Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zaczarowany młyn

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zaczarowany młyn - Page 3 Empty
PisanieTemat: Zaczarowany młyn [odnośnikZaczarowany młyn - Page 3 I_icon_minitime17.07.17 2:14

First topic message reminder :

Zaczarowany młyn

Pochodzenie Zaczarowanego młyna jest właściwie zagadką - legenda mówi, że przed wieloma laty znikąd po prostu zmaterializował się nad wodą w obrębie przestrzeni ukrytej przed mugolami. Zwolennicy teorii spiskowych wierzą, że jego nagłe pojawienie się ma coś wspólnego z eksperymentami Ministerstwa Magii nad istotą czasu - pragmatycy przekonują, że młyn jest bardzo stary i jego historia po prostu została zatarta. Znajduje się na uboczu, w zacisznym zakątkiem otoczonym gęstą zielenią, gdzie rzeka wydaje się znacznie czystsza niż w innych częściach miasta. Gdzieniegdzie pną się w górę łodygi białej jak śnieg gryki.
To sporej wielkości drewniany budynek, przy którym nieustannie obraca się podsiębierne koło wodne. Wydaje się opuszczony - ktokolwiek wejdzie do środka dostrzega jedynie puste pokoje wypełnione workami z kaszą o dziwnej, jaskrawozielonej barwie i słodkawym zapachu. Nazywają ją kaszą życia - ponoć, o ile nie trafi się na zepsute ziarna, jest w stanie dodać sił i wigoru. Przy młynie pracują niewidzialne ręce skrzatów, które bardzo rzadko pojawiają się przy wizytujących czarodziejach - nigdy nie oponują, kiedy ktoś chce poczęstować się kaszą. Chyba, że gości gubi pazerność i chcą zawłaszczyć jej dla siebie zbyt wiele, wtedy wyrzucają aroganckich czarodziejów za drzwi.

Weź garść zaczarowanej kaszy: możesz schować ją do lnianego worka. Postać może przyjrzeć się kaszy od razu po jej zebraniu i spróbować określić jej efekt. W tym celu należy wykonać test na zielarstwo, którego stopień trudności wynosi 70. Możliwa jest tylko jedna próba. Jeśli postać nie osiągnie wyznaczonego pułapu, może rzucić kością k10 na efekt dopiero po spożyciu kaszy - przez nią lub przez inną postać. Jeśli postać przezwycięży test, może określić działanie kaszy przed jej podaniem i rzucić kością k10 od razu. Zaczarowaną kaszę, tak jak eliksir, można przekazać innej postaci przy pomocy sowy, lecz postać, która ją przygotuje, musi posiadać biegłość gotowania.

1: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła wymaga pilnego podania antidotum na niepowszechne trucizny. Do tego czasu na stałe traci 70 punktów żywotności.
2: Kasza okazała się zatruta - postać, którą ją zjadła, wymaga pilnego podania podstawowego antidotum. Do tego czasu na stałe traci 50 punktów żywotności.
3: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła, będzie cierpieć przez najbliższe kilka dni na dokuczliwą biegunkę.
4: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła, natychmiast zwymiotuje.
5: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem.
6: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 10 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
7: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 15 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
8: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 20 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
9: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 25 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
10: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 30 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
Lokacja zawiera kości.



Kulig

Bryczki zaprzężone w konie ułatwiają transport czarodziejów z centrum miasta na tereny jarmarku, ułatwiając przemieszczanie się pomimo utrudnień związanych z nieaktywną teleportacją w obrębie stolicy. Część bryczek jednak zawsze stała nieopodal przygotowana na przyjęcie gości, którzy chcieliby ruszyć w bardziej rekreacyjną podróż wzdłuż zamarzniętej rzeki. Eleganckie sanie prowadzą kulig wzdłuż Tamizy obstawionej wielobarwnymi straganikami jarmarku, a także dalej, lasem i jedną z bardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Spokój bijący od stolicy kontrastuje z dotychczasowym mugolskim zgiełkiem sprzed połowy roku. Rozrywka nie jest przeznaczona dla wszystkich czarodziejów, wynajem sani jest drogi, stać na niego lepiej sytuowane postaci średniozamożne oraz bogate.

Konie oddawanie są również na polowania i gonitwy za lisem po pobliskich terenach, co jest nieznacznie tańszą rozrywką.

Wzdłuż linii brzegowej Tamizy wbito chorągwie Ministerstwa Magii, na piasku, przy oczekujących saniach rozłożono zwierzęce skóry, a w powietrzu lewitowały tace z kubkami wypełnionymi gorącą herbatą.

Rozpoczęcie kuligu
Tuż po przybyciu na miejsce, przed wami zjawia się elegancko ubrany czarodziej, który podczas całego kuligu pozostaje wyłącznie do waszej dyspozycji. Jego obowiązkiem jest przyprowadzić specjalnie wybrane dla was konie oraz sanie, a także spełniać wszystkie wasze zachcianki do momentu rozpoczęcia i po jego zakończeniu.

W kuligu może wziąć udział dowolna para lub grupa osób. Nim rozpoczniecie swoją podróż, jedno z was przy dowolnym poście musi wylosować zestaw niezbędny do wzięcia udziału w podróży, a składa się on z sań i rumaków. W tym celu należy rzucić kością k3 i k6, a wylosowane wyniki zestawić z poniższym opisem.

Sanie
1: Sporej wielkości sanie, które od wielu lat cieszą się dużą popularnością wśród wszystkich użytkujących. Ten model — Świst — wydaje się na pierwszy rzut oka dość surowy — ciemne, mahoniowe drewno obite brudną zielenią, pozbawione zbytecznych ozdobników poza błyszczącymi czarnymi kamieniami. Mimo to bardzo dobrze amortyzują nierówności, a obite najlepszą blachą felgi nie dają odczuć podróżnym żadnych niedogodności. W tym roku po raz pierwszy dodatkowo do wnętrza dodano niedźwiedzią skórę, którą można wykorzystać jako okrycie, jak i dodatkową warstwę siedzącą.
2: Wyjątkowo duże i wygodne czarodziejskie sanie, wyprodukowane z niezwykłą precyzją i starannością przez najlepszych magikołodziejów. Mgnienie Oka są uznawane za najbardziej luksusowe ze wszystkich magicznych sań wykorzystywanych do czarodziejskich zaprzęgów. W drewnie z niezwykłą skrupulatnością wyżłobiono florystyczne motywy i skropiono je odrobiną najprawdziwszego złota. Wnętrze wyłożono gęsim pierzem, co zdecydowane podnosi komfort jazdy — podróżny może odnosić wrażenie jakby siedział we własnym fotelu, który idealnie się do niego dostosowuje. Tłoczenie z bordowej satyny nadaje środkowi niezwykle luksusowego wystroju.
3: Ekspresowy Zwrotek to sanie nowoczesne, po raz pierwszy wprowadzone na czarodziejski rynek w 1951 roku przez Nikolaja Straussa. Mają nieco inny kształt niż sanie klasyczne, wydają się bardziej opływowe, smukłe, i subtelne. Wyprodukowano je z drewna judaszowca i wzbogacono o jaśniejsze elementy brzozy, które nadają im niecodziennego stylu. Wewnątrz wytłoczono je specjalną, dwuwarstwową baranią wełną i okryto fioletowym atłasem. Początkowo może budzić skrajne odczucia — wydaje się chłodny, lecz doskonale przepuszcza gromadzone generowane od spodu ciepło i dba o dobre samopoczucie podróżnych nawet w czasie najmroźniejszych wyjazdów.

Rumaki
1: dwa wysokie białe ogiery maści tarantowatej
2: jedna siwa klacz, jedna siwa w hreczce
3: dwie, nieduże białe klacze
4: jeden siwy wałach, jedna biała klacz
5: dwa wysokie siwe wałachy
6: jeden potężny ogier maści białej

Kiedy wszystko jest już gotowe, a wy zajmujecie swoje miejsce w wyznaczonych saniach, rozpoczynacie kulig. W tym celu należy na końcu posta dopisać nazwiska osób zasiadających w jednych saniach i hasło ruszyli.

Podczas podróży
Podczas podróży możecie w dowolnym momencie rzucić kością k10. Odpowiada ona za nadprogramowe zdarzenia, które zachodzą wyłącznie wokół was.

1: Nie dzieje się zupełnie nic, spokojnie jedziecie dalej.
2: Niespodziewanie, tuż przed wami pojawiają się mosiężne kielichy z doskonałym grzanym winem. Mają za zadanie umilić wam dalszą drogę. Nie wzięcie trunku lub wypicie go do końca sprawia, że kielichy znikają. Jednorazowa degustacja na pewno was rozgrzeje, dwukrotna (jeśli drugi raz wylosujecie tą opcję) wprawi was w świetny nastrój, a po trzecim (jeśli trzeci raz wylosujecie tę kość) razie poczujecie jużlekki stan upojenia.
3: Wasze konie na moment się zbuntowały i zjechały nieco z drogi. Wprawny woźnica trzymał jednak rękę na pulsie. W porę zmusił je do powrotu, nim wypadliście z drogi. Osoba z prawej lekko wpada na osobę siedzącą po jej lewej.
4 — W waszych saniach uruchomiły się dodatkowe opcje. Na jedną turę przysłoniła Was niewidzialna kurtyna, zza której żaden z innych uczestników kuligu was nie dojrzy. Cichutko rozbrzmiała romantycznie brzmiąca muzyka klasyczna, a przestrzeń pomiędzy wami wypełnił zapach róż.
5 — Nie dzieje się zupełnie nic, spokojnie jedziecie dalej.
6 — Organizator kuligu postanowił uraczyć was najlepszymi przysmakami na ciepło. Przed każdym z was zmaterializował się gorący półmisek z drobnymi przystawkami na złotych widelczykach, m.in. gęsiną, dziczyzną, jagnięciną. Będzie towarzyszył wam dopóki z niego nie zrezygnujecie. Jeśli wylosujecie go po raz drugi tacę z przystawkami zajmą słodkości.
7 — Między wami pojawiły się maleńkie, iskrzące elfy, które obsypały was złotym pyłkiem. Miał on niezwykłą właściwość, zrobiliście się nienaturalnie rozmowni.
8 — Woźnica zauważył, że przysypiacie. Nie mógł pozwolić wam na nudę, do końca pozostał jeszcze kawałek. Chcąc was rozbudzić, spiął lejce i zacmokał na rumaki, które zarżały ochoczo i zgodnie z jego wolą ruszyły slalomem. Osoba z lewej lekko przysuwa się bliżej osoby z prawej, a w następnym poście osoba z prawej przesuwa siebie i osobę z lewej na sam brzeg sań.
9 — Nie dzieje się zupełnie nic, spokojnie jedziecie dalej.
10 — Podczas podróży organizator zadbał o wasze poczucie estetyki. Nad waszymi saniami zaczęły strzelać fajerwerki w kolorystyce waszych rodów, zwieńczając magiczny pokaz iskrzącym godłem wysoko nad Waszymi głowami. Jeśli jesteście czysto krwistymi czarodziejami fajerwerki przybierają złoty kolor, a na końcu niebo zalewa fala spadających iskier.





Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 14.01.21 22:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zaczarowany młyn - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany młyn [odnośnikZaczarowany młyn - Page 3 I_icon_minitime01.03.21 16:19

The member 'Eurydice Nott' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 3


Powrót do góry Go down
Oleander Flint
Oleander Flint

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9284-oleander-flint#282747 https://www.morsmordre.net/t9298-cykoria#283083 https://www.morsmordre.net/t9297-oleander#283077 https://www.morsmordre.net/f327-leicestershire-charnwood https://www.morsmordre.net/t9325-skrytka-nr-2153#283830 https://www.morsmordre.net/t9324-oleander-flint#283826
Zawód : uzdrowiciel, botanik
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
to korzeń fiołkowy
może to sny nasze
pogrzebane
wzruszyły korzenie?
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Jasnowidz

Zaczarowany młyn - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany młyn [odnośnikZaczarowany młyn - Page 3 I_icon_minitime02.03.21 3:25

Nie wszystko świat naznaczył lekkością, nie każdy kiełkujący problem dało się zdusić w zarodku, nie wszystkie przewiny zasługiwały na wybaczenie. Życie było jak ten kolorowy kalejdoskop - powykrzywiane, złożone, skomplikowane. Emocje też odznaczały się podobną trudnością, ich stłumienie wymagało rozległych przepraw w głąb samego siebie, lat pracy oraz zawziętości. Zieleniał jeszcze zbyt mocno, żeby uznać go za wprawionego w boju wojownika własnych słabości. Zwykle unicestwiał je poczuciem humoru oraz obojętnością zakrawającą o nonszalancję, ale niektóre rany goiły się dłużej niż powinny. Widmo śmierci chodziło za Flintem krok w krok; łaska zapomnienia nie spływała na zmęczoną duszę. Od dawna nie przemielił w sobie tylu uczuć co w ostatnich tygodniach. Próżno dopatrywać się w tym fakcie wspaniałomyślności losu, morału płynącego z tragicznej historii; przypomnienie o wartości ludzkiego życia było niepotrzebne, gasnącą świadomość obserwował podczas szpitalnych dyżurów. Strata przypadkowego pacjenta rzadko wstrząsała rzeczywistością równie mocno co pożegnanie kogoś bliskiego, ale wysnute wnioski zawsze prezentowały się identycznie. Każdemu wdechowi towarzyszył wydech i nie istniało w tym nic zaskakującego ani dziwnego - tak jak każda akcja wywoływała stosowną reakcję. Wszechświat mógł dążyć do entropii, ale to równowaga spajała istnienie. Obecnie Oleander przybliżał się do środka równowagi ze zdeterminowaną skrupulatnością, chociaż tempo nadal przypominało bardziej spacerowe niż sprint do celu. Mimo dość niekorzystnych dowodów nie tracił nadziei, wręcz sycąc się stopniowym postępem, gardząc zaś okrutnym regresem jaki mógł mu się przytrafić. Zaskakujące, jak przyjemna obecność tej konkretnej półwili przyspieszała leczniczy proces - może stanowiłaby niezawodne lekarstwo dla wszystkich chorych oddających uzdrowicielom swe zdrowie? Myśl warta rozwinięcia, chociaż nie domyślał się, że kluczową w procesie regeneracji była łącząca ich więź. Wyjątkowa, sięgająca niemalże początków istnienia, spajana przez więzy krwi oraz najpiękniejszą feerię wspomnień. Zupełnie nie rozumiał obiekcji kuzynek co do robactwa wszelkiego rodzaju i gonitw z rękoma wypchanymi niegroźnymi owadami, przecież to przednia zabawa! Obecnie raczej nieprzystająca poważnemu lordowi, ale tym bardziej winna zostać doceniona przez młode damy. Tamte chwile mogą już nie wrócić, czyż to nie jest wyciskaczem łez samym w sobie? Zresztą, zawsze mogły powziąć krwawy odwet biegając za arystokratą z sukienkami albo kosmetykami – z pewnością uciekłaby gdzie pieprz rośnie na wizję próby oszpecenia go tymi rekwizytami! Niestety dziewczęta pozostawały po dziś dzień przesadnie zachowawcze, wielka szkoda. Może wtedy jeszcze szybciej zapomniałby o minionych niedawno przykrościach?
Nie, obecnie wystarczyło najurokliwsze towarzystwo jakie mógł sobie wymarzyć. Przyjemne ciepło rozlewające się od dłoni przeszło na wnętrze, gnieżdżąc się wygodnie w klatce piersiowej; nie pojmował tak niecodziennego zjawiska, ale znów sięgnął do rodowej uprzejmości, która nakazała na zignorowanie niezrozumiałej sytuacji. Widocznie dociekliwa natura naukowca została skrzętnie uśpiona.
Uśmiechnął się po raz kolejny, gdy słowa wypełniły przestrzeń między nimi. Tym bardziej interesujące, że słowa te mogły równie dobrze paść z jego ust. - Lepiej bym tego nie ujął - przyznał ostatecznie, z szacunkiem oraz uznaniem dla mądrości Eurydice kiwając głową. Ludzie zwykli rozglądać się za niemożliwym, pragnąc podróży do najdalszych zakątków, a tak naprawdę prawdziwe szczęście znajdowało się tuż pod nosem, na wyciągnięcie ręki. Cóż za głupota.
Głupota zaciemniająca umysł mężczyzny, który pragnie zapewnić komfort towarzyszce. Uznając, że patrzenie w sobie w oczy podczas podróży okaże się najdoskonalszym wyborem, ale myli się okrutnie; trudna do przeoczenia mina pełna nadąsania oraz burzowych chmur nie umyka uwadze, co punktuje ciężkim, cierpiętniczym westchnięciem. Już otwierał usta, które miały ułożyć się najpierw w pytanie, później w propozycję, ale nie zdążył. Ruch na szachownicy został wykonany, przemieszanie pionków doszło do skutku, zaś ciepło bijące z kobiecej sylwetki przyjemnie drażniło zmysły. Na moment utracił równowagę logicznego myślenia, bez krępacji pozwalając naturalnemu wdziękowi i wrodzonemu urokowi omotać go całkowicie. Oczy rozbłysły fascynacją, serce zabiło szybciej, czas zwolnił bieg - a może to wszystko było jedynie ułudą, fatamorganą jakąś? Potrząsnął głową przywołując umysł do porządku; powrócił do rzeczywistości. Przesuwające się w peryferii spojrzenia krajobrazy straciły na znaczeniu, gdy słyszy miękkie zgłoski układające się w kształt jego imienia. Wzrok z zainteresowaniem spoczął na szlachetnym profilu rozmówczyni, kąciki ust nieznacznie wygięły się w górę. Następnie za ich śladem podążyło czoło, teraz pomarszczone od wysiłku przepływających przez głowę myśli. Nie zastanawiał się nad sabatem tak, jak powinien. Właściwie przez śmierć Alpharda jego świadomość nieco umknęła ze zmagazynowanych informacji. Zmarszczył więc brwi w skupieniu. Nie zamierzał przeoczyć ani jednego pytania. - Nie, to nie jest głupie, skoro ci zależy. - Zaczął od końca. Zawsze na opak, pod górę, zasadom wbrew. - Nie mam pojęcia co musiałabyś uczynić, żeby wyjść na głuptasa. Może ubrać się w strój błazna? - pozwolił sobie zażartować w nadziei, że rozluźni napiętą atmosferę niepewności. - Wszyscy kawalerowie, a pewnie i nie tylko, będą ustawiać się do ciebie w kolejce z nadzieją, że zechcesz ofiarować im ten jeden taniec. Obawiam się nawet, że nie zdołam dopchać się na jej przód nim minie północ: ponownie zamienię się w Kopciuszka, zaś powóz na powrót okaże się zwykłą dynią - kontynuował. - Kłamała, bardzo nieładnie zresztą. Z kim innym miałabyś przyjść? Z narzeczonym, którego jeszcze nie masz? - Brew powędrowała wysoko do góry. - Obiecuję, że będzie wspaniale. A jeśli jakimś cudem wcale nie, to zorganizuję porwanie i urządzimy ci debiut w Charnwood - dodał zdecydowanie, z pewnością pobrzmiewającą w głosie. Jedna ręka osunęła się na kobiece przedramię, co miało być gestem pokrzepiającym; udało się tak dobrze, że aż sanie zsunęły się z wytorowanej drogi. Drobne ciało osunęło się wprost w wyciągnięte ramiona Oleandra, który w jakże bohaterskim i opiekuńczym geście zamknął zagrożoną upadkiem sylwetkę lady Nott. Szkarłatny rumienieć spowodowany mrozem nabrał na intensywności, zaś czas tym razem zatrzymał się całkowicie, gdy po raz pierwszy Flint nie wiedział jak się zachować. - Wszystko w porządku? - spytał cicho, zachrypniętym od ściśniętego gardła głosem.




posłuchajcie opowieści liści: jak liściowi liść
szaleństwo wróży.

Powrót do góry Go down
Eurydice Nott
Eurydice Nott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9141-eurydice-nott https://www.morsmordre.net/t9303-hermes https://www.morsmordre.net/t9311-eyes-so-blue https://www.morsmordre.net/f349-nottingham-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t9320-skrytka-nr-2145 https://www.morsmordre.net/t9330-eurydice-nott
Zawód : Twórca magicznych perfum
Wiek : 18 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Keep your eyes on me
'til I'm the last thing you see
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Półwila

Zaczarowany młyn - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany młyn [odnośnikZaczarowany młyn - Page 3 I_icon_minitime14.03.21 17:53

To wydawało się takie okrutne, niszczyć, by móc dalej trwać. Zapomnieć, żeby tworzyć na nowo. Cykl końca i początku płynął niezmiennie niczym czas, zamykając w swym istnieniu niewinne dusze. Czy naprawdę należało unicestwić wszystko, co złe, by na zgliszczach emocji utraconych, wzrosnąć mogło coś nowego? Czy piękno, troska, słodycz pokory wykiełkować mogły li jedynie z zasianego ziarna przykrości? Czy były zależne od negatywnych uczuć, nie mogąc współtrwać na jednej płaszczyźnie bytu? Nie potrafiła tego zrozumieć, w swym umyśle skąpanym w miękkich obłokach wyobrażeń oraz migotliwych promieniach słońca, harmonia wydawała się czymś całkowicie pozbawionym sensu. Wszak jak mogłaby poddawać się wiatrom doświadczeń kosztem czegoś innego, gdy cała ta feeria przeżyć wewnętrznych aż prosiła się o kontemplowanie w dogodnym na to momencie? Czy to naiwność wyzierała z podobnego myślenia, a może coś bardziej sekretnego, skrytego pod cienkim pergaminem delikatnej skóry, płynącego wzdłuż szlachetnie błękitnych linii żył? Natura dziedzictwa skrytego pośród brzóz, owianych tajemnicą lasów, nakazywała łaknąć wszelkich doznań, poddawać się im, trwać w tym chaosie, póki ten nie zacznie płynąć podług rytmu nadawanego przez zgrabny paluszek wiecznie skierowany po więcej. Nic nie było wzgardzone, nic nie wysuwało się na poczet pierwszego kosztem drugiego. Kiedy więc w błogich dziecięcych latach zadzierała prześliczną spódnicę obszytą urokliwymi falbankami, wysokim piskiem racząc niewzruszone lasy Charnwood, nie musiała wcale tkać zemsty w główce pod srebrem miękkich włosów skrytej, za te wszystkie paniczne ucieczki przed wijącym się robactwem. Strachu nie ukrywała pod płaszczem gniewu, kryształowymi łzami rozpaczy rosząc policzki tak długo, by oślizgły insekt został odrzucony precz, a skrucha wymalowana na twarzy kuzyna zapewniła ją, o obecności młodzieńca na kolejnej herbatce, której malutka dama będzie przewodzić. I czasem wydaje jej się, iż wraz z przemijającymi porami roku, podobna otwartość, szczerość tląca się w każdej emocji odbijającej się na pięknej buzi, w końcu stanie się problematyczna. Czy dorosłość nie jest obleczona czasem w tysiące masek, które należy zmieniać odpowiednio do okoliczności? Czy nie powinna schować prawdziwej siebie, tej wrażliwej, chłonącej każdy nadchodzący dzień z oczarowaniem i ukazywać przed światem obraz idealnej, wyważonej lady o wiecznie prostej linii ramion oraz zgrabnym kroku? I chociaż wyprostowanie ramion nie brzmi jakoś strasznie, tak stateczny chód, miast spontanicznego biegu brzmi tak ostatecznie, niemal grobowo.
Dlatego cała aż obrasta w piórka zadowolenia, słysząc pochwałę padającą z męskich ust. Bo może jest jeszcze dla niej nadzieja, gdy uznanie niesie się od osoby znającej każdą przywarę oraz zaletę, każde drgnięcie różanych usteczek oraz psotną iskrę czającą się w chabrowych oczach. Ciepło niesie się od środka, łaskocze, wywołując drgnięcie warg przeistaczających się w słodycz uśmiechu, jakby nikt wcześniej nie ośmielił się obdarować młodziutkiej lady równie wspaniałym komplementem. Zapewne to on sprawia, iż odnajduje w sobie niebywałe pokłady wyrozumiałości oraz wybaczenia wobec dystansu, jaki lord Flint starał się zachować. Spozieranie sobie w oczy było pięknym pomysłem, lecz mogło być takie tylko wtedy, gdy decydowano na tonięcie we wzajemnych spojrzeniach. Przynajmniej w ten sposób tłumaczyły to romantyczne księgi czytane o nieprzyzwoitych porach, z niepasującymi do bladej twarzyczki wypiekami zaaferowania. A ona potrzebowała odpowiedzi, nagłe onieśmielenie zmianą miejsc spychając wspaniałomyślnie na karb dzielących od ostatniego spotkania dni. Nie powinna pozwolić nieśmiałości objąć wiotkie ciało w swe panowanie, bo przecież miała tuż obok siebie Oleandra, towarzysza dziecięcych zabaw, cierpliwego słuchacza każdej zagwozdki, nad którą usilnie dumała. Nie powinna spięciem raczyć własnych mięśni, nawet jeśli wspomnienie dyniowego przysmaku tańczyło na języku, przywodząc zawstydzające wspomnienia sprzed tygodni. Nagłe poruszenie duszy maskuje chichotem ukrytym za knykciami palców.
- Chyba nie wyglądałabym ładnie w tego rodzaju czapce - przyznała cichutko, onieśmielony uśmiech rozkwitł na delikatnej twarzyczce niby wiosenny kwiat, kiedy uderzała czubkami trzewików o siebie wyraźnie spokojniejsza. Przewrotna natura Oleandra potrafiła naznaczyć jego słowa nieszkodliwymi złośliwostkami, jednak to przebijająca się pod pelerynką beztroski powaga niosła ukojenie, zapewnienie wobec własnych niedoskonałości. Wciąż z łagodnie uniesionymi kącikami ust ważyła w główce każdą wypowiedź uzdrowiciela, zastanawiając się, która z nich miała większe znaczenie, choć to głupiutkie! Każda zgłoska była wyjątkowa, tak miła trzepocącemu w przejęciu serduszku. A pomysły padające tak zachwycające!
- Ojej, więc partnerem na sabacie może być tylko narzeczony? - pyta wreszcie naiwnie, szeroko otwierając oczęta w zdziwieniu. Kiedy nadchodził czas przyjęć, bardziej kłopotała się przepięknym wystrojem oraz ułożeniem kwiecia, gdy pomagała którejś z szanownych cioteczek, niźli konwenansami jakie im towarzyszyły. Sądziła przecież, że zastanawiać się będzie nad takimi kwestiami, kiedy przyjdzie czas, lecz ten zrobił jej paskudnego psikusa i miast pozwolić się przygotować spokojnie na nadchodzące chwile debiutu, tak biegł na złamanie karku podle - Ach, więc lord Flint byłby w stanie porwać niewinną duszę wprost w czeluści lasu? - mówi niewinnie, trzepocąc czernionymi rzęsami jakby w zachwycie, nie w rozbawieniu błąkającemu się w niebieskich tęczówkach. Gra słów nawiązująca do porwania Persephone przez Hadesa wydawała się nieszkodliwa w jej myślach, ale wypowiedziana po chwili nabierała jakiegoś dziwnego wyrazu, wywołującego popłoch. Eurydice, nie chcąc się poddać nagłej niezręczności, zignorowała uprzejmie niewygodne uczucie, rozjaśniając się gdy w panicznym zrywie przypomniała sobie coś niebywale wspaniałego.
- Och! Ollie! Naprawdę, naprawdę chciałbyś ze mną zatańczyć?! - zapytuje w zachwycie, w gwałtownym zbliżeniu się w jego stronę, jakby chciała dosłyszeć wszystkie te zapewnienia, że oczywiście, iż jako kuzyn ma obowiązek zatańczyć ze swoim ulubionym członkiem rodziny i zaszczytem będzie, jeśli podaruje mu taniec w noc debiutu. Euforia jednak zamienia się w zaskoczenie, kiedy jej pochylenie do przodu zbiegło się z niespodziewanym przez nikogo zsunięciem się sań z obranej drogi i nie mogąc zachować równowagi, opadła miękko z ramiona Oleandra, jakże dzielnie chroniącego ją przed upadkiem. Dotąd płoche drganie serca przemieniło się raptownie w bardziej pewne, mocniejsze uderzenia, a szum krwi wespół z aromatem podbiału oraz pięciornika gęsiego przyprawił o lekkie zamroczenie. Inaczej przecież nie mogła ująć tego nagłego rozluźnienia się w męskim objęciu, ciepła przechodzącego w dotkliwy gorąc parzący dotąd blade policzki, suchości w ustach skłonnych zazwyczaj do wielogodzinnego raczenia świergotem bez ni jednej szklanki wody wypitej w międzyczasie. Och, ojej. Trzepoce rzęsami powolutku, próbując rozeznać się w sytuacji, ale obecność zaskakująco solidnego ciała, różnicy faktury odzienia sprawia, że wszystko jest jakieś wolniejsze, dziwniejsze. Odsuwa się odrobinę, unosząc buzię tak, by zagubionym, nieco zmieszanym spojrzeniem mogła sięgnąć znajomego błękitu, który z pewnością wyjaśni jej ten niezrozumiały kalejdoskop emocji, jaki wstrząsał wrażliwą duszą lwiątka.
- Chyba...chyba tak - odpowiedziała cichutko, ledwie słyszalnie, wiedząc, że powinna się odsunąć, bo przecież nie wypadało tak spozierać na siebie przy tak niewielkim dystansie. Tylko wszystko jakby tak zamarło, zamarło też jej ciało i tylko ponowne szarpnięcie sań zmusiło zastałe członki do próby zajęcia swego poprzedniego miejsca. Łaskotanie w środku nasilało się nieznośnie.




Magic tumbled from her pretty lips and when she spoke the language of the universe – the stars
sighed in unison
Powrót do góry Go down
Oleander Flint
Oleander Flint

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9284-oleander-flint#282747 https://www.morsmordre.net/t9298-cykoria#283083 https://www.morsmordre.net/t9297-oleander#283077 https://www.morsmordre.net/f327-leicestershire-charnwood https://www.morsmordre.net/t9325-skrytka-nr-2153#283830 https://www.morsmordre.net/t9324-oleander-flint#283826
Zawód : uzdrowiciel, botanik
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
to korzeń fiołkowy
może to sny nasze
pogrzebane
wzruszyły korzenie?
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Jasnowidz

Zaczarowany młyn - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany młyn [odnośnikZaczarowany młyn - Page 3 I_icon_minitime23.03.21 22:43

Nigdy nie uważał się za fana destrukcji, nie szukał poklasku w zniszczeniu, gardził też bezmyślnym okrucieństwem dewastacji, ale czasem… czasem coś musiało zniknąć, żeby w tym samym miejscu postawić piękny pomnik przeszłości. Lub zasiać ziarna na nowo, bo popioły okazywały się najżyźniejszymi w swym demolowaniu rzeczywistości. Jednak nie należało upatrywać się w tym procesie wyłącznie śmierci oraz bólu, odnowa bezsprzecznie wiązała się z cyklem życia; po każdej zimie następowała wiosna, po burzy nadchodziło słońce i w tym tkwiło piękno natury. W balansie, swoistym wyważeniu każdego pierwiastka. Próżno dopatrywać się go w obecnych czasach, chociaż powoli pozwalał duszy na zapomnienie. Taka jego rola - marginalna, bierna, bezstronna. Z początkiem października zapomniał się, utonął w emocjach nagromadzonych przez lata, aż wreszcie wybuchł. W mało spektakularny sposób, raczej dalece nieprzystającym dorosłemu mężczyźnie, lordowi z dumnego rodu; zamiast zastanowić się nad czyhającymi konsekwencjami pozwolił sobie popłynąć z prądem skotłowanych we wnętrzu uczuć. Postąpił źle i to okazało się nauczką, jakiej potrzebował. Zrozumienia, że na wszystko nadchodzi czas, każde działanie wymaga odpowiedniej oprawy, zwłaszcza w tych paskudnych chwilach w jakich przyszło im żyć. Właściwie sam nie wiedział czego oczekiwał, skoro posiadał związane dłonie - nie mógł nic zrobić poza całkowicie niekonstruktywnym narzekaniem. Nie chciał zgorzknieć, zapętlić się w nienawiści, obrzydzeniu oraz gnuśności, nie lubił tej wersji siebie. Przygniatany przez ciężar kolejnych strat zapomniał jakim był naprawdę. Pogodnym, optymistycznym czarodziejem puszczającym wszelkie niepowodzenia w niepamięć. Gnającym do przodu, karmionym ambicją wraz z głodem wiedzy, pragnącym odkryć nieodkryte. Takim też chcieli widzieć go inni - najprawdopodobniej zmęczeni nieustanną, żałobną aurą jaką dotąd roztaczał. Nie zamierzał zamknąć się w najwyższej wieży Charnwood, czekać na wybawienie; to on posiadał miano mężczyzny, to on winien wybawiać, chronić i stanowić niewzruszony ląd, o który można rozbijać się wielokrotnie. Należało zatem zażegnać wszelkie obawy, smutki zwilżające kąciki oczu, rany szczypiące tak mocno, że brakowało tchu. Czuł się rozdarty, rozszarpywany przez ostre, bezlitosne kły losu, ale w końcu dostrzegł powód do powrotu. Poszarpane końce zszywały się, powoli, metodycznym ruchem igieł tańczących z nićmi, skutecznie jednak. Towarzystwo rodziny dodawało ukojenia, ale nie aż tak intensywnego jak przebywanie wśród delikatnego dziewczęcia o błękitnych, ciekawskich oczach. Dostrzegał w niej ten trudny do przeoczenia blask, delikatną niewinność zmieszaną z urokliwą naiwnością; właściwie nie życzył jej, żeby zmieniała się kiedykolwiek. On sam najchętniej zostałby beztroskim chłopcem do końca swych dni - nie dlatego, że bał się obowiązków, a dlatego, że bał się starości. Bycia nie dojrzałym, a przejrzałym, pozbawionym wszelkich praw do swobodnego zachowywania się, nawet bez wpatrzonych w niego oczu obcych. Dlatego w tamtej chwili, gdy podchodzili do sań, gdy śnieg magicznie skrzypiał pod ich podeszwami, gdy odkrywał zaklętą w drobnej figurze radość, zapragnął tej chwili na wieczność. Żałował, że nie potrafił ją w żaden sposób uchwycić, zamknąć na zawsze w kolorowym pejzażu farb lub wiernej fotografii. Żałował wiele, poza byciem świadkiem tego ujmującego serce momentu. Nic dziwnego, że pozwolił zrelaksowanemu uśmiechowi na istnienie, iskrom rozbawienia i ekscytacji na widniejący w spojrzeniu taniec.
Prawdopodobnie także dlatego chciał na nią patrzeć także podczas podróży. Wyobrażał sobie złociste pukle wirujące na wietrze, policzki muśnięte czerwienią mrozu, oczy zaszklone od radości; nie, nie miał żadnej pewności, że tak zareagowałaby na jarmarczny kulig, ale bardzo pragnął w to wierzyć. Może byłoby łatwiej, gdyby sięgnął po wizje, ale te nadchodziły znienacka, rzadko barwiąc egzystencję ostrzeżeniem. Musiał zatem zadowolić się ledwie widokiem szlachetnego profilu, jednak nie narzekał; nie, kiedy czuł obok ciepło ciała, kiedy tak wyraźnie słyszał cichy chichot wibrujący tuż obok i… dlaczego tak naprawdę o tym myślał? Nie powinien, nawet jeśli wspomniane trzecie oko wskazywało mu jasny kierunek. Od kiedy działała na niego w ten sposób? Dlaczego serce przyspieszało biegu, myśli formowały chaos odnajdując ścieżki o jakich na co dzień nie myślał? Udawał, że nic podobnego nie miało miejsca, zaś dziwna feeria uczuć krążących wraz z krwią po organizmie to tylko efekt wilich genów. Zabawne, że te w dzieciństwie nie działały, nie będąc w stanie powstrzymać okrutnego losu paskudnej gonitwy, teraz zaś będąc niezmienną rzeczywistością. Poprawił się na siedzeniu, z uśmiechem zbłąkanym na twarzy, bo w istocie, wyobrażenie Eurydice w błazeńskiej czapce należało do prześmiesznych absurdów. - Wiesz, odnoszę wrażenie, że z każdego nakrycia głowy zrobiłabyś najnowszy krzyk mody - wyznał swobodnie, nie zastanawiając się nad swoimi słowami; ani tymi, ani innymi. Spływały z ust naturalnie, nie silił się na wymuszone komplementy, poddawał się własnej szczerości bez obaw, że ta mogłaby go zniszczyć. Po raz pierwszy od dawna czuł się naprawdę swobodnie, pomijając obecność przyzwoitki, ale na nią nawet nie zwracał uwagi. - Nie, gdyby tak było, to niemal żadna panna nie mogłaby pojawić się na sabacie. - Pokręcił głową. Zaręczyny jeszcze przed debiutem należały do rzadkości. - Właściwie to musisz przyjść z rodziną, samej nie wypada - uzupełnił. - Jednak jeśli tak bardzo cię to trapi, zawsze możesz pojawić się ze mną, w końcu zostaniemy kiedyś małżeństwem - dodał, z trudem powstrzymując rosnący w gardle śmiech. Kąciki ust zadrżały zdradzając rozbawienie. Jakże pamiętał ich dziecinne sprzeczki na ten temat, gdy jedna z wizji roztoczyła przed nim możliwość przyszłości. Co jeszcze dziwniejsze, tematyka zadziwiająco pięknie zbiegła się z następnym poruszonym przez kobietę wątkiem i Oleander musiał zacisnąć usta w wąską linię, żeby przypadkiem nie parsknąć niekontrolowanie. Może gdyby nie drażnienie się z piękną półwilą, rzeczywiście poddałby się chwilowej niezręczności, ale tak to pozwoliła mu ona na nabranie oddechu. - Byłbym - potwierdził zaskakująco poważnie, co prawdopodobnie przedłużyłoby napiętą atmosferę, gdyby nie nagłe ożywienie lady Nott, ponownie przywracającą pogawędkę na niemal beztroskie tory. - Naprawdę! Dziwię się, że w ogóle o to pytasz - uznał łagodnie. Dalsze wyjaśnienia musiały zaczekać na rozwiązanie problemu, jakim było gwałtowne szarpnięcie saniami oraz równie niespodziewana konieczność ratunku damy w opałach. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek byli tak blisko, a już na pewno nie w dorosłości, gdzie wszystko musiało mieć podwójne dno; przełknął ślinę w celu uporania się z irytującą suchością w gardle i spróbował uspokoić oddech. Słyszał dzwonienie serca w uszach, co niemal zagłuszyło cichą odpowiedź czarownicy. Siedział tak jeszcze oszołomiony kilka dobrych chwil, aż wreszcie umysł zaczął pracować - Oleander zamrugał więc jakby budząc się z jakiegoś letargu i pomógł blondynce zająć uprzednie miejsce. Jeszcze zanim upomniała ich przyzwoitka, a może wcale nie zdążył? Nie miał pojęcia, nie zwracał uwagi na otoczenie, całkowicie pochłonięty osobą towarzyszki. - Przepraszam. - Odchrząknął zakłopotany, modląc się o rychłą bladość spowijającą szkarłat lica. Może wcale nie zauważyła? - Cieszę się, że nic ci nie jest - stwierdził już z większą mocą, pozwalając sobie nawet na lekki uśmiech. - Podsumowując, jestem pewien, że nie masz się czym martwić. - Szybki powrót do normalności, kontynuacja urwanego tematu, co za spryt panie Flint.

Brakująca kostka




posłuchajcie opowieści liści: jak liściowi liść
szaleństwo wróży.

Powrót do góry Go down
 

Zaczarowany młyn

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21