Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Biblioteka
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Biblioteka

Nikt zapewne nie spodziewałby się biblioteki w dworku zamieszkanym przez ród przykładającym wagę przede wszystkim do wszelkiej maści aktywności. Wyraźnie skryta przy bocznym korytarzu biblioteka Macmillanów zajmuje jednak wyjątkowo interesujące miejsce. Reprezentatywne okno, ozdobione ruchomymi witrażami nadaje uroku. Granatowy kolor ścian i ciemne meble mają natomiast wprawić użytkownika w odpowiedni nastrój. Jest to idealne miejsce, w którym można przeczytać o historii Quidditcha i najlepszych graczach Zjednoczonych z Puddlemere. W kącie znajdują się ponad stuletnie miotły, przy których znajduje się ozdobna tabliczka informująca do kogo należały i czym ich właściciele zasłużyli się w dziedzinie sportu.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Nic nie przymuszało Anthony’ego do takich czy innych słów. Musiałby jednak przyznać, że gdyby nie zachowanie rudowłosej wtedy, przy huśtawkach, podczas wesela Ollivanderów, wyznanie uczuć zajęłoby mu znacznie dłużej. Gdyby nie jej ciekawość i zazdrość pewnie długo bawili by się w kotka i myszkę, to robiąc krok naprzód, to cofając się o dwa kroki. A tak… został, poniekąd, zmuszony do wyduszenia z siebie słów, co by to nie pozostawiać jej w gąszczach domysłów. Kobiety zresztą były wyjątkowo wrażliwe na własne imaginacje i wrażenia. Lepiej było wystawić kawę na ławę, wytłumaczyć co tak naprawdę skrywało się w jego głowie. Gdyby nie ona, Ria, pewnie długo by się „płoszył”, mając w pamięci dawną ukochaną, która teraz, jak się zdawało, odeszła na dalszy plan, wraz ze zemstą za jej śmierć. Jak się zresztą później okazało – nie pomylił się, nie został wyśmiany. Dzisiejsze wyznania były jedynie potwierdzeniem i przypieczętowaniem tego, co wtedy sobie wyznali.
Musiał jedynie zapanować nad swoją złością. Teraz Macmillan miał nowe plany, których jeszcze nie był pewien. Był rozdarty, gdzieś pomiędzy stała jego natura Puchona, a po drugiej stronie znajdowała się odwaga Macmillana, złość wobec wszystkich politycznych szlam, których miejsce powinno być na dnie bagna. Wiedział jedynie tyle, że to co się stało podczas Stonehenge nie było czynem godnym i sprawiedliwym. Przez ostatnie dni w głowie układały mu się różne myśli, plany. Wpierw jednak potrzebował uporządkować samego siebie, doprowadzić się do lepszej formy. Po pierwsze, musiał stać się godnym nosicielem nazwiska swojej rodziny. Nie było już czasu na zabawę, na unikanie obowiązków i udawanie, że całe życie polega jedynie na alkoholu i Quidditchu. Po drugie, choć tej części jeszcze się bał, zamierzał zemścić się za upokorzenie rodziny swojej matki, czyli Longbottomów… i pragnął tego dokonać, choćby mieli mu nadać przydomek krwawego, zamknąć w Tower lub pozbawić życia. Człowiek z celem był najgorszy ze wszystkich możliwych. Wpierw jednak najważniejszy był pierwszy punkt. Bez niego nie mógł ruszyć dalej.
Panna Weasley była nie tylko kimś, komu mógł się zwierzyć. Była kimś, kto mógłby go oprzytomnić z najbardziej mrocznych wizji, sprawić żeby myślał trzeźwo, a nie pod wpływem chwilowych emocji. Przy niej czuł się tak, jak gdyby wtedy, podczas Stonehenge, wcale nie użyto na nim klątwy niewybaczalnej, jak gdyby cały ten szczyt nie miał miejsca. Czuł się bezpiecznie, a jednocześnie miał cel, żeby dbać o jej dobro. Ona jako jedna z nielicznych nie patrzyła na tytuły, tylko na dobro. Podtrzymywała go na duchu. Nie patrzyła na niego jak na mordercę, a na kogoś, kto próbował bronić swojego domu. Tak przynajmniej to wszystko sobie tłumaczył. Być może się mylił, ale gdyby tak było, na pewno nie doszedłby do tego momentu.
Denerwował się, nie wiedział jak Ria zareaguje na jego gest, który w jego rozumieniu był dość jednoznaczny. Oby był i dla niej. Jego słowa, które wcześniej wypowiedział, nie były wcale luźną propozycją. Stąd właśnie pojawił się fizyczny element, który miał upewnić pannę Weasley, że nie rzucał swoich słów na wiatr; że jego propozycja była czymś poważnym i realnym. Z ulgą więc przyjął fakt, że pierścionek zajął odpowiednie miejsce na dłoni rudowłosej. Uśmiechnął się skromnie i jedynie odwdzięczył uścisk. Na pytanie nie zareagował ze strachem, wręcz przeciwnie, spojrzał jej w oczy i skinął głową.
Ufam – odpowiedział wyjątkowo pewnie. Nie miał powodów, żeby tego nie robić. Wierzył w uczciwość Weasleyów i ich wyjątkowo dobre nastawienie. Wystarczyło, że tak samo jak Macmillanowie nienawidzi zdrajców, którzy obecnie mnożyli się jak przeklęte szczury, nawet wśród dawnych przyjaciół, takich jak Selwynowie. To czy ktoś uważał się za szlachtę czy nie, czy miał służbę, skrzaty i tak dale nie miało teraz znaczenia. Liczyło się jedynie to, żeby wiernie stać przy swoich przekonaniach i nie łamać danego słowa. Jedyne czego się bał to faktu, że świadomość wstąpienia do rodziny, która mimo wszystko czasem korzystała z tytułu mogła przerażać Rię. Macmillanowie, z drugiej strony, biorąc pod uwagę niektóre cechy, byli czasem nawet bardzo podobni do Weasleyów.


Каранфиле, цвијеће моје
да сам Богд'о сјеме твоје.
Ја бих знао гдје бих цвао,
мојој драгој под пенџере.
Кад ми драга иде спати,
каранфил ће мирисати,
моја драга уздисати
Anthony Macmillan
Anthony Macmillan
Zawód : Podróżnik i wynalazca nowych magicznych alkoholi dla Macmillan's Firewhisky
Wiek : 31/32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Обійми мене, обійми мене, обійми
Так лагідно і не пускай,
Обійми мене, обійми мене, обійми
Твоя весна прийде нехай
OPCM : 18
UROKI : 25
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 4d6424bb796c4f2e713915b83cd7690217932357
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5779-anthony-macmillan https://www.morsmordre.net/t5786-bato https://www.morsmordre.net/t5785-dzisiaj-pije-stara-ognista-ogdena https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5790-skrytka-bankowa-nr-1421 https://www.morsmordre.net/t5806-anthony-macmillan

Powrót do góry Go down

Choć Ria posiadała świadomość swoich czynów, to przewidywanie ich konsekwencji nie było mocną stroną czarownicy. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw - wtedy, na ślubie Ollivanderów. Nie kierowały nią egoistyczne pobudki, za to naprawdę chciała wyjaśnić sytuację. Okazać Tony’emu wsparcie na jakie zasługiwał. Nie tylko jemu, Charlie poniekąd też. Wstydziła się swojej pomyłki i gdyby miała świadomość, że wyznanie uczuć nastąpiło tylko i wyłącznie za jej sprawą, speszyłaby się jeszcze mocniej. Oznaczałoby to, że znów próbowała coś przeforsować, siłą konkretniej. Werbalnym oraz niewerbalnym, a do tego nieświadomym atakiem na jaki nigdy nie pozwoliłaby samej sobie - nie z premedytacją. Pozostało mieć nadzieję, że Macmillan nigdy nie podzieli się z Weasley swoimi przemyśleniami i wnioskami z nich wypływającymi, ponieważ wyrzuty sumienia ścigałyby rudowłosą chyba po wsze czasy. Nawet jakby stali się już pomarszczonymi dziadkami, a dookoła ich bujanych fotelów biegały prawnuki. Rhiannon przeżywała dosłownie wszystko - zwykle ze zdwojoną siłą, sprawę wyolbrzymiając, przekoloryzowując oraz nadinterpretując, byleby tylko mieć się czym martwić. Szczególnie jeśli wina leżała po jej stronie. Nienawidziła mieć wyrzutów sumienia, ale za każde zło należało odpokutować. Choćby umierając z wyrzutów sumienia.
Granica między dobrem, a złem została zatarta. Śmierć nie powinna być usprawiedliwiana, acz w obliczu wojny tak właśnie było. Wszyscy godzili się na poświęcenie jednostek w imię ogółu i takie zachowanie nie zasługiwało na napiętnowanie, nie w takich okolicznościach. W czasach, kiedy wszelkie prawa, normy oraz moralność ludzie niweczyli w pył. Ot tak, jakby to nie miało żadnego znaczenia. Pragnęli budować swą potęgę na szkodzie innych - takie działania musiały zostać ukrócone. Nierzadko brutalnie. Wiedziała o tym, oczywiście, że tak. Nie łudziła się, że od tej pory życie pozostanie jedną, wielką sielanką. Pomimo radości jaką skrywała w sercu, Ria już zawsze miała być świadoma decyzji jakie podjęła. Ciężaru, który sama nałożyła na swoje barki. Była odpowiedzialna nie tylko za siebie i rodzinę, także za całkiem obce osoby - tego wymagano od niej jako członka Zakonu Feniksa i temu chciała się oddać. W równym stopniu co budowaniu nowej przyszłości wraz ukochanym człowiekiem. Obecnie błądzącym nieco we mgle; rozumiała to. Pierwszy raz zderzył się bezpośrednio z okrucieństwem i nienawiścią na szeroką (nie jednostkową) skalę, mógł jeszcze do tego nie przywyknąć. Nie rozumieć pewnych procesów jakie właśnie w nim zachodziły. Po to tu była. W celu wsparcia go w tych ciężkich chwilach jakie na niego bez wątpienia czekały. Nie mogła mu obiecać tego, że odtąd ich życie zacznie przypominać utopię, ale mieli czerpać z siebie nawzajem siłę do walki. Wierzyła w to. W potęgę miłości, w potęgę troski o siebie nawzajem w celu osiągnięcia zwycięstwa nad czekającymi ich przeszkodami. Jeszcze o tym nie wiedziała, ale wkrótce rzeczywiście mieli walczyć ze sobą ramię w ramię - dosłownie. Taka informacja tchnęłaby w nią jeszcze więcej nadziei.
W napięciu oczekiwała odpowiedzi, a kiedy ta spłynęła pożądanym strumieniem, odetchnęła z nieskrywaną ulgą. Weasley ponownie zatopiła się w objęciach mężczyzny, głowę układając na jego obojczyku. Trwała tak długą chwilę, walcząc ze sobą - stojąc na cienkiej granicy egoizmu oraz powinności. Wreszcie zwyciężyło to drugie. - Musisz wypocząć - zadecydowała, odsuwając się. Raz jeszcze musnęła dłońmi policzki Macmillana, chcąc dodać mu otuchy. - Spróbuj zasnąć, albo przynajmniej poleżeć w spokoju - dodała z przekonaniem. Uśmiechnęła się subtelnie. - Zostanę z tobą chwilę - zapewniła jeszcze. Domyślała się, że Tony mógł mieć obawy przez traumę, jaką przeżył, spowodowaną zaklęciem niewybaczalnym, dlatego Rhiannon usiłowała zmaksymalizować jego komfort i zminimalizować zaniepokojenie wywołane snem oraz samotnością.
W istocie poprosiła dyskretnie skrzata o eliksir słodkiego snu dolanego do napoju, dzięki czemu jej narzeczony mógł bez przeszkód odpocząć. To musiał być dla niego emocjonalny dzień. Nie tylko dla niego zresztą, choć paradoksalnie rudowłosa odzyskała spokój. Gdy tylko zasnął, delikatnie ucałowała go w czoło i wróciła do domu. Ona też potrzebowała snu.

| zt oboje :pwease:



Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Ria Macmillan
Ria Macmillan
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
be brave
especially when you're scared
OPCM : 28
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley

Powrót do góry Go down

Większości osób biblioteka raczej kojarzyła się z miejscem przepełnionym ciszą, która była przerywana jedynie szelestem kartek i skrobaniem pióra po pergaminie, czasem może jakimś pomrukiem kogoś kto odczytywał wyjątkowo trudny tekst. Tak było zazwyczaj, ale nie w posiadłości Macmillanów ostatnimi czasy. Z powodu niezbyt sprzyjającej aury Heath nie mógł spędzać tyle czasu na dworze co przez całe lato. Gdyby chociaż był śnieg to mógłby się zająć zabawą w lepienie bałwana, budowanie fortów czy obrzucanie mniej lubianych ciotek śnieżkami. A tak było tylko szaro, buro i mokro. Wszędzie błoto, a wilgoć od razu wdzierała się pod ubrania. Tak naprawdę to sam Heath nie miał za bardzo ochoty wychodzić na zewnątrz, ale w domu trochę się nudził. No i zawsze znalazła się jakaś ciocia, która mu czegoś zakazywała „nie biegaj tak po korytarzu, bo się przewrócisz i rozbijesz głowę”, „Nie wolno malować po ścianach, po to masz kartki, żeby po nich rysować”, „Małym Lordom nie przystoi tak krzyczeć, co to za maniery”. Nic dziwnego, że Heath miał powoli dość i zaczynał z niego wychodzić mały diabeł. Zaczynał wymyślać różne zabawy, dzięki którym mógłby robić na złość innym, no bo jak to tak, że nie wolno? Dlaczego niby? Normalnie pewnie wysłano by na ratunek Anthony’ego, żeby ogarnął małego lorda, bo jakimś cudem Heath go w miarę słuchał, ale póki co darowano mu tę wątpliwą przyjemność negocjacji z pięciolatkiem.
Natomiast w tym momencie Heath bawił się doskonale, bo wziął swoją dziecięcą miotełkę i początkowo śmigał po korytarzach posiadłości Macmillanów, aż w końcu wylądował w bibliotece. Tutaj było zdecydowanie fajniej, bo mógł wchodzić w ostre zakręty między regałami. W sumie to mógłby sobie tutaj zrobić taki mini tor do lotów. Szkoda tylko, że nie miał się z kim ścigać.
Ta zabawa jednak nie była najlepszym pomysłem i Heath miał się o tym wkrótce przekonać. Po jednym z ostrych zakrętów w polu jego widzenia pojawiła się jakaś kobieta. Mały Macmillan próbował jeszcze trochę wyhamować i odbić w bok, żeby na nią nie wpaść, ale bezskutecznie. Przynajmniej nieco złagodził impet uderzenia. Nie żeby dziecięce miotełki rozwijały jakieś zabójcze prędkości, ale wciąż pewnie to mogło być jak rozpędzony, biegnący pięciolatek wpadający na kogoś.
Heath Macmillan
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112

Powrót do góry Go down

The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Biblioteka - Page 2 N2btFvL
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

| 07.11, po spotkaniu z Anthonym

Charlene spędziła z Anthonym całkiem miły, choć niepozbawiony i trudniejszych tematów czas. Naprawdę go lubiła, choć miała świadomość że pochodzili z dwóch różnych światów. Nie zapominała o tym, że nie jest częścią jego szlacheckich rzeczywistości, że nigdy nie dorastała w miejscu takim jak to. Była tylko prostą dziewczyną z gminu, która poznała lorda Macmillan przez zupełny przypadek, a los później często stawiał ich na swojej drodze, gotując im nieprzewidziane i często pełne niezręczności przygody. Tym właśnie była ich znajomość – serią zaskakujących przypadków i wpadania na siebie w najmniej oczekiwanych momentach. A teraz dodatkowo działali po tej samej stronie, więc Charlie tym bardziej chciała pomóc mu się uporać z konsekwencjami wydarzeń w Stonehenge.
Uwarzyła mu nowe porcje eliksiru uspokajającego, którego wciąż potrzebował. Nie mogła jednak nadużywać gościny Macmillanów. Choć jej rodzina żyła na ziemiach Kornwalii od dobrych paru wieków i utrzymywała z gospodarzami pokojowe relacje, nie chciała się narzucać, skoro nawet nie była szlachcianką i nie znała zbytnio bliskich Anthony’ego. Nie chciała też, by pomyśleli sobie coś niestosownego o ich przedłużającym się spotkaniu sam na sam, zwłaszcza w świetle tego, co oboje wyprawiali piątego października pod wpływem amortencji, ale o tym, jak wierzyła, nikt poza ich dwójką nie mógł wiedzieć. A już na pewno nie jego rodzina.
Opuściła pokój; pamiętała drogę do wyjścia, bo już tu kiedyś była. A przynajmniej tak jej się wydawało, że pamięta, bo w pewnym momencie chyba jednak skręciła w zły korytarz i niechcący zawędrowała w rejony biblioteki, czego nie planowała, mimo że biblioteki uwielbiała i zawsze marzyła o tym, żeby móc spędzić kilka godzin w jednej z tych należących do szlacheckich rodzin. Takie miejsca musiały mieć swój klimat, podobny temu w Hogwarcie. I była aż ciekawa jakie zbiory mieli Macmillanowie, choć podejrzewała, że na pewno mieli wiele książek na temat quidditcha. Ale może coś o innych dziedzinach też? Może również o alchemii lub magicznej florze Kornwalii?
Kusiło ją, by chociaż zajrzeć przez drzwi zanim ponowi szukanie drogi do wyjścia. Gospodarze nie powinni się pogniewać, jak tylko sobie popatrzy, prawda? Tylko chwila i już jej tu nie będzie. Zajrzała więc, ale nie spodziewała się, że zza regałów z pełnym impetem wyfrunął... chłopiec na miniaturowej miotełce. Z pewnością nie spodziewał się, że nagle przed nim wyrośnie obca kobieta, bo choć próbował ją wyminąć, było już za późno. Chłopiec uderzył w nią, a Charlie straciła równowagę, wywracając się i boleśnie obijając sobie kość ogonową. Choć mała miotełka nie latała tak szybko jak miotły dla dorosłych (wtedy pewnie oboje przefrunęliby jeszcze kilka metrów i poobijaliby się dużo mocniej), zderzenie i tak na moment wydusiło z niej powietrze, i z pewnością pozostaną jej siniaki zarówno od niego, jak i od upadku na ziemię.
- Auuu – wyrwało się odruchowo z jej ust. Szybko jednak się rozejrzała, bardziej niż o siebie martwiąc się o chłopca. Ona jako dorosła była dużo bardziej wytrzymała i odporna na urazy. – Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało? – zapytała szybko. Dzieci były w końcu bardziej kruche, a jeszcze tego brakowało, by z jej winy poobijał się jeden z brzdąców Macmillanów. Czym prędzej podniosła się z ziemi i otrzepała szatę, nie przestając jednak patrzeć na chłopca, by upewnić się, czy na pewno się nie potłukł i nie potrzebował pomocy. Nie wiedziała, ile mógł mieć lat, ale na jej oko nie miał więcej niż pięć lub sześć.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/51
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Powrót do góry Go down

Nie było chyba dla nikogo zaskoczeniem, że musiało nastąpić nieuniknione i mały Lord Macmillan wpadł na jakąś obcą czarownicę. Pewnie stałoby się to prędzej czy później, szkoda tylko, że trafiło na kogoś spoza jego domowników. Heath z cichym okrzykiem wpadł na nieznajomą. On sam nie poobijał się za bardzo, bo upadek został zamortyzowany przez Charlene. Miotełka głucho stuknęła o jakiś regał w pobliżu. Tak szczerze to w sumie mogło się skończyć dużo gorzej… pytanie tylko jak na to wszystko zareaguje czarownica.
Heath w miarę sprawnie pozbierał się z podłogi i w zasadzie wszystko wskazywało na to, że raczej nic mu się nie stało. No, może trochę poobijał sobie łokieć i lekko przygryzł sobie wargę, ale to były wszystkie straty jakie poniósł. Spojrzał na nią nieco niepewnie, nie wiedząc czy bardziej należy się salwować ucieczką, nawet zostawiając miotełkę na pastwę losu, czy może jednak wcale nie musi tego robić. Na szczęście słowa kobiety raczej wskazywały na to, że nie będzie się na niego złościć, czyli można zostać. -Wszystko w porządku, nic mi się nie stało- zapewnił nieznajomą po czym jeszcze pospiesznie dodał, gdy już pozbierali się z ziemi. -Przepraszam…- przeprosiny wydawały się szczerze. Poza tym teraz młodemu Macmillanowi było naprawdę głupio. Nie żeby te ciotki ciągle go strofujące, że nie powinien latać po korytarzach, miały rację. Tego nie zrobi, w sensie nie przyzna im racji, ale nie chciał wpaść w czarownicę.
Heath był dość ciekawskim stworzeniem, więc nie było niczym dziwnym, że postanowił zasypać Charlene pytaniami. -Kim Pani jest? Odwiedzała Pani kogoś? - nigdy wcześniej jej nie widział. Ciekawiło go co robiła w posiadłości. Może to czyjaś koleżanka? - Ja mam na imię Heath! - przedstawił się jeszcze przypominając sobie o formalnościach. -lubi Pani latać na miotle?- musiał zadać swoje standardowe pytanie o latanie. - Potrzebuje coś Pani z biblioteki? - dopiero teraz zainteresował się tym w jakim miejscu się spotkali. Co prawda nie był ekspertem od tego gdzie co jest, ale może akurat będzie kojarzył z której strony może być dział z książkami jaki mógłby ją interesować.
Heath Macmillan
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112

Powrót do góry Go down

The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Biblioteka - Page 2 N2btFvL
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Charlie nie zauważyła chłopca wcześniej, bo nie spodziewała się, że zza bibliotecznych regałów może wypaść dosiadające miniaturowej miotełki dziecko. Ale w takich przestrzeniach miejsce do latania rzeczywiście było, bo jak ona w dzieciństwie chciała latać musiała to robić na dworze. Kornwalijska chatka na wydmach była znacznie mniejsza niż ten dwór, trudno byłoby nie wpaść na jakiś mebel. Może dlatego nie brała pod uwagę takiego zdarzenia i dała się zaskoczyć, nie zdążyła umknąć w bok, a przyjęła na siebie impet uderzenia. Chłopiec nie był bardzo ciężki, ale wleciał w nią tak nagle, że po prostu straciła równowagę i wylądowała jak długa na ziemi.
Ale nie gniewała się. Bardziej martwiła o to, czy młody Macmillan nie zrobił sobie krzywdy. Nie miała własnego potomstwa i właściwie nie miała z dziećmi wiele do czynienia, ale miała kiedyś młodszą siostrę, co uwrażliwiło ją na najmłodszych, tym bardziej że Helen była delikatnym i kruchym dzieckiem.
Wyglądało jednak na to, że chłopiec zniósł zderzenie całkiem nieźle, bo sam podniósł się z ziemi zanim zdążyła mu w tym pomóc, wyraźnie niepewny czy uciec, czy zostać. Zapewne rodzice i inni krewni nie pozwolili mu na podobne zabawy z miotłą. A może bał się, że zostanie okrzyczany przez nią?
- To dobrze, mam nadzieję, że nic cię nie boli. Na pewno nie potrzebujesz, by zaprowadzić cię do rodziców lub do kogoś innego? – zapytała. – Mnie nic nie jest. Jestem już duża, więc nie tak łatwo mnie potłuc. – Na pewno trudniej niż pięcioletniego brzdąca. Uśmiechnęła się więc, siniaki za parę dni się zagoją. Nie było o co się gniewać. Nie należała do tego typu ludzi, którzy lubili się złościć i krzyczeć. – Odwiedzałam twojego krewnego, Anthony’ego. Nie wiem kim dla ciebie jest, wujkiem? – zapytała w ciemno, nie znając koligacji w jego rodzinie i nie wiedząc, kim był dla Macmillana ten chłopiec. – Miło cię poznać, Heath, ja mam na imię Charlie – dodała, przedstawiając się chłopcu. Wyglądał na śmiałego i gadatliwego. Bardzo szybko się pozbierał po całym zdarzeniu i zaczął zasypywać ją mnóstwem pytań. – Lubię, choć dawno tego nie robiłam. Ale w dzieciństwie latałam, choć nie pozwalano mi robić tego w domu. Nie było tam tyle miejsca co tutaj, więc robiłam to na łące i na plaży. – Cóż, młody Macmillan z pewnością lubił miotły. Nic dziwnego, skoro ten ród słynął z zamiłowania do quidditcha. Wychowując się na ich ziemiach nie mogła tego nie wiedzieć. – Właściwie to chciałam tylko zajrzeć zanim wrócę do swojego domu. Macie naprawdę piękną bibliotekę – pochwaliła. Nie była pewna, czy Heath już umiał czytać, ale podejrzewała, że szlachecka nauka zaczynała się wcześnie. Ona sama bardzo szybko chciała nauczyć się czytać, od najmłodszych lat głodna wiedzy.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/51
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Powrót do góry Go down

Jak widać oboje nie spodziewali się spotkać kogoś innego w bibliotece i dość boleśnie przekonali się, że się pomylili. Dobrze w sumie, że nic poważnego im się nie stało. Sam Heath nie przejął się zbytnio upadkiem, przyzwyczajony był do różnych siniaków i innych takich. Uwielbiał latać na miotle, a to oznaczało, że od czasu do czasu z niej spadał, albo wpadał w jakieś przeszkody. Szybko przekonał się, że takie drobne upadki to nic takiego, więc od pewnego czasu zamiast płakać po prostu przechodził nad nimi do porządku dziennego i tyle. -Nie…- pokręcił głową energicznie -Nic mnie nie boli- w sumie o nie była prawda, bo trochę go bolał poobijany łokieć i przygryziona warga ale to nic specjalnego, zaraz przestanie. -Nie… nie potrzebuję- dodał trochę smętnie. Nie chciał się teraz spotkać ze swoim tatą albo z opiekunką, bo zapewne czekałby na niego jakiś ochrzan, a tego wolał uniknąć. Nie mogliby poudawać, że nic się nie stało? -Uhm, wujkiem. Jest fajny prawda? Tylko ostatnio chyba trochę zajęty…- może Heath nie znał zbyt długo Tony’ego, na pewno krócej niż innych wujków, ale Anthony w jakiś sposób w tym krótkim czasie stał się jego ulubionym wujkiem. Może dlatego, że nie czepiał się tak bardzo jak inni i miał fajne pomysły na zabawę? -Charlie…- powtórzył jej imię jakby próbując je zapamiętać. - To może powinnaś się wybrać na Queerditch Marsh? Tam zawsze można polatać i nie ma zbyt wielu ludzi!- zaproponował czarownicy. To stare boisko aktualnie było jednym z ulubionych miejsc Małego Macmillana. -No… mi też w sumie nie wolno latać po domu, ale jest strasznie nudno, a na zewnątrz nie mogę wyjść- poskarżył się czarownicy. - Jeszcze fajnie lata się po wrzosowiskach- podzielił się z nią kolejnym miejscem.
Uśmiechnął się szeroko, gdy Charlie pochwaliła ich bibliotekę. - I ma strasznie dużo książek, a najwięcej o quidditchu, wiesz? Tylko nie ma w nich zbyt dużo obrazków i są tak strasznie dziwnie napisane- chłopiec akurat miał pecha trafić na jakieś trudniejsze tytuły. Mimo, że już umiał czytać nie był po prostu w stanie ich zrozumieć.
Heath Macmillan
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112

Powrót do góry Go down

The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Biblioteka - Page 2 N2btFvL
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Charlie w dzieciństwie miała żywszy temperament i lubiła spędzać czas na świeżym powietrzu, poznając świat wokół niej razem z rodzeństwem i kuzynostwem. Z wiekiem jednak stawała się coraz bardziej spokojna i wyciszona, skupiona na nauce. Zupełnie jakby cechy odziedziczone po Wrightach zeszły na dalszy plan, przysłonięte coraz silniejszym wpływem genów Leightonów znanych z zamiłowania do nauki, a zwłaszcza alchemii. Częściej więc doprowadzała do drobnych wypadków z eliksirami niż na miotle, choć z wiekiem było ich coraz mniej. W wakacje między kolejnymi latami Hogwartu chętnie eksperymentowała, ucząc się eliksirów wykraczających poza bieżący program nauczania i było to dla niej równie kuszące i emocjonujące jak dla Heatha latanie.
Wyglądało na to że wszystko skończyło się na strachu i Heathowi nic się nie stało. Jej też nie, więc nie byłoby o co się gniewać.
- W porządku – przytaknęła więc. Skoro nic się nie działo to chyba nie było potrzeby nikomu z bliskich chłopca mówić o całej sytuacji. Pewnie zostałby w jakiś sposób ukarany, a tego nie chciała, ta sytuacja powinna być dostateczną nauczką i lekcją na przyszłość, by latał ostrożniej. – To będzie nasza mała tajemnica, dobrze? – zaproponowała z nieco figlarnym uśmieszkiem, przypominając sobie, jak czasem robiła tak z Helen, kilka razy ukrywając przed mamą różne jej dziecięce grzeszki, jak podebranie z szafki ciasteczek które miały zostać zjedzone dopiero na deser, albo zerwanie w szklarni kwiatów ciemiernika żeby zrobić z nich wianek dla lalki.
- Tak, Anthony jest naprawdę... fajny – potwierdziła, mimowolnie oblewając się rumieńcem. Ale jak tu inaczej wytłumaczyć pięciolatkowi istotę jej skomplikowanych relacji z Macmillanem? Najprościej było więc potwierdzić, że był fajny. – Twój wujek potrzebował pewnych eliksirów, które dla niego zrobiłam – wyjaśniła skrótowo swoją obecność. Nie wiedziała ile Heath wiedział o stanie swojego wujka, ale Charlie wolała oszczędzić mu niepokojów, bo usłyszenie, że ktoś z rodziny jest chory, mogłoby go niepotrzebnie wystraszyć. – Kiedyś się wybiorę, niestety aktualnie nie mieszkam już w Kornwalii i nie bywam tu tak często, jak bym chciała. Mam dużo pracy w Londynie. Ale kiedyś mieszkałam niedaleko stąd, w wiosce Tinworth na wybrzeżu. Byłeś tam?
Rodzinne miasteczko Charlie mieściło się dość blisko Puddlemere i było naprawdę urokliwe. Żyjąc przez pięć lat w Londynie alchemiczka bardzo za nim tęskniła, a ostatnio rzadko miała okazję się tu wyrwać, więc dziś, po opuszczeniu dworku Macmillanów, zamierzała udać się prosto do rodziców, by spędzić z nimi trochę czasu.
- Na zewnątrz jest teraz bardzo okropna burza. Nic dziwnego, że bliscy nie chcą, byś wychodził na dwór, latanie przy takiej pogodzie jest niebezpieczne nawet dla dużych czarodziejów – oceniła, patrząc w pobliskie okno; nadal lało, a na niebie złowrogo błyskało. – Domyślam się – uśmiechnęła się. – Wiem, że wasza rodzina bardzo lubi quidditch. A za kilka lat będziesz mógł korzystać z tych książek, opiekunowie z pewnością wyjaśnią ci wszystko to, czego dziś nie rozumiesz. Chciałbyś w przyszłości grać w quidditcha? – Pewnie to było częste marzenie małych chłopców.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/51
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Powrót do góry Go down

Jak na razie nie zanosiło się by Heath miał być choć trochę spokojniejszy. No może teraz jak był trochę starszy nieco łatwiej było się z nim dogadać i ewentualnie zbajerować, żeby zachowywał się tak jakby sobie tego życzyli dorośli, ale nie każdy to potrafił zrobić i nie zawsze wychodziło. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu właśnie wujek Anthony najlepiej sobie radził w tej dziedzinie, oczywiście nie licząc Aidena, ojca Heatha.
-Pewnie!- mały Macmillan zgodził się od razu na propozycję Charlene. W sumie to jemu najbardziej zależało by nikt się o tym nie dowiedział. Co do samej nauczki… Charlie była nieco zbyt optymistycznie nastawiona, Heath już nie raz wpadł na kogoś latając po domu na miotełce. Pewnie na jakiś czas da sobie spokój z tym zajęciem, ale potem wróci do swych zwyczajów. Może gdyby jednak zrobił sobie większą krzywdę to by zapamiętał tę lekcję na dłużej. -Och, robisz eliksiry?- zainteresował się nieco -Dlaczego prawie wszystkie tak okropnie smakują?- skoro miał przed sobą eksperta to postanowił zadać nurtujące go pytanie. Kto wie… może Charlie zna odpowiedź?
-Byłem! Razem z Gwen! Rysowaliśmy i było całkiem fajnie!- pochwalił się. Co prawda nie spacerowali po miasteczku tylko spędzili czas na wrzosowisku tuż obok, ale dla Heatha to liczyło się tak jakby tam był. -Wiem… - powiedział nieco smętnie -Ale siedzenie w domu jest takie nudne… ile może trwać taka burza? - poskarżył się czarownicy. Gdy rozmowa zeszła na książki Heath przez chwilę przyglądał się woluminom leżącym na regałach… nie… takie siedzenie i czytanie jest chyba nudne, a przynajmniej jak na razie tak mu się wydawało. - Pewnie! Będę obrońcą! Najlepszym na świecie! - chyba każdy kogo spotkał mały Heath był uświadamiany co do tego faktu. Jeszcze parę miesięcy temu Heath dodawał, że będzie obrońcą Zjednoczonych, ale ostatnio zastanawiał się czy na pewno będzie chciał grać w tej konkretnej drużynie. W końcu skoro Zjednoczeni są najlepsi… to obrońca chyba nie będzie miał zbyt wiele do roboty w ich drużynie, prawda?
Heath Macmillan
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112

Powrót do góry Go down

The member 'Heath Macmillan' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Biblioteka - Page 2 N2btFvL
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Od czasu śmierci Helen nie miała zbyt wiele do czynienia z dziećmi, nie licząc potomstwa swojego starszego kuzynostwa, które czasem odwiedzała i próbowała być ciocią, choć w tym roku wychodziło jej to kiepsko, bo pracowała ponad normę i nie odwiedzała bliskich tak często jak by chciała. Nawet własnych rodziców. Odkąd zanikła teleportacja, a w Mungu było tak dużo pracy, coweekendowe odwiedziny w Tinworth zmieniły się (w sprzyjających okolicznościach) w comiesięczne, co wpędzało ją w wyrzuty sumienia.
Niemniej jednak nie była osobą złośliwą i nie sprawiłoby jej przyjemności poskarżenie się na niego, dlatego cała sytuacja mogła stać się ich małą tajemnicą. Młody Macmillan i tak był bardzo znudzony swoim przymusowym uziemieniem w posiadłości i nie miałaby serca stać się odpowiedzialną za ewentualne konsekwencje jego wybryku. Poza tym i tak nie znała jego rodziców, a tylko Anthony’ego.
- Tak, robię – przytaknęła. – I wiem, że są paskudne, przynajmniej niektóre. Wcale ci się nie dziwię, chyba nikt nie lubi zażywać lekarstw, ale dzięki nim możemy szybciej powracać do zdrowia, kiedy coś nam się stanie – uśmiechnęła się. – Ale eliksiry to nie tylko te okropne medykamenty. Myślę że efekty niektórych mikstur mogłyby ci się spodobać. – Było sporo eliksirów, które miały bardzo ciekawe efekty i niewątpliwie młody psotnik kiedyś je pozna. Może nawet w Hogwarcie odkryje że to całkiem interesująca dziedzina, nawet jeśli nie do warzenia, to do wykorzystywania możliwości, jakie zapewniały różne ciecze zamknięte w szklanych fiolkach.
Och, więc Heath znał Gwen? O ile oczywiście myśleli o tej samej, którą poznała niedawno i która odruchowo nasunęła jej się na myśl, bo przecież równie dobrze któraś z jego opiekunek również mogła mieć tak na imię i właściwie było dość mało prawdopodobne, by chodziło o dziewczynę, która kiedyś „porwała” ją do swojego mieszkania gdy była w postaci kota. Gwen była mugolaczką z Londynu, skąd miałaby znać Macmillanów?
- Właśnie tam spędziłam swoje dzieciństwo, bawiąc się na plaży i wydmach, pływając w morzu i latając na miotle z rodzeństwem – opowiedziała, a w jej głosie zabrzmiała nostalgia. Bardzo tęskniła za Tinworth i za domem, w którym się urodziła i wychowała, za czasami beztroski i rodzinnej sielanki, która zniknęła bezpowrotnie, gdy umarła Helen, a Charlie i Vera zamieszkały w Londynie. Tamten rozdział się zakończył i nic już nie miało być takie samo, a na pewno nie w tych czasach. – Niestety nie wiem, ale miejmy nadzieję, że niedługo – odpowiedziała, nie mając pojęcia, ile ta burza mogła potrwać, skoro nie była zjawiskiem naturalnym, a anomalią. Trwała już tydzień, dłużej niż jakakolwiek normalna burza, a nie wiadomo było, ile potrwa jeszcze. Nie chciała jednak martwić chłopca, który z racji wieku mógł nawet nie rozumieć istoty tych zjawisk, choć wydawał się bardzo bystry. – Jak tylko to się skończy na pewno znowu będziesz mógł bawić się na dworze.
Także spojrzała w kierunku książek. Słabo znała się na quidditchu, bo jej umiejętności były podstawowe i nigdy nie nauczyła się wykonywać trudniejszych manewrów, ale posiadanie w sobie połowy krwi Wrightów zobowiązywało, więc jakąś tam wiedzę miała, nawet jeśli sama nie grała.
- Skoro już teraz tak dobrze radzisz sobie z miotłą, w dorosłości z pewnością będziesz bardzo dobrym graczem – przyznała. Co prawda na nią wpadł, ale i tak wyglądało na to, że radził sobie nieźle i nie bał się odrywać od podłoża. A bliscy na pewno zadbają, żeby wraz z wiekiem zdobył odpowiednie umiejętności. Wielu Macmillanów było utalentowanymi zawodnikami. – Pewnie będziesz chciał grać dla Zjednoczonych z Puddlemere, prawda? – dopytała, by podtrzymać rozmowę i okazać mu swoje zaciekawienie. – A wcześniej na pewno zainteresujesz się szkolną drużyną, gdy za kilka lat wyjedziesz do Hogwartu. Ja nigdy nie byłam w domowym składzie, ale razem z całą szkołą oglądałam mecze.




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Charlene Leighton
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/51
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton

Powrót do góry Go down

No… gdyby powiedziała o całym tym zdarzeniu Anthony’emu to Heath pewnie nie zarobiłby żadnej kary, no a przynajmniej żadnej takiej mocno niefajnej dla niego samego. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu mały Heath całkiem nieźle dogadywał się ze swoim wujkiem. No i Tony zawsze miał fajne pomysły!
-Spodobać?- powtórzył za Charlene mocno powątpiewającym tonem -Nawet jeśli to co z tego jak są niesmaczne…- dodał jeszcze. Chociaż kto wie, może kiedyś przekona go działanie, któregoś z eliksirów na tyle by chciał się poświęcić dla efektu końcowego. Na razie jednak mały lord nie był zbytnio przekonany, by kiedykolwiek miało się coś takiego wydarzyć. - Oooo, umiesz pływać? - zainteresował się. On sam jeszcze tego nie potrafił, a od festiwalu lata bardzo chciał się nauczyć. No bo w tym roku miał szczęście, że wianek Miriam nie odpłynął na głębszą wodę. No ale nie miał gwarancji, że w przyszłym roku też będzie tak samo, prawda? -Nie bałaś się tak… pływać w morzu?- postanowił jeszcze dopytać. W końcu to nie było takie hop siup pływać gdy jeszcze woda dodatkowo w tym przeszkadzała, a może fale nie są takie złe? Chciałby kiedyś spróbować i samemu przekonać się jak to jest.
-Uhm…- mruknął tylko gdy czarownica odpowiedziała mu na pytanie o burzę. Miał wrażenie, że wszyscy dorośli powtarzali to jak jakąś mantrę. Zwykle niektórzy potrafili przewidzieć jaka pogoda będzie wkrótce, czemu nie byli w stanie tego z robić z końcem burzy? Nie rozumiał tego.
- No… w sumie tak. Chociaż sobie pomyślałem, że jeśli Zjednoczeni będą najlepszą drużyną - no bo przecież na pewno będą najlepsi! - -To może być trochę nudno być obrońcą w takiej drużynie, gdzie nie ma zbyt wiele do roboty- Antoś pewnie załamałby ręce nad takim stwierdzeniem Heatha. Te przemyślenia to był efekt małej kłótni z Joe na Pokątnej. Co prawda było to już dawno temu, ale jak widać Heath nie zapomniał o problemie. - Nie chcę iść do Hogwartu… na pierwszym roku podobno nie można za bardzo latać - poskarżył się czarownicy. Wcześniej bardzo chciał pójść do tej czarodziejskiej szkoły najlepiej zaraz, natychmiast, ale odkąd dowiedział się, że będzie musiał ograniczyć loty na pierwszym roku nauki… ta wizja przestała mu się tak bardzo podobać.
Heath Macmillan
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Biblioteka

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach