Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Most nad Tamizą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Most nad Tamizą   10.03.12 23:04

Most nad Tamizą

Długi i prosty most nad Tamizą, po którym przebiega trasa londyńskiej kolei. Podróżujący pociągiem mugole są często nieświadomi wyprzedzającego ich z prędkością błyskawicy Błędnego Rycerza. Nie zauważają także, że na ulicach przy moście podróżują magicznie powiększone auta, za sprawą sprytnych zaklęć wypełnione zarówno dziesiątkami bagaży, jak i pasażerów.
Gdzieś w oddali majaczy Big Ben, nieopodal zaś znajduje się port, do którego suną niezliczone statki, pozostawiając za sobą sznury piany. Londyn najpiękniej wygląda stąd o zachodzie słońca, mieniąc się w czerwieni i pomarańczy, ukazując swój czar, powab i wdzięk. A dla takich widoków warto zatrzymać się choć na moment.


Powrót do góry Go down
Caerwyn Borgin
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1236-caerwyn-borgin http://morsmordre.forumpolish.com/t1251-caerwyn-borgin#9456 http://morsmordre.forumpolish.com/f15-ulica-smiertelnego-nokturnu-6-piwnica
przemytnik, diler, Pająk
29
Czysta
Kawaler
'Cause the line between
Wrong and right
Is the width of a thread
From a spider's web
0
13
0
0
0
10
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   14.09.15 19:55

Caerwyn nie przybył tutaj dla widoków, lecz musiał przyznać, że te, które rozpościerały się z mostu nad Tamizą, należały do jego ulubionych. Urodził się w Londynie i pewnie w Londynie miał umrzeć, zaś obraz tego miasta nocą - rozświetlonego setkami migoczących punkcików, tętniącego tym prawdziwym życiem - zrósł się z nim już na zawsze. Norwegia kusiła pięknem natury, majestatem fjordów, zapachem dziewiczych lasów, lecz nie mogła równać się z jego domem. Znienawidzonym, ukochanym domem.
Latem zmrok zapadał późno - zaś od zmroku minęła dobra godzina. Borgin wybrał się na spacer po dokach, by spotkać się z jednym z informatorów, odwiedzić tutejszą spelunę oraz, co gorsza, zastąpić jednego ze swych sprzedawców, swego małego pajączka, który siedział akurat na dołku. Policja nie miała na niego konkretnych dowodów, nie mogła również powiązać go z Borginem, dlatego Caerwyn nie drżał o swe bezpieczeństwo - wszak zawsze miał plan awaryjny - lecz fakt pozostawał faktem, przez kilka kolejnych dni musiał zająć się rewirem zatrzymanego, tym samym cofając się do swych początków.
Jak do tej pory nie miał przyjemności spotkać żadnego żebrzącego o działkę ćpuna czy szukającego kłopotów półgłówka, toteż wieczór przebiegał stosunkowo spokojnie. Możnaby nawet rzec - nudno. Lecz czy nie lepsza chwila nudy, od ciągłego stresu, napięcia, nerwów...? Odpalił kolejnego papierosa, przeklinając w myślach. Nie, oczywiście, że nie. Nie dla niego.
Spojrzał w dal, w kierunku zmąconej nadpływającym statkiem fali Tamizy, i wsparł się o jeden z początkowych szczebli balustrady, w którą został zaopatrzony most. Poprawił zmierzwione włosy, schował do skórzanej kurtki prawie pustą już paczkę i uważnie rozejrzał się dookoła, zachowując czujność; w końcu gdyby nie ona, dawno trafiłby za kratki.
Doki były prawie jak Nokturn, jednak nie mogły się z nim równać - bezpieczniejsze, spokojniejsze, schowane wśród mugoli, lecz przy tym nieznane. Chyba tylko to sprawiało, że Caerwyn był odrobinę spięty; zdecydowanie wolał już doszczętnie patologiczny, lecz swojski Nokturn.


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
36
30
0
0
1
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   15.09.15 23:25

Tristan długo zastanawiał się, w którą stronę skierować swoje kroki. Między palcami wciąż miał piasek z plaży na wyspie Wright, inne ziarna wciąż gnieździły się w jego ubraniu - nawet nie wrócił do domu się umyć. Nie miał ochoty wracać do domu, patrzeć w oczy siostrze, ani relacjonować matce przebieg tej wizyty. Nie miał też ochoty wracać do dworku, który za parę miesięcy będzie jego; będzie ich - o ile Evandra rzeczywiście nie zrobi nic, co zerwie tę umowę. Czy byłaby tak głupia? Nie mógł uwierzyć, kochał ją. Ile razy ją widywał, odzywały się te same uczucia, już od tylu lat. Ilu? Siedmiu? Ośmiu? Od wesela... wesela, które przyniosło im tak wiele pecha. Marianne poniosła okrutną karę - czy tak miała wyglądać jego kara? Naprawdę był Evandrze całkowicie obojętny? Nie potrafił przyjąć tego do wiadomości. Nie był w stanie tego zaakceptować... Wszystkie jej spojrzenia, każdy jej gest przez te długie lata; obojętne, skute lodem... prawie zawsze.
Nie tak to sobie wyobrażał, miała wpaść mu w ramiona i powiedzieć "tak" - albo chociaż nie reagować histerią. Martwiła go również jej choroba, o której w gruncie rzeczy nic nie wiedział. Martwiły go krople krwi na jej białej, niewinnej sukience. Będzie musiał się z tym mierzyć - całe życie. Ona musiała. Wypuścił z ust kłąb nikotynowego dymu, zrzucając na ziemię wypalony ogarek po czarodziejskim papierosie i przydeptał go obcasem skórzanego buta.
Doki nie były najciekawszym miejscem na spacer, prawdopodobnie właśnie dlatego zjawił się akurat tutaj... między mugolami. Nie miał ochoty wyciągać różdżki, świerzbiły go pięści. Roznosiła energia. Nerwy. Złość. Gniew. Nie był pewien, czy bardziej chciał dać w mordę, czy bardziej chciał w nią dostać, na otrzeźwienie. Chciał poczuć krew, może swoją, może cudzą. A potem złapać jakąś dziwkę, o ile nie okradną go ze wszystkich pieniędzy. Przygryzł wargi, wpatrując się w sylwetkę majaczącą w nadrzecznej mgle przy balustradzie. Wygląda na to, że trafił mu się doskonały kompan, sprowokowanie tego narwańca i samozwańczego obrońcy czci kobiet upadłych nie powinno być wybitnie trudne.
- Borgin - rzucił, od niechcenia, przystając nieopodal, przy balustradzie. Wsparł się o nią plecami, z rękoma skrytymi w kieszeniach płaszcza; Tristan wśród mugoli usiłował trzymać się Kodeksu Tajności, lecz jego ubrania i tak musiały wydawać się staromodne. Nie znał mugolskiej mody. - Widziałem się ostatnio z Milicentą, nigdy bym nie pomyślał, że jesteście spokrewnieni. Prawdziwa czarodziejka, temperament też u was rodzinny. - Błądził spojrzeniem po jego twarzy, nie daj się prosić, Borgin, chcę tylko dostać w pysk...





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Caerwyn Borgin
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1236-caerwyn-borgin http://morsmordre.forumpolish.com/t1251-caerwyn-borgin#9456 http://morsmordre.forumpolish.com/f15-ulica-smiertelnego-nokturnu-6-piwnica
przemytnik, diler, Pająk
29
Czysta
Kawaler
'Cause the line between
Wrong and right
Is the width of a thread
From a spider's web
0
13
0
0
0
10
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   17.09.15 19:22

Jakby na zawołanie na horyzoncie pojawił się Rosier, by urozmaicić mu wieczór w niezbyt przyjemny sposób. Ten rozpuszczony, nadęty bufon, który o prawdziwym życiu wiedział tyle, co nic, naprawdę nie miał nic lepszego do roboty, niż włóczyć się po dokach? Nie obawiał się o swoją piękną, delikatną twarzyczkę? Wystarczy, żeby wpadł na niewłaściwego człowieka, na mugola z marginesu, i będą go zszywać w Mungu - wtedy już nie będzie taki wesolutki, taki rozrywkowy i jedyną alternatywą pozostaną dziwki. Choć i teraz Rosier korzystał przecież z ich usług... Czyżby żadna nie chciała iść z nim do łóżka po dobroci?
Westchnął cicho, nie przejmując się zbytnio obecnością przedstawiciela wyższych sfer - nie zmienił swej pozycji, nie podszedł bliżej, nic. Jedyne co, to, bez wykonywania żadnych gwałtownych ruchów, sprawdził, czy różdżka znajduje się na swym miejscu. Dopiero gdy zaszczycił go nieco dłuższym spojrzeniem, jego usta wygiął niewielki kpiący uśmieszek.
- Wyglądasz jak pajac, Rosier, i to jeszcze bardziej niż zazwyczaj - skwitował krótko, na powitanie. Zaciągnął się głęboko dymem, gdy Tristan podjął desperacką próbę wyprowadzenia go z równowagi. Choć nie dał tego po sobie poznać, samo wspomnienie imienia Milicenty już wzburzyło w nim krew. Czego ta łachudra, ten dziwkarz mógł od niej chcieć? Skąd ją znał? Może po prostu kojarzył, może uderzał na ślepo... A może naprawdę zrobił jej krzywdę.
Oczy Borgina zalśniły nienawistnie, groźnie, mściwie; nie wykluczał, że Rosier chce go po prostu sprowokować, lecz nawet jeśli to tylko puste słowa, kaprys paniczyka... Czy nie mógł mu dać tego, na co zasłużył? Niech się w końcu dzieciak czegoś nauczy i zrozumie, że to nie miejsce dla niego. Ani to, ani zebrania Rycerzy; Caerwyn nie wątpił, że jakiekolwiek poważniejsze zobowiązanie sprawi, że Tristan ucieknie od Riddle'a w podskokach. Nie wiedział jakie jest prawdziwe życie i nigdy nie miał się tego dowiedzieć. Jeszcze to przedmiotowe traktowanie kobiet, to idiotyczne przekonanie, że jest od kogokolwiek lepszy, bo jego pradziadek również biegał przebrany za tresowaną małpę... Żałosne.
- Wspaniały ród Rosierów spuścił cię ze smyczy, że tak szalejesz? Nie zapuściłeś się przypadkiem zbyt daleko od domu? Odszczekaj to, pudlu. Tutaj nikt ci nie pomoże, nikt nie przejmie się zaginięciem jakiegoś wydelikaconego paniczyka... - Mówił to nadal wspierając się nonszalancko o balustradę, nadal paląc papierosa, lecz już nie tak rozluźniony, nie tak spokojny. Czaił się, gotując do skoku; jego ślepia lśniły chłodem. Brakowało mu ostatnio bijatyki na pięści, nie spodziewał się jednak, że odnajdzie ją tego wieczoru, wśród mugoli.


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
36
30
0
0
1
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   18.09.15 19:07

Caerwyn był dzisiaj w formie, pomyślał, mierząc go wyniosłym spojrzeniem; choć jego słowa nieco ubodły dumę Tristana - daleko mu przecież było do wypicowanego paniczyka - nie dał tego po sobie poznać. Wpadł w fazę rezygnacji, przytłoczony natłokiem burzliwych emocji, z których te wzbudzane przez Caerwyna były jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Myślami wciąż był na wyspie Wright, na plaży, w dworku Lestrange'ów, myślami wybiegał w przyszłość, ku uroczystej wizycie, na której miał włożyć swojej narzeczonej pierścionek na palec, oficjalnie czyniąc ją przyszłą panią Rosier. Mętne wspomnienia wspólnych chwil zlewały się z grozą nadchodzącej przyszłości.
Pokręcił głową z rozbawieniem, naprawdę był dzisiaj w formie.
- Pajac? Borgin, spójrz na siebie, kiedy ostatnio widziałeś łazienkę? Strój sprzed trzech lat, morda sprzed trzech dni - ton jego głosu wyrażał niczym niezmąconą pogardę. Blask w jego oczach wyglądał obiecująco, w jego znajomym zatlił się chyba ognisty płomień. Dalej, narwańcu, jesteśmy blisko celu... jeszcze tylko kilka kroków, chodź za mną. Dyskretnie wyczuł palcami drewienko różdżki ukrytej w kieszeni płaszcza, wolał mieć je przy sobie, wolał wiedzieć, gdzie jest, by w razie potrzeby móc po nie szybko sięgnąć.
- Jestem Rosierem, Borgin, chodzę, gdzie chcę i nie muszę kryć się jak szczur po kanałach – stwierdził z ostentacyjnym niesmakiem. - Ale przyznaję, jestem zdziwiony, że widzę cię tak daleko od Nokturnu, sądziłem, że raczej nie wystawiasz pyska z nory. Wypłoszyli cię nawet stamtąd? Bez znaczenia. - Ze zrezygnowaniem odwrócił spojrzenie ku mętnej wodzie Tamizy, kątem oka wciąż uważając na Caerwyna. - Szczekanie pozostawię tobie, jesteś w tym lepszy, jak każdy mały kundel. Kiedyś posłucham twojego wycia, Borgin... - Odważnie zbliżył się do niego o krok, wyzywająco. - Póki co wystarczy mi jęk piękniejszej części twojej rodziny. - Nie poczuł nawet ukłucia wyrzutem sumienia, wypowiadając te słowa o Milicencie. Nie były prawdziwe, to oczywiste, a niecne zamiary wobec – kusząco, prawda - czarnoskórej dziewczyny nawet nie przyszły mu do głowy, ale naprawdę mocno świerzbiły go dzisiaj pięści. Chciał dostać w pysk – chciał dać w pysk, szukał ujścia kotłujących się w nim emocji. Potrafił zachować twarz pokerzysty, kłamał jak z nut. Powrócił spojrzeniem w jego stronę; spojrzeniem odważnym i wyzywającym, wierzysz mi, Borgin, co? Wierzysz, znasz mnie. To, że nie chcesz uwierzyć, nic tutaj nie zmieni...





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Caerwyn Borgin
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1236-caerwyn-borgin http://morsmordre.forumpolish.com/t1251-caerwyn-borgin#9456 http://morsmordre.forumpolish.com/f15-ulica-smiertelnego-nokturnu-6-piwnica
przemytnik, diler, Pająk
29
Czysta
Kawaler
'Cause the line between
Wrong and right
Is the width of a thread
From a spider's web
0
13
0
0
0
10
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   19.09.15 0:10

Dopóki Rosier atakował jego powierzchowność, Caerwyn nadal tkwił na tym samym poziomie spięcia; cóż mu po jego opinii? Nie podobała mu się jego kurtka, naprawdę próbował ubliżyć mu sugestią, że nie ma w domu łazienki? Jakże wysoko, jaśnie panie. Szlachta najwidoczniej nie próżnowała, salony musiały być istnymi gniazdami żmij, skoro jej - jakże doskonale wychowani - przedstawiciele sięgali po tak wyrafinowane środki dominacji.
Zaciągnął się znów skręconym własnoręcznie papierosem, nadal nie spuszczając intruza z oczu; nie pozwalał sobie na lekceważenie przeciwnika, nawet w przypadku wydelikaconego arystokraty. Wszak kto wie, co mu tam strzeli do głowy, skoro już zapuścił się w te rejony, zaczepił go z własnej, nieprzymuszonej woli... Uciekł z domu, bo mama znalazła mu jakąś nadętą pannicę do pary? A może ojciec oświadczył, że to już koniec sprzeniewierzania jego pieniędzy, wydawania majątku na dziwki?
- Oczywiście, że chodzisz gdzie chcesz, Rosier - przyznał pozornie ugodowo, z kpiną, swą postawą wyrażając nie mniej, nie więcej jak tylko powątpiewanie. - Jak tylko dostaniesz na to pozwolenie matki rodzicielki, ojca, nestora rodu i dziesięciu innych krewnych, którzy trzymają cię na tej wygodnej, wysadzanej drogimi kamieniami smyczy... Przypomnij mi, tradycja pokładzin jeszcze obowiązuje w tych waszych światłych kręgach? Przy płodzeniu potomka także będą musieli ci asystować, sprawdzać, czy nie przyniosłeś im wstydu? - Rzucił niedopałek na ziemię i przydeptał go obcasem, wydychając ostatek tkwiącego w płucach dymu. Wsadził dłonie do kieszeni swej sztywnej skórzanej kurtki i zmrużył drapieżnie ślepia, wygiął krzywo usta, niby to w rozbawieniu. Lubił bawić się kosztem tych pozbawionych wyobraźni, spętanych konwenansami ofiar losu; lubił drwić z ich przedawnionych zasad i ślepego uwielbienia dla błękitnej krwi. - A może to właśnie dlatego tak często bywasz w Wenus, to dalsza część sławnego arystokratycznego wychowania?
Nie minęła nawet chwila, gdy jego nastrój uległ diametralnemu pogorszeniu, krew uderzyła mu do głowy. Ciosy wycelowane w siebie zignorował bez trudu; żeby przetrwać na Nokturnie, musiał się nauczyć ignorowania wielu niewygodnych rzeczy. Lecz ten pies śmiał ubliżyć jego rodzinie, jego małej Milicencie, a tego - tego nigdy nie wybaczał. Niechciane obrazy, które pojawiły się przez oczyma Borgina, nieproszone dźwięki... Wyobraźnia płatała mu figla, tylko rozniecając rozpalony już wcześniej gniew, doprowadzając w końcu do ślepej furii. Zaś on nie widział najmniejszego powodu, dla którego miałby się przed nią bronić.
Bezwolnie zacisnął dłonie w pięści i, niczym polujący drapieżnik, skoczył ku niemu bez żadnego ostrzeżenia, nim jeszcze dobrze skończył swą bluźnierczą wypowiedź. Chciał zaskoczyć go szybkim uderzeniem w głowę, a tym samym wytrącić z równowagi; Rosier prezentował się odeń masywniej, lecz mięśnie jeszcze nikomu nie zagwarantowały sukcesu, o czym Caerwyn miał okazję przekonać się nie raz i nie dwa. Dla niego najważniejsze były zręczność i szybkość połączone z techniką i wieloletnim doświadczeniem; nie wątpił nawet przez chwilę, że poradzi sobie z lepiej zbudowanym, lecz mniej sprawnym Tristanem.
Chciał zobaczyć, czy jego krew faktycznie była taka błękitna.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   19.09.15 0:10

The member 'Caerwyn Borgin' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 61


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
36
30
0
0
1
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   19.09.15 1:40

Skrzywił się - skrzywił się wyraźnie - kiedy Caerwyn poruszył temat pokładzin; bliski jego myślom teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Na Merlina, nie praktykowano tego w jego rodzinie od przynajmniej dziesiątek lat, musieliby upaść na głowę, żeby nagle zmienić ten zwyczaj - prawda? ... prawda? Pamiętał ślub Anthonego, obeszło się bez cyrków, czy był na jakimś ślubie u Traversów, nieokrzesanych żeglarzy? Nonsens, durniu, nonsens, jesteś Rosierem. I nie myśl o tym, że nie wiesz, jak wyglądał ślub twojego ojca, ani o tym, że nie masz starszego brata, dzięki któremu mógłbyś się tego dowiedzieć. Jego myśli błądziły jak szalone, przerażone wizją przyszłości; pięści zacisnęły się mocno, knykcie wysunęły, mocno opinając skórę. Wzburzone emocje wreszcie znalazły ujście, szum w uszach przygłuszył kolejne słowa Borgina. Przecież ten prostak nie wiedział nic.
Był Rosierem, był pod władzą nestora i był pod władzą swojego ojca; ale już tylko kilka miesięcy. Pojmie za żonę Evandrę i będzie niezależny, to on zyska władzę. Nad sobą, kobietą i częścią rodowego skarbca. Jak mógł dać się obrażać byle kundlowi z Nokturnu? Jak mógł mu w ogóle pozwalać otwierać pysk w swojej obecności? Chyba czas go zamknąć... Emocje ostatnich dni, sztorm uczuć, wciąż towarzyszący mu zapach bryzy znad brzegu wyspy Wright; wszystko to ścierało się razem wewnątrz jego jaźni, rozbudzając demony gniewu. Nie odpowiedział nic, poznał jego napięte ruchy, kocie ugięcie, nim skoczył ku niemu z pięściami - spodziewał się ataku. Tylko po to do niego przecież podszedł, dalej Borgin, zabawimy się. Nie bał się, chciał tego. Chciał wyrzucić z siebie złość, chciał poczuć własną krew, której kolor doskonale znał. A Borginowi przyda się nauczka - wiedział, że potrafił się tłuc, był zwinny jak kot i silny jak wół, Tristan tego nie lekceważył. Ale ten oprych na co dzień walczył z kurzem, a Tristan - ze smokami, był od niego lepiej zbudowany i prawdopodobnie jednak silniejszy. Krew zawrzała, jęła krążyć szybciej, adrenalina rozbudzała spięte mięśnie do ruchu.
Wykonał unik, chciał odskoczyć w bok, dając Caerwynowi uderzyć w powietrze; chciał wykorzystać jego skok przeciwko niemu i zdać się na siłę, która niosła jego pięści i która mogła wyciągnąć Borgina do przodu.





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   19.09.15 1:40

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 70


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   19.09.15 19:27

Caerwyn nie docenił arystokraty. Jego cios przeleciał tuż obok nosa Tristana, który niechybnie byłby złamany, gdyby tylko Borgin w niego trafił. Płonne były jednak nadzieje Rosiera na to, że impet znacząco wytrąci jego przeciwnika z równowagi. Wyuczony bójek współwłaściciel najsławniejszego sklepu na Nokturnie szybko zareagował i sprawnie wrócił do pozycji, z której mógł zarówno atakować jak się bronić.

Kolejność Tristan, Caerwyn, MG


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
36
30
0
0
1
42
5
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   20.09.15 0:00

Krew wrzała, szumiała w uszach i zagrzewała do walki, tłamszone od kilku dni emocje wreszcie mogły znaleźć ujście. A Tristan - wreszcie mógł poczuć życie, twarde i ciężkie. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie ku górze; zbyt szybko, by ktokolwiek mógł to zauważyć, kiedy pięść Borgina wystrzeliła w jego kierunku - jego prowokacja odniosła wreszcie wyczekujący skutek. I choć Tristan chciał tego uderzenia, chciał poczuć ciepło własnej krwi, chciał tego złamanego nosa, właściwie wiedziony instynktownym strachem, odskoczył w bok. Przeliczył się - Borgin zachował równowagę. Winien był przewidzieć, nie walczył z byle ulicznym oprychem; Caerwyn panoszył się po Nokturnie jak królowa pszczół w roju - bzycząc najgłośniej i kąsając najdotkliwiej. Tristan miał już okazję poznać Caerwyna i bynajmniej go nie polubił, drażniła go jego nadmierna pewność siebie, jak i lekceważenie, które zwykł mu okazywać. I właśnie dlatego to spotkanie było tak bardzo obiecujące.
Tristan pochylił lekko głowę, chroniąc twarz przed uderzeniem, uniósł gardę i wyprowadził cios kolanem w wątrobę oponenta. Prowokując Borgina, uciekając przed jego ciosem, nie chciał wyprowadzać ciosów, które mogłyby tę bójkę zakończyć, lecz w swojej gwałtowności dał się teraz porwać emocjom wyzwolonym podczas walki. Przestał myśleć, przestał się kontrolować...





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   20.09.15 0:00

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 87


Powrót do góry Go down
Caerwyn Borgin
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1236-caerwyn-borgin http://morsmordre.forumpolish.com/t1251-caerwyn-borgin#9456 http://morsmordre.forumpolish.com/f15-ulica-smiertelnego-nokturnu-6-piwnica
przemytnik, diler, Pająk
29
Czysta
Kawaler
'Cause the line between
Wrong and right
Is the width of a thread
From a spider's web
0
13
0
0
0
10
0
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   20.09.15 15:09

Borgin był zawiedziony, że pierwszy z jego ciosów okazał się chybiony, że nie sięgnął celu, ba!, prawie wystawił się Rosierowi, prawie pozwolił mu na piękny kontratak. Tak, dał się ponieść emocjom, co miało swoje plusy, ale i minuty - bił mocniej wiedziony ślepą furią, lecz również zdawał się na sam instynkt, nie analizując kolejnych posunięć, nie zastanawiając się, czy, na przykład, Rosier nie umknie przed jego ciosem, czy nie wykorzysta przeciwko niemu pędu, z jakim do niego doskoczył...
Na szczęście udało mu się cofnąć, uchronić się przed tak amatorską wpadką; był wściekły i na wściekłego wyglądał. Usta wykrzywione w grymasie złości, zmrużone kocio oczy i dłonie złożone w pięści, z pobielałymi już knykciami. Co ten paniczyna sobie wyobrażał... Że jest lepszy? Że może mówić tak o jego rodzinie? Niedoczekanie. Jeszcze pożałuje, że opuścił tego wieczoru swe bezpieczne, wyłożone atłasami legowisko i dotarł tutaj, do obleczonych w pajęcze sieci doków.
Choć miał na to ledwie ułamki sekund, wprawnie rozczytał postawę przeciwnika - spodziewał się kopniaka, uderzenia w dolne partie ciała, lecz nie miał już czasu na dokładne wyprowadzenie obrony, dlatego zdecydował się na szybkie odskoczenie w tył, by umknąć z zasięgu arystokraty. Również trzymał wzniesione w górę, naszykowane do obrony - lub do ciosy - pięści.
Jednak czy zaślepiająca go nienawiść nie pokrzyżuje mu i tego planu?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   20.09.15 15:09

The member 'Caerwyn Borgin' has done the following action : Rzut kośćmi

'k100' : 25


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   20.09.15 21:18

Czy sprawiła to wściekłość, czy niedocenienie przeciwnika ciężko orzec. Z pewnością jednak Caerwynowi nie udało zasłonić się przed bolesnym kopniakiem Rosiera. Ból, który był jego efektem nie pozwolił Borginowi na wyprowadzenie kontrataku. Tristanowi zaś dał okazję do wykończenia pochylonego z bólu, niezdolnego do obrony przeciwnika. Najwyraźniej chęć złamania sobie nosa o cudzą pięść nie wystarczy, trzeba jej nieco dopomóc...

Kolejka: Tristan, Caerwyn, MG


Powrót do góry Go down
 

Most nad Tamizą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Most nad Tamizą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18