Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
18 styczeń 1950r., Bernard Castle
AutorWiadomość
18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]19.09.16 19:36
Oczy całego rodu Burke były zwrócone właśnie na nią. Niemalże czuła na sobie ich taksujące spojrzenia, jakby tylko czekali na jej potknięcie, które by wywołało jedynie parsknięcie szyderczym śmiechem. Rzeczywiście byli oschli, apatyczni i nieokrzesani tak jak w opowieściach, a ich posiadłości dokładnie odzwierciedlały osobowości swoich właścicieli. Była przerażona całą tą sytuacją, ale starała się robić dobrą minę do złej gry i nie dać nikomu satysfakcji, że nowa rola ją przerastała, że się nie nadaje na żonę. Wciąż nie minął pierwszy szok, w żyłach ciągle buzowała adrenalina, utrzymując ją w stanie ciągłej gotowości. To wszystko działo się tak szybko. Pierwszy sabat po powrocie z Egiptu, wieść o zamążpójściu, w kolejną niedzielę oficjalne zaręczyny podczas wspólnej kolacji rodów Burke i Crouch, a za dwa tygodnie huczne wesele. Niby jak miała się nie czuć skołowana, skoro ojciec bezpardonowo wypchnął ją z rodzinnego gniazda prosto w ramiona obcego mężczyzny? Mężczyzny, z którym nic ją nie łączyło, prócz węzła małżeńskiego.
Posiadłość w Durham, miała tu zamieszkać, chociaż domem tego nazwać nie można było. Surowe ściany z kamienia sprawiały wrażenie wilgotnych. Brak jakichkolwiek ozdób, pomijając znaki rodu Burke, które widniały w niemal każdym pomieszczeniu. Ogień palący się w kominkach miał ogrzewać skostniałe mury, ale chyba również łagodzić napiętą atmosferę. Skrzaty względnie wysprzątały długo nieużytkowany dwór, ale w powietrzu wciąż unosił się zapach starych świec i zaduchu. Po wejściu do środka, Edgar nadał Paprochowi posłuszeństwo wobec Zivy. Stworzenie pokazało jej sypialnię, garderobę i oprowadziło po reszcie pomieszczeń. Ten dom ją odpychał. Wydawał się wrogi i odczuwała dziwne wrażenie, że wcale nie jest tu mile widziana. Może musiała przywyknąć? W ogromnej bibliotece znalazła cały wolny regał, który był prawdopodobnie przeznaczony na jej zbiory ksiąg, które od dzisiejszego ranka piętrzyły się w holu głównym. Przynajmniej Leander Crouch miał tyle przyzwoitości, aby pozwolić zabrać córce książki. Ziva zaklęciem przeniosła woluminy do biblioteki i spokojnie zaczęła układać je w porządku alfabetycznym w odpowiednich segmentach tematycznych. Księgi unosiły się w powietrzu i same wędrowały na przypisane im miejsce.


So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]25.09.16 15:15
Wszedł do przestronnego holu, otrzepując buty ze śniegu. Położył na stoliku przyniesione księgi, zdjął z siebie przemoczony płaszcz i powiesił go na wieszaku. Wyjął z kieszeni różdżkę i wyczarował z niej ciepły strumień powietrza, który skierował na wilgotne włosy. Roztrzepał je dłonią, chcąc nadać im jakikolwiek kształt, ale jak zwykle spełzło to na niczym. Westchnął głęboko, rozglądając się po pomieszczeniu. Wiedział, że ta posiadłość kiedyś stanie się jego własnością. Cały czas żył ze świadomością, że kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym ożeni się z piękną szlachcianką i razem z nią przeprowadzi się do Barnard Castle, by płodzić dziesiątki dzieci i dbać o dobre imię swojego rodu. I choć był wychowywany do tej roli, wciąż nie mógł się w niej odnaleźć. Nie uważał tego pałacu za swój dom, nie uważał Zivy za swoją rodzinę, w ogóle nie uważał obecnego życia za swoje własne. Próbował sobie z tym poradzić ucieczką. Rano wychodził do pracy i wracał z niej dopiero wieczorem, choć doskonale wiedział, że to jedna z mniej dojrzałych reakcji. Jednak na chwilę obecną szczególnie się tym nie przejmował, chcąc dać sobie chwilę czasu na zaakceptowanie nowego życia, jakie przyjdzie mu teraz wieść. Chwycił za przyniesione księgi i skierował swe kroki ku bibliotece, zamierzając porównać je razem z pewną księgą posiadaną już wcześniej. Odgonił od siebie skrzata proponującego ciepły posiłek, w ogóle nie będąc głodnym. Złapał mosiężną klamkę i uchylił drzwi biblioteki, widząc w niej nikogo innego jak swoją żonę. Mocniej zacisnął dłonie na przyniesionych księgach, którym daleko było do legalności. Nie zdążył poznać Zivy (właściwie nawet się nie starał) i nie wiedział jaki ma stosunek do czarnej magii. Była obecna w jego życiu od zawsze i nie zamierzał z niej rezygnować. Wiedział też, że prędzej czy później Ziva uświadomi sobie na czym polega jego praca, jednak w tym konkretnym momencie nie miał ochoty się tym z nią dzielić. Właściwie miał ochotę zawrócić się na pięcie i wyjść, ale ostatecznie stwierdził, że takie zachowanie mu nie przystoi. Wszedł więc do pomieszczenia i niemrawo kiwnął jej głową na przywitanie. Zawsze był taki rozgadany. Położył obydwie księgi na półce i zaczął wzrokiem szukać interesującej go pozycji, co i rusz zerkając w stronę swojej świeżo poślubionej żony. - Jak ci minął dzień? - Zapytał, ponieważ nawet jego zaczynała irytować ta krępująca cisza, która cały czas im towarzyszyła. I jak, na Merlina, miał z nią spędzić resztę swojego życia?
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]28.09.16 10:23
Drgnęła, słysząc szczęknięcie klamki i skrzypnięcie ciężkich drzwi. Zanim odwróciła się przodem do Edgara, wywróciła oczami. Dlaczego jej mężem został chyba największy introwertyk rodu Burke? Chociaż nie, był jeszcze Quentin, którego początkowo była skłonna uznać za niemowę. Tak czy owak, kontakty świeżo upieczonego małżeństwa Burke były ograniczone do niezbędnego minimum, zwykle przeznaczonego dla nieznajomych spotykanych na Pokątnej. Westchnęła ciężko i również skinęła lekko głową mężczyźnie, który przyniósł do biblioteki własne woluminy. Nie zwróciła szczególnej uwagi na grzbiety ksiąg, lecz niewątpliwie zerknie na tytuły, kiedy tylko lord opuści pomieszczenie.
- Zwyczajnie. Niczym się nie różni od poprzednich. - wzruszyła lekceważąco ramionami. Jeśli nie poszła na Pokątną, to mogła tylko siedzieć w tych obślizgłych, zimnych murach otoczona skrzatami, bo cóż… Na swojego małżonka liczyć nie mogła. Codziennie wychodził wczesnym rankiem, a wracał wieczorem, skutecznie unikając Zivę. - Chociaż nie, w Piórach Amanuensisa spotkałam pewnego mężczyznę… - zaczęła, uważnie obserwując reakcję Edgara i doszukiwała się w jego błękitnych oczach jakieś paniki czy zaciekawienia. Bezskutecznie.
- Nie przedstawił się, ale powiedział, abym uważała na prezenty od swojego męża. - …bo mogą być na nie nałożone czarnomagiczne klątwy. Wszyscy czarodzieje znali nazwisko Burke i wiedzieli jakie przedmioty można znaleźć w ich sklepie dzielonym z Borginami. Interesowali się czarną magią i tylko głupiec by się tego wypierał.
Nie była pewna czy w tym ostrzeżeniu jest ziarnko prawdy. Czyżby Edgar miał już pewien incydent z jakąś kobietą, która może po otrzymaniu jakiegoś pierścionka czy naszyjnika, dziwnym zbiegiem okoliczności, wkrótce odeszła z tego świata? Na skórze Zivy występowała gęsia skóra na myśl o tym, że ten aranżowany ślub może przypłacić życiem. Objawy pewnego rodzaju strachu, próbowała maskować niewzruszoną obojętnością i dalej zaczęła układać księgi na wyznaczone miejsca, niekiedy przecierając ich okładki z cienkiej warstwy kurzu.


So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]02.10.16 19:44
Otworzył jedną z przyniesionych ksiąg, w całości poświęconą zagadnieniu średniowiecznych klątw. Niby skupił swój wzrok na pierwszej stronie, ale nie miał pojęcia co jest na niej napisane. Tak naprawdę uważnie słuchał słów Zivy i choć nie wyglądał na zainteresowanego jej opowieścią, chciał ją usłyszeć. Mógł znikać na całe dnie i nie mieć ochoty na spędzanie z nią każdej wolnej chwili, ale to nie było tak, że jego żona w ogóle go nie interesowała. Zdawał sobie sprawę, że nie ucieknie ani przed nią ani przed rosnącymi obowiązkami, więc chciał czegoś się o niej dowiedzieć. Nawet jeżeli nie było tego po nim widać. Czy był zazdrosny o mężczyznę ze sklepu? Oczywiście, że nie. Czemu miałby być? Dopiero druga część jej wypowiedzi go zainteresowała i oderwał się od książki, unosząc zaciekawiony wzrok na Zivę. - Jak wyglądał? - Zapytał, mając nadzieję, że zapamiętała jakiś istotny szczegół, przez który mógłby go zidentyfikować. Nie chciałby, żeby losowi nieznajomi zaczepiali jego żonę, a tym bardziej, żeby jej grozili. - Mówił coś jeszcze? - Dopytał, nie spuszczając z niej wzroku. Nie chciał przegapić jej reakcji, choć w tym momencie nie wydawała się przejęta całym zajściem. On sam był nim przejęty, nawet jeżeli nieszczególnie było to po nim widać, i nie życzył sobie, by kiedykolwiek się powtórzyło. Zamknął księgę i wyszedł zza regału, stając bliżej Zivy. Skrzyżował ręce na piersi, na moment przenosząc wzrok na grube woluminy, które przywiozła ze sobą. Nie sądził, by jakiekolwiek z nich były dla niego interesujące, a niektóre właśnie takie sprawiały wrażenie, jednak to nie był moment na czytelnicze pogawędki. - Uwierzyłaś mu? - Zapytał po chwili. Nie spodziewał się, że Ziva jest mu w pełni oddana i rzuci się za nim w ogień, ale czy chociaż trochę mu ufała? Czy czuła się w tej posiadłości bezpiecznie? Czy może uwierzyła nieznajomemu mężczyźnie i boi się teraz własnego męża? Jeżeli o to chodzi, mogła być pewna, że Edgar nigdy jej nie skrzywdzi. Nie miał w tym żadnego interesu, poza tym zabijanie ludzi nigdy nie było prostą czynnością wykonywaną równie często co picie kawy do śniadania.
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]02.10.16 22:04
Nie uważała krótkiej wymiany zdań w sklepie z piórami za groźbę. Prędzej ostrzeżenie od nieznajomego, który może pragnął uświadomić młodą kobietę o ryzyku wiążącym się z mieszkaniem i życiem z lordem Burke. Zaiste, naiwne było jej podejście, lecz dotychczas nie miała do czynienia z czarną magią. Skutecznie odpędzała od siebie myśli o tym, że właśnie w tej posiadłości w Durham, było jedno ze źródeł tej nielegalnej sztuki. Jak inaczej miałaby sobie z tym poradzić? Zaakceptować? Na to było zdecydowanie za wcześnie. Nawet nie znała jeszcze dobrze rozkładu pokojów. Prawdopodobnie mężczyzna był stałym bywalcem Nokturnu, który ostatnie czego chciał, to dobro lady Burke. Konflikty w życiu prywatnym często odbijają się na pracy, a sklep Edgara posiadał równie dużą ilość wrogów, co zwolenników.
Poczekała aż kolejna książka spocznie na półce i znowu odwróciła się do swojego męża. Próbowała sobie przypomnieć jakieś szczegóły z wyglądu nieznajomego z Pokątnej i już miała stwierdzić, że niczym szczególnym się nie wyróżniał, kiedy przypomniała sobie o pewnym mankamencie.
- Miał bliznę. Ciągnęła się od lewego ucha wzdłuż całej szyi. Starał się ją przykryć szalikiem i stójką płaszcza, no ale… - takie znamiona posiadała zapewne większość ludzi z Nokturnu, którzy robili interesy z niewłaściwymi ludźmi. Blizna mogła być efektem jakiegoś zaklęcia, albo pozostałością po niczym typowym dla mugoli, ataku nożem. - Powiedział tylko to i wyszedł. - Ziva nawet krzyknęła, aby wytłumaczył dokładnie, co miał na myśli, ale facet był już w progu i raczej nie miał ochoty na dalszą dyskusję. Wdawanie się w szczegóły wydawało mu się niepotrzebne.
Spokojnie obserwowała jak Edgar zamyka i odkłada księgę, a następnie się do niej zbliża. W jego głosie słyszała prawie żal i rozczarowanie, że mogła w ogóle uznać go za zdolnego do wyrządzenia jej krzywdzi. Wyszła za syna Burke’ów, czarną magię wyssał z mlekiem matki. Co do cholery miała myśleć? Rozważała różne scenariusze i każdy wydawał się jej prawdopodobny. - A powinnam? Edgarze, nie wmówisz mi, że te wszystkie księgi dotyczą opieki nad magicznymi stworzeniami, ani że to, co mówią o rodzie Burke, jest bujdą.


So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]03.10.16 22:20
Nie musiał jej grozić. Nawet taka niewinna zaczepka według niego była niedopuszczalna. Nie chciał, żeby jego żona musiała użerać się z podejrzanymi typami, zaczepiającymi ją podczas codziennych zakupów. Tym bardziej nie chciał, żeby podobne sytuacje spotkały jego przyszłe dzieci. Tak więc był wyraźnie zainteresowany tożsamością nieznajomego i liczył na to, że Ziva zwróciła uwagę na istotny szczegół jego wyglądu. Nie zawiódł się, co sprawiło, że nieco się rozpogodził. Ta informacja z pewnością pomoże mu zidentyfikować mężczyznę - niestety sam w tej chwili nie potrafił sobie przypomnieć nikogo z tak charakterystycznym mankamentem. Znał za to osobę, która mogła mu pomóc i już wiedział, że wkrótce się do niej odezwie. Edgar mógł nie traktować Zivy jako kogoś bliskiego, ale jednak od niedawna należała do jego rodziny, a dla Burke'ów rodzina zawsze była najwyższą wartością. Przyglądał się jej z zainteresowaniem, czekając aż odpowie na jego pytanie. Ziva musiała mu zaufać, inaczej ich związek nie będzie miał większego sensu. O ile jakikolwiek miał w tej chwili.
Przez moment nic nie mówił, przyglądając się żonie. Jego zainteresowanie czarną magią było tajemnicą poliszynela, tak jak każdego innego członka jego rodziny. Każdy o tym wiedział, ale nikt o tym nie mówił. Ziva nie wychowała się na jednej z australijskich wysp, doskonale wiedziała do jakiej rodziny dołącza. Ale czy usłyszenie tego wszystkiego na głos czegoś nie zmieni? Dopóki nikt nie wypowiada tego na głos, jest możliwość, że to wszystko jednak nie jest prawdą. Nie potrafił przewidzieć reakcji Zivy. Nie potrafił określić, jaką będzie chciała objąć rolę. Nic niewiedzącej żony? A może wręcz przeciwnie? - Nie mam takiego zamiaru - odpowiedział po chwili. - Bo to wszystko jest prawdą - dodał. - Prawie wszystko - uśmiechnął się kątem ust, przypominając sobie parę interesujących plotek, które już zdążył usłyszeć na temat swojej rodziny. Niektóre z nich były wyjątkowo brutalne, nawet ojciec Edgara nie wpadłby na coś takiego, a miał z nich wszystkich najmniej skrupułów. - Ale czy chcesz, żebym ci o tym opowiadał? - Zapytał, choć uważał to pytanie za retoryczne. Zdecydowanie wolał, żeby istniało rozgraniczenie państwa od kościoła, tym samym nie miał zamiaru dzielić się z Zivą historiami z Nokturnu.
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]03.10.16 23:57
Lady Burke nie podejrzewała swojego męża o jakiekolwiek przejawy troski wobec swojej osoby. Dotychczas wykazywał równie duże zainteresowanie nią, co domowymi skrzatami, które odpędzał gdy tylko coś mu proponowały. Nie rozmawiali ze sobą, a jeśli nawet otworzyli do siebie usta, to po to, aby grzecznie się przywitać lub pożegnać. Nic zobowiązującego. Była odrobinę zdziwiona drążeniem tematu przez Edgara. Przecież mógł zignorować tę wzmiankę o nieznajomym mężczyźnie i dalej przeglądać swoją księgę, a jednak zagadnął. Może z czystej ciekawości, aby się dowiedzieć kto pod nim dołki kopie, albo z przyzwoitości, bo tak wypada. Prawdopodobnie dzieją się właśnie historyczne chwile, bo małżeństwo Burke zaczyna prowadzić coś na wzór bardzo uproszczonej rozmowy! Sukces!
Sama nie wiedziała, co chciała usłyszeć. Nie była przyzwyczajona do omawiania czarnomagicznych kwestii podczas wieczornego posiłku. W rodzinnym domu nigdy nie natrafiła na podejrzany wolumin. Leander Crouch, albo nie interesował się tym rodzajem magii, albo skrzętnie ukrywał swoje zbiory. Ziva wszystko, co wiedziała o takich klątwach, to szczątkowe informacje wyczytane w historycznych księgach. Żadnych konkretów.
Poczuła jak gęsia skórka pojawia się na jej odkrytych ramionach, chociaż w bibliotece płonął ogień w kominku i było względnie ciepło. O dreszcze przyprawiła ją twierdząca odpowiedź Edgara. Widocznie długo rozważał możliwość tej rozmowy i przygotował sobie odpowiedź na trudne pytania. Mówił o tym z taką łatwością i nieskrępowaniem, że aż wprawił Zivę w nieme zdumienie dla jego śmiałości.
- Chcę wiedzieć za jakiego człowieka wyszłam. - i czy mogę Ci ufać, dodała w myślach, siląc się na twardy głos, w którym dało się usłyszeć lekkie drżenie. - Bo o rodzie Burke słyszał każdy, ale o Edgarze Burke już niekoniecznie. - nie czuła się gotowa, aby podejmować temat czarnej magii. Nie chciała jeszcze wiedzieć, jak wiele widziały mury tej posiadłości. Czuła się tu obco, a jeśli miałaby dołożyć do tego strach, zwariowałaby. Jako, że nie chciała wylądować w świętym Mungu na oddziale magipsychiatrycznym, wolała odłożyć tę ciężką rozmowę na inną okazję, tydzień, miesiąc. Przecież byli na siebie skazani, czasu im nie zabraknie, jeśli nie będą się na siłę unikać.


So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]09.10.16 22:33
Dopiero jej pytanie uzmysłowiło Edgarowi, że łączy ich o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Po raz pierwszy od dnia ślubu spróbował postawić się w jej sytuacji. Zapewne miała równie dużą ochotę stanąć obok niego na ślubnym kobiercu, co zrobić dokładnie to samo z górskim trollem. Została zmuszona do opuszczenia rodzinnej posiadłości i przeprowadzenia się w progi całkiem obcej rodziny. W dodatku rodziny, wokół której krążyło mnóstwo nieprawdopodobnych historii. Musiała zostawić wszystko za sobą i oddać się mężowi, który był dla niej zupełnie obcym człowiekiem. Niby był to los każdej wysoko urodzonej kobiety. Niby to samo czekało również jego siostrę czy przyszłe córki. Niby nie było to nic niezwykłego, ale tym razem dotknęło go osobiście, tym samym zmuszając do refleksji. On przynajmniej mógł pozostać wierny rodzinie i dawnym przyzwyczajeniom. Teoretycznie mógł żyć jak dawniej tylko w innej posiadłości i już nie samotnie. Ziva wszystko zaczynała od nowa. I właśnie przez tą krótką chwilę obdarzył ją zrozumieniem. Postanowił nie komplikować jej bardziej życia. - A czego dokładnie chciałabyś się o mnie dowiedzieć? - Zapytał, przenosząc zaciekawiony wzrok na porządkowane przez nią księgi. Sięgnął po jedną z nich i otworzył ją na stronie tytułowej. - Bo jeżeli chodzi tylko o plotki to możesz być pewna, że nie rzucę na ciebie żadnej śmiertelnej klątwy. Nie otruję cię. Nie uduszę. Nie rzucę na pożarcie psidwakom. Nie zamknę w ciemnej piwnicy, którą przecież każdy Burke ma w swojej posiadłości - powiedział prosto z mostu, kartkując strony księgi. Zaczynała mu się wydawać coraz bardziej interesująca i już wiedział, że będzie musiał do niej jeszcze kiedyś zajrzeć. - W zasadzie nie znam najnowszych plotek - przyznał po chwili. Ludzie mówili różne rzeczy, ale nigdy wtedy, kiedy on, czy jakikolwiek inny członek jego rodziny, był w pobliżu. I jakoś szczególnie go to nie smuciło, ostatnie na co miał ochotę, to słuchanie idiotycznych pogłosek wyssanych z palca. - Ale ja też niewiele słyszałem o Zivie Crouch - powiedział po chwili, zamykając trzymaną książkę. Może i zmienił temat, nie mówiąc zbyt wiele o sobie, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Za to spojrzał na nią z nieukrywanym zainteresowaniem. Sam sobie się dziwił, że zaczęli ze sobą rozmawiać. Nawet jeżeli ta rozmowa odbiegała od uznanych standardów. Małymi kroczkami, ale do celu.
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]21.12.16 14:42
Nigdy nie przypuszczała, że od momentu wyjścia za mąż, jej sen zamieni się w czuwanie. Miała wrażenie, że cały czas słyszy odgłosy domu Edgara. I z każdym głośniejszym stuknięciem, jej dłoń zaciskała się coraz mocniej na różdżce, którą zawsze trzymała pod poduszką. Niejednokrotnie miała sen, w którym lord Burke niepostrzeżenie podnosi się z łóżka, staje naprzeciw niej i rzuca w nią jedno z zaklęć niewybaczalnych. W najlepszym wypadku, bo przecież mógł zacząć ją torturować, aby nacieszyć swoje uszy jej spazmami płaczu i błaganiami o litość. Gęsia skórka występowała na jej ramionach na samą myśl o takim scenariuszu.
- Chciałabym wiedzieć… - zachłysnęła się powietrzem, niezbyt wiedząc jak dokończyć wypowiedź. Jakie informacje właściwie chciała uzyskać o Edgarze Burke? Jasno dał już do zrozumienia, że nie jest mordercą i nie zamierza wyrządzić jej krzywdy. Wydawał się wręcz trochę oburzony faktem, iż Ziva myślała o nim w ten sposób. - ...jaką literaturę lubisz. Jak wyglądają Twoje wyprawy. Jakie ciekawe klątwy już złamałeś. Iloma łyżeczkami cukru słodzisz herbatę, o ile w ogóle ją słodzisz. Dlaczego tak długo unikałeś ślubu, skoro mężczyźni w Twoim wieku mają już kilkuletnie dzieci. - potok słów wypłynął z jej kształtnych ust, niczym jak u trzylatki, która zadaje setki pytań, chcąc poznać otaczający ją świat. - Edgarze,  mamy spędzić ze sobą resztę życia, a nie znamy o sobie podstawowych faktów. - dodała, chcąc usprawiedliwić swoje pragnienie wiedzy o nim. Prawdziwej wiedzy, nie plotek, które zostały skutecznie doprawione przez innych czarodziejów, mających szczątkowe informacje o rodzie Burke.
Zbliżyła się do mężczyzny, ale na tyle, aby nie naruszać ich przestrzeni osobistej. Wodziła wzrokiem po jego twarzy, przekrzywiając głowę na bok i próbując odgadnąć więcej emocji, które się w nim kłębiły.
- A czy kiedykolwiek zapytałeś? Stoi przed Tobą najlepsze źródło wiedzy o Zivie Cr… Burke, więc… Nie marnuj okazji, bo kolejną będziesz miał jutro. I pojutrze. I popojutrze. - zaśmiała się lekko, licząc na stopniowe rozluźnienie się atmosfery między nimi. Dotychczas powietrze dało się ciąć nożem.
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]22.12.16 13:50
Edgar zdecydowanie nie był święty. Każdego dnia obracał się wśród klątw, uroków i czarnomagicznych zaklęć. Rzadko kiedy prowadzone przez niego interesy nie łamały prawa. Nie oznaczało to jednak, że jest chorym fanatykiem, torturującym dla przyjemności każdego spotkanego człowieka. A niektóre plotki na temat Burków brzmiały tak, jakby ludzie faktycznie w to wierzyli. Czasami było to całkiem przydatne, ale czasami chciało się załamać ręce. Po usłyszeniu takich obaw Zivy, Edgar prawdopodobnie właśnie to by zrobił. Nie był żonobójcą i nie miał w planach nim zostać.
Zdziwił się jej pytaniami, choć to ostatnie już zamiast zdziwienia wywołało w nim lekkie zdenerwowanie. Wystarczająco często miał okazję wysłuchiwać narzekań ze strony nestora i, doprawdy, nie chciało mu się już ciągnąć tego tematu. Szczególnie, że koniec końców ślub wziął i właśnie próbował rozmawiać ze swoją żoną. Dlatego też przez krótką chwilę nic nie mówił, ostatecznie wzdychając ciężko i odkładając trzymaną książkę na półkę. Niechętnie musiał przyznać Zivie rację. Oboje oszaleją, jeżeli właśnie tak będzie dalej wyglądało ich życie. - W dzieciństwie lubiłem książki przygodowe, ale teraz nie mam na to czasu. Czytam tylko o rzeczach potrzebnych do pracy - odpowiedział. Będąc małym chłopcem, zaczytywał się w powieściach, które przenosiły go do całkiem innego świata pełnego fascynujących przygód. Już wtedy marzył o wyrwaniu się z Wielkiej Brytanii i na szczęście to jedno marzenie udało mu się spełnić. - Wyprawy są... - jakie? Jak streścić je w kilku słowach? - ...długie, ciekawe i miejscami niebezpieczne - dokończył. W zasadzie nie wiedział jak Ziva zapatrywała się na jego ciągłe wyjazdy z kraju, ale akurat jej przeciwne zdanie nie byłoby w stanie go zatrzymać. Musiała się z tym pogodzić. - Nie słodzę herbaty. Ani kawy jeżeli to też cię interesuje - dodał, po czym skrzyżował ręce na piersi. - A ślubu unikałem, bo tak było mi lepiej - odpowiedział, zawieszając na niej swój wzrok. Jeszcze nigdy nie wypowiedzieli sobie aż tylu słów na raz, przynajmniej Edgar jeszcze nigdy tego nie zrobił, robili wyraźne postępy. - Jak sobie to wyobrażasz? - Zapytał, a mówiąc to miał oczywiście na myśli ich małżeństwo, przyszłość, życie w Durham. Sam na razie nie myślał o przyszłości. Nie bardzo potrafił odgadnąć, co szykuje im los. - Udało ci się w ogóle tutaj zaaklimatyzować? - Dodał jeszcze, spoglądając na stos przywiezionych ksiąg. Mieszkała tu chyba wystarczająco długo, by móc coś na ten temat powiedzieć. Był w jej rodowej posiadłości zaledwie kilka razy, ale to wystarczyło, żeby zauważył wyraźne różnice w panującym tam i tu klimacie.
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]22.12.16 14:38
Czy wiedział o jej rzekomo młodocianych ekscesach? Ktoś uświadomił lorda Burke, że jego obecna żona wbrew zakazom ojca, opuściła Wielką Brytanię i przez rok mieszkała w Egipcie? Niczym młoda buntowniczka, poświęcała się badaniom piramid, w przerwach spożywając nieprzyzwoite ilości rumu z trzciny cukrowej w niekoniecznie odpowiednim towarzystwie. I najchętniej wyjechałaby jeszcze raz. Podróże kształciły i dawały namiastkę pozornej wolności, która od chwili wepchnięcia obrączki na serdeczny palec, całkowicie została jej odebrana. Żona i szlachcianka winna przecież zajmować się domem, rodzić zdrowe potomstwo i troszczyć się o swojego męża. Świadomość, że została uwiązana niczym pies do budy, odbierała jej całkowicie chęć do dalszej egzystencji.
Dostrzegła lekkie zdenerwowanie wymalowane na twarzy Edgara. Czy to nagły potok słów kobiety tak go zirytował, czy może jej ostatnie, dosyć niewygodne pytanie? W duchu odetchnęła z ulgą, kiedy wspomniał, że jego wyprawy należą do długich i niebezpiecznych. Nie życzyła mu śmierci, ale przynajmniej ich kontakty będą w pewnym sensie ograniczane i dozowane. Taki rodzaj pracy wydawał się Zivie w tamtej chwili bardzo poręczny.
- Nie wiem jak mam sobie to wyobrażać. - odpowiedziała zrezygnowanym głosem. - Mamy inne wyjście niż wcielić się w nadane nam role i odgrywać ten teatr, licząc że kiedyś się chociaż polubimy? - nie kryła swego niezadowolenia, że kazali im przysięgać sobie nierealne rzeczy na ślubnym kobiercu. Człowieka można zmusić do ślubu, do wspólnego życia, ale nie do miłości. Liczyła jedynie na poprawne relacje między nimi.
- Twoja posiadłość znacząco różni się od mojej rodzinnej, ale stopniowo zaczynam się do niej przekonywać. - wciąż rozgraniczała, co było jego, a co jej. Minie sporo czasu zanim zacznie mówić o czymkolwiek, że jest ich, wspólne. Oczywiście mogła okłamać Edgara, mówiąc że czuje się tutaj całkowicie swobodnie i zna rozkład korytarzy i pomieszczeń na pamięć, tylko po co? Skrzaty i tak pewnie go informują, że wielokrotnie jego żona potrafi nocą błądzić po domu, szukając przykładowo kuchni.
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]30.12.16 2:00
Nie wiedział o jej ekscesach. Kompletnie się nią nie interesował, jakby brak jakiejkolwiek wiedzy o przyszłej żonie miał sprawić, że zniknie. Było to podejście naiwne i dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że tak czy siak będzie musiał nałożyć smycz w postaci złotej obrączki na serdecznym palcu. Niemniej odwlekanie nawet czegoś takiego dawało mu złudne wrażenie nieco dłuższej wolności. Bo ta cała sytuacja była bardziej skomplikowana i Edgarowi najprościej było ulokować swoją złość i frustrację w Zivie. A tu chodziło przede wszystkim o nestora i o to, że razem ze ślubem spadło na Edgara więcej obowiązków w każdej możliwej dziedzinie. A on chciał... Podróżować, zwiedzać, odkrywać. Znikać z Wielkiej Brytanii i na moment zapominać o swoim nazwisku. Ojciec o tym wiedział i dlatego stanowczo nakazał Edgarowi wziąć ślub, co ten wykonał, bo mimo wszystko chciał dbać o dobro swojej rodziny. - Nie mamy - zgodził się z nią. - I myślę, że się polubimy. Jesteśmy na dobrej drodze - stwierdził wyjątkowo optymistycznie jak na swoją osobę. Pierwsza normalna rozmowa po tylu dniach mogła być odczytana na wiele sposobów, ale cóż. Nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu, kiedy usłyszał jej dyplomatyczną odpowiedź na zadane przez niego pytanie. - Zdaję sobie sprawę, że dla osób z zewnątrz Durham może wydawać się dość... ponure - powiedział spokojnie. - Ale jestem pewny, że się przyzwyczaisz - dodał. Szczególnie, że teraz panowała zima i wszędzie dookoła było buro i ponuro. Przyjdzie wiosna, zakwitnie ogród i od razu posiadłość nabierze innego klimatu. A i owszem, skrzaty były jego małymi szpiegami i czasami pytał się ich o to jak Ziva sobie tutaj radzi. Mógł za nią nie przepadać, mógł źle się czuć w małżeństwie, ale jednak został głową rodziny i musiał nauczyć się z tym żyć. Interesował się więc swoją żoną, choć zapewne i tak nie aż tak jak powinien. - A te książki? O czym są? - Zapytał po chwili. Ziva przywiozła ich takie ilości, że chyba będzie musiał skrzatom kazać przygotować jej jeszcze jeden regał.
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]23.01.17 0:03
Durham dla ludzi z zewnątrz wydawało się ponure? Czy on sobie żartował? Posiadłości rodu Burke nadawały się idealnie do osadzenia w ich murach akcji porządnego horroru, w którym same opisy wystroju wywoływałyby gęsią skórkę. Lady Burke widziała wiele szlacheckich dworów, ale te należące do rodziny jej męża, wydawały się najstarsze i najbardziej przerażające. Oczywiście, miały swój urok, były imponujące pod względem architektonicznym, lecz Ziva była przyzwyczajona do domów, które chociaż odrobinę kojarzyły się ze słowem ciepło. Jednak teraz tę posiadłość miała nazywać domem, tutaj miała się czuć bezpiecznie i odnajdywać spokój.
Po dosyć optymistycznym stwierdzeniu Edgara, zlustrowała go od stóp do głów. Pod względem wizualnym nie mogła mu niczego zarzucić. Wysoki, postawny i przystojny. Miał na sobie ubranie warte pewnie całej miesięcznej wypłaty przeciętnego czarodzieja, zbierającego galeon do galeona. Najgorsze były mimo wszystko, jego przyzwyczajenia, które przecież identyfikowały go jako lorda Burke. Małomówny, nieskory do nawiązywania bliższych kontaktów, trzymający wszystkich na dystans. Tak bardzo się od niego różniła, ale wmawiała sobie, że przeciwieństwa się przyciągają, a jej małżeństwo nie okaże się całkowitą katorgą.
Ożywiła się na jego pytanie o książkach. Wykazywał jakąś inicjatywę, podtrzymując rozmowę. Lord Burke prowadził dialog. Fanfary i owacje w tym momencie proszę.
- Te tutaj - zbliżyła się do regału - są o powstaniach goblinów. Historia przedstawiona w kilku tomach z całkiem innej perspektywy niż pamiętamy ją ze szkoły. - uśmiechnęła się lekko i chwyciła jedno z grubych tomisk w dwie ręce. Wydawało się, że książka zaraz ją przeważy do przodu. - To o buncie Wielkich Stóp z 1892 roku w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie są przezabawni w swoim strachu przed magicznymi stworzeniami. - odłożyła książkę z hukiem za wolną półkę. Oczy aż jej się świeciły kiedy mogła opowiadać o swojej pasji. - A to… - pogładziła książkę po okładce z taką czułością jakby było to jej dziecko. - To jest zwieńczenie mojej fascynacji historią. Pierwszy egzemplarz Dziejów Magii z dedykacją. Wiedziałeś, że Bagshot przez trzy lata uczyła mnie badania historii magii?


So when you're restless, I will calm the ocean for you
In your sorrow, I will dry your tears
When you need me,
I will be the love beside you
☙ ❧
Ziva Burke
Zawód : Badacz Historii Magii i autorka podręczników szkolnych
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Sen
jest chwilowym złudzeniem
bo on podaruje Ci władzę, a Ty bez litości
na tronie we krwi odnajdziesz się.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3515-ziva-burke https://www.morsmordre.net/t3596-karmelek https://www.morsmordre.net/t3594-mrs-gburkowa https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle
Re: 18 styczeń 1950r., Bernard Castle [odnośnik]29.01.17 23:54
Nie chciał traktować Zivy jak powietrze. Dla niego ta sytuacja również nie była prosta i też musiał się w niej jakoś rozeznać; odnaleźć w roli męża i głowy rodziny, która z pewnością wkrótce się powiększy. W końcu właśnie o to chodziło, żeby jak najszybciej spłodzić dziedzica, a na wszelki wypadek najlepiej kilku. Edgar rozumiał tą tradycję i miał zamiar być jej wierny, jednak pomimo niemalże trzydziestki na karku, wciąż nie był pewny, czy jest na to gotowy. Dlatego chciał lepiej poznać Zivę, osobę, z którą przyjdzie mu dzielić resztę życia. Nie spodziewał się pomiędzy nimi wielkiej miłości i nawet tego nie potrzebował - równie dobrze mogliby się nienawidzić, ale Edgar chciał wyczuć grunt i te relacje jasno ustalić. Bo nie ma nic gorszego niż niedomówienia. A może okaże się, że ślepy los wcale nie był tak zły? Że ze świeżo upieczoną lady Burke będzie się dało dogadać? Podszedł bliżej niej, by lepiej widzieć, o czym mówi. Książki. Poruszali się po bezpiecznym gruncie. Chociaż po chwili słuchania Zivy bardziej skupił się na tym w jaki sposób o tym wszystkim opowiadała. Po raz pierwszy zobaczył w niej jakąś radość i nie chciał myśleć, że to przez jego ciągłe nieobecności. - Nie, nie wiedziałem - powiedział, biorąc od niej egzemplarz Dziejów Magii, by móc mu się dokładniej przyjrzeć. Nic o niej nie wiedział, bo też niczego o niej nie chciał wiedzieć. Wychodził z założenia, że tak czy owak będzie zmuszony ją poślubić, a ta niezliczona ilość niewiadomych w jakiś sposób to ułatwi. Przynajmniej teraz mieli zajęcie na najbliższe wieczory.
|zt
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
18 styczeń 1950r., Bernard Castle
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach