Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Most nad Tamizą

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Most nad Tamizą - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime10.03.12 23:04

First topic message reminder :

Most nad Tamizą

Długi i prosty most nad Tamizą, po którym przebiega trasa londyńskiej kolei. Podróżujący pociągiem mugole są często nieświadomi wyprzedzającego ich z prędkością błyskawicy Błędnego Rycerza. Nie zauważają także, że na ulicach przy moście podróżują magicznie powiększone auta, za sprawą sprytnych zaklęć wypełnione zarówno dziesiątkami bagaży, jak i pasażerów.
Gdzieś w oddali majaczy Big Ben, nieopodal zaś znajduje się port, do którego suną niezliczone statki, pozostawiając za sobą sznury piany. Londyn najpiękniej wygląda stąd o zachodzie słońca, mieniąc się w czerwieni i pomarańczy, ukazując swój czar, powab i wdzięk. A dla takich widoków warto zatrzymać się choć na moment.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime03.08.19 21:34

[07.01.]

Nowy rok zaczął się wyjątkowo obiecująco - w końcu anomalie ustały i wszystko zaczęło wracać do normy. Joseph, choć odzwyczajony od używania magii, coraz częściej korzystał z różdżki i dobrodziejstw czarodziejskiego świata. Nie spodziewał się, że poczuje przy tym aż taką ulgę i że aż tak ułatwi mu to życie. Czuł się cudownie - jakby po dłuższym okresie wstrzymywania powietrza, znów mógł oddychać swobodnie pełną piersią. Napawało go to tym większym optymizmem i chodził ostatnio w wyśmienitym nastroju. Nawet ponure myśli dotyczące jego wieku i końca kariery przestały zaprzątać mu głowę.  
Nie wszystko jednak zmierzało ku dobremu - Prorok Codzienny stał się zakazaną gazetą, co było jawnym naruszeniem wolności prasy, a wokół znów zaczęto mówić o piętnowaniu czarodziejów ze względu na czystość ich krwi. Joseph nie mógł tego pojąć - ta kwestia była przerabiana tyle razy, tyle razy nie przynosiła ze sobą nic dobrego dla żadnej ze stron... i znowu? Znowu Ministerstwo zaczęło dzielić ludzi? Po co? Ach, no tak - podzielonym narodem łatwiej rządzić, prawda? I można dzięki temu odwracać uwagę od tego, co się knuje naprawdę. Bo Joe nie wierzył, że obecny Minister miał cokolwiek wspólnego z uspokojeniem anomalii. Nie wierzył w jego dobre intencje, ani bycie "wybawcą" czarodziejów. I tak jak zawsze wcale się nie krył ze swoją opinią na ten temat, choć tym razem na forum swoich przyjaciół i znajomych, a nie publicznie. Przestał być "modny", prasa nie interesowała się nim tak, jak to bywało kiedyś, więc i z dziennikarzami miał mniej wspólnego (zapewne cały zarząd Zjednoczonych z Puddlemere dziękował za to Merlinowi).
Dziś jednak, kiedy żwawo przemierzał most rozciągnięty nad Tamizą, nie myślał ani o braku anomalii, ani o Proroku, ani o represjach w stosunku do czarodziejów mugolskiego pochodzenia. Maszerował na spotkanie z dawno niewidzianym przyjacielem nucąc sobie cicho wesołą, irlandzką piosenkę o pijanym Szkocie i choć była trochę obraźliwa, to niezmiennie go bawiła od kiedy usłyszał ją po raz pierwszy.
- Więc Szkot odziany w kilt opuścił bar wieczorem
Wypił za dużo, to było widać, bo szedł bardzo krzywym torem.
Kontrolę stracił, okręcił się i potknął o własne nogi
By zasnąć tam, gdzie runął - w trawie obok drogi
Ring-ding-didl-lidl-la-di-oł! Ring-ding-da-didej-oł!
By zasnąć tam, gdzie runął - w trawie obok drogi...
- podśpiewywał pod nosem spoglądając na płynącą leniwie, trochę zamarzniętą rzekę. W zasadzie dopiero teraz do niego dotarło, że już straszliwie dawno nie był w tej części Londynu. Jeśli już pojawiał się w stolicy, to raczej na Pokątnej, a tutaj? Nie pamiętał kiedy był ostatnio.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Gillian Tremaine
Gillian Tremaine

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6202-gillian-tremaine#151870 https://www.morsmordre.net/t6219-volante#153466 https://www.morsmordre.net/t6220-gossip-girl#153487 https://www.morsmordre.net/f178-pokatna-24-1 https://www.morsmordre.net/t6221-skrytka-bankowa-nr-1543#153488 https://www.morsmordre.net/t6222-g-tremaine#153493
Zawód : nielegalna redaktorka Proroka Codziennego
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Rzut oka na świat wykazuje, że okropności nie są niczym innym jak realizmem.
OPCM : 7
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 16
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/37
SPRAWNOŚĆ : 0/0
Genetyka : Czarownica

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime08.08.19 23:18

Dzień był długi a natłok dzisiejszych informacji, który wciąż szalał w jej głowie, dodatkowo przyprawiając o migrenę, powodował, że musiała się przespacerować po brudnych i ponurych ulicach Londynu. Potrzebowała powietrza i chwili ciszy, i braku ludzi, panikujących ludzi, którzy po porannym wydaniu Walczącego Maga przerażeni wizją śmierci lub Azkabanu szybko tracili nie tylko zapał do pracy, ale porzucali walkę w imię ideałów, które jeszcze wczoraj wyznawali. Nie rozumiała tego, wiedziała, że z pewnością nie zrozumie, jednak sama już dawno liczyła się z tym, że praca w jakiejkolwiek gazecie równała się niebezpieczeństwu. W każdym z wydawnictw przecież należało objąć którąś stronę, a jeśli nie, to i tak zawsze była szansa, że nadepnie się komuś na odcisk – ona te odciski przecież deptała nie tylko w Czarownicy, ale już za czasów szkolnych. Była więc zahartowana w boju, lecz przede wszystkim, niejednokrotnie dostała po nosie za swoje czyny i nie byłaby sobą, gdyby tak łatwo zrezygnowała. Redakcja w końcu dała im wybór: możecie odejść bez konsekwencji, możecie zostać, konsekwencje ponosząc już do końca wojny, nawet życia.
Nie była pewna czy podjęła dobrą decyzję, lecz nie zamierzała wcale się z niej wycofywać w ten sposób chociaż w minimalnym stopniu naprawiając swoje sumienie za nieprawdziwe plotki, które spisywała jeszcze przed paroma laty do konkurencji. Nigdy jednak nie podejrzewała, że kiedykolwiek znajdzie się w podobnej sytuacji; że ona, jej praca, nagle stanie się w jakiś sposób istotna, ważna i przydatna – wiedziała o planie dystrybucji Proroka nielegalnymi kanałami i sama zamierzała się do tego przyłożyć. Kiedy po jakimś czasie dotarła w okolicę mostu nie podejrzewała, że w ciągu zaledwie kilku godzin limit nieszczęść okaże się niewyczerpany.
Straciła czujność, myślami będąc w zupełnie odległych rejonach; właściwie nawet nie słyszała idącego za nią od dłuższej chwili człowieka, jego obecność zauważając dopiero wtedy, gdy w zupełnie mimowolnym odruchu zwróciła się przez ramię za siebie. Kaptur zsunął się z ciemnych włosów a w zdenerwowaniu, które powoli zaczynało się weń pojawiać, zupełnie zapomniała o wewnętrznym niepanikowaniu. Przyśpieszyła więc kroku, nierozsądnie wkraczając na most, bo kiedy zrobiła kilka kroków dalej, wiedziała, że znajdując się w miejscu stosunkowo opuszczonym, na równie pustym moście, jej szanse w jakiejkolwiek konfrontacji nieco malały. Nie była wszak kobietą wyszkoloną do walk – chociaż jednym ciosem złamała dawniej czyjś nos – a zastrzyk stresu i zdenerwowania wcale nie powodował, że czuła przypływ nieziemskich mocy.
Nie próbowała nawet sprawdzać kto za nią szedł; być może ten człowiek wiedział gdzie pracuje, być może kiedyś spotkała go w jednym z pubów w porcie. A równie dobrze mogła być przypadkową kobietą, która jako pierwsza pojawiła się w zasięgu jego wzroku lub właśnie teraz, w krótkim czasie urojenia i wrażenie, że każda mijana na ulicy osoba wie o jej zawodzie, zaczęło dawać jej sygnały, że źle zrobiła. Szła szybko, równie szybko odnajdując różdżkę w kieszeni, gdy dostrzegła kolejną sylwetkę nadciągającą z naprzeciwka.


Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime13.08.19 16:35

Poły płaszcza rozwiał mu silniejszy, chłodny podmuch wiatru wiejącego od strony rzeki, odsłaniając tym samym typowy dla Joey'a mugolski strój - jeansy i granatowy sweter z jasnym kołnierzykiem wystającym spod spodu. Dziarsko maszerując zdawał się nie czuć temperatury wokół i jedynie odruchowo przytrzymał rondo kapelusza, by nie porwał go wiatr. Przyzwyczaił się do niego, musiał to przyznać. Ciemny, w kowbojskim stylu coraz częściej gościł mu na głowie i choć trochę trzymał w ryzach przydługie kłaki ścigającego Zjednoczonych.
- Przechodziły obok dwie panny śliczne po chwili niezbyt długiej,
Zobaczyły Szkota i z błyskiem oka jedna rzekła do drugiej:
"Spójrz jaki przystojny i silny szkocki mężczyzna...
Ciekawi cię co ma pod kiltem, sama przyznaj!"
Ring-ding-didl-lidl-la-di-oł! Ring-ding-da-didej-oł!
"Ciekawi cię co..."*
- nucił sobie dalej, choć coraz ciszej, kiedy jakiś ruch na drugim końcu mostu przykuł jego uwagę bardziej niż płynąca w dole leniwie Tamiza.
Z naprzeciwka szły w jego stronę dwie osoby z czego pierwsza bez wątpienia była kobietą. I to całkiem znajomą kobietą - w czym utwierdzał się z każdym kolejnym zbliżającym ich do siebie krokiem. Gill Tremaine, choć nie widział już dobry szmat czasu, to poznałby wszędzie i z każdej odległości. Zawsze była sprytna, potrafiła się wtopić w tłum, zniknąć z oczu, kiedy tylko chciała, ale nie jemu. On jakoś umiał wyłowić ją wzrokiem spośród innych czarodziejów i to już od czasów szkolnych, poprzez swoje brylowanie w towarzystwie, kiedy był zawodnikiem "na topie" i Czarownica się nim interesowała... najwyraźniej aż po dzień dzisiejszy. Zresztą w tej chwili to nie była żadna sztuka - byli praktycznie sami na moście (choć w znacznym oddaleniu) szli w swoim kierunku, a jej twarzy czy długich, ciemnych włosów nie przysłaniało nic.
Uśmiechnął się kątem warg.
Szczerze mówiąc dobrze było ją zobaczyć po takim czasie. Niby nie trzymali się w komitywie, a ostatnio jak ją widział, to znów szukała sensacji i plotek, by wysmarować na jego temat, albo jego kumpli z drużyny jakiś niemiły artykulik, ale... nie miał jej tego za złe. Nigdy nie miał. I trochę żałował, że Gill już nie pisuje dla Czarownicy, ale zaczęła pracę w Proroku Codziennym, bo właśnie przez to już się nie widywali. Szkoda, swego czasu jej twarzyczka w tłumie fanów i kibiców, była stałym punktem po meczach. Teraz została zastąpiona innymi - obcymi.
Przemknęło mu przez głowę pytanie, czy panna (chyba wciąż panna, co? Zaprosiłaby go na swój ślub, prawda?) Tremaine w ogóle go zauważyła... Zdawała się nieswoja, miała nerwowy przyspieszony chód i jakąś taką nietęgą minę (choć tego nie był pewny z tej odległości), kiedy sięgała do kieszeni. To wzmogło i jego czujność i Joe momentalnie przeniósł spojrzenie z niej na trzecią osobę na moście - mężczyznę, czarodzieja - tego akurat się domyślał po jego mało mugolskim stroju, a upewnił chwilę później, gdy w jego dłoni niedbale chowanej pod pazuchą dostrzegł różdżkę. Choć Gill szła szybkim krokiem, to i tamten przyspieszył z każdą chwilą ją doganiając. Joe był za daleko, a też nie był do końca pewny czy jego przeczucie, że Gill właśnie jest goniona przez jakiegoś typa, czy tylko na taką wygląda, jest prawdziwe, więc zamiast uciekać się do jakiegoś ataku czy czegokolwiek innego, sam wyrzucił pustą dłoń ku górze i pomachał energicznie do kobiety.
- GLYNN! Glynnis Griffiths! - zawołał na całe gardło wpatrując się wprost w Gill. Sam nie wiedział czemu przyszło mu do głowy właśnie imię i nazwisko znanej szukającej Harpii, ale było na tyle popularne, że obcy mężczyzna powinien je kojarzyć nawet, jeśli nie przepadał za quidditchem. Kojarzyć i choć na chwilę zwątpić w to, że ściga tą osobę, którą faktycznie chciał.
- Kopę lat! Jak się masz?! - wydzierał się dalej Joe na całe gardło (zdecydowanie głośniej niż to było konieczne) z szerokim uśmiechem na twarzy. I tylko kątem oka zerkał na tamtego wyuczony podzielnej uwagi podczas meczów. Tutaj niby patrzy wprost na kumpla z drużyny i udaje, że chce mu podać kafla, a tak naprawdę robi to tylko po to, by zmylić przeciwnika i podać piłkę do trzeciego ścigającego. Teraz robił dokładnie to samo. No, prawie.
A jeśli jego przeczucie co do intencji typa było mylne? Cóż... każdy mógłby pomylić Glynnis z Gillian, tak? Zdarza się najlepszym. Potem najwyżej obróci wszystko w żart.  

*Bryan Bowers - The Scotsman (wolne tłumaczenie)




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Gillian Tremaine
Gillian Tremaine

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6202-gillian-tremaine#151870 https://www.morsmordre.net/t6219-volante#153466 https://www.morsmordre.net/t6220-gossip-girl#153487 https://www.morsmordre.net/f178-pokatna-24-1 https://www.morsmordre.net/t6221-skrytka-bankowa-nr-1543#153488 https://www.morsmordre.net/t6222-g-tremaine#153493
Zawód : nielegalna redaktorka Proroka Codziennego
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : n/d
Rzut oka na świat wykazuje, że okropności nie są niczym innym jak realizmem.
OPCM : 7
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 16
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/37
SPRAWNOŚĆ : 0/0
Genetyka : Czarownica

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime09.11.19 22:54

Ona nie rozpoznała go od razu. Skupiona na jednej myśli, pchającej ją do ucieczki i nasłuchiwania w jakiej odległości znajdował się mężczyzna za nią, nie zwróciła uwagi na wesołe przyśpiewki nadchodzącej z naprzeciwka osoby. W gruncie rzeczy zauważyła ją dopiero wtedy, gdy odległość pomiędzy nimi skróciła się do zaledwie kilku metrów a chłopak wprowadził ją w kolejny dysonans poznawczy. Wyrwana gwałtownie z paranoicznej obawy, szepczącej, że najpewniej znalazła się w sytuacji jej zagrażającej, z początku zatrzymała się zdezorientowana. Dopiero po chwili przypomniała sobie o oddychaniu, a zaraz po tym zrozumiała – ledwo – że albo Joseph rzeczywiście pomylił ją z inną kobietą albo próbował jej pomóc. Nie zastanawiając się nad tym, która z tych dwóch rzeczy była bliższa prawdzie, zadecydowała się skorzystać z jego obecności bardziej niż kiedykolwiek. Gdy znaleźli się naprzeciwko siebie, odetchnęła cicho.
Wright, a niech mnie, nic się nie zmieniłeś – przywitała się, jednocześnie próbując przypomnieć sobie kiedy widzieli się po raz ostatni i czy tamten raz należał do przyjemnych. Chociaż relacja z Josephem za czasów szkolnych należała do dziwnych – jak znaczna część znajomości dziennikarki – a nawet raz zdołał ukłuć ją w kobiece ego, nie wspominała go źle, czego wyrazem były całkiem przychylne artykuły na jego temat w Czarownicy. Mimo to zdawała sobie sprawę, że dla wielu osób już sam fakt, że zajmowała stanowisko w największym plotkarskim czasopiśmie było skreśleniem na starcie – i poniekąd wcale się nie dziwiła takiemu podejściu, wiedząc po czasie, że wypisywanie plotek, niejednokrotnie nieprawdziwych, było paskudną zagrywką. – Bywało lepiej, ale nie narzekam – odparła i odwróciła się dyskretnie próbując zlokalizować obcego – sam rozumiesz, praca, fani, praca, ani chwili spokoju – zasugerowała z wewnętrznym niepokojem zauważając, że kroki jeszcze chwilę temu słyszalne, ucichły.
Może przejdziemy się na kremowe? – zaproponowała, zupełnie szczerze, uznając, że spędzenie wieczoru w czyimś towarzystwie będzie znacznie lepszą alternatywą niż powrót do pustego mieszkania, w którym każdy najmniejszy odgłos wyprowadzał ją z równowagi. Posłała mu przy tym pełen uroku uśmiech, a jednocześnie ponaglające spojrzenie, które sugerowało, że nie powinien jej odmawiać.


Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime02.10.20 23:14

22 VII 1957


Pokonując szybkim krokiem kolejne ulice, nie oglądała się na osoby, które mijała lub przypadkiem trąciła, przechodząc obok. Rzucane szeptem przepraszam, najpewniej nie docierało do żadnej pokrzywdzonej jednostki, ale nie marnowała czasu, aby upewnić się w tym. Jak zawsze brakowało jej godzin, aby zrobić wszystko, co planowała danego dnia. Nawet dni wolne od pracy nie zapewniał ich dość, bo to co zyskiwała, łatwo traciła w wyniku nieprzewidywanych problemów lub spotkań z osobami, które stawały jej na drodze i z różnych powodów, nie zbywała ich. Taki przypadek w pewnym sensie miała ledwie kilkanaście dni temu, chociaż wtedy nie koniecznie czuła ten sam pośpiech i obecnie próbowała o tym sukcesywnie zapomnieć albo raczej nie rozpamiętywać… nie zastanawiać się nad wszystkim, co się wtenczas wydarzyło. Dziwna rozmowa, dziwne gesty i koniec, które w całokształcie zaprzątały myśli. Nie znosiła takich sytuacji, gdy jedna osoba rozpraszała jej uwagę na dłużej. Pokręciła delikatnie głową, a ciemne fale włosów, zatańczyły wokół jej twarzy. Chcąc nie chcąc, myśli uciekły w stronę kolejnej osoby, której nie widziała już długo. Minęły tygodnie, odkąd rozmawiali ostatnim razem i chociaż nadal była na niego zła, zaczynała się odrobinę martwić. Niby przywykła, że potrafił znikać na całe miesiące, lecz zwykle nie dawał ot, tak o sobie zapomnieć, podsyłając listy czy kwiaty. Doceniała takie drobne gesty, bo minimalizowały niepokój, jaki mogła odczuwać z powodu takowej ciszy. Pamiętała, że już raz mu się to zdarzyło w poprzednim roku, ale później miał, jakieś konkretne wytłumaczenie, które i tak zdawało się trochę naciągane. Tym razem mogło to nie wystarczyć, a spotęgować złość, jaką pielęgnowała. Pogrążona w myślach, nie obserwowała uważnie otoczenia, nie zwracała uwagi na przeszkody na drodze. Delikatne uderzenia obcasów o ziemię, wyznaczało pewne tempo, które utrzymywała przez cały czas i nic tego nie zakłócało. Do chwili, gdy nagle wpadła na kogoś. Zderzenie było wystarczająco mocne, aby zachwiała się odruchowo zamykając palce na cudzym przedramieniu, szukając podparcia. Cofnęła się o krok, uspokajając odrobinę przyspieszony oddech, będący wynikiem lekkiego stresu. Spojrzenie przez chwilę miała utkwione w męskim torsie, analizując, co właśnie się stało. Powinna to przewidzieć, uciekanie myślami i ignorowanie otoczenia nigdy nie było dobrym pomysłem.
- Przepraszam.- szepnęła, unosząc kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Skoro wpadła na jakiegoś mężczyznę, można było pokokietować trochę, aby załagodzić negatywne emocje. Uniosła wzrok, aby spojrzeć na twarz poszkodowanego i zamrugała szybko, gdy dotarło do niej na kogo wpadła. No proszę, jest i On. Uśmiech zmienił się w lekki grymas, który zatarł wizerunek skruszonej młodej kobiety, świadomej swej winy w owym zdarzeniu. Gniew z ostatniego spotkania powrócił, chociaż nie aż tak silny, jak wtedy, gdy po wyjściu z restauracji, odeszła uświadamiając go dobitnie, że tym razem nie ma co liczyć na wizytę w jej mieszkaniu.
Odwróciła od niego wzrok, by zaraz wyminąć mężczyznę, znów bez słowa.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime12.10.20 23:37

Zdawałoby się, że Londyn, po przeprowadzonej w kwietniu Czystce, zdecydowanie opustoszał. Ilość osób widocznych na ulicach znacząco spadła, można to było dostrzec gołym okiem. Nie tylko w populacji i znacząco przerzedzonych tłumach przemierzających miasto, ale także po wielu opustoszałych witrynach sklepowych. Jakim więc sposobem kiedy dziś to on spieszył się, pokonując pieszo kolejne chodniki, znów natknął się na tłuszczę? Ilość ludzi, których mijał nieco go zaskoczyła - choć pora była wczesna, nic więc dziwnego, że ci, którzy nadal posiadali swoją pracę, właśnie kierowali się ku miejscu wypełnienia swoich obowiązków. Poza tym, uznać należało to za fakt, że stolica powracała do swojego dawnego, zapracowanego i wiecznie zabieganego "ja".
Z tego akurat należało się cieszyć.
Nie mógł się jednak cieszyć, kiedy, przemierzając ulice, nie mógł nawet ustalić sobie pewnego rytmu. Co parę kroków musiał przystawać, by kogoś przepuścić. Zazwyczaj nie pozwalałby sobie na takie upokorzenie - preferował przemieszczanie się z jednego miejsca na drugie metodą, która zdecydowanie bardziej pasowała do człowieka jego statusu. Nie było to jednak warte zachodu, gdy do przejścia miał zaledwie kilka ulic - stąd też znalazł się właśnie w strumieniu ludzi przecinających miasto raczej chaotyczną rzeką.
Oczywiście, że był zajęty. W ciągu kilku ostatnich tygodni sprawy biznesowe wysunęły się na pierwszy plan, stąd też Craig poświęcił się temu w stopniu znacznym. Czy myślał o niej? I tak i nie. Na pewno nie odzywał się do niej - i to zdecydowanie dłużej niż można by to uznać za przyzwoite. Przyczyniło się do tego wiele rzeczy, z brakiem czasu na czele. Tym razem chodziło jednak także o coś więcej. Chyba sam po prostu był nieco zmęczony. Łamanie zakazów, które mu stawiała, było zabawne i zajmujące. Szczególnie kiedy on miał na to ochotę - co w sumie zdarzało się często. Ba, ciągnęło się przecież od wielu lat. Jednak czasem nawet on odczuwał znużenie. Stąd też ta cisza z jego strony. Chyba sam też podświadomie ciekawiło go i bardzo chciał sprawdzić, czy Belvina będzie w stanie przełknąć swoją dumę... i w końcu odezwie się do niego jako pierwsza. Jak do tej pory, musiał się jednak pogodzić z tym, że w eterze wciąż panowała cisza.
Zderzenie z jakimś znacznie szczuplejszym i delikatniejszym ciałem wyrwało go z jego rozmyślań. Odruchowo sam wyciągnął dłoń, aby zapobiec upadkowi nieznajomej, czując jednocześnie jak kobieta wspiera się na jego przedramieniu. Gdyby miał czas, być może wygłosiłby jakąś tyradę, może rzucił kilka niewybrednych epitetów pod adresem zawalidrogi. Nieistotnym był fakt, że zderzenie było także jego winą - miał do tego prawo, po prostu. Zegarek pędził jednak nieubłaganie do przodu, jak też z resztą powinien robić w tej chwili sam Craig. Początkowo miało się więc skończyć na nieprzychylnym spojrzeniu posłanym kobiecie. Gdy jednak w końcu jego wzrok spoczął na znajomym obliczu, wszystkie wcześniejsze ustalenia i plany przestały mieć znaczenie. W pierwszej chwili nie był pewien, co właściwie powinien rzec - jednak przeprosić? Zapytać co u niej? Wybrała za niego, pragnąc go za wszelką cenę wyminąć. Nie dał jej jednak tej szansy, odczytując jej ruchy i zagradzając jej drogę. - Naprawdę? Zmarszczysz nosek i ot tak sobie pójdziesz? - warknął, przytrzymując ją za przedramię, którym wcześniej się na nim wsparła.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Most nad Tamizą - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Most nad Tamizą   Most nad Tamizą - Page 7 I_icon_minitime17.10.20 1:05

W takich chwilach naprawdę żałowała, że teleportowanie się na terenie Londynu było niemożliwe. Zrobiłaby wiele za takową szansę, gdy jej spojrzenie na krótki moment spoczęło na twarzy mężczyzny i to dobrze jej znanego. Tych rysów nie szło pomylić.
Nie zamierzała słuchać niczego, co zamierzał powiedzieć, czując, że słowa obecnie nie trafią do niej. Była zła na siebie i na niego, a takie skumulowanie odbierało opanowanie, które zwykle staranie utrzymywała w podobnych sytuacjach. Mogli się pokłócić, a jakże, wystarczyło sprowokowanie sytuacji, lecz czy naprawdę tego chcieli pośród tych wszystkich osób, które spiesząc się, przeciskały obok nich. Wiedziała, że stojąc w tym miejscu, praktycznie na środku przeszkadzają, ale nie interesowało jej to przez kilka długich sekund. Dopiero później podjęła próbę wyminięcia Burke, co skutecznie uniemożliwił. Ponownie uniosła na niego spojrzenie, a usta wykrzywił wyraźniejszy grymas. Zerknęła przelotnie na jego dłoń, gdy poczuła chwyt. Nie był tak silny, jak się spodziewała, a to zwróciło uwagę uzdrowicielki. Znała go za dobrze, aby na taki niuans nie zwrócić uwagi.
- Puść mnie.- wypowiedziała tylko pozornie spokojnie, zdradzając delikatne rozdrażnienie, które wydawało się odbijać echem na barwie głosu. Szarpnęła ręką, gestem podkreślając, że nie ma najmniejszej ochoty, aby zatrzymywał ją w ten sposób. Nie robiła tego jednak z obawy, bo Craig nigdy nie wyrządził jej krzywdy. Był mężczyzną, za którą nie jedna by się obejrzała, a będąc na jej miejscu, akceptowała jego wady. Belvina natomiast czasami nie potrafiła odnaleźć w sobie dość tolerancji, a pewne jego kaprysy znosiła gorzej niż pozostałe. Część mogła zapomnieć, zaakceptować, lecz wszystko powoli się piętrzyło.
- A czemu miałabym tego nie zrobić? – spytała, czekając na jakiś dobry argument, który mógłby ją odwieść od ponownej próby wyminięcia lorda.- Przez tyle czasu nie potrzebowałeś mojego towarzystwa, a teraz nagle coś się zmieniło? Hm? – wiedziała, że zachowuje się trochę głupio, ale z czystego uporu zamierzała zrzucić całą winę na niego. W sumie, jakby spojrzeć na to z boku to była jego wina, sam doprowadził do obecnej sytuacji. Miał jedynie pecha, że nerwy musiały znaleźć upust i padło na niego, bo właśnie sam się nawinął.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
 

Most nad Tamizą

Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20