Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]20.02.18 16:31
First topic message reminder :

Salon

W odróżnieniu od pokoju dziennego, salon jest przeznaczony dla spotkań z gośćmi (przede wszystkim przedstawicielami rodów, z którymi Macmillanowie nie utrzymują szczególnie bliskich więzi) i z tego powodu ma chłodniejszą kolorystykę. Ma charakter reprezentacyjny.
Na ścianie, nad kominkiem, znajduje się obraz nestora rodu, Sorphona Macmillana, a nad nim herb rodu. Przy wejściu do salonu znajdują się jedynie dwie stare miotły, które należały do poprzednich nestorów. Nad drzwiami znajduje się dewiza: Per aspera ad astra. Na jednej ze ścian znajdują się szable, a pod nimi najwspanialsze puchary zdobyte przez Macmillanów w Quidditchu.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salon [odnośnik]09.07.21 21:17
Zmieszał się, czym tylko usłyszał, że wydawał się „odklejony od myśli”. Naprawdę tak wyglądał? Podrapał się po czole, jak gdyby rozmyślając czy rzeczywiście tak było. Nie wiedział jak zareagować na takie słowa. Czy on się martwił, czy może sobie z niego żartował? Ostatecznie jednak pokręcił głową, udając że wszystko jest w porządku.
Wciąż trzymał się swojego odrobinę chłodnego podejścia. Chciał być szczery. Nie było sensu udawać, że wszystko było mu obojętne… albo że wszystko było w porządku, bo nie było. Jasno wyjaśnił dlaczego nie zamierzał być milszym, choć również nie zamierzał być totalnym chamem. Chciałby, tak właściwie, móc inaczej porozmawiać z Weasleyem, ale duma nie pozwalała mu, żeby zrobił to natychmiast i żeby pierwszy wyciągnął dłoń na zgodę. Obserwował szwagra przez chwilę w ciszy. Dym papierosa sprawiał, że wyglądał na nadzwyczajnie niezadowolonego, bo zwyczajnie drażnił mu oczy.
Nie spodziewał się usłyszeć przeprosin. Te wyraźnie go zaskoczyły. Natychmiast przechylił głowę i zmarszczył czoło. Czy on dobrze słyszał? Rudzielec naprawdę go przeprosił? Tak po prostu? Nie wiedzieć dlaczego oczekiwał zwlekania, a nawet tego, że nigdy do czegoś podobnego nie dojdzie. Nagły ciąg tłumaczeń sprawił, że Macmillan poprawił się na siedzeniu i wyszczerzył oczy. Wciąż nie dowierzał własnym uszom. Zaczął machać dłonią, żeby szwagier choć trochę się uspokoił i zatrzymał swój słowotok.
Czekaj, czekaj, czekaj, zwolnij – próbował go zatrzymać, bo nie był pewien czy w ogóle nadążał za tym, co ten mówił. To jest rozumiał, ale wszystko szło tak szybko, że zwyczajnie nie potrafił uwierzyć. – Zdarza się. Po prostu nie wytrzymałeś, całkiem to rozumiem – odpowiedział mu w końcu.
Owszem, nie podobało mu się to, że wymierzył pięścią akurat w niego i to podczas pierwszego od lat spotkania… ale pewnie zachowałby się podobnie, gdyby był na jego miejscu. Najwyraźniej oboje mieli wyjątkowo słabe nerwy i za bardzo martwili się o swoich bliskich. Nie zamierzał go jednak skreślać, ani nic w tym stylu. Potrzebował po prostu czasu.
Z kolejnymi słowami rozumiał, że choć Ria była głównym powodem dla którego Weasley postanowił przybyć do Puddlemere, to był jeszcze drugi. Ponownie wejrzał zaskoczony na rudzielca. Nie oczekiwał, że ten chciałby porozmawiać akurat z nim. O czym? No, chyba że chciał tylko przeprosić.
Ze mną? – Ponowił za nim wciąż nie rozumiejąc o czym mieliby rozmawiać. – Bez owijania w bawełnę – mruknął, kiedy Urien ponownie zaczął przepraszać. – Nie będę cię lał po twarzy. Nie jestem psychopatą, żeby się mścić – odpowiedział, nie rozumiejąc o co mu chodziło. – O czym chcesz ze mną porozmawiać? – Ponowił, chcąc w końcu dowiedzieć się o co chodziło. Bo o co mogło chodzić? Coś musiało się stać…


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Обійми мене, обійми мене, обійми
Так лагідно і не пускай,
Обійми мене, обійми мене, обійми
Твоя весна прийде нехай
OPCM : 17 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
Salon - Page 5 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan
Re: Salon [odnośnik]22.08.21 23:03
Znowu nie wytrzymywał presji rodzinnej, bo zgorszona mina, która wydawała się powodem jego obecności, a nie papierosowego dymu sprawiała, że zdecydowanie próbował jakoś to wszystko naprawić. Nigdy nie sądził, aby Anthony był głupkiem, przecież miał siebie samego z takiego jegomościa, a Macmillana za dżentelmena! Nie miał pojęcia, jakie były jego grzeszki, nieszczególnie też interesował się całą tą otoczką związaną z rodami, wiedział jedynie o antypatii, jaką szerzył ród, w który została wżeniona jego siostra, a Wuja Lorda Romulusa Abbotta. Rozumiał kwestię dumy i wszystkiego, ale... dlaczego w tak trudnym czasie nie byli sobie w stanie podać ręki? Być może wartości przyjmowane przez ogół rodziny były ważniejsze? Chyba nie mógł się bardziej cieszyć z tak wspaniałych dziadków, którzy trzymali się tego, co najważniejsze, czyli indywidualności tkwiącej w każdym z nich, pozwalali im rozwijać się wedle własnych zasad, tak jak wyznaczyli to rodzice. Niestety jego myśli zaprzątały kobiety, odbierając wszelką możliwość przejrzystego myślenia.
Zamilkł niemal momentalnie, kiedy tamten zaczął go uciszać. Nie zwykł słuchać się tak od razu, ale teraz był dość przybity i mało oponował, szczególnie kiedy przypominał sobie o tych minionych dniach. Zdecydowanie powinien się gdzieś wynieść, ochłonąć, nie pozwolić, aby to wszystko przejęło nad nim kontrolę. Czekał na werdykt, a ten sprawił, że jego uszy zapłonęły na chwilę. Wychodził na jakiegoś bałwana, który nie panuje nad emocjami! Przecież potrafił się powstrzymywać wtedy, kiedy należało! Choć faktycznie nie był w stanie zaprzestać tej rozpędzonej pięści, którą przywalił Macmillanowi, to nie potrafił samemu przyznać się do tego, że czegoś nie wytrzymał. Był mężczyzną przecież! Musiał wytrzymywać nieważne co!
Ewidentnie atmosfera nieco zelżała, a przynajmniej w taki sposób interpretował sytuację rudzielec, któremu para zeszła nieco z głowy. Myślał o tej całej Celine i Philippie, ale przecież teraz miał przed sobą jasnowłosego szwagra, który nie wyglądał jakby był w sosie. Chyba był w stanie go trochę zrozumieć, szkoda tylko, że nie przystał na jego jakże kuszącą propozycję! Nie było to przecież nic złego, ale nie miał już siły próbować go przekonać za wszelką cenę.
- Wiesz... ja chyba... - zająknął się trochę, próbując jakoś nie dawać po sobie znać, że jest to temat świeży i nowy i NIKT nie może się dowiedzieć. - Mam jakiś problem z pamięcią. - zamilkł na chwilę, zaciągając się głęboko papierosem, który ponownie zaszczypał w gardło. Tym razem nie kaszlał, przetrzymał wszystko, wolał, żeby kisiło się gdzieś tam w środku... powinien woleć. - W sumie to nie z pamięcią, tylko... tylko... Anthony jak ja mam Ci to powiedzieć? - spytał zdezorientowany całym tym zajściem, bo nie spodziewał się, że będzie mu, aż tak ciężko! - Po prostu... po prostu piję i nie pamiętam większości. Mam jakieś przebłyski, jak na przyk... - urwał w połowie, przypominając sobie straszliwe obrazy, kiedy to jego własna rozkosz doprowadziła kogoś do tak olbrzymiego strachu, a potem... potem kiedy niemalże zrobił krzywdę... - Myślałem tak sobie, czy może coś o tym wiesz... to jakaś choroba? - był przecież specjalistom od alkoholi mocnych, musiał coś o tym słyszeć. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że mógłby uznawać się za uzależnionego.


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach