Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Oranżeria [ślub]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Oranżeria [ślub]   01.11.18 18:07

Oranżeria

Oszklona dobudówka ustawiona na metalowej konstrukcji jest jedną z bardziej “współczesnych” części posiadłości Ollivanderów. Nie odbiega jednak wystrojem od reszty, stapiając się z zamkiem przez kamienną posadzkę czy ustawione gdzieniegdzie rzeźby. Jest to miejsce w którym Ollivanderom zdarza się spożywać śniadania, oranżeria jest bowiem wysunięta na wschód, co wiąże się z pięknym światłem wpadającym przez oszklone elementy, komponującym się wspaniale z roślinnością. Centrum pomieszczenia stanowi niewielka sadzawka, szum wody dobrze słyszalny jest jednak dosłownie z każdego jego punktu za sprawą niewielkich źródełek prowadzonych w ścianach i podłodze celem odpowiedniego ogrzania pomieszczenia.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   04.11.18 20:04

Oranżeria



W oranżerii pojawił się stół z przekąskami. Jest długi, ustawiony blisko sadzawki, tutaj muzyka jest zdecydowanie cichsza, wygrywane melodie mieszają się z szumem wody. Na stole znajdują się dobre alkohole, różne rodzaje win w tym wysokiej jakości wino skrzacie, Quintin, nie brakuje także dobrej, starej whisky prosto z destylarni Blishena czy Toujours Pur w eleganckich kieliszkach.
Nie tylko alkoholami człowiek żyje, piękna zastawa pełna jest także słodyczy zarówno magicznych jak i bardziej zwyczajnych, zawsze jednak magicznie pysznych. Kokosowe kuleczki ucieszą niewątpliwie każde podniebienie, elegancko zdobione sałatki zdobią zarówno oko jak i język, koreczki, galaretki, przekąski mięsne - każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, skrzaty pracujące w kuchni Ollivanderów zdecydowanie nie próżnowały przed weselem, oby więc goście zadbali o to by ich trud nie poszedł na marne, a wszystkie przekąski zniknęły!




Dzieci mają obowiązek rzucić dwiema kośćmi k20 przy każdym poście - suma kości wskazuję anomalię lub jej brak - zastępuje to kość anomalie - DN.

anomalie dzieci:
 





I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Rory Prewett
Rory Prewett

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   12.12.18 2:34

Przekraczając ten magiczny wiek siedemnastu lat nagle obfitość zakazanych owoców zastępuje ich niedostatek. Oczywiście wciąż, jak na lorda przystało, miał gdzieś z tyłu głowy listę oficjalnych zakazów i nakazów (schowanych za tytułami książek, których treść Rory musiał znać niemalże na pamięć - odżałowanej pamięci Czego młody czarodziej unikać powinien, czyli sto porad na każdą kłopotliwość znudziło go tak bardzo, że w trakcie tej lektury co najmniej trzy razy był bliski śmierci). Niemniej jednak Prewett lubi się poruszać na granicy tego, co kategorycznie zabronione - balansując blisko krawędzi, na tyle jednak asekurancko, że nie groziło mu jej przekroczenie. A wraz z dorosłością odebrano mu przyjemność wynikającą z popełniania mikroprzestępstw w już nie tak bardzo makroograniczającym świecie. Nadal mógł co prawda podwędzić snobistycznemu wujkowi szalenie drogą fajkę, ale przyjemność jej wypalenia drastycznie malała, skoro oficjalnie było mu już wolno zaciągnąć się magicznym dymem.
Wciąż jednak, choć od tamtej chwili miał na karku trzy lata więcej, czuł się nie ma miejscu, kiedy ktokolwiek proponował mu używki w obecności rodziców... a nawet Archibalda - w końcu w jego przypadku zacierała się granica pomiędzy bratem a rodzicem.
Rory odrobinę się zawahał, podchodząc do starszego Prewetta z całym naręczem obiecująco pobrzękujących butelek. Ale kiedy, jak nie weselu siostry, powinna mieć miejsce ich wspólna alkoholowa inicjacja (żadna libacja, kulturalne sączenie trunków jak na dżentelmenów przystało - być może, jeśli czarodziejską społeczność ukarano tak okrutnie, powstała kontynuacja niezastąpionego podręcznika dobrych manier, tym razem w wersji dla dorosłych - tam z pewnością opisaliby zalecenia dotyczące spożywania procentów w podobny sposób).
- Lord Prewett pozwoli, że zaprezentuję dzisiejszą ofertę... - z wielce poważną miną karykaturalnym gestem położył trzy butelki na podłużnym stole - tuż obok kokosowych kuleczek. - Degustację zalecałbym zacząć od najmniej szumiącego w głowie Quintina - dumny dwudziestolatek był już w stanie bez problemu otworzyć wino, zabezpieczone w taki sposób, że niemożliwym okazywała się próba przechytrzenia producentów i odkorkowania alkoholu przez niepełnoletnich czarodziejów (nie to, żeby miał jakieś doświadczenie...). - Odpowiednio schłodzone, gospodarze dobrze się spisali - to by było na tyle, jeśli chodzi o jego znajomość magicznych trunków. Nie czekając na protesty brata, nalał mu odrobinę do szklaneczki, po czym polał również sobie i oparł się kościstymi czterema literami o suto zastawiony stół. Mrugnął do Archibalda porozumiewawczo, kończąc przedstawienie (przynajmniej na ten moment).
- Nigdy nie przywyknę do jej nowego nazwiska - wyrwało się Gideonowi, nim zdążył powstrzymać się od wypowiedzenia tych słów. Ich gorzkawy posmak zneutralizował łykiem wina.
Ciekaw był, czy i Archie potrafi dostrzec w tym radosnym dniu więcej szarości niż kolorów; czy i brat nie  do końca jest się w stanie pogodzić z koleją rzeczy - z tym, że i ona musiała w końcu opuścić ich przystań. - Wiesz, czy... Lorrie miała może... widziała jej przyszłość? To, jak odnajduje się w nowej roli? - pod powierzchnią pozornej neutralności kryło się wiele emocji; nigdy nie potrafił sceptycznie patrzeć na to, co widziało trzecie oko wybrańców - dlatego z takim szacunkiem odnosił się do jakichkolwiek refleksów hipotetycznie dokonanych w enigmatycznej przyszłości zdarzeń.




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   14.12.18 13:25

Przeżył ten dzień kilka lat temu, kiedy Mare wychodziła za Artura. Wydawało mu się, że dzięki temu ślub Julki będzie prostszy, ale wcale nie był. Najwidoczniej nie da się przyzwyczaić do bliskich osób, opuszczających rodzinny dom na zawsze. On miał w nim zostać do końca swoich dni i obserwować ciągłe migracje. Nie chciał nawet myśleć w jaki sposób przeżyje ślub Miriam, ale na szczęście ten dzień ma nastąpić dopiero za kilkanaście lat, więc może w międzyczasie odnajdzie jakieś rewolucyjne rozwiązanie. Tymczasem postanowił pochodzić po pięknych terenach Lancashire, podziwiając przygotowanie Ollivanderów do ślubu. Na razie nie mógł im niczego zarzucić; wszystko wyglądało na dopięte na ostatni guzik, a skupienie się na przyrodzie przemawiało do jego prewettowego gustu.
Ostatecznie dotarł do oranżerii, uświadamiając sobie, że z przejęcia nie zjadł nawet śniadania. Zaczął rozglądać się po suto zastawionym stole, kiedy usłyszał obok siebie dobrze znajomy głos młodszego brata. - Zamieniam się w słuch - skrzyżował ręce na piersi, przyglądając mu się z uwagą. Duża różnica wieku nigdy nie pozwoliła im na typową braterską relację, ale Archibald odnosił wrażenie, że mimo wszystko zaczyna się ona pomału zacierać. Rory dorósł, on się nie zestarzał. Mogli razem pić wino na ślubie siostry. - Interesują mnie dwie pozostałe butelki, ale niech będzie - zgodził się, odbierając od niego kieliszek, by odwrócić się i oprzeć w ten sam sposób o stół. Zawiesił wzrok na stojących nieopodal ludziach, wyraźnie prowadzących jakąś żywą dyskusję. Nie kojarzył ich zbyt dobrze, to musieli być goście pana młodego. - W końcu przywykniesz - westchnął, leniwie kręcąc kieliszkiem. Przynajmniej tak mu się wydawało, że dzisiejszy nierealny dzień stanie się czymś odległym. - Nie wiem czy ona przywyknie - musiał z kimś podzielić się tą obawą, a Rory też na pewno zauważył z jaką niechęcią Julia podchodziła do ewentualnego ożenku. Wypił łyk schłodzonego wina, faktycznie pysznego, takiego jakie lubił najbardziej. - Ulysses to dobry człowiek - musiał to powiedzieć również dlatego, żeby samemu poczuć się lepiej. Znał go od dziecka i nigdy się na nim nie zawiódł, Julia mogła trafić o wiele gorzej. Chociaż z drugiej strony wątpił, żeby nestor był zdolny do wybrania jej całkiem niepasującego wybranka - wuj Eddard rzadko popełniał w tym temacie błędy, nie licząc wpadki z niedoszłą żoną Archibalda. Całe szczęście, że Archie zdobył się na sprzeciw i wziął sprawy w swoje ręce, w przeciwnym wypadku zapewne do końca swojego życia chodziłby zły i sfrustrowany.
- Wydaje mi się, że nie - Lorraine nigdy o tym nie wspomniała, a raczej starała się z nim dzielić swoimi wizjami, nawet jeżeli Archibald w ogóle ich nie rozumiał. Dar żony wciąż pozostawał dla niego niezbadaną zagadką i podchodził do niego dość sceptycznie. Westchnął cicho, upijając jeszcze jeden łyk wina, po czym ponownie zaczął przyglądać się zawartości stołu. Był głodny, co tu kryć. - Na Merlina, Rory, jesteśmy na ślubie siostry, musimy się rozchmurzyć - stwierdził, zerkając na brata, kiedy poszukiwał dla siebie odpowiedniej przekąski. Zainteresowały go mięsne koreczki, ale obawiał się w nich wieprzowiny - miał lekką paranoję na tym punkcie. Ostatecznie postanowił nałożyć sobie na talerzyk trochę sałatki. - Opowiadałem ci jak pierwszy raz piłem wino? Miałem wtedy sześć lat - zaśmiał się na to przezabawne wspomnienie, chociaż skończyło się szlabanem stulecia. Już wtedy Ulysses wydawał się nad wyraz dojrzały jak na swój wiek.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Rory Prewett
Rory Prewett

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   27.12.18 15:05

Nigdy nie rozumiał, jaki jest sens wznoszenia wydumanych toastów; także powtarzanie tych najbardziej utartych w formie grzecznościowej niekoniecznie do niego przemawiało - w tych okolicznościach uznał jednak, że symboliczne uniesienie kieliszków może stać się częścią odprawianego przez niego rytuału zaklinania szczęścia; nawet jeśli nie będzie miało magicznej mocy, z pewnością nie zaszkodzi, prawda?
- Wypijmy więc właśnie za to - żeby z czasem Julie odnalazła tu swój dom - niekoniecznie przywyknęła do tego stanu, bo zakłada to bierną postawę i przyzwolenie na to, by o własnym szczęściu decydowały czynniki zewnętrzne; ona - choć bez wątpienia chwilowo daleko jej do entuzjazmu - jest w stanie o to szczęście zawalczyć. Nie brak jej zawziętości; jeśli spojrzy na Ulyssesa nieco przychylniej... kto wie, czy nie skończyłoby się to przyjaźnią - choć na pierwszy rzut oka nie uznałby lorda Ollivandera za idealny materiał na jej przyjaciela, to jednak wbrew pozorom ta dwójka - absolutne przeciwieństwa - mogłaby okiełznać nawzajem swoje temperamenty, uzupełnić się tworząc spójną całość (chciał, naprawdę chciał w to wierzyć).
- W porządku - wtrącił rudzielec ugodowo, choć nie powstrzymał się przed cichym westchnięciem; Archibald miał oczywiście rację, ale Rory nie był najlepszy w tłumieniu swoich uczuć; martwił się o siostrę i nie potrafił tego ukryć - uroczyście przysięgam, że nie będę już dzisiaj więcej smęcił - dodał pompatycznym tonem dla pokreślenia wagi przysięgi i, kiedy Archie nakładał sobie na talerz sałatkę, bezczelnie podkradł mu jeden z mięsnych koreczków. Jednocześnie - lekceważąc tradycję (do dzisiaj pamięta płomienną przemowę któregoś z Macmillanów dotyczącą tego, że Ognistą należy pić wyłącznie w niedużych, masywnych szklankach) - zapełnił opróżnione kieliszki whisky Blishena.
- Nie, tego chyba jeszcze nie słyszałem... - Archie dysponował pokaźnym repertuarem tym podobnych opowiastek, więc Rory nie był w stu procentach pewien, czy nie słyszał już tej historii, ale najpewniej nie, skoro nie mógł jej z niczym skojarzyć. - Chcesz powiedzieć, że ta wpadka z Winnie'em to była tak naprawdę kontynuacja zapoczątkowanej przez ciebie tradycji? - roześmiał się,  przypominając sobie alkoholową inicjację najmłodszego z Prewettów.




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   02.01.19 2:17

- Tak, to dobry toast - zgodził się, a jego usta wygięły się w niezbyt przekonującym uśmiechu, kiedy stukał swoim kieliszkiem w kieliszek brata. Niby przeżył ceremonię zaślubin, słyszał ją i widział na własne oczy, a jednak wyprowadzka ukochanej siostry wydawała mu się niezwykle odległa i nierealna. Z kim będzie się spotykał wieczorami w bibliotece, dzieląc się zakonowymi obawami? Czy Julia da sobie radę bez ich wspólnych spacerów po plaży, podczas których mogła mu opowiedzieć o każdym swoim najgłupszym pomyśle, a on mógł próbować wyrzucić go jej z głowy, by ona ostatecznie i tak wprowadziła go w życie? Oczywiście, że sobie poradzi, głupie pytanie. Julia zawsze sobie ze wszystkim radzi, dlatego Archibald nie powinien się zamartwiać, a jednak nie potrafił przestać. Mógł do końca ślubu udawać, że wszystko jest w porządku, ale wcale tak nie było. I był pewien, że Rory uważa tak samo, ale mimo wszystko Archibald nie chciał przez cały dzień tylko siedzieć i się zamartwiać. Każdy szlachcic musiał przez to przejść, prawda? Julia nie była w żaden sposób gorsza, żeby mieć z tym więcej problemów. - Trzymam cię za słowo - zmierzył brata wzrokiem, raczej w formie żartu niźli faktycznej groźby. Brak smęcenia Rory'ego również jemu pomoże w utrzymaniu fasonu. - Czy to wieprzowina? - Zapytał szybko, lekceważąc fakt kradzieży; musiał wykorzystać sytuację i dowiedzieć się czy dzisiejszy bufet próbuje go zabić.
Archibald uwielbiał dzielić się z bratem zabawnymi historiami, chociaż zazwyczaj ograniczał się do tych, w których jedną z głównych ról grała ta najmłodsza prewettowa latorośl. W końcu pamiętał najwcześniejsze momenty jego życia, więc mógł napisać opasłą mineję z osobną historią na każdy dzień roku. Rzadko wracał do tych odległych czasów, kiedy Rory'ego nie było jeszcze na świecie - przede wszystkim dlatego, że sam niewiele z tego pamiętał. Już wziął głęboki wdech, już otworzył usta, kiedy usłyszał wcale-nie-tak-zabawne pytanie. - To nie była wpadka. Kto jak kto, ale ty powinieneś dobrze wiedzieć, że wyliczona dawka odpowiedniego alkoholu dobrze wpływa na trawienie - wytłumaczył szybko, żeby już skończyć ten męczący temat. Wystarczyło mu, że Lorraine bez przerwy wypomina mu ten felerny dzień. Gdyby chociaż wiedziała cokolwiek o magomedycynie! - Natomiast ja wypiłem je z własnej woli razem z Garrettem, bo wydawało nam się, że to magiczny eliksir, który sprawi, że zrobimy się dorośli - nie potrafił powstrzymać uśmiechu, cisnącego się na usta, bo teraz ten proces myślowy wydawał mu się niedorzeczny! - Traf chciał, że po jakimś czasie przyjechali Ollivanderowie i Ulysses nakrył nas na tym haniebnym uczynku - jedna z oliwek uciekała przed widelcem i musiał zrobić krótką przerwę, żeby wreszcie ją nabić i zjeść. - Wiesz co zrobił? Zabrał nam to wino i powiedział, że w ten sposób zapobiega katastrofie - Powiedział wtedy dużo więcej, ale te słowa najbardziej zapadły Archibaldowi w pamięci. Tak samo jak poważna wina ośmioletniego Ulyssesa. - Zawsze był bardzo rozsądny i sprawiał wrażenie jakby miał co najmniej dwadzieścia lat więcej niż w rzeczywistości. Jestem pewny, że będzie o nią dbał. To... po prostu dobry człowiek - wzruszył ramionami, biorąc łyk kojącego alkoholu. Wiedział, że Julia ma całkiem inny charakter: bardziej porywczy, jak każdy z nich. Jednak znał ją na tyle dobrze, by sądzić, że taki rozważny Ulysses u jej boku może być ogromną pomocą, gwarantem bezpieczeństwa, szczególnie teraz. - Nie, to było smęcenie, Rory! Zrób coś!




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
Rory Prewett
Rory Prewett

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   03.01.19 16:58

- Chyba tak, nigdy nie potrafiłem tego rozróżnić - zmrużył oczy, przyglądając się podejrzliwie identycznie wyglądającemu koreczkowi - swoją drogą, czy to pułapka na osoby ze świniowstrętem? - zadał na głos dręczące go już jakiś czas pytanie; Archie pewnie znał na nie odpowiedź. - Czy chorzy nie mogą jeść wieprzowiny? I po jej zjedzeniu mają wysypkę albo duszności? - wspaniały temat do rozmowy, Rory.
- Ciotka Euphemia powiedziałaby, że tylko winni się tłumaczą... - wyszczerzył się do brata, prezentując całą gamę zębów. - Ale ja oczywiście w pełni się z tobą zgadzam... Nic tak świetnie nie nadaje się na problemy z trawieniem pięciolatka, jak hojny kieliszek procentów - to z pewnością będzie jedna z tych historii, którymi będzie raczył już nieco starszą Miri i Winnie'ego. Archie może i dysponował sporym arsenałem historii z dzieciństwa Roratio, ale Rory równie skrupulatnie odnotowywał w pamięci te, w których bratu na śliskiej drodze ojcostwa czasem podwija się noga. Żeby potem - kiedy przyjdzie już czas na spełnienie tej powinności i jemu, mógł w razie czego do nich sięgnąć, gdy Archie stanie się świadkiem popisowych wpadek i zacznie mu je wypominać. Bo tego, że nie nadaje się na ojca, Rory był całkowicie pewien. Aż dolał sobie ukradkiem ognistej i zapił myśl o ewentualnych dzieciach... ta perspektywa stawała się coraz mniej odległa, zważywszy na fakt, że zdążył się już zaręczyć.
Słysząc puentę tej uroczej historii z dzieciństwa, roześmiał się głośno, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Przyznaj się, że to ty jako pierwszy wysnułeś ten wniosek - dodał po chwili, wiedziony ciekawością. - Jestem sobie to w stanie wyobrazić tak dobrze, jakbym oglądał to wspomnienie w myślodsiewni... cały Ulysses, on chyba urodził się z powagą godną lorda - wciąż jeszcze pamiętał ich pierwsze spotkanie; znacznie starszy chłopiec trochę go przerażał swoim spokojem i czujnym spojrzeniem, które zdawało się widzieć wszystko. Nawet te sprytnie wrzucone pod stół brukselki. - Fakt, to już można zakwalifikować do kategorii smęcenia... to teraz czas na kolejną historię z serii alkoholowe inicjacje. W moim przypadku wyglądało to nieco mniej zabawnie, ot, na którymś weselu zaciekawił mnie cudaczny kieliszek, z którego piła coraz weselsza babcia... - tej historii Archie nie mógł znać, akurat zdążył się już rozpocząć rok szkolny w Hogwarcie, na ślubie padał śnieg, a Rory po raz pierwszy założył na nogi łyżwy - potem, gdy ona zaczęła dziarsko gibać się na parkiecie, zawstydzając chyba wszystkich, którzy się na nim znajdowali, upiłem łyka czerwonego soczku; a że napój był słodki, zagarnąłem całość i gdy dno naczynia świeciło już pustką, poczułem tylko jak świat zabawnie się wygina. Jakąś godzinę później zgarniali mnie śpiącego z krzesła, opowiadając wszystkim, jak to uczyłem się do późna i stąd ta cała senność... czerwonych wypieków na twarzy i bełkotu nie potrafili logicznie uzasadnić - biedny papa, ile on się wtedy najadł wstydu; potem przez kilka najbliższych wesel Rory był pod jego czujnym nadzorem.
- Wiesz co... rozgrzewka za nami, zmierzmy się z Toujours pur... a potem możemy iść poszukać dziadka Brena i jego najwspanialszej laski - drewnianej, gwoli niedomówień - on jest chyba najskuteczniejszym antidotum na smutki...
Nic nie zwiastowało tego, jak mocny był to trunek. Po jednym łyku Rory wykrzywił się, nie dając rady udawać, że to dla niego nic takiego. - Jak... - odkaszlnął, a grymas na jego twarzy zarysował się wyraźniej - jak tym się można delektować? - czy do alkoholu z najwyżej półki trzeba... dorosnąć?




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Only I could know exactly what I'm fighting for.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Oranżeria [ślub]   05.01.19 22:03

Pytania o świniowstręt nieco zbiły go z tropu. Wydawało mu się, że ten temat nie jest szczególnie interesujący dla osób zdrowych, nawet jeżeli w pewnym stopniu zajmują się magomedycyną. Archibald zdawał sobie sprawę, że świniowstręt w gruncie rzeczy nie jest niebezpieczny, o ile chory dba o swoją dietę. On w tym swoim dbaniu czasem popadał w paranoję, ale przecież nie mógł sobie pozwolić na atak duszności. A już w szczególności podczas ślubu siostry! Nie wybaczyłby sobie takiej wpadki. - Mam nadzieję, że nie - mruknął niezadowolony, zastanawiając się, czy ukryte poczucie humoru Ulyssesa byłoby do tego zdolne. - Dokładnie tak. Nie mogą jeść wieprzowiny ani przebywać w pobliżu świń. Inaczej męczą ich duszności i okropnie swędząca wysypka na całym ciele - na razie przeżył atak jedynie raz, ale doskonale go pamiętał i uważał, żeby już nigdy się nie powtórzył. Niezwykle nieprzyjemna rzecz, już pomijając kwestie estetyczne. Przez kilka dni musiał transmutować skórę, żeby nie straszyć pacjentów czerwonymi krostami. - Nie wiedziałeś o tym? - Zdziwił się, raczej podejrzewając brata o celowe pytania, żeby go zdenerwować. Młodsze rodzeństwo chyba tak po prostu miało.
- Ciotka Euphemia powiedziała w swoim życiu parę mądrych rzeczy, ale tym razem się nie zgadzam - westchnął zniecierpliwiony, bo już dość miał tłumaczenia rzeczy oczywistych. - Rory, jestem toksykologiem, nie otrułbym własnego dziecka - dodał, mając nadzieję, że to ostatecznie zakończy tę dyskusję. Pewnie i tak Lorraine będzie mu to wypominać przez najbliższe osiemdziesiąt lat. Wolał skupić się na zabawnej anegdotce, chociaż trzymał nerwy na wodzy, wspominając Garretta.
- Już nie pamiętam, ale to możliwe - zaśmiał się, lepiej zapamiętując koniec tej historii, zapewne przez silne emocje związane z konfrontacją z rozwścieczonym ojcem. Cóż, potrafił być surowy, kiedy wymagała tego sytuacja.
Zamienił się w słuch, kiedy Rory postanowił podzielić się swoją alkoholową historią. Naprawdę słuchał go z zainteresowaniem, bo jakimś cudem nigdy nie słyszał tej opowieści, a przecież musiał ją poznać! Na pewno obfitowała w wiele krępujących sytuacji, które mógłby wspominać - och, dlaczego go wtedy tam nie było? - Nie wierzę - zaśmiał się szczerze, odwracając się, żeby pochwycić bezmięsny koreczek. - Ile bym dał żeby zobaczyć reakcję rodziców - otarł pojedynczą łzę śmiechu z policzka, próbując wyobrazić sobie całe zajście, ale na pewno w rzeczywistości było jeszcze zabawniejsze. - To dlatego wtedy na ślubie lorda Lestrange musiałeś cały czas siedzieć przy matce - oświeciło go nagle po tych wszystkich latach. Mały Rory siedział znudzony przy stole, kiedy on razem z siostrami próbowali go odbić z nadopiekuńczych rąk rodzicielki, ale nawet ich trójka nie dała wtedy rady.
- Niech będzie - zgodził się, wszak dziadek Bren nigdy nie tracił pogody ducha. Archibald nie wiedział jak to robi, sam był na co dzień dość poważny. - Może po drodze trafimy na moje dzieci. Mam nadzieję, że niczego nie spaliły - westchnął, odbierając od Rory'ego kieliszek z Toujours pur. Anomalie bywały nieobliczalne, ale dopóki obok Winniego i Miriam był jakiś dorosły, starał się nie martwić. Uniósł kieliszek, a widząc, że brat już swój wypija, szturchnął go w ramię. - A toast? Teraz wypijmy za to, żeby Julia - zaciął się na moment, nie bardzo wiedząc jak ugryźć ten temat - była bezpieczna i szczęśliwa - dodał szybko, wypijając zawartość swojego kieliszka, krzywiąc się przy tym nieznacznie. Też nie był fanem tego trunku, chyba wolał wytrawne wino. - Nie wiem - wzruszył ramionami, spoglądając na brata. - O, uważaj, wujek Maurycy - Archibald od razu się odwrócił, przyglądając się sałatce, jakby była najciekawszą rzeczą tego wieczoru, ten jeden wyjątkowy raz przeklinając rudy kolor swoich włosów. Może ich nie zauważy.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
 

Oranżeria [ślub]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Lancashire, Lancaster Castle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19