Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zachodni Port

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Zachodni Port   02.05.15 14:01

Zachodni Port

Krzyki, wulgarne wyzwiska, przyśpiewki marynarzy, cumujące barki; zapach ciężkiej pracy, starych ryb i brudnej rzeki. Port na Tamizie jest olbrzymim, prężnie prosperującym ośrodkiem Londynu, największym portem rzecznym Anglii. Cumują przy nim statki przede wszystkim handlowe, rzadziej wycieczkowe i wojskowe, a także prywatne łodzie. Po brzegu biegają szczury, tęsknie wypatrujące nadpływających statków... W porcie zawsze znajdzie się robota dla krzepkiej, pracowitej osoby. 


Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t4462-skrytka-bankowa-nr-336#95230 https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
Zawód : żeglarz
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 41
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   17.09.15 11:48

Mimo szczerych chęci nie mogłem całymi dniami leżeć i się lenić. Nie lubiłem tych chwil stagnacji, nawet, jeśli było ich niewiele. Cieszyłem się nimi do pewnego, ulotnego momentu. Później potrzebowałem wyładować swoją energię, najlepiej podczas konstruktywnej pracy. Nie byłem widocznie typem darmozjada czy też kolesia unikającego wysiłku. Kiedy otworzyłem dzisiejszego poranka oczy podjąłem decyzję, że przyjdę do portu pomóc chłopakom w załadunku. To nie była moja pora na rejs w morze, dlatego pracownicy niezmiernie się zdziwią. Lecz jak ich znam, zaraz zacznie się dokazywanie, a na koniec przechylimy po szklaneczce rumu. Ewentualnie po buteleczce. Ewentualnie po dziesięć butelek. Będę szedł slalomem pomiędzy wybrukowanymi uliczkami, modląc się w duchu, abym nie zarył o wystającą kostkę i nie wybił sobie zębów. Nie przeczę, że być może w ostatecznym rozrachunku wcale o tym nie pomyślę, ponieważ za bardzo będzie mi szumieć w głowie, a poza tym śpiewanie zbereźnych podśpiewek wyda mi się zapewne dużo ciekawsze.
Teraz zaś szedłem pomiędzy rozpadającymi się kamienicami, kamiennymi dróżkami, nie zwracając uwagi na znane mi widoki. Nie teleportowałem się, bo trochę nie lubiłem tego uczucia wsysania do środka i wysysania do zewnątrz, dlatego też tej umiejętności używałem tylko w sytuacjach koniecznych. To zdecydowanie nie było jedną z nich. Ba, nawet mi się nie spieszyło. Dlatego wolnym krokiem dotarłem do zachodniego portu, gdzie jak zwykle panował hałas obijanych kontenerów i huków skrzyń lądujących na pokładzie.
Podszedłem na stanowisko, przywitałem się z ludźmi, którzy wedle moich przypuszczeń mieli ze mnie świetny ubaw (ja z nich zresztą również), potem natomiast zabrałem się do pracy. Nie mam pojęcia, ile minęło czasu, lecz w końcu chwyciłem za butelkę rumu i oddaliłem się z nią, robiąc sobie przerwę. Poszedłem w dość ciche miejsce. Opierając się o barierkę sączyłem alkohol i podziwiałem spokojną toń rzeki.





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   20.09.15 17:10

Gdybym miała wskazać najpiękniejszy zapach na świecie, bez zastanowienia wskazałabym morze. To jedna z moich małych słabości, małych kaprysów. Jedno z miejsc, do których uciekam, gdy na moment mam ochotę zrzucić maskę obojętności i pobyć sam na sam ze swoimi myślami. Skłębionymi, splątanymi - zupełnie nie pasującymi do chłodnej elegancji. Nie martw się, nie dowiesz się o tym nigdy, nie uchylę przed Tobą nawet najmniejszego rąbka tajemnicy. Dla Ciebie już na zawsze pozostanę wyniośle piękną Heleną, a nie Leną, którą mogłeś zamykać w swoich ramionach. Na własne życzenie. Mogłeś wrócić, dalej być moją ulubioną marionetką, narkotyzować się moją obecnością - mogłeś, zniewagi nie zniosę.
Morze jednak jest daleko, zostaje mi jedynie zadowolić się jego marną namiastką. Cuchnącym portem nad Tamizą, rzeką odbijającą w swej brudnej toni jasne światło księżyca. Powoli wciągam do płuc nocne powietrze, rozkoszuję się dzwoniącą w ciszach i spokojnym krokiem przechadzam się po tak niebezpiecznych uliczkach. Niewiasty od dawna siedzą w domach i czekają na swych małżonków, ja jednak jestem kobietą niezależną. Dobrze wiesz, że nie da się zamknąć mnie w klatce. W idealnie skrojonych spodniach, na płaskim obcasie prezentuję się miliard razy bardziej imponująco, niż te wszystkie szlachcianki, w których możesz przebierać. I obiecuję Ci, że szybko pożałujesz swojej decyzji. Otulam się ciaśniej jesiennym płaszczem, by po chwili sięgnąć do jego kieszeni i wydobyć z niej paczkę papierosów. Już mam odpalić jeden z nich, gdy kątem oka dostrzegam Twoją sylwetkę.
Wróciłeś, Glaucusie. Wróciłeś i nawet nie miałeś jaj, żeby mi o tym powiedzieć.
Nie dziw się więc, że bez zastanowienia znajduję się przy Tobie i wymierzam Ci siarczysty policzek. Wciąż wyniosła i obojętna.
- Miałam nadzieję, że utonąłeś - oznajmiam z lodowatym tonem, jednocześnie dokładając wszelkich starań, by po raz kolejny namieszać Ci w głowie.
Jestem wilą, czy już zapomniałeś? Gdy stoję obok, wszystkie Twoje myśli należą do mnie.


Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t4462-skrytka-bankowa-nr-336#95230 https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
Zawód : żeglarz
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 41
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   21.09.15 11:31

Mogłem mieć wszystko, a znów zostałem z niczym. To stała śpiewka mojego życia, do której powoli się przyzwyczajałem. Nie dziwiła mnie ona już wcale, niczym nawroty wrodzonej choroby. Co nie oznacza, że wcale nie bolała. Wręcz przeciwnie, czułem się zaszczuty własną osobą. Smutek, który we mnie kiełkował, zasiałem sam, dawno temu. I teraz widziałem jego skutki. Atakował i paraliżował każdą część mojego ciała. Zupełnie odciąłem się od Wielkiej Brytanii, a tym samym odciąłem się od mojego przeszłego życia. W którym była Helena, doprawdy trojańska, lecz którą przecież kochałem, a przynajmniej chciałem w to wierzyć. Wzorem swego ojca szukałem kobiety wzburzonej niczym ocean podczas sztormu nie wiedząc, że takie właśnie najchętniej zatapiają żeglarzy; szczególnie tak nieokiełznanych życiowo jak ja. Pchałem się w paszczę kelpii dobrowolnie, sądząc, że ta zapewni mi szczęście, w zasadzie wieczne. Oczekiwania jednak przerosły mnie samego i nie spodziewałem się zdarzeń, które miały po sobie nastąpić.
Teraz po prostu odpoczywałem po wzmożonym wysiłku fizycznym. Kiedy usłyszałem odgłos zbliżających się kroków zrezygnowałem z zawieszenia na barierce i odsunąłem się od niej, stojąc teraz bokiem do rzeki. Nie zdążyłem pomyśleć nad absolutnie niczym, kiedy przede mną zamajaczyła tak dobrze znana mi sylwetka pewnej blondynki. Zapewne udało mi się zrobić jedynie zdziwioną minę zanim poczułam palący ślad ręki na moim policzku. Złapałem się za niego jakby automatycznie, wręcz bezwiednie i dopiero po paru chwilach zorientowałem się o co chodzi. Słowa McKinnon paliły mnie mocniej niż fizyczne znieważenie, na które bym nie pozwolił gdyby nie to, że zostałem zaatakowany z zaskoczenia. Poczułem, jak moje serce spala się w ogniu, najpewniej piekielnym, lecz mimo to zapragnąłem udać, że całe przedstawienie nic mnie nie obeszło.
- Miałem nadzieję, że czekałaś - odparłem wreszcie na jej zarzuty, odstawiając niedopitą butelkę rumu na ziemię. Kłamałem dość gładko, ale naprawdę tego nie lubiłem. - A zamiast tego życzysz mi śmierci. Dobrze się bawiłaś nad moim grobem? Dużo... tańczyłaś? - dodałem po chwili, trochę nawiązując do uroku wil. Owszem, wiało trochę hipokryzją ode mnie, lecz skąd miałem wiedzieć, że sprawy przyjmą tak nieprzyjemny obrót?





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   22.09.15 22:37

Nigdy nie obiecywałam Ci, że będzie łatwo. Nie obiecywałam, że stanę się wzorową małżonką, czekającą na Ciebie w jadalni z wystawnie zastawionym stołem i gromadką dzieci, ubranych odświętnie. Nie obiecywałam, że okażę Ci choć krztę uległości. Nie obiecywałam, że liczyć się będę z Twoim zdaniem. A Ty doskonale wiedziałeś kim jestem gdy mnie pokochałeś. Albo przynajmniej gdy wydawało Ci się, że mnie kochasz. Nie mam serca, Glaucusie. Zostawiłam je w tym obskurnym strychu, gdzie żyją moi rodzice. Wśród pajęczyn, grzybów na ścianach i kurzu. Szeptałam Ci do ucha czułe słowa, mamiłam czułymi gestami i chciałam zatrzymać przy sobie. Mogłeś dać mi wszystko, czego pragnęłam. Teraz czuję się niczym dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę.
A pamiętaj, że jestem stokroć bardziej kapryśna od najbardziej rozkapryszonego dziecka.
Jeśli to słowa Cię ranią, o nic się nie martw - mam ich dla Ciebie jeszcze kilka. Mogłabym zaserwować Ci całą przemowę, wygarnąć wszystko co sądzę o Twoim wyjeździe. Miałeś wrócić. Wrócić do mnie. A nawet tego nie potrafiłeś zrobić dobrze. I śmiesz teraz wykorzystywać swój własny błąd przeciwko mnie?
- Czekałam, to Ty nie wracałeś - uświadamiam Ci chłodno, ze złością szturcham butem butelkę rumu, która przewraca się. Przez moment obserwuję niewielką rzekę alkoholu, płynącą po brukowanym chodniku, aż wreszcie wzrok podnoszę na Ciebie. - Jestem Heleną, nie Penelopą. Chyba o tym zapomniałeś - złością kipię, nie przywykłam do odrzucenia. I zdecydowanie nie chciałam, byś uczył mnie tego właśnie Ty. Mogłam mieć każdego, wybrałam Ciebie, a Ty bezczelnie mną wzgardziłeś. Nie słyszałeś, że nie ma na świecie siły bardziej niszczycielskiej od zranionej kobiety? - W każdych ramionach, tylko nie Twoich. Z tego, co wiem, Ty również nie próżnowałeś. Jak jej na imię? - myślałeś, że nie wiem? Zapominasz, kim jestem, przede mną nic się nie ukryje. A już zwłaszcza ta, która bezczelnie skradła moje miejsce.


Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t4462-skrytka-bankowa-nr-336#95230 https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
Zawód : żeglarz
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 41
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   24.09.15 12:18

Nie wiem, co sobie wyobrażałem. Fakt, że wciąż nie mam żony, dzieci, chyba jasno mówił, że lubię życie kawalera. Najpewniej nie mógłbym z tym zwlekać w nieskończoność, lecz chyba naprawdę łudziłem się, że ktoś taki jak ty jest do okiełznania. Wszak mojemu ojcu się powiodło. Nie wziąłem tylko poprawki na to, że moja matka mogła się jednak od ciebie różnić. Wrzuciłem wszystkie półwile do jednego worka, zapominając, że każdy jest inny. Szczególnie ty, Heleno, która zdecydowanie nie jesteś Penelopą. Nie wiem dokładnie o co chodziło, skoro widocznie do ustatkowania się nie dążyłaś. Cóż więc tak było pilnego, że mnie skreśliłaś? Nie wiem, chyba brzmię trochę jak hipokryta, skoro sam również postarałem się o doborowe towarzystwo u mojego boku. Jak gdybym ingorował to szalone bicie serca, które szalało kiedy odpływałem wiedząc, że przez najbliższe tygodnie nie ujrzę twej pięknej twarzy, a na niej buntowniczej miny. To wszystko się tak strasznie pokomplikowało, a ja nawet nie wiem kiedy. Czułem tylko, że to wszystko to moja wina, lecz starałem się tę świadomość wypierać z głowy.
Tu już nawet nie chodziło o to, kto ma rację. Tu chodziło o ten upór, aby wyszło na moje. Dlatego ściągnąłem gniewnie brwi, zmarszczyłem czoło i zdaję się nie zauważać, że kopnęłaś moją butelkę. Ze wszystkim tak robisz? Och, z pewnością.
- Ale wróciłem - odparłem jedynie. - Mogłabyś nie marnować alkoholu - dodałem nieco butnie. Trochę jak rodzic, który karci dziecko kiedy ono zrobiło coś złego. Każdy marynarz powie wam, że takie marnotrastwo jest warte spaceru po desce!
- Skądże. Nigdy nie dałaś mi o tym zapomnieć - powiedziałem z kwaśną miną. Zrzuciłaś do mojego przełyku tonę cytryn, które chyba powoli wypalały mi kwasem serce. - No to rzeczywiście jest się czym chwalić. Cóż to za czasy, gdzie gloryfikuje się bycie ladacznicą? - rzuciłem, niby do siebie, ale przecież doskonale słyszałaś. Przemawiała przeze mnie złość, nic więcej. Nie chciałem nikogo ranić, jednak emocje mną targające były silniejsze.
Na moment straciłem animusz, kiedy zrozumiałem, że ty wiesz. Nie trwało to jednak dłużej niż kilkanaście sekund.
- A ty, spamiętałaś wszystkie imiona? - Obracam kota ogonem. Tylko po to, aby odsunąć od siebie znamiona występku.





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   25.09.15 23:11

Pamiętasz co wyszeptałam Ci do ucha, zaraz po tym jak czułym pocałunkiem żegnałam Cię w porcie? Przywieź mi coś małego. Wiedziałam, co chodziło Ci po głowie od dłuższego czasu. Wiedziałam, że uwielbiasz bycie kawalerem równie mocno, co ja moją wolność. I wiedziałam, że dla mnie gotów byłbyś z tego zrezygnować. A ja wyszłabym za Ciebie choćby po to, by móc pozbyć się znienawidzonego nazwiska mego ojca, by móc stać się jedną z was. Czy to Cię wystraszyło? Czy dlatego wyparłeś mnie ze swojej pamięci, zacząłeś szukać pocieszenia w innych ramionach? Jesteś hipokrytą, Glaucusie. Pieprzonym hipokrytą. I zasłużyłeś sobie na wszystko, co Cię spotkało.
Mam nadzieję, że to o mnie myślisz, kiedy całujesz jej wargi. Mam nadzieję, że do końca życia będziesz się zastanawiać, czy byłbyś szczęśliwszy, gdybyś nie zniszczył wszystkiego. W życiu są dwie pewne rzeczy - śmierć i zemsta McKinnon. Postaram się, byś widział mnie na każdym kroku. Byś żałował.
A wiesz, że gdy coś obiecam, zawsze dotrzymuję słowa.
- Co Ty nie powiesz, łaskawco - wyginam wargi w kpiącym uśmiechu, prycham i otwarcie pokazuję, że nie uwierzę w żadne Twoje słowo. - Nawet się nie waż zwracać do mnie tym tonem - choć siły mam niewiele, korzystając z tego, że śmierdzi od Ciebie alkoholem na kilometr, przypieram Cię do muru i posyłam mordercze spojrzenie.
- To Ty przestałeś pisać. Ty nie wracałeś. Ty przywiozłeś ze sobą jakąś ladacznicę - I jeszcze ośmielasz się zrzucać winę na moje barki? Choć wygląd może mylić, wcale nie jestem aniołem, który zstąpił z nieba. Jednak tu i teraz, sumienie mam w pełni czyste. Słysząc jednak Twe kolejne słowa, wymierzam Ci kolejny policzek. Nie pozwolę się obrażać, nie Tobie. - Cóż to za czasy, gdy taniec kwalifikuje do bycia ladacznicą - wypluwam słowa w Twoją stronę, jeśli liczyłeś na wybaczenie, tym stwierdzeniem przekreśliłeś wszystkie swoje szanse. Aż tak bardzo cieszy Cię ranienie mnie? Nie wystarczy Ci to, co już masz za uszami, naprawdę chcesz grabić sobie jeszcze bardziej, odebrać te resztki szacunku, które jeszcze żywię do Twojej płci? Wszyscy jesteście tacy sami, nie warto marnować na was czasu.
- Nie było żadnych imion - mówię już spokojniej. Czy teraz rozumiesz? Czy nadal będziesz próbować na siłę się wybielać?


Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t4462-skrytka-bankowa-nr-336#95230 https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
Zawód : żeglarz
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 41
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   28.09.15 13:07

To prawda, jestem hipokrytą. Takim, w którym wrzała krew, w którym kłębiły się najrozmaitsze emocje. Głównie te negatywne, lecz i cień pozytywnych znalazł swoje miejsce. Skrawek w moim sercu. Nie umiałem odnaleźć się w tej gęstwinie uczuć, niedopowiedzeń i aluzji. Byłem tylko mężczyzną. Mężczyzną, który chciał się wyzbyć znamion zostawionych przez Anglię i wszystko, co tam się znajdowało. W tym Helenę. Niesłusznie zresztą, przecież była tym, czego pragnąłem, a jednocześnie się w tym dusiłem. Nie mogłem już oddychać. Potrzebowałem zapachu morza, bryzy i nowych, nieodkrytych lądów. Alice, która różniła się od tych wszystkich próżnych i kapryśnych dziewcząt była niesamowitym powiewem świeżości. Zaciekawiła mnie. Skutecznie odgradzając mnie od przeszłości. Tak, być może zrobiłem źle, lecz czy potrafiłem się do tego przyznać? Mimo wszystko wciąż byłem dumnym facetem, który nie może się kajać; święcie w to wierzyłem. Być może dlatego zamiast przepraszać, upierałem się przy swoim. Jak gdybym był właścicielem jedynej, słusznej racji, jaka tylko mogła istnieć.
- Bo co? Będę miał taki ton, jaki uznam za stosowny - warknąłem, ponieważ moja cierpliwość chwiała się w posadach. Czułem lekkie trzęsienie ziemi pod stopami i słowo daję, Helena prowokowała mnie do najgorszych czynów.
- Nie mów tak o niej. Nawet jej nie znasz. Zresztą - od kiedy przewóz ludzi jest taki nielegalny i gorszący? Myśl, McKinnon, zamiast zatracać się w swoich humorkach i fanaberiach - odparłem, bo zdenerwowała mnie ta jej pewność siebie. Nie wiedziała nic, zapewne bazowała na plotkach. Wielkie źródło prawdy i mądrości, dobre sobie.
- Oddam ci następnym razem - zagroziłem i szarpnąłem ją za ramię. Potrząsnąłem lekko jej ciałem, mając nadzieję, że coś do niej w końcu dotrze. Nie może mnie tu okładać tak bez pamięci. Nie umie nawet zwyczajnie rozmawiać, naprawdę?
- Cóż to za czasy, kiedy kobieta nosi spodnie i szczeka jak kundel? - Ależ oczywiście, że to było przedrzeźnianie. Ależ oczywiście, że potem będę tego żałował. Że dałem się ponieść wściekłości zalewającej moje ciało. Teraz nie potrafiłem myśleć racjonalnie. - Nie zaprzeczaj sama sobie. Nie udawaj, że Helena była święta. I nie próbuj mi teraz wmówić, że nie dałaś mi do zrozumienia, że wcale Penelopą nie byłaś - rzuciłem jeszcze, ale sam nie wiem po co. To wszystko zmierzało donikąd.





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   28.09.15 19:48

Zrozum, nie obchodzi mnie kim ona jest. Nie obchodzi mnie, kim mnie zastąpiłeś, bo wystarczającą potwarzą jest to, że zdecydowałeś się to zrobić. Nigdy nie zatrzymywałam Cię przy sobie, nie usiłowałam zamknąć w klatce, bo nie wybaczyłabym Ci, gdybyś usiłował zamknąć mnie. A jednak z nieznanych mi powodów udało Ci wymknąć się z sideł, które na Ciebie zastawiłam. W których trzymałam Cię jak wszystkich innych.
- Zabraniasz mi nazywać w ten sposób kobietę, która skradła mi mężczyzną, z którym chciałam spędzić resztę życia, a sam zwracasz się w ten sposób do mnie, choć nie zawiniłam niczemu, a jeszcze kilka miesięcy temu powtarzałeś mi, że mnie kochasz? Co się z Tobą stało? - nie pozwolę Ci się stłamsić, czyżbyś już zapomniał, że w każdej sprawie to ja muszę mieć ostatnie słowo? Jestem dumna i teraz, gdy próbujesz mnie poniżyć, dajesz mi jeszcze więcej pewności siebie.
- Proszę bardzo, zrób to. Udowodnij mi, że niepotrzebnie tęskniłam miesiącami, bo Glaucus, którego znałam zatonął gdzieś na morzu - zawsze twierdzę, że odrobina dramaturgii nadaje pikanterii. Jestem pewna siebie, bo wiem, że nie podniesiesz rękawicy. A nawet jeśli, postaram się, by zabolało Cię to o wiele mocniej.
- Jedyne słuszne - nie zamierzam wdawać się z Tobą w pijackie pogadanki, wiem, że nie jesteś w pełni władzy umysłowej, że to krążący w Twych żyłach alkohol sprawia, że zachowujesz się jak podrzędna szuja. - Nie byłam Penelopą, bo nie czekałam w nieskończoność. Bo zwątpiłam. Bo nie walczyłam o Ciebie. Ale nigdy nie upadłabym tak nisko, o czym dobrze powinieneś wiedzieć. Mam swoje zasady i to, że Ty złamałeś własne, nie upoważnia mnie do tego samego - okrywam się szczelniej płaszczem, czy jeszcze mam tu czego szukać? - Nie stać Cię nawet na odrobinę skruchy, Glaucusie, choć w głębi duszy wiesz, że wina leży po Twojej stronie. Obrażasz mnie i usiłujesz zmieszać z błotem, choć kiedyś chciałeś, żebym spędziła z Tobą resztę życia. Ale nie mam po czym płakać. Mogę być Ci tylko wdzięczna, bo z czystym sumieniem mogę pozbyć się słabości. Dziękuję, że wyleczyłeś mnie z tej beznadziejnej obsesji miłości - odwracam się na pięcie.


Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t4462-skrytka-bankowa-nr-336#95230 https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
Zawód : żeglarz
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 41
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   29.09.15 14:08

Nie chciałem w to wierzyć. Nie chciałem wierzyć w to, że Helena chciała spędzić ze mną życie. Nie była jedną z tych osób, których jedyną aspiracją jest siedzenie w domu, urządzanie przyjęć i opieka nad dziećmi. Naprawdę widziałaś się w tej roli? Kochałem ją, tak, lecz jednocześnie wiedziałem, że do siebie nie pasujemy. Że pomimo posiadania przez McKinnon cech, których szukałem, byliśmy zupełnie innymi ludźmi. Z różnymi aspiracjami i potrzebami. Zdawałem sobie sprawę, że moja rodzina wkrótce postawi mi ultimatum. A ona wtedy rzuci mnie jak kolejną zużytą zabawkę. Nie chciałem jej ranić, nie sądziłem, że sam fakt powrotu do domu z jednym pasażerem więcej wywoła taką sensację.
- Błagam cię, jakie życie? Jakie zabieranie? Nic nie wiesz, tylko plujesz jakimiś swoimi chorymi urojeniami, a mi się za to obrywa. Mogłabyś mnie najpierw spytać jak jest naprawdę, a zamiast tego plujesz jadem - mówiłem zdenerwowany. Żywo gestykulowałem, jak gdyby ta praktyka miała pomóc kobiecie w rozumieniu tego, co do niej mówiłem. Treści, którą próbowałem przekazać, ale bezskutecznie.
Nie odpowiedziałem. Czy rzeczywiście tak bardzo się zmieniłem? Chciałem tylko przestać być popychadłem, w moim mniemaniu niesprawiedliwie potraktowanym. Lecz to prawda, alkohol nieco szumiał mi w głowie, tak samo jak zmęczenie po dniu pracy. To wszystko stanowiło wypadkową mojego zachowania.
- Niczego już nie wiem. Jesteś tak zmienna i tak kapryśna, że nie zdziwiłbym się, gdybyś miała wielu na pocieszenie. A skoro oni aż do ciebie lgną, to po co czekać na mnie? Może rzeczywiście popełniliśmy ten błąd, że żadne nie czekało na nikogo - powiedziałem szorstko, patrząc już teraz na twoje plecy. Spojrzałem jeszcze na butelkę alkoholu, lecz niestety nie było czego zbierać.
- Mam nadzieję, że odnalazłaś swoje szczęście - dodałem jeszcze gorzko. Skoro znalazła lepszą partię, to niech sobie do niej idzie. Mimo, że jej urok mnie do niej ciągnął, wręcz wymagał, abym ją zatrzymał, zużyłem całą silną wolę do tego, aby pospiesznie odejść w swoją stronę.

zt





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://morsmordre.forumpolish.com/t1186-helena-mckinnon http://morsmordre.forumpolish.com/t1210-kleopatra#8947 http://morsmordre.forumpolish.com/t1213-femme-fatale#8958 http://morsmordre.forumpolish.com/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1211-helena-mckinnon#8951
Zawód : Obrońca harpii i felietonistka
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   22.11.15 22:54

Nie, mój drogi. Nigdy nie miałam aspiracji, by siedzieć w domu i zajmować się dziećmi, ale nie oszukujmy się - w dzisiejszych czasach to nie jedyna opcja, jaką ma kobieta. Chciałam zostać Twoją żoną, przyjąć Twoje nazwisko, bo pasowało mi to doskonale do mojej wizji życia. Wiem dobrze, że nawet nie próbowałbyś trzymać mnie pod kluczek i chociaż chełpiłbyś się mną na każdym kroku, pozostawiłbyś mi wolną rękę. Czyżbyś zdążył już zapomnieć, że jestem o wiele bardziej skomplikowana, niźli Ci się wydaje?
- Nie muszę Cię o nic pytać, Glaucusie. Wszystko, czego potrzebuję, podałeś mi na srebrnej tacy. A jeśli jesteś na tyle ślepy, by nie zauważyć, czego pragnęłam, to może lepiej się stało, iż nasze drogi rozeszły się - mów do mnie ile chcesz, ja i tak wiem swoje. Nie potrafię wybaczyć wzgardzenia, nie radzę sobie z odrzuceniem - a ty powinieneś wiedzieć o tym zbyt dobrze.
Kto tu jest popychadlem, mój drogi? To Ty wyjechałeś i zostawiłeś mnie samą na brzegu. Ty wróciłeś z inną kobietą, gdy ja oczekiwałam pierścionka zaręczynowego.
- Wielu? Czy Ty siebie słyszysz, Travers? Lepiej, niż ktokolwiek powinieneś wiedzieć, że nigdy nie upadłabym tak nisko - bo w końcu nawet Tobie nie pozwoliłam na zbyt wiele, nieprawdaż? Szanuję się, mój drogi. Zdaję sobie sprawę, ile w dzisiejszych czasach znaczy reputacja kobiety. Mogę uwodzić i kokietować, ale nigdy nie posunę się do niczego więcej. Nie postawię wszystkiego na jedną kartę.
Szczęście? Raczysz żartować. Odnajdę je dopiero wtedy, gdy znajdę się z dala od Ciebie.

zt


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   31.10.16 15:48

11 marca
Oczywiście, że walka nie mogła odbyć się w tym samym miejscu. Razem z McKenną jak ostatnim razem udali się początkowo do opuszczonych magazynów po odpowiednią wskazówkę. Tam już na nich czekano i odesłało do zachodniego portu. Jeśli chciało się wejść w to towarzystwo potrzebowali chociażby czucia, że panują nad sytuacją. Ale nigdy tak nie było. Nie kiedy czarodziejska policja ich znalazła. I chociaż mogli teraz wydawać się mieć wszystko pod kontrolą, działali dokładnie tak jak chcieli tego egzekutorowie prawa. Dlatego dopóki nie funkcjonariusze nie osiągnęli swojego celu, pozwalali przestępcom działać i robili dokładnie to, czego od nich oczekiwano. Jak kukiełki, które nie zdają sobie sprawy, że nad nimi jest jeszcze lalkarz pociągający za sznurki. Odesłano ich do Zachodniego Portu. Może za dnia naprawdę czuć było tam ciężką pracę. Po zmierzchu gdy statki i ich ludzie szli spać, wszystko się zmieniało. Tam też było dużo, a nawet więcej szumowin z różnych krańców świata. Można było przez chwilę zatracić poczucie czasu, gdy wchodziło się w smrodliwe ulice pełne dziwek, marynarzy i innego marginesu społecznego, który się tam upchał.
Raiden szedł dalej we wskazanym przez odpowiedzialnych za organizowanie walk ludzi. Plan był prosty. Wtedy byli sami. Teraz niedaleko kręcili się inni funkcjonariusze policji gotowi na każdy sygnał. Wystarczyło wytrzymać do odpowiedniego momentu, aż do McKenny podejdzie człowiek, którego zamierzali schwytać i będzie chciał ustawić bijatykę. Tak jak poprzednio znaleźli się w jakimś opuszczonym magazynie tuż nad wodą, gdzie przy wejściu stało kilku ochroniarzy. Po przeszukaniu ich dwójki przepuścili ich dalej, a policjanci podeszli do odpowiedniego stolika.
- Żadnych wilkołaków, różdżek i kobiet - mruknął gruby facet, zapisując wszystko w księdze i w najgorszym przypadku, odbierając wszystko przyszłemu zawodnikowi. - Pierdolony Jankes. Wpierw walczysz z tym brudasem - rzucił, widząc Raidena i spluwając siarczyście w stronę stojącego po drugiej stronie magazynu murzyna.
- Nie dajmy mu czekać - odparł Carter, podpisał się w odpowiednim miejscu i skierował się do wejścia na arenę. Przed wejściem na nią, oddał kurtkę i koszulę McKennie, rzucając mu porozumiewawcze spojrzenie. To miała być długa noc.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again



Ostatnio zmieniony przez Raiden Carter dnia 01.11.16 21:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 13/29
SPRAWNOŚĆ : 28/44
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   01.11.16 20:17

- Czy coś się dzieje nie tak?
- W jakim sensie...?
- Czy Bruno wdepnął w jakieś gówno - Zweryfikowałem pytanie. Nie spoglądałem na Colina tylko na ring na którym tańczył ten pierdolony Jankes i jakiś murzyn. Papieros trzymany w moich dłoniach właśnie kończył swój żywot. Colin nie odpowiedział tylko ciężko westchnął co samo w sobie było dość wymownym sygnałem "lepiej nie pytaj". Zagwizdałem pod nosem. Cholera. Nie zamierzałem dociekać, nie byłem taki głupi. Sam Bruno nie był wcale taką małą płotką, a jeśli ktoś wywierał na nim takie naciski, że ten był zmuszony do tak zuchwałego organizowania walk to...nie miałem zamiaru brnąć w ten syf dobrowolnie. Może to był dobry moment by po tej walce sobie odpuścić. Wcześniej nie robiło mi to różnicy. Skoro znajomy potrzebował ludzi, a mi było bez większej różnicy czy będę tańczył po Wiwernie czy dla niego to nie miało to znaczenia. Jenak skoro można było się dodatkowo czymś usmarować...to postoję.
- Idę się przygotować bo widzę, że to długo chyba nie potrwa. - przerywam ciszę, a potem odchodzę poklepując Colina po niedźwiedzich plecach. Ten tylko w odpowiedzi unosi rękę.
Noga mi jeszcze doskwierała po tym jak Mathila niechcący postrzeliła mnie w prawe udo z mogolskiej broni. Nie miałem jednak problemów ze swobodnym poruczaniem się bo już odpowiedni uzdrowiciel o to zadbał. Niemniej echo bólu do mnie dochodziło gdy przelałem na nią więcej swego ciężaru. Wątpiłem żeby przeszkadzało mi to w walce.

Zaraz byłem w drodze na arenę. Podniosła się wrzawa o mniej lub bardziej pozytywnym wydźwięku i po chwili wszystko się zaczęło - stanąłem na przeciwko Jankesa, którego moja twarz dobrze zapamiętała. Uśmiechnąłem się pod nosem i nauczony doświadczeniem postanowiłem być tym razem szybszy od swojego przeciwnika. Wyprowadziłem cios na jego twarz


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   01.11.16 20:17

The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 52


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zachodni Port   01.11.16 21:48

Wygrał pierwszą walkę, chociaż musiał przyznać, że postawienie przed nim niedoświadczonego pracownika okolicznych magazynów nie było rozsądne. Szczególnie jeśli jego jedyną techniką walki była obrona, dlatego długo nie spędził czasu na arenie. Zaraz też wszedł na nią z powrotem tym razem stając przed swoim przeciwnikiem, z którym walczył pod koniec lutego. Ten na pewno liczył na rewanż, a Raiden... No, cóż. Musiał wytrzymać tak długo, aż McKenna nie złapie gnojka na gorącym uczynku. Rzucił swojemu partnerowi w robocie szybkie, ale wymowne spojrzenie, a ten lekko skinął głową. Byli gotowi. Dano sygnał do rozpoczęcia walki, a mężczyzna naprzeciwko wcale się nie oszczędzał. A na pewno nie pozwolił, by czas dany na pierwszą turę uciekł.
- Walka do końca! - krzyknął sędzia, a Raiden machnął brwiami. Raczej do chwili w której skurwysyn nie ustawi walki. Do tamtej chwili musiał wytrzymać.
Przeniósł spojrzenie na swojego przeciwnika. Rozległ się dźwięk rozpoczęcia walki. Zaatakował. Carter musiał przyznać, że facet nauczył się od ostatniego razu, że lepiej być pierwszym, który uderzy. Jego cios nie był specjalnie precyzyjny czy silny, ale na pewno szybki. Podniósł więc ręce, by go zablokować.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Zachodni Port

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Biały Port
» Zachodni szlak
» Port turystyczny
» Korytarz zachodni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18