Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Karczma "U Bobby'ego"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Karczma "U Bobby'ego"   10.03.12 23:15

First topic message reminder :

Karczma "U Bobby'ego"

Karczma ta znajduje się w samym środku gęstego lasu na obrzeżach Londynu, słynącego z ogromnej ilości grzybów, które w nim rosną. Jest to nieco obskurny budynek z zapadającym się dachem, zbudowany z kamieni i drewna, otoczony gęstą ścianą drzew, która skrywa go przed niepowołanymi oczami. Jego wnętrze jest jasne, swojskie i duszne, zwykle zadymione papierosami lub zasnute dymem wydobywającym się z kominka. Na prawo od wejścia, przy pokrytej boazerią ścianie, stoi stara szafa grająca. Bójki, śpiewy, tańce i krzyki są tu już niemalże tradycją, acz mimo wszystko trudno oprzeć się uroczej atmosferze panującej dookoła, nieco mrocznej, jakby z westernu.
Karczma to istna kopalnia wszelkich informacji - bywają tu bowiem zwolennicy przeciwstawnych stron konfliktu, jak i pracownicy wszelakich instytucji, gazet, a nawet przedstawicie prawa, wszyscy oczywiście pod przebraniem, w ukryciu. To tutaj rozkwita czarnomagiczny interes, to tutaj można kupić truciznę, zakazaną księgę lub smocze jajo. Nigdy nie wiadomo, co tutaj znajdziesz, ta karczma stanowi prawdziwy moralny rynsztok, więc miej to na uwadze.
Kominek podpięty jest do Sieci Fiuu.
Możliwość gry w kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   16.02.17 13:40

The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 13


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   17.02.17 23:45

Cisza wypełniała dotąd gwarną karczmę. Każdy obserwował rozwój sytuacji, głównie zaś barmanka, która – dość niepewnie – celowała różdżką w Logana, nadal nie potrafiąc się zdecydować kto z całej trójki jest największym zagrożeniem.  Zaklęcie poruszyło całą karczmą sprawiając, że niepokój zajaśniał w tęczówkach niektórych gości. Rowan, Raiden i Logan stali w trzech różnych końcach sali, pomiędzy nimi przy stolikach nadal siedziało kilku sympatyków tego specyficznego miejsca. Zaklęcie Rowan mknące przez salę wywołało falę poruszenia i niepokoju. Kilku gościu poprawiło się na krześle. Inni sami wyciągnęli swoje różdżki. Dwójka ruszyła w stronę wyjścia, postanawiając dziś nie ryzykować utraty życia. Zaklęcie Raidena było nieudane. To, rzucone przez Rowan, dotarło do Logana skutecznie zlepiając palce jego dłoni i uniemożliwiając mu rzucanie czarów.
-DOŚĆ – odezwała się kobieta za barem. Każdego z trójki zmierzyła długim, przeciągłym spojrzeniem. Na końcu zatrzymując wzrok na Loganie. – Załatwcie to na zewnątrz.– zarządziła głosem, który nie wyrażał sprzeciwu. Wyszła zza baru ruszając w stronę Logana. Szybkim machnięciem różdżki zdjęła z jego dłoni skutki zaklęcia Rowan. Zaraz potem otworzyła drzwi, gestem tym sugerując, że powinni opuścić to miejsce.
-Ale Rosie, chciałem tylko żeby powiedziała mi jak było naprawdę! Żeby przeprosiła, za to, że zabiła człowieka, który dla kogoś był rodziną. – wyjaśnił rozpaczliwie Logan teraz wzrok kierując już tylko na dziewczynę zza barem. Przez chwilę zdawał się poddawać, potulnieć. Zaraz jednak wściekły grymas znów zagościł na jego twarzy gdy spojrzał na Rowan, Raidena kompletnie ignorując. – Nie daruję jej, Rosie. – stwierdził na powrót wściekły, zły i zrozpaczony. –Nie daruję, nie mogę. – wyjaśniał dalej stojącej niedaleko niego kobiecie, wzrok nadal uparcie trzymając na Rowan.
Rosie zaś przez kilka chwil lustrowała Logana, by potem spojrzeć na pozostałą dwójkę. Westchnęła ciężko. – Wyjdźcie z nim. Co zrobicie za drzwiami, to wasz problem. – oznajmiła spokojnie, przezornie jednak trzymając różdżkę w pogotowiu. – Ty miałaś farta. Twoje zaklęcie równie dobrze mogło trafić kogoś z tego stolika. – powiedziała do Rowan wskazując na kilku mężczyzn siedzących przy stoliku który dzielił Rowan od Logana.  

| na odpis macie 48h
podejmując ponowną próbę pamiętajcie o położeniu postaci (rysunek poglądowy powyżej), oraz fakcie, że w karczmie przebywają inne osoby.
Obrażenia nadal dają wam -10 do rzutów kością.
Uporanie się z Loganem przy pomocy siły posiada ST80 (do rzutu dolicza się sprawność).


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
Raiden Carter

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   19.02.17 9:12

Wciąż szumiało mu w uszach, a obraz nie był zbyt wyraźny. Raidenowi kręciło się w głowie i nawet nie zauważył specjalnie czy zaklęcie się udało czy nie. Nie posiadał obcej różdżki w dłoni, więc wychodziło na to, że nic z tego. Nie zarejestrował jak barmanka krzyknęła. Jedynie zobaczył jak wyszła zza baru, gdy on jeszcze dochodził do siebie. To zaklęcie było tak mocne... Coś czuł, że po powrocie do domu miał jeszcze być poobijany. Świetnie... Przygoda marzenie. Pewnie za jakiś czas będzie się z tego śmiał, ale na razie rozcierał oczy, by pozbyć się paskudnych mroczków. Gdy jako tako mu się to udało, zobaczył jak dziewczyna zdjęła zaklęcie, które rzuciła Rowan. Trochę nieumyślnie, ale przynajmniej trafiło cel. Gdy otworzyła drzwi, domyślenie się o co chodziło było banalnie proste. Ile to już razy lądował w podobnym położeniu? Oparł się jeszcze dłonią o ścianę, a wtedy mężczyzna zaczął swój monolog. Nie rozumiał dalej o co chodziło. Może Rowan wiedziała? Trudno było powiedzieć, gdy byli od siebie tak daleko. Wydawało się, że przez moment awanturnik sobie podaruje, ale... No, cóż. Ta śmierć Anastazji, jednorożce, morderstwo... Chyba znowu w nim zawrzały, bo kompletnie wyzbył się wcześniejszego tonu. Gdy barmanka na niego przelotnie spojrzała, wytrzymał jej spojrzenie, wiedząc, że zostało im tylko jedno rozwiązanie. Zresztą na co ci wszyscy gapie? Nie potrzebowali widowni, a chcieli jedynie przekonać faceta, że powinien spuścić z tonu. Yaxley na pewno nikogo nie zabiła. Opuścił różdżkę, wiedząc, że tak było bezpieczniej. Jednak ciągle miał ją w pogotowiu. Inne zaklęcia były w karczmie pełnej ludzi słabą opcją, dlatego postawił na bezpośredni kontakt. Raiden poszedł w stronę mężczyzny, próbując wyprowadzić go na zewnątrz.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   19.02.17 9:12

The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 26


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   19.02.17 15:17

Była wściekła. Ostatnio zdecydowanie zbyt często przytrafiały jej się różnego rodzaju, niepożądane przygody. Poczuła ucisk satysfakcji widząc jak jej zaklęcie zaczyna działać, a mężczyzna pozbawiony zostaje możliwości rzucania zaklęć. W tym stanie nie powinien nawet dotykać różdżki, a bój w kostce ją w tym cały czas utwierdzał. Zaniepokoiło ją to, że Raidenowi nie wyszło tak proste zaklęcie. Może uderzenie gorzej pokiereszowało go niż początkowo myślała? Jak ta cała sytuacja się uspokoi będzie musiała oglądnąć mu tą głowę.
Jej przemyślenia zostały jednak zepchnięte na dalszy plan przez krzyk kobiety znajdującej się za barem. Gdy kobieta zatrzymała na niej przenikliwy wzrok odpowiedziała jej również takowym, aż ta w końcu skierowała go na mężczyznę stojącego przy drzwiach. 
Przecież od początku chciała wyjść na zewnątrz. Jej też nie uśmiecha się przybywanie w tej Karczmie w takich, a nie innych okolicznościach.
Widząc poczynania kobiety zagryzła szczękę powstrzymując się od rzucenia komentarza odnośnie jej zachowania. Jakby to ona z Raidenem zaczęli rzucać na lewo i prawo zaklęciami.
Miała farta? Nawet gdyby nie trafiła to przecież nikogo by tym zaklęciem nie zabiła. To nie była Avada.
Dobrze też wiedzieć, że mężczyzna jeszcze swojej "zemsty" nie zakończył. Teraz już całkowicie przestały ją interesować jego powódki. Chciała jedynie zakończyć tę błazenadę i zostać w jednym kawałku.
Zerknęła na Raidena, który z niemałym trudem stawał właśnie na równych nogach. Ona chyba też powinna, ale pieczenie w nodze nie ustawało, a kostka zaczęła puchnąć. Ledwo się poruszając nie pomoże Raidenowi, a tym bardziej szybko z Karczmy nie wyjdzie.
Skierowała swą różdżkę na kostkę w nadziei, że jej umiejętności lecznicze jej nie zawiodą. To będzie bolało.
-Articulatio.-Wypowiedziała formułę zaklęcia zaraz później zaciskając mocno szczękę aby nie wydać żadnego upokarzającego odgłosu. Jeszcze tego było jej trzeba...




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   19.02.17 15:17

The member 'Rowan Yaxley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 60


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   20.02.17 15:58

Rowan musiała rzadko bywać w miejscach takich jak to. Trafienie zaklęciem przypadkowego gościa z pewnością skutkowałoby jego odpowiedzią. Zaklęcia pojawiłby się w całej karczmie, bowiem trudno byłoby wycelować, czy uniknąć uroku. A raz trafiony czarodziej, z pewnością odnalazł by w sobie chęć odwdzięczenie się. Także tak, Rowan miała szczęście, że jej zaklęcie trafiło Logana, niezależnie od tego jakiego zaklęcia użyła. Kostka, na którą rzuciła zaklęcie zapiekła niewyobrażalnym bólem, gdy zaklęcie zadziałało.
Riaden ruszył w stronę Logana i Rosie z całkiem logicznym pomysłem wyciągnięcia mężczyzny na zewnątrz. Próba jednak spełzła na niczym. Złapany za łokieć Logan wyrwał go, popychając mężczyznę na stający niedaleko stolik zajęty przez trzech rosłych czarodziejów.
Z jednego stających dalej stolików podniósł się mężczyzna. Był wysoki, jego głowę ścieliły czarne, lekko przydługie włosy, które aż wołały o wizytę u fryzjera. Na ramiona miał zarzucony ciemnozielony płaszcz sięgający aż do ziemi. Podszedł spokojnym krokiem do Logana, układając mu dłoń na ramieniu.
-Chyba czas iść do domu, przyjacielu. – zadudnił niskim barytonem, którego echo przetoczyło się przez całą salę. Logan uniósł na niego zrozpaczone, pijane spojrzenie.
-Ale... – zaczął, szukając argumentu, który pozwoliłby mu na pozostanie tutaj. Na spróbowanie dowiedzenia się czegoś więcej o śmierci swojej żony. Ale ta dwójka tylko potwierdziła jego obawy – oni nie rozmawiali, tylko od razu przechodzili do czynów.
-Chodź. – powiedział raz jeszcze wysoki jegomość, popychając go lekko za drzwi. – Dobranoc, Rosie. – rzucił jeszcze zanim razem z Loganem zniknął w ciemności roztaczającej się wokół karczmy. Nie odwrócił się ani razu, choć przez cały czas trzymał dłoń na ramieniu Logana, który znów – całkiem przeciwnie do swojego znajomego – raz po raz zerkał za siebie. Rosie wróciła za bar, mając nikłą nadzieję, że to ostatnia interwencja, jakiej dzisiaj musiała dokonać.

| MG dziękuje za grę, od tego momentu możecie prowadzić rozgrywkę sami.
Nadal skupiacie na sobie uwagę co poniektórych gości karczmy.
Raiden, głowa będzie ci doskwierać przez najbliższe 24h
Rowan, kostka, mimo nastawienia, będzie pobolewała przy chodzeniu przez 24h


Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
Rowan Yaxley

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   23.02.17 20:57

Tak jak myślała zaklęcie okazało się być "trochę" bolesne, na szczęście jednak udało się, a ona podpierając się o stół za sobą stanęła na równych nogach. Raiden podjął się próby wyprowadzenia pijaczyny, ale niestety jego starania spełzły na niczym. Była już przekonana, że awantura wybuchnie na nowo kiedy niespodziewanie jakiś mężczyzna wstał ze swojego miejsca i podszedł do krzykacza próbując przekonać go do opuszczenia Karczmy. Po pewnym czasie na szczęście się mu to udało, a ona mogła teraz odprowadzać obydwu mężczyzn wzrokiem. dzięki Merlinowi, że to skończyło się tak, a nie inaczej. Najwyraźniej jej spotkania z Raidenem były z góry skazane na katastrofę. Przynajmniej oboje nie mogli w swoim towarzystwie narzekać na nudę. Sądząc po minie Cartera był n tego samego zdania. Kiwnęła głową w stronę drzwi dając mu znak, że na nich już chyba czas. Nie miała zamiaru zostać tu choćby minuty dłużej. Naciągnęła jeszcze bardziej kaptur na głowę zauważając kątem oka jak Raiden wraca się do ich stolika i zabiera z niego butelkę. No tak... jakaś rekompensata zawsze musiała być. Otworzyła drzwi w tym samym momencie, w którym Carter stanął u jej boku i razem wyszli z Karczmy profilaktycznie rozglądając się jeszcze za awanturnikiem, po którym nie było śladu. Na szczęście... 
Chyba rzeczywiście najspokojniejszym i najbardziej sprzyjającym spotkaniom miejscem jest kostnica, bądź prosektorium. Przynajmniej trupy nie mają względem nich żadnych obiekcji, ani tym bardziej nie chcą ich pozabijać.

|ztx2




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 40
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   15.12.18 17:20

1 października

Potrzebowała chwili odpoczynku. Wytchnienia od wszystkiego, co dotyczyło jej ostatnio. Miała ochotę na szklankę - albo cztery - ognistej i kilka papierosów. W samotności. Potrzebowała jej. Nie chciała nikogo spotkać - zwłaszcza znajomego - musiałaby znów grać, znów udawać. Dlatego wybrała się dalej nie przejmując się, że dotarcie chwile jej zajęło. Jeśli miało jej to pozwolić na siedzenie w spokoju przy stoliku i zajmowanie się własnymi myślami była w stanie się poświęcić. Dotarła tu na miotle, zostawiając ja za budynkiem. Poprawiła lekko jasny płaszcz, by później wejść do środka. Nawet jeśli robiła to dzisiaj dla siebie, wiedziała, że do "Bobby'ego" przychodzą różni ludzie. Może jednocześnie zajmując się sobą, była w stanie dowiedzieć się czegoś dla Zakonu. Zawsze to było coś dodatkowego. Pchnęła drzwi całkowicie zadowolona z tego, że mało kto zwrócił na nią uwagę. Dostrzegła jeden z wolnych stolików, ale nim do niego podeszła najpierw skierowała się baru. Zamówiła dwie ogniste i ruszyła w kierunku wolnego miejsca, które upatrzyła sobie wcześniej. Tak, zdecydowanie tego jej dzisiaj trzeba było. Gwary rozmów, możliwości utopienia się w tym klimacie, oderwania myśli.
Usiadła przy stoliku. Jedną szklankę postawiła przed sobą, drugą na przeciw sobie, tak jakby była dla niewidzialnego przyjaciela, albo kogoś, kto jedynie na chwilę odszedł od niej. Nikt jednak nie miał przyjść - wiedziała o tym jednak tylko Tonks. Trochę naiwnie liczyła na to, że dwie szklanki a stole sprawią, że nikt nie postanowi się do niej dosiąść by opowiedzieć jej własną historię życia. Z pewnością wszystkie były warte uwagi, ale Just dzisiaj cholernie potrzebowała być egoistką. Całkowicie wypiąć się na ten świat. Na jeden wieczór. Zwłaszcza, że jutro miała mieć wolne, dzisiaj mogła się napić bez wyrzutów, że nie będzie w pełni swojej sprawności następnego dnia. Sięgnęła po szklankę zanurzając usta w alkoholu.
Czas mijał i paradoksalnie jej pomysł działał. Gdy skończyła swoją szklankę - prawie, pozostawiła trochę na dnie - odstawiła je na miejsce drugiej i sama się nią zajęła zadowolona. Co jakiś czas zawieszając spojrzenie na jednym z gości lokalu. Czuła jak alkohol powoli do niech dochodzi, jak odsuwa troski, a w głowie i ciele pojawia się upragniona beztroska.
Może nawet dzisiaj zatańczy. Uśmiechnęła się rozbawiona do tej myśli.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Laurent Baudelaire
Laurent Baudelaire

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6341-budowa https://www.morsmordre.net/t6376-pan-baudelaire https://www.morsmordre.net/t6372-laurent-baudelaire#161712 https://www.morsmordre.net/f187-dzielnica-portowa-thames-path-7 https://www.morsmordre.net/t6557-skrytka-bankowa-nr-1591#167298 https://www.morsmordre.net/t6398-laurent-baudelaire#162760
Zawód : Właściciel antykwariatu, artysta
Wiek : 34
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,
Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,
Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,
O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,
I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca
OPCM : 5
UROKI : 1
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 13
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   04.01.19 2:28

Początek tego wieczoru miał miejsce w Piórku Feniksa. Byłem tego pewien - potknąłem się w progu zdzierając obcas męskiego pantofla. Nie od razu, lecz w miarę czasu z tego powodu wszystko wydawało mi się jakieś takie wyjątkowo chwiejne. Ciągle o tym zapominałem, o braku tego obcasa, odnosiłem więc wrażenie, że każda izba w lokalu jest kajutą dryfującego po otwartym morzu okrętu - takiego wypełnionego licznym, towarzyskim gronem kamratów. I w zasadzie to nawet tłumaczyło te okazyjnie nasilające się mdłości...Choroba morska nie doskwierała mi już jakoś specjalnie dotkliwie pod warunkiem, że nie męczyłem żołądka zmyślnymi zachciankami. Niestety Albert zamówił misę oliwek. Nie dał mi wyboru. Cierpiałem więc teraz, a do tego na domiar złego potem się z nim pokłóciłem. Nie wiem w zasadzie już o co, lecz było to tak oburzające, że popłynąłem umyślnie o jedną lub cztery lampki wina za dużo by to wspomnienie wypłukać. Zdarzało mi się to wyjątkowo sporadycznie, rzadko - ten stan nietrzeźwości. Sama myśl osiągania go mnie odstręczała z oczywistych powodów. Byłem jednak człowiekiem. W tym momencie wyjątkowo zmieszanym bo zwyczajnie gdzieś umknął mi moment w którym przeszedłem najwyraźniej do nowego pomieszczenia pod pokładem bo jakoś tak wystrój znacząco uległ zmianie. Tak właściwie to po prostu nie zauważyłem momentu w którym w drodze od baru do stolika porwała mnie anomalia wypluwając w korytarzu obskurnej Karczmy u Bobby'ego. Zaintrygowanym, ciekawskim spojrzeniem sunąłem po ponurych ścianach i pijących na ich tle kaprawe twarze, choć ktoś bardziej trzeźwy umiałby stwierdzić, że się zwyczajnie na wszystko prowokująco gapię. Szukałem po troszku swoich towarzyszy. Myśl o nich jakoś jednak mi przeszkadzała gdy przypominałem sobie powód dzisiejszej zwady. Pewnie solidaryzują się z Albertem. Cmoknąłem pod nosem z dezaprobatą i właśnie wtedy zawiesiłem się nad stolikiem przy którym siedziała kobieta i prawdopodobnie jakaś niewidzialna mara - przynajmniej tak osądziłem po stojącym do pełna zalanym szkłem. Stałem tak chwilę znacznie dłuższą niż mi się to początkowo wydawało
- Przepraszam najmocniej... - zacząłem całkiem śmiało - proszę nie pomyśleć że jestem niegrzeczny, lecz pragnę zapewnić, że jestem jedynie bardzo nietrzeźwy i w związku z tym również mocno mnie ciekawi pewna sprawa. Bo widzi pani, panie, państwo... - ciągnąłem patrząc to na błękitnowłosą niewiastę i jej niewidzialną przyjaciółkę bądź przyjaciela. Mam nadzieję, że ją lub go nie uraziłem swoim niezdecydowaniem w tej kwestii... - W każdym razie: kiedyś słyszałem, że nie widzi, tylko obcuje ten, co naprawdę umiera*. Kto z waszej dwójki obcuje, a kto widzi...? - uniosłem jedną z brwi wyżej upijając z trzymanej z trzymanej za nóżkę lampki sążnistego łyka skrzaciego, wiernego, teleportującego się wraz ze mną za pomocą mistycznej kosmicznej energii wina - Mogę się dosiąść? Tam gdzie trzech tam większe szansa na to, że któreś z nas jest prawdziwe - uśmiechnąłem się nieco pijacko wolną dłonią już szukając podparcia dla wolnej dłoni. Chyba zbliżał się sztorm.

*Leśmian Bolesław Rok nieistnienia




Opowiedz mi o śmierci, o śnie, który tam prowadzi,
O wypoczynku wiecznym,
Gdzie nie wie się nic o miłości i nienawiści,
ani o zadowoleniu smutnym.

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 40
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Karczma "U Bobby'ego"   13.01.19 0:06

Działało - co przyjmowała z lekkim zdziwieniem. Nie wiedziała, czy to jej genialny plan, czy też może uznawali ją za wariatkę. W każdym razie, póki miała spokój nie miało znaczenia co dokładnie działało. Była w miejscu w którym nie powinna trafić na żadnego znajomego, a ludzie omijali  ją i to było to, czego dzisiaj oczekiwała. Nic więcej nie chciała, jak spokoju i ognistej. Może nie powinna poszukiwać go wśród ludzi, ale paradoksalnie potrzebowała też ludzi. Może zwyczajnie ich obecności. Paradosk, ale ostatnio coraz mocniej rosło w niej wrażenie, że życie składało się właśnie z paradoksów, których nie potrafiła wytłumaczyć racjonalnie.
Czuła już alkohol, jak powoli wchodził do jej ciała i powodował lekki szumienie w głowie, ale właśnie po to tutaj przyszła, więc spokojnie i z pewnością pociągnęła kolejny łyk ze szklanki. Rozglądała się po sali, para siedząca kilka stolików dalej widocznie miała kryzys, choć próbowała to ukryć przed innymi. Usta kobiety drżały lekko, a mężczyzna mówił coś szybko. Odpowiadała mu wolniej, ale widoczna była w jej oczach złość. Westchnęła lekko i przeniosła spojrzenie dalej, na grupkę mężczyzn, która co jakiś czas wybuchała tubalnym śmiechem, który roznosił się po pomieszczeniu. Jej wzrok miał już wędrować dalej, gdy głos nad nią zdawał się zwracać właśnie do niej. Przekręciła głowę, krótkie włosy zafalowały podczas ruchu i zastygły przy policzkach. Uniosła spojrzenie zawieszając je na wysokim - choć w jej przypadku każdy zdawał się wysoki - blondynie z zarostem. Słowa trochę kontrastowały ze śmiałością z którą je wypowiadał. Przeciągnęła spojrzeniem po jego sylwetce od góry do dołu i pohamowała westchnięcie. Chyba jej plan nie zadziałał całkowicie. Zmarszczyłą lekko brwi, gdy mówił dalej otwarcie przyznając się do nietrzeźwości. Uniosła szklankę pociągając łyk ognistej, alkohol pognał do gardła rozgrzewając ścieżkę, którą pokonał. Zerknęła w stronę w którą co jakiś czas patrzył uświadamiając sobie, że to puste miejsce przed którym postawiła szklankę. Jednak jego kolejne słowa zdawały się jeszcze dziwniejsze.
Nie widzi, tylko obiecuje ten, co naprawdę umiera
- Że co? - zapytała nie potrafiąc dojrzeć sensu w paplaninie którą wypowiadał. Zmarszczyła brwi, próbując dojść o co może mu chodzić, jednak bezskutecznie poszukiwała odpowiedzi. Bo jak ten, co umiera może nie widzieć, a składać obietnice? No i, co jeśli ktoś nie umiera, a obiecuje. A może wychodzi na to, że ten kto nie umiera, nie może też obiecywać? W końcu zmarszczyła też nos, pokręciła nim i zdecydowała się na odpowiedź. - Czy każdy codziennie nie jest jeden krok bliżej śmierci? A co za tym idzie i samego umierania? - zapytała, zamiast odpowiadać sama nie do końca pewna, czy chce wchodzić w tą dyskusję. Ale chyba moment w którym mogła się sprzeciwić minął, bo mężczyzna już podpierał dłoń. - Jaką masz pewność, że cokolwiek jest prawdziwe? - zapytała pomijając na razie kwestię tego, że jest ich jedynie dwóch. Zwróciła na niego spojrzenie nie zapraszając, ale i nie wyganiając, bowiem zdawało się, że mężczyzna postanowił już spędzić dłuższy czas przy niej, a ona? Cóż. Sama nie była pewna czego chce.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
 

Karczma "U Bobby'ego"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19