pogoda jest odrobinkę anormalna, czy raczej anomalna. Przynajmniej Bertie starał się, kiedy liczył potrzebne wypieki na rodzinne spotkanie, biegał za prezentami, zdobił swój lokal w świąteczny nastrój czy puszczał w Ruderze świąteczne piosenki, radośnie rozwieszając wszędzie jemiołę.
Podsumowując - Bertie kochał święta całym sercem i od zawsze, zawsze też już na pół miesiąca przed zaczynał je przeżywać i wszystko przygotowywać, w jego domu dało się słyszeć pierwsze świąteczne piosenki, czy wyczuć zapach winnego grzańca na cynamonie i goździkach. Właśnie takim grzańcem uraczył siostrę, zanim ruszyli do schroniska, skąd zamierzał zabrać kolejne stworzenie do swojego małego zwierzyńca.
- Będę robił też coś w Ruderze dla przyjaciół w dzień przed rozinnymi świętami. Wpadnij koniecznie. - zapowiedział zaraz. Szli z Aną niewielką ścieżką między drzewami. Tutaj śnieg był odrobinę rzadszy, część opadu była blokowana przez koronę drzew. W odległości dało się już słyszeć odgłosy wydawane przez mieszkające nieopodal zwierzęta. - W domu pewnie jak co roku będzie solidny chaos. Trzy lata temu wuj Bob przyleciał na swoim dywanie, kolekcjonuje je. No i wleciał prosto na stół, bo go nie wyhamował, dywan go zawinął, zaczął tarzać, a pod nim dwa ciasta mamy. - stwierdził ze szczerym rozbawieniem, choć wtedy na prawdę martwił się o życie dziadka. Nie to, żeby dywan był aż tak niebezpieczny. Rozjuszona mama za to - owszem. - Biedny człowiek. Choć właściwie co roku ktoś ma wielkie wejście, wyjście albo coś. Pewnie się domyślasz z resztą.
Ana mogła nie pamiętać, jednak miała brata który bardzo lubił gadać, miała kuzynów, miała rodziców i bardzo rozległą rodzinę o której dziwnych i często pokracznych opowieści nasłuchała się już bez wątpienia co nie miara, a kilku sama nawet miała już szansę być świadkiem. Bycie Bottem po prostu takie było i tyle.
Kiedy dotarli pod samo schronisko i zostali wpuszczeni do środka, Bertie zaczął się rozglądać. Najchętniej zabrałby ze sobą wszystkie zwierzęta. Przesuwał spojrzeniem po kolejnych stworzeniach magicznych i niemagicznych, kotach, kugucharach, psach, także tych kopytnych. Wszystkie były wspaniałe.
- Dobra. To teraz ta trudniejsza część. - stwierdził. Plusem był fakt, że zwierzęta zdawały się być tu całkiem szczęśliwe i zadbane, więc myśl o tym że duża część tu zostanie nie była tak przykra jak można było tego oczekiwać. - Musi się dogadać z Rogerem i Jerrym. - czyli nie może zacząć polować na królika, choć tego tak na prawdę nie przewidzą. W razie czego Bertie będzie musiał poświęcić zwierzakom więcej czasu niż pierwotnie zakładał - choć czy byłoby to złe?
- Jak idzie w Mungu swoją drogą? - zagadnął, bo w sumie to sam o swojej pracy mówił szalenie dużo - przez półtorej miesiąca ekscytacja i świeżość tego wszystkiego może lekko opadła, jednak chyba przez okres świąteczny nadal szalenie wiele się działo. Choć czy w Mungu miało prawo dziać się mniej, szczególnie teraz w okresie szalejących anomalii?
Dotarli do psich zagród. Opiekun nie pozwolił im wejść do środka narazie, obserwował więc kolejne czworonogi, a jego spojrzenie podążało w szczególności za jasnym, niewysokim kundlem którego ogon nie przestawał latać w obie strony.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Caileen Findlay
Caileen Findlay

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t6825-caileen-findlay#178275 https://www.morsmordre.net/t6847-donald-macwillavry#178931 https://www.morsmordre.net/t6846-the-queen-of-argyll#178923 https://www.morsmordre.net/f238-pokatna-22-3 https://www.morsmordre.net/t6849-skrytka-bankowa-nr-1706#178938 https://www.morsmordre.net/t6848-c-findlay#178932
Zawód : muzykantka / alchemik
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
through faith united
in unity, undefeated
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Schronisko dla magicznych stworzeń   Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 I_icon_minitime12.07.19 11:08

szybciorem kończymy z Cysią nasz listopadowy wątek i się ulatniamy!

Dla Caileen czas stanął w miejscu i nie zanosiło się na to, aby sama z siebie chciała go kiedykolwiek popchnąć z powrotem naprzód. Symbolika tego spotkania była dla niej ogromna, w pewnym sensie nawet obezwładniająca: gdyby miała je traktować jak każdą inną pogawedkę, bezpowrotnie zepsułaby całe przeprosiny i raczej nie mogłaby liczyć na sukces. A zależało jej – nieważne, że uważała siebie za ofiarę ani że ofiarą rzeczywiście nawet tamtej pechowej nocy była. Już będąc z Tuilelaith nauczyła się wartości kompromisów. Oczywiście w przypadku nader ambitnej Irlandki ta wartość często bywała czysto fizyczna i tutaj nie znajdowała żadnego zastosowania. Ba, jako główny powód wielkiej kłótni, nie wolno było o niej nawet pomyśleć.
Na wieść o domniemanym duszeniu Kajka skrzywiła się głupio, jak gdyby usłyszała najdziwniejszą rzecz świata. Bojowa posterunkowa, zawsze nad wyraz dumna z tego, że to ona była tą silniejszą, nagle czuła się duszona? Żeby tylko tak chętnie przyznawała się do słabości, kiedy nie chodziło o godzenie się po sprzeczce!
– A ty kp... – Findlayówna w ostatniej chwili ugryzła się w język i powstrzymała uwagę o kpinach, choć nie poluzowała uścisku ani trochę. Dopiero później, kiedy sama też zaczęła czuć narastającą niezręczność, postanowiła odpuścić. Pech chciał, że od razu tego pożałowała.
– Nie rób mi tak – mruknęła, z nie do końca udawanym poirytowaniem machając dłonią przed twarzą, starając się odgonić wrogie palce. Niech będzie, że włosy czesał jej wiatr, ale nikt nie będzie sobie pozwalał na pogarszanie sytuacji.
I na tym się tak właściwie skończyło. Przez dłuższą chwilę władzę sprawowała cisza, przeplatana szumem deszczu. Może długi uścisk nie byłby taki znowu najbardziej niezręczny.
– Nie mogłam cię znaleźć. Masz wolne?
W normalnych okolicznościach łatwo byłoby wymyślić jakiekolwiek lepsze pytania, ale sytuacja, gdzie nie można normalnie się uśmiechnąć do własnej najlepszej przyjaciółki i porozmawiać zupełnie o niczym była niewygodnie daleka od normalności. Może gdyby Kajka nie puściła werbalnych przeprosin Cysi mimo uszu, zamiast tego wręczając jej w prezencie własne, to wszystko byłoby trochę prostsze? Samo przytulenie to jeszcze nie wszystko, a Królową Argyll należało tego kiedyś nauczyć.


Powrót do góry Go down
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : by walczyć i chronić
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wszyscy śnimy swój sen
o wzbiciu się w
niebo
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Schronisko dla magicznych stworzeń   Schronisko dla magicznych stworzeń - Page 4 I_icon_minitime14.07.19 18:40

Trudno było uwierzyć, że Caileen była tą, która schowała dume i przyszła tutaj sama, z własnej woli. Przedziwne, nietypowe jak na nią zachowanie, ale pozytywnie zaskoczyło Marcellę, która jakby nie patrzeć odezwała się w tej sprawie pierwsza. I było to dla niej bardzo ważne, przez ten miesiąc czasu wydarzyło się tyle rzeczy... Coś, czego nie mogła powiedzieć Caileen, również. Gdy objęcia dziewczyny ją złapały, przymknęła oczy przypominając sobie sprany blask niebieskich oczu i korzenny, ciężki zapach żółtego swetra. Poczuła ścisk gdzieś w klatce piersiowej, migrujący w stronę żołądka, cięzki do zniesienia i nieprzyjemny.
Poczucie winy.
Nie rozumiała czemu się pojawił ten stary przyjaciel, z którym była za pan brat już tyle lat. Marcella zawsze uważała, że przyjaciół powinno się stawiać na pierwszym miejscu, jednak postępowanie Findlay doprowadziło ją do momentu, kiedy nie wiedziała, co jest odpowiednie. I pojawił się wyrzut, nie była pewna czy powinna to wszystko utrzymywać... Rozmowy ze Sproutem ją zajmowały, nie chciała, by został zapomniany, a źle to znosił. Tak dawno go nie widziała gdzieś blisko dawnych znajomych. Musiała po prostu zadbać, że przyjaciółka się nie dowie. O słodkim smaku gruszkowego wina i cieniu iskier pobladłych oczach, od których odbił się płomień niewielkiej świeczki.
Charakterek Caileen nigdy nie ustępował nostalgii czy skrusze. Nigdy nie udało im się nauczyć kompromisów, zwykle to Figg wyciągała rękę pierwsza, jednak tym razem ta dłoń została odrzucona, nie chciała napierać bardziej, a później po prostu nie miała na to czasu.
Jej życie kręciło się wokół Zakonu Feniksa i pracy, co brzmi źle i brutalnie. Anomalie spowodowały, że chaos ciągnął za sobą świat, nie zatrzymując się ani na chwilę.
- Tak, pierwsze od dwóch tygodni. - Powiedziała. Właśnie dlatego nie potrafiła ustać w miejscu. Przez ten czas ciągle była w locie, ciągle badała jakieś sprawy zaginięć, porwań, problemów z magią, która szalała jak tornado i zabrała ze sobą wielu ludzi oraz stworzeń. Widok okropny, trudno było pogodzić się z takim stanem rzeczy.





You don’t have to be a hero to save the world.
You don’t have to know what to say, or what to think.
Powrót do góry Go down
 

Schronisko dla magicznych stworzeń

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20