Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Karczma "U Bobby'ego"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Karczma "U Bobby'ego"   10.03.12 23:15

First topic message reminder :

Karczma "U Bobby'ego"

Karczma ta znajduje się w samym środku gęstego lasu na obrzeżach Londynu, słynącego z ogromnej ilości grzybów, które w nim rosną. Jest to nieco obskurny budynek z zapadającym się dachem, zbudowany z kamieni i drewna, otoczony gęstą ścianą drzew, która skrywa go przed niepowołanymi oczami. Jego wnętrze jest jasne, swojskie i duszne, zwykle zadymione papierosami lub zasnute dymem wydobywającym się z kominka. Na prawo od wejścia, przy pokrytej boazerią ścianie, stoi stara szafa grająca. Bójki, śpiewy, tańce i krzyki są tu już niemalże tradycją, acz mimo wszystko trudno oprzeć się uroczej atmosferze panującej dookoła, nieco mrocznej, jakby z westernu.
Karczma to istna kopalnia wszelkich informacji - bywają tu bowiem zwolennicy przeciwstawnych stron konfliktu, jak i pracownicy wszelakich instytucji, gazet, a nawet przedstawicie prawa, wszyscy oczywiście pod przebraniem, w ukryciu. To tutaj rozkwita czarnomagiczny interes, to tutaj można kupić truciznę, zakazaną księgę lub smocze jajo. Nigdy nie wiadomo, co tutaj znajdziesz, ta karczma stanowi prawdziwy moralny rynsztok, więc miej to na uwadze.
Kominek podpięty jest do Sieci Fiuu.
Możliwość gry w kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   08.02.17 22:22

Ministerstwo Magii było jak prostytutka otwierająca się przed każdym chętnym. Wystarczyło jedynie chwilę pomyśleć, że takie przekręty mogli robić ludzie z pieniędzmi w skarbcach. Szary obywatel z przedmieść czy śródmieścia nie miał takiej siły przebicia, a zmiany które weszły razem z końcem marca były potwornie przerysowane. Wszystko się zmieniało. Raidena burzyło to nie tylko poprzez bezpodstawną niechęć do mugoli jak i wyraźną politykę przeciwko nim, chociaż większość społeczeństwa wcale nie miała z nimi problemu. Chodziło o to, że jego zawód, jego mundur został splamiony. I to przez policję antymugolską. Carter miał bardzo bojowe nastawienie w stosunku do osób pracujących w tym oddziale i nie zamierzał ich uznawać za równych sobie. On był policjantem, który strzegł obywateli bez względu na czystość krwi. Najwyraźniej jednak ci funkcjonariusze z antymugolskiej chronili jedynie własne kieszenie, bo wszyscy wiedzieli, że zarabiali o wiele więcej niż przeciętni pracownicy Ministerstwa Magii. Była to równocześnie oczywiście nagonka i zachęta do wstąpienia w ich szeregi. Na szczęście mało który szanujący się policjant zamierzał do nich przystać, chociaż dużo ludzi z przeróżnych departamentów to zrobiło. Były to bojówki Minister niż prawdziwa policja i to tak rozgrzewało gniew Cartera. Gdyby mało osób szło do tego całego cyrku, o wiele mniejszy procent mugoli byłby szkalowany na jego oczach. Często stawał w ich obronie, ale teraz było to na porządku dziennym. Przesłuchania, pomysły o wywózce... Przypominało mu to Drugą Wojnę Światową i obozy koncentracyjne, chociaż z początku były to getta. Raiden bał się tego szaleństwa. Bał się, że podobny konflikt i podzielenie się społeczeństwa dosięgnie również i magiczny świat.
Jego uwagę odwróciła butelka ognistej, którą postawiła mu przed nosem wcześniejsza dziewczyna, a zaraz za szkłem poszła i szklanka. Carter pokazał jej dwa palce, a ona dodała jeszcze jedną, obrzucając go pytającym spojrzeniem. Zaraz jednak kolejna osoba zawołała na oberżystkę, a ta czując zysk od razu podreptała w tamtą stronę. Nie miał na co czekać, tylko otworzył alkohol, wiedząc, że to będzie ciekawy wieczór. Dawno nie widział się z panią koroner, a do tego było to jedno z tych wyjść, które nie były pod kontrolą Artis. Po wypadkach z końca marca zrobiła się trochę... Przewrażliwiona. Nie wiedział, że jeszcze doprowadzi ją do szaleństwa pod koniec kwietnia.
- Poddaj się trochę klimacikowi, bo zaraz wszyscy będą wiedzieć, że tu nie pasujesz, a znajdą się i tacy, którzy później zechcą dobrać ci się do majtek, rudzielcu - mruknął na powitanie skrytej pod kapturem Rowan, pijąc już pierwszą kolejkę i nalewając drugą dla siebie. I pierwszą dla Rowan. - Na zdrowie - dodał, patrząc wymownie na zawartość jej szkła. Brudnego co prawda, ale taki już był urok tego miejsca.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   09.02.17 21:53

Niemal każdy wiedział o istnych cyrkach, które miały aktualnie miejsce w Ministerstwie. Nikt jednak o tym głośno nie rozmawiał, nikt nie chciał się podjąć choćby próby zmian tego całego bałaganu. Ludzie chcieli zmian i uznawali każde jedne z myślą, że może to w czymś pomoże. Jak na razie było tylko gorzej. Jeśli Pani Minister nadal będzie obejmować swoje stanowisko, albo nie zmieni sposobu działania, szybko zginie, bądź niektórzy pozwolą na rozwój wydarzeń, a w kraju zapanuje anarchia. 
-Nie wiem czy chcę poddawać się tutejszemu klimacikowi. -Pokonała wewnętrzną chęć rozejrzenia się po pomieszczeniu. Wolała naprawdę nie zwracać niczyjej uwagi, a już tym bardziej słysząc kolejne słowa mężczyzny. Nie była przekonana czy mężczyzna żartuje, czy wręcz przeciwnie - mówi prawdę. lepiej będzie jednak na wszelki wypadek zachować ostrożność.
-Wbrew pozorom dobranie mi się do bielizny nie jest aż tak łatwe Carter. -Prędzej by ich wszystkich tą beczką zabiła, a tą ruderę podpaliła, aniżeli na to by pozwoliła. Jej geny panieńskiego rodu najwyraźniej odcisnęły na niej większe piętno niż można by sądzić.
-Wątpię aby mi to wyszło na zdrowie. -Spojrzała krzywo na brudną szklankę ujmując ją jednak w dłoń i podnosząc do ust niepewnie wypijając jego zawartość i nieznacznie krzywiąc się odkładając ją na miejsce. Próbując nastawić swój umysł na myśl, że pieczenie w gardle, które teraz czuła powinno być przyjemne.
-Dawno nie piłam czegoś mocniejszego niż wino, czy szampan. - Oparła łokieć na beczce kładąc swój podbródek na dłoni. Wbrew pozorom tak święta w tej kwestii nie była. Nie raz, nie dwa z Craigiem podkradali zapasy Ognistej z barku ojca aby potajemnie wypijać je nad rzeką blisko dworku. W Hogwarcie zresztą też zdarzyło jej się próbować czegoś mocniejszego kilka razy, ale to było dawno, a jej organizm w żaden sposób nie był przygotowany na większe ilości mocnego alkoholu dlatego Carter w pewnym momencie będzie i tak skazany na picie z samym sobą. Może i nawet lepiej...
-A teraz opowiadaj: Co ci leży na wątrobie Carter? Uczynię ci ten wątpliwy zaszczyt zostania twoim personalnym psychologiem i to za jedynie butelkę ognistej. - A co lepszego miała do roboty? Byli prawdopodobnie ostatnimi ludźmi, którzy powinni rozmawiać ze sobą o tego typu rzeczach, ale może właśnie dzięki temu miało to większy sens? Trudno było nie zauważyć, że go coś trapiło. Snuł się po korytarzach Ministerstwa niczym duch, a nawet teraz choć rzucając uszczypliwości można było łatwo spostrzec, że coś było nie tak. Praca, życie prywatne, mało ją obchodziło co to miałoby być, ale jeśli dzięki temu deszczowa chmura wisząca mu nad głową miałaby zniknąć, to i alkohol powinien zacząć lepiej smakować.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   10.02.17 0:32

Zauważył wyraźną bruzdę między jej brwiami, gdy obserwowała towarzystwo w karczmie jak i jego komentarz na temat lekkiego odjęcia stresu. Wyglądała jakby co najmniej połknęła kij od szczotki, a każdego niewinnego tacy jak ci klienci U Bobby'ego mogli wyczuć na kilometr. Robili to całe życie, więc czemu miałby się im dziwić? Co prawda kaptur nasunięty na sam czubek nosa maskował jej niepewność, ale na jak długo? Raidenowi nie umknęło to, że napisała właśnie o podobnym miejscu - na uboczu. I na pewno nie chodziło o jego wielbicielki, chociaż mogła tak się tłumaczyć. Był gliniarzem. Wyczuwał takie rzeczy na kilometr. Chodziło o to, by nikt jej nie zobaczył lub nie poznał przy następnym spotkaniu. Dlaczego? Było na pewno wiele powodów. Po pierwsze była szlachcianką, a te dbały o swój wizerunek jakby była to świętość. Spotykanie się z mężczyzną półkrwi na pewno nie należało do tych zadań, które odpowiadają arystokratce. Do tego po referendum zapanował chaos, a rody zaczęły wyostrzać swoją politykę względem mugoli. Yaxley'owie publicznie przedstawili swoją wciąż negatywną relację względem nich. To było oczywiste, że Rowan się ich bała. Bała się konsekwencji, które mogły pójść za tym, co właśnie robiła. Nie był idiotą. Widział więcej niż można było podejrzewać. Zresztą po przejściach z Artis wiedział jak bardzo chory był to świat. Jak bardzo ograniczający i niemal niewolniczy. Cieszył się, że wyciągnął z tego Finnleigh. Że te wszystkie komplikacje osiągnęły taki poziom i mógł wyrwać nieszczęśliwą dziewczynę z tego systemu. Nie było jej prosto. Zamierzał podjąć wszystkie kroki, żeby jej to ułatwić. I, do cholery, tak właśnie robił.
- Myślę, że jak sobie popijesz to znajdziesz jakiegoś odpowiedniego kandydata - powiedział, nalewając drugą kolejkę, podnosząc szklankę i mrugnął do niej. Wydawało mu się, że jakiś osiłek siedzący za barem patrzył w stronę Yaxley. - Co ci szkodzi jakiś skok w bok? W dodatku nawet nie masz od czego odskakiwać - dodał, wypijając alkohol. Dlaczego zakazywali jej przyjemności? Co miała zhańbić? Martwego od kilku lat męża? Jemu i tak było wszystko jedno. Był martwy. Nie obraziłby się, gdyby jego żona wybrała sobie kogoś na jego miejsce. A jak nie na jego to po prostu na chwilę? Każdy miał swoje potrzeby i dlaczego miano by ich zakazywać? To nie średniowiecze. - Co mi leży? - mruknął, po czym dolał sobie jeszcze więcej Ognistej. Jej też przy okazji. - Zapewne jutro ją poczuję - dodał, uśmiechając się szeroko i wycierając dolną wargę wierzchem dłoni. - Trochę nie rozumiem pytania. W końcu sama do mnie napisałaś. Zresztą nie bawię się w opowiastki o sobie, piękna.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   10.02.17 19:59

Nic w życiu nie było tak pewne jak śmierć. Ludzi rodzili się, że świadomością, że prędzej czy później przyjdzie im pożegnać się z tym światem. Każdy jednak miał nadzieję, że uda mu się wykraść życiu jak najwięcej dni, które będzie mógł spędzić z osobami, które kocha. W niczym od reszty nie różnił się Logan Hudson. Miał dwadzieścia dziewięć lat i był urzędnikiem niższego szczebla w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Nie miał dzieci, choć bardzo tego pragnął. Miał za to żonę, Anastazję, którą kochał nade wszystko. Była  jego promykiem, oczkiem w głowie – wszystkim, co sprawiało, że życie miało dla niego sens. Ten zaś został odebrany mu zaledwie tydzień temu, kiedy to przed jego drzwiami pojawili się funkcjonariusze Czarodziejskiej Policji z informacją o śmierci kobiety. Początkowo Logan próbował dalej funkcjonować, ale niemoc podążania przez życie bez niej u boku dotkliwie kuła go w serce sprawiając, że coraz mocniej pochłaniały go odmęty rozpaczy. Coraz częściej przesiadywał w karczmie U Bobby’ego, a ilość alkoholu którą wlewał w siebie rosła z dnia na dzień. Przysypiał na stole i dopiero na koniec, gdy zamykano bar, siłą wyrzucano go za drzwi. Zmarkotniał okropnie i schudł też jeszcze bardziej. Obsesyjnie zaczął badać sprawę śmierci nie potrafiąc uwierzyć, że jego żona – jego Anastazja – zmarła w skutek nieszczęśliwego wypadku. Stratowanie przez jednorożce (jak podawał raport ) było dla niego jedną wierutną bzdurą, podpisaną przez Rowan Yaxley. Kobietę, którą znał jeszcze z czasów szkoły i której rude włosy szybko przykuły jego spojrzenie.
-Onienienie – zabełkotał układając obie dłonie na stole i z wielkim wysiłkiem podnosząc się do pionu. W głowie zawrzało mu od złości. Jak śmiała?! Jak mogła?! Tak po prostu chodzić sobie zaraz po tym, jak stwierdziła że jego żona – jego Anastazja – zmarła wskutek wypadku. A przecież on wiedział, że wcale nie, wiedział że ktoś specjalnie odebrał mu żonę i że pewnie plan ten układał już od miesięcy. W końcu ruszył, wprost ku Rowan, za nic mając to, że właśnie z kimś rozmawia. Kroczył – swoim zdaniem pewnie – choć w rzeczywistości zataczał się z boku na bok. – Ty… - zaczął zatrzymując się przed nią. Uniósł palec a potem wskazał nim kobietę. – Morderczyni! – wykrzyknął na całą karczmę sprawiając, że kilka spojrzeń zwróciło się w ich stronę. W swojej głowie Logan doszedł do szybkich wniosków, że Rowan musiała zostać przekupiona przez kogoś i dlatego tak okrutnie nakłamała w swoim raporcie.

| na odpis macie 72h


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   11.02.17 8:38

Oczywiście, że nie chciała aby ktokolwiek niepożądany dowiedział się o tym spotkaniu. Równie dobrze mogłaby przecież zerwać tą relację, a już szczególnie po dostaniu jakże miłego listu od nestora, ale nie chciała. To godziło w nią samą. Jest dumną kobietą i nie da nikomu pozbawić siebie swojej godności. Ona również miała radykalne poglądy, oczywiście. Wychowała się przecież w takiej, a nie innej rodzinie, zresztą wżeniona została w niewiele inną. Nie zmieniało to jednak jej zdania, że półkrwi czarodzieje zasługiwali jednak na szacunek. Mugolaki, bądź mugole w jej oczach byli nieważni, mało znaczący, ale znała wielu uzdolnionych czarodziejów półkrwi i choć nie popierała tego, ze w dawnych dziejach swoich rodzin w pewnym momencie po prostu zbłądzili, to wciąż byli godni trzymania w dłoni różdżki.
-Nie jestem zainteresowana. - Żyła w ten, a nie inny sposób już sześć lat. Nigdy nie stawiała jakichkolwiek uciech fizycznych na pierwszym miejscu. Zresztą, przez ten cały czas przyzwyczaiła się już do swojego małego celibatu. Jedyne co kuło ją w oczy to niemoc wyjścia za mąż ponownie. Była urodzona, wychowywana, pchana wręcz w kierunku aby w przyszłości zostać dobrą żoną jakiegoś lorda. A jak długo mogła nacieszyć się takowym życiem? Cztery lata. To nawet nie jest ćwiercią jej życia. To niemal - nic. Jej syn ma więcej lat.
-No tak przecież to ty tu jesteś od przesłuchiwania. - Powiedziała przyciszonym głosem spoglądając na niego krzywo. - Co ty na to aby tym razem odwrócić rolę?
Niestety nie było jej dane usłyszeć jakiejkolwiek odpowiedzi, prócz jednego głośnego krzyku. Morderczyni, słowa te rozbrzmiały po pomieszczeniu odbijając się echem po jej umyśle. Zdziwiona odwróciła się w stronę głosu z jeszcze większym zdziwieniem zauważając mężczyznę wskazującego na nią palcem.
Daleko było jej do morderczyni. Nie miała powodu aby zabić kogokolwiek, aby skrzywdzić kogokolwiek, odebrać komuś coś tak bezcennego i kuszącego zarazem. Czy przez tyle lat, widząc tyle okropieństw, byłaby w stanie zrobić to samo? Z dobrym powodem... może i tak, ale wciąż nie zrobiła niczego takiego i nie planowała, więc i nie rozumiała oskarżeń mężczyzny.
Może mylił ją z kimś? W Karczmie było ciemno, a ona miała kaptur na głowie, więc mężczyzna faktycznie miał prawo się pomylić. Niestety tym samym przyciągnął na nią uwagę, której ona chciała uniknąć niczym ognia. Najwidoczniej los nie był zbyt łaskawy...
Marszcząc brwi przeniosła spojrzenie na twarz mężczyzny. Zdecydowanie wypił on trochę za dużo na co wskazywało jego kiwanie się na boki i zaczerwieniona twarz. Twarz, którą kojarzyła, ale za nic nie mogła przypomnieć sobie skąd. Nie zapamiętywała ludzi, którzy w żaden sposób ją nie zaciekawili, bądź nie byli istotni, a przynajmniej nie dla niej. Arystokratą nie jest, to pewne. Może razem pracują w Ministerstwie, może kojarzy go z Munga, może minęła go na ulicy, albo kojarzy go ze swej przeszłości. Na pewno jednak ona, on i morderstwo nie miały ze sobą nic wspólnego. 
-Proszę mi wybaczyć, ale nie wiem o co chodzi. - Jak miała uzmysłowić tą myśl człowiekowi, który w tym stanie myśleć racjonalnie nie mógł? Musieli stąd wyjść, jak najszybciej. Z tym mężczyzną przy boku, bądź nie.
-Wyjdźmy na zewnątrz. Porozmawiamy. - Powiedziała kładąc nacisk na ostatnie słowo, po czym wstała z krzesła nie idąc jednak nigdzie. Martwiła się, że mężczyzna mógłby zareagować w dziwny sposób, tym bardziej, że jest pijany i ewidentnie zburzony. Porozmawia z nim, oczywiście. Sama chce wiedzieć o co chodzi, ale nie tu. Nie w miejscu, które takowym rozmową nie sprzyja, nie w miejscu pełnym ludzi, którzy widząc jakąkolwiek agresje, czy okazję do bójki z miłą chęcią skorzystają.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   12.02.17 20:42

Jakoś trudno było mu uwierzyć, żeby Rowan w ogóle nie była zainteresowana seksem. Wiedział, że była wdową od kilku lat. Lat! Dla niego to było dziwne. Każdy miał swoje potrzeby bycia z drugim człowiekiem i może Yaxley była z zewnątrz zimną panią koroner z piwnicy prosektorium, ale jednak była istotą ludzką. Rozmowy były ważne, ale może jakieś bliższe relacje na pewno by jej nie zaszkodziły. Wiedział, że akurat był ekspertem od dawania rad szlachciankom... Ale traktował je jak kobiety - nie jak roboty do rodzenia dzieci i słuchania się każdego słowa nestora. Dalsza rozmowa została jednak przerwana. I to w sposób tak charakterystyczny do tego miejsca, że początkowo w ogóle nie zwrócił na to uwagi. W końcu znajdowali się w karczmie, gdzie każdy mógł być mordercą, handlarzem śmiercią czy kimkolwiek innym. Nie zauważył początkowo zataczającego się mężczyzny, a dopiero reakcja Rowan uświadomiła go, że coś było nie tak. Chciał, naprawdę chciał kopnąć ją w kostkę. Na twarzy miał wypisane I po cholerę się odwracałaś?! Tym jedynie potwierdziła słowa owego krzykacza. Nie sądził, by Yaxley kogokolwiek zabiła, ale skoro zareagowała... Kolokwialnie mówiąc mieli przesrane. Miał jedynie nadzieję, że mężczyzna sobie to zmyślił i pomylił w pijackim amoku twarz bladej jak trup kobiety. Może tamta też była rudzielcem? Widoczny, krwisty kosmyk włosów wysunął się spod kaptura pani koroner, co przyciągało uwagę. Szczególnie na tle czarnego płaszcza, który miała zarzucony na ramiona. Nie zdążył jej powstrzymać przed odezwaniem się do niego. Uprzejmym, praktycznie słychać było, że zupełnie nie pasowała do tego otoczenia. Tak bardzo chciał przekląć. Tak bardzo chciał po prostu powiedzieć jej, żeby siedziała cicho. Ale potem było jedynie gorzej. Wstała! Raiden ukrył na chwilę twarz w dłoni, wiedząc, że Rowan sama pod sobą kopała dołki, robiąc z jednego słowa jakiegoś pijaka zbiegowisko.
- Siadaj - rzucił do niej, po czym wypił kolejną porcję alkoholu. - Nie widzisz, że za dużo sobie walnął? - dodał, obserwując jednak mężczyznę, by w każdej chwili zareagować. Po co w ogóle wdawała się w tę dyskusję?! Szlag! Z nią zawsze były same problemy... Kobiety.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   13.02.17 19:31

Przez chwilę Hudson po prostu stał mierząc nietrzeźwym spojrzeniem Rowan. Wyglądał tak, jakby sens jej słów powoli trafiał do niego. Chwilę zajęło mu zanim otumaniony alkoholem rozum przetrawił informację. -Nie wie o co chodzi! – zawył Logan czując że ogarnia go coraz większa wściekłość. Kilka rozmów ucichło całkowicie, otwarcie już przenosząc zainteresowanie na urzędnika. Nawet nie ukrywając się z tym, że obserwują sytuacje. Barmanka stojąca niedaleko zaprzestała wycierania szklanki, odłożyła też szkło i ścierkę, łapiąc asekuracyjnie za różdżkę. Pracowała w karczmie nie od dziś, bójki i kłótnie były tu na porządku dziennym. Sam Logan zaś obrócił się ogniskując spojrzenie na jednym ze stolików. – Nie wie o co chodzi! – zakrzyknął raz jeszcze tym razem w ich stronę, by zaraz znów stanąć w kierunku Rowan. Rozmyte spojrzenie wcale nie przeszkadzało mu w tym, by łypać na nią ze wściekłością malującą się w źrenicach i wykrzywiającą twarz. Różdżkę trzymał w dłoni nerwowo zaciskając na niej palce. -O moją Anastazję chodzi! – wykrzyknął w jej stronę uznając, że to wystarczające wytłumaczenie. Przecież wiedział, że była odpowiedzialna za jej śmierć. Był tego wręcz pewien. Teraz tylko udawała zdezorientowaną i nieświadomą postanawiając dalej odgrywać teatrzyk. Nawet nie zwracał uwagi na jej towarzysza, oczywiście do czasu, aż ten nie zaznaczył swojej obecności odzywając się. Powoli przeniósł spojrzenie na niego. A w jego głowie zaczęły pojawiać się całkiem nowe, logiczne wnioski. Raiden musiał jej w tym wszystkim pomagać, po cóż innego ta dwójka miałaby się spotykać w miejscu takim jak to. -To twój wspólnik! – osądził, pozwalając by myśli, które chwilę wcześniej przeszły przez jego głowę zwerbalizowały się. Nadal jednak zwracał się wprost do Rowan, uznając ją za mózg całego wydarzenia, które w efekcie zabrało z tego świata jego ukochaną żonę. Dobrą, miłą, troskliwą. Zatoczył się, by już po chwili ponownie odnaleźć równowagę. Był wściekły i zły, a to sprawiało, że był nieobliczalny. Trudno było przewidzieć jego następny ruch.  

| na odpis macie 48h.
Rowan, twoja nieobecność jest brana pod uwagę, jednocześnie też przypominam że posiadacie możliwość wykonania jednej akcji na post, tj. atak, unik, rzucenie zaklęcia, próba ucieczki, na który należy rzucić kością k100.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   14.02.17 15:46

To było lepsze niż akcja na Brooklynie, gdy wysłano jego i jeszcze dwójkę policjantów, by zatrzymali poszukiwanego przez czarodziejką policję czarodzieja. Tamten jedynie siedział napruty przy barze i próbował słodkimi słówkami poderwać barmankę. Nic jednak z tego nie wyszło, gdy trzech gliniarzy wpadło do lokalu i wyciągnęło go krzyczącego do kobiety Nie zapomnij mnie, ukochana! w iście pijackim tonie. Ukochana sprzed półgodziny, chociaż oczywiście, że kobieta w ogóle nie wiedziała, co się dzieje. Te krzyki w stronę Rowan bardzo mu przypominały tamto wydarzenie. Wyglądało to dość karykaturalnie, jednak nie można było przestać być czujnym. Nic nie rozumiał z tych oskarżeń w stronę Yaxley, ale nie musiał za długo tego słuchać, by uznać to za absolutną bzdurę. Ta zdecydowanie opóźniona reakcja mężczyzny mogłaby wywołać śmiech Raidena, jednak dzisiejsze okoliczności były inne i wcale nie było mu do śmiechu. Zauważył lekkie spięcie u barmanki i zapewne jeszcze u kilku osób, ale na szczęście nie interesowało się tą krzykaniną wielu gości karczmy U Bobby'ego. Przecież takie akcje to była tu codzienność. Jednak nie można było przewidzieć reakcji ludzi na większą burdę. Gdy usłyszał imię, od razu powędrował myślami do Anastazji Bott, ale to było dawno temu. Raczej zbieżność imion niż coś poważniejszego. Mało kobiet o tym imieniu mieszkało w Anglii? Zapewne chodziło o żonę czy kogoś bliskiego temu nieznajomemu. Nic dziwnego, że właśnie wyglądał jak wyglądał, a pachniało od niego gorzej niż z bagna. Gdy posądził Cartera o bycie wspólnikiem w jakimś wymyślonym przez niego spisku, nie mógł siedzieć cicho.
- Za dużo wypiłeś - odparł Raiden, ale nie mógł nic więcej powiedzieć, gdy uchmielony gość zatoczył się gwałtownie. Nie można było przewidzieć, co się stanie dalej, a różdżka w jego dłoni mogła oznaczać wszystko. Szczególnie że był wyraźnie rozedrgany emocjonalnie, a alkohol zrobił swoje. Carter musiał podjąć szybką decyzję. Wstał, by spróbować wyrwać różdżkę z drżącej ręki mężczyzny.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   14.02.17 15:46

The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.02.17 5:48

Chyba już obydwoje byli skazani na to, że w jakiej okoliczności b się nie spotkali zawsze kończyło się to tym samym... kłopotami. Nie rozumiała jego reakcji. Miała tak po prostu siedzieć i nie zwracać na mężczyznę uwagi pozwalając mu rzucać na lewo i prawo oskarżeniami wymierzonymi w jej osobę? Takiego zamiaru nie miała.
-Widzę aż za dobrze.- Nienawidziła pijanych ludzi. Niby bezbronni, ale z takimi osobami nigdy nic nie wiadomo. Krzyki stawały się coraz głośniejsze, a on sam coraz częściej chwiał się na boki. Pocieszała ją myśl, że wybryki mężczyzny nie zwróciły jak początkowo myślała aż tak uwagi gości. Najwyraźniej było to tu na porządku dziennym. 
Może gości i nie, ale na pewno kobiety stojącej za barem. Kątem oka zauważyła jak ta coś chwyta pod blatem i bynajmniej nie był to kufel. Ciekawe jak wiele razy przytrafiały jej się takowe ekscesy?
Anastazja? Nikt o tym imieniu nie przychodził jej na myśl. Zmarszczyła lekko czoło w zamyśleniu wciąż obserwując gniewnie na nią spoglądającego mężczyznę. Niestety nikogo o takowym imieniu osobiście nie znała. Jeśli chodziło jednak o jej prace... zawsze dobrze pamiętała wszystkie prowadzone przez siebie sprawy, a faktycznie nie tak dawno trafiła jej się denatka o tym imieniu. Ale czy to o nią mogło mężczyźnie chodzić? I co ona niby miała wspólnego z jej śmiercią? 
-Raiden, wyjdźmy po prostu. -Powiedziała to jednak nie ruszając się z miejsca widząc co Raiden chciał zrobić. Odebranie mężczyźnie różdżki faktycznie było chyba w tej chwili najlepszą rzeczą, którą mogliby zrobić. Raczej nikomu z tu obecnych nie uśmiechała się wizja obrony przed lecącymi gdzie popadnie zaklęciami. Wciąż stała naprzeciw mężczyzny będąc w pełnej gotowości pochwycić jego różdżkę jeśli Raidenowi nie udałoby się mu jej odebrać tak łatwo.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.02.17 5:48

The member 'Rowan Yaxley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 77


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.02.17 17:29

To, że bójki i afery były na porządku codziennym w tym miejscu wcale nie sprawiało, że ludzie nie interesowali się nimi za każdym razem równie mocno. Rozmowy stopniowo cichły, a barmanka widząc napięcie między trójką czarodziejów, już nawet nie kryła się z tym że złapała za różdżkę, którą skierowała w ich stronę. Logan zaś z wściekłością wpatrywał się w Rowan sprawiając, że z jego różdżki leciały czerwone iskry. Raidena zaszczycił tylko jednym, wcześniejszym zdaniem. Dlatego też gdy ten wykonał ruch, próbując wyrwać mu różdżkę, Hudson zareagował z lekkim opóźnieniem. Carterowi udało się złapać za nią, ale mocny i pewny uchwyt Logana uniemożliwił mu wyrwanie jej skutecznie. Szarpania, która rozgorzała między nimi doprowadziła do nieumyślnego rzucenia przez urzędnika niewerbalnego Exuplso. Siła zaklęcie zatrząsnęła karczmą odrzucając trójkę. Każdy z nich poleciał w inny koniec sali. Rowan nie poleciała daleko, zaledwie kilka metrów. Uderzyła o jeden ze stolików stojących przed ścianą obijając o niego boleśnie prawą nogę, ból zapiekł. Upadła na ziemię, zdając sobie sprawę, że przy sile z jaką uderzyła w mebel ciężko będzie się jej poruszać. Niefortunny upadek obfitował w zwichnięcie stawu skokowego. Raiden leciał dłużej, by finalnie zderzyć się jedną ze ścian. Uderzył w nią głową, po czym osunął się po niej na ziemię. Zderzenie ze ścianom rozpaliło pulsujący ból w czaszce. Logan dotarł pod drzwi wejściowe uderzając o nie plecami. Alkohol jednak skutecznie nie dopuszczał do jego jaźni odczucia bólu.
-Widzicie! – wydarł się na całą karczmę zaraz po tym, jak się podniósł rozkładając obie dłonie. – Właśnie tak tratują jednorożce! – zerknął w stronę Rowan, potem na Raidena, by za chwilę znów przenieść spojrzenie na kobietę. – Co, mnie też zabijecie? – zapytał kompletnie nieprzejęty. Barmanka milcząco obserwowała sytuację próbując wybrać w kogo należało mierzyć różdżką. Ostatecznie skierowała ją w stronę Logana. Westchnęła cicho.

| na odpis macie 48h
Obrażenia dają wam -10 do rzutów kością.
Uporanie się z Loganem bez pomocy magii posiada ST80 (do rzutu dolicza się sprawność).
Obrazek poglądowy.


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.02.17 21:53

Niestety tak jak przypuszczała wyrwanie mężczyźnie różdżki nie było łatwym zadaniem i niestety mogła niedługo później poczuć to na własnej skórze. Zresztą, nie tylko ona. Rowan jak i pozostałą dwójkę odepchnęła siła zaklęcia rzuconego przez mężczyznę. Wiedząc, że nie ma czasu na unik, ani na jakąkolwiek obronę uległa sile zaklęcia, które posłało ją prosto na jeden ze stolików. Upadła z głuchym łoskotem na podłogę wydając bliżej nieokreślony dźwięk przez zaciśniętą szczękę. Miała nadzieję, że chociaż ten wariat mocno się potłukł, a najlepiej by było gdyby stracił przytomność.
Uniosła głowę w górę najpierw swój wzrok kierując na zdezorientowaną barmankę, później na chyba dość mocno pokiereszowanego Raidena, a następnie zatrzymała swój wzrok na o dziwo stojącym psychopacie! No tak... alkohol. Najlepsze znieczulenie.
Jednorożce? Teraz nie miała wątpliwości o jaką Anastazję chodziło. Ale kim był w takim razie mężczyzna? Denatkę zidentyfikował mąż niestety Rowan przy tym nie było, ale możliwe, że to właśnie był on. To tłumaczyłoby niemal wszystko. Wciąż jednak nie rozumiała jego oskarżeń. Najwidoczniej musiał sobie coś uroić.
Martwił ją fakt, że mężczyzna wciąż dzierży w dłoni różdżkę i pierwszą osobą, w którą zapewne by nią wycelował byłaby właśnie ona. Dlatego też musiała działać szybko. Lepiej aby to ona zrobiła pierwszy ruch aniżeli mężczyzna. 
Dopiero teraz zdała sobie sprawę jak wielkie pieczenie w nodze czuje. Rudowłosej wystarczyło jedynie zerknięcie w kierunku kostki i kilka ruchów nią aby stwierdzić, że raczej biegać aktualnie nie może. Usiadła upewniając się przy okazji czy jej kaptur cały czas zasłania jej twarz wciąż jednak obserwując poczynania mężczyzny stojącego przy drzwiach. Nie miała zamiaru wysłuchiwać dalej jego słów i pozwolić mu na tego rodzaju samowolkę. Trzeba to jak najszybciej ukrócić bez względu na to jak wielka tragedia mężczyznę dotknęła. Nie wstawała. Zbyt wiele rzeczy w czasie jej prób ustania na dwóch nogach mogłoby się wydarzyć. Może i to nie była zbyt godna pozycja, ale na pewno równie skuteczna. 
-Concitus! -Skierowała czubek swej różdżki w dłoń mężczyzny trzymającą tą należącą do niego. W transmutacji co prawda nigdy dobra nie była, ale najważniejsze teraz było aby odebrać mężczyźnie broń zanim on podejmie się jakiegokolwiek działania.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.02.17 21:53

The member 'Rowan Yaxley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 85


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   16.02.17 13:40

Zawsze go nosiło. Jednak nie miał zamiaru ryzykować jakimś większym łajnem. Kto wie, co by zrobił ten narwaniec? Sam został jednak skutecznie ukarany za swoją gwałtowność. Nie żałował. Nawet gdy czuł jak siła i energia zaklęcia odrzuciła go daleko w tył. Dosłownie wyleciał jak uderzony mocnym wiatrem. Nawet nie zdążył zareagować, gdy uderzył silnie w ścianę. I nie plecami, ramieniem. Poczuł coś twardego z tyłu głowy, a następnie osunął się zupełnie bez czucia, nie orientując się chwilowo, co się działo. Mocno pociemniało mu w oczach, a dźwięki które do niego dochodziły były jakby zza ściany mgły. Zamrugał parę razy i potrząsnął mocno głową jak pies, który próbuje się otrząsnąć z amoku. Tak właśnie zresztą było... I to nawet dosłownie. Po chwili obraz wrócił do normy, a przed sobą ujrzał rudowłosą kobietę po przeciwnej stronie karczmy. Nie wiedział czy coś jej się przytrafiło, jednak i tak samo odrzucenie jej, spowodowało, że zacisnął szczęki. Cholerny kretyn! Robiąc rozróbę, mógł wziąć to pod uwagę! Jednak skąd miał to wiedzieć? I tak zapewne miał się obwiniać o tę idiotyczną decyzję. Bądź co bądź był gliną, ale dalej niezwykle upartym i zmobilizowanym. To była część jego roboty, chociaż to że wybrał to miejsce... Cóż. Wina spadała na niego, ale Rowan mogła się nie odwracać.
Wyciągnął różdżkę tkwiącą w wewnętrznej kieszeni kurtki i skierował jej koniec na prawo od siebie - w stronę nieznajomego pijaka, któremu ktoś odebrał Anastazję. Już nie ważny był powód. Musiał się nim zająć. Musieli go opanować, chociaż w swoim aktualnym stanie nie będzie to zapewne takie proste. Skrzywił się na samą myśl, ale spojrzał jeszcze na barmankę, nim chwiejnie próbował się podnieść.
- Accio różdżka - mruknął, wciąż czując pulsacje w głowie, jednak widział przed oczami mężczyznę. Słyszał też zaklęcie rzucone wcześniej przez Rowan. Miał nadzieję, że uda mu się pomimo zamroczenia rzucić odpowiednią formułę.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
 

Karczma "U Bobby'ego"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Karczma "U Bobby'ego"
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18