Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Zaczarowany młyn
AutorWiadomość
Zaczarowany młyn [odnośnik]17.07.17 0:14
First topic message reminder :

Zaczarowany młyn

Pochodzenie Zaczarowanego młyna jest właściwie zagadką - legenda mówi, że przed wieloma laty znikąd po prostu zmaterializował się nad wodą w obrębie przestrzeni ukrytej przed mugolami. Zwolennicy teorii spiskowych wierzą, że jego nagłe pojawienie się ma coś wspólnego z eksperymentami Ministerstwa Magii nad istotą czasu - pragmatycy przekonują, że młyn jest bardzo stary i jego historia po prostu została zatarta. Znajduje się na uboczu, w zacisznym zakątkiem otoczonym gęstą zielenią, gdzie rzeka wydaje się znacznie czystsza niż w innych częściach miasta. Gdzieniegdzie pną się w górę łodygi białej jak śnieg gryki.
To sporej wielkości drewniany budynek, przy którym nieustannie obraca się podsiębierne koło wodne. Wydaje się opuszczony - ktokolwiek wejdzie do środka dostrzega jedynie puste pokoje wypełnione workami z kaszą o dziwnej, jaskrawozielonej barwie i słodkawym zapachu. Nazywają ją kaszą życia - ponoć, o ile nie trafi się na zepsute ziarna, jest w stanie dodać sił i wigoru. Przy młynie pracują niewidzialne ręce skrzatów, które bardzo rzadko pojawiają się przy wizytujących czarodziejach - nigdy nie oponują, kiedy ktoś chce poczęstować się kaszą. Chyba, że gości gubi pazerność i chcą zawłaszczyć jej dla siebie zbyt wiele, wtedy wyrzucają aroganckich czarodziejów za drzwi.

Weź garść zaczarowanej kaszy: możesz schować ją do lnianego worka. Postać może przyjrzeć się kaszy od razu po jej zebraniu i spróbować określić jej efekt. W tym celu należy wykonać test na zielarstwo, którego stopień trudności wynosi 70. Możliwa jest tylko jedna próba. Jeśli postać nie osiągnie wyznaczonego pułapu, może rzucić kością k10 na efekt dopiero po spożyciu kaszy - przez nią lub przez inną postać. Jeśli postać przezwycięży test, może określić działanie kaszy przed jej podaniem i rzucić kością k10 od razu. Zaczarowaną kaszę, tak jak eliksir, można przekazać innej postaci przy pomocy sowy, lecz postać, która ją przygotuje, musi posiadać biegłość gotowania.

1: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła wymaga pilnego podania antidotum na niepowszechne trucizny. Do tego czasu na stałe traci 70 punktów żywotności.
2: Kasza okazała się zatruta - postać, którą ją zjadła, wymaga pilnego podania podstawowego antidotum. Do tego czasu na stałe traci 50 punktów żywotności.
3: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła, będzie cierpieć przez najbliższe kilka dni na dokuczliwą biegunkę.
4: Kasza okazała się zatruta - postać, która ją zjadła, natychmiast zwymiotuje.
5: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem.
6: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 10 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
7: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 15 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
8: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 20 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
9: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 25 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
10: Kasza okazała się smacznym i pożywnym posiłkiem, czujesz się po jej zjedzeniu bardzo dobrze. Leczysz 30 punktów obrażeń zadanych w dowolny sposób.
Lokacja zawiera kości.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 21:34, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 18:28
- Osobliwe, ciekawe, lecz jednocześnie niepokojące. To chyba nie było dobre dla angielskiej przyrody - powiedziała Fantine, marszcząc przy tym brwi w zastanowieniu; nie była zielarką, by móc fachowo się wypowiedzieć, lecz każdy kto posiadał choćby podstawową wiedzą o zasadach funkcjonowania praw natury, mógł się tego domyślić. Ostatecznie jednak wszystko wróciło do normy jeszcze tego samego lata. Ostatni Festiwal, jaki miał miejsce w Weymouth półtorej roku wcześniej, był równie ciepły i obfitujący w kwiaty, z których dziewczęta plotły wianki jak każdy inny. - Zdecydowanie jedyna. To było naprawdę p o t w o r n e, lordzie Bulstrode. Obawiałam się wtedy sięgać po magię, czyż to nie okropne? - spytała z przejęciem, spoglądając na Maghnusa z oburzeniem na zjawisko anomalii, wyraźnie przygnębiona tym wspomnieniem - czarodzieje nie powinni obawiać się własnej mocy. Pokiwała zarazem głową z powagą, kiedy mężczyzna wyraził pobożne życzenie, aby Wielka Brytania pozostała wolna od takich wydarzeń - ach, jakże oboje byli jeszcze wtedy naiwni, nieświadomi tego, co się zbliża... Po pytaniu o kulig jaki zorganizowano w tamtym, pełnym śniegu czerwcu Fantine zawahała się wyraźnie. - Zdecydowanie lepiej wspominam sabat, kiedy lady Nott zorganizowała tańce na lodzie - odpowiedziała ostrożnie, pozwalając, aby lord Bulstrode poprowadził ją w stronę sań. W udziale dwójce arystokratów przypadły duże, wygodne sanie. Dość surowe, lecz zarazem w surowości tej nawet eleganckie. Najważniejsze, że wyglądały na solidne i komfortowe - zwłaszcza, że w środku spojrzeniem odnalazła niedźwiedzie futro, dzięki czemu przestałą obawiać się o twardość siedziska. Zaprzęgnięto do nich dwa konie siwej maści, które przywodziły jej na myśl srebrzyste aetonany hodowane przez brata - tylko pozbawiona skrzydeł, rzecz jasna.
Nim Fantine dokończyła opowieść o poprzednim kuligu przy pomocy Maghnusa wsiadła do sań jako pierwsza, przyjmując oferowaną przezeń dłoń; zajęła wygodne miejsce z lewego brzegu, pozostawiając na ławie tyle przestrzeni, aby mężczyzna usiadł obok, jeśli tylko miał ochotę - zarazem mógł jednak usiąść na przeciwko, była ciekawa co zrobi, ale nie zerkała nań oczekująco. Splotła dłonie w rękawiczkach na podołku, wygładzając wcześniej materiał sukni, aby układał się jak należy.
- Nie widział mnie pan zapewne, bo dość szybko zostałam zaproszona przez lorda Rowle na wspólną przejażdżkę. Lorda Magnusa Rowle, pańskiego imiennika - uściśliła Fantine. Po jej bladej twarzy przemknął jednak cień sugerujący, że nie miała z tamtym dniem szczególnie dobrych wspomnień. - Dawno o nim nie słyszałam - uświadomiła sobie nagle. Nie chciała jednak rozmawiać o czarodzieju, który swoim dziwnym zachowaniem wywarł na niej tak nieprzyjemne wrażenie. - Zastanowił się już pan nad oszlifowaniem fluorytu? - zagadnęła uprzejmie, kiedy sanie zaczęły jechać - konie, smagnięte przez eleganckiego czarodzieja, który im wcześniej pomagał, ruszyły do żwawo do przodu.

| w saniach 1 z parą koni spod numeruj 4 wyruszyli na przejażdżkę Fantine Rosier i Maghnus Bulstrode



Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 18:28
The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 19:43
- Tamtego roku mało co było dobre dla angielskiej przyrody - stwierdził w odrobinę melancholijnym tonie, wspominając rok, w którym ich świat zaczął się trząść w posadach, wszak anomalie stanowiły zaledwie preludium do wojennej zawieruchy, która niedługo później zaczęła powoli dochodzić do głosu. Wsłuchał się w słowa Fantine z zadumą. - Szczęśliwie te niedogodności są już za nami - teraz mierzymy się z innymi, momentami nawet większymi, ale nie psujmy sobie humoru. - Kiedyś, może już niebawem, jeśli szereg zdarzeń ułoży się korzystnie, nastanie nowy początek rzeczy i już nigdy nikt nie będzie się bał sięgnąć po magię - oznajmił, pozwalając nucie obietnicy wybrzmieć w jego głosie przepełnionym niezachwianą wiarą w jedyną, słuszną drogę, którą kroczyli dumnie. - Obawiam się, że mój brak gracji w poruszaniu się na lodzie zabrania mi podzielać zachwyt nad owymi tańcami - zaśmiał się dźwięcznie, prowadząc szlachciankę do zaprzęgniętych sań. Konie wydawały się być sprawne i mocne, zapowiadała się przyjemna przejażdżka. Bulstrode wyciągnął rękę, stanąwszy tuż przy niewielkim stopniu, po którym Fantine weszła do sań i zajęła miejsce na grubej, niedźwiedziej skórze. Po chwili sam do niej dołączył, dosiadając się na ławę obok niej, z zachowaniem odpowiedniego dystansu rzecz jasna; w żadnym razie nie miał zamiaru siedzieć tyłem do kierunku jazdy i nie widzieć tych pięknych widoków, jakie ich niewątpliwie czekały, a dodatkowo takie zajęcie miejsc pozwalało im wygodnie kontynuować konwersację, bez konieczności przekrzykiwania huczącego wiatru. Za ich plecami, w następnym, mniej wygodnym rzędzie sań usadowiła się służba Fantine, wciąż obecna, choć pozostająca w należnym im cieniu, dopóki nic nie wymagało od nich podjęcia działań. Maghnus chwycił wolny brzeg obszernej niedźwiedziej skórze i pociągnął w ich kierunku, by okryć ich aż po pas od smagającego ich ciała mrozu.
- Pozostaje mi zatem mieć nadzieję, że nie splamił dobrego imienia - odpowiedział, nie poświęcając zbyt wiele uwagi losom zbłąkanego lorda Rowle, który zdawał się nie wzbudzić zachwytu w lady Rosier. - Być może wyjechał zagranicę - rzucił możliwość w eter, od dłuższego już czasu niektórzy członkowie socjety unikali brania na na swe barki odpowiedzialności brania czynnego udziału w konflikcie i znikali na wielomiesięcznych wojażach. Nie miał dla nich szacunku, a po przedstawicielu tak godnego konserwatywnego rodu spodziewałby się więcej. - Rozważałem opcję przerobienia go na pierścień, lecz nie jest to jeszcze ostateczna decyzja. Czy masz jakąś propozycję, lady Rosier? - fluoryt przebłyskiwał fioletem, mógłby więc wpisywać się w rodowe barwy Bulstrde'ów. Może pierścień nie był złym pomysłem? Musieli rozmawiać tak cicho, że powożący saniami uznał, że przysypiają. Zacmokał na konie, a te wyrwały przed siebie, w dodatku poruszając się slalomem. Siedząca na futrze Fantine przesunęła się nieco w stronę Maghnusa i zapewne on nie miałby nic przeciwko - pytanie czy przyzwoitka również - gdyby nie fakt, że już po chwili sanie odbiły w drugą stronę i tym razem niedźwiedzia skóra przesunęła się na śliskiej, drewnianej ławie w drugą stronę, a bezlitosna siła odśrodkowa zaczęła sprawiać, że Bulstrode prześlizgnął się w stronę Fantine.
- Stangrecie, powściągnij konie! - krzyknął w stronę powożącego mężczyzny i jednocześnie chwycił dłonią brzeg sań kurczowo, starając się odsunąć od niej natychmiast, a przynajmniej nie spychać szlachcianki niebezpiecznie w kierunku krawędzi. - Najmocniej przepraszam - zwrócił się do szlachcianki, odsuwając się ponownie na swoje miejsce, gdy już jazda sań ponownie się unormowała. Siła wyższa brzmiała niepoważnie, ale czyż nie tak właśnie było?

| rzucam na dalsze przygody


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 19:43
The member 'Maghnus Bulstrode' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 20:44
Przez wspomnienie wiosny i lata tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego szóstego roku Fantine spochmurniała jak wczorajsze niebo, kiedy wylosowali nagrody na loterii i mieli wyruszyć na kulig. Zielone oczy na chwilę przygasły wyraźnie, usta wykrzywiły się w smutnym wyrazie.
- Tamtego roku mało co było dobre dla kogokolwiek i czegokolwiek... - wyrzekła cicho, spoglądając w inną stronę; poczuła nagłą falę żalu, ukłucie bólu w okolicach klatki piersiowej, nie chciała jednak pozwolić, aby te emocje przejęły nad nią teraz kontrolę. Lord Bulstrode mógł się domyślać źródła tej miny - nie było wszak tajemnicą, ze w nocy, gdy doszło do dziwnej, magicznej eksplozji, która dała początek zaburzeniom magii, nazwanym później anomaliami, zginął ojciec Fantine, Tristana i Melisande, lord Corentin Rosier. Wybuch okazał się na tyle potężny, że pozbawił go życia. Jego najmłodsza córka była zaś świadkiem jak ciemne moce atakują ciężarną Evandrę i pozbawiają ją przytomności na najbliższe dwa miesiące. Tamten okres był dla niej wyjątkowo traumatyczny - i nie było w tym ani grama przesady. Myśląc o nim od razu miała też przed oczyma czerwone ślepia zjawy, które prześladowały Różę długo w koszmarach po tragicznej nocy spędzonej na bezimiennej wyspie nieopodal wybrzeża Dover, gdzie została zwabiona podstępem. Zamrugała kilkakrotnie, chcąc strącić z powiek to wspomnienie, zupełnie niepotrzebnie do tego wracała i poruszała ten temat. Nie chciała wszak wyciągać tego w rozmowie, żalić się i psuć im obojgu nastrój. Skupiła się na tańcach na lodzie - to wspominała dobrze, choć jej relacja z lordem Flavienem Lestrange, z którym wówczas popisywała się wdziękiem przed lady Nott, skończyła się raczej dziwacznie.
- Na pewno pan przesadza. Nie lubi pan jeździć na łyżwach? Nawet brak doświadczenia nie byłby przeszkodą. Lady Nott zadbała o zaczarowane łyżwy dla każdego. To prostsze, niż się lordowi wydaje - odpowiedziała z uśmiechem. Ona sama nie była mistrzynią łyżwiarstwa, potrafiła jeździć na łyżwach, lecz gdyby nie magia tamtej pary z pewnością nie wirowałaby po lodzie z równą lekkością i wdziękiem jak wtedy. Pamiętała, że ona i Flavien zachwycili lady Nott - ostatecznie jednak to kto inny zwyciężył w jej oczach. Ktoś, kogo imię również powinno zostać wymazane z pamięci.
- Na pewno splamił siedzisko butami - powiedziała Fantine konspiracyjnym szeptem, pochylając się lekko ku Maghnusowi, aby słowa te dotarły jedynie do niego. Nie chciała, by myślał, że przesadza, bądź wymyśla o lordzie Rowle nieprzyjemne plotki wyssane z palca - co to, to nie. Miała powody, by myśleć o nim bez uśmiechu. - Może ojcostwo go przytłoczyło - zastanowiła się. Lady Rowle była wszak w ciąży, z tego co pamiętała, a i jej samej na salonach nie widziała od dawna. Prędko jednak odegnała od siebie wspomnienie o lordach Cheshire, skupiając się na przejażdżce i słowach Maghnusa.
- Bardzo dobry pomysł, tak sądzę. W pierwszej chwili pomyślałam o spinkach do mankietów, lecz czy przepołowienie go na dwie części nie odbierze mu mocy? Nie chciałabym zasugerować nic, co mogłoby go zniszczyć, panie. To jedynie luźne myśli - odpowiedziała Fantine; sama poświęcała wiele uwagi własnej prezencji, doborowi biżuterii, uwielbiała klejnoty szlachetne - dlatego była po prostu ciekawa decyzji Maghnusa co do wykorzystania fluorytu.
Mówiła do mężczyzny cicho, szczególnie kiedy wspominała jego imiennika, woźnica musiał najpewniej pomyśleć, że zaczęli się nudzić, bądź nie daj Merlinie przysypiać. Nic bardziej mylnego, a mimo to sanie nagle straciły stabilność, a Fantine równowagę. Starała się złapać za brzeg sań, nie zdążyła jednak i przesunęła się na ławie w stronę lorda Bulstrode, znajdując się nieprzyzwoicie blisko. Poczuła aż zapach jego wody kolońskiej i musiała złapać się jego ramienia, aby nie wpaść na niego całkiem.
- Och! - wyrwało się z jej ust, kiedy próbowała się odsunąć; nie wypadało przecież, aby niemal na nim leżała. Zaraz po tym sanie przechyliły się w drugą stronę, Fantine spadła na swoje miejsce, a zamiast tego niechcący naparł na nią lord Bulstrode. Wolała nie myśleć o tym, co powie przyzwoitka jadąca w saniach za nimi.
- Nic się nie stało, to nie pańska wina, lordzie, ja również przepraszam - zapewniła go Fantine, poprawiając włosy i szal, którym owinęła szyję. - Czy możemy prosić, aby pan bardziej uważał? - zwróciła się do woźnicy władczym tonem, nie znoszącym sprzeciwu - to nie była nawet prośba. Miała ochotę na miłą i spokojną przejażdżkę, a nie kolejkę górską. - Podobno w okolicach można zapolować na lisy. Lubi pan polowania, lordzie Bulstrode?


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]02.08.21 20:49
The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.08.21 9:39
Spochmurniała w parę chwil, dostrzegł to wyraźnie i niejako z przerażeniem, gdy jego myśli natychmiast poszybowały w kierunku powodów tej gwałtownej zmiany nastroju - i odnalazły ich aż nadto, swego czasu jego uszu dolatywały przecież zewsząd wieści o szkodach dokonanych przez anomalie i życiach przez nich odebranych.
- Proszę wybaczyć moją ignorancję - nietakt? Grubiaństwo? - straty w przyrodzie oczywiście nijak mają się do osobistych, jakie poniosły niektóre rody - jakie poniósł między innymi jej ród, ale wybierał okrągłe słówka i eufemizmy, nie chcąc już rozdrapywać dodatkowo rany, która najwidoczniej wciąż była zbyt świeża. Rozumiał to aż za dobrze, od śmierci Callisto minęło niemalże siedem lat, a wciąż zabraniał bliskim o niej mówić, wciąż zabraniał używać jej imienia, na potrzeby absolutnie niezbędnych wzmianek zastępując je odpowiednim zaimkiem, niosącym w sobie nieporównywalnie mniej goryczy. Ale to, w oczach rodu, była tylko kobieta, w dodatku nazwisko Bulstrode nabyła w dniu ślubu, a nie narodzin - była to jego prywatna tragedia, był to cios nieporównywalnie słabszy do ciosu, jakim okazałaby się nagła śmierć lorda Harfanga Bulstrode, wciąż szczęśliwie pozostającego w dobrym zdrowiu i z całym swym kunsztem knującego zakulisowe intrygi.
- Chociaż, nie zaprzeczę, miewam skłonności do przesady, w tym jednym przypadku przyznaję uczciwie, na lodzie mam tyle gracji co galopujący dwurożec w składzie porcelany - zaśmiał się bez śladu zażenowania, bo faktycznie łyżwiarstwo nigdy nie figurowało na jego liście aktywności zimowych. - Nawet najlepsze zaczarowane łyżwy nie byłyby w stanie uratować tak beznadziejnego przypadku - nie miał wszak nawet podstaw tej umiejętności, chociaż faktycznie sama idea zabawy tanecznej w zimowej aurze brzmiała całkiem przyjemnie. Ten punkt na mapie spotkań towarzyskich jednak go ominął, gdy naglące obowiązki skuteczniej zażądały jego atencji.
- Osobliwe obyczaje - skomentował, również ściszając głos do szeptu, choć nawet i teraz w jego głosie słyszalna była wibrująca nuta dezaprobaty. Podobne zachowania może uchodziły za normę wśród pracowników doków, ale u arystokraty? Wzruszył nieznacznie ramionami, nie podejmując już gdybania nad losami zapomnianego przez świat małżeństwa ani nad trudami ojcostwa, jakby świadomość tego, że sam do tej roli nie przykłada się zbyt ambitnie, nakazywała mu zbyć temat milczeniem, zamiast sięgać po hipokryzję.
- Spinki brzmią wytwornie, ale podzielam twe obawy, lady Rosier. Skonsultuję oba pomysły ze złotnikiem i wybiorę optymalne rozwiązanie - wszak w tym przypadku kluczowe było właśnie zachowanie mocy fluorytu, a nie jego ewentualne walory estetyczne - na brak biżuterii rodowej nie narzekał, fioletowe kamyczki pozbawione jakichkolwiek wartości magicznych nie byłyby w stanie skusić go do zastąpienia nimi eleganckich spinek z czarnymi turmalinami czy rodolitami w kolorze głębokiej purpury. Niedane im było jednak kontynuować tej rozmowy, gdy stangret do spółki z końmi zapewnili im nadprogramowe rozrywki. Szczęśliwie, sądząc po okrzykach z ławy na tyłach sań, przyzwoitka i ochroniarz Fantine również ulegli bezlitosnym prawom fizyki, co sprawiało, że arystokraci mogli liczyć na łaskawość i niepodejrzewanie ich o żadne nieprzyzwoitości. Wymienili się zmieszanymi przeprosinami, stangret został przywołany do porządku i dalsza jazda przebiegała już w spokojnej atmosferze. - Zdecydowanie tak, lady Rosier - odpowiedział na zadane przez nią pytanie. - Można by rzec, że polowania przy okazji różnych celebracji to nasza rodzinna tradycja - rozwinął myśl, wspominając kilka swoich pierwszych polowań, na które zabrał go jego ojciec, lord Harfang. Wrzawa, ujadanie psów myśliwskich i dziki galop zdawały się być wtedy kakofonią nie do opanowania, a tym bardziej nie do polubienia, jednak z każdym kolejnym razem dostrzegał coraz więcej sensu w tym pozornym chaosie, aż do momentu, w którym sam zaczął przewodzić gonitwie. - A pani? Bierzesz udział w polowaniach czy wolisz je oglądać z boku, lady Rosier? - zapytał z ciekawością, krzyżując spojrzenie z malachitowymi tęczówkami.

| rzut na zdarzenie


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.08.21 9:39
The member 'Maghnus Bulstrode' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.08.21 16:17
Pochmurna mina Fantine nie wynikała z tematu poruszonego przez lorda Bulstrode, to przecież ona sama go podjęła, przywołała przeszłość i tamten niespokojny okres z przełomu wiosny i lata. Nie powinien był czuć się winny, dlatego żachnęła się od razu.
- Ależ proszę przestać, nie ma mnie pan za co przepraszać, sama o tym wspomniałam. Niech się pan nie przejmuje, wszystko jest w porządku. Czas leczy rany - odpowiedziała od razu, łagodniejąc i uśmiechając się lekko; uznała za miłe, że natychmiast się zreflektował, przypominając o niepowetowanej stracie Rosierów, to ważna umiejętność. Ile było w tym szczerości, a ile zwykłej uprzejmości, sprytu - zastanowienie się nad tym pozostawiła na później. Fantine nie dawała wiary w szczerość intencji większości arystokratów, z którymi miała przyjemność konwersować - doskonale już wiedziała, że funkcjonowanie w ich świecie to taniec na linie intryg i kłamstw. Z drugiej jednak strony: czyż sam Maghnus nie zaznał podobnej straty przed laty, kiedy zmarła jego pierwsza żona?
- A miał lord kiedyś łyżwy na nogach? To naprawdę o wiele prostsze, niż się wydaje - spytała zaczepnie Fantine, oglądając się na mężczyznę przez ramię; prawa brew uniosła się lekko, kącik ust też, jakby subtelnie rzucała mu wyzwanie między wierszami. - Jestem pewna, że jest pan dla siebie zbyt surowy, lordzie Bulstrode - zawyrokowała łaskawie. Jak dotąd czarodziej nie sprawiał wrażenia totalnej niezdary. Miał pewne ruchy, dumny krok. Fantine przypuszczała, że może jazda na łyżwach nie jest dla niego dość męską rozrywką. - Tak jak wszyscy panowie i panie Cheshire - odpowiedziała cicho. Nie musiała przywoływać dewizy rodowej Rowlów, Maghnus z pewnością ją znał. Każdy obcy to wróg, mówiła. Bardziej izolującej się rodziny szlacheckiej próżno było szukać w Wielkiej Brytanii - to musiało wpłynąć na ich naprawdę osobliwe zwyczaje, choćby ożenek z bliskimi kuzynami, co dla Fantine było wręcz nie do wyobrażenia.
- To tylko luźna propozycja. Konsultacja z mistrzem złotnictwa będzie najrozsądniejsza. Mam nadzieję, że efekt pana zadowoli i będzie miał pan z niego użytek, nie tylko ozdobę - powiedziała Róża. Magiczne właściwości fluorytu, które podobno posiadał, były wszak powodem podarowania go Maghnusowi. Sam w sobie nie miał na tyle uroku i piękna, by być po prostu prezentem w postaci biżuterii - jeśli miałaby zdecydować się na podobny gest w kierunku lorda Bulstrode, to wybrałaby coś zdecydowanie ładniejszego.
I droższego.
- Z przyjemnością posłucham zatem o najciekawszych zdobyczach, jeśli zechce mi lord o nich opowiedzieć - odpowiedziała, znów wygodniej moszcząc się w wyściełanym niedźwiedzią skórą siedzisku, a dłonie kładąc na kolanach. Odjęła spojrzenie od twarzy Maghnusa, aby rozejrzeć się wokół, lecz poza brzegiem rzeki, który na każdym odcinku przejażdżki wyglądał właściwie tak samo, nie dostrzegała niczego charakterystycznego - wokół było ładnie, dość przyjemnie, grudniowa pogoda dziś ich rozpieszczała. Zza chmur wyjrzało na chwilę słońce i śnieg mienił się w jego promieniach. - Och, ja? Ależ skąd. Nigdy nie miałam magicznej kuszy w rękach. Pewnie zrobiłabym sobie jedynie krzywdę - zaśmiała się Fantine, kręcąc głową w przeczącym geście. - Biorę w nich udział jako obserwator. Wolę trzymać się w siodle z boku, obserwować akcję i kibicować - wyrzekła, wracając wzrokiem do oczu Maghnusa.


kość na następne zdarzenie - znowu smutne 1


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.08.21 18:34
- Niektóre rany wymagają więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli - stwierdził odrobinę wręcz filozoficznie, bo czy istniała właściwie jakaś granica, do której rozpacz po stracie ojca, brata czy żony była całkowicie zrozumiała i akceptowalna, nim zaczynała wpadać w przesadę? Powinien był wiedzieć, że wspomnienie lata wypełnionego anomaliami było zbyt świeże i chociaż Fantine zaprzeczała gorąco, nie mógł się oprzeć i nie wyrzucić samemu sobie zbyt nieostrożnego i zbyt spontanicznego prowadzenia tematu - on, który każde słowo ważył z dokładnością godną alchemikowi. Pomimo odziedziczonej wraz z krwią skłonności do zakrzywiania rzeczywistości i łączenia półprawd w piękne łańcuszki wiarygodnych scenariuszy, istniały tematy, o których Maghnus mówił szczerze, choć wyjątkowo niechętnie, częściej właściwie milcząc niż zabierając głos; lecz jeśli już mówił, słowa wydobywające się z jego ust nie były podszyte fałszem właściwym lordowi miliona masek. To był jeden z tych tematów.
- W dzieciństwie, owszem, miałem tę wątpliwą przyjemność. O ile dobrze pamiętam, większość czasu na lodowisku spędziłem na innej części ciała niż na stopach - zaśmiał się w odpowiedzi na pytanie ciemnowłosej, wspominając dzień, w którym wraz z kuzynostwem wybrali się na łyżwy na zamarzniętym jeziorze w Bulstrode Park. - Jestem perfekcjonistą, lady Rosier, jeśli nie mogę czegoś zrobić dobrze, nie robię tego wcale - dodał wyjaśniająco, tłumacząc tym samym skąd czerpał tak skrajne opinie na temat własnego braku danej umiejętności, a jakiś blask przemykający przez piwne oczy mógł zasugerować, że zasada perfekcjonizmu była jedną z nadrzędnych w jego życiu. Zaśmiał się dźwięcznie z celnego komentarza pod adresem rodu Rowle, nie mogąc odmówić arystokratce racji. Owszem, również z lordami Cheshire był skoligacony (czy nie cała szlachta była wszak ze sobą powiązana w ten czy inny sposób?), nie mógł jednak pojąć ich ksenofobii prowadzącej do uskuteczniania - cóż - chowu wsobnego. To nie było zdrowe ani normalne.
- Każdą dobrą propozycję rozważę - odpowiedział z niemalże szelmowskim uśmiechem, zamykając już bezpowrotnie temat jubilerstwa i rzucając kolejną dość ogólnikową wypowiedź podszytą drugim dnem, nie wątpiąc jednocześnie w to, że Róża wyłapie je bez większych problemów.
- Jeśli jesteś, pani, ciekawa historii z polowań i zdobyczy, powinnaś odwiedzić w nowym roku Bulstrode Park i zobaczyć trofea w salonie myśliwskim. Dojechalibyśmy do końca trasy nim zdołałbym opowiedzieć o chociaż połowie z nich, a dzień jest zbyt piękny, by trwonić go na rozmowy o zwierzynie - martwej w dodatku. Na jego ustach zatańczył uśmiech, gdy nonszalancko obracał jej prośbę w mało zobowiązujące zaproszenie na kolejne spotkanie, już nie na neutralnym gruncie zimowego jarmarku. - Rozsądny wybór. Damy nie powinny brudzić sobie rąk we krwi - skomentował z pełnym przekonaniem, jednocześnie przemilczając fakt, że jej przyjaciółka, lady Burke, wielokrotnie w polowaniach dorównywała mężczyznom lub wręcz biła ich na głowę, wzbudzając w nim jednocześnie nieskrywany podziw. Z jakiegoś powodu nie był w stanie sobie wyobrazić Fantine w roli amazonki przedzierającej się przez krzaki z kuszą w ręku. Wizja, jaką miał teraz przed oczami, podobała mu się nieporównywalnie bardziej.

| rzut na zdarzenie dodatkowe


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]03.08.21 18:34
The member 'Maghnus Bulstrode' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]05.08.21 18:24
Spojrzała na Maghnusa badawczo, kiedy niczym filozof stwierdził, że niektóre rany wymagają więcej czasu, by się zagoić - niewątpliwie miał rację. Zabrzmiał przy tym melancholijnie i Fantine zaczęła się zastanawiać, czy słowa te miały drugie dno. Czy wynikały jedynie z uprzejmości, czy może jego prawdziwych uczuć? Wiedziała, że stracił żonę przed laty. Minęło sporo czasu. Czy to była taka rana? Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ból potrafi nie milknąć przez całe lata - ona, Tristan, Melisande, Cedrina wciąż cierpieli po śmierci Marianne. Nie potrafili się z nią pogodzić. Miłowali ją jednak mocno, gorąco, prawdziwie. Rany krwawiące przez lata miały źródło właśnie w sercu - czy podobnie było w przypadku lorda Bulstrode? Żywił do swej małżonki uczucia, które wciąż go prześladowały? A może Fantine po prostu za dużo sobie wyobrażała. Czytała zdecydowanie za wiele powieści romantycznych i miała zbyt bujną wyobraźnię.
- Nie będę pana namawiać, nigdy nie jest jednak za późno, aby się nauczyć i następnym razem wywrzeć wrażenie na lady Nott - chyba, że ma pan na to inne pomysły - odpowiedziała rozbawiona, próbując wyobrazić sobie Maghnusa jako małego chłopca, który wywija fikołki na lodzie. Nie było to trudne, ale zarazem nie myślała o nim jak o niezdarze - nie wyglądał na kogoś, kto byłby tak nieporadny. Ruchy miał pewne i pełne szlacheckiej godności. - Widzę zatem, lordzie Bulstrode, że coś nas zatem łączy - wyrzekła Róża z nieprzewrotnym uśmiechem. Miała podobnie - lubiła błyszczeć, lubiła zwracać uwagę i zachwycać. Jeśli nie mogła być w czymś najlepsza i zachwycająca, to raczej tego unikała. Nie było nic gorszego od drugiego miejsca.
Na jego szelmowski uśmiech Fantine odpowiedziała podobnym, uznając te słowa za sugestię, że uważa ją za źródło dobrych propozycji - co niejako nawiązywało do prośby o konsultację artystyczną. Pomyślała, że powinna jeszcze dziś rozmówić się z Tristanem i podjąć ostateczną decyzję, czy namalowanie obrazów do klubu Piórko Feniksa nie będzie maleńką plamką na jej reputacji - choć był to jeden z najelegantszych i najpopularniejszych lokali w Londynie. Skazywanie lorda Bulstrode na tak długie oczekiwanie byłoby zwyczajnie niegrzecznym nietaktem. Obiecała sobie w duchu, że zajmie się tym po powrocie do Chateau Rose. Ledwie pomyślała o domu, a Maghnus przywołał w rozmowie swój własny, właściwie wysuwając w stronę lady Kent kolejne zaproszenie. Kącik ust Fantine znów drgnął ledwie widocznie.
- Jeśli to stara tradycja pańskiej rodziny, lordzie, kolekcja trofeów myśliwskich z pewnością będzie imponująca. Z przyjemnością się jej przyjrzę - odpowiedziała Róża, wstępnie się zgadzając, było to jednak wciąż dość mgliste - oczekiwała, że jeśli naprawdę chciałby pokazać jej wspominane trofea, to wystosuje oficjalne zaproszenie w nowym roku. - Zgadzam się z panem, choć chyba nie w pełni. Jak pan zapewne wie, zajmuję się też, odrobinę, alchemią. Przy kociołku niekiedy trzeba ubrudzić sobie dłonie, tak jak farbami, zaś ingrediencje... - nie dokończyła, spojrzała na Maghnusa jednak dość sugestywnie, by zrozumiał co miała na myśli - niektóre wywary wymagały części zwierzęcych. Nieszczególnie przyjemnych w obyciu - w dotyku, zapachu, widoku. Fantine była wrażliwa jako estetka, do tego jednak zdążyła przywyknąć. - Dama jest jednak czarownicą, o tym nie wolno zapominać - oświadczyła dumnie. Gdyby nie korzystała z żadnej dziedziny magicznej, to czy zasługiwałaby na miano czarownicy? Była pewna, że lord Bulstrode, zwolennik idei czystości krwi, z pewnością pojmie co miała na myśli.
Zanim jednak ekonomista zdążył udzielić lady Kent odpowiedzi dwa siwe wierzchowce się zbuntowały. Fantine nie zauważyła kiedy i jak to się stało, lecz sanie znów wpadły w dziwny poślizg i choć woźnica starał się zapanować nad sytuacją, to nagle lord Bulstrode po raz wtóry przesunął się na ławie w stronę czarownicy - i znalazł się niebezpiecznie blisko, niemalże przyciskając ją ciężarem swego ciała do drzwi sań.
- Och - wyrwało się z ust Fantine, czującej znów wyraźnie zapach wody kolońskiej Maghnusa; przez moment mogła przyjrzeć się z bliska jego twarzy i dostrzegła, że na piwnych tęczówkach ma złote plamki. Zapadło jej to w pamięć. - Cóż za niezdarny woźnica - szepnęła ze złością.


kostka na zdarzenie - 6


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]05.08.21 20:01
- Zdecydowanie większe szanse na wywarcie wrażenia na lady Nott miałbym w klasycznym tańcu balowym - stwierdził w odpowiedzi, porzucając już nieco surowy temat poniesionych strat i niezaleczonych ran, ten dzień miał być przyjemny, a rozmowa zapadająca w pamięć z innych powodów niż odnowienie traum z przeszłości. - Co mi przypomina... Jeśli w takcie sabatu uda mi się odgadnąć, pod którą maską się skrywasz, pani, czy zarezerwujesz dla mnie walca? - zapytał po chwili, krzyżując z nią spojrzenie. Walca, przynajmniej jednego, choć nie dookreślał ilości celowo; nie lubił sam sobie stawiać złudnych ograniczeń. Z niecierpliwością wyglądał maskarady u lady Nott, ciekaw tego, czy i tam jej blask przyćmi resztę towarzystwa. - Przy wnikliwszym zbadaniu sprawy, z pewnością znalazłoby się jeszcze więcej podobieństw - uśmiechnął się krótko, a w jego lewym policzku pojawił się charakterystyczny dołeczek. Uroczy, jak zwykła mawiać Vivienne, choć on nigdy nie był jego fanem.
Nie zamierzał ponaglać tematu uzyskania przez Fantine zgody na namalowanie obrazów do klubu, tematu będącego w pierwszej kolejności powodem, dla którego zwrócił się dla niej listownie. Choć czy naprawdę? Kłamałby mówiąc, że nie był to doskonały pretekst, by wyciągnąć szlachciankę ze skrytego daleko w Kent Chateau Rose i skraść tylko dla siebie sposobność poznania jej bliżej w otoczeniu odmiennym od standardowych spędów śmietanki towarzyskiej. Musiał przyznać, że zaskoczyła go pozytywnie, w niczym nie ustępując wyławianym wcześniej wieściom na jej temat. Wybijała się na tle mdłych i jednakowych panien, które za zachętą nestora i na zaproszenie lady Lillien ściągały na niezobowiązujące podwieczorki do Bulstrode Park i zanudzały go na śmierć, odróżniała się od rumieniących się od samego oddychania debiutantek, które przerastały myśli o prawdziwym świecie i skłonne były rozmawiać wyłącznie o sabatach i haftowaniu jedwabnych chusteczek. Była prawdziwą Różą doskonale świadomą swych przymiotów, kusiła słodkim zapachem, który maskował ostre kolce czyhające na zbyt nieuważnych śmiałków. Czy i jego miała pokłuć dotkliwie?
- Można rzec, że polowania są nieodłączną częścią wielu uroczystości odbywających się w Bulstrode Park - szczególnie Brutus ukochał sobie tę krwawą dziedzinę, czyniąc z niej chleb powszedni. - Pozwolę sobie zatem powrócić do tematu w nowym roku - zadeklarował, odbierając jej słowa jako wstępne przyzwolenie do wystosowania zaproszenia w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdy szał świąteczno-sylwestrowy juz przeminie. Zacisnął usta w wąską linię, nie kryjąc jednak rozbawienia przywołanym przez ciemnowłosą tematem ingrediencji. Jakiś czas temu własnoręcznie warzył bazy do klątw, wierząc w to, że by zadbać o ich jakość i moc, nie powinien wysługiwać się nikim - hipokamp głupca czy pępowina porońca nie były piękne ani przyjemne, wątpił, by jakiekolwiek ingrediencje roślinne czy zwierzęce mogły się z nimi równać. - Niestety, zadowalające efekty rzadko kiedy nie wymagają żadnych poświęceń - stwierdził znów odrobinę ogólnikowo, niby odnosząc się do brudzenia sobie rąk, ale jednak jednocześnie roztaczając szerszą perspektywę i poniekąd nawiązując również do działań podejmowanych ostatnimi czasy przez najszlachetniejszych ze szlachetnych. Krew na ich dłoniach stała się już niemalże codziennością, a poświęceń dokonywali często i ochoczo - płacąc zawsze z cudzego konta, w imię realizacji własnych idei.
Od dalszych rozważań oderwał go zryw koni i ponowne niekontrolowane szarpnięcie saniami, skutkujące utratą stabilności i ponownym nieplanowanym naruszeniem przestrzeni osobistej Fantine. Delikatna woń róż i damskich papierosów otoczyła go nagle, czuł ciepło bijące od jej ciała, lecz to ulotna nuta morskiej bryzy przykuła jego uwagę; na jedną krótką chwilę, gdy łapał się kurczowo brzegów sani, by już po chwili ponownie powrócić na miejsce i odchrząknąć ze zmieszaniem. - Czy zamierza nas pan pozabijać? - zwrócił się donośnie do woźnicy, nie kryjąc irytacji. Czy powoził po raz pierwszy, że fundował im takie przygody? - Doprawdy skandaliczne zachowanie. Raz jeszcze najmocniej przepraszam, lady Rosier, mogę brać na swoje barki wiele, ale jak widać prawa fizyki nie zamierzają mi ulegać - ponownie prosił o wybaczenie, zażenowany faktem, że parę wertepów i zrywne konie są w stanie postawić pod znakiem zapytania jego maniery. Ich niezadowolenie musiało być doskonale wyczuwalne, bo wtem przed nimi, na niedźwiedziej skórze, pojawiły się półmiski z ciepłymi przystawkami, drobnymi kawałkami mięsa nabitymi na eleganckie, złote widelczyki. - Ciekawa forma przeprosin za niekompetencje powożącego - stwierdził sceptycznie, choć musiał przyznać, że jedzenie pachniało dość apetycznie. - Nie jestem jednak pewny, czy widelczyki nie wbiją nam się w podniebienia przy następnym zakręcie - dodał z rozbawieniem, ściszając głos do konspiracyjnego szeptu.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]05.08.21 20:01
The member 'Maghnus Bulstrode' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany młyn - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zaczarowany młyn [odnośnik]05.08.21 21:29
Podkreślone karminową szminką usta wygięły się w szelmowskim uśmiechu na wspomnienie o klasycznym tańcu balowym. Rodzina Maghnusa słynęła wręcz ze wspaniałych tancerzy; ponoć w Bulstrode Park, wychowując kolejne pokolenia Bulstrodów, przykładano wielką wagę do nauki różnych rodzajów tańca, które były ulubioną rozrywką arystokracji podczas magicznych sabatów. Zielone oczy Rosierówny wręcz rozbłysły - nie ukrywała, że uwielbiała tańczyć. Z parkietu Hampton Court najchętniej nie schodziłaby wcale.
- Och, wieści o tańcach w Bulstrode Park docierają do najdalszych zakątków Wielkiej Brytanii, nie wątpię zatem, że ma pan szansę zaimponować nim lady Nott - powiedziała, rzucając Maghnusowi nieco prowokujące spojrzenie - zaimponowanie lady Adelaide to jedno. Ciekawa była, czy zaimponuje także i innym. Na przykład jej. Miała spore... oczekiwania. Najwyraźniej nie mógł oprzeć się temu wyzwaniu, bo sam powrócił do zbliżającego się noworocznego sabatu. - Walca? - powtórzyła za arystokratą Róża, przeciągając odrobinę samogłoski, jakby się upewniała, czy aby na pewno usłyszała dobrze. Walc uchodził wszak za najintymniejszy taniec, a rezerwacje w karneciku właśnie na ten układ były jednym z najgorętszych tematów plotek. - Myślę, że mogę to panu obiecać, lordzie Bulstrode i liczę, że zaimponuje mi pan nie mniej, niż lady Nott - odpowiedziała w końcu, z łaskawością godną królowej, unosząc przy tym dumnie podbródek i spoglądając na Maghnusa tak, jakby właśnie sama mianowała go na rycerza - i powinien czuć się tą zgodą zaszczycony. Uroczy dołeczek, jaki pojawił się na męskim policzku, miał jeszcze nie raz wpaść Fantine w oko - choćby podczas walca, którego właśnie mu obiecała. - Nie ma powodów, aby się spieszyć. Oczekiwanie ponoć zaostrza apetyt - zaśmiała się czarownica. Chyba oboje byli zgodni w tej materii - nie należało odkrywać wszystkich swoich kart zbyt szybko, lecz żadne nie przyznałoby tego głośno. Fantine potrafiła i lubiła grać w karty. Z bratem, Mathieu, innymi kuzynami grała nawet na pieniądze (choć właściwie to były ich pieniądze, rzecz jasna, ale nie potrafili jej odmówić) i zawsze przy tym towarzyszył jej dreszczyk emocji podobny do tego jaki czuła w chwili, kiedy podejmowała grę z drugą osobą. Nie mogła zaś oprzeć się wrażeniu, że pomiędzy nią, a lordem Bulstrode zaczęła rozgrywać się jakaś partia - zwycięskim ruchem mogło być zaś odkrycie kolejnej tajemnicy, następnego podobieństwa. Niedosłowne obnażenie się.
Na obietnicę zaproszenia do Bulstrode Park, aby zaprezentować jej imponującą kolekcję myśliwskich trofeów odpowiedziała jedynie uśmiechem i skinięciem głową. Nie zamierzała obiecywać, że będzie wyczekiwać jego listu z niecierpliwością - nie chciała, aby ktokolwiek myślał, że czeka usychając z tęsknoty. Wolała, by sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie.
- Co pana tak bawi? Alchemia? - spytała Fantine, nie rozumiejąc jego uśmiechu, który zamaskował zaciskając usta. Uniosła pytająco brew, lecz nie dopatrywała się w tym kpiny, czy szyderstwa. Jaki miałby mieć powód? Alchemia była wszak trudną i złożoną dziedziną, godną szacunku, to nie pozostawiało wątpliwości. Jedynie głupiec wyszydzałby umiejętności alchemika, Maghnus Bulstrode dowiódł już zaś, że do głupich nie należał z całą pewnością.
Chciała dodać, że nie tylko przy kociołku niekiedy należało ubrudzić sobie ręce, choć bardziej miała tu na myśli mężczyzn, niż siebie samą - dla niej kociołek i sztaluga w zupełności wystarczyły. Gdy rozchodziło się o politykę, Fantine wolała trzymać się z boku. Tak jak wspominała lordowi Buslstrode - jeśli nie mogła błyszczeć, to czuła niechęć.
Dobry humor i nastrój arystokratów po raz kolejny zniszczył nieuważny woźnica. Maghnus odsunął się od niej natychmiast, zachowując przyzwoitość i wyrażając żal z podobnego zajścia. Nie była to jednak jego wina.
- Przyjmuję pańskie przeprosiny, lordzie Bulstrode, to nie pana wina, proszę się nie martwić - odpowiedziała. Rozumiała, nie miała mu tego za złe, lecz już teraz była pewna, że będzie musiała się gęsto tłumaczyć przez przyzwoitką. Zganienie stangreta pozostawił arystokracie, który poczuł się w obowiązku, by znów spróbować doprowadzić go do porządku.
Fantine dostrzegła lewitujące przy nich tace pełne smacznie wyglądających smakołyków. Pachniały więcej, niż dobrze. Na pewno nie jak dania, które wyszłyby z kuchni Chateau Rose, lecz porządna restauracja na pewno by się nimi nie powstydziła. Czyżby ktoś ich obserwował i zdecydował się zrekompensować im niedogodności?
- Och, proszę tak nawet nie żartować... Lepiej, by nie stracił pan głosu - odpowiedziała również szeptem, uśmiechając się. Ledwie wyciągnęła dłoń po widelczyk, a...
Po raz kolejny sanie szarpnęły i znów Fantine przesunęła się na ławie, wpadając na mężczyznę obok. Dobrze, że nie zdążyła chwycić widelczyka. Słowa Maghnusa okazały się prorocze. Tym razem niemal zsunęła się z ławy i musiała zacisnąć dłoń na męskiej szacie, żeby nie wylądować na podłodze sań.
- Na Merlina, przepraszam pana... - niemal wykrzyknęła, zła i poruszona, że znów znalazła się tak nieodpowiednio blisko. Po chwili role po raz wtóry się odwróciły - Maghnus znalazł się ponownie w tej samej pozycji, co kilka chwil wcześniej, niemal na Fantine...
Tego było już za dużo.
- Obawiam się, lordzie Bulstrode, że kulig ten został pochwalony mocno na wyrost. Myślę, że lada chwila oboje po prostu wypadniemy z sań. Czy mogłabym pana prosić, by zabrał mnie pan do portu? - spytała kapryśnym, obrażonym tonem, ogniskując spojrzenie na twarzy Maghnusa - nie czuła się zła na niego, rzecz jasna, a na niekompetentnego woźnicę. Nie potrafiła jednak ukryć swojej złości. Oczekiwała czegoś innego.
Lord Bulstrode zaś, w pełni rozumiejąc oburzenie młódki, podzielając je wręcz - natychmiast spełnił jej prośbę.

| zt x2


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zaczarowany młyn
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach