Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Stumilowa chatka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stumilowa chatka - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime17.07.18 18:52

First topic message reminder :

Stumilowa chatka

Zbudowana z drewna obecnie gęsto porośniętego mchem wygląda jakby dosłownie wyrastała z ziemi, nie zaś została zbudowana przez człowieka. W odległych czasach zamieszkiwała ją lokalna wiedźma, której dekokty i odwary uleczyły niejednego śmiertelnie chorego. Przez lata, z matki na córkę przechodziła znajomość tajników eliksirów. Z czasem chatka stała się sławna na całą Irlandię. Obecnie wewnątrz nikt od lat już nie mieszka, ale w środku, dzięki magii, rosną egzotyczne rośliny, które nawet nie potrzebują specjalnej pielęgnacji.

Rzut kością k6 pozwala znaleźć w chatce:
1. Niestety nie udało znaleźć się nic, może następnym razem.
2. Znajdujesz czterolistną koniczynę wraz z niezwykle przerośniętym kwiatem.
3. Wśród licznych roślin udaje znaleźć ci się coś niespotykanego - fajkowe ziele.
4. Twój wzrok przyciągnął wyjątkowy kwiat, niebieska róża, która nigdy nie zwiędnie o niezwykle mocnym zapachu.
5. Gdy przechadzasz się po ogrodzie, na twoją głowę spada jabłko i to nie byle jakie, bo Jabłko Hesperyd.
6. Masz niezwykłe szczęście, twój wzrok wypatrzył kwiat paproci.

Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stumilowa chatka - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime17.03.20 18:53

The member 'Jennifer Leach' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime18.03.20 21:52

Uśmiechnął się blado, nie będąc pewien, jak inaczej mógłby okazać swoją ulgę. Cieszył się, że ją widział i na szczęście Jen zdawała się to dostrzegać, okazując uczucia równie koślawo jak on. Widać to u Wrońskich (nawet tych o rozrzedzonej krwi) rodzinne.
Wzruszył lekko ramionami, spoglądając na obiad nieco obojętnie. Był dużym chłopcem, zrobi sobie w domu jakąś kanapkę.
-Zeszczuplałaś. - zauważył cicho i bezpośrednio, choć było to bardziej dyplomatyczne niż cisnące się na usta "schudłaś, masz co jeść?"
Od czystki mugolaków minęły dopiero niecałe trzy dni, ale już docierało do niego, że trwa wojna. Do niej najwyraźniej też, skoro teleportowała się aż do Irlandii. Przyjrzał się jej z troską - a więc ta chatka jest tymczasowa, postój w Irlandii też?
-Co dalej planujesz? - zagaił łagodniej, a potem przełknął ślinę. Takie deklaracje i oferty zawsze przychodziły mu z pewną trudnością, w końcu przez lata grał na siebie i pamiętał o tym, że nic nie powinno być bezinteresowne... ale...
-...Jak mogę pomóc? - dopytał, mając nadzieję, że może zrobić coś bardziej konkretnego niż obiad. To znaczy, obiad był całkiem konkretny, ale wolał się przypatrywać niż pomagać, bo jeszcze coś by spalił, a składniki były na tym odludziu na wagę złota.
Pokiwał głową, zastanawiając się, czy powinien żałować, że ignorował transmutację w Hogwarcie. Miał być w końcu aurorem (co za ironia! Ciekawe, czy ci tchórze teraz uciekli, czy też stanęli ramię w ramię z policją mordującą mugoli? Wroński jeszcze nie dorwał nielegalnego numeru Proroka i nie miał pojęcia o rozwiązaniu Biura), poświęcał się ofensywie i defensywie, a nie czarowaniu kolczyków. Tymczasem, Jen radziła sobie całkiem nieźle - ze swoimi zdolnościami, on mógłby co najwyżej podpalić tą chatkę. A potem wyczarować bąblogłowę, ech.
-Nie znam się na transmutacji, ale umiem nakładać proste zabezpieczenia, jakbyś chciała zostać tutaj dłużej niż noc. - przyznał, obrzucając chatkę wzrokiem. Mógłby zabezpieczyć drzwi, aby klamka rozgrzewała się do czerwoności, dotknięta przez intruzów. Albo sprawić, że Jennifer zbudzi przenikliwy pisk, gdy tylko wejdzie tu ktoś nieproszony.
-Uhh... - zawahał się, pąsowiejąc jeszcze bardziej, a potem blednąc. Musiało to wyglądać komicznie, ale opowieść Jennifer o pogarszaniu własnych ran, wyjątkowo kiepsko współgrała z jego bólem... wrażliwych części.
-To... nic poważnego, ale chyba...minie samo, wiesz? - wymamrotał, uciekając wzrokiem, szczególnie że i sama Jennifer zdawała się czegoś wypatrywać. Nie znał się na ziołach, ale może wśród tych chwastów znajdzie się coś ciekawego?
Odchrząknął nerwowo, bo skoro już zaczął temat, to był zobligowany do wyjaśnień. Nie był pewien, czy chciał aby zmieniła jego pęcherz w ropiejącą ranę, ale może chociaż powie mu, czy mógłby to bezpiecznie przeczekać?
-Pierwszego kwietnia zgubiłem buty, a potem musiałem spać na jakimś betonie, szukała nas policja... mniejsza o to. W każdym razie, teraz strasznie boli mnie pęcherz, ale... to minie, nie? Albo... może mogłabyś mnie nauczyć, co się robi w takich sytuacjach? - poprosił, upokarzająco świadom swojej ignorancji w dziedzinie anatomii i magii leczniczej.




Self-made man


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stumilowa chatka - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime18.03.20 21:52

The member 'Daniel Wroński' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2


Powrót do góry Go down
Jennifer Leach
Jennifer Leach

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 19 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Take a rest and the world catches up with you. Lesson in life—keep moving.

OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Stumilowa chatka - Page 5 VWC8X3m

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime22.03.20 1:03

- Już pomagasz - odpowiadam, jak na mnie, szczerze. Z przekonaniem, że odpowiedź się Danielowi nie spodoba, na pewno nie, do tego nie muszę być jasnowidzem, po prostu z oczywistościami tak bywa. Zdecydowałam się nie okłamywać go w większości kwestii i zatajać dziś mniej niż zwykle. Mniej zatrzymywać dla siebie.
- Siedzisz ze mną, odwracasz myśli od pomysłów, które w tej chwili przelatują mi przez głowę i zachęcasz rozsądek, żeby się jednak tak trochę obudził i przeliczył siły na zamiary.
Więc oczywiście przelicza. Ja również przeliczam. Spoglądam na wyimaginowane tabelki numerologicznego prawdopodobieństwa, jedną piękniejszą od drugiej, jeśli tylko na chwilę zapomnieć, że wiarygodność moich obliczeń jest zawsze palcem na wodzie pisana.
- To średnie miejsce, żeby zostawać na dłużej, zbyt znane. Szansa, że przyjdzie tu jakiś zielarz, szukający ciekawostek - plama błękitu między zielenią liści sprawia, że odkładam talerz i na dłuższą chwilę o nim zapominam, przecierając o siebie uczernione skórką ziemniaka ręce, aż uznaję, że może być, niczego szczególnie nie upapram. Dla pewności poprawiam jeszcze o materiał długiej czarnej spódnicy - jest bardzo wysoka.
Sięgam po nóż, ostrożnie obchodzę się z zauważoną roślinką, chwytam różany kwiat u podstawy, lekko odchylam i wypatruję idealnego miejsca na łodydze, żeby ją przytrzymać i uciąć. A później odwracam się do kuzyna, podchodzę do niego i mówię, z uśmiechem, zaczepnym jak poprzedni, wyciągając kwiatek przed siebie:
- Takie na przykład nie więdną. Nigdy. Zapach również utrzymuje się na stałe, więc są praktycznie żywym symbolem uczuć, zwyczajowo stanowią świetny upominek dla kobiety, użytek zrobisz z tego lepszy, niż ja - łodyżką do przodu, powoli, z uwagi na kolce, podaję błękitną różę Wrońskiemu, rozgadując się, jak zwykle, na temat takich drobiazgów. Odmowy nie przewiduję. Po chwili wracam na swoje miejsce, zupełnie beztrosko. Ślad tej beztroski dźwięczy w głosie.
- Jeszcze nie wiem. Daję sobie tydzień, może dwa, na przygotowania. Muszę załatwić parę spraw. Później spróbuję wrócić do Londynu.
Tego akurat jestem pewna, nawet jeśli sama wiem, że najrozsądniejszym, co mogłabym zrobić, jest spierniczanie jak najdalej od stolicy i schowanie się w jakiejś zapadłej dziurze. Daleko, daleko stąd, jeszcze dalej, niż do Irlandii. Tyle tylko, że w tej sprawie wcale nie mam ochoty postąpić rozważnie.
- Chyba mi nie powiesz, że gdyby ktoś cię stamtąd nagle wyrzucił i pod groźbą utraty wolności lub śmierci zakazał wracać, to respektowałbyś jego wolę? Pokornie, zgodnie, bez cienia sprzeciwu - z ugiętym karkiem i spojrzeniem wbitym w podłogę. Czy warto zaryzykować skórą dla zrobienia na złość zgrai bliżej nieokreślonych fanatyków czystości krwi, odpowiedź mogła się wahać w zależności od jednostki, ale w okłamywaniu ludzi, którzy nie widzą w tobie nawet człowieka, nie widzę osobiście nic złego. Zupełnie nic. W pokorę Wrońskiego, w każdym razie, jakoś tak delikatnie nie dowierzam, co opowieść o przyczynach dolegliwości zdaje się potwierdzać.
- Taak, nie ma co, do wiary w moje umiejętności nie zachęca, wiem. Ale jako przestroga przed eksperymentami w tej materii bez nadzoru się nadaje, nie? Ja się jednak najlepiej uczę na własnych błędach, ale jest mnóstwo osób, którym spokojnie wystarczają do tego czyjeś.
Czyli dużo słów, dużo, próbuję odgonić nimi potencjalną burzową chmurę, przekierowując temat na ten ogryzek wiedzy leczniczej, który udało mi się przywłaszczyć. Dyplomatycznie przemilczam, że po takim wstępie spodziewałam się choroby znacznie groźniejszej, niż zapalenie pęcherza.
- Potwierdzam, że na to nie umrzesz - podsumowuję, nieco teatralnie, zaraz jednak dodaję - i przejdzie, jeśli będziesz pił dużo płynów, czarodzieje z założenia przechodzą choroby tego typu łagodniej, niż mugole. Bliższa znajomość z żurawiną na pewno nie zaszkodzi, sok, świeże owoce, może suszone trochę mniej, ale też nie są złe. Gdybyś był kobietą, to poleciłabym nasiadówki nad wywarem z rumianku, ale właściwie to rumianek można też pić - czyli, kuzynie drogi, u uzdrowiciela z prawdziwego zdarzenia to pokazuję się, kiedy już jest bardzo źle, chyba łatwo o taki wniosek.
- Jeżeli organizm nie poradzi sobie sam, to można się pokusić o wywar wzmacniający, ale to w skrajnych przypadkach. Auxilik, uniwersalne lekarstwo na wszystkie pomniejsze infekcje i dolegliwości, powinien w sumie wystarczyć i na to, jeśli nie przejdzie samo z siebie. W tej chwili żadnym nie dysponuję, ale mogę podpowiedzieć, jak dobierać dawki. Coś takiego uwarzy każdy alchemik, a i amatorom w większości przypadków udaje się tego nie zepsuć.





Fate is a very weighty word to throw around before breakfast.

Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime30.03.20 8:32

Uniósł lekko lewą brew, bo jeśli Jennifer chciała go uspokoić to osiągnęła przeciwny efekt i właśnie go zaalarmowała.
-Jakich pomysłów? - zapytał, wbijając w nią przenikliwe spojrzenie zielonych tęczówek. Młoda rozmawiała z o dekadę starszym kuzynem, tak łatwo się nie wywinie spod jego przesłuchania. Zresztą, gdyby naprawdę chciała zachować coś w sekrecie, nie podrzucałaby mu tylu tropów, nie przestrzegała przed własnym brakiem rozsądku. Czy miała cichą nadzieję, że Dan wejdzie w buty starszego brata (ech, nigdy nie czuł się dobrze w tej roli; nawet wobec swojego młodszego brata) i spróbuje logicznie wyperswadować jej jakieś głupie pomysły? Nie był mocny w gębie, prędzej w pięści. Zmarszczył lekko brwi, szukając argumentów na zapas, a mała spryciula wykorzystała ten moment aby enigmatycznie zamilknąć na temat swoich zamiarów i zająć się szukaniem... roślinek? Wroński, odruchowo podążając za jej wzrokiem, zauważył czterolistną koniczynę. Zerwał ją od razu, do koniczyn nie trzeba w końcu żadnej filozofii, a potem okręcił w palcach, upewniając się, że na pewno ma cztery listki. No, no.
-A to? Wybryk natury czy rzadki gatunek? - zażartował, chcąc ocieplić nieco zbyt posępną jak na jego gust atmosferę. Chatka wydawała się przytulna i sensowna, szkoda, że jacyś głupi zielarze tak po prostu mogą stąd wygnać Jen. Omiótł niebieską różę dość obojętnym spojrzeniem, ładna, ale kwiatek to kwiatek. Z ciekawością rozszerzył oczy dopiero, gdy kuzynka opisała właściwości niewiędnącej rośliny - więc jest... unikatowa?
Gdy zaoferowała mu spontaniczny prezent, w pierwszej chwili spojrzał na nią z niedowierzaniem, które później zamieniło się w tłumione wzruszenie, a wreszcie - w nagłe rozdrażnienie. Był najwyraźniej marudny jak kot z zapaleniem pęcherza (ech, dosłownie), ale Leach nieświadomie poruszyła czuły punkt.
-Nie chcesz jej? - zdziwił się, jeszcze z rozrzeźwieniem, róża była w końcu piękna. Potem potrząsnął głową. -Czemu miałbym tego potrzebować dla kobiety, przewidziałaś coś?! - tak, jakby nie był zwykłym mężczyzną, który nawet w trakcie wojny może przygruchać sobie kogoś na randkę. Wziął głębszy wdech, a potem dodał łagodniej.
-Miałem... miałem cię w sumie pytać czy kogoś widziałaś, albo czy mogłabyś... wiesz, spróbować coś zobaczyć na moją prośbę. - przygryzł lekko wąsa, nie chcąc zdradzić się z wybuchową mieszanką uczuć, która targała nim od pierwszego kwietnia. -Straciłem kontakt ze... znajomą - przybrał obojętny ton, Maeve to tylko znajoma i to w dodatku taka, z którą stracił kontakt dekadę temu; wyraźnie dała mu to do zrozumienia. - i nie wiem czy udało się jej uciec z miasta. - zamilkł na moment, niepewny czy powinien podać Jen jej personalia i czy taka wróżba w ogóle może zadziałać.
Na głowie siedziała mu już jedna zaginiona kobieta, a tymczasem Jennifer beztrosko oznajmiła mu, że oto chce wrócić do Londynu; a ledwo co uciekła, ledwo co przestał się martwić i o nią! Parsknął z niedowierzaniem, łagodna mina zniknęła, a on strofował już Leach surowym spojrzeniem.
-Oszalałaś, Jen? Wolisz być uparta niż zdrowa i żywa?! - potrząsnął lekko głową w odpowiedzi na jej pytanie, na irracjonalne porównanie. -Ja to ja, mnie nikt nie wygania, od lat umiem zresztą balansować na granicy prawa i mam na swoją obronę mięśnie i koneksje i nieskończony aurorski kurs - wyliczał, a do gamy umiejętności powinien dodać jeszcze czarną magię. -I nawet ja powiem ci, że z tymi ludźmi nie ma żartów, myślisz, że dlaczego ukrywałem się w zimnym porcie jak jakiś frajer? - fuczał, nie na żarty rozeźlony jej niefrasobliwością, a dopiero medyczny wykład ukoił nieco jego nerwy.
-Znasz się przynajmniej na leczeniu, ułożysz sobie życie poza Londynem. Zresztą, to przecież tymczasowe. - burknął, siląc się na optymizm. -Opowiedz mi więcej o tych dawkach, sam spróbuję z tym Auxlikiem. - dodał , chłonąc wiedzę z zakresu anatomii.
Jeszcze raz obrócił w palcach czterolistną koniczynę, a potem wyciągnął ją w kierunku Jen.
-Tobie przyda się szczęście, ale nie nadużywaj go do realizacji swoich planów. Mogę ci... - dać, ale tego powiedzieć mu nie wypada -...pożyczyć trochę pieniędzy, zorganizować normalną miejscówkę.




Self-made man


Powrót do góry Go down
Jennifer Leach
Jennifer Leach

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 19 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Take a rest and the world catches up with you. Lesson in life—keep moving.

OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Stumilowa chatka - Page 5 VWC8X3m

Stumilowa chatka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stumilowa chatka [odnośnikStumilowa chatka - Page 5 I_icon_minitime05.04.20 19:21

- Gdybym widziała, to chyba jeszcze gorzej, niż gdyby nie, więc mam nadzieję, że nie, i nie zobaczę tam nikogo kogo znasz, kogo znam ja, w ogóle nikogo, komu względnie dobrze życzę - nerwowo, nieskładnie, słowo po słowie, jakby szybkość wypowiedzi miała zamaskować wkradającą się w to gorycz, zasłona dymna łączona z uśmiechem.
- Czyli w punkt, jednak się przyda.
Głupio mi trochę. Bardziej, niż trochę, nie zazdroszczę Danielowi niepewności. Swoją leczę układaniem czarnych scenariuszy przeplecionych z planami powrotu, ale to nie to samo, trzymam się od ludzi na tyle daleko, by pozwolić sobie na nadzieję, że kiedy już podwinie mi się noga, nikt nie będzie po mnie płakał. Philippa spadnie na cztery łapy jak kot, na pewno w Dokach nic jej nie będzie, Charlene jest zachowawcza, kontakt z rówieśnikami mocno się rozluźnił, stryjek Nobby z rodziną żyją gdzieś poza obszarem Londynu, nie w samym mieście, powinni chyba, mam nadzieję, dać sobie radę. I na pewno nie zawracać sobie głowy mną. Nadzieja. Bardzo zabawna rzecz. Więc inaczej: mam nadzieję, że Danielowi róża faktycznie się przyda.
- Mogę powróżyć, ale to nie do końca to samo, co wizja. Wróżby są nieprecyzyjne, ale tak, powiedzmy, że podsuwają odpowiedzi na zadane pytania. Sugestie. Wizje przychodzą kiedy chcą, pokazują co chcą i nie ma się na nie wpływu. Wróżenie jako takie wyostrza trzecie oko. Są wyraźniejsze, bardziej szczegółowe im więcej przetracisz na to czasu.
Napotykam wzrokiem surowe spojrzenie Wrońskiego, ale nie mam dość instynktu, żeby przed nim uciec - albo chociaż udawać odpowiednio skruszoną. Na to tak trochę za późno, choć przecież wiem, że potrafi być straszny, nie wierzę, by mógł bez tego przeżyć na Nokturnie. Ale za obecną postawą tkwi dobra intencja, troska, no i zdążyłam już wyrobić sobie o nim zdanie, na słuszność którego postawiłabym życie. Przy skłonności do hazardu, ośmielę się stwierdzić, że żadna nowość. Czy powinien to zdanie usłyszeć, cóż.
- Dlaczego - powtarzam, jakbym naprawdę rozważała argumenty, ślepa na retoryczną najpewniej funkcję pytania. Jak myślę?
- Gdyby szczerą radość sprawiało ci miotanie zaklęciami w małe dzieci, najlepiej na oczach ich rodziców, zapewne byśmy nie rozmawiali - a ja byłabym trupem, wbrew pozorom doskonale zdaję sobie sprawę, że dzieli mnie od tego nie więcej niż jedno celnie wymierzone zaklęcie, do obrony przez którym nie wystarczy średnioskutecznie przywołane Protego - zgodzisz się ze mną, prawda? Dobre nazwisko, odpowiednio czysta krew, Nokturn. Wystarczyłoby unieść różdżkę, iść za silną, wpływową większością. To korzyść i swego rodzaju bezpieczeństwo, jeśli ma się sumienie wystarczająco skupione na własnych interesach.
Mówienie mnie uspakaja, podnosi na duchu, nie dodaję na głos, że jednak wolałabym, żeby Wrońskiego nikt nie widział w moim towarzystwie. Przeczuwam przecież, że bratanie się ze szlamą mogłoby nawet jemu nie wyjść na zdrowie, nie w dzisiejszych czasach.
- Nie mam żadnej z tych rzeczy, ale prawdopodobieństwo ujścia za prawowierną obywatelkę nieco większe - nie kłamię za dobrze, ale wszystko da się obejść. Na przykład eliksirem.
- Nie wykluczam, że odbije mi się to czkawką, trzecie oko milczy na ten temat, ale nie dowiem się, jeśli nie spróbuję, a jeśli nie wyjdzie, to tylko siebie ciągnę w dół, i tak nikogo innego nie narażam.
A to już w jakimś stopniu gryfońska buta i zarozumiałość. Tak jak ignorowanie omenów, których na dobrą sprawę dopatrzyć mogłabym się nawet w kształcie chmur. Chyba nie sprzyjają przedsięwzięciu, bardzo starannie omijam je wzrokiem. Chciałabym uwierzyć w tymczasowość obecnej sytuacji, ale... Na co mogę sobie pozwolić w obecności kuzyna? Z matką dzielę wygląd zewnętrzny, dar, w którym widziała przekleństwo i prawie żadnych cech charakteru.
- Zapewniam cię, że Prevaricator ossis i Malesuritio Maxima brzmią tak samo obco jak zwykle. Ordior... Ordior też.
Żartuję sobie dopiero teraz, wyjątkowo niepięknie, powtarzając słowa zasłyszane w wizji najwierniej, jak potrafię. Może nawet ich nie przekręcę. O wielu innych formułach już nie pamiętam, ale muszą być paskudne, nic mi nie mówią. Wrażenie ogólnego pogubienia w zasadzie nie opuszcza mnie nawet na chwilę, przyjmując koniczynę, czterolistną, symbol przynoszący szczęście, prawie, prawie przyznaję się, że tak naprawdę nie wiem, co robić. Nie mam bladego pojęcia. Wybieram więc, jak zawsze w takich momentach, trzymając się znajomej rutyny, niemyślenie i szukanie kłopotów. To też jakiś plan.
- Jak dożyję, to może faktycznie kiedyś się poznam. Tylko to nie taka znajomość anatomii, żeby coś zdziałać i z tego żyć. Zabiorę się do tych instrukcji wychodząc od eliksirów. Najbardziej złożone lecznicze, które możesz komuś podać znając podstawy, to eliksir znieczulający i wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu. A, no i jeszcze antidotum na niepowszechne trucizny. Tych, do których z podstawami lepiej się nie brać, jest mniej, więc je wymienię, tak będzie pewnie szybciej. Eliksir brzemienności, eliksir demencji, eliksir wiggenowy, złoty eliksir i wywar żywej śmierci. Pięć, którymi w dobrej wierze można komuś zaszkodzić, w przypadku ostatniego to nawet z miejsca śmiertelnie.
Coś o tym wiem, skoro efekt przedawkowania widziałam na własne oczy. Nie najgorsza metoda zejścia z tego świata, są paskudniejsze, ale nie ośmieliłabym się nawet próbować podania komuś tego specyfiku bez lepiej rozwiniętych umiejętności.
- Dawka będzie zależeć od wieku, wzrostu i masy ciała. Jak by to... Na ciebie zejdzie więcej, niż na mnie, bo tak na oko to pewnie będziesz ważył tak z półtora razy tyle, co ja.
Uśmiecham się bezczelnie, i tak doskonale wiem, jak to brzmi. Odmierzanie na oko, bez aptekarskiej precyzji, jest jak przepis na samobójstwo, z drugiej strony nie wierzę, by w stresowej sytuacji dało się tak do końca określić mililitry eliksiru, albo oszacować wagę rannego co do kilograma. Więc ogólne, przybliżone wartości.
- Pierwsza podstawowa zasada mówi, że lepiej podać za mało, niż za dużo, bo przy niedoborze można jeszcze poprawić, a w drugą stronę, cóż, już nie. Do takiej sytuacji lepiej nie doprowadzać.
Nie spodziewam się, by opisy eliksirów wiele Wrońskiemu pomogły w tej chwili, ale do tego też się przymierzam. Przerywam tylko na chwilę, by przyjrzeć się kuzynowi i ocenić odbiór dotychczasowego wywodu.





Fate is a very weighty word to throw around before breakfast.

Powrót do góry Go down
 

Stumilowa chatka

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Irlandia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21