Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Hol
AutorWiadomość
Hol [odnośnik]03.05.15 2:04
First topic message reminder :

Hol

Przestronny hol na parterze rozchodzi się korytarzami do wszystkich skrzydeł dworu, to reprezentacyjna przestrzeń, w której witani są goście - niekiedy zatrzymywani na wyłożonych miękkim błękitnym aksamitem ławeczkach okrytych futrem z białych lisów, ustawionych wzdłuż ścian, w oczekiwaniu na odwiedzanego domownika. Zdobione kolumienki wydają się zgrabne, lecz nie przyciągają wzroku równie mocno, co liczne rzeźby, w tym popiersia przodków oraz liczne portrety przedstawiające co istotniejszych członków rodziny oraz krajobrazy Kentu - na wielu z nich pojawiają się sylwetki smoków. Otwartą salę oświetlają kryształowe żyrandole, których świece płoną całą noc. W porcelanowych wazach hodowane są rośliny ozdobne, głównie czerwone róże. Obszerna przestrzeń pozwala nieść hałasy echem.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Hol - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Hol [odnośnik]21.12.21 18:34
Pokiwała głową, zgadzając się z wnioskiem o braku subtelności. Może w obecnym wieku lady Nott stawała się bardziej niecierpliwa i oczekiwała szybszych efektów? Poza tym, skąd myśl, by Rigel byłby odpowiednią parą dla Odetty? Pobiegła na moment do dusznego wspomnienia rozmowy sprzed miesiąca, gdzie w oparach opium padły wyznania, jakich nigdy by się nie spodziewała po swoich przyjaciołach. Jak lord Black wypełni rodowe obowiązki, kiedy jego uczucia osadzone były w osobie, która nie będzie mogła nigdy stanąć u jego boku? Czy lady Nott spodziewała się podobnych problemów? To ona starała się wybić Evandrze z głowy romantyczne zapędy i górnolotne pragnienia. Czy próbowała w ten sposób uchronić ją przed nieszczęściem i rozczarowaniem, a może sama była już tak zgorzkniała, by bez skrupułów wylewać swój żal na innych?
- Oczywiście, dlatego chętnie słucham opinii innych. Staram się, by każde kolejne wydarzenie było jeszcze lepsze, wzbudzało coraz większy zachwyt. Naturalnym jest jednak, że nie można zadowolić wszystkich i zawsze znajdzie się ktoś, kto wolałby czerwone róże, zamiast herbacianych - przywołała jeden ze stoczonych z Eurydice sporów w kwestii doboru kwiatów do wystroju sal na sabacie. Sama preferowała czerwienie, lecz kuzynka uparcie obstawała przy swoim i, jak się później okazało, słusznie. Wybrana kompozycja przypadła jej do gustu, idealnie współgrając z resztą dekoracji. - Czy naprawdę uważasz, że to zrównywanie naszych przywilejów do jednego, na stałe? Nikt ze starszyzny się na to nie zgodzi. Próbuję patrzeć na to też w inny sposób. To zaszczyt dla tych osób, by móc znaleźć się w naszym towarzystwie w tym wyjątkowym dniu. Ci czarodzieje walczą o naszą przyszłość, warto się im za to odwdzięczyć. - Wysoko ceniła wartość szlachetnej krwi i nic tego nie zmieni, nawet wątpliwości Odetty oraz interpretacja przemówienia lady Nott. Podkreślała wszak ona zwrócenie się ku tradycji, nie można było tego ignorować.
Radość na twarzy półwili pobladła nieznacznie, kontrastując z rumieńcem na policzkach Odetty, kiedy słuchając szczegółów wyglądu tajemniczego kawalera przed oczami wyobraźni pojawił się czarodziej o zgubnym uśmiechu. Dotyk szorstkich dłoni, sunący wzdłuż jej uda, duchotę nierównomiernych oddechów, przyspieszone bicie serca. Widziała go w Staffordshire, także ją rozpoznał, godząc się zachować ich spotkanie w tajemnicy. Czy naprawdę był także i na sabacie? Evandra zaczęła gorączkowo szukać we wspomnieniach tamtego dnia sylwetki, która zastanowiłaby ją choć na chwilę. Ogarnęły ją nagłe duszności, a wzdłuż pleców przebiegł dreszcz. Pospieszna próba odzyskania rezonu, głębszy oddech i lekkie, wyuczone wygięcie ust w uśmiechu.
- Może i lepiej, że jego tożsamość pozostanie słodką niewiadomą? - podsunęła, nie chcąc by lady Parkinson wyczuła, że na moment odpłynęła myślami do innego, dość krępującego momentu. - Niestety, nie przybyliśmy z Tristanem wcześniej, spotkaliśmy się dopiero na sali balowej. Myślę, że lady Nott wyglądała w tej kreacji zjawiskowo, Edward świetnie się spisał - podjęła coraz dalszą ucieczkę od tematu Cilliana, ciesząc się w duchu, że również Odetta nie chciała go ciągnąć.
- Odwiedzę cię, co do tego możesz mieć pewność - zgodziła się z przedstawionym planem, nie mogąc się już doczekać dotyku delikatnych tkanin pod opuszkami palców. Jaki efekt chciała osiągnąć, które atrybuty podkreślić? Koncepcji miała już kilka, ale w której będzie się czuć najlepiej, która prawdziwie odda to, co chce sobą reprezentować?
- Przede wszystkim musisz zdecydować jaki jest plan wydarzenia i gdzie będzie się odbywać. - Czy zdecyduje się na operę w Hampshire, Dom Mody Parkinsonów, czy też wybierze inne, bardziej ekstrawaganckie miejsce, które nawiąże do poruszanej przez nich sprawy? - Potrzebujesz także listy gości, których liczba będzie także determinować wybór miejsca. Ah i najważniejszym jest budżet. Nie chcesz włożyć w organizację wydarzenia więcej monet, niż zostanie zebrane na aukcji. Może Edward będzie mógł ci z tym pomóc? Z pewnością ma doświadczenie i usłuży poradą. - Sama często zasięgała rady lady Cedriny, a także lady Nott, których wiedza uzupełniała się wzajemnie, dając pełny obraz tego, na czym należało się skupić, by osiągnąć sukces. - Przydaliby się także goście specjalni, których obecność na pewno nadałaby wydarzeniu poważniejszego wydźwięku, podkreślając zaangażowanie w sprawę - myślała już na głos, coraz dalej idąc w rozważaniach nad planem tego przedsięwzięcia.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Hol [odnośnik]26.12.21 21:56
Ciężko było Odettcie odgadywać myśli lady Nott – kiedyś miały pozostać rodziną, lecz nieszczęsny pożar w Ministerstwie zniweczył te plany i sprawił, że Odetta pozostała panną. Jednak obydwie wiedziały, że wiecznie bez męża nie mogła pozostać, a i wiek staropanieństwa nieuchronnie zbliżał się, tak jakby wisiał nad jej głową. I to głównie niepokoiło młodą lady Parkinson.
- Prawda, niestety gusta są tak różne, a o spersonalizowanie ciężko. Mimo to mogę powiedzieć, że w tym roku sabat zdecydowanie należał do udanych, nie ma więc powodów do zmartwień. – Ciepły uśmiech zatańczył na jej wargach, zaraz jednak znikając kiedy spoważniała na kontynuację kwestii.
- Obydwie wiemy, jak ważne są sabaty. Nie tylko jako przyjęcie które wieńczy nasz rok, ale również jako miejsce, w którym panny ze szlacheckich rodzin po raz pierwszy uczestniczą w najważniejszym wydarzeniu roku, po raz pierwszy prezentując się na salonach, co może też wyznaczyć czy zdobędą tego wieczora narzeczonego czy jednak nie. To wielkie wydarzenie i wiele osób spoza szlacheckiego grona nie uczone było nigdy postępowania ani zasad panujących na sabacie, dlatego przychodząc można jedynie liczyć na ich dobrą wolę w zachowaniu. Pod maskami można zaś wiele ukryć. Wspominałaś o tym, że wiele jest wydarzeń na których przecież mogą pojawić się osoby krwi innej niż czysta i nie będzie to również dla nich ujmą, gdy zaczną od tych, gdzie mniej łatwo o popełnienie faux pas. – Wbrew jej słowom, jej ton nie nosił roszczeniowości, będąc dalej tak łagodnym jak zawsze. Skoro już jednak została zapytana, chciała się zdradzić ze swoją myślą, którą nie mogła podzielić się z innymi.
- Myślisz? Możesz masz rację. – W końcu miała jagodę, miała więc jedynie nadzieje, że po prostu jej kuzynki z rodziny Parkinson skupią się bardziej na nowszych problemów niż wypatrywanie, kto jeszcze nie odnalazł swojego kawalera od jagody albo kto jeszcze nie pochwalił się zaręczynowym pierścionkiem na swoim palcu. Uśmiechnęła się za to, kiedy komplement spłynął odnośnie pracy Edwarda, wiedząc że zdecydowanie zasłużył na takie miłe słowa. – Cieszę się, że mój brat może liczyć się z zaufaniem wobec swojej pracy. Powiem, że jestem niezwykle zadowolona, że stroje z rodziny Parkinson widać coraz częściej na najważniejszych wydarzeniach.
Wiedziała też, że niezawodnie mogły się doskonale sprawdzić na Evandrze, zwłaszcza jeżeli mogły być dopasowane byłyby nie tylko do jej postawy, ale też kolorystycznie. Wydawało się to niezwykle interesujące gdyby tylko mogła ubrać Evandrę nieco po swojemu. Nie, że teraz nie miała gustu, ale w tym wypadku pani Rosier miałaby porównanie do czegoś innego, co nie było dla niej zwyczajem w noszeniu i porównać, jak wygląda nieco inaczej niż dotychczas.
- Najczęściej i tak jestem na miejscu, ale jeżeli byś chciała, możesz wysłać mi sowę ze wcześniejszą informacją, a ja postaram się przygotować cały dzień dla ciebie. – Na pewno nie mogła skupić się na Evandrze i poświęcić jej dziesięć minut, bo do poważnego przedyskutowania garderoby potrzeba było zdecydowanie więcej.
Ostrożnie wypisywała jedną po drugim wszystkie rady Evandry, które później mogła przedyskutować z Edwardem albo kimś innym. Teraz też musiała zastanowić się nad podanymi punktami, ale co do niektórych miała już pomysły, oczywiście kwestia też miała dotyczyć ustalenia wszystkiego i jak zawsze sprowadzała się do kosztów.
- Myślisz o gościach specjalnych pokroju lady Adelaidy Nott czy lorda Cronosa Malfoya, czy myślałaś tutaj bardziej o artystach i znamienitych przedstawicielach ze świata sztuki? – Pojęcie „specjalnych gości” mogło się w końcu różnić w zależności od tego, co stało za intencjami danej osoby i tego, czym miało być to wydarzeniem. – Dziękuję, że mi pomagasz, to znacząco ułatwi mi dalsze rozmowy i przygotowanie!


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 21
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Hol [odnośnik]19.01.22 10:02
Wysłuchała słów Odetty z pewnym zaskoczeniem, ale i wyrozumiałością. Przemawiała przez nią naiwność, jaka niegdyś cechowała także Evandrę. Wiara w piękno i niezwykłość sabatu, że wszystko jest spontaniczne, że to niepowtarzalne, magiczne działanie łączy ze sobą dwoje ludzi, a nie umowa, omawiana za hebanowymi drzwiami w pokoju przesiąkniętym duszącym zapachem cygar. Głupcem byłby jednak ten, który uznałby, że wyłącznie czarodzieje odpowiedzialni byli za te decyzje, subtelne sugestie pań zawsze były brane pod uwagę. Nawet jeśli ów czarodziej zarzekałby się, że działał bez żadnej pomocy, to co sprytniejsi wiedzieli, że za każdym silnym mężczyzną stoi czarownica. W tym przypadku słowa lady Parkinson nie potrzebowały sprostowania, bynajmniej w kwestii, którą dostrzegła półwila - czy to odpowiedni moment, by zacząć zmieniać sposób jej myślenia?
- Mówisz, że to był jeden z twoich sposobów na rozpoznanie z kim masz do czynienia? Sprawdzając znajomość etykiety? - Perlistym śmiechem odgoniła pochmurne przemyślenia Odetty, nie chcąc by dyskusja na temat słuszności zapraszania osób krwi nieszlachetnej na sabat zdominowała ich spotkanie. Była już świadoma przekonań przyjaciółki, chwilę zastanawiała się czyje opinie przyjęła jako własne, czy to Edward był tak konserwatywnie śmiały w swoich słowach, czy może inna szlachcianka podzieliła się z nią żalem odnośnie problemów z zamążpójściem? - Przyznaję, że to ciekawy pomysł, aż żałuję, że na niego nie wpadłam - stwierdziła, kiwając głową, choć możliwość obserwowania gości i ich lawirującego w konwersacjach tańca wynagradzała wszelkie niedogodności, pozwalając zanurzyć się w zupełnie nowym teatrze, wśród tych, którzy przywdziewając maski, mogli wreszcie odsłonić swoje prawdziwe oblicza. Kolorowe drinki, lejące się suto alkoholem o ciekawych właściwościach, kierowały jej myśli ku filozoficznym dygresjom, słodko-kwaśny szampan popychał ku iście eterycznym tyradom o czasie oraz przestrzeni, nie pozostawiając miejsca dla zbędnych podziałów. O ile przed balem miała zamiar pomówić z każdym z gości, tak po upiciu zaledwie kilku łyków otrzymanego trunku, zapragnęła zwrócić się do każdego z nich, by poznać ich przemyślenia; wieczór nie trwał jednak wiecznie.
- Nic dziwnego, Odetto, ród Parkinson może poszczycić się uznaniem dzięki swej ciężkiej pracy, a także ze względu na szacunek do krwi szlachetnej. Talent Edwarda można rychło rozpoznać, nic więc dziwnego, że lady Nott zwróciła się akurat do niego. - Skinęła głową z uznaniem. Myśli Evandry znów powędrowały do lady Adelaide i pobudek nią kierujących. Starała się zachować równowagę między starym a nowym, niemożliwym było, aby działała bez zastanowienia. Z pewnością wiedziała, że należy szlifować i pielęgnować uznanie do tradycji, jako że tylko ona wyznaczać może drogę ku silnej, zjednoczonej społeczności czarodziejów. Może zaproszenie osób spoza grona szlacheckiego miało pokazać im, jak bardzo jest to istotne? Przed jej oczami na powrót stanął pan Macnair, czy naprawdę pojawił się na sabacie, czy mijał ją na parkiecie, przy stoliku z przekąskami, a może na odświeżającym spacerze po ogrodzie? Świadomość, że osób w pewien sposób jej bliskich, acz nierozpoznanych mogło być tego wieczora więcej, przywoływały delikatny dreszcz, który przebiegał wciąż wzdłuż pleców, mniej związany z przerażeniem, a bardziej ekscytacją.
- Jesteś niezwykła, kochana - przyznała z ciepłym uśmiechem na propozycję odwiedzin w Domu Mody. - I prawdę mówiąc, w najbliższych dniach będę rozglądać się za czymś odpowiednim na urodziny Tristana - myślała na głos, zastanawiając się czy lady Odetta pomoże półwili również z doborem bielizny, wszak biorąc pod uwagę plany, przez większość czasu, to ona będzie wyeksponowana, nie falbany długich spódnic. - Może więc w przyszłym tygodniu? Będę rada z możliwości odwiedzin, jak i dyskrecji - dodała teatralnym tonem, puszczając szlachciance oczko.
- Och, zaproszenie zawsze należy im posłać! - Machnęła dłonią lekceważąco, jakby była to najoczywistsza rzecz w świecie. - Nawet jeśli zdecydują się nie zaszczycić wydarzenia swoją obecnością, to etykieta nakazuje ich zaprosić, podobnie ze starszyzną rodów. - Odgarnęła z twarzy kosmyk niesfornych, jasnych włosów, który wymykał się spod misternie upiętej fryzury ozdobionej perełkami. - Tu już jednak musisz zastanowić się dla kogo jest to wydarzenie i jaki chcesz osiągnąć efekt. Jeśli chcesz przypodobać się rodom, to należy zwrócić się do artystów, których kochają bądź jeszcze nie wiedzą, że pragną pokochać. - Odstawiła pustą już filiżankę na blat stolika. - Ale jeśli chcesz, by pokochali cię prości ludzie, o których przyszłość chcesz walczyć, musisz sięgnąć po rozwiązania, które mówić będą ich językiem. - Odetta musiała zastanowić się w którą stronę zamierzała iść ze swoimi planami, czy bardziej zależało jej na przyjęciu podobnym do aukcji w palarni opium, czy bardziej do spotkania w Stoke-on-Trent.
Po uraczeniu się wyśmienitym ciastem i opracowaniu kilku pomysłów, obie panie przeniosły się do garderoby Evandry, gdzie przeglądając kolorowe tkaniny, dyskutowały o niezwykłej mocy dobierania dodatków.

| zt x2



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Hol
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach