Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Korzeniowy Wąwóz, Walia
AutorWiadomość
Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]17.07.17 1:33
First topic message reminder :

Korzeniowy Wąwóz

Mówi się, że jest to efektem naturalnych zmian po jednej z najbardziej deszczowych jesieni. Jedna z pamiętnych burz rozlała do tej pory spokojnie płynący potok, a rwąca woda przelała się przez niewysokie wzgórze. Masy wody miały tak wielką moc, że utworzyły wiodącą w dół rozpadlinę, tworząc koryto pełne odkrytych korzeni wiekowych drzew.
Prawda jest inna, otulona magią, jak życie każdego czarodzieja. Burza istniała, owszem, ale przyczyną była moc czarownicy, którą przydybano na wzgórzu w pościgu urządzonym ku uciesze okrutnego szlachcica. Pozbawiona różdżki w desperackiej próbie rzuciła przekleństwo, a wraz z jej śmiercią uczestnicy polowania zostali skazani na ucieczkę przed potężnym żywiołem, który zmiótł z powierzchni nie tylko ich, ale wszystko, co stanęło mu na drodze.
Ścieżka, którą pokonują niczego nieświadomi przechodnie, naznaczona była krwią, która od czasu do czasu barwiła grube korzenie wystających drzew. Nikt nawet nie przypuszczał, że niektóre zaginięcia wiązały się ściśle z miejscem kaźni czarownicy.


Rzut kością k6 (rzuca jedna osoba a treść dotyczy obu graczy):
1 - Nie dzieje się nic, podziwiacie uroki niezwykłej, naturalnej konstrukcji, zastanawiając się, jakim cudem to wszystko trwa bez najmniejszych zniszczeń. Tylko od czasu do czasy wydaje wam się, że słyszycie w oddali ciche wołanie i śmiech.
2 - Ścieżka przez wąwóz wydaje wam się dziwnie ciężka. Pokonujecie jednak cały odcinek z lekką zadyszką. Macie jednak wrażenie, że ktoś was obserwuje, a pośród szumu okolicznego lasu wyłapujecie pojedyncze, chociaż niewyraźne słowa.
3 - Spacer przechodzi bez najmniejszych przeszkód. Nic nie zakłóciło wam planów, a wokół panowała niezastąpiona cisza. Po drodze znajdujecie nawet szklaną błyskotkę. Jedno z was może ją wziąć.
4 - Nie odstępuje was kołatanie serca i zawroty głowy, a od czasu do czasu wydaje wam się, że czujecie za sobą obecność. Cień drobnej kobiety zastępuje wam drogę, a gdy chcecie ją zawołać, ta rozsypuje się z wiatrem, znikając gdzieś w ziemi. Otrzymujecie 5 punktów obrażeń psychicznych.
5 - Widzicie przed sobą kobietę. Biegnie kilka metrów przed wami i wydaje ci się, że jest przestraszona. Jeśli próbujecie ją dogonić, gwałtownie hamuje i odwraca się, a wy widzicie, jak ku wam płyną szponiaste dłonie. Każde z was rzuca k100 - st uniknięcia ataku wynosi 60, ale możecie również skorzystać z zaklęcia protego. Jeśli się udaje, zostajesz jedynie zadrapany i tracisz 10 PŻ. Jeśli nie wychodzi unik, czujesz jak coś rozcina ci pierś, ale kobieca sylwetka znika. Tracisz 30 PŻ.
6 - Każde z was rzuca dodatkowo k100 na jasny umysł. Jeśli wynik będzie równy bądź większy niż 50 - nie dzieje się nic, chociaż czujesz przenikliwe zimno. Jeżeli wynik jest mniejszy niż 50 - masz omamy. Widzisz, jak środkiem wąwozu płynie rozpędzona fala...krwi, która uderza w ciebie z mocą. Ból jest przeraźliwy, dusisz się i słyszysz cierpiętnicze krzyki mordowanej kobiety. Tracisz 40 PŻ, a gdy w końcu możesz oddychać - po krwi nie ma śladu. Jeśli tylko jednej osobie wyszedł rzut, to widzi swego towarzysza przerażonego, mamrotającego, szamoczącego się i ciężko go uspokoić. Wszystko wraca do normy po kilku chwilach, ale towarzysz wymaga pomocy uzdrowicielskiej.
Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Korzeniowy Wąwóz, Walia - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]01.07.21 9:29
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Korzeniowy Wąwóz, Walia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]12.08.21 20:54
Starał się być ostrożny, naprawdę! W końcu to nie chodziło tylko o niego. Martwił się o rodzinę, o ludzi z Oazy. No, ale czasem nie mieli wpływu na niektóre wydarzenia, czyż nie? Wiedział po jakich hrabstwach było najlepiej się poruszać, najbezpieczniej. Lasy też były na ogół bezpieczne. Natrafienie na kogoś było oczywiście możliwe, ludzie się ukrywali gdzie mogli, przeważnie trzymali się w grupach, ale musieli jakoś żyć, polowali, zbierali, kradli, albo ryzykowali chwytając się pracy. Ale no szmalcownika się tu nie spodziewał. Powinien? Chyba tak byłoby najrozsądniej - spodziewać się zagrożenia z każdej możliwej strony. Nooo, prawie mu takie myślenie wychodziło. Prawie. Choć został wrzucony w sam środek wojny wciąż był tylko nastolatkiem, na dodatek nie za bystrym. Rozumiał powagę sytuacji i w ogóle, ale siedzenie w jednym i tym samym miejscu przez cały czas było gorsze od jakiejkolwiek kary.
gdyby tylko wiedział, że zeskakując ze ściany wąwozu przetnie drogę nieznajomemu poszedłby w zupełnie inną stronę, jak najdalej, byleby się na nikogo nie napatoczyć. Było już jednak za późno. Stał przed brunetem z głupkowatym, błędnym spojrzeniem i otwartymi ustami nie wiedząc za bardzo co powinien powiedzieć, jak wybrnąć z tej sytuacji. Nie tylko Thomas miał swój mały zawał serca, ale on również. To małe, przesłodkie stworzonko jednak szybko i skutecznie odwróciło jego uwagę. I tym przesłodkim stworzonkiem na pewno nie był stojący przed nim chłopak! No jak to tak? W sensie, no, emmm, Aidan nie oceniał? Jak ktoś tego ten tego wolał, znaczy, nie wolał, znaczy wolał coś innego, tylko w sumie no jak... Nieważne. - Ja... to nie tak. Znaczy, nie że jesteś brzydki, bo nie jesteś! Znaczy, ja tam nie wiem, nie mi oceniać!- Policzki go piekły zapewne całe okryte rumieńcem. Nie chciał go wprowadzać w błąd. A na dodatek taki! Ale no, miał nadzieje, że teraz z kolei nie urazi go swymi słowami. - Miałem na myśli twojego kota. Wiesz, że on jest śliczny. - Wytłumaczył pośpiesznie przyciszonym głosem chcąc tu i teraz zapaść się pod ziemię. Najlepiej bardzo głęboko. Spuścił pocące się dłonie przecierając je nerwowo o materiał spodni. TU JEST! JEGO RÓŻDŻKA! Miał ją w tylnie kieszonce, dzięki Merlinowi i jego siwej brodzie. Przez chwilę, krótką, ale no chwilę, naprawdę myślał, że ją zgubił.
Mógł jednak odetchnąć z ulgą, różdżki jednak nie wyciągnął. Chłopak przed nim nie miał jej w dłoni i no naprawdę z tym kotkiem to nie wyglądał na niebezpiecznego. - To nie była, nie jest, napaść. Nawet nie wiedziałem, że ktoś tu jest. - Wyjaśnił speszony mając nadzieję, że go nie wystraszył za bardzo tym wyskoczeniem znienacka.- Dynia? Bardzo ładnie. - Uśmiechnął się stwierdzając, że imię faktycznie do niego pasuje. - Mógłbym? - Jak miło z jego strony! Podszedł nieco bliżej, wciąż jednak niepewnie. A co jeśli to był jakiś zbir, a kot to tylko przynęta? Ale kto byłby aż tak zły żeby niewinne zwierzęta do takich rzeczy wykorzystywać?


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]12.08.21 20:54
The member 'Aidan Moore' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Korzeniowy Wąwóz, Walia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]23.08.21 18:51
Był gotowy do chwycenia różdżki, do wyciągnięcia jej - tak na wszelki wypadek. Kto wiedział, kim był chłopak znajdujący się przed nim i czego chciał? Tak w środku lasu… Do tego Thomas miał jakieś złe przeczucie, chyba to spotkanie przyprawiło go o migrenę. A może to było z przestrachu tym jak nieznajomy tak nagle się przed nim pojawił? Nie był do końca pewny…
Chociaż nie mógł - a raczej nie chciał i nie widział powodu do robienia tego - powstrzymać rozbawionego uśmiechu na wargach, kiedy dostrzegł zakłopotanie chłopaka. Chyba nie musiał w takim wypadku się o nic martwić, skoro ten wydawał się być pokonany samymi słowami.
Obserwował go, zaraz już decydując się na drobną grę. Niewinną, nikt mu przecież nie będzie miał za złe nabieranie obcych, prawda?
Ściągnął brwi, udając niezadowolonego takimi słowami z usta kolegi.
- Jeszcze mnie obraża. No niezbyt ci ten podryw wychodzi, to na pewno - stwierdził, przez moment tylko udając, że rzeczywiście mu to wadzi, aby już po chwili posłać wesoły uśmiech do chłopaka. Nie, nie mógł w tym momencie go wkręcać. Nie wiedział co, ale w tym chłopaku było coś uroczego - był naprawdę aż tak nieporadny w swoich słowach i ruchach, że zalewał się rumieńcem jak panna? No może ten raz odpuści znęcanie się nad wyraźnie pozbawionym pewności siebie kolegą. Jeszcze mu tutaj zacznie się zapowietrzać czy coś podobnego, a nie potrzebowali wypadku w środku tego wąwozu - tym bardziej, ze Thomasowi wydawało się, że ktoś tutaj był obecny tak czy siak. Jakaś… sylwetka? Chyba kobieca?
Przynajmniej dostrzegł ją kątem oka za chłopakiem, ale po przeniesieniu na nią wzroku jakby wszystko się rozpłynęło.
- Jasne - odpowiedział z uśmiechem i pokiwał głową, wyciągając Dynię na rękach do Aidana, a kociak chwilę po tym jak obwąchał nieznajomego i wskoczył na jego ramię, zaczynając ocierać się tułowiem o jego blond czuprynę i mruczeć przyjaźnie. Eh, skoro kot go lubił to chyba jednak nie miał o co się martwić, prawda?
- No mogę się domyślić, ze nie była to napaść. Zbyt wystraszony jesteś, albo jesteś bardzo słabym rabusiem. Jesteś tutaj sam czy z… kimś? - rzucił, zaraz znów się rozglądając. Miał wrażenie, że wcale nie byli tutaj sami, ale jedyne co dostrzegł to na boku, zakopaną pod brązowymi i suchymi liśćmi coś błyszczącego. Podszedł do tego i kucnął, znajdując zaraz zwykłą szklaną kulkę do gry. Zaraz ją zagarnął, chowając do kieszeni jak gdyby nigdy nic.
Po tym wyprostował się, znowu rozglądając. Byli tutaj sami czy rzeczywiście ktoś im towarzyszył? Nie był do końca pewny. Może to jakieś zwidy czy cienie? Z Aurorą przeżyli coś podobnego w okolicy nocy duchów… Może rzeczywiście wojna odbijała się na wszystkim, co ich otaczało? A może to zwyczajnie w świecie dementorzy upatrzyli sobie śledzić Tomka jak cienie?
Aż na samą myśl o tych potworach się wzdrygnął. Ten obezwładniający chłód, ten brak nadzieji… te wspomnienia wtedy były tak żywe.
Nie, nie mógł o tym myśleć teraz. Nie powinien. Powinien skupić się na pozytywach, prawda?
Odwrócił się do Aidana, uśmiechając wesoło i upewniając, że nic nie zrobił jego kotu. Może i znalazł go zaledwie kilka dni temu, ale już się do niego przywiązał! No i było to pierwsze stworzenie, które nie chciało go od razu atakować, kiedy je głaskał… To było nawet miłe uczucie. No i może odrobinę tęsknił za tym jak dbał o Jamesa i Sheilę, jak później dbał o Jeanie aby zaklimatyzowała się w taborze i nauczyła ich kultury…
Nie chciał, żeby Dyni się coś stało. Miał być jego człowiekiem, który będzie go bronił przed takim złem.
Jednak chłopak, na którego ramieniu spoczywał w najlepsze kot, wyraźnie nie był niewyobrażalnym złem, przed którym to zwierze trzeba byłoby bronić.
- Jak się nazywasz?



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Korzeniowy Wąwóz, Walia - Page 4 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]23.08.21 18:51
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Korzeniowy Wąwóz, Walia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Korzeniowy Wąwóz, Walia [odnośnik]12.12.21 16:21
Nie wiedział który z nich był bardziej zdziwiony obecnością tego drugiego. Jakby wcześniej zauważył chłopaka to na pewno by tak na niego nie wyskoczył jak królik z kapelusza. No jeśli chodziło o Aidana to on na pewno złych zamiarów nie miał, ale tylko Aidan mógł o tym wiedzieć. Najpierw w zdziwieniu zamilkł poruszając tylko ustami jak ryba, żeby zaraz rozłożyć w zmartwieniu ręce. - Nie chciałem cię urazić. - Wypalił dalej będąc zaskoczony słowami bruneta. Naprawdę nie chciał! Co on takiego powiedział? Dopiero go spotkał, a już jakąś głupotę palnął. - Ani poderwać... - Dodał już nieco ciszej czując wypieki na policzkach. Kota miał przecież na myśli. Że jest śliczny, znaczy się. A gdzie tam chłopaka? Chłopak dla chłopaka nie mógł być śliczny przecież, prawda? Prawda. Znaczy się no... nie był brzydki, ale żeby śliczny? Dziewczyny były śliczne. No może nie wszystkie, ale przecież wygląd nie był najważniejszy! - Przepraszam jeśli cię uraziłem. Nie chciałem być niemiły. - Skruszony starał się przekonać chłopaka do swych dobrych zamiarów. Z tych nerwów to aż serce mu mocniej bić zaczęło i słabo się jakoś poczuł. Włosy na skórze stanęły mu dębem, a przez jego ciało przeszedł dreszcz. Rozglądnął się po bokach czując jakby nie byli tu sami, ale nikogo nie zauważył. Pewnie tylko mu się zdawało.
Całą swoją uwagę przeniósł ponownie na bruneta i towarzyszącego mu kota. Słysząc odpowiedź ucieszony podszedł bliżej wyciągając ręce w kierunku Dyni, która niepewnie trąciła jego dłoń mokrym noskiem, aby w końcu ufnie wejść mu na ręce, a zaraz później wdrapać się po jednej z nich na jego ramie. Zaśmiał się perliście czując jak kot ociera mu się o włosy i twarz, samemu również starając się odwzajemnić pieszczotę drapiąc Dynię za uchem. - Nie boję się. - Zapewnił pewnie wypinając pierś do przodu. - Po prostu nie byłem pewien na kogo trafiłem. - W sumie to dalej nie był. Brunet był chyba gdzieś w jego wieku. Pewnie chodzili razem do Hogwartu. Z wyglądu jakiś taki znajomy mu się wydawał, ale nie chciał za bardzo mu się przyglądać, żeby go znowu o to podrywanie nie posądził. - I nie jestem rabusiem. Nie kradnę. - Wyjaśnił marszcząc brwi słysząc taką sugestię. Nic w życiu nie ukradł. Co najwyżej pożyczył i już nie oddał, ale to braciom, więc się nie liczy. No i ciasteczka... Znaczy, nie kradł ich, tylko podjadał... I jedzenie z kuchni Hogwartu, ale to też technicznie kradzieżą nie było. Nikt im nie powiedział, że nie mogą tego robić! - Sam? - Odpowiedział niepewnie choć zgodnie z prawdą. Brunet groźno niby nie wyglądał i miał kota, ale co jeśli to on jest rabusiem i nie był tu sam? W końcu miał to całe dziwne przeczucie. Cóż, Aidan niewiele miał, więc obłowić się na nim nie obłowią, ale co jakby dowiedzieli się kim jest? Co z Billym? Nerwowo przełknął ślinę wyobrażając sobie jak źle to mogłoby się dla jego rodziny skończyć. A wszystko z jego winy. - A ty? Też jesteś tu sam? W sensie, sam z Dynią? - Zapytał się chłopaka, który właśnie pochylał się by podnieść coś z ziemi. Próbował dostrzec co to było, ale stał za daleko. Aidan raz za razem gładził futro nowego znajomego upewniając się, że ten dobrze się trzyma. Koty niby miały dziewięć żyć, ale szkoda by było by w tak głupiutki sposób zmarnować jedno z nich. Choć gdyby tak spadł z tej wysokości, to raczej nic by mu się nie stało, ale po co ryzykować?
Jak się nazywał? Otworzył usta, żeby od razu odpowiedzieć, ale szybko je zamknął zdając sobie sprawę z własnego błędu. Nie to, że nie wiedział jak się nazywa, ale nie wiedział czy powinien mówić. Może samo imię wystarczy? Ale co jeśli faktycznie się znali? Co jeśli chłopak kojarzył go bardziej niż on jego i wiedział kim jest, albo miał się domyśleć po usłyszeniu imienia? - Jaaa... - Myśl Aidan! Myśl! Myśleć jednak nie musiał, bo ich mała wymiana zdań miała zaraz zostać przerwana. Czując wbijające mu się do ramienia pazury syknął pod nosem przenosząc zmartwione spojrzenie na Dynię, która zjeżona przyglądała się czemuś za nim. Odwracając się w stronę, w którą się patrzyła ściągnął kota ze swojego ramienia przytulając go do własnej piersi. Cała trójka zobaczyć mogła kilka metrów przed nimi biegnącą kobietę, ewidentnie przestraszoną. Nimi? Chyba nie. Nie uciekała w końcu od nich, a i czego tu się było bać. - Proszę pani! Proszę pani! Niech pani poczeka! Co się stało? - Zawołał za nią zerkając w bok na bruneta szukając odpowiedzi na to co powinni teraz zrobić.


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Korzeniowy Wąwóz, Walia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach