Wydarzenia


Ekipa forum
Jadalnia
AutorWiadomość
Jadalnia [odnośnik]03.05.15 1:53
First topic message reminder :

Jadalnia

Jadalnia jest urządzona elegancko i reprezentacyjnie. To ciepłe wnętrze o marmurowej podłodze, z ustawionym pośrodku długim, hebanowym stołem, otoczonym rzędami wysokich bogato zdobionych krzeseł obitych złotym aksamitem, od tyłu obszyte francuską lilią. Nad salą wiszą lekkie kryształowe żyrandole rozświetlające pomieszczenie silnym jasnym światłem. Do wnętrza prowadzą trójskrzydłowe drzwi z korytarza oraz drugie - takie same, lecz okryte delikatną firanką - bezpośrednio z ogrodu. Krótki korytarz prowadzi również do kuchni. Ściany ozdobione są dziełami sztuki z różnych stron świata, głównie obrazami, w tym portretem Acartusa Rosiera, wybitnego smokologa, a także antycznymi wazami, w których najczęściej poukładane są kwitnące czerwone róże, główne wejście zdobi także marmurowa rzeźba nagiej nimfy. Wzorem francuskim Rosierowie jadają i celebrują wszystkie posiłki wspólnie, o ściśle wyznaczonych porach; śniadanie o godzinie 9, lekkie i krótkie, obiad o godzinie 13, obfitszy, z przystawkami, wreszcie kolację o godzinie 20, najczęściej trwającą najdłużej.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jadalnia - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jadalnia [odnośnik]30.03.21 17:50
| 24.10.1957

Bezczynne leżenie w łóżku zdecydowanie mu nie służyło, jednocześnie jednak miał świadomość, że jakikolwiek większy wysiłek może zakończyć się katastrofą. Zachary dołożył wszelkich starań, aby rany na ciele Mathieu zrastały się poprawnie, a założone szwy nadmiernie nie szpeciły jego ciała. Pamiętał ból, który towarzyszył mu podczas zakładania szwów i pamiętał całe wydarzenia z Wyspy jak przez mgłę. Najważniejszym było, że Bezimienna Wyspa należała do nich i nie pozostało im nic innego jak bronić jej w zaciętej, wojennej walce. Był pewien, że Tristan dołoży wszelkich starań, aby nikt nie odbił tego miejsca. Podziwiał go za zdolności i umiejętności, choć utwierdzany był w przekonaniu, że przyłożył do tego rękę, miał w tym swój udział, nawet jeśli sam twierdził, że był on znikomy.
Nie powinien się przemęczać, ale późnym wieczorem zdecydował się zejść do jadalni, zahaczając po drodze o kuchnię. W Chateau Rose było cicho, spokojnie, wszyscy domownicy spali, a on wlókł się wolno korytarzami, aby dotrzeć do miejsca docelowego. Herbatę przetransportował za pomocą różdżki, miał ochotę napić się gorącego napoju, niczego więcej nie pragnął w tym momencie. Mruknął zasiadając na miejscu przy stole i spojrzał na parujący napój. Nie sądził, że będzie z nim tak słabo i jego samopoczucie będzie tak beznadziejne. Wolałby dalej działać, a wszystko stanęło w miejscu na ponad tydzień. Musiał zająć się Rezerwatem, musiał znaleźć szlamolubów, którzy mogli im zaszkodzić. Tak wiele miał do zrobienia, a tak mało czasu na jakiekolwiek działanie. Niestety, bez względu na swoje pragnienia musiał przystopować i posłuchać zaleceń Zachary’ego, głupotą byłoby narażanie samego siebie na dłuższą rekonwalescencję niż było to konieczne. Nie mógł postąpić idiotycznie i lepiej chwilowo siąść na szlacheckich pośladkach, przeczekać, wrócić do sił, niż później borykać się z wszelkimi kłopotami.
Jego zamyślenie przerwał odgłos otwieranych drzwi. Uśmiechnął się koślawo widząc Evandrę. Miał nadzieję, że bratowa oszczędzi mu kazań i nie będzie goniła za to, że wstał i pojawił się w jadalni. Miał dość siedzenia w łóżku i miał dość wszystkiego, w zasadzie. – Nie możesz spać? – spytał cicho i uniósł lekko filiżankę, aby napić się drobnego łyka. Westchnął cicho, jakby wiedział, że Evandra dołączy do niego, jej też zrobiłby herbatę.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]01.04.21 7:52
Bezczynnego leżenia w łóżku Evandra starała się unikać za wszelką cenę. Rankiem wstawała wczesnym świtem, by z zapałem przywitać nowy dzień, wieczorem do późnych godzin krzątała się po pałacu, a zmrok otulał ją do z trudem przychodzącego snu. Ostatni miesiąc był szczególnie trudny, bo gdy rzucała się w głęboką toń pilnych zadań wiedziała, że będzie sporo do nadrobienia, nie sądziła jednak, że będzie ich tak wiele. Gnana poczuciem obowiązku wciąż czuła niepokój; że coś jej umyka, a niedociągnięcia nie pozwalają na stanięcie na wysokości zadania. Mimo iż nikt nie stał za jej plecami, dysząc ciężko i niecierpliwie w kark, potrzebowała ciągle zajmować myśli, byleby karmić swą nienasyconą potrzebę sumienności.
Wymykanie się z własnych komnat praktykowała nie tylko w dzieciństwie, ale i w czasach szkolnych, gdy nie dotykały jej konsekwencje za potajemne spotkania z czarodziejami o wątpliwej czystości krwi. Gdyby tylko którykolwiek z Rosierów dowiedział się o dobieranych przez nią wtedy znajomych, życie w pałacu wyglądałoby zupełnie inaczej. Po opuszczeniu murów Hogwartu skradanie się przestało być niezbędnym elementem utrzymywania relacji towarzyskich, a poznane na sabatach szlacheckie grono okazało się być ciekawszym, niż się spodziewała.
Château Rose stało się jej domem, po jasnych, elegancko urządzonych korytarzach poruszała się już bez skrępowania. Nie musiała już więcej ukrywać się i przemykać po cichu, gdy spędziwszy w bibliotece więcej czasu, niż zwykle, wracała na piętro pokrętną drogą, byleby bardziej zmęczyć umysł i zmusić go do szybszego zaśnięcia. Główny hol, pokój dzienny, sala paradna, na jej kroki odpowiadała wyłącznie głucha cisza. Niemal podskoczyła w miejscu zaskoczona odkryciem, iż przechodząc do jadalni, wcale nie jest tam sama.
Mathieu przed tygodniem ucierpiał w walce podczas obrony Bezimiennej wyspy. Zalecenia od lorda Shafiq były jasne, miał nie opuszczać swoich komnat do momentu wyzdrowienia, a Evandra nie miała powodu, by nie wierzyć uzdrowicielowi, który dbał także o jej zdrowie.
- Można tak powiedzieć - przytaknęła cicho, unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu. Zawahała się na moment przed postawieniem kolejnego kroku. - Wiem, że wolisz spędzać czas w samotności, ale może przyda ci się towarzystwo w milczeniu? - Początkowo nie zamierzała tu w ogóle zostawać, ale nie często mieli ostatnio okazję, by spędzić wspólnie czas, zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Dobrze wiedziała co to znaczy być przykutym do łóżka na długie tygodnie. Znała uczucie bezsilności i kiełkującą z niej irytację, jaka z każdą chwilą wrastała w umysł, zakorzeniając się w nim na długi czas.
Nie ruszyła się z miejsca, póki nie dał jej wyraźnego znaku, że nie ma nic przeciwko jej obecności. Gdyby chciał towarzystwa, nie wymykałby się nocą. - Jak twoje samopoczucie? Zapewne masz już całą listę planów oczekujących spełnienia. - Przeszła przez całą długość sali, by zająć jedno z obitych złotym aksamitem krzeseł obok Mathieu.



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]02.04.21 19:45
Ostatni miesiąc był dla niego bardzo dotkliwy i po raz kolejny sprawił, że Mathieu stracił wiarę w cokolwiek. Ostatecznie ten rok nie był dla niego pomyślny, zaszło wiele zmian i napotkał na swojej drodze zbyt wiele trudu. Nie sądził, że tak bardzo może się pozmieniać. Najpierw sytuacja z Isabellą, która zdradziła swoją własną krew i wybrała życie z brudnymi szlamami, jak przypuszczał, była na tyle egoistyczna, że nie raczyła go nawet poinformować. A przecież starał się być dla niej dobry, nie traktował jej jak zła koniecznego i robił wszystko, aby choć trochę otworzyć się przed nią i obdarzyć zaufaniem. Powrót Callisty wszystko zburzył, zachwiał wypracowaną równowagę i zniszczył wszelkie posady jego związku Isabellą. Może to i nawet lepiej, ale okazało się, że i to nie było szczęśliwym trafem. Zdawało mu się, że to co czuje do Callisty Avery było czymś więcej niż tylko idiotyczna mrzonka, cichym westchnieniem, może nieco szczeniackim zauroczeniem. W zasadzie teraz docierało do niego, że była dla niego kuszącym kąskiem, bo nie mógł jej mieć przez tyle czasu. Jej nagle zniknięcie było dla niego szokiem, choć przynajmniej tym razem otrzymał jakiekolwiek wyjaśnienia. Wojna jej nie służyła, jej stan się pogarszał i bezpieczniejszym była ewakuacja do francuskich włości, a co za tym idzie zerwanie umowy. Przyjął to z nerwami, wściekłością i irytacją, a to rzutowało na każde jego późniejsze poczynanie. W efekcie był w słabym stanie i choć chciałby to ukryć przed światem… nie dało się.
- Wiesz, że za Twoim towarzystwem w milczeniu przepadam. – odparł z lekkim uśmiechem. Evandra zawsze była dla niego wsparciem, zdawała się rozumieć jego fanaberie i problemy społeczne, które pielęgnowały się w jego głowie od kiedy był małym chłopcem i stracił ojca. Nie był też Tristanem, żył w jego cieniu i nie zamierzał z niego wychodzić. Kuzyn o wiele lepiej nadawał się do piastowania tytułu Nestora i siania postrachu. Mathieu wolał się nie wychylać, nie opuszczać swojej strefy komfortu.
- Bywało lepiej, Evandro. – odparł zgodnie z prawdą i westchnął cicho. Nie zamierzał się nad sobą rozczulać, bo to nie było kompletnie w lordowskim stylu… - Muszę działać, plugawy szlam i ich wesoła kompania mogą zaszkodzić Rezerwatowi, nie mogę na to pozwolić, a siedzenie w Komnatach i bezczynność wcale nie poprawiają mojego samopoczucia. – dodał jeszcze. Nikt ich tu nie widział, nie zamierzał powściągać słów, bo Evandra była dla niego przyjaciółką i z pewnością domyślała się jak bardzo sfrustrowany jest tym wszystkim. – Wciąż zastanawiał się też dlaczego Avery zdecydowali się wysłać Callistę do Francji i zerwać zaręczyny… Nie miej mi tego za złe, ale też chorujesz, nad czym ubolewam i jakoś nie uciekasz od swoich bliskich… – mruknął. Musiał komuś to powiedzieć, cały czas gdzieś to wszystko go gniotło i bolało. A komu jak komu, ale jej mógł powiedzieć wszystko.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]06.04.21 12:33
Wsparła dłonie na blacie i pochyliła się w stronę mężczyzny, słuchając jego słów. Ostatni rok rzeczywiście nie należał do najspokojniejszych. Dla Evandry zaczął się przedłużającą absencją i niechęcią do publicznych wyjść, które udało jej się pokonać dopiero po kilku miesiącach zbierania w sobie wewnętrznej motywacji i pokonywania niechęci do istnienia w ogóle. Narodziny syna miały być pięknym doświadczeniem i teraz z wolna uczyła się spędzać z nim czas i przyzwyczajać się do objętej roli matki, w której to odnajdywała się nieco gorzej od tytułu małżonki nestora.
- Spójrz na to z innej strony. Gdy ty wrócisz w pełni sił, z łatwością pokonasz zagrażających nam sympatyków mugoli. Pomimo przeciwności wciąż się nie poddajemy, czego efektem jest nie tylko wolny Londyn, ale i nasze piękne Kent, w którym także i za twoją zasługą możemy czuć się bezpiecznie. - Może nie zwykł wychodzić przed szereg, by zbierać oklaski, lecz nie można było odebrać należnych mu zasług. - Zamiast denerwować się brakiem ruchu, spróbuj wykorzystać ten czas na planowanie bądź oddeleguj komuś zadania z Rezerwatu. Dzięki temu będziesz mieć poczucie, że nie tkwisz w miejscu, a wciąż zajmujesz się tym tematem? - podsunęła, choć wolałaby, aby Mathieu wykorzystał ten czas na prawdziwym wypoczynku, a nie wyłącznie połowicznym, z którego zwykle wychodzi się bardziej zmęczonym.
Zdziwiła się, gdy wspomniał Callistę i jej nagły wyjazd do Francji. Starała się nie oceniać nikogo, kto usuwał się na bok przed zaostrzeniem działań wojennych, zwłaszcza po tym jak przed miesiącem zaatakowała kuzyna, skutecznie pogrzebując ich pozytywne relacje.
- Przykro mi, Mathieu - powiedziała szczerze zatroskanym tonem i zaraz po tym zmarszczyła brwi w zastanowieniu nad sylwetką byłej narzeczonej szwagra. - Zasługujesz na kogoś, kto nie odejdzie z podkulonym ogonem, gdy sprawy zaczynają się komplikować. Prawdę mówiąc cieszę się, że udało się zrewidować lojalność i obowiązkowość Averych. Zawsze sądziłam, że będą wieść prym w tej wojnie, wszak przez lata dali się poznać jako odważni i szczerze oddani własnym wartościom, a tu jednak taki zawód. - Nie zdążyła nawiązać bliskiej znajomości z Callistą, nie zamierzała także przebierać w słowach w momencie, gdy i jej samej udzielała się irytacja względem niesłownych sojuszników. Zdążyła zauważyć, że im bardziej angażowała się w zaistniały konflikt, tym mniejszą miała tolerancję dla podobnych sytuacji. Muszą być niepoważni…
- Skoro jej własna rodzina nie wierzyła, że Callista będzie w stanie ponieść ciężar nowych obowiązków, to dobrze, że wycofali się teraz, niż po ceremonii. - Podobna sytuacja była z Isabellą, której skłonności do ulegania słabościom serca przesłaniały zdrowy rozsądek. Z początku wciąż biła się z myślami, nie mogąc wyzbyć się sympatii, jaką darzyła przyjaciółkę z Hogwartu. Przed jej oczami jawiła się jako dobra, uczynna szlachcianka, która zna zarówno swoje miejsce w świecie, jak i przejawia szacunek do tradycji, a jednak zdołała oszukać wszystkich wokół z nią samą na czele. Evandra obiecała sobie, że nie pozwoli się więcej dawać nabrać i zasłaniać własną piersią osób, które na jej wstawiennictwo nie zasługują. - Choroba jest pewnym utrudnieniem, to prawda, lecz w żadnym momencie nie można się jej poddać. Gdybym obawiała się, że nie podołam, już dawno mogłabym się położyć i czekać na śmierć. - Wszelkie nawiązania do choroby i rzekomej niedyspozycji z jej powodu wywoływały w półwili reakcję alergiczną. Nie znosiła być postrzeganą przez pryzmat serpentyny i starała się robić co w jej mocy, by rozmówcy zapomnieli o niebezpiecznych powikłaniach. Siedzenie pod kloszem było równie męczące, co pozostawanie w łóżku dla Mathieu, tyle że u Evandry okres rekonwalescencji zdawał się trwać całe życie. - Myślisz że to znak, by zaczekać z decyzją i poszukać nowej wybranki wśród tych, którzy dadzą świadectwo czy też masz inny plan?



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]09.04.21 22:34
Od dziecka przyzwyczajony był do ciągłego działania, robienia czegokolwiek. Był ruchliwym chłopcem, który uciekał, szukał rozrywek i nowych doświadczeń. Dorosłe życie było o wiele bardziej przytłaczające, bywało również męczące i niesprawiedliwe. To, że Zachary zmusił go do pozostania w łóżku, nie oznaczało, że Mathieu przejdzie w stan stagnacji i nie będzie robił kompletnie nic. Nie urwało mu rąk, ani nóg, ani tym bardziej nie stracił wzroku. Nawet jeśli umysł był otępiony środkami przeciwbólowymi, nadal był w stanie zapanować nad sobą i działać, a raczej planować działania, kiedy już będzie mógł wyjść z bezpiecznej przystani zwanej swoją komnatą.
- Wiem, moja droga. – odparł z lekkim, swobodnym uśmiechem. Co jak co, ale Rosier nie uśmiechał się zbyt często i tego typu mimika twarzy nie była jego mocną stroną. Niemniej jednak na przestrzeni czasu poznał Evandrę bardzo dobrze i pozwolił jej na to, aby poznała jego. Wiedział, że była osobą godną zaufania, z którą mógł poruszyć ogromną ilość tematów i nie musiał przejmować się niczym, nie musiał trzymać się w ryzach. Była dla niego jak siostra, jak Fantine czy Melisande. Zupełnie naturalna relacja, których posiadał niezwykle mała ilość. – Planuję, wysyłam sowy choć Ehecatl jest podobnego zdania jak cała reszta i nie przylatuje na zawołanie. – zażartował z lekkim śmiechem, przyglądając jej się uważnie. Nawet sowa uważała, że powinien trochę odpuścić, a nie robić to, co robił. Fakt, jego piękna sowa była buntownikiem, od kiedy tylko pamiętał, a widząc Mathieu w słabej formie chyba chciał mu przekazać, że odpoczynek jeszcze nikogo nie zabił. No cóż, Mat był innego zdania.
- Trudno o lojalność w dzisiejszych czasach. – stwierdził na jej słowa i przez chwilę wpatrywał się w okno. Myślał o tym dużo i intensywnie, dla niego to coś, czego nie dało się tak po prostu mieć. Uważał ród Avery za pewnych własnych przekonań i nie łamiących składanych obietnic. Nie miał pojęcia co wydarzyło się za murami Ludlow Castle i czy to prawdziwy powód zniknięcia Callisty. Żałował czasu, który poświęcił oddając jej swoje zaufanie, ale te kilka lat… narzeczeństwo to wszak kropla w morzu. Zaufał i znów spotkało go to samo, najwyraźniej jego założenie odnośnie do kwestii ufania komukolwiek były poprawne i uzasadnione. – Najwyraźniej Merlin nade mną czuwa, Evandro. Isabella była pomyłką, nie mam pretensji do Tristana, że ją wybrał. Potrafiła grać i obdarzyła nas fałszywym obrazem własnej osoby. Była obiecującą kandydatką. Choć przyznam, że odebrałem wrażenie jakoby Tristan sam nie był zadowolony z tego, że dał się zmanipulować jej sztuczkom. – powrócił pamięcią do dnia kiedy oddawał mu list nakreślony przez Morganę, zaledwie kilka miesięcy temu, z początkiem maja. – Nie mam do niego pretensji. Callistę zaproponowałem sam i choć byłem pewien… teraz wiem, że zmarnowałem czas. Kolejne doświadczenia. – dopowiedział po chwili. O Avery mógł mieć żal wyłącznie do siebie. Przeliczył się, ale nikt nie był idealny.
- Czas wojny nie jest odpowiednim czasem do ożenku. Chciałbym cieszyć się kawalerstwem, jeśli Tristan nie będzie miał innego zdania. – mruknął. Szanował zdanie brata i miał nadzieję, że po ostatnich zawirowaniach będzie mu chwilowo odpuszczone.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]25.04.21 13:30
Utracone zaufanie bolało równie mocno za każdym razem. Evandra nie lubiła godzić się z krzywdą, zawsze doszukując się jasnych stron, dlatego wciąż ofiarowywała drugą i trzecią szansę, bez względu na to jak mocno czuła się zraniona. Wciąż powtarzała sobie, że tylko jeden, że to naprawdę ostatni raz, jednak w tej kwestii była mało wytrwała.
- Masz rację, mimo iż sytuacje Isabellą i Callistą są różne. Jestem teraz ciekawa jak Avery będą z nami rozmawiać, uciekając wzrokiem czy też z podniesioną głową. W sprawie zerwania zaręczyn dostałeś informację od niej samej czy też zostałeś zaszczycony suchym listem? - Zerwanie zaręczyn nie było wyłącznie problemem Mathieu, rzutowało na sytuację całej rodziny. Zrozumienie swojego miejsca w świecie i osadzenia względem obowiązków wobec rodziny zajęło jej trochę czasu, dlatego za każdym razem patrzyła z podziwem na Rosierów, którym zgodnie zależało na dobru całego rodu.
- Jeśli zamierzasz się żenić wyłącznie ze względu na sojusz, każdy moment jest dobry - mruknęła cicho, opadając ciężko na oparcie obitego złotym aksamitem krzesła. Uniosła jedną rękę, by rozmasować skroń. - Z uczuciem warto zaczekać, jeśli rzeczywiście Tristan uzna, że niepotrzebnie się spieszyć. Zresztą i ono czasem pojawia się z biegiem lat trwania w zgodnym małżeństwie. - Uniosła na niego zmęczone spojrzenie podparte lekkim uśmiechem. - Nie musimy teraz o tym rozmawiać, jeśli nie chcesz. - Relacja Mathieu i Callisty zdawała się być prawdziwym uczuciem, ale nie była w stanie wejść do umysłu czarodzieja, by wydrzeć zeń prawdę. Tym bardziej nie chciała na niego naciskać, nie będąc pewną czy nie rozdrapuje jego ran.
- Pimrose Burke wspomniała mi ostatnio, że zgodziłeś się jej doradzić w praktyce magii - zmieniła temat na mniej dramatyczny. - Mam nadzieję, że nie traktujesz jej zbyt pobłażliwie. Wiem, że Prim dąży do pełni korzystania ze swojego potencjału, zapewne też dlatego zwróciła się do ciebie. Musiałeś zrobić na niej wrażenie.
Przyjaciółka opowiadała jej o planowanych lekcjach, nie zdążyła jednak wspomnieć szczegółów. Widziała w jej oczach przejęcie i ekscytację, Primrose musiała być w swoim żywiole.
Usadowiła się wygodniej na krześle, splatając  ze sobą chłodne palce dłoni i wtem zajaśniałą nowa myśl. Skoro panna Burke ośmieliła się prosić o pomoc, może sama powinna zasięgnąć jego porady? Minęło kilka dni od spotkania z Tatianą, podczas rozmowy z którą wyciągnęła kilka wniosków, a jakie wciąż gdzieś błądziły z tyłu głowy.
- Tak się zastanawiałam… na czym polega ewenement czarnej magii? To nie świadomość posiadania wiedzy, jakiej godni nieliczni daje tak wielką satysfakcję. Stoi za tym coś więcej. - Przesuwała wzrokiem po jego twarzy, jakby spojrzenie miało mu zdradzić wszystkie niepewności. Czy mogła znaleźć w niej odpowiedzi na własne pytania? - Co ciebie przekonało?
Skąd gotowość do ryzyka, niezłomność w dążeniu do celu? Skąd pewność do poświęcenia części duszy, skąd pewność, że włożony trud się opłaci? Bała się, że na trudnej ścieżce czarnoksiężników zawsze dopadają ciekawość i głód wiedzy, które z czasem okazują się być silniejsze. Jak być rozważnym, jak się nie potknąć?



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]25.04.21 16:43
- Dostałem list, w treści przekazała, że jej wyjazd jest koniecznością nagłą i wizyta w Kent jest niemożliwa. – mruknął z cichym westchnięciem, upił łyk różanej herbaty. Nie chciał o tym myśleć. Avery zawiedli go, Callista zawiodła jego zaufanie, zdeptała to, co wydawało się mu być prawdziwe. Zaczął powątpiewać, że istniała możliwość stworzenia wspaniałej relacji w tak ciężkich czasach. Wiedział, że Evandra swymi słowami chciała go wesprzeć, a nie sprawić ból. Miała rację. Jak teraz zachowają się w towarzystwie? Jak spojrzą im w oczy? Nie sądził, aby Nestor miał taką władzę, aby ją zatrzymać, najwyżej pozbędzie się szlacheckiego tytułu tak samo jak Isabella i towarzysko o niej zapomną. To czy do tego dojdzie, jak do tego dojdzie albo co dalej się z tym stanie, nie było już jego interesem.
- Nie wierzę w uczucia Evandro. – odparł lekko się krzywiąc. Przestał w nie wierzyć, byłby naiwny, gdyby ciągnął to dalej. Jedynym rozsądnym wyjściem było zawarcie małżeństwa w ramach sojuszu. I co dalej? Będzie tak samo jak z Isabellą? Jemu niełatwo było się otworzyć, spróbował tego ze żmijowatą Salamandrą i został potraktowany jak śmieć. Miał się zamienić we własnego ojca? Bez skrupułów wziąć ślub z kobietą, którą będzie traktował jak obowiązek? Uczucia nie kiełkują, nie są roślinami i nie można ich wyhodować przez przymus, w sposób sztuczny. Miał być nieszczęśliwy i liczyć na to, że kobieta wbije mu nóż w plecy przy najbliższej okazji? Najwyraźniej to nie odpowiedni czas na rozmyślanie o małżeństwie, bo Mathieu nie był w formie w tej kwestii. – Mam nadzieję, że po ostatnim roku Tristan mi trochę odpuści. – mruknął, sięgając po naczynie z herbatą. Isabella była jego wyborem, wyszło jak wyszło, ale nie obwiniał kuzyna za tą sytuację. Callista zaś była wyborem Mathieu, sam był sobie winien. Najwyraźniej obaj mieli pecha do dobierania żony dla młodszego Rosiera.
- Spotkałem się z nią w bibliotece w Londynie. Najpierw musiałem nabrać pewności czy jest gotowa na konsekwencje stosowania Czarnej Magii. – zaczął swobodnie. Był zaskoczony tym, że Primrose chciała za nauczyciela właśnie jego. – Mieliśmy się spotkać ponownie na praktyczny trening, ale z przyczyn oczywistych musiałem to odłożyć w czasie. Nie zamierzam jej pobłażać, jest zdeterminowana, a to rokuje bardzo dobrze. – dopowiedział. Krzywdzić jej nie zamierzał, Xavier urwałby mu klejnoty za zrobienie czegokolwiek złego jego uroczej kuzynce. Nie zmieniało to jednak faktu, że Czarna Magia wymagała treningów i poświęcenia, a cierpienie na samym początku było czymś zupełnie naturalnym, zdarzało się nader często.
- Czarna Magia jest… o wiele bardziej zbliżona do natury, od którejkolwiek innej gałęzi. – stwierdził, chociaż wyglądał na zamyślonego. – Jest nieprzewidywalna, jak zrywający się sztorm na otwartym morzu, jak burza w wysokich górach zjawiająca się znikąd. To specyficzny rodzaj magii, fascynujący przede wszystkim. I chyba to mnie przekonało, jakie możliwości daje. – odpowiedział i spojrzał na Evandrę. Czarna Magia oferowała tak wiele, mogła zrobić dosłownie wszystko. W mgnieniu oka pozbawić życia i równie szybko przywrócić umarłego do „życia” w okrojonej formie. Żadna inna magia nie dawała takich możliwości. – Każdy rodzaj magii odpowiednio użyty może zrobić krzywdę. Skąd to pytanie, droga Evandro? Obawiasz się czegoś? – spytał, w końcu. Miał nadzieje, że Evandra nie martwiła się sytuacją polityczną, że nie czuła się zagrożona tym, co dzieje się wokół nich. Chateau Rose było bezpiecznym miejscem, nie powinni martwić się na zapas.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]27.04.21 7:00
Jeden krótki list, jego treść opatrzona odpowiednim podpisem może zmienić wszystko. Zakończyć lub rozpętać wojnę, rozpocząć płomienne uczucie lub zgasić je na zawsze. Sposób ten nie wydawał się Evandrze najlepszym do zerwania zaręczyn, ale znając swoją skłonność do dramatyzmu, byłoby to najlepsze z rozwiązań. Lordowie Shorpshire znani byli z lakonicznych wypowiedzi, jeśli oszczędzili wyjaśnień, to z pewnością mieli ku temu ważny powód.
Już chciała się sprzeciwić, podnieść na duchu w kwestii braku uczuć, ale nie wypowiedziała ani słowa, bo zbyt dobrze go rozumiała. Skoncentrowanie swoich uczuć na właściwej osobie nie należało do łatwych, wszak serce nigdy nie chciało słuchać, bijąc we własnym rytmie, zupełnie jakby było osobnym organizmem. Czy mogła powiedzieć, że uczucie, jakim darzy Tristana jest miłością? Chciała, by tak właśnie było, aby piękny obrazek idealnej pary stał się rzeczywistością.
Podczas lekcji z Prim także i jej mąciła umysł, mówiąc wiele, ale nic nie zdradzając. Dopracowana technika salonowych rozmów nie sprawdzała się w każdej sytuacji, zwłaszcza jeśli chodziło o przyjaciółkę. Prawda wsunięta niepostrzeżenie w otoczeniu licznych ozdobników, przez jakie mało kto potrafił się przebić i dotrzeć do sedna. Towarzyszące wyrzuty sumienia także zdołała ukryć, nie budząc żadnych podejrzeń - a przynajmniej tak jej się wydawało. Krótkie skinięcie głową i lekki uśmiech, temat ożenku Mathieu zszedł na dalszy plan.
- Sądzę, że w Durham miała już wielokrotnie okazję zetknąć się tą magią. Pewnie przeczytała wszelkie możliwe księgi, by lepiej przygotować się do nauki praktycznej. - Uśmiechnęła się nieco szerzej, mając już przed oczami obraz przyjaciółki w otoczeniu dziesiątek woluminów. Primrose wciąż niechętnie przyznawała się otwarcie do nowych badań, czy więc aby na pewno był to dobry moment na ich rozpoczęcie? Evandra wiedziała, że jest to jej pasja i nic nie stanie przeszkodą na jej drodze.
Nie spodziewała się usłyszeć tak poruszającego opisu z ust Mathieu, oczekiwała kilku szorstkich porównań i kwestii praktycznych. Przekrzywiła nieco głowę na bok, jakby miało jej to pomóc w zrozumieniu poświęcenia. Powtarzała, że potrzebuje pewności, gwarancji, że włożony wysiłek przyniesie efekty, ale nie mogła na to liczyć i później czuć się oszukaną. Ile musiał poświęcić ten, który od zawsze dzieli się sobą z innymi? Czym byłaby jego słabość, co miałby jeszcze ofiarować, aby potężne siły uznały go za godnego?
- Ciekawe jest to, co mówisz - stwierdziła w zamyśleniu. - Nie w tym rzecz, czy się boję. Bardziej zastanawia mnie kwestia równowagi. Mówisz, że jest najbardziej zbliżona do natury, ale czyjej - naszej? Czy czerpiąc z czarnej magii można odkryć to, co próbujemy ukryć najgłębiej? Wiesz… nigdy nie chciałam wierzyć, że możemy być z natury... źli. - Pamiętała słowa Tatiany - przestać się ukrywać, żyć ze sobą w zgodzie. Tak proste przykazanie, a jakże trudne w wykonaniu. Evandra szczerze czekała na moment, w którym zrozumie co Dolohov miała na myśli i starała się nie wracać do tego tematu bez niej. Los miał na to inne plany ustawiając na jej drodze Mathieu.



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]27.04.21 20:09
Upartość Primrose była ogromna, ciągłe dążenie do powiększenia swojej wiedzy, zdobywania nowych doświadczeń i umiejętności, była cechą widoczną na pierwszy rzut oka. Po tym spotkaniu w Bibliotece dostrzegał jej ogromny zapał i pragnienie zdobycia tej wiedzy, bez względu na konsekwencje, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Mathieu nie wątpił, że początki będą trudne, okraszone porażkami, jednak apetyt rósł w miarę jedzenia i jeśli tylko Primrose poczuje dreszcz towarzyszący sukcesowi, będzie chciała kontynuować. To naturalne i zupełnie normalne, a właśnie takich efektów oczekiwał. Jeśli Lady Burke miała wprawić się w używaniu Czarnej Magii, musiała to poczuć całą sobą, nie było innej możliwości.
- Och, w to nie wątpię. Jest zdolna i pragnie posiadać tą wiedzę, a to bardzo dobry początek. – stwierdził na słowa Evandry uśmiechając się lekko. To ona znała Primrose dużo lepiej od niego, ona wiedziała doskonale jaka jest i jak wielki potencjał w sobie skrywa. Nic dziwnego, że tak zachwalała młodą Lady Burke, wszyscy ją chwalili, z Xavierem na czele rzecz jasna.
Wyciągnięcie z Mathieu czegoś więcej niż strzępków informacji było solidnym wyzwaniem i udawało się nielicznym. Ufał Evandrze i wiedział, że wszystko o czym kiedykolwiek rozmawiali przychodziło naturalnie i swobodnie, a oni oboje dogadywali się w tym całkiem dobrze. Nie miał potrzeby ukrywania swojej opinii na temat Czarnej Magii, ani tym bardziej ukrywania własnych odczuć wobec wszystkiego co z nią związane. Wsłuchał się w jej słowa i uśmiechnął lekko, chyba nie do końca zrozumiała to, o co mu chodziło.
- W naszej naturze leży dbanie o własne dobro, konieczność przetrwania w brutalnym świecie. Mówię o tym, że Czarna Magia zbliżona jest do tego co nas otacza. Widziałaś niejednokrotnie burzę, trzaskające pioruny bez jakiejkolwiek kontroli. Widziałaś ogień, który potrafił pochłonąć wszystko co stało na jego drodze. Taka właśnie jest Czarna Magia, nieprzewidywalna. – wyjaśnił jej spokojnie. Ludzie potrzebowali jedynie zadbać o własny interes i choć niektórzy twierdzili, że zależy im jedynie na dobru innych ludzi… kłamali. W momencie zagrożenia w naturalny sposób każdy w pierwszej kolejności ratował sam siebie. Nie innych, nie obcych, a własny tyłek. Mogli zaprzeczać, ale nie działało to w ten sposób. Gdy ktoś czymś w nas rzuci, automatycznie osłaniamy najwrażliwsze miejsca i zaciskamy powieki, aby uniknąć nieprzyjemności zdarzenia. A co dopiero mówiąc o poważniejszych sprawach.
- Nie jesteśmy z natury źli, Evandro. Dlaczego tak uważasz? – spytał uśmiechając się lekko. – Czy ktoś zły chroniłby własną rodzinę? Czy ktoś zły dokładałby wszelkich starań, aby jego dziecko miało się dobrze, tak jak Ty to robisz wobec Evana? Nasza natura jest skomplikowana, nigdy nie odkryjemy wszystkich jej tajemnic. – dodał po chwili i uśmiechnął się lekko, nie powinna się tym przejmować. Powoli dopił swoją herbatę i spojrzał na bratową. – Powinniśmy wracać do swych komnat, zanim ktoś nas nakryje na nocnych schadzkach i wypijaniu zapasów. – zażartował i podniósł się z krzesła, być może zbyt szybko, bo syknął z bólu, kiedy przeszywające ukłucie dopadło go w prawym boku. Nadal nie powinien się forsować, nadal musiał sam siebie oszczędzać.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]28.04.21 19:03
Słuchała jego opinii z uwagą, chłonąc w skupieniu każdego ze słów. Ignorowała własne podszepty wątpliwości, nie chcąc mu przerywać. Doceniała jego dzisiejszą nadzwyczajną otwartość, gdyby tak nie było, w ogóle nie zaczęłaby tego tematu. Odnoszone zwykle wrażenie bliskości i bezpośredniości opuszczało jej zabezpieczenia i bariery, czyniąc ją skorą do wyznań i akceptacji. Do teraz.
Jeśli to skupienie na samym sobie i potrzeba przetrwania w brutalnym świecie tkwiły najłębiej w ludziej naturze, czyniło to człowieka jedną z najprostszych i najbardziej przewidywalnych istot w świecie. Traktując każdą osobę jako zapis nutowy, łatwo było ją podejść, naciskając w określone tony, szarpiąc za konkretne struny - dlaczego więc miało to być tak skomplikowane? Czy chroniła Evana ze względu na brak wewnętrznego zła, a może przez obawę o utratę pozycji? Gdzie stanęłaby w momencie zagrożenia, kogo chroniłaby jako pierwszego? Mathieu widział w niej dobro i zaangażowanie - czy to dlatego, że dostrzegał jej prawdziwą osobowość czy też dlatego, że tak dobrze radziła sobie z kłamstwem? Maleńka rysa, ledwie widoczna skaza. Na krótką chwilę na czole Evandry pojawiły się dwie wąskie zmarszczki zastanowienia. Czyżby oboje się nie zrozumieli?
”Nigdy nie odkryjemy wszystkich tajemnic” - tylko dlaczego? Czy dlatego, że było to tak skomplikowane czy też dlatego, że wymagało to zbyt wiele pracy, na jaką nikt dotąd nie chciał się zdobyć? Zaryzykowała, po raz pierwszy podnosząc dręczącą ją kwestię, lecz uzyskane odpowiedzi okazały się nie być satysfakcjonujące. Nieprzewidywalność i ciągła chwiejność, zdolność do trawienia na swej drodze wszystkiego bez opamiętania. Magia nie miała w sobie ograniczeń, brak jej było świadomości, która sprawiłaby, że stałaby się czymś więcej, niż narzędziem; tylko jeśli rzeczywiście traktować ją wyłącznie jak siłę, wymagającą ukierunkowania, to kim byli czarodzieje nią władający? Czy łudzili się, że to właśnie im dane będzie okiełznać potężną moc?
Evandra była zbyt zmotywowana, by zamieść swój problem pod dywan i ze zwyczajnym uśmiechem na ustach wrócić do komnat, jednak zamiast prób dalszego drążenia tematu, odpowiedziała skinieniem głowy. Mógł być zwyczajnie zbyt zmęczony, by wspinać się na wyżyny swej dyplomacji i wygrzebywać z głębi umysłu najlepsze wyjaśnienia. Skoro więc tak, może i lepiej, że lord Shafiq nakazał mu pozostać w pałacu i niczym się nie forsować, by we własnym tempie wrócił do sił?
- Nam miałby ktoś robić wyrzuty? Niedoczekanie! - udała oburzenie, także podnosząc się z miejsca. Słysząc syknięcie zamarła na moment, wyłącznie spojrzeniem taksując na krótko wykrzywioną w bólu twarz Mathieu. Także i teraz oszczędziła mu morałów, cierpliwie czekając aż będzie mógł swobodnie stanąć na własnych nogach. Wyrozumiały wzrok wsparty lekkim uśmiechem i już po chwili oboje opuścili jadalnię.

| zt x2



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]17.07.21 17:28
24 grudnia 1957 roku
W Château Rose przygotowania do świątecznego przyjęcia rozpoczęły się na długo przed sądnym dniem - sporządzenie listy gości, rozplanowanie niezwykłych dekoracji oraz potraw, jakie miały zostać podane podczas kolacji, po repertuar oprawy muzycznej. W dniu kolacji do pałacu zawitali najbliżsi Rodowi Róż, w tym brytyjskie kuzynostwo Parkinson, Lestrange i Travers, a także Rosierowie z Francji. Wszyscy goście zostali powitani w holu, gdzie już od pierwszych kroków można było wyczuć idealnie dobrane pod dzisiejszą okazję kwiaty. Bukiety białych poisencji i czerwonych róż, upsrzone asparagusem pierzastym i skrzącą się niczym wodospad gipsówką rozstawione były zarówno w przejściach, jak i sali balowej oraz jadalni. Ciekawego uroku dodawały im delikatne, bielone listki miesięcznicy, a także delikatne, złote wstążki.
Zgromadzeni w Komnacie Wieczornej eleganccy goście wysłuchali przemowy gospodarza i wraz z nim wznieśli toast otrzymany kieliszkiem szampana. Dla komfortu gości, którzy przybyli licznie do Kent nie tylko z innych hrabstw Anglii, ale i z kraju nad Sekwaną, posługiwano się językiem francuskim.  W oczekiwaniu na kolację, kiedy goście mogli oddać się pogawędkom, podano lekkie przekąski, roladki z ciasta francuskiego z wędzoną ramorą z pestkami dyni oraz czarny kawior podany na kruszonym lodzie skropiony cytryną. O oprawę muzyczną podczas całego przyjęcia zadbało dwóch muzyków, którzy na co dzień swym talentem uświetniają spektakle baletowe w La Fantasmagorie. W repertuarze przeważała muzyka klasyczna, znalazły się w nim angielskie walce, rytmiczne suity baletowe oraz nostalgiczne sonaty.
Kolację podano punktualnie, wszyscy zebrani przenieśli się do jadalni i zajęli wyznaczone im przy stole miejsca. Usadzeni na sposób francuski, gdzie gospodarze siedzieli naprzeciwko siebie po środku dłuższego boku stołu, mogli cieszyć się wspólnym ośrodkiem rozmowy i ciepłą, rodzinną atmosferą. Na długim, przykrytym śnieżnobiałym obrusem stole była biała, porcelanowa zastawa, pod każdym z talerzy ozdobna, czerwona serweta, tuż obok miseczka wody z cytryną na oczyszczenie rąk po morskich zapachach. W niskich, szklanych wazonach ułożone były kwiaty, których zapach przyjemnie koił zmysły, jednocześnie nie dominując nad aromatem podawanych potraw. Na stole znalazły się rekin śledziowy złowiony u wybrzeży wyspy Wight podany w formie steków, sarnina bourguignon z grzybami leśnymi na słoninie, foie gras, ślimaki po burgundzu, podpieczone pokrojone bagietki skropione oliwą, świeża bułka paryska oraz sosy, żurawinowy i grzybowy, a także pieczone ziemniaczki, sałata masłowa, mizeria i mieszaniny surówek. Klasyczna, francuska zupa cebulowa na białym winie z domieszką brandy i szczyptą oliwą oraz roztopionym żółtym serem delikatnie podrażniła kubki smakowe, podsycając apetyt na główne dania. To wtedy podano wyśmienitego indyka pieczonego w pomarańczach, podanego z pieczonymi kasztanami i papryką, osypany pieprzem i tymiankiem, zarumieniony masłem. Po daniach wytrawnych nadszedł czas na desery, w tym tartę gruszkową, buche de noel, będące tradycyjnym ciastem czekoladowym oraz lody orzechowe z czekoladą i bitą śmietaną. Spragnieni owocowego orzeźwienia mogli sięgnąć także do talerzy owoców, po melon, winogrona czy daktyle. W kryształowych pucharach podawano do kolacji czerwone wino z Bordeux.
Po kolacji goście powrócili do Sali Kolców, gdzie z kieliszkiem brandy lub toujour pour mogli kontynuować swe pogawędki w mniejszych gronach, także składając sobie życzenia czy wzajemne podarki. Już po północy, gdy zmęczenie z wolna zmagało z nóg, wszyscy członkowie rodziny zostali zaproszeni do gościnnych sypialni, mogąc udać się na spoczynek. Strasi wiekiem szlachcice opuścili towarzystwo, podczas gdy odgłosy niektórych rozmów młodszych można było usłyszeć do wczesnych godzin porannych.

| Nie przewidujemy wspólnego, grupowego wątku świątecznego. Mniejsze, prywatne rozmowy można prowadzić w tym, jak i w innych tematach pałacu.
zt



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]26.08.21 18:52
07/01/1958

Skrzący w blasku księżyca śnieg znaczył szkarłat. Nie kojarzył widoku rozległych pól przed sobą i ciał, które dostrzegał w śniegu. Jedynie płatki czerwonych i białych róż, które rozwiewał wiatr, mącąc mu w głowie. I znów ten głos, ten dźwięk tak wyraźnie słyszalny, który prowadził go w mrok jak latarnia morska zagubionych żeglarzy. Kroczył przed siebie, coraz bardziej zdając sobie sprawę z tego, że te wszystkie ciała leżą tu z jego powodu. Rozpoznał w nich twarze mężczyzn, którzy wykrwawili się w Londynie po trafieniu jego zaklęciami. Rozpoznał mugoli i szlamy, które panikowały umykając pomiędzy nagrobkami cmentarza. Krzyk i lament rozlegał się w jego głowie. A na końcu pod koroną drzewa pokrytego białymi różami, po których płatkach z wolna spływała krew zobaczył delikatne, martwe ciało kobiety. Jasne włosy posklejane były od szkarłatnej posoki, a ciało przebite na wskroś tysiącem ostrzy… Krzyki nasiliły się, podobnie jak dźwięki w jego głowie.
Obudził się. Podniósł powoli i usiadł na brzegu łóżka. Krótkie spojrzenie skierował w stronę nocnej szafki, na której leżała smocza księga, a na niej ozdobny kompas i biała wstążka. Kilka razy zamknął oczy i otwarł je ponownie, koszmary w ostatnich miesiącach były częste, nie do końca rozumiał co dyktowało obrazy w jego umyśle, ale był pewien, że miało to związek z tym, co zdarzyło się listopadową nocą w Białej Wywernie. Czuł się tak, jakby jego umysł ostrzegał go przed nawiązywaniem bliższej relacji z Calypso Carrow, ostrzegał przed tragicznymi dla niej skutkami tych spotkań i znajomości z nim. Czy był dla niej niebezpieczny? Czy w rzeczywistości mogła utracić życie z jego powodu? Chwycił w palce delikatny materiał wstążki, owijając ją wokół palców. Zawróciła mu w głowie i choć pragnęła pojawiać się w jego myślach, z pewnością nie chciałaby, aby obierały one ten kierunek.
Wstał, skierował swoje kroki do jadalni. Musiał napić się chłodnej wody i odświeżyć umysł. Nie mógł skupić myśli. Spojrzał na zegarek, rankiem miał wyruszyć w podróż. Otwarte morze mogło otworzyć jego umysł i choć na chwilę wyrwać go od tego wszystkiego, co związane było z wojną. Drzwi zaskrzypiały cicho, a chwilę później stał przy oknie, w jednej dłoni trzymając szklankę z wodą, a w drugiej wstążkę, którą przekładał pomiędzy palcami. Zawróciła mu w głowie, a on mógł być jej końcem… nie wiedział jak potoczą się jego dalsze losy, nie wiedział co będzie świtem kolejnego dnia, a co jego kresem.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]26.08.21 19:48
Zdarzało się, że budziła się w środku nocy, przewracając z jednego boku na drugi, odnosząc wrażenie że miękkiej pościeli czegoś brakuje, by stać się dostatecznie wygodną. Zazwyczaj ceniła sobie wygodę posiadania całej komnaty dla siebie, czasem wodziła dłonią po poduszkach, cierpiąc z niedosytu i niezadowolenia. Błękitne spojrzenie wbijało się wtedy w umieszczone na przeciwległej stronie drzwi prowadzące do komnat Tristana. Co stało na przeszkodzie, by sięgnąć za klamkę i wsunąć się pod jego ramię, wtulając na resztę nocy? Bliska obecność męża działała na nią kojąco, choć może nie zawsze dawała mu to do zrozumienia tak, jakby chciała. Ani też tak, jakby sam sobie tego życzył. Niegdyś powstrzymywała ją zwykła niechęć oraz strach wywoływane lękami, te zdawała się zostawić już za sobą. Dziś obawiała się, że go tam nie zastanie, a powód jego potencjalnej nieobecności zaraz sam nasunąłby się na myśl. Spotkanie z Deirdre dało półwili sporo do myślenia i nie mogła tego ot tak zostawić bez reakcji, jednak do tej pory żadna okazja zdawała się nie być dostatecznie dobra, by pomówić o tym z Tristanem. Dobrze wiedząc, że uchylenie drzwi i zaspokojenie ciekawości dałoby dodatkowy pretekst do irytacji, Evandra podniosła się z łóżka i skierowała swoje kroki do kuchni.
Narzucając na ramiona szaroniebieski peniuar pospiesznie związała złote włosy w warkocz i wsunęła pantofle. Czy nocne podjadanie odbije się na jej figurze? Półwila wcale nie zaprzątała sobie tym głowy, bo widok maślanej bułeczki posmarowanej twarożkiem w towarzystwie plastrów suszonej wieprzowiny skutecznie odwracał jej uwagę od tych dodatkowych funtów wagi, na jakie mogła sobie jeszcze pozwolić. Porcelanowy talerzyk upstrzony motywem złotych kwiatów lewitował tuż za nią, gdy przekraczała właśnie próg jadalni.
- Mathieu? - odezwała się zaskoczona, choć już dawno powinna przestać się dziwić, że ze szwagrem najczęściej widuje się właśnie nocami. Odruchowo zasłoniła usta dłonią, przeżuwając ostatni kęs i niespiesznie pokonała dzielące ich kilka jardów. - Co tym razem spędza sen z twoich powiek? - spytała bez zbędnych ceregieli. Talerzyk ustawiła na parapecie, wymownie podsuwając go w kierunku Mathieu, który jako jeden z nielicznych Rosierów nie cierpiał na świniowstręt. Dopiero po chwili spostrzegła dzierżoną przez niego w dłoni białą wstążkę, lecz zamiast o nią zagaić, uniosła wzrok na smokologa, czekając aż sam zdradzi jej swój sekret.



show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Jadalnia [odnośnik]27.08.21 22:49
Brak możliwości zrozumienia istoty problemu była niezwykle frustrująca. Wszystko komplikowało się z każda kolejną podejmowaną decyzją, a on miał wrażenie, że stąpa po kruchym lodzie, jednocześnie w pewnym stopniu czując mocniejszą energię własnej siły. To coś, czego nie potrafił pojąć, coś co pchało go do działania jednocześnie napędzając w nim niezliczoną ilość obaw i pytań. W głowie wciąż majaczył mu obraz z Białej Wywerny, kiedy wyciągnął rękę uzbrojoną w różdżkę przeciwko Zachary’emu. Shafiq był jego przyjacielem, uratował mu życie gdy było z nim naprawdę źle, a on tak po prostu wystosował w jego kierunku zaklęcie. Chciał, jednocześnie nie chcąc tego robić. Coś, czego nie pojmował i wiedział, że niełatwym będzie zrozumienie tego wszystkiego. Nie rozmówił się z Zacharym, napisał do niego list, jednakże powinni porozmawiać o tym problemie, wyjaśnić sobie wszystko. Mathieu nigdy świadomie nie zrobiłby mu niczego złego. Tam stracił pewien rodzaj kontroli. To właśnie z tego rodziło się najwięcej pytań. A jeśli straci kontrolę przy kimś z rodziny? Przy Evandrze, Fantine lub Melisande? Jeśli następnym razem to na nie podniesie różdżkę? Nie chciał nawet o tym myśleć, ale jego umysł sam kreował takie obrazy, przedstawiając w nich jednakże Calypso Carrow. Od listopada zrodziła się między nimi pewna więź, a im bardziej brnął w to wszystko, tym bardziej brutalne były obrazy w jego głowie. Może nadmiernie sugerował się czymś, czym nie powinien się sugerować. A może wszechświat dawał mu do zrozumienia, że relacja z Lady Carrow była fatalnym pomysłem, być może opłakanym w skutkach.
Wzdrygnął się słysząc swoje imię. Nie spodziewał się nikogo zastać w kuchni, zapewne dlatego, że ostatnimi czasy unikał kontaktów z resztą domowników. W razie konieczności wytłumaczy nadmiarem pracy, obowiązków. Skłamie gładko, dla ich własnego bezpieczeństwa. Nie mogli postrzegać go jako wariata, który traci rozum przez wojnę, która otaczała ich zewsząd.
- Evandro… – uśmiechnął się do niej, chcąc ukryć oznaki zmęczenia, jednocześnie zaciskając palce na delikatnym materiale wstążki. – To zapewne nerwy przed wyjazdem. Jeszcze nigdy nie opuszczałem Rezerwatu na tak długi czas. – nawet nie sięgał po kłamstwo, chociaż ta odpowiedź była dość wymijająca. Nie był pewien czy chce mówić jej o tym wszystkim. Może jego podkrążone oczy mówiły coś zupełnie innego. – Źle ostatnio sypiam. – dopowiedział, sięgając po kanapkę. Kto jak kto, ale Evandra wiedziała jak go przekonać. Niemniej jednak, ostatnie złe sypianie było solidnym nadużyciem. To trwało ponad półtora miesiąca i ewidentnie nie był przez to w najlepszej formie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]31.08.21 7:09
Dopiero kiedy zwrócił ku niej twarz dostrzegła wyraźne oznaki zmęczenia, maskowane uprzejmym uśmiechem. Czy wszyscy w tym domu borykali się z trudnościami, o jakich nie chcieli z nikim mówić? Co to za zwyczaj, by chować się przed najbliższymi, tak skrzętnie tłumiąc emocje w nadziei - na ignorancję domowników, a może na własną mobilizację i odnalezienie głęboko skrywanej siły? Problem był tylko jeden, do niczego nie można było przecież dojść samemu bez odpowiedniego wsparcia.
Poczuła ukłucie żalu, wrażenie wywołane własną niepewnością czy aby powzięte plany oraz pierwsze kroki ku zbliżeniu do siebie rodziny rzeczywiście miały prawo bytu. I ta pulsująca z tyłu głowy myśl, podpowiadająca, by nie brać wszystkiego do siebie, by pozwolić innym na decyzje o zwierzeniach, bez naciskania i upominania. Choć nie było to wcale łatwe stłumiła chęć posiadania wszystkiego pod kontrolą, pozwalając by Mathieu sam zdecydował jak wiele chce zdradzić swej szwagierce.
- Przykro mi - przyznała, ściszając ton głosu. - Czy jest sposób, bym mogła pomóc? - spytała, ponownie wędrując wzrokiem do ściskanej w męskiej dłoni białej wstążki. - Z pewnością dasz sobie radę na morzu, a Rezerwat nie ucierpi w czasie twej absencji. - Ledwie dwa miesiące wcześniej Mathieu przyjmował na siebie winę nieudanego mariażu z Callistą, na którą sam naciskał. Deklarował chęć trwania w kawalerstwie na czas wojny, który w jego mniemaniu miał być najgorszym do podejmowania podobnych decyzji, czyżby zmienił zdanie? - Zastanawiasz się czy i ona zaczeka? - Biel wstążki nie przynosiła mu na myśl żadnej ze znanych sobie szlachetnie urodzonych panien. Na samą myśl, że mogła nie być to żadna panna z dobrego domu, zasznurowała usta i odsunęła wzrok na oszronione okno. Doskonale pamiętała jak traktowane były jej własne uniesienia serca, kiedy obiektem zainteresowania stawał się ktoś niegodny. Tak miały zacząć się pierwsze tajemnice, pierwsze skrywane przez przyjaciółmi sekrety, zmuszające do szlifowania umiejętnego kłamstwa. Z początku była to przecież tylko ekscytacja z możliwości zrobienia czegoś nowego, wbrew przyjętym zasadom, pielęgnacja kotłujących się w podbrzuszu motyli, satysfakcja z posiadania czegoś, czego nie mają inni - o czym nie wiedzą. Z czasem pojawiły się kolejne przemyślenia, nasunął się wniosek nieprzyjemnie kłujący w kobiece serce, nakazujący zastanowić się co by było, gdyby? Czy gdyby od początku była wobec wszystkich szczera, więź z Aquilą nigdy nie straciłaby na sile? Czy cieszyłaby się bardziej z własnego zamążpójścia, czy uroniłaby mniej łez na wieść o śmierci Francisa? Czy stając się jedyną znaną sobie osobą bez tajemnic, nie cierpiałaby bardziej z niezrozumienia pobudek innych? Wróciła błękitnym spojrzeniem do Mathieu, oczekując odpowiedzi.




show me your thorns
and i'll show you
hands ready to
bleed
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka, filantropka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 16 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 5 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Jadalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach