Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

R. G. Prewett
AutorWiadomość
R. G. Prewett [odnośnik]11.12.18 22:17
Roratio Gideon Prewett

Żywotność
Wartość żywotności postaci: 204
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5165 - 183
71-80%brak-10144 - 164
61-70%brak-15124 - 143
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20104 - 123
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3083 - 103
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4063 - 82
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5042 - 62
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 41
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Rory Prewett
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Re: R. G. Prewett [odnośnik]11.12.18 23:04
kiedyś i nigdy
w s p o m n i e n i a
grudzień '55 | prewetty | Weymouth
W domyśle marzyło mu się uzyskać efekt podobny do tego, co w listach opisywał Lex - darował sobie co prawda lodowe figury, bo nie był na takim poziomie zaawansowania, żeby konkurować z dekoratorami Beauxbatons, ale zainspirował się prószącym śniegiem, roztapiającym się w taki sposób, by nie pozostawić żadnych śladów. Oczami wyobraźni widział to wyraźnie.
Aczkolwiek, jak to w jego przypadku bywa, zamierzenia całkowicie rozminęły się z tym, co ostatecznie wyszło spod jego różdżki, a on nie za bardzo wiedział, jak ma teraz uratować sytuację.
Dygocząc z zimna stał na bosaka na coraz zimniejszej podłodze, która pokrywała się śnieżnym puchem. Epicentrum katastrofy - miejsce wskazywane różdżką podczas wymawiania inkantacji, czyli choinka, którą dekorowali zawzięcie tyle czasu, tonęła w śniegu, a prezenty całkowicie zniknęły pod pokrywą zaspy.
s e n n e    m a r y
z sigrun r. | opowieść wigilijna
xxx

sierpień '56
4 VIII | minnie m. | festiwal lata
Sam też podniósł się z kamienia jeszcze zanim zapytała go, czy jej potowarzyszy. Nie musiał odpowiadać - zrobił to niewerbalnie, jak cień podążając za nią aż do falującej linii morza, zachłannie przyjmującego dziś żołd w postaci niespełnionych marzeń i złamanych serc, skrytych w majaczących na horyzoncie pojedynczych wiankach, których nikt nie uratował od zapomnienia.
Ona miała skazać swój na zapomnienie celowo - dobrowolnie i świadomie.
Mieć wybór - to dużo zmienia.


wrzesień '56
4 IX | blaithin f. | galeria sztuki
Zafascynowany nie odwracał wzroku od fal mknących ku kamiennej zagładzie.
Dopiero gdy zrobił krok w stronę płótna, usłyszał to, co brzmiało rozrzewniająco znajomo. Przymknął oczy, skupiając się na melodii wypływającej z kompozycji farb - błogi uśmiech leniwie wypełznął na jego twarz.
Jedna chwila - i był już tam.
W domu.

6 IX | susi l. | lecznica dla zwierząt
Cała ona była jak z pogranicza snu i jawy.
Pojawiła się tuż obok niego, zdając się być czymś niezwykle zaaferowana; nie traciła czasu - od razu przeszła do rzeczy, a on - jedynie uśmiechając się mimowolnie pod nosem - pozwolił, by przejęła inicjatywę; w tym królestwie panowały niepodzielnie wraz z Julią, Rory był tu jedynie gościem.

8 IX | archie p. | aleja&oranżeria
Wciąż jeszcze wydawało mu się to wszystko zbyt nierealne - mógłby przysiąc, że błądzą w lesie fikcji, jak dzieci w sennej mgle, a wszystko wokół rozgrywa się jedynie na strunach wyobraźni, w świecie za zamkniętymi  powiekami.
Może to dlatego, że sceneria przypominała mu tę żywcem wydartą ze stronic ornamentowanych ksiąg, które kryły w sobie baśniowe rzeczywistości. Lewitujące drzewa zdawały się w drzewnie wiekowym zadumaniu przysłuchiwać przysiędze nowożeńców – oto przyszedł czas na świadectwo złożone przed obliczem nigdy niezasypiającego lasu – takie słowa musiały trwać wiecznie, zakorzenione w tym miejscu, powtarzane jak echo przez szmer liści.

8 IX | miri p. | leśne zagadki
Nie wiedział, czy potrafi odnaleźć się w tej roli - jako ktoś, kto chwyci mocno za rękę najkruchszą z delikatnych istot (wrażliwą i zbyt dobrą, by bez uszczerbku na emocjach była w stanie przemierzyć swoje całe życie), a potem wytrwale będzie wyjaśniać elementy układanki (wszech)świata, okalające, wirujące, ubiegające się zewsząd o uwagę Miri, która rozumie je na tak wielu płaszczyznach jednocześnie, iż muszą one tworzyć w jej małej główce niezwykłe plątaniny kombinacji. Kombinacji, które on stara się czasem uprościć, by łatwiej było jej przyswoić to, co dzieje się wszędzie i zewsząd.

10 IX | cressida f. | camden market
Nawet coś tak niewinnego, jak łącząca ich relacja, zostało pochłonięta przez zamieć zmian - a on, czując jej coraz dotkliwsze skutki, nie potrafił przestać obsesyjnie myśleć, że przyszło im żyć w czasach, w których nie ma miejsca na szarości półśrodków - w takich, w których zmuszeni byli opowiedzieć się po jednej ze stron.
Może dlatego, gdy podjęła temat, nie potrafił już dłużej odpowiadać jedynie milczeniem. Qui tacet, consentire videtur, czyż nie? Milczenie wtedy, gdy oczekuje się odpowiedzi, oznacza zgodę. A on nie godził się na to, w jaką stronę zmierzały szlacheckie rody, w białych, atłasowych rękawiczkach plamiąc świat magii nienawiścią.

16 IX | eileen b. | ogród botaniczny
Eileen Bartius nie brzmiało tak znajomo, jak ciepły ton głosu, który wypowiedział te słowa. Obrócił się w stronę przedstawiającej się osoby, a chwilę później poderwał się gwałtownie z ławki - gdy tylko rozpoznał charakterystyczny, łagodny uśmiech; tak wiele musiało się w jej życiu zmienić, lecz on pozostawał niezmienny.

17 IX | mildred r. | zamszony las
Nie wiedząc, czy atakujący zamierza poprzestać jedynie na jednej strzale, przywarł do kory drzewa, gorączkowo zastanawiając się, co ma zrobić. Krew szumiała w skroniach, rzeczywistość zaczęła się rozmazywać, a on odniósł wrażenie, że słyszy dudnienie każdej pojedynczej rubinowej kropli, roztrzaskującej się u jego stóp, odmierzając czas, który dzielił go od utraty przytomności.

28 IX | charlie l. | instytut
xxx



październik '56
1 X | artie l. | fish&chips
W przeciwieństwie do Longbottoma Prewett wprost przepadał za niespodziankami - dlatego pozwolił się prowadzić do nieznanego mu miejsca i ani przez chwilę nie okazał jakiegokolwiek zniecierpliwienia; poza tym wiele zdążyło się między nimi zmienić, towarzystwo Artura przestało już być niechciane - wprost przeciwnie, Rory nauczył się w końcu traktować go tak, jak na to zasługuje. Nie widział w nim już wroga, uzurpatora do uczuć siostry, który sprawi, że Mare stanie się już tylko wspomnieniem dni zimowych i snem nocy letniej; rudowłosa znalazła w ramionach męża szczęście - a gdy to szczęście dostrzegł w jej oczach Rory, dorósł w końcu do tego, by zacząć szanować tego, który stał się dla byłej Prewettówny całym światem. Zapragnął również go poznać; a im bardziej zagłębiał się w meandry osobowości idącego z nim teraz ramię w ramię Longbottoma, tym większym darzył go szacunkiem; jednocześnie wyzbywał się wszystkich uprzedzeń i wymazywał przywary, które niegdyś pospiesznie mu przypisał w akcie skrystalizowania młodzieńczego buntu.

5 X | x | x
walentynki?

10 X, noc | archie i lorrie p. | Weymouth, huśtawka
Szedł z wyraźnym trudem - im bliżej Roratio się znajdował, tym więcej niepokojących detali zarysowywało się przed oczami Prewetta; czujne spojrzenie rudzielca najpierw opadło na linię zazwyczaj dumnie wyprostowanych ramion brata - teraz zdawały się łamać, uginać; i jeszcze ta szata, ornamentowana smugami kurzu oraz... ziemi?, postrzępiona niczym odzienie dementorów. Archie wyglądał, jakby znalazł się w samym środku bitwy i z trudem się stamtąd wydarł.

13 X, rano | romy m. | muzeum harpii
xxx

13 X | alex s. | zapomniany pomost
Zamknął oczy, zdając się całkowicie na zmysł słuchu – każdy nieco dźwięczniejszy szmer sprawiał, że rytm jego serca przyspieszał. Ono samo wyrywało się ku temu momentowi, w którym Rory wreszcie będzie mógł zakleszczyć przyjaciela w stalowym uścisku i niewerbalnie przyrzec mu, że cokolwiek by się nie działo, we dwójkę są w stanie stawić czoła wszystkiemu.

18 X | robin h. | nokturn
xxx




pojedynek ~ eliksiry ~ praca ~  parszywka


kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Rory Prewett
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
R. G. Prewett
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach