Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Sklep z zabawkami braci Mineur

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime21.12.17 23:26

First topic message reminder :

Sklep z zabawkami braci Mineur

Bracia Mineur zaadoptowali stara pracownię Selby&Kreuger na sklep z zabawkami. Wielopokoleniowa tradycja pozwoliła im już od dawna cieszyć się ogromnym szacunkiem na rynku modeli i wszelakich wyrobów zabawkowych, ale dopiero teraz mogli wejść z biznesem na ulicę Pokątną.
Lokal jest utrzymany w ciepłych barwach, w wypolerowanej, drewnianej podłodze można się przejrzeć, a regały uginające się pod tworami braci Mineur, pną się aż do samego krańca wysokiego sufitu.
W asortymencie można znaleźć nie tylko proste lalki z akcesoriami czy pluszowe misie; wielkim zainteresowaniem cieszą się również magiczne, drewniane modele, które ożywają po sklejeniu, latawce zmieniające postać w zależności od siły wiatru, magiczne pozytywki z figurkami latających czarownic, samoskaczące piłeczki, kocyki tworzące kokon w czasie zimnych nocy czy figurki bitewne z Pierwszej Wojny Czarodziejów. Jest w czym wybierać!


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Aidan Bagman
Aidan Bagman

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6349-aidan-bagman https://www.morsmordre.net/t6352-fenrir#160575 https://www.morsmordre.net/t6351-nie-gryze-choc-czasem-warkne#160571 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6361-skrytka-bankowa-nr-1597 https://www.morsmordre.net/t6353-a-bagman
Zawód : Łamacz Klątw, do niedawna przemytnik i krętacz
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
My fingers claw your skin, try to tear my way in
You are the moon that breaks the night for which I have to howl
OPCM : 20
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/16
SPRAWNOŚĆ : 2/13
Genetyka : Wilkołak

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime14.04.19 8:49

30 listopad

Było ledwo dziesięć minut przed trzynastą, gdy opuszczałem mieszkania, z całego pośpiechu w ostatniej chwili przypominając sobie o zabraniu woreczka z pieniędzmi. Okryty ciepłą kurtką, skrywając twarz pod parasolem przeskakiwałem co drugi schodek na klatce schodowej, a gdy tylko znalazłem się już na zewnątrz puściłem się biegiem, chcąc mieć pewność, że wyrobię się na umówioną godzinę. Nadmierna ostrożność przy używaniu magii, unikanie zaklęć kiedy tylko było to możliwe i ciągła obawa, że wypowiedziane formułki zadziałają inaczej niż powinienem zdecydowanie wydłużyły moją poranną pracę, przez co zbyt późno wróciłem do domu by przygotować się na spotkanie, które miało się odbyć ledwo godzinę po wybiciu południa, z własnej więc winy gnałem teraz pośpiesznie opustoszałymi ulicami, od czasu do czasu z niepokojem zerkając w stronę nieba. Paskudna pogoda sprawiała, że zwykle zatłoczone ulice świeciły teraz pustkami, mimo tak wczesnej pory, widziałem tylko kilka osób, które szybko przemieszczały się somiędzy sklepami i budynkami, zmuszone najwyraźniej obowiązkami do opuszczenia ciepłego azylu.
W normalnych warunkach sam zapewne preferowałbym pozostanie w domu i wypicie ciepłej herbaty, dość niechętnie wychodziłbym na zewnątrz w taką pogodę, jednak dzisiaj było inaczej. Czułem lekkie podniecenie na myśl o spotkaniu, które mnie czekało, głównie przez względu na towarzystwo w jakim miałem spędzić najbliższy czas. Nie ważne jak rozsądnie i chłodno nie starał bym się do tego podchodzić, spotkania z Jessą zawsze wywoływały we mnie dość silne emocje, a myśli – chwilami – plątały się w niemalże irytują cy sposób. Zapewne byłem głupi i naiwny, ale tęskniłem za nią i jej obecnością, dlatego chętnie rwałem się do tych nielicznych chwil, które mieliśmy razem spędzić. A dzisiejszy dzień zapowiadał się jeszcze lepiej, pozornie neutralne miejsce, jakim był sklep z zabawkami, był miejscem niemalże idealnym, od dłuższego czasu odkładałem pieniądze – łapiąc się nawet najnudniejszych zleceń – by móc kupić na święta prawdziwy prezent dla syna. Prawda była jednak taka, że sam nie do końca potrafił bym go wybrać, nie znałem na tyle gustu i upodobań Amosa, nie miałem również pojęcia o tym, co tak naprawdę posiada, by bez większych wahań wybrać coś, co sprawiło by dziecku prawdziwą radość. Świadomość tego, że sprawa wyglądała tak jedynie z mojej winy była dość mocno przygnębiająca.
Wybiła dokładnie trzynasta, gdy zatrzymałem się pod witryną sklepową, rozglądając się dookoła za kobietą, jednak nie zauważyłem by stała gdzieś niedaleko, czy nawet zbliżała się dopiero w moim kierunku, pocieszony więc myślą, że jednak nie kazałem jej czekać, westchnąłem i odwróciłem się w stronę wystawki, podziwiając prezentowane tam zabawki. Skupiony na nich dopiero po chwili dostrzegłem błysk znajomych rudych włosów po drugiej strony szyby. Automatycznie spojrzałem w tamtą stronę, po czym przeklinając w myślach własną głupotę, że nie sprawdziłem od razu czy Jessa nie czeka na mnie w sklepie – kto o normalnych zmysłach stałby na zewnątrz w taką pogodę – szybko zamknąłem parasol i otworzyłem sobie drzwi do lokalu.
- Mam nadzieję, że nie musiałaś na mnie długo czekać – odezwałem się, gdy w końcu podszedłem do kobiety, uśmiechając się do niej na przywitanie. - Jeśli tak, to naprawdę przepraszam.




I created a monster, a hell within my head
I created a monster

a beast inside my brain

Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime01.06.19 9:19

Prezenty świąteczne zawsze kupowała odpowiednio wcześniej, z należytą starannością dobierając podarki, które okażą się nie tylko miłym gestem, ale będą w sobie miały także coś praktycznego i pomysłowego. I chociaż zapakowanie ich później stanowiło osobny wątek przygotowań, to same zakupy zawsze były dla Jessy frajdą, a już zwłaszcza wtedy, gdy wybierała coś dla Amosa – to był najważniejszy prezent w roku, musiała się postarać by nie kupić mu czegoś, co odłoży na zawsze po kilku dniach zabawy. Wiedziała, że dla syna nie liczyła się cena podarunku ani także jego ogrom; sześciolatek był wyjątkowym chłopcem, nauczonym szacunku do pracy i pieniądza, potrafiącym cieszyć się nawet z najdrobniejszego upominku. Posiadał już dziecięcą miotełkę i mnóstwo przyrządów do niej, jego Quidditchowa kolekcja także była już całkiem pokaźna, lecz w tym roku Diggory nie celowała w prezent ze sportowej półki. Zamierzała rozejrzeć się dogłębnie po sklepie i poświęcić na wybór odpowiedniej rzeczy dużo czasu, bo radość Amosa była dla niej bezcenna.
Dziś jednak miała jeszcze jedną sprawę na głowie, a samotne zakupy nie wchodziły w grę. Dołączyć miał do niej Aidan, pragnący sprawić jej synowi pierwszy gwiazdkowy prezent w swojej karierze. Przysłał mu już coś na urodziny, stawiając Diggory w niezwykle niezręcznej sytuacji, dlatego wolała uniknąć takowej ponownie i sama zaproponowała, by Bagman wybrał coś dla Amosa. Najprawdopodobniej dołączą to do prezentu od niej i chłopiec nie będzie musiał zastanawiać się nad nadawcą dodatkowego podarunku, jednak i tę kwestię należało przedyskutować. Jessa nie życzyła sobie, by Aidan wchodził w jej życie z butami, próbował dyktować warunki; na szczęście na razie tego nie robił, lecz każda nowa swoboda mogła sprawić, że zacznie pozwalać sobie na coraz więcej. Czarownica musiała trzymać go krótko, jeśli nie chciała, by zaburzył jej szczęśliwe, rodzinne życie. Rozumiała już jego motywy postępowania, lecz wciąż czuła niewyobrażalną ilość żalu, skierowaną właśnie w jego stronę, dlatego nie mogła mu wybaczyć wszystkiego, co uczynił jej w przeszłości. Zadecydował i musiał ponieść konsekwencje swojego działania.
Przed nią także stała pewna decyzja, zbliżała się wielkimi krokami, a te święta mogłyby być dla niej ostatnimi, jeśli coś poszłoby nie tak. Wyprawa do Azkabanu majaczyła na horyzoncie, a na każdym kroku czyhały także inne niebezpieczeństwa, dlatego chłodna kalkulacja i brak skrupułów pozwoliły jej na próbę wykorzystania Aidana. Mogła wciąż czuć do niego olbrzymią niechęć, intuicja podpowiadała jej jednak, że męzczyzna będzie w stanie jej pomóc, gdy zostanie o to poproszony.
Mimo paskudnej pogody rudowłosa pojawiła się więc w umówionym miejscu. Przybyła odrobinę przed czasem i szybko schroniła się przed deszczem wewnątrz sklepu, od razu rozglądając pomiędzy półkami i aż uśmiechając się od ogromu zabawek, na jaki natrafiła. Amos byłby w siódmym niebie, mogąc spacerować teraz ze swoją mamą pomiędzy wypełnionymi regałami.
W końcu pojawił się i Bagman, przepraszając za swoje spóźnienie. Nie chciała już na wstępie przewracać oczami, dlatego powstrzymała grymas; nic wielkiego się przecież nie stało.
- Nie szkodzi, nie czekam długo – przyznała na powitanie, a chwilę później dla formalności skinęła mu głową.
Rozejrzała się jeszcze, nie bardzo wiedząc, jak powinna zacząć tę rozmowę. Już wcześniej obiecała sobie, że powstrzyma się od wszelkich złośliwości, lecz teraz miała zupełną pustkę w głowie, poruszyła więc temat dość praktyczny, lecz raczej delikatny.
- No więc jaki masz budżet na ten prezent? – zapytała, spoglądając kątem oka na mężczyznę, zanim wróciła do podziwiania kolorowych, zmieniających formę latawców.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime01.09.19 14:22

Koniec lutego?

Heath zaczynał podejrzewać, że ciotka Emma potrzebuje tylko pretekstu, żeby wybrać się na Pokątną i pochodzić po sklepach. Dzisiaj jak widać tym pretekstem znów miał być Heath. Ostatnio spędził z nią super nudne popołudnie na tym jak ciotka przekopywała tony fatałaszków… a oficjalnie poszli tylko po nowy płaszczyk dla małego Macmillana. Nawet nie pozwoliła mu pójść do sklepu z miotłami czy z zabawkami. Nie fair.
Dzisiaj wszystko wskazywało na to, że historia miała się powtórzyć, tylko tematem zakupów miały być buciki. To chyba nawet gorzej niż płaszczyk. Przewidywania Heatha się spełniły, bo gdy tylko nieśmiało zaproponował, że może poszliby do zabawkowego od razu napotkał opór. No nie. Tym razem nie da się tak wrobić w maliny. Po tym jak kazała mu przymierzyć chyba tonę butów i w końcu udało się wybrać parę (której Heath nigdy nie założy bo mu się zupełnie nie podoba i w ogóle), ciotka Emma wreszcie ugrzęzła na dłużej przeglądając różne piękne pantofelki. To był dobry moment dla Młodego Lorda, żeby wziąć sprawy we własne ręce i w końcu odwiedzić interesujące go sklepy. Szybko śmignął przez drzwi na ulicę i przebiegł, krótki odcinek do sklepu braci Mineur. Musi przecież, obczaić nowości, żeby wiedzieć o co zawracać głowę później swojemu ojcu. Trzeba być na czasie.
Heath po wejściu sprawnie dał susa między regały, żeby przypadkiem sprzedawcy nie zainteresowali się co tutaj robi sam, a potem ruszył pędem do upatrzonego działu. Najpierw chciał obejrzeć figurki smoków, a potem latających czarodziejów. Całkiem zręcznie wymijał dorosłych czarodziejów stojących mu na drodze, aż do momentu, gdy był naprawdę blisko upragnionego celu. Już z daleka próbował wypatrzeć co nowego znajduje się na półce ze smokami i przestał zwracać zbytnią uwagę na otoczenie. Gdyby nie to, pewnie nie wpadłby na jakiegoś czarodzieja, który pewnie szukał czegoś na prezent.
-Przepraszam – mruknął tylko po tym jak się odbił od nieznajomego. Miał nadzieję, że nie będzie się za bardzo czepiać.


Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime08.09.19 13:25

Kiedy pogoda przestała płatać figle opuszczanie ciepłych murów Chateau Rose stało się większą przyjemnością. Wiosna nadchodziła wielkimi krokami, mróz odpuszczał… Zima była dość mroczną porą, ciemność spowijała świat przez większość czasu. Nadchodziły dłuższe dni, cieplejsze, przyjemniejsze. Zanim jednak przyjdą, trzeba było przetrwać okres przejściowy. Mathieu korzystając z przyjemnej aury pojawił się w Londynie. Miał kilka spraw do załatwienia, mniej lub bardziej legalnych. Odziany w ciemny płaszcz, doskonale skrojony do jego figury, prezentował się całkiem nieźle. Nie wzbudzał podejrzeń, choć ludzie spoglądali na niego uważnie i przyglądali mu się. Był Lordem, zachowywał się w odpowiedni sposób i wielu z pewnością miało świadomość kim jest.
Pierwszą, dość istotną sprawę załatwiał na Pokątnej. Kiedy już wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, ruszył w kierunku kolejnego punktu. Przeszedł swobodnie koło sklepowej witryny, zabawki wyglądały ciekawie, choć dorosły człowiek nie zwróciłby na nie większej uwagi. Z drugiej jednak strony, Mathieu całkiem niedawno został wujkiem… Zawrócił, otwierając drzwi ze skrzypnięciem. Nie znał tego typu sklepów, nie bywał w nich, zabawki były mu zupełnie niepotrzebne, a jednak… Jego uwagę przykuły półki z figurkami smoków. Nikogo to zapewne nie zdziwi. Skierował swe kroki właśnie tam, aż w końcu coś przerwało mu spokojną podróż…
Chłopiec wpadł na niego, najwyraźniej zaabsorbowany oglądaniem niezliczonej ilości zabawek. Jak miał się wściec, skoro to mała istota, która z pewnością nie zrobiła tego celowo? Poza tym… Z jakiegoś powodu ten dzieciak wydawał mu się znany.
- Nic się nie stało, chłopcze. – odparł. Zauważył, w którym kierunku młodzieniec zmierzał, więc uśmiechnął się (nieco cwanie) pod nosem. – Smoki? – spytał, przesuwając wzrok w stronę regałów. – Może doradzisz mi… Chcę kupić prezent dla bratanka. – dodał, lustrując go uważnym spojrzeniem. Kto będzie wiedział więcej na temat zabawek? On? Dorosły Czarodziej? A może jednak chłopiec, który był tak zaaferowany swą obecnością w tym miejscu, że wpadł na niego zupełnie niechcący. Rosier otrzepał płaszcz i nachylił się w jego stronę.
- Jestem Mathieu. – dodał, uśmiechając się.




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime08.09.19 21:27

O, czyli jednak miał dzisiaj szczęście. Nie trafił na żadnego marudnego czarodzieja, który jedynie by tylko burknął, że trzeba uważać, gdzie się idzie. Nie raz i nie dwa na takie typy trafił, potrafili popsuć humor na resztę dnia, a do tego zwykle potem dostawał jeszcze drugą burę od opiekunki, co wcale nie było fajne. No, ale tutaj sytuacja wyglądała całkiem inaczej.
Wyszczerzył się szeroko, przy okazji prezentując braki w swoim uzębieniu, gdy czarodziej stwierdził, że nic się nie stało. - no… smoki!- potwierdził z entuzjazmem - Są super, co nie? Takie wielkie i zieją ogniem i w ogóle nic im nie można zrobić! Chciałbym mieć smoka… albo feniksa- nie omieszkał poinformować Mathieu. O ile to w ogóle było możliwe to blondynek uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy nieznajomy poprosił go o pomoc w wyborze prezentu. Heath mógł się dzięki temu poczuć bardzo ważny prawie tak jakby był ekspertem w dziedzinie zabawek. Może nawet trochę tak było, każdy pięciolatek w pewnym sensie mógł uchodzić za zabawkowego eksperta. –A ja Heath!- również się przedstawił. No ale zaraz potem skupił się na problemie nieznajomego. Opcji było dużo… ale najpierw musiał zdobyć kluczową informację, żeby móc wybrać perfekcyjny prezent dla bliżej nieznanego mu chłopca. – No a tak w ogóle to ten bratanek jest duży, czy taki zupełnie malutki?- wiadomo gdyby był w jego wieku to Heath pewnie wypaliłby, że najlepsza będzie miotła, ewentualnie smok, albo jakaś figurka czarodzieja. Co innego, gdyby był całkiem mały. Chociaż to też żaden problem, Heath nie posiadał co prawda młodszego rodzeństwa, ale miał trochę młodszych od siebie kuzynów i widział czym się najchętniej bawili. No a jakby ten cały bratanek był starszy… na pewno coś znajdą! Może taki model statku? Wyglądają super, ale podobno jeszcze na nie był trochę za mały. Młody Macmillan mógłby się wręcz założyć, że na Pokątnej mają absolutnie wszystkie magiczne zabawki świata albo chociaż prawie wszystkie. Ciekawe czy potrzebują testera zabawek. To by była fucha życia.


Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime09.09.19 22:45

Dzieci były niewinnymi stworzeniami, emanującymi beztroską i swobodą. Nie wiedziały zbyt wiele o polityce i otaczającym ich świecie, a pragnienia, którymi się kierowały były bardzo proste. Mathieu bardzo uważnie przyjrzał się jasnowłosemu chłopcu. Widział go pierwszy raz na oczy, ale od razu mógł zauważyć wyszukany ubiór… Nie wyglądał na pierwsze lepsze dziecko z Pokątnej, które przyszło popatrzeć na drogie zabawki. Rozejrzał się, ale nie zauważył, aby w pobliżu chłopca znajdował się ktoś dorosły, kto mógłby być jego opiekunem. Czyżby mały blondynek okazał się być uciekinierem? Wolał nie oceniać, a skorzystać z jego fachowych rad odnośnie zabawek.
- Chciałbyś mieć smoka? Zajmowanie się nimi jest bardzo trudnym zadaniem… Pracuję ze smokami. – odpowiedział całkiem poważnie i na końcu puścił mu oczko. Temat typowo pasujący do Mathieu – smoki. Coś co uwielbiał, coś na czego temat posiadał ogromną wiedzę, coś co… w zasadzie było integralną częścią jego egzystencji, o ile nie całym jego życiem. Mały chłopiec całkowicie więc wstrzelił się w temat.
- Mój bratanek jest bardzo malutki… Ale każde dziecko zasługuje na prezent, prawda? – mruknął, nachylając się nieco w jego stronę, uśmiechając przy tym. Zbliżyli się do regału z figurkami smoków. A Mathieu omiótł go wzrokiem. Każda z tych ras była mu znana, ale szczególną uwagę przyciągnął błyszczący Albion Czarnooki. Widział je na żywo niemal każdego dnia, z bliskiej odległości, na wyciągnięcie dłoni. To wspaniałe istoty, niesamowicie inteligentne i intrygujące.
- Jakiego chciałbyś mieć smoka? – spytał, zerkając na niego kątem oka. – Przyszedłeś tu sam? Musisz być bardzo dzielny… – dodał jeszcze. Mathieu był spostrzegawczy, a naprawdę w ciągu kilku chwil nie zauważył, aby jakikolwiek dorosły zainteresował się tym dzieckiem. To dość ryzykowne, ale nie jemu to oceniać. – Ile masz lat, Heath? – spytał, sięgając po figurkę smoka, Albiona. Obrócił ją w dłoni. – Ten Ci się podoba? Masz jakąś kolekcję? – ponownie zadał pytanie. Chłopiec interesujący się smokami… To bardzo ciekawe zjawisko. On był przecież taki sam za dziecka, dla niego smoki też były bardzo ważne i myślenie o nich spędzało mu sen z dziecięcych powiek.




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime12.09.19 21:59

Żeby Mathieu wiedział jak bardzo jego przypuszczenia były trafne. Jego ciotka jak tylko zorientuje się, że dzieciaka nie ma w pobliżu, pewnie od razu obierze azymut na sklep z zabawkami podejrzewając, dokąd powędrował Mały Macmillan. A jeśli go tutaj nie znajdzie to pewnie pójdzie do sklepu z miotłami. To były dwa najpewniejsze miejsca, gdzie mógłby być Heath.
- No trochę tak… tylko, że one są strasznie duże. Nawet takie małe smoki są wielkie!- rozłożył szeroko swoje łapki jakby demonstrując jakie są duże. - Byłem niedawno w rezerwacie ze smokami- nie omieszkał się pochwalić mężczyźnie. -Było super!- uśmiechnął się szeroko na samo wspomnienie tej wycieczki.
- Pewnie- przytaknął ochoczo mężczyźnie. Prezenty w ogóle były super. Fajnie jest coś dostać… na moment się zamyślił starając się przypomnieć sobie czym bawiły się takie zupełne maluchy, a potem podobnie jak Mathieu Heath także przyglądał się figurkom ze smokami – Chciałbym mieć Nocną Furię chińskiego ogniomiota!- wypalił od razu. Podobała mu szczególnie ich barwa. Nic dziwnego, były dość charakterystyczne.  – No… tak do końca to nie jestem sam. Za chwilę pojawi się moja ciotka i zepsuje całą zabawę- burknął jeszcze to o ciotce, jednak na tyle wyraźnie, że Mathieu mógł zrozumieć poszczególnie słowa.
-Pięć i pół!- pochwalił się z dumą, szczególny nacisk kładąc na to pół. W końcu to już było całkiem blisko sześciu, a sześć to już całkiem poważny wiek, prawda? –Ten?- Przyjrzał się uważnie figurce -Całkiem fajny, ale chyba wolę tego- wskazał na Trójogona Edalskiego. Widać dalej był pod wrażeniem swojej wizyty w rezerwacie należącym do Greengrasów. - Nie, nie mam kolekcji smoków- pokręcił głową, i zaraz potem się ożywił smoków nie miał, ale miał coś innego –Za to mam kolekcję figurek graczy quidditcha! – pochwalił się. Jeśli ktoś kazałby mu wybierać między smokami a quidditchem to na pewno wybrałby ten czarodziejski sport. Jakby nie było był nieodrodnym synem swojego ojca, całkowicie zafiksowanym na punkcie latania na miotle. Może dużo bardziej byłby zainteresowany smokami, gdyby można było na nich latać, ale Percy skutecznie rozwiał jego nadzieję na lot na grzbiecie tych stworzeń.


Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 18
UROKI : 2
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Sklep z zabawkami braci Mineur   Sklep z zabawkami braci Mineur - Page 3 I_icon_minitime17.09.19 13:23

Fascynacja smokami była bardzo przyjemna, Mathieu coś o tym wiedział, choć akurat w jego przypadku były głównym zainteresowaniem. Wychował się wśród smoków [co niekoniecznie zachwycało ojca czy wuja, a Tristan nie raz przez niego obrywał], kochał je całą swoją osobą i były chyba jedynymi istotami, którym potrafił oddać się w pełni z pasją. Mały chłopiec o imieniu Heath zdawał się być wyraźnie zainteresowany tematem, mało tego, coś na ten temat wiedział, co zdecydowanie zaimponowało Rosierowi, wywołując uśmiech na jego twarzy. A do tego był w rezerwacie! Na pewno nie u nich, więc podejrzewał, że w tym bardziej… przystępnym. Ciekawe kto go tam zabrał. Tym jednak nie zamierzał sobie zawracać głowy w tym momencie, szczególnie, że takie ciekawe kąski zjawiały się raz po raz.
- Wiem, że są duże, ogromne… Ale są wspaniałe. – odparł na jego słowa, a kiedy chłopiec wspomniał o ciotce przerywającej zabawę, a później o swoim wieku. Aż nostalgicznie westchnął. – Jak miałem tyle lat co Ty też pierwszy raz widziałem smoka na żywo. – odpowiedział, kucając obok niego. Poprawił mu klapę uroczego płaszczyka i spojrzał w oczy. Mathieu nie był blondynem, ale widział w tym dziecku odzwierciedlenie samego siebie. W pewnym sensie. – Mój tato zabrał mnie do Rezerwatu po raz pierwszy, a my razem z kuzynem uciekliśmy opiekunowi i… poszliśmy przywitać się ze smokami, w końcu są nasze. Niezłą reprymendę później dostaliśmy, ale i tak uważam, że było warto… Dorośli nie powinni przeszkadzać dzieciom w zabawie… – stwierdził tylko puszczając mu oczko. Coś na ten temat wiedział, choć pewnie po wielu doświadczeniach Tristan nie podzielał już jego zdania. W końcu to on obrywał bardziej, bo był od niego starszy. Problem polegał na tym, że nad Mathieu za dziecka bardzo ciężko było zapanować. Teraz też nie był łatwy do ogarnięcia.
- Lubisz grać w Quidditcha? – spytał, kiedy Heath powiedział o kolekcji figurek graczy. – Spodobałoby Ci się u mnie, też lubię latać i mamy całkiem sporo miejsca… – stwierdził jeszcze, kierując małego chłopca w stronę figurek graczy Quidditcha. – To której Ci brakuje? Moja narzeczona pewnie byłaby szczęśliwa, jakbym Ci coś kupił… Isabella ma bardzo dobre serce. – stwierdził tylko, przyglądając się figurką graczy.




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
 

Sklep z zabawkami braci Mineur

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19