Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Cmentarz poległych

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz poległych - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Cmentarz poległych - Page 6 Empty
PisanieTemat: Cmentarz poległych [odnośnikCmentarz poległych - Page 6 I_icon_minitime17.07.17 1:28

First topic message reminder :

Cmentarz poległych w I Wojnie

Znajdujący się na obrzeżach Londynu cmentarz to nieoficjalny pomnik wszystkich poległych, którzy w walce o dobro świata nie zawahali się postawić własnego życia na szali. Wojna pochłonęła wiele istnień, przyniosła też nieopisany ból po stracie ukochanych tym, którzy musieli na nowo nauczyć się bez nich żyć. Miejsce to jest upamiętnieniem ich bohaterstwa, cicho wybrzmiewającą pośród szumu drzew pieśnią żałobną nad straconymi jednostkami.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz poległych - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Cmentarz poległych - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz poległych [odnośnikCmentarz poległych - Page 6 I_icon_minitime21.04.19 16:56

The member 'Percival Blake' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :
Cmentarz poległych - Page 6 MCOaTyR


Powrót do góry Go down
Isabelle Carrow
Isabelle Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : 0
UROKI : 4
ELIKSIRY : 19
LECZENIE : 11
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 xyz

Cmentarz poległych - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz poległych [odnośnikCmentarz poległych - Page 6 I_icon_minitime21.04.19 19:24

Powinien być właśnie tutaj, przy swojej ciężarnej żonie. Zawsze razem, tak jak sobie przyrzekali. Czy Isabelle była jedyną szlachcianką, która traktowała tę przysięgę poważnie? Czy dla innych kobiet był to tylko symbol statusu, bogactwa i wypełnienia narzuconego przez nestora przeznaczenia? A dla mężczyzn, takich jak Percy, niewygodnymi kajdanami, które można było zrzucić razem z nazwiskiem aby iść polować na smoki?
Nie była głupia, wiedziała, że inni mężczyźni chodzą zapewne do Wenus i tam spełniają swoją potrzebę adrenaliny. Niegdyś myślała, że takie upokorzenie by ją zabiło, ale teraz naprawdę wolałaby aby co tydzień wymykał się do przybytku rozkoszy. Nie musiała mieć go przy sobie nocą, a w ósmym miesiącu ciąży i w jej stanie zdrowia nie było to nawet zalecane. Zrozumiałaby. Byleby dzielił z nią chociaż niektóre dni.
Gdy tylko zobaczyła na horyzoncie jego sylwetkę, serce zabiło jej mocno w piersi, chcąc wyrwać się na wolność i wyfrunąć mu na spotkanie, niczym wierna sowa w klatce. Wokół rozległ się straszny grzmot, a Isabelle przeszedł dreszcz. Mgliście zrozumiała, że to burza, a nie jej własne nerwy.
Gdy spojrzała mu w oczy, zapomniała o całej goryczy, złości i żalu, które piętrzyły się w niej przez ostatnie tygodnie. Percy, jej Percy, przy niej. Zalała ją fala tęsknoty i ulgi, wzbudzając z powrotem w jej sercu tą miłość, którą darzyła go wytrwale od dnia pierwszego spotkania.
Spoglądała na niego prosząco i ufnie, nieczym nieznający świata króliczek hodowlany, który myśli, że pan wyjmuje go z klatki aby się pobawić, a nie dlatego, że potrzebuje kolacji.
Po jej policzkach spływały krople deszczu, co zapewne nie miało nic wspólnego z tym, że jej oczy są dziwnie szkliste, bo wylewały gorzkie łzy od października.
-Percy... - ze wzruszenia nie była w stanie wydobyć z siebie niczego głośniejszego niż szept. Rozpoznał swoje imię głównie po ruchu jej warg.
Zadrżała, gdy znów, wreszcie, poczuła jego ciepłą dłoń. Ogarnęło ją przejmujące uczucie wstydu, gdy uświadomiła sobie, że wciąż nosi obrączkę. Dlaczego w niego wątpiła? Nie porzucił jej, całował jej dłonie, tak jak dawniej. Była obecnie gotowa uwierzyć w każde jego słowo albo kłamstwo, rozpaczliwie wierząc, że oddzieliła ich od siebie jakaś katastrofa, o której sama nic jeszcze nie wie - a nie świadoma decyzja Percy'ego.
Znała go już na tyle, by zobaczyć, że jest speszony i nie może znaleźć słów. Sama też nie mogła, w pamięci mają gorzkie słowa jakie jeszcze przedwczoraj mówiła o nim do Elise i jad swojego pióra, gdy wysyłała mu pochopny i gniewny list.
-Przepraszam za list... - pisnęła zanim zdążyła pomyśleć, bo zawsze była tą, która kajała się pierwsza, która nie umiała chować urazy i która nigdy nie myślała o swojej szlacheckiej dumie. Tylko o nim, o nim, o nim.
Nie była już w stanie dłużej czekać, więc stanęła na palce, położyła dłonie na policzkach męża (jak lubiła jego brodę!) i zdecydowanym ruchem przyciągnęła do siebie jego twarz. Jej brzuch jeszcze powiększył się, odkąd ostatni raz się widzieli, uniemożliwiając jej porządne wtulenie się w ukochanego mężczyznę. Zdołała jednak złożyć na jego ustach delikatny, tęskny pocałunek.
Chciała kontynuować, odnaleźć językiem jego język i zatracić się całkowicie w tej chwili, ale otrzeźwił ją kolejny głośny grom.
Burza szalała przy bramie cmentarza, wciąż daleko od nich. Chmury w każdej chwili mogły jednak pokonać te sto-dwieście metrów, które dzieliły pioruny od pary małżonków. Speszona nieco swoim wybuchem emocji Isabelle uciekła szybko wzrokiem i odruchowo położyła dłoń na brzuchu, przypominając sobie o bezpieczeństwie dziecka i prośbie Percy'ego aby usiadła.
Po drodze widziała starą katedrę, w której podobno straszyło. Ale były tam ławki, a ona bardziej bała się żywych niż martwych.
-Chodźmy, Percy. - poprosiła, mocno łapiąc jego dłoń i spoglądając w stronę ruin mugolskiego kościoła. Czy dla nich śluby małżeńskie też były tak święte jak dla niej?
Zaprowadziła go na miejsce, spoglądając na niego ufnie i pytająco. Czekała cierpliwie na rozwianie swoich wątpliwości, ciesząc się każdą sekundą w jego towarzystwie.

/zt x2




Stal hartuje się w ogniu


Powrót do góry Go down
Caleb Macnair
Caleb Macnair

Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t9272-caleb-macnair#282376 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9380-duch-z-doliny#284767 https://www.morsmordre.net/t407-kosciol-z-cmentarzem https://www.morsmordre.net/t9392-caleb-macnair#285075
Zawód : Aktualnie bezrobotny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
If anyone needs me,
I'll be in my grave
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Duch
legally dead

Cmentarz poległych - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Cmentarz poległych [odnośnikCmentarz poległych - Page 6 I_icon_minitime07.04.21 18:58

05.11

Rzadko pojawiał się poza Doliną Godryka, lecz jeżeli mocno skupił myśli na woli, na obrazie konkretnego celu i dość długo wizualizował go sobie w wyobraźni - potrafił przenieść niematerialne ciało na olbrzymie odległości, jednym mrugnięciem i bez nieprzyjemnego uczucia przeciskania przez gumową rurę trafiając tam, gdzie sobie zamierzył. Teleportacja duchów nie różniła się znacznie od tej, którą stosował za życia. Także wymagała zasady ce-wu-en, którą wpajano im w Hogwarcie i też bywała nieprzewidywalna, bo choć nie mógł się rozszczepić, nie raz doświadczył nieprzyjemnego zniesienia. A takie mogło owocować różnymi przypadkami, choćby wparowaniem niewinnemu mugolowi do mieszkania i przyprawieniem go o dławicę piersiową. Niemagiczne najście to jeszcze było pół biedy, niektórzy czarodzieje bywali dość zajadli, aby za taką wpadkę zgłosić go do Wydziału Duchów. Co jak co, ale z ministerstwem w tych czasach nie chciał wchodzić w szranki. Na co były mu problemy po śmierci, skoro na nagrobku miał napisane "spoczywa w pokoju".
Do stolicy starał się nie wchodzić, ale raz na jakiś czas pozwalał sobie na sentymentalną podróż jej obrzeżami. Zwykle nocną porą, gdy istniała mniejsza szansa, że zostanie zauważony - mało kto co prawda zwracał już tu uwagę na zbłąkanego ducha, bo Londyn był w stu procentach czarodziejski, ale wolał unikać cudzej atencji. Miejsca, które wybierał, miały charakter symboliczny i zwykle mieściły się daleko od ludzkich siedzib.
Na cmentarzu poległych pojawił się krótko po godzinie dwudziestej drugiej, by jako smętne, srebrzystoperłowe widmo pokręcić się nad grobami i w milczeniu oddać cześć bohaterom i przypadkowym ofiarom wojny. Teraz, gdy świat spowiła gęsta aura kolejnego konfliktu, miejsca takie jak te powinny być częstym punktem pielgrzymek dla żywych - żeby zrozumieć. Ale wśród płonących zniczy, starych krzyży skleconych z drewnianych desek i nisko zawieszonych gałęzi wierzb nie dostrzegł nikogo. Ani żywego ani nieżywego ducha. Gdzieś w okolicach dawnego serca zapiekła go iskra zawodu. Po cichu chyba ciągle liczył, że spotka inne przyjazne dusze, z którymi będzie mógł dzielić się doświadczeniami bytowania w zawieszeniu. Nie widział takich w Dolinie Godryka i obawiał się szukać poza nią; czasami kusiły myśli o odwiedzeniu Hogwartu, ale zdawał sobie sprawę, że byłoby to zbyt ryzykowne. Ministerstwo nie odpuściłoby duchowi, który pojawia się w szkole bez wyraźnego zaproszenia.
Jak szkoda.
Zawisł nad ostatnim nagrobkiem, daleko w rogu cmentarza i opuścił głowę, żeby przyjrzeć się wyrytym w kamieniu słowom.
- Jane A. Austin... - szepnął, spoglądając na datę śmierci.
Spoczywaj w pokoju, panno Austin.




Umrzeć, usnąć? Śnić może?
Bowiem sny owe, które mogą nadejść pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie, zmieniając życie w klęskę...
Powrót do góry Go down
 

Cmentarz poległych

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21